Skip to main content

Full text of "Rozprawy"

See other formats


Google 



This is a digital copy of a book that was preserved for generations on Hbrary shelves before it was carefully scanned by Google as part of a project 

to make the world's books discoverable online. 

It has survived long enough for the copyright to expire and the book to enter the public domain. A public domain book is one that was never subject 

to copyright or whose legal copyright term has expired. Whether a book is in the public domain may vary country to country. Public domain books 

are our gateways to the past, representing a wealth of history, culture and knowledge that's often difficult to discover. 

Marks, notations and other maiginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journey from the 

publisher to a library and finally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we liave taken steps to 
prevent abuse by commercial parties, including placing technical restrictions on automated querying. 
We also ask that you: 

+ Make non-commercial use of the files We designed Google Book Search for use by individuals, and we request that you use these files for 
personal, non-commercial purposes. 

+ Refrain fivm automated querying Do not send automated queries of any sort to Google's system: If you are conducting research on machine 
translation, optical character recognition or other areas where access to a large amount of text is helpful, please contact us. We encourage the 
use of public domain materials for these purposes and may be able to help. 

+ Maintain attributionTht GoogXt "watermark" you see on each file is essential for informing people about this project and helping them find 
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legal Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legal. Do not assume that just 
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other 
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can't offer guidance on whether any specific use of 
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
anywhere in the world. Copyright infringement liabili^ can be quite severe. 

About Google Book Search 

Google's mission is to organize the world's information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps readers 
discover the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the full text of this book on the web 

at |http : //books . google . com/| 



Google 



Jest to cyirowa wersja ksi^ki, ktora przez pokolenia przechowywana byla na bibliotecznydi polkach, zanim zostala troskliwie zeska^ 

nowana przez Google w ramach projektu swiatowej biblioteki sieciowej. 

Prawa autorskie do niej zd^yly juz wygasn^ i ksi^ka stala si^ cz^Sci^ powszechnego dziedzictwa. Ksi^ka nalez^ca do powszechnogo 

dziedzictwa to ksiqzka nigdy nie obj^ta prawami autorskimi lub do ktorej prawa te wygasly. Zaliczenie ksi^ki do powszechnego 

dziedzictwa zalezy od kraju. Ksiqzki nalezqce do powszechnego dziedzictwa to nasze wrota do przeszlosci. Stanowi^ nieoceniony 

dorobek historyczny i kulturowy oraz zrodio cennej wiedzy. 

Uwagi, notatki i inne zapisy na marginesach, obecne w oryginalnym wolunicnic, znajdujii si^ rownicz w tyrn pliku - przyporninajf^c 

dlugii podr6z tej ksiqzki od wydawcy do biblioteki, a wreszcie do Ciebie. 

Zasady uzytkowEinia 

Google szczyci si^ wspolprac^ z bibliotekami w ramach projektu digitalizacji materialow b^d^ych powszechnym dzledzlctwem oraz ich 
upubliczniania. Ksiqzki b^dqce takim dzledzlctwem stanowi^ wlasnosc publlczn^, a my po prostu staramy si^ je zachowac dla przyszlych 
pokolen. Niemniej jednak, prEice takle sq kosztowne. W zwlqzku z tym, aby nadal moc dostEirczac te materialy, podj^llsmy srodki, 
takle jak np. ogranlczenia technlczne zapoblegaj^ce automatyzacji zapytaii po to, aby zapobiegaC naduzyclom ze strony podmlot6w 
komorcyjnych. 
Proslmy rowiiiez o; 

• Wykorzystywanie tych phk6w jedynie w celach niekomercyjnych 

Google Book Search to usluga przeznaczona dla 056b prywatnych, proslmy o korzystaiilc z tych plikow jcdynlc w nlckonicrcyjnych 
celach prywatnych. 

• Nieautomatyzowanie zapytan 

Proslmy o niewysylanie zautomatyzowanych zapytan jakiegokolwiek rodzajii do systemu Google. W przypadku prowadzenia 
badan nad tlmnaczenlEimi maszynowymi, optycznym rozpoznawanlem znakow lub Innymi dzledzlnami, w ktorych przydatny jest 
dost^ do duzych iloScl tekstu, proslmy o kontakt z naml. Zach^camy do korzyatania z material6w b^^ych powszechnym 
dzledzlctwem do taklch cel6w. Mozemy hy& w tym pomocnl. 

• Zachowywanie przypisafl 

Znak wodny"Google w kazdym pliku jest niczb<;dny do informowania o tym projckclc i ulatwlaiiia ziiajdowaiiia dodatkowych 
materialow za posrednictwem Google Book Search. Proslmy go nie usuwac. 



Hganie prawa 

W ksizdym przypadku uzytkownik ponosi odpowiedzialnosc za zgodnosc swolch dzialan z prawem. Nie wolno przyjmowac, ze 
skoro dana ksl^ka zostala uznana za cz^c powszechnego dziedzictwa w Stanach Zjednoczonych, to dzielo to jest w ten sam 
spos6b traktowane w Innych krajach. Ochrona praw autorsklch do danej kai^kl zalezy od przepls6w poszczeg61nych kraj6w, a 
my nie mozemy Tqczy6, czy dany spos6b uzytkowania kt6rejkolwiek ksi^kl jest dozwolony. Proslmy nie przyjmowad, ze dost^pnoS^ 
jakiejkolwiek ksi^ki w Google Book Search oznacza, ze mozna jej uzjTvac w dowolny sposob, w kazdym miejscu swiata. Kary za 
naruszenie praw autorsklch mogq bye bardzo dotkliwe. 

Informacje o usludze Google Book Search 

Misj^ Google jest uporz^dkowanie swiatowych zasobow informacji, aby staly si^ powszechnie dost^pne 1 uzyteczne, Google Book 
Search ulatwia czytelnikora znajdowanie kslqiek z calego swiata, a autorom 1 w^'dawcom dotarcle do nowych czytelnikow. Caly tekst 
tej ksl^ki mozna przeszukiwac w Internecle pod adresem [http : //books . google . comTl 







♦. ' < ' r" 



• , 



l^arbarH College l^ibrars 




FROM THE BCqpBSkT OP 

GEORGE FRANCIS PARKMAN 

(CltM Of 1844} 
OF BOSTON 

A fund of $25,000. Mtabli«h«d in 1909. the Income 
of Mfhich is uted 

" For the purchase of books for the Library" 




ROZPRAWY 



SPRAWOZDANIA Z POSIEDZEfl 



WYDZIALU 



HISTORYCZNO-FILOZOFICZNEGO 



AKADEMII UMIEJ^TNOSCI. 



ROZPRAIY 



SPRAWOZDANIA Z POSIEDZEH 



WYDZIALD 



HISTORYCZNO-PILOZOFICZNEGO 



^EMII UUIEJPO^CI. 



•••- 



TOM XX 11. 



f^— •-<- 



erak6w. 

nakladem akademh. 

W DBUKABNI UNIWEBSTTETU JAOIELLOMSKIEGO 
pod Mnfdeni Anatola UarrJan* Kostorklewicza. 

1888. 






I \ 






i'.'OV 2'^ lSi3 



'V-r^'r-L'.^'Vv- 




G. F. PARKMAN FUND 



/ 



f / 



TRESC. 



I. Rozprawy. 



htr. 

Dr. Dargun Lotar: irddlaoh prawa miast polskich 
w wiekn szesnastym. I. irddlach przepisdw 

karnych w dzielach Groickiego 1 — 74 

Dr. Abraham Wi.ady8i.aw: Statuta syDodu prowin- 

ryjonalnego w Kaliszu z r. 1420 75 — 181 

Maurburq Adam: Teoryja celowodci ze stanowiska 

nankowego 182 — ^^8 



IL Sprawozdania 

z posiedzeA Wydziala i Komisyj Wydzialowych . . i — xliv 



-•-♦ 



I. 



ROZPRAAVY. 



O tedDLACH 

PRAWA MIAST POLSKICH 

w wiekn szesnastym. 



I. 

O ^r6dtach 
przepis6w karnych w dzielach Groickiego 

napisat 

Prof. Dr. Dargun. 



I. 

Jak w innych krajach Enropy, tak tei i w Polsce 
nich g}fbokiy zwany odrodzoDiem, ogarn^l iycie prawne, 
wywolaji^c z jednej strony potrzebQ przyj^cia zasad rzym- 
skichy dawniejszema prawn nieznanycb, z drugiej ch§c 
i zarazem zdolnod6 nJQcia prawa w now^ form; pidmienD^, 
majac^i zabezpieczy6 stAloii, jednostajnodc i sprawiedliwodc 
wyrokdw. Owocem d^ienia tego sq w Niemczech liczne re- 
formacyje, t. zn. redakcyje praw terytoryjalnych, kombinu- 
j^ce w ociqiBly nieraz 8pos6b prawo narodowe z rzym- 
skiem, a przygotownjf^e kodyfikacyje 18 wieku. W Polsce 

Wyds-aiosoChiilor. T.XJOL 1 



napotykamy prace prywatne, ktdre 8pelniaj% podobne zada- 
nie, a Dabywaj^i wkrotce powagi niemal astawowej. Naj- 
wainiejszemi pomnikami tego rodzaju jest dla prawa miast 
polskich wydanie lacifiskie zwierciadta saskiego i magde- 
barskiego „Weichbildrecht" wraz z glosami pizez JaskiebA| 
tndziei opraeoHanie tycb ^rddel i kon8t)tacyi karnej cesa- 
rza Kar.oja V w j§zyku polskim przez Groickiego, pier 
W8ze nskutecznioDe w r. 1535, drugie w latach 1558 i na- 
st^pDych. Praca Jaskiera jest poprawneni wydaniem, 
a w cz^dciy jak si^ zdaje, samodzielnem t(6maezenieDi, odda- 
j^cem forniQ i tred6 oryginalu aumiennie, jakkolwiek nie 
dlepo. Groicki zad, kt6ry jako podw6jci krakowski, znal 
prawo zwyczajowe i post^powaDie sqdowe z praktyki, za- 
mierzal widocznie atworzy6 samoistne dzie}o, oparte na pod- 
stawach naakowych i zastoaowane do potrzeb czasn '). 

W przedraowie „Porz%dku 8%d6w" wymienia on wyra- 
^nie, ie ^napisal tym wiaduie, kt6rzy 8i§ laciAskim jfi^y- 
„kiem Die bawi^, albo iDnego, krom awego przyrodzonego 
„nie umiej^. Gdziem z awej glowy nie nie piaal'', powiada 
antor dalej, Jedno com z lacinskiego wzi^l, a z zwyczaju, 
njako nidwi^ in praxi b^d^c obaczyl''. Przedmowa ta jeat 
zarazem wainem dwiadectwem faktn, \t w potowie wieka 
szesnastego w mniejazych przynaja^niej miastach polskich 
nie u>.ywano i nie rozumiano powszecbnie innych j§zyk6w 
pr6cz polskiegOy niianowicie wi^c picrwotny JQzyk niemiecki 
osadnik6Wy ulokowanych po miastach, poszedl byl w zu- 
peine Diemal zapomnienie. Wyplywa to mianowicie z po- 
bndek autora do skredlenia ^Por/^dku s^dbw," wyluazczo- 
nych przez niego aamego: nPami^taj*", brzmi ust^p przedmowy, 



') Epistola dedicatoria ,,Porz^dkn s^ddw" nosi podpia: „Bar- 
TLOHiEJ Groicki natenczaH podwdjei krakowski" irukl559. 
Dzielo 8W6 przypisuje autor „Janowi brabi na Tarnowie", 
kasztelanowi krakowskiema, najwyikszemu hetmanowi ko- 
rony polskiej. Jako pow(5d tej dedykacyi przytacza on 
miQdzy innemi pochodzenie swe z miejsca „kt6rego W. VV. 
Panem by6 raczysz". 



] 



„\i do tego czasu, aozkolwiek wszyscy mieszczanie i wiejski 
„lnd w koronie Polskiej ode dwaset lat i dalej s^dz^ si^ 
nprawem oiemieckim majdebnrskim; nie by} deaden Polak; 
^ktdryby, rozmiiowawszy biq rzeczypospolitej i sprawiedli- 
„wodci Awi^tej, nie litowal. pracy, aby braciej swym Pola- 

jpkom porz^dek tego prawa wbsnym ich j§zykiem wydal 

„A rzec/. to byia zawidy kn pisaniu tak przelo^^onym jako 
„i poddiinyin potrzebna. Abowiem ka^dy sfdzia latwiejszy 
„8pra^y porz^dek moie dad, i cierpiqcy krzywd^ latwiej 8i§ 
lySprawiedliwodci swej doin6wi6 mo^e, gdzie prawo tym JQ- 
„zykiem jest napisanO; kt6re i s^dzia i strony prawnj^ce 8i§ 
.rozomiej^. Dodwiadezy tego kaidy, kto siQ b^dzie przy- 
^patrywal sprawom s^dowym w miasteczkacb i we wsiach 
yjinifdzy lawniki w prawie nie 6wiczonymi, iz rzadka sprawa 
^t^ drogq idzie, jakoby wedle prawa wia^nie 166 miata: je- 
„dno jako si^ w6jtowi, albo nrz^dnikowi, albo prokuratorowi 
„w glowie skleiy a jako go kto dary lepiej nachyli, tak 8^- 
„dzi, i t:ik sprawnje. Winy niesluszne bierze, drze, Inpi, 
„drfczy nbogie ludzie, nie znaj^c pravia ani ^adnego po- 
^Tz^dkn K^dowego: i nie wiedz^c jaka wina, kogo a o co 
^kara^, jako 8prawiedliwod6 od niesprawiedlivrodci roze* 
„zna6.... Ku zabierzeniu tedy takich i innych wiele bl9d6w, 
,kt6re 81$ w miasteczkach za nieznajomoi&c]^ prawa i po- 
„8t$pk6w B^dowych dziej^^ napisalem ten porz^dek....*" 

Prawo miast poUkicli w wieku szesnastym przedstawia 
najdziwa"znieJ8Z4 mozaikQ pierwiastk6w rzymskieh i nie- 
mieckich. Rzymskie prawo nie zdolalo, miino niew^tpliwej 
wyi8zo6ci formalnej, wymgowad prawa magdeburskiego. 
Prawo to byJo bowiem za wysoko rozwini^te, nadto silne, 
aby odrazu nledz w walce z tak pot^^nym nawet przeci- 
wnikiem. Podobnie jak w j^ycin narod6w zetkni^cie siq 
obcej, naviet wyiszej cywilizacyi narodu fizycznie silniej- 
szego, z cywilizacyjf^ podbitego, slabszego, przestaje by6 
i&niiertelnem niebezpiecze^stwem, jeieli r6^nica tych cywili- 
zacyj nie przekracza pewnycb idealnych granic, a nar6d 
politycznie slaby wytworzyc zdolal samoistn^ literature, 
RztokQ i wlasne inntytacyje polityczne; tak tes^ sila odporna 



prawa wzrasta z jego wiekiem i wewn§trzi.% jego dosko- 
oa}o6ci%. 

Opr6cz tego recepcyja, kt6ra nawet w Niemczech ni- 
gdy do szczQtn uie przezwyci^iyla prawa saskiego, dzialata 
na miasta polskie slabiej, bo dopiero za po6rednictwem Nie- 
miec. Nast^piia ona przez przyj^cie napelnionej zasadami 
rzymskiemi glosy do zwiereiadia saskiego i jus municipale 
magdebarskiegOy tadziei przez zuiytkowanie literatary za- 
granicznej i nstawodawstwa niemieekiego, mianowicie ko- 
deksa karnego Karola V. Nie istnialy te^. nigdy w Polsce 
wszelkie przyczyny recepcyi; dzialaj^ce w Niemczech, nie 
bylo tn cesarza^ ktdryby prawo rzymskie by} uwaial za 
swoje. Zt^d tet prawo to bylo w miastach polskicb ogra- 
niczone daleko wi^cej nii w niemieckich do roli li tylko 
posilkowej, a prawo magdeburskie zacbowalo ei^ tn w wi^- 
kszej bez por^wnania czystodci, nii w wiasnej swojej ojczy- 
2nie. Jest ono wprawdzie pochodzenia obcego, kojarzy 8i§ 
jednak z iyciem miejskiem w Polsce siloiejszemi wQziami, 
ni^ prawo rzymskie z iyciem prawDcm w Niemczech. 
W Polsce bowiem nie ma recepcyi prawa magdebnrskiego, 
jako nowego prawa miejskiego, w miejsce innego dawniej- 
szego, lecz tworz^ si^ miasta, gminy miejskie jako ciala 
osobne w znaczeniu prawnem, na prawie magdeburskiem. 
Mimo pochodzenia z Saksonii jest ono wi^c rodzimem pra- 
wem miast polskicb, obok kt6rego nie ma innego prawa 
narodowego miejskiego. Eazimierz W., kt6ry je wielo- 
krotnie nadawal w drodze przywilej6w, nakaznje statutem 
De illis qui habentes jus Theutonicum utuvtur Polono, aieby 
w s^dach owych miejsc bylo rzeczywiScie stosowanem *). 
Ostror6q obnrza si^ na zbyteczn^ r6inic9 mi^dzy prawem 
szlachty a prawem posp^lstwa, iqdaj^c, tehy prawo to, je- 
ieli istniec musi, nie nazywalo 8i§ przynajmniej jus Theuto- 
nicum lecz jus civile '). W wiekn 16 istniala ju2 zopelna 



') r. 1347. V. L. I 28. 

') tyt XXXII De juris diversitate. 



iwiadomod6 swojskoici prawa miejskiego, nie byb mowy 
o iadnej przeciw niemn opozycyi narodowej. 

Groicki ^owiada, opisawszy poprzednio w 8pos6b po- 
spolity w irddlach magdeburskich powstanie prawa magde- 
burskiego z przywileju Ottona W. : „kt6re pfawo potem 
„Kazirnierz W. kr61 polski przyj^}, a w miedciech i we 
jyWsiach chowa6 postanowih... A dla tego nie mialoby jnt 
y^hji zwane miejskie Majdebarskie : ale Jus municipale Po- 
y^lanicum^ t j. miejskie polskie prawo: gdyz je sobie jxxt 
^mieszczanie w krdlewstwie polskiem maj^ za prawo swoje. 
,A poniewa^. go let wszyscy mieszczanie i wiejski lud 
„w kr61e8twie polskiem mieszkaj^cy, we wszystkicb post^p- 
,kach prawnych uiywaj^ i wielka czf66 ich po polsku kn 
„8prawiedIiwo&ci polskiej jest napisana i z Polski do Nie- 
„miec apelacyje nie id^^ ani si§ tei Polacy Niemcdw w pra- 
„wie nie radz^^ slnsznie tedy nie niemieckie, lecz polskie 
„prawo miejskie ma bye zwane**. Stanowisko Polski sze- 
snastego wiekn do prawa rzymskiego okredla antor z cal^ 
Daiwno6ci% bistoryczn^ owych ezas6w jak nast^pnje ^). ^Tn 
let mamy wiedzieii'' powiada, „i2e saska ziemia i Polacy 
„84 wolni od prawa pospolitego cesarskiego, abowiem oni 
„majil prawo swoje, statuta i przywileje. Sassowie od ce- 
„8arza Eonstantyna i Karolusa, Polacy od Eazimierza Wiel- 
,kiegOy od Wladzisiawa Jagiella i od inszych kr6l6w pol- 
aSkich i ksi^i^t na wieki nadane. A vrszak^e gdy na co 
„nie maj2^ prawa pisanego w ksi^gach prawa majdebnr- 
.skiegOy ka rozstrzygnieniu sprawy, o ktdr^ prza jest, 
„i gdzie nie stawa przywilej6W; nciekaj^ si^ do prawa ce- 
^earskiego. S^dzs^ tet czasem wedle zwyczajn zdawna 
„wzi$tego podobnej sprawy, kt6ra si$ przedtem w s^dzie 
„toczy}a". 

Dzieta Groickibgo , obejmnj^ szereg ksi^g prawnycb, 
z kt6rych nas bliiej obcbodz^ tylko trzy pierwsze, roie- 
0zczi|ce w sobie przepisy karne, mianowicie: ^Porz^dek s^- 



*) Porzi|dka s^ddw Cz. I List IV. 



„dowy spraw miejskich prawa majdeburskiego: na wielu 
«miejscach poprawiony*'. Lazarus Andree impressiL Anno 
LXIL Sklada siq z czterech ez^6ci: 1) „0 ]9rawie i rdtno- 
6ci praW. 2) „0 r6J^.Qodci s^d6vv miejskich^. 3) „0 post;- 
pku s^dowym^. 4) ^0 karnodci zloczyAcdw**. Systematyka 
Die jest dcis}^, po calym dziele znajdajf^ 8i§ porozrzucane 
wywody trcdci prywatnoprawDej i karnej, przedstawia si§ 
ODO jako kompilacyja z astQpdw zwierciadia saskiego i glo- 
sy do niego, magdebarskiego jus municipale (Weiehbild- 
recht) z ^losn^, prawa zwyczajowego, statotdw krdlewskich ^) 
z a8t§p6w prawa rzymskiego, pisma dwi^tego, literatary 
prawniczej, skombinowanjch i spojonych wlasnemi dodat- 
kami autora. 

Przewag§ mi^dzy temi pier wiastk ami maj^ zwiercia- 
dlo saskie i jus municipale. 

Dmgie dzielo nosi tytuh „Artykuly prawa majdebur- 
skiego, ktdre zowi% Speculum Saxonicum. Z lacii^skiego JQ- 
zyka na polski przeloione i zdowu drukowane roku 1565^' '). 
Mimo tego napisu Die jest odo przekladem zwierciadia 
saskiego oa j^zyk polski, leez zupelD^ jego przerdbk^ 
i skombinowaDiem go z jus municipale. Na koAcu dzieia 
dodal autor kilka wa2DieJ8Z}ch dla miast 8tatut6w kr6lew- 
skich. MetodQ swoj^ okredla oq w ^przedmowie ka czytel- 
Dikowi" jak Dast^puje: „Aczkolwiek wiele Artykntdw opu- 
„87.ezoDo, kt6rc w prawie s%, a Die cz^sto aoi zawsze si^ 
„przytrafuj%, drugie tei oie s^ potrzeboe kn sprawam oby- 



') Ob. n. p. Statut o ^ebrakach z r. 1496 przy koAcu cz^- 
6ci 1, i statut bezpodrednio poprzedzaj^cy o pewDych przy- 
wilejach iyddw, dalej w cz^dci czwartej edykt z r. 1424 
karaniii heretyk6w. 

') W wydaniach stoi dzielo to na 'drugiem miejscu, powstalo 
jednak wezedniej, di^ .Porz^dek'', kt6ry o poprzednieiu 
wydania „Artykul6w" wspomina w przedmowie. Przywi- 
lej drukarski umieszczony na wst^pie ^Artykaldw'' danym 
zostal w r. 1558, list zad dedykacyjny „Porz^dka^ 
w r. 1669. 



„wateloin tn koronnym : niekt6re tei nie tak szeroce opisane 
„jako w prawie stoj^. Wszakie tak wszystko napisanO; it 
„kaidy wyrozumie, jako kt6r^ rzecz skazac ma. A gdzie- 
„by iei tego potrzeba, tedy w lacifiskim egzemplarzu to 
aDajdzie coby si^ opDdcito ex industria i tyiko ty s^ opi- 
sane artykuly, kt6re pospolicie a obecnie si^ przygadzaj^". 

Aator Die pndaje jedoak nawet tych oajpraktyczoiej- 
szych artykuldw w zupelnodci, w p6iniej8zych bowiem dzie- 
lach znajdnje si; inD6stwo dalszych wyciag6w z zwierciadla 
saskiego w „Artykaiach'' nie zawartych. 

Trzecie z rzfdn dzieb autora nosi napis: „Ten post;- 
„pek wybran jest z praw cesarskich, ktdry Earolus V ce- 
^sarz kazal wydad po wszystkicli swoich pa&stwiecb, kt6- 
„rym si; naoka daje, jako w tyeh s^dziech a sprawacb 
^okolo karania na gardle albo na zdrowiu s^dziowi i kaidy 
nVLTzs^d ma si; zachowa<i i postQpowad wedle boja^ni bodtej, 
.sprawiedliwie, pohoinie, roztropnie i nieskwapliwie**. „Po- 
rzqdek s^ddw" obejmaje w wydaniu z r. 1562^ kt6re mamy 
przed sob^, szereg panegiryk6w, wierszy, przedmdw, cz;- 
dci% na czed6 wielkiego betmana Jana br. Tarnowskie, 
go J czQ^ci^ wystosowanycb do Groicrieoo, cz;dci% wreszcie 
do czytelnika. Zapehiiaj^ one razem 23 stronnic i mog^ 
siniji za dowdd, te wraienie^ wywarte przez pisma autora 
bylo niezwyktem, ie praca zwr6ci}a na siebie powszechn^ 
nwag; i odrazn weszia w zastosowanie. Dalszy tekst „Po- 
rz^dkn'' obejmoje 140 „li8t6w'' (kart) oznaczonych rzym- 
akiemi liczbami; kaidy „li8t^ zawiera dwie strony drnku. 
Niezaopatrzone liczbami s^ y^Hsty^ rejestrn (y,Znaki miejsc'') 
i spisu ^Sentencyi z pisma dw."" razem 23 stronnio, nmie- 
8£Czonych na kofien dziela. 

Na wst^pie do „Artykiil6w^ znajduje si; opr6cz przed- 
mowy i przywileja drakarskiego z r. 1558, rejestr, poczem 
naat;pnje 64 ^^816^ (128 str.) tekstu. 

Tak w „Porzqdka" jak i w ^Artykulach" brak po- 
dziata na artykaly oznaczone liczbami; zaopatrzyl natomiast 
aotor dlatszc nst^py napisanii, pod kt6re si; wkrada nieje- 
dnokrotnie przedmiot z niemi niezgodny. 



8 



„Po8tQpek z praw cesarskich'' sUada si^ z artykaldw, 
oznaczonych liczbami porz^dkowemi i napisami (z wyj^t- 
kiem kilka nie nosz^cych napisa n. p. I — V, XXXII). Na- 
pisy te czficiq przejete z KaroIiDy, cz^dciq uloione, nieza- 
leinie od uiej przez antora. 

^Post^pek^ zajmuje LI listdw czyli 102 stron. 

Wydanie z r. 1616 zawiera obok powyiszych dziel 
obszerny do nich rejestr synoptyczny na 49 stronnicach *). 
W kilku miejsoach mieszcz^ si^ w nim pod wladciwym 
B^owem, jako to „Zabieie przygodne^ i t p. uzupdnie- 
nia, pochodz^ce z tych satnyoh co ^Porz^dek S^ddw'" 
^rAdeh 

Przedstawienie calej tredci pra?mej trzech prac opisa- 
iiycb, bytoby zadaniem nadzwyczaj obszernem. Obecnie za- 
mierzamy jedynie wyjaAniii stosanek, zachodz^cy ini^dzy 
prawem karnem Groickieoo a jego :&r6d}ami, przedewszy- 
stkiem i^i^c mi^dzy tekstem polskim a oryginalem niemiec- 
kim konstytacyi karoej Earola V, wydanej jak wiadomo 
w Wormacyi r. 1632 *). 

Groicki awa:fca prawo cesarskie li tyiko za posilkowe, 
nie ttdmaczy zatem konstytucyi Karola V na JQzyk polski 
w caloici, lecz poprzestaje na przeUadzie postanowieA, za- 
pelniaj^cych oczywiste laki dawniejszego prawa miejskiego. 
Dopiero przez por6wnanie tredci prawa kamego ^Post^pka" 
z ^Porz^dkiem^ i ^Artykolami^ nzyskamy obraz wierny 
2r6dtowej natnry ealego prawa kamego zawartego w Gro- 



^) Poslngiwalidmy si^ tylko doslownym przedrukiem tego wy- 
dfiinia, uskutecznionym w Przemydla r. 1760, podajemy 
wi^c ]lod6 stron rejestru i przytaczamy go wedtng tegoi 
przedrnku. 

*) W dalBzym ci%gu cytujemy pisma Groickieoo tylko wyra- 
zami „Porz^dek**, „Artykuly", Post^pek", a konstytucyj^ 
Karola V w sposdb przyj^ty w iiteraturze literaroi CCC 
t. zn. Constitutio criminalis Carolina, Inb wprost przez 
.Karolina''. 



ICKIM. Lecz nawet wzgl§dem artykuldw Karoliny obj§- 
tych przekladeiD; autor nie jest ani wiernym ani niewolniczym 
tldmaczem, dci^ga szereg artyknt6w w jedeii; zmieDia ich 
porz^deky wyrywaj^c niejednokrotDie artykul Earoliny ze 
zwi^zkn pierwotnego, aby go w j'nny ustgp wcielii, nie 
Bzcz^dzqc samodzielnych zmian i dodaik6w, wprawdzie nie 
zawsze na korzy66 zwi^zlodci i jasnodci stylu prawniczego^ 
wzorowego w Karolinie, leez zato z wybitn^ tendency]^ 
moraln^, ktdrej cz^stokrod niepodobna odm6wi6 sympatyi. 

Przyst^pimy najprz6d do krytycznego rozbioru prze- 
Uadn, nast^pnie zbadamy przyczyny, kt6re naklonily Gro- 
ICKIEQO do wypaszozenia niekt^rych artykul6w, zastanowimy 
8i§ mianowicie nadpytaniem^ o ile przedmioty opnszczonych 
artykuldw dostatecznie by}y uwzgI§dnione w dawniejszych 
pracach antora. 

^Post^pek'' zawiera 91 artyknt6w niejednakiej dlngo- 
dci, — obejmuJQ one od kilkn wierszy do kilku stronnic ; — 
Tdini 81$ zatem )u± zewn^trznie w spo86b dosyd widoczny 
od Karoliny, ktdra liozy 219, przewa^nie kr6tkieh tytui6w. 
Kodeks ten powstrzymnje si^ zupelnie od uwag religijnych 
Inb moralnych, poprzestaj^c na przepisach jaknajkrdcej sfor- 
mnlowanycb, czasem nieco oci^talycb, lecz przeznaczonych 
zawsze do bezpoi&redniego zastosowania w praktjce. Gro- 
iCKi za6 zapelnia liczne ust^py szerokiemi a dosyd plytkiemi 
wywodami tredci etyeznej lub religijnej, czego przykiadem 
0Q mianowicie pierwsze artykuly „Po8tQpku^. 

Artykul I rozpoezyna 8i§ przestrogami do 8§dzi6w^ 
aieby s^dzili sprawiedliwie, bez wzgl§du na r6iiio&6 086b; 
nie daj^c 8i§ nikoma odwiesc od sprawiedliwoSci ,,ani po- 
^cblebstwem, ani przyjazni^ a powinowactwem, ani boja^ni^ 
,a strachem mocniejszego, ani tef. dary jakiemikolwiek. 
„A 8Qdziowie maj^ 8^dzic trze^wo b^d^c, nie jedzqc ani pi- 
jjsfi M^dy odprawowad^. Uwaga, ±e si^ n^J^^ cza86w wiele 
^tego przygadza, ie let i o gardla ludzkie s^dz^ ludzie nie- 
^nmiej^tni, niebiegli a nieuczeni; a ci kt6rzy opr6cz tytulow 
^w 8obie godnodci iadnej, ani umiej^tnodci nie maj^" po- 
wstala prawdopodobnie pod wplywem ust§pu przedmowy do 

Wyds. filoxof. hijtor. T. XXII. 2 



10 

CCC, kt6ry gani obsadzenie wi^kszodci sqddw w paAstwie 
rzymsko-niemieckiem, wedhig dawnego zwyczajO; osobami 
Die DczoDemi w prawie cesarskiem i niedoiwiadczonemi^ co 
poci^ga za sob^ wyroki; sprzeciwiaj^ce si^ prawu i roza- 
mowi, m^czenie lab stracenie niewinnych i QwalniaDie wia- 
nycb. Stosnje si^ to do s^ddw miast polskich o wiele 
mniej nii do niemieckicby w Niemczecb bowiem prawo rzym- 
skie odraza wplyw gl^bszy wywarto, dotkliwsz^ zatem byla 
niemieckich }awnik6w wzgl^dem niego Diewiadomo66. Dla- 
tego let przytoczonym zdaniom Gboickiego, pocbodz^cym 
z Karoliny, nadto wielkiego znaczenia dia history i pol- 
akiego prawa przjpisywad nie naleiy. 

Swobodoem tldmaczeniem pierwszego zdania art I CCC 
jest dalszy nst^p art. 1 Gboickiego, wzywaj^cy kr6l6w, 
ksi^i^t i wielkicb paii6w, by s^dy i inne urz^dy rzeczy- 
pospolitej lud^mi godnymi, m^rymi, nczonymi a cnotliwymi 
obsadzali ^). 

Art. II i III Groickieoo, zawieraj^ przepisy mo- 
raine dIa fiQdziego i nie maj^ znaczenia prawniczego ani 
historycznego. Na wzmiank^ zaslaguje tylko ostatnie zda- 
nie art. II: „DIaczego^ — t. j. aieby nie s^dzili z iaski, 
nienawiici, takomstwa, goiewn lab cbciwodei pomsty — ^8§- 
„dziowie i kaidy arz%d, powinni si^ przysi^gad.... 2e we- 
eding prawa, kt6re dla tego aczyniono, aby si^ s^dzia nie 
„myli} a z glowy nie s^dzil, sprawiedliwie b^d^ 8^dzi6^. 
RotQ tej przysi^gi — tak radzieckiej, jako i w^jtowskiej, 
przysifinikdw, prokarator^w, podwojskiego podaje Gboicki 
w I czfdci nPorz^dka S^dbw^; nie tlomaczy zatem odno- 
Anych artyka}6w Earoliny. 



') CCC. I. Item erstlich setzen, wollen a. ordnen wir, dass 
alle peinlich Gericht mit Richtern, Urtheilern and Gerichta- 
Bchreibero versehen and besetzt werden sollen, von from- 
men, ebrbarn, verstfindigen and erfabrnen Personen, so 
tagendltchst and best dieselbigen nach Gelegenheit jedes 
Orts gehabt and za bekommen sein. Darza auch Edeln 
and Gelehrten gebraacht werden m5gen. 



11 



Art. IV czerpie w poczatkn swym z art. VI Karo- 
liny, (o aresztowania z}oczy6c6w przez wladz^ i o icb m^- 
czeniD). CCC przepisQJe^ ie osoba, aresztowana z powoda 
pewnego przeat^pstwa wskutek zlej slawy (gemeynen Leuwunt) 
lob wiarogodnego doQiesienia^ nie ma byd odrazu mfczoD% 
bez dostatocznycb i wiarogodnyoh powod6w podejrzenia; 
opr6cz tego s^dzia ma piloie docbodzid i wywiadywad si^, 
ezy zbrodoia, o ktdr^ oskariono obwinionego, popelnion^ zo- 
stala czyli nie. 

Tiomacz rozpoczyna art. IV zdaniem nadto og6Ini- 
kowo sformulowaoem : |,Podeirzani lodzie, a o ktdrych sla- 
,wa jaka zla jest, mog% byd imani i do wi^zienia dawani^, 
nie przepisDJe zatem, aieby podejrzenie, prowadz^ce do nwi^zie- 
nia, odnosid m^ muaialo do poszczegdliiej zbrndDi, co w obec 
procedary owycb czasdw, jak tego dostateczDie dowodzi 
art. CLXXVI samejie Karoliny^ zupetnie nie bylo zby- 
teczoem. Zreszt^ trzyma sif antor dosyd wiernie oryginalu: 
.pierwej ni^liby mieli byd ro^czeni; ma byd dostateczne wy- 
.wiadywaoie ozyniono. Przeto tet oie zarazem ma byd m^- 
,,0700; jedoo gdzieby ja2 slnszne i dostateczne znaki byly 
^wystfpku jego^. W dalszym ci^gu wsuwa nst^p z XX 
art. CCC: „nie trzeba m^ce zawsze zarazem wierzyd,^ („so 
,8oIl doch der [sc. marter] nit geglanbt noch jemants daranff 
„Terurtheilt werden**) poczem wraoa do art. VI, przekla- 
daj^ go w swobodny sposdb. Cata reszta diugiego art. IV 
pocbodzi z XXV art. Earoliny, z wyj^tkiem ostatniego 
zdania, zagraiajacego kar^ osobom s^dowym, stosuj^cym 
torrar^ bez doBtatecznych powoddw, kt6re rdwniei czerpie 
z XX art CCCy jakkolwiek nie oddaje brzmienia jego do- 
siownie. Zanim przyst^pimy do szczegdlowego pordwnania 
art. XXV CCC z przekladem Gboickiego nasnwa nam si^ 
inna nwaga. Oboicki dodaje do teksta, przej^tego z Ka ro- 
ll ny, szeii^g samodzielnych uwag. Rozpisaje siQ mianowicie 
nad w^tpliwoAei^ procesnainego znaczenia tortary, nie ci^- 
gnie jednak ze swych wywoddw odpowiedniego wnioskn: 
jyWiele razdw przygadza sif, te drngi nie cierpliwy, z stra- 
,cha m§ki, a bolu^ powie to, czego nigdy nie uczynil, 1 przy- 



12 



„ziia siQ kn temD, czego Die winien: i wiele tym obyczajem 
y^niewiDDjch potracono''. W p6iniejszym ust^pie powiada, 
sprzecznodci oczywistej z wlasnt^ nauk^ wcale nie dostrze- 
gaj^c: „A tak nie trzeba m^ce zawsze albo zarazeni wie- 
„rzy6, ale tei nigdy, 4eby nie wierzyd to nie ma byi, bo (!) 
Je8t rzecz niepewna, omylna i niebezpieczna, poniewajl; 
^wiele raz6w siQ to trafia, 2e bywa dragi tak cierpliwy 
„i twardego przyrodzenia, ie m§k$ wycierpi, a prawdy nie 
npowiO; by go najwi§cej m^czono, a drudzy tet tak niecier- 
npliwi bywajs^ it boj^c si^ by ich nie m^czono, i na siebie 
;,i na kogo innego wyznaj^, co oigdy nie bylo, i plonnych 
^powiedci wiele cz§8tokro6 powiedaj^^.... ^Gdzieby siQ do- 
^statecznie pokazalo, iiby w^tpliwa rzecz byla, a probacyje 
„by}y sobie przeciwne a niedostateczne, ma s^d od m^cze- 
„nia powdci^gn^d 8i§ ai wszystko to obaczy^ co ma by6 
^slnsznie obaczono^. 

Gboicki mial a2 nadto powod6w niedowierzania war- 
todci tortary. Nie dosyd na tem^ ie widocznie czn), ii 
z istoty swej jest na wskr6d nieloiczn^ i przewrotn^, lecz 
nadto jeszcze praktyka jej byla w Polsce jaknajgorsz^. 
W .ez§6ci czwartej „Porz%dka s^ddw miejsk.^ nmiedcil antor 
przepisy „okolo m^czenia zloczyAcdw:" „Gdzie idzie o zdro- 
„wie ubogiego czlowieka, za kt6rego Jednorodzony Syn 
^Boty da} si^ nm^czyc^ tam trzeba najwi^kszej nauki a naj- 
„wi$kszego porz^dka a pilno6ci, aby cztowiek bez litodci 
„8§dziegO| bez bacznodci, bez rozs^dkn, jako inna bestyja 
„nie zgin^l. W czym zaprawdQ w miastacb, w miastecz- 
,,kaeh maly jest porz^dek, wi^kszy snad^ tam^ gdzie si^ 
^sprawa toczy o troch§ zgnitej maj^tnosci, ini tam gdzie 
^ubogiego czlowieka cialo szarpaj^, targaj%, ci^D%, piek^, 
^m^cz^: wielekro6 tylko przy oblicznodci jednego albo dwnch 
„opilych ceklarz6w, gdzie rzadko bywa cziowiek powainy 
„a baczny, ktdryby wielkodd a potrzeb^ m§ki wyrozumiid: 
„kt6ryby tet person^ i znaki kn wydanin na m§k§ rozeznal, 
„i sprawiedliwodci w tem dozrzal. Sam przy tern okratny 
„kat, a jeden albo dwa opili ceklarze bywaj^, z kt6rych po- 
iitem wyznania, cziowiek bywa na 6mier6 skazan''. 



13 



Stan rzeczy tak cplakany zwalcza Groicki wRzelkiemi 
Bitami, klad^c wsz^dzie nacisk na okolicznodci lagodz^ce 
i zmieniaj^c z zupeln^ jak si§ zdaje, Awiadomodci^ w tym kie- 
rnnkn postanowienia konstytncyi Earola V. Odnosi siQ to 
mianowicie do rzeczonego art lY w stosankn do XXY CCC. 
Artyknl ten podwi^cony wyliczeniu znak6w, wystarczaj^cych 
ka nsprawiedliwieniu m^ki, rozpada siQ na 7 paragraf6w. 
Groicki skraca pierwszy zaraz z tych paragrafdw z tendencyj^ 
widocznie lagodz^c^. CCC kaie 8§dziemu zwa:l^ac na to^ 
czy OBkariony nie jest osob^ tak dmialt^ (verwegen) a lek- 
komyfiln^, zlej repatacyi i elawy, ieby siQ po niej mo2na 
owego przest^pstwa spodziewaii, lab let czy ta osoba nie 
popelnila, lab nie asilowala przedtem tym podobnych prze- 
stf pstw lub nie byla o nie obwinion^. Owa zla stawa (baser 
Leumunt) nie powinna jednak pochodzic od nieprzyjacidl 
lab 086b lekkomydlnych , lecz od 0B6b bezstronnyeh i pra- 
wycb. Gboicki przyj%l gldwnie to ostatnie zdanie i spot^gowal 
je wlasnemi dodatkami. Paragraf brzmi u niego jak nast§- 
pcje. „Najprz6d, slawa albo powie66, kt6ra o takowym byla, 
y,ma by6 nwaiowana, i ma byd2 na to baczenie, sk^dby ta 
opowiesd; albo od jakich ladzi byla o nim paszczona, iedliie 
„nie od nieprzyjacidl, albo lekkich jakich Indzi, coby nie bar- 
yjdzo godai wiary byli, albo tei je61i od statecznych a do- 
,brych ludzi takowa sprawa pocbodzi, bo nie zarazem po- 
^twarzy, albo lada lekkim powiedciom ma by6 wierzono."* 

Paragraf dragi, przej§ty dosyd wiernie z CCC] „trzeci 
pnnkt" jest w caloi&ci dodatkiem Groickiego : poleca awzgl^- 
dnieoie czasa popelnienia zbrodni „jeSli ten to oskariony 
„nie pokaie tego, i.e si^ to tego czasa od niego 8ta6 nie 
,mog}o, a przy tem osoba , lata, zdrowie i sposdb wszystek 
„tegoto oskarionego, je§li m6g} tema dosyd aczyni6, o co go 
„winuJ4, ma to wszystko od pilnych a m^drych s$dzi6w by6 
^dostatecznie nwaiano przed m;k^." 

Cel ochronieaia oskarJ^.onego jest i w tym przepisie 
widocznym, toisamo odnosi b\^ do pankta 4-^ §. 4 CCC 
opiewa: ;,0b die yerdacht Person bei solchen Leuten Woh- 
,,naDg Oder Gesellschaft babe, die dergleichen Missethat 



14 



^tiben;^ a Gboickiego zad: „Towarzystwo, z ktdrymi si^ 
^chowal i let tyi^ bo zt%d wielki znak mofte bye, ieby kto 
„ze zlymi towarzystwo ma, od nich siQ let nakazil: a ztj 
jftywot i z}e obyczaje czyni^ kaidema wielkie podejrzenie 
„z}ego uczynka, jako tei gdzie wiedz% Indzie o czyim do- 
^brem zachowaniu, bywa to wiele na pomoc obwinionemn 
„i czyni go mniej podejrzanymy it z takich tradnych rzeczy 
„wychodzi." 

Pankt 5 jest w przewainej cz;6ci przekladem § 5 CCC^ 
charakter jednak prawny jest znacznie zmienionym. Na pierw- 
szy rzut oka moinaby 8^dzi6, \t r61nica polega Da zlem 
zrozumieDin oryginala, po bliiszej rozwadze przychylamy 
sie jednak do zdania, \t zmiana jest zamierzon^ i stoi 
w zwi^zkn z lagodz^c^ tendencyj^ tlomacza. CCC zwraca 
uwagQ SQdzi6w na okoliezoo6£, czy motliw^ pobudk^ popelnie- 
nia zbrodni nie bylo przypadkiem zachodz^ce nczucie nie- 
przyjaiDi, zazdrodci lob oezekiwania jakiegod zyska. Groicki 
zad pisze, ii ^^ma by<i uwatana przyczyna tego oskarienia^ 
Je2li2e z nieprzyjaini, zazdrodci, z przeszlej pogr6iki, albo 
„tei dia jakiego zyska, kt6regoby ten sznka), kt6ry oskar- 
„4yJ, to nie pochodzi." CCC zwraca wigc uwag^ 8§dziego 
na fakta obci^^aj^ce, nasz antor na uniewinniaj^ce , wzbu- 
dzaj^ce podejrzenie prawdziwodci oskartenia. 

Wypiywem tej saniej d^^nodci jest punkt 6 Gboickiego, 
w CCC zupeJnie pomini^ty : „ina by6 na to pilne baczenie 
Jeiliie tego, kt6ry ialuje, powie66 albo przysi^ga staia, je- 
„dnaka, ustawiczna a nieodniienna jest: bo wielki to znak zt^d 
„inoie by£ prawdziwego a niewinnego oskarienia.^ 

Pankt 7 odpowiada § 7 CCC (acieczka obwinionego 
dostateeznym poszlakiem ka m^ezenin). Groicki dodaje „oba- 
„czyw8zy jednak pierwej, z kt6rejby przyczyny sif scbro- 
„ni}, albo neiek}, jedliby sluszna albo niestaszna przyczyna 
„byla, przezcoby to nczynil, gdy moze dragi snadi przez 
„to ociee, ^e si$ boi moey, gwalta, skwapienia a krzywdy.** 
Przy tym tytnle powolaje Groicki „prawo Magdebarskie^ 
pod tym wzgl^dem zgodne z eesarskiem. 



15 



Pankt 8 odpowiada pozoroie art. XXVI, a zarazem 
tememo znakowi podejrzenia^ nsprawiediiwiajqcego tortar§ 
weding CCC; faktyczDie zad Gboicki i CCC wysnuwajq 
z jednakiej okolicznoici wnioski wr^cz przeciwne, CCC 
obci^tajiicey Oboicki zsi Qniewinniaj^ce. CCC brzmi jak na- 
stf pnje : 

^Zqid achten. XXVI. Item so einer mit dem andern am 
.gross Got rechtet, das daza der Mehrertheil seiner Nahrung, 
„Habe, nod yerm<5gen antrifft, der wird ftlr einen Missganner 
^nnd grosseD Feind seins Widertheils geaeht. Daramb; so 
.der Widertbeil heimlicb ermordet wirdet, ist ein VermutuDg 
yy wider diesen Theil, dass er solchen Mord getban babe, nud 
9 wo SDost die Person ibres Wesens verdSlcbtlicb war, dass 
.er den Mord getban, die mag man wo er derbalb nit re- 
„dlieb Entscbuldignng bUtt, gef&nglicb annebmen nnd pein- 
,licb fragen." 

Gboicki ttomaczy: „To tei ma by& obaczono, jedli ci 
„eo winnj^y nie mieli z tym kogo winuj^ zadcia takiego, 
^yprawa albo r62nice okolo jakicb po2ytk6w, albo maj^tnodci; 
.bo to wielkie zaj^trzenie mi^dzy Ind^fcmi czyni, i wielkie 
.podobiefistwo moie by6, ieby si^ to z takowej nieprzyja:^ni 
.sta6 moglo. A przeto nie zarazem oskarienin ktdre od nie- 
^przyjaeiela pocbodzi ma by6 wierzono.'' 

Bezpo^rednio nast^poj^ce zdanie tlomaczenia czerpie 
z art XXVin CCCj nakazaj^cego nwaj^ai, czyli przyczyny 
podejrzenia czyli nniewinnienia przewaiaj^, a w pierwszym 
tylko przypadkn stosowa^ tortnr^. Gboicki pisze po prostn: 
»A gdzieby obrony a wymowy obwinionego byly podobniej- 
„8ze kn prawdzie, shiszniejsze i znaozniejsze niili oskarie- 
^^nie... tedy ma m^ka by6 saniecbaoa i nie maj^ si^ na ta- 
„kowego skwapiad."" 

Zgodnie z CCC XXVIII, przepisnje Gboicki dalej: 
„Jeiliby wife ci co na takowym s^diie siedz^ w tycb rze- 
„czacb wi^tpili, maj^ si^ Indzi nczoDycb, w pravrie bieglycb 
^a roztropnycb radzi6 coby dzialad.^ Nast^pne zdanie: ^bo 
^gdzieby nrz%d albo s^dzia kt6ry, ztoAliwie albo skwapliwie 
„bez slnsznych znakdw albo dowoddw... komn m$k$ a udr;- 



16 



^czenie zadat, ma bye powinien wedlug prawa nagradzad 
„i oprawiad," jest prz^kladem artykuhi XX CCC, kt<iry 
wyszozeg6loia z wi§k8z^ dokladnodci^ , 2e odszkodowanie 
winno sif zaplaci6 za ha6b§, boledci, koszta i szkod^. Pow6d 
zad tego rozporz^dzenia , kt6rym Groicki zakoAcza Art IV 
jest wtasnym jego dodatkiem. Kznca on smntne 6wiatlo na 
nadaiycia, zachodz£|ce w miejskich s^dach w Polsce. ;yCza* 
sem," powiada Groicki, ^znajdzie tak niebaczoe, niebogo- 
^ybojoe a skwapliwe s§dzie albo urz^dniki, it aby wif^fcnia 
„nie chowa6; pracej okob niego Die miei^y albo chowaj%c go 
„naA nakladu nie czyni£; wol^ zarazem stracic dai, a czasem 
^8Da<^ i niewinnego, co oie ma byc.^ 

Art. V jest parafraz^ art. XXXI i XXXH CCa Do- 
datkiem Gboickiego jest wyrail^Qe i^daoie powtdrnego m$- 
czenia, gdyby przest^pca, kt6ry na m§ce lab w wi^zienia 
wymienil wspdlnika, cofn^l to zeznanie — w eelu wyjaSnie- 
nia ptzyczyn odwolauia. Zreszta takie i procedura koosty- 
tucyi Earola V wymaga w podobnych przypadkach powt6- 
rzenia tortury, jakkolwiek o tern nic nie wspomina w arty-« 
kniach 31 i 32. 

Z Art. VI rozpoczyna 8i§ wyliczenie „znak6w a do- 
„wod6w dostatecznych na niekt6re zloczyi&stwa z osoboa, 
„za kt6rymi, gdy si^ akai%, moie s%d zbczyncQ na mfk§ 
;,wydad." Tlomaez wypuficil przy tym artykule przez wido- 
czn^ omylkQ napis odpowiadaj^cy napisowi art XXXIII 
CCC: ;,VoD Mord der heimlich geschicht genugsam Anzei- 
„gnng," zresztQ zad art VI Groickiego oddaje dosy(5 wier- 
nie wymieniony art XXXIII. 

Art. Vn Groickiego = XXXIV CCC 
„ VIII „ = XXXV, XXXVI 

„ IX „ = xxxvn 

„ X « = XXXVm, XXXIX. Wyraz 

Eaubefy przetlomaczony przez ^zlodzieje.*' 

Na pewn^ awag$ zaslagaje mianowieie doskonaly prze- 
klad swobodny art. XXXIX, charakterystyczoy dia calego 
sposobu ttomaczenia. 



17 



A poDiewai wiele jest pr6- 

inuj^cych ludzi, kt6rzy nie 

maJQC iadnej etuiby, obej6cia, 

ani opatrzenia, po karczmach 

i po piwnicach si^ wldcz^, 

a chocia nic nie robi^ i do- 

cbod6w ^adnych nisk^d nie 

maj^, jednak pij% hucz% graj^ 

i wielkie na takowe ludzie 

podejrzenie by6 moie o ka- 

ide zloczynstwo a zwiaszcza 

ziodziejstwo. Przeto prawem 

pospolitym mialobyto zagro- 

dzono i opatrzono by6, ieby 

8i§ tacy ludzie nie mno^yli; 

a ieby je wsz^dzie imowano, 

nie cierpiano a dla takowycb 

wystQpkdw slusznie karano. 

Takie te^ nrz^d ma pilen hji 

2ebrak6w i tycb co sig z miej- 

sca na miejsce wldcz^. a pil- 

nie tego dogl^daii, jakoby pod 

sposobem ^.ebractwa niecnoty, 

pr62nowanie i z}e nczynki si; 

nie mnoiyly^ a pod tym plasz- 

czem aby He nie czynili. 

Art XI Groickiego = XLIII CCC 

n XII „ = XL „; 

„ Xin . = XLI , 

-XIV . = XLIV „ 

„ XV „ = XLII „ 

„ XVI („Oko}o m^czenia, jaki porz^dek albo po8t§- 

,pek ma by6 zacbowan^) = XLV, XLVI. Zdanie: „in 

lyGegenwart des BiehterS; zweier des Gerichts ni des Ge- 

-richtsBcbreibers" przeloione: ^przed s^dzi^ albo wojtem, 

.dwiema przysi^iniki , i przed tym pisarzem, kt6ry do tego 

„urz$da naleiy.'' 

Wyds. filosof. hist. T. XXIL 3 



Item so Reisig oder Fass- 
knecht gew5hnlich bei den 
Wirten liegen nnd zehrn and 
nit solche redliefae Dienst, 
Handtienmg oder Gult die sie 
baben^ anzeigen kOnnen, da- 
von sie soleb Zehrang ziemlich 
tb'nn mogen, die seindt arg- 
wonig Q. yerdechtlieh zn vil 
bdsen Sachen, and allermeist 
zn Ranberei . als sonderlich 
ans anserem and des Reicbs 
gemeinen Landfrieden za mer- 
ken, darinnen gesatzt ist, dass 
man solche Baben nit leiden, 
sondem annehmen, hertiglich 
fragen and amb ihre Miss- 
bandel mit Ernst straffen soil. 
Dessgleichen soil ein jede 
Oberkeit aaf die verdHchtigen 
Bettler nnd Landfabrer aach 
fleissig Aafsehens haben. 



18 



Art. XVn Groickiego = XLVII, XLVm CCC, 
zawiera dkiszy dodatek tlomacza; w oryginale niezawarty: 
n A jedliieby na niQce^ ktdry chciat co powiedzie6, 8prawuj%c 
„siQ, a ku okazanin niewinnodci swojej^ ma byd shichan. 
^Eteoia^ w takim obwinieniu co si^ gardla dotycze^ trzeba 
„wielkie baczenie na to mied, jesliie z prostodci albo z ghi- 
;,poici swojej , albo tei przed bojainiii a strachem m^ki, 
„8prawowac sig i wywodzi6 nie umie (cf. XLVII CCC). Bo 
„lepiej jest czasem, i z mniejszym grzecbem, wypnicid; a nie 
^skarad, niili niewinnego stracid... Poniewai sam Pan Bdg 
^obiecaje siQ srodze mdci6 krwie niewinnie wylanej i t. d.^ 

Gkoickiego XVm = XLVm CCG 
„ XIX = XLIX „ 

XX ^L 
„ XXI = LI («>Ody 8iQ kto na m^ce 

nprzyzna do podpalenia^) Groicki do innych pytafi przej^tycb 
z CCC dodaje : te ma byi py tan : „kto ma na to radzU, na- 
„m6wU; albo naj^I, wiele tet za to wzi^L* 

Groickiego XXII = CCC art. LII 

XXm = „ , LEI 
„ XXIV = „ „ LIV. Wedlng CCC 

ma s^dzia dla sprawdzenia wywolanych przez mgk^ zeznaA, 
poslad w miejsca odnodne, wedlag Groickiego „ma albo 
„poB}a6y albo tei moieli by6 sam dojdd.*' 

XXV = CCC art. LV 
» XXVI = „ „ LVI. Wypuszczony 

a8t§p drngi art. LVI^ przepisnj^cy, it naleiy przeczytac ob- 
winionemu protok61 zeznaA w dzieA po m^ce, lab kilka dni 
p6^niej, i 8pi8ai, coby na to zeznaL 

Groickiego XXVII-LII = CCC art LVII— LXXXIL 

W artykale swym XXIX stosuje 8iQ Groicki do zasad 
hamanitarnych Acidlej nii oryginal niemiecki (LIX). Earo- 
lina zawiera przepis^ ie naleiy przeprowadziii m^k; oz}o- 
wieka ci^iko zranionego lab alomnego z najmniejszem rany 
araieniem. Przeklad za6 wymienia oprdcz tego przypadek 
choroby i dodaje nadto : „albo ma tak dtago z m^k^ folgo- 
„wano byd, pdkiby nie wyzdrowial." 



19 



W Art. XXXVI = CCC LXVI uzupetoia tlomaczenie 
Karolin^, kt6ra opiewa: ^Gnngsame ZeDgen seindt die, 
.die nnbeleamdet nnd sonst mit keiner rechtmlUsigen Ursach 
„za verwerfen sind.^ W przekladzie polskim zad: „Ta- 
„kowy kaidy, kt6ry nie jest z}^ slaw^ albo mniemaniem 
„pomazan a kt6ry nie dwiadczy komu kwoli za przyjail^nia, 
y,albo tei za jakowym poiytkiem swym , albo za przynaJQ- 
„ciein, a kt6rema nie moie iadna w tern slnszna przygana 
„dana byi, ma byd rozamian za dobrego a dostatecznego 
Q^wiadka.'' 

Wedhig CCC LXXIU protok6} przeslnchania dwiadk6w 
ma by6 ndzielony stronom w odpisie „nnd sollen des Gefan- 
,gen Beistfinder diesfalls za ibm gelassen werden;^ wedtug 
Groickiego ^maj^ obiema stronam dac wypis... tego wgzyst- 
^kiegOy czego... potrzeba... tak ieby strony, a zwlaszcza 
^obwiniony z przyjaciolmi swoimi mdgl siQ do tego zgoto- 
^wac, kt6remn i to ma by6 dopuszczono, ieby przyjaciele, 
^albo kogobykolwiek potrzebowal^ wolno ku niemu przy- 
„chodz]<i mogli, a ieby mdg} si^ z nimi wedtug potrzeby 
i,8wojej rozm6wi6 i naradzid.'' 

W kilkn dalszycb artykulacb tlomacz rozwodzi si^ 
w 8po86b samodziebiy nad moralnemi powodami przepisdw. 
Wywody te nie maj^ iadnego znaczenia naukowego. 

Art. LIII = CCC LXXXIV zawiera nawet ostatnie 
xdanie fonnntki zagajenia s^da, widocznie nie stosowne dla 
praktyki polskiej: „Panie S^dzia albo W6jeiey ten s^d do- 
„brze jest zagajony, wedlug ustaw i prawa Cesar8kiego.^(!) 

Groickiego LIV~LX = CCC LXXXV— XCI 

W Art LVII (= CCC LXXXVffl) zachodzi jawny b^d 
w tlomaezenia, dowodz^cy^ ie Groicki albo nie posiadal 
dostatecznej znajomoAci j^zyka niemieckiego, albo ttomaczy} 
niedbale i powierzcbownie. 

Stosownie do CCC LXXXVIII prolokutor winien w prze- 
mowie swej w miejscacb, gdzie formniki obrony, pozwu itd. 
omieazczone w nast^pnyeh artykulacb zawieraj^ liters Ay 
wauni^ii nazwisko pozywaj^cego, zamiast litery B nazwisko 
pozwanego^ zamiast C wymienid przeat^pstwo. Groicki tlo- 



20 

maczy^ odst^pnj^e, prawdopodobnie bezwiednie, od oryginaln : 
„Prokarator, kiedy skarg^ ktadzie, miasto tego od kogo rzecz 
^ySprawnje, ieby go jego przezwiskiem cz^sto wspominad 
„nie trzeba bylo, ma kladd liters Af a miasto obialpwanego 
„B. A gdzieby nczynek ten z}y, jako zb6J8two, zlodziejstwo, 
^zamordowanie albo spalenie, takie i inne mial w8pomina6, 
y,ina miasto tego klaM liters C.^ R62Dica ta, malo znacz^ca 
Bama w sobie, jest jednak watn^ dia oceoy nie wzorowej 
doUadnodci ttomaczenia. AnalogiczDe nieporozumienie zacho- 
dzi w art. LVIH (= CCC LXXXIX). 

Pro8b§ powoda o post^powanie wedlug CCC nzupelnia 
tn Groicki tak , jak to uczyni6 naleialo takie w art. LIII 
(ob. wyiej): „wed}ag pospolitego prawa, a opisaoych, chwa- 
„Iebnycb ustaw cesarskich, albo i tej slawnej korony.*' 

W Art. LX: post^powaniu , jeieli ^Obiatowany sif 
^tego przy, ku czemn 8i§ przedtym przyzna}, albo na co 
„dow6d slaszDy jest^ dodaje tiomacz objadnienie: „Bo przy- 
„gadza 8i§, ±e dragi tego wszystkiego, ka czemu 8iQ znal 
„na mQce, przy si^ i odwolywa. A tak jako przyktad tego 
„k}adzie jeden, wypisuj^c, ie jednego trzy razy m^czoao, a po 
^kaidym m^czenin tego siQ w8zy8tkiego przal, ku czema 81$ 
„na mQce przyznawat : a na koniec, gdy Die mo^ono na nim 
„nic takowego wym^czyi, ie wolnym go uczyniono." Przy- 
padek tego rodzaja mnsial zwr6ci6 na 8iebie awag§ tloma- 
cza, poniewai wedtng 6wcze8nych zasad prawa miejskiego 
w Polsce^ m^czenie o t^ sam^ zbrodni^ tylko dwakrotnie, 
prawidlowo nawet raz tylko odbyi siq miaio. (Ob. ^Porz^- 
dek Sjjddw." List CXXVII). 

Gboickiego LXI '= CCC XCVII („kat albo ceklarze^ 
„ieby mogli byd bezpieczni ma obwolano byd.*') Ttomacz 
za^cza uwag^: ^^A wszakie tn w Polsce tego nie ezyni^, 
„bo sig nie zda potrzebne.*' Tmdno wi^c zrozumied wjakim 
cela nast^pil przeUad artyknln i wcielenie go w ^Post^pek." 

Groickiego Art. LXII = CCC art. C 

„ LXIII = „ CII 

„ Lxiv = „ cm 

„ LXV = „ CVI 



21 



Art. LXVI Groickiego jest anomali^ w polskiem wy- 
danin Karoliny, jest bowiem w caloSci dodatkiem ttoma- 
esa i to nie tyiko dodatkiem tredci etycznej, leez dotycz^- 
eyni przedmiota, nwzglQdnionego dostatecznie w artykaiach 
Karolioy, przeloionych przez Groickiego. 

Groickiego LXVI „Ci eo ludzi truj%, jako maj^ by6 
^karani." ^Gdzieby na kogo pewnie to doswiadczono, ie sig 
„z takiemi rzeezami obchodzi, a tym iehy komn uszkodzil, 
^takowy ma by(^ karan a ogoiem spalon. Ale gdzieby u kogo 
^naleziono trucizn^, a b^d^c w tym podejrzaoy nie nalaztoby 
„siQ jednak i^^by jak^ szkod§ na zdrowiu tym komu uczynil, 
„takowy ma by6 karan, ale nie na gardle, jedno wediug 
^slnsznego wyznania Qrz§da a m^drych ludzi. A w tako- 
„wych przypadkach s^dziowie albo arz%d wRJe^ si^ drugieh 
,w tym bieglych radzi6 coby takowy zaslu^yl. Tak jako 
.nitej szerzej o tym wypisano;..." Trudno zaiste wykryd 
stosnnek, zaehodz^cy mi^dzy tym artykulem a arlykutami 
IX Groickiego = CCC XXXVII („ Gdzieby kto o trucizn§, 
„ieby siQ z niq obcbodzil, w podejrzeuiu byt, jakowa in- 
„kwizycya i dowody dostateczne przeciw takowemu by6 
„maj^«) i LXXIX Groickiego = CCC CXXX: „0 tych 
„kt6rzy ladzi potajemnie trnj%.^ Artykol ten opiewa: ^Gdzieby 
„kto kogo otrul a o zdrowie i o gardto przyprawil, ma jako 
„ten CO zamorduje w kolo by6 wplecion, je:^li:^e chlop jest, 
^niewiasta gdzieby w tem dodwiadczona by}a, ma bye uto- 
npiona, albo jakimkolwiek innym obyezajem wedlng swojego 
„wy8t$pkn skarana na gardle, ale pierwiej ni^liby kt6r§ ta- 
^kow^ osobQ na gardle skarano, ma by6 kleszczami rozpa- 
^lonemi targana mniej albo te>. wiQce) wediug baczenia na 
„o8obQ i na zaslnienie, tak 2eby drudzy tym przyktadem 
„a srogosci^ karania od takowych spraw odwiedzeni byli.^ 

Art. IX zawiera opr6cz „znak6w," wystarczaj^cych na 
ozasadnienie m§ki przy podejrzeniu o zatrucie, Burowy prze- 
pis, aieby aptekarze i ci co trncizny sprzedaj^ nikomu jej 
bez priyzwoleuia i wiadomodci nrz§du nie oddawali. Gala 
strona karna jest wyczerpni^tq artykutami IX i LXXIX. 
Art. LXVI jest zupeiuie nieorganicznie wsuni^ty pomi^dzy 



22 



artykuly o zbrodniaofa, nie wymierzonych przeciw tycin 
ladzkiemn, a oderwany od dlngiego szerega przepisdw 
przeciw tym zbrodniom. W CCC niema oprocz art. XXXVII 
i CXXX iadnych o zatracia poBtanowiei. ^r6dlem art. 
LXVI Die jest prawo magdeburskie ; wedhig Boehmera przy- 
chodzi kara spalenia za t§ zbrodni^ w statatacb goslarskich, 
Bznkalidmy j^ jednak daremnie w j^GosIarische Statnten^ 
GOscHENA (Berl. 1840). NiepodobDa poj%<&, w jaki sposdb 
Groicki mydlat pogodzid art. L£VI z art. LXXIX. Jestie 
moiliwem przypn6ci6; ieby byl zapetnie nie dostrzegl wido- 
cznej ich sprzecznodci ? 

W rejestrze z r. 1616^ nloiODym zapewne przez pdiniej- 
szego wydawe^, znajdojemy zestawienie powyiszych artykn- 
}dw bez iadnych wyjasnieA lab dodatk6w. 

Groickieqo art. LXVII - CCC OX 

„ „ LXVra= „ CXI: ;,... Wo aber 

einer eins andern MUntz ampraget oder wiederuin in dea 
Tiegel br&cbt n. geringe Mflntz darans mUcht (macbte), der 
soil an Leib oder Gut, nach Gestalt der Saohen gestraft 
werden". 

Gboicki obostrza kar^, moie bezwicdnie, tlomacz^c: 
„maj% nie tylko na maJQtnodci; ale i na gardle przy tym 
byi karaniy wedlng wielkodci obwinienia a nznania nrz^- 
dowego", 

Podobnie l^czy Groicki kary w art. LXTX = CCC 
GXni. (^Jako majii byd karani ci^ kt6rzy falszujq miary^ 
lokcie ... to wary" i t d.): 

CCC zagrata im albo chlost^ a pr^gierza albo wy- 
gDaniem, Groicki za6 pisze: „ma by6 z miasta albo z zie- 
mie wypowiedzian 9 a na ciele miotlami a pr^gierza 
skaran''. 

Groicki LXX = CCC CXV. 

, LXXI= „ CXVI. „Jako majq byd ka- 
rani ci, CO przeciwko przyrodzenia grzesz^^. Ttomacz wy- 
paszcza uwzgl^dniony w oryginale przypadek nierz^da ko- 
biety z kobiet^, albo z .powodu rzadkodci przest^pstwa^ albo 
przez nieuwag^. 



23 



Gboicki LXXII = CCC CXVII 



„ LXXIII = « 

„ LXXIV = , 

. LXXV = „ 

CCC: .Item so jemand 

sein Eheweib oder Kinder^ 

am einicherlei (}eme88 willen, 

wie der Namen h&tt, willig- 

lich VOL nnehrlicheo, nnkeu- 

schen nod sch^ndlioben Wer- 

ken gebrauchen Iftsst, der ist 

ebrlos aod soli nach Ver- 

m(5ge gemeiner Recbten ge- 

straft werden. 



cxvm 

CXXI 
CXXU 

Gboigki. Etoby iOD^ swo- 

J9, dziewk^, albo powinowat^ 

dla sromotnego poiytka zwo- 

dzUy i jej 81$ karwi6 dopu- 

Acily albo tei jakimkolwiek 

obyezajem dzieciom swoim 

ieby do tego przyczyn^ da- 

wid, jakoby co merz^dnego^ 

a przeciwko Boga, opoAci- 

wBzy wstydy wdawaA si^ za 

dary, albo jakoikolwiek mia- 

}y: takowy kaidy na czci 

i na zdrowiu a na gardle 

wedlng nalaskn pospolitego 

prawa ma by 6 karan**. 

Groicki LXXYI = CXXm CCa („Straf der Ver- 

knplang^). Wedlag CCC „8ollen [die boshaftigen Kapler 

„and Koplerinen] nach Gtelegenbeit der Verhandlang and 

,,Bath der Bechtverst&ndigen , es sei mit Verweisang des 

^Lands, Stellang inn Pranger, Abschneidang der Ohren^ oder 

^Aoahaaang mit Ratfaen^ oder anderm gestraft werden^ — 

natomiast Geoicki: „maJ4 takowym aszy arzynai, mioHami 

„je a pr^gierza bi6 i z miasta wypowieda6^. W CCC zatem 

widoczna dysjankcyja wzgl^dem kar, a Gboickiego przeci- 

wnie w tym artykale jak i w kilka innych kamalacyja. 

Groicki LXXVH = CXXVU CCC. 

Lxxvm = cxxvm „ 

LXXTX = CXXX „ (ob. wyiej) 
LXXX = CXXXI „ 

. Lxxxi = cxxxn « 

, LXXXn = CXXXVn. O morderstwie: 
Groicki wypaBzcza z tego art. wzmiank^ o kwalifikowanem 
morderstwie mi^dzy maltonkami. (Ob. o tem nitej). 



24 



Ghoicki LXXXIII = CXLV „ 

„ LXXXIV = CXLVU „ 

„ LXXXV = CXLIX 

LXXXVI = CLXXVII 



n 



n 



LXXXVII = CLXXVIII „ 
„ LXXXVIII == CLXXX „ Wedhig Karo li- 
ny wiQzienny, kt6rjby oaumydlnie w>'pn§cil zloczyAcQ na 
wolDod^y ma ucierpied kar^, kt6ra oczekiwala wi^i&nia nwol- 
nionego; wedtug Groickiego bez w^tpienia sprawiedliwiej : 
„ma by6 karan o to dostatecznie^. 

Groioki LXXXIX - CCC: art. CLXXXI— CLXXXIX. 
Groicki wypuszcza z art. C LXXXIV ust^p o zagroienia 
oskarionemu m$k%. Art. CLXXXVIII przeloiony mniej do- 
Uadnie : 

„0b aber die Klag von ^JeSliieby obwinienie szlo 
Amts wegen berkUme, and z urz^dn, t. j. ^^eby sam 
nit von sonderlichen Ankla- nrz^d^ sk^dkolwiek wywie- 
gern geschehe, wie dan die dziawszy si^, chociaby nie 
Klag an die Sichter kom- byio tego^ coby naA ^alowal, 
men, auch was der Beklagt przeciwko niemu akcyj^ in- 
dazu antwort, — soil be- stytnowal, tedy cobykolwiek 
scbrieben werden**. ob^alowany ku temn odpo- 

wiadal, albo jakobykolwiek 

przeciwko niemn akeyj% in- 

stytaowano, ma wszystko bye 

... popisano''. 

CCC. art CLXXXIX nakaznje pisarzowi s%dowemu 

zachowanie wszelkich protokoldw w tajemnicy: Groicki nie 

wspomina nie o tem, dodaje natomiast: „ma pami^tad na 

^przysi^gQ i obowi^zanie swoje, teby nie innego nie pisa}, 

Jedno to co sIq dzialo, tymii stowy, i tym porz^dkiem, 

„nie przyczyniaj^c za iadn^ przyczyn^ niczegosz, ani tet 

;,njmaj%c, albo co nkrywaj^c umydlniC; ku szkodzie kt6rej 

„8tronie*. 

Groicki XC = CCC. art. CCVII— CCXIV 

„ XCl= „ „ CCXV, CCXVI; tlomacz 
wypuszcza z tych § kilka mniej wainych szczegdldw. 



/ 



25 



11. 



PrzeprowadziliAmy rozbidr ^Post^pku^, wykazuj^cy, 
kt6re artykoly CCC zuiytkowal Oroicki, jakie przedsig- 
wzi^} zmiany i nzupelDienia, z jakich cz^dci sklada si; kaidy 
artyka}, wreszcie co za d^inodci widoczne powodowa}y anto> 
rem. Pozostaje do speloienia drug a cz§d6 zadania. Et6re 
artykaly K a r o 1 i o y nie doznaly przyj§cia i jakie by}y nie- 
przyjfcia ich powody? CCC zaviiera zamkni^ty w sobie 
system prawa i postQpowania karnego czasu recepcyi. „Po- 
stfpek'' za6 jest tyiko ulamkiem takiego systemu. Gdzie s^ 
pnepisy nzopeloiaj^ce go, kt(Sre jednak istnie^ musialy? Od- 
powiedzi na to pytaoie dostarczy nam powtdroe pordwoanie 
CCC jni nie tylko z ^PostQpkiem'', leoz zarazem z innemi 
dzielami Groickieoo, z nwzgl^dnieniem 8zczeg6lowem arty- 
kal6w CCC do ^Post^pku^ nie przyj^tych. 

CCC art. I, II dotyczf^ Ato8unk6w niemieckich, wyply- 
waji|cych z tamtejszej organizacyi s^dowej. U Groickiego 
odpowiada im tylko upomnienie 086b obsadzaj^cycb B^dy, 
do snmiennoAci w wyborze zdolnych urz^dnikdw s^dowych. 

CCC III— V zawieraj^ roty przysi^gi urzfdowej tych 
osdb. Prawo miejskie miei&cilo w sobie od dawien dawna 
formnlki podobnej tredei; pndane przez autora w ,,Porzfidkn 
S^ddw", nie nmieszczone zatem w „Po8t$pku". Stosioek 
mifdzy osnow^ rot przysi^gi w „Porz%dku'' (List VIU — 
XXYIU) a rotami Earoliny obaczy6 mo^.na z nast^puj^- 
cego wyci^ga: 

CCC III. Des Richters Eide „Porz^dek« (List X). Przy 
fiber das Blut zu richten. si^ga wdjtowska. Ja N. przy- 
Ich N. schwere, dass ich soli si^gam Pann Bogu wszech- 
and will in peinlichen ISa- mog^cema i najjadDiejszema 
oben, Becht ergehen lasseo, Pann naszemu, kr61owi Pol- 
ricbten o. nrtheilen, dem Ar- skiema i tema miastu, \t 
men als dem Reieben, und chc^ wierzen bye na 8%dzie 
das nit lassen, weder dnrch moim i s^dzid jednakim oby- 
Lieb, Leidy Mief, Gab, noob czajem tak bogatc;;i:o jako 

Wjdx.aioiof.liittor. T.XXU. 4 



26 



keiner andern Sachen wegen ubogiego, tak s^siada jako 

Also helff mir Gott go6cia, sierot i wddw, kt6re 

porz^daJQ sprawiedliwodci, 
bronid chcQ, jako ja z swego 
najwyiszego zmyshi mog§ 
baczy6 i rozamie<^. A tego 
opadci(i nie cbcQ dla milodciy 
gniewn^ bojaini, przyjaciel- 
stwa, nieprzyjacielstwa, iaski, 
przyjaiini, zlej woli, dar6wy 
po2ytk6Wy tak mi Panie Bo- 

ie pomd2 

Przy8i§g§ lawnikdw podaje CCC art. IV, „Porz%dek" 
List XIV. Przysi§g§ pisarsk^ CCC V, „Porzqdek« ListXVI. 
Opr6cz tego znachodz^ si^ w ^Porz^dku^ roty przysi^gi ra- 
dzieckiej, prokaratorskiej \ tadziei przysiggi ;,8tarszych 
z cechu" i podwojskiego, nie przychodz^ce w CCC. Autor 
nie czerpie ani ze znakomitego wydania w j^zyku laoifi- 
skim magdebarskiego Weichbildrecht {Jus municipale), spo- 
rz^dzonego przez Jaskiera 1535, ani tei* z iadnego ze zna- 
nycb zbior6w prawa magdeburskiego. Najprawdopodobniej 
praktyka krakowska wytworzyla sobie formulki, Groicriemu 
jako podw6jciema dobrze znane. 

Art. CCC VI -X (Annehmen der angegebenen tlbel- 
thfiter von der Oberkeit and Amts wegen) w przewainej 
cz§dci przeloJtone przez Groickiego; nieuwzgl^dnione nato- 
miast art. XI— XIX: o ci§iarach i odpowiedzialno6ci po- 
woda w postf powanin karnem, o przyaresztowaniu go, wzglf- 
dnie stawienin przez niego r^czycieli; dalej o wystQpka nie- 
w^tpliwym. (Gor^ey uczynek, zuchwale przest^pstwo, pcisia- 
danie rzeczy zrabowanych). XVII: Pow6d ma oznaczy6 
miejsee dostawienia mu pism procesowych. XVIII, XIX. 
Poczqtek rzeczy o poszlakach usprawiedliwiaj^cycb m§cze- 
nia. XX dalszy ci^g przedmiotu, cz^dciowo zuiytkowany 



') WzmiankQ o przysi^dze prokaratorskiej znajdajemy w CCC 
LXXXVIII = Post^pek LVII. 



27 



w „Post§pku" lY, wypuszczone zad watne zdanie: ^Es soil 
aach kein Oberkeit oder Ricbter in diesem Fall (t. j. w przy- 
padkn nieazasadnionej tortury) kein Urfebde belfen schlltzen 
oder scbirmen, dass der Gepeinigte sein Schmacb; Scbmerz, 
Kosten a. Scbaden ... nicht sncben m($ge^. 

Nie ma w „Po8t§pku" przekladu artykuWw CCG 
XXI— XXIV, XXVII, XXIX i XXX, mieszczjicycb .w sobie 
okredlenie waraak6w procesualnycb m§czenia, tndziei wyto- 
czenia procesa karnego w skntek doniesienia, popartego do- 
wodami. 

Artykal6w o procesoalnem stanowisku powoda nie 
przyj^l Groicki, poniewai sqdy polskie uiywaly dawnego 
post^powania saskiego, rdini^cego siQ zasadniczo od CCCn 
Nie ma mowy ani w ^Porz^dka Sqd6w", ani w „Po8tgpku" 
o iadnych kancyjach lab r^czycielach powoda na rzecz po- 
zwanego, tern moiej o przyaresztowaniu powoda. Prawda, 
*e i w Niemczech dobroczynne te przepisy wyszly z uiy- 
wania, wskntek rozpowszechnienia siQ dogodniejszej i mniej 
niebezpiecznej denuncyjacyi bezimiennej, w polskich zad 
miastacb nie doznaty one zupelnie przyj^cia, taki przynaj- 
mniej wniosek zdaj^ si^ usprawiedliwiac prace Gboickieoo. 

Przepisdw Karoliny o tortarze nie t^omaczy nasz 
aotor w zupelnodei, nmieszcza za6 w ^Porz^dka^ szereg 
artyka}6w o tym przedmiocie, dosy6 wainych dla historyi 
prawa karaego w w. 16, nie polegajqcych jednak bynaj- 
mniej na praktyce s^dowej miast polskich. W dw6ch miej- 
acacb przytacza jako ^rddto dzieb, ktdre ^napisa]; Jodocus 
Damudebius: De praxi rerum criminalium^ % lecz takie 
inne artykuly ^Porz^dka*" nie wymieniaj^c 2r6d}a, czerpi^ 



') Jodocus Damhouderius, Praxis rerum criminalium, Ve- 
netiis 1555, Autor owzgl^dnia jako Niderlandczyk, prze- 
wainie praktykQ s^ddw bolenderskicb, ktdra wplywa za 
podrednictwem Groickieoo na s^downictwo miast polskicb. 
Najwi^kszego znaczeoia nabra6 musialy artykuly „0 Per- 
Bonach od m^ki wolnycb^ i „0 powtarzaniu m^ki". (Porz. 
S%d. L. CXXIV nast. i CXXVII). 



28 

bez ^.adncj samodzielnodci z tej samej, stawoej nadwezas 
pracy. 

Artyk. XXXI— LXXXII CCC tlomaczy Groicki, wy- 
puszcza za6 I^XXXIH. XCH-XCVI, XCVIII, XCIX, CI, 
CIV; CVy wszystkie tredci procesualnej, zbyteczne dla 8^- 
d6w miejskicb, w obec post^powania karDego dostatecznie 
rozwini^tego. 

Od Art. CVI CCC (= Groicki LXV) rozpoczynaj% siq 
przepisy przeciw poszczegdlnym zbrodniom. Najwi^ksza cz§S6 
tycb zbrodni alegata karze w Polsce tak dobrze jak w Niem- 
czecb. Gdziekoiwiek wi$c zachodzi opnszczeDie Inb r6J^.nica 
%v t^omaczenia, nalezy subie zda6 spraw^ z przyczyn, kt6re 
J4 flpowodowaly. 

Groicki wypuszcza CCC CVII: „StraflF derjenigen, die 
^eineD gelebrten Meineid scbwOren, CVIII: Straff der- 
Jenigen, so geschworene Urfehde brechen" i CIX „Straff der 
,,Zaiiberei^. 

Art. CVn CCC ma za przedmiot wedlug Boehhera ') 
perjurium litis decisorium in causa civ Hi coram judice prae- 
stitum. W 2r6d}ach prawa magdeburskiego , mianowicie 
w Magdeburger FVagen (11, 17), krzywoprzysifstwo jest 
zagroione ntrat^ prawa obywateletwa i bezecno6ci%. Zga- 
dza si^ z tero Groicki w rozdziale „0 Przysi^dze*" (Porz^- 
dek List LXXXYIII). Przytacza on kilka a^t^pdw z pisma 
dw. na dow6d zagro^onej za krzywoprzysiQstwo pomsty Bo- 
2ej. ,,A mimo to wedle prawa krzywoprzysi^tca stawa siQ 
nbezecnym: a ku dwiadectwu i ko iadnemu dostoje&stwa 
„me bywa przypnszczon*'. Spec. Sax. Lib. II. art II. (myl- 
nie zamiast L. II art. I). Kar^ za to przestQpstwo jest we- 
dlug CCC odci^oie dw6eh palcdw, kt6rynii przysi^gano. Su- 
rowodd ta opiera sif na ir6dtach poludniowouiemieckich, 
podczas gdy p6tnoenoniemieckie zadawalniaji^ si§ w prze- 



') BoEHMBR. Mediiationes in consliiutionem criminalem Ca- 
roHnam. Halae Magdeburgioae 1770. p. 340, 347. 






29 



wainej czf6ci kar^ infamii '}. Jestto jedna z najlj^.cj8zych 
kar 6woze8Dego prawa kryminalnego, inne kary poci^galy 
bowiem ipso jure isl 8ob% bezecnodiS. iDfamia raogta by6 
dla jednej osoby nadcr dotkliw^, dia drugiej prawie obo- 
jftni^ czasem Dawet korzystn^, jeieli J4 wykluczala od czyn- 
notei w B^dzie, b^d^cycB raczej ci^iarem nit zaszczytem. 
LekcewaiODo sobie zatem przysifg^ s^dow^ w Polsce, krzy- 
woprzysi^stwo bylo — jeieli wolno zaBtosowa6 per analo- 
giatn wiadomo6ci podane przez Modrzewskiego (De repu- 
blica emendanda) do s^ddw miejskicb — najzwyklejszym 
wybiegiem procesaalnym. Nie rozumiann jut zupelnie vita- 
teiwego zoaczenia instytncyi pomocnik6w przysi^gi, kt6ra 
mimo tego nie wyszia z u^-ywania. Modrzewski wspomina 
o przypadkn krzywoprzyai^slwa s^dowego, popeloionego pod 
08lon% pozornego wypowiedzenia slbw przysi^gi i spcl- 
Dienia iDoycb formainodci przepisaoycb, co BQdzia uzna6 mn- 
aia} za wystarrzajiice. „Jadici impositum est^ qui etsi doll 
„illiD8 fortasse igoarus non erat^ tamen aliter judicare non 
„potait, qaam at causa erat instructa. Reus^ perjurii se 
„ream minime putabat. quod ilexis genibus verbis non juras- 
„8et, quasi vero verbis tautum perjurium commitatur^ '). 

Vrfehdey kt6rej zlamanie ma by6 karanem vredtug CCC 
UVIll, jestto przysi^ga, przez kt6r^ si; przysi^gaj^cy zobo- 
wii|znje do zachowania pokojn publiczuego. Przysi^g^ tQ 
oaMadano mianowicie na z}oczyfi'6w^ kt6rzy w tej formie 
pnyrzekali powstrzyxuania si^ uadal od zbrodni. Prawo 
miejskie przysiQgi takowej nie zna. 

Opuszczeuie Art. CIX ^0 czarach'' nie jest nic^zeni do 
statecznie uzasadnione. Art. XXII Gboickiego (= CCC LII), 



*) Prawa Hamburga i Lnbeki zagraialy krzywoprzysi^stwu 
riSwniei tylko infami^ 1. c. 346. 

'j MoDREVius ed. secunda. Basil. 1569 Lib. II J)e legV^us 
cap. XV. De jurejurandOy iestium examine ^ et de temere 
litigantibus. p. 134 nast. Jut w r. 1532 oglasza kr6l 
Zygm. I statut: ut deinceps calumniantium iniquitas et pe- 
nuriomm licentia refrenetur. V. L. I 501 nast. 



30 



podaje pytania, kt6re stawia6 naleiy osobie, przyznaj^cej si^ 
na mQCC; „ku czarnoksiQstwa , albo czarownictwn''; bytoby 
wi^o rzeoz^ loiczn^, gdyby w dahzym ci^gu wyszczeg6I- 
nioQO kar§ za te przest^pstwa. Cz§66 IV ^Porz^dkn S4d6w'' 
zawiera pod napisem „0 roziuaitej dmierci r62Dych zloczyA- 
c6w^ kr6tki przepis, it czarownik ma byi spaloD, ale to Die 
usprawiedliwia wypuszczenia rzeczonego artykala CCC, we- 
ding kt6rego warnnkiem skazania na dmier6 ogniow% ma 
byd dow6d szkody, wyrz2|dzonej przez czary, czary za6 nie- 
sprawiaj^ce szkody, maj^ by 6 karane Itej '). ^Porzi^dek s^- 
ddw'' poprzestaje na oddaoiu tredci „^wierciad}a Saskiego^ 
ks. II tyt. 13, kt6re przepisnje wedlug wydania Jaskiera: 
„Si quia Christianns incantaverit, igoeis flammis in craticnla 
ooDcremetnr^; nie dodaj^c ^fcadnych dalszych szczeg6)6w. 
Zdanie to nabylo zgubnego znaczenia dla prawa miast pol- 
skicb. Faktem jest, te palono w nieh i przedladowano cza- 
rownice pocz^wszy od pier^szych lat wiekn 16 '). Prawda, 
te palenie nie bylo jedyn^ kar^ za czary, tern tradniej 
usprawiedliwic brak doUadnego przepisu w Groickim. 
Mamy przyklad skazania kobiety za czary^ kMremi nikoma 
krzywdy nie wyrz^dzila — w 8pos6b zgadzaj^cy si^ mate- 
ryjalDie z CCC — na wysmaganie i wydalenie z miasta 
(Poznania) '). Dzialo 8i§ to w r. 1559, w tym samym wi(^'C> 
w kt6rym Gboicki napisal ^Porz^dek s^ddw''. 

Art. CX CCC = Gboicki LXVII: „Skaranie, jakowe 
ma by 6 przeciwko tym/ kt6rzy kartki, ksi^gi porzncaj^ 



1 



') ,,Straff der Zauberei CIX. Item so jemand den Lenten 
durch Zauberei Schaden oder Nachtheil znftigt, soil man 
straffen vom Leben zum Todt, und man soil solche Straff 
mit dem Feuer than. Wo aber jemand Zauberei gebraucht 
und damit niemand Schaden gethan hfitt, soil sunst ge- 
strafft werden , nach Gelegenheit der Sach , darinnen die 
Urtheiler Raths gebrauchen sollen". 

") Cf. Rosenblatt, „Czarown;ca powolana**. Warsz. 1882. 
(Bibl. Umiej. prawn. Seryja II zeszyt 6), str. 8, przypis. 
2 i str. 19. 

•) 1. c. 



31 



nkrycie, sromoc^o ludzi i na Dczciwo66 czyj^ tym obycza- 
jem siQ targaj^; jako to lacinnicy zowi^ Famosi LU)elli. 
W ^Rejestrze^ do wyd. r. 1616 miedci siQ sub voce Famosi 
Libelli Bzeroki wypis z Jodoca Damhoudera. Wiek 16 obfi- 
towij w literature nlotn^, za8t§paj^% nieistniej^ce jeszcze 
dziennikarstwo. By}a ona jedoem z gI6v7nych narz^dzi refor- 
macyi i antyreformaeyi, nie oszcz^dza zgola nikogo, nie wy- 
j%W8zy 086b Dajw}2ej 8toJ4cycb charakterem i godnoAciami; 
przybiera formy zjadliwe i niebezpieczne ; zt^d owa suro- 
wo&c nstaw, kt6ra nie zdolala jednak zapobiedz potopowi temn 
literaekiemn. 

Wypuszcza autor dalej tyt. CXII CCC. ;,Straf derjeni- 
ggen, so falsch Siegel, Brief ^ Urbar, Rent oder Zinsbtlcher 
„u. Register machen.*' W „Artykulach" (List XLV) miefici 
819 przepis o post^powanin „przeciw tym co falszuj^ (listy), 
y,albo przeciw tyra co je pisz^ albo co je nosz^, albo prze- 
„ciw dwiadkom lalszywym...'^ nie ma jednak wzmianki ro- 
dzajn i wysokoAci kary za takie przest^pstwa. „W Porz^dku'' 
(List XVI) znajdnjemy srog^ k^rg przeciw pisarzom, kt6rzyby 
sfalszowali zapis lob ksi^gf miejsk^. ^r6diem tego nst^pa 
jest, jak s]§ zdaje, w znacznej czQsci i^Iodocus Damboaderas;" 
si|dy polskie nie stosowaly okratnych tycb przepi86w w pra- 
ktyce, tak przynajmniej roznmiemy dalszy ci^g powyiszego 
ii8t§pn „Porz%dka ').'' 

Art CXIII CCC = LXIX. („Jako maj% by6 karani ci, 
,kt6rzy faUznj^ miary, bkcie, wagi, fnnty, albo ted^ kupie, 
„towary etc.« azupetniaj% ^Artykuly** fList XXXI): „0 sfal- 
^Bzowania jakiej rzeczy albo knpiej/ powoluj^ce municipale 
(art. 99). 

Wypnszczonemn Art. CXIV („Straff der jenen die fal- 
«8cUich n. betrieglich Untermarkang, Reinang, Mai; oder Mark- 



^) W Jaskierze p. 200^ Specul. Sax. Lib. II art. 16, glosBa, 
znajduje Bi§ przepts, polegaj^cy na prawie rzymsk. prze- 
ciw fahzerzom piecz^ci i dokumentow. 



32 



„ stein verracken^ Die odpomada tadne postano wienie n Gro* 

ICKIEGO ^). 

Artykul CXV CCC = LXX „Skaranie prokuratortw, 
^gdy w czym wystqpi^, jakowe by6 ma.** Zdaje 8i§, 4e zdra- 
dzanie strony przez jej za8t§pcQ, przeknpionegu pieniqdzmi 
przeciwnika, mnsialo si^ cz§8to zdarzad, takie ^Porz^dek*' 
(List XIX) zawiera bowiem przepis pokrewnej treAci pod 
napisem „Zdradliwego prokoratora wina:^ ^Prokurator, gdyby 
„w sprawie swego pryncypala zdradliwie post^powal, iieby 
„si9 dobrowolnic przezwyci§iy6 dopndcit; albo przenaj^ty od 
„kogo, wywiedziawszy si§ wszystkich wywod6w i obrony pryn- 
„cypa}a, do przeciwnejby strony przystal, ajego rzeczy bro- 
„ni}, ku szkodzie pierwszego pana swego: Karanie jego 
Jest, *e sig stawa bezecnym. Spec Sax. I. Art. 60; Glos. in 
nfine.** Znaczenie tego przepisa tlomaczy si^ z natary pra- 
wnej bezecnodci drcdniowiecznej, kt6ra poci^ga za sob% nie- 
zdolnodi^ do zast^powania w procesie innych os6b, i do wiq* 
kszej czQdci czyunodci procesowyeh. Proknrator z zawoda 
straci) wi$c cale stanuwisko swoje i 2&r6dto dichoddw, staw- 
szy siQ bezecnym % 

Wypuszczenie Art. CXIX „Straffder Kotzucht'' nast^- 
pilo z powodu poprzedniego wcielenia przepis6w przeciw 
zgwalceniu w „Porz^dck" i „Artykaly.** 

Zestawiamy CCC z temi przepisami; dla dogodniej- 
szego por6wnaDia ich: 

CCC CXIX opiewa: Jtem ^Por^.List CXXVIII« nM§. 
„8ojeniand. elner anverleumb- „iob6jca> gwaltowjiik panieu, 
,,ten Ehefraaen, Wittweu oder «i kt6ryby na cadzobstwie 
„Iangfranen, mit Gewalt und „by} poimany: takowi maj^ 
„wider ihren Willen; ihr Jang- „by(S dciQci: jako napisano: 
„frauiicb oder fr^alich Ehr „Raptore8 yirginnm honesta- 



^) Natomiast znajdujemy a Jaskiera (p. 228) Sp. Sax. Lib. 

II art. 28 grzywn% 30 sol. „8i quia lapides limitum vel 

fin i urn effoderit." 
^) Cf. Statut kr. Zygm. Aug. contra procuratores mercenaries. 

VLl 576. (a. 1543). 



33 



nDahoie, der selbig tTbelthU- 
,ter bat das Leben verwUrckt, 
„nnd soil anf Beklagnng der 
^BenOtigten in AusfllbraDg 
^der Missthat, einem Bauber 
ogleich mit dem Schwert 
^▼om LfCben znm Todt ge- 
^ricbt werdeD. So sich aber 
„einer solcbs obgemelts Miss- 
•handels frevelicher tind ge- 
„walt]ger Weiss^ gegen einer 
^anverleambten Fraaen oder 
^langfranen understfiDde, and 
yysicb die Fran oder Inngfran 
.seiD erwehrte, oder von sol- 
„eher Beschwernnss snnst er- 
.rett wfirdy der selbig Obel- 
„tbilter soil anf Beklagnng 
^der Ben5thigten in Aasftlh- 
,raog der Misshandlung, nach 
^Gelegenbeit nnd Gestalt der 
^Personen nnd nnderstanden 
.Missethat gestrafR werden, 
„and sollen darinn Hiehter and 



„ram vel ingenaarnm, sive 
^desponsatae faerint sive non 
„yel qnarnmlibet vidaaram, 
^capitis sapplicio paninatur." 
„Artyk. pr. mayd. List VIII. 
;,Niewia8t§ albo dziewk^ kto- 
„hy zgwalcil; tedy taka kt6- 
y,rejby si$ to stale, ma to za- 
„razem obwolad i przed urz^- 
^dem opowiedziec. A jeSliby 
„w pola albo w lesie si^ jej 
„to stalo; tedy z kimby si$ 
^potkala^ ma sw6j gwalt 
„dwiadczyd; i ma id^ do wsi 
;,a1bo do miasteczka bli Jtszego, 
„a tam ma 8w6j gwalt obwo- 
„}a<&, opowiedziec i o6wiad- 
„czy6. A taki kaidy gwalto- 
^wnik , by tei jawoie podej- 
„rzan^ niewiast^ gwalcil, na 
^gardle ma byd karan. Spe- 
„calo Saxonum Libro II, Ar- 
„ticalo 64. Et jare mnnicipali 
^Articulo 38.^' 



i^Urtbeiler Baths gebranchen... 

Groicki trzyma si$ Acidle przepis6w dawnego prawa 
magdebnrskiegO; mimo tego, ie najpobieiniejsze por6wnanie 
okaznje wyiszodd Earoliny pod wzgl§dem formalnym i ma- 
teryjalnym. Swiadomodd zad niedoskonalodci post^powania da- 
wnego istniala w Polsce jnt w w. 15. OsTROR6a (art. XXXYI) 
gani bowiem zgadzaj^ce si^ materyjalnie z prawem magde- 
bnrskiem post^powanie przeciw oskarionym o zgwalcenie. 
Polega ono na rozporz^dzenia Eazimierza W. z r. 1347. 
Wypnszcz. art. CXX CCC: „Straff des Ehebrachs," stano- 
wi^cy, ie endzolo2nik i cadzoloiaica maj^ hji karani we- 
ding prawa cesarskiego t. j. rzymskiego; karze mial podlegad 
takie m^^, dopaszczaj^cy sIq cndzolostwa. 

Wydt. filotof. hiftor, T. JLXll. 5 



34 



^Porz^dek'' rozpisnje s\^ nad tq zbrodnis^ nadzwyczaj 

szeroko, bo od Listu CXXXI— CXXXIV. ^Wszakte dzisiej- 

„szych czas^^w/ powiada antor „n wiela przeloionych en- 

^dzolostwo jest za male przewiDienie ^ dla tego, it 8i§ spo- 

;y8politowaIo. A wiele icb snadi jest, kt6rzy je bezpiecznie 

^popelniaj^, krom j^adnego oaraszenia sumienia swego i krom 

^tadnej karnodci...'* Nast^puje przytoczenie ze starego testa. 

mentQ r62Dych kar za cudzolostwo „wedle prawa boiego 

y,i Indzkiego." ^Wszakte takie okrntDe karanie cndzoloini- 

jfk6w, dncbowne i miejskie prawo niejako ndmierzylo: it 

„wedle dnchownego prawa cudzoIotDiki albo z zboru wier- 

;ynyeh wyl^czaj^ albo rozwodz^. A wedle prawa miejskiego 

„g}odein, wygnaniem z pospdlstwa wyl^czeniem tych zwla^z- 

„cza kt6rzy sq nbotM: a bogatsze wio^ pieni^tn^, albo io- 

„nym karaniem wedle uznania przelotonych karz^. Niekt6- 

,yrzy chcac, aby przedsie karanie cudzo}'>8twa wedle daw- 

„nych praw trwalo: nstawili aby cndzolotnik mieczeni by! 

^karan weding prawa... Spec. Sax lib. Ill art. I; lib. II 

„art. 13... M^t, jedliby u tony eudzolotnika zastal, a nie 

„iD6glby go poimad, mote go rani<^, albo zabi(^: Ktentu jest 

nprawo 12 tab:** Moechum in aduHrrio deprehensum necato, 

„Spec. Sax I art 50... 1. c. art 37... „M^t nie mote tony 

„kara6 o cudzolostwo ani przeciw niej czynic w pewDych 

^przypadkacb. Naprz6d, gdy tet sam cndzolotnikiem jest 

„Bo krak krokowi oka nie kluje. Wt6re, je6li jej przyczyn; 

^jak^ do tego dal. Trzecie, je^li z ni^ nie mieszka, a ona 

„mniema i^by zmarl. C^warte, jedli to za przymuszeniem 

^uczynita, nie z wolej swej ale za gwattem. Pi^te, jedli en- 

^dzolotnika mniemata bye swym m^tem przez jakie osza- 

„kanie persony... Sz6ste, jeSIi po cndzolostwie zni^mieszka: 

^albowiem przez to zda 8i§ prz} zwalad na jej uezynek ').^ 

Pod napisem „Znaki przez kt6re poznad cudzdlotDika'^ do- 

daje Gboicki: „Iie cudzolostwa pospolicie w tajemnofici by- 

„waJ4, tak it m^t trndno si§ ma dowiedzie6 o cudzolotniku 



') Jodoo. U8 Damliouderu8 I. e. str. 249, 250. 



35 



yji cadzoloiDicy, naaezeni w prawie i tego nie opndcili, 
^opisali znaki przez kt6re to moie pozDa6. Naprz6d z atrony 
^iniejsca, aby ten .komu to przynaleiy wiedzie<i, obaczyl 
^miejsce gdzie t§ par^ zastal: jedii w cieoioym je61i na wi- 
„<iocznym, je6li na dwi§coDym, albo nie na 6wi§coDyiD miej- 
^6011 : albowiem na miejscach poSwi^conych nie bywa podej- 
^rzenie ua cadzolostvto. Wt6re roa byd baczenie persony: 
Jedii krewny albo obey, jei&li duchr^wny albo dwiecki: albo- 
„wiem na krewnego, na ksi^dza, na mnicba nie jest podej- 
„rzane cnJzolostwo. Trzecie moie pozoac z sprawy a po- 
„8tawy owej pary podejrzanej, jedii si^ obbpiaj^^ caluj^ 
aCz^sto rozmawiaj^ a ksobie ndmiechaj^ si§ et caet *). 

Tloniaczenie przewyisza zatem CCC obfitodci^ tresci, 
pozosta\> iaj^c zarazem wiele do tyczenia wzgl^dem dokla- 
dnoici, nie rozstrzygu bowiem ostatecznie kwestyi, jakie za- 
eady maj^ rz^dzid kar^ i jaki ma bye Jej wyniiar. 

Wypuszczony tyt. CXXIV CCC ^StraflF der Verreterei." 
Pojfcie to w Karolinie nadzwyczaj obszerne. ZdradQ pope}- 
nie moina na kraju, miedciei wlasnym pann (lennodawcy), mai- 
ionkn lub bliskim krewnym. W Groickim napotykamy jedynie 
wzmiank^ o Crimen laesae mojestatis (Porz^dek List CXXIV : 
„0 osobuch od n)§ki wolnych" i w rejestrze do wyd. r. 1616 
sub voce crimen 1. m.) Oba ust^py pochodz^ z Jodoca Dam- 

HODDERA ^). 

Zamiast CCC CXXV .StraflF der Brenner" („Item die 
^bosahaftigen flberwunden Brenner soUea mit dem Feuer vom 
^Leben zum Tod gerichtet werden**) stoi w „Aitykulach" 
(List. XXXI) tytul „0 Poiodze" w calej osnowie (»party na 



') L. c. Btr. 252) nr. 4, 5. 

■) Statut krdla Zygmunta I z r. 1539 (V. L. I 550) sta- 
nowi: ^Crimen laesae majestatis, ita poBtuIantibus terrarnm 
„no8trarum nnutiis, volnmus nisi in persona nostra locum 
yyhabere: et noa in »lios, quantumvis publicas personas 
gerentes, extendi." Por6wn. o tej zbrodni Jaskier Spec. 
Sax Lib. II art. 71 cum glossa, et lib. II art. 72, glo: Na 
pytanie Proditor quis sit, daje obszern^ odpowiedi glossa 
do art. LXXV lib. Ill Spec. Sax. Jaskier p. 485—490. 



36 

podstawacb post^powania dowodowego drednich wiek6w : 
^Poioga, it to jest zly a okrutny aczynek: tedj t§ sprawf 
^obwiniony o poiogg ma czyni6. U gdy go obwini^ przed 
pprawem, ma mianowa6 troje odmnadcie dwiadkdw : a pow6d 
„ten CO ialnje, komn siQ krzywda i szkoda stala, ma obrai 
„z nicb odmnadcie, z kt6rymi obwiniony przysi^dz b^dzie 
„powinieD. A gdzieby si^ nie sprawit, tedy gdy go pow6d 
^poprzysi^ie, ogniem ma by 6 spalon: czym zgrzeszyl tym 
„ma pokotowai^. A taki e^d o poiog^ tedy polskim prawem 
^s^dzQ a nie majdebarskim, acz tet w majdeburskim pra- 
„wie tym nieco napisano ^).^ 

Wypuszczony Art. CCC CXXVI „Straflf der Rauber,*' 
zagraiaj^cy kar% miecza, lab inn^ kar% dmierci wedtng zwy- 
czaju miejscowego. 

W ^Porz^dkn s^ddw" (List CXXVIII) znajdajemy prze- 
pis, przeloioDy z zwierciadla saskiego, te y,rozb6JDik ma 
„by6 w kolo wplecion," a w „Artykulacb" (L. XXIV) pod 
napisem „0 gwalcieeh:^ ^j^otry tet na drogach kaidy zabi6 
^moi^e : Albowiem ten kto si^ broni slusznie to ozyui... Spec. 
^Sax. Lib. II art. GQ.** Utatat krola Zygmunta Angusta 
ma r6wnie2 za przedmiot gwalty i rozboje, popelniooe przez 
8zlachcic6w w miedcie. (List LIX Art.) ') 

Wypuszczenie artykulu CXXIX CCC: „ Straff derjenen, 
„so die Lent bOslich befebden, tlomaczy sIq okolicznodci^, 
ie on 8i§ odnosi do stosankdw czysto niemieckicb. Zastoso- 
wanie podobnego przepisa do watk i zajazddw rozzncbwa- 
lonej szlachty mi^dzy sob^, bylo absolatnie niemolkliwem, 
a wykroczenia 8zlachcic6w przeciw mieszczanom byly przed- 
miotem kilku statutbw koronnych. Prawo zad miejskie mag- 



") Cf. Jaskier Spec. II, 13 gl. Na koAcu „ArtykuWw« 
(List LX) znajduje siQ statut krc^lewski o drodkach ostro- 
ino6ci, maj^cej si§ zachowa6 w qaiastach i miasteczkach 
przeciw niebezpieczeAstwu potogi. 

*) Velum. Leg. II 596 cf. ^Jaskier^ Spec. Sax Lib. II art. 
10 glossa. 



37 

debnrskie nie uznawalo nigdy dowolnej pomocy wlasnej 
(Fehde)y ani jej Die potrzebowalo, w obec sqdownictvra do- 
sj6 wysoko rozwini^tego ; nie bylo wi^c iadnej sposobnoAci 
do Eastosowania w Polsce przepisa naksztalt GXXIX CCC. 

WypoBzcza Groicki dalej Artykuly CXXXIII („Straflf 
^derjenen, 80 BchwaDgereo Weibshilden Kinder abtreiben'') 
CXXXIV („StrafiF so ein Arzt durch sein Artzenei tOdtei"), 
CXXXV („StraflFeigener T«dtnng") CXXXVI („So einer ein 
„8ch&dlicb Tbier b^ttydas jemand entleibt^). Ten artyknl opiewa: 
^Item hat einer ein Thier, das sich derma^sen erzeigt, oder 
.snnst der Art nnd Eigenschaft ist, dardurch zn besorgen 
^ist, dass es den Lenten an Leib oder Leben Sebaden tbnn 
„mOcbt, soil der Herr desselben Tbiers solch Tbier von ibm 
„thnn, denn wo solcb Tbier jemand Sebaden tbat oder ent 
„leibt, soil der Herr des Tbiers darumb nacb Gelegenbeit 
^nnd Gestalt der Sachen nnd Rath der Recbtverstllndigen . . . 
ngestrafft werden. Und Hoviel destermehr so er zuvor von 
^dem Riehter oder ander Oberkeit des zuvor vermabnt oder 
f^gewarnet wtlrd." Analogicznym jest rozdzial „Artykul6w" 
(List XLII) ^,0 zwierz^tach szkodz^cyeb : PieS; kiernoz, byk, 
„zwierze kaide czlowieka albo tet bydle czyje gdy rani 
„albo oehromi, albo zabije, pan, czyje zwierze szkod^ nczy- 
„Dilo, wedle tego jako kt6rej rzeezy szaeunek a zap}at§ nsta- 
„nowiono, dosyi nczyniii a zaptaci6 powinien : A to je^li ono 
ndobytcze albo zwierze jako jest pies^ gdyby si§ o tym do- 
nWiedzial co Bi§ stalo, weimie w swoJQ moc, ale jedii go 
„do siebie nie weimie i owszem wyp^dzi, nie chowa gO; 
nUie pasiOi nie napawa, nie winien za to p}aci6. Ale ten... 
nkoma siQ ta szkoda stala, noa wzi^di to bydle, jeili chce. 
nJure Municip. Art. 123 et Spec. Sax. L. II art. 62 et art. 40." 

^Szkod^ albo obraz^ jeili kto weenie od zwierz^cia, 
sktdre z przyrodzenia szkodliwe jest, jako niediwied:^, wilk : 
jjjetli je kto chowa na niiejscn tym pospolitym. k^dy Indzie 
j,chodzi| a obrazi kogo: powinien ten kto je cbowa placic. 
,,A jeili je chowa na miejscn osobnym , iiby kto, nie maj^c 
„tain CO Ciynid; szedl tam a wzi^l obraz^: pan onego zwie- 



38 



„rzQcia Die powinicn tym obyczajem placic. Spec. Sax. Lib. 
„II art. 49 et Jar. niUDic. art. 48''. 

Galy ten aitykul ma w sobie stanowczo cod archais^- 
cznego; cznjemy, 2e mamy przed sob^ pozo8taio66 dredoich 
wiek6w, w obec kt6rej E a r o 1 1 d a wyst^puje w szacie nowo- 
iyinej, jakkolwiek niedoskonaiej; ustawudawca pozostawil 
bowiem w tym pr/.ypadku jak w licznycb innych rodzaj 
i wymiar kary rozpoznaniu Qczonych prawDik6w, co z na- 
tuiy rzeczy wywolai musialo przewleklo§c w post^powanin, 
chwiejnod^ praktyki karnej; oboiiaj^c zarazem moraine zna- 
czcDie i poczucie odpowiedzialnodci RQdzi6w. 

Z Artykulem CXXXVII CCC rozpoczyna si? szereg 
waifcuyeh przepis6w o morderstwie i zabdjstwie. Materyja), 
zaczerpni^ty z r62QorodDycb :^r6de}y jest u Groickiego nad- 
zwyczaj obfity. Zachodzi zarazem znaczny wplyw prawa 
polskiego, t. j. 8tatut6w krdlewskich. „Artykuly" (List XXVII) 
odwiadczaj^: „A wszikoi prawo pospolite, t. j. statot ko* 
ronny, obmawia tak, ie o rany i o glow? w miedciech i we 
wsiach nic majdebarskim prawem ale polskim ma by 6 8^- 
dzono''. Zdanieto nie okredla osnowy statatu z doUadno 
6ci^. Odnosi si? bowiem do statatu Jan a Olbrachta 
z r. 1496 (V. L. I 253), ktdry opiewa: „Item statnimas, 
qaod cives ciyitatam nostraram nobiliam et spiritualium pro 
valneribas et homicidio jas Polonicom hominibas yillaram 
nostraram sj)iritualiam et nobilium mioistrare tenebuntar'^. 
Statut nie wykltcza zatem stosowania prawa n.agdebur- 
skiego w sprawach mieszczan migdzy sobq, z czego si? t}o- 
maczy, ie cz§Sd prawa karnego „0 mgiobdjstwie", zawar- 
tego w „Artykalach" i w „Porzadka," czerpie wproat 
z Weicbbildrecht i ze iwierciadJa saskiego, z wyrainem 
przytoczeniem 2r6d}a Por6wnanie Groickiego z Rarolin^ 
wymaga podania calego artykula CXXXVII CCC (= art. 
LXXXII Post§pka): „Straff der MOrdcr and TodtscMfiger, 
„die kein goagsam Entschaldigang baben m5gen. CXXXVII. 
„Item ein jeder MOrder oder TodtsehlUger wo er desshalb 
^nit rechtmassig Entschaldigang aasftkhren kann, hat das Le- 
„ben verwtlrckt. Aber nach Gewobnheit etlicber Gegend, 



39 

,werdeD die fllrpHtzlichen M5rder und die TodfRchlSger einan- 
„der gleich mit dem Rad gerieht; darinnen soli Underscheidt 
^gchalteD werden, Und also, dass der GewobDheH Dach, ein 
„fur8^tzlieher, mntwilliger MOrder nJt dem Bade und ein 
„ander, der ein Todtschlag aus Geheit odor Zorn gethan, und 
„8unst anch gemelte Entschuldigung nit hat, mit dem Schwert 
„yom Leben zara Todt gestrafft werden sollen. Und mag 
„man in fUrgesetztem Mord, so der an bohen, trefflicben Per- 
„8onen, des Thfiters eigen Herrn, zwiscben Ebeleuten oder 
„nahend gesippten Freunden gescbiebt, dnrch etlieh I^ib- 
jjStraff aU mit Zangen Reissen , oder Ausscbleiffnng yor der 
..entlichen T^dtnng umb grosser Forcbt willen die Straff 
^mehren". 

U Groickiego przedstawia si^ prawn karne przeciw 
zab6J8twu jak nast§pnje: Wedlug ;,Post§pku" LXXXII 
(= CCC CXXXVII) ma by6 ten co umySlnie czlowieka za- 
inordoje w koto wplecion, kto zabije z gniewu aibo z ukwa- 
pliwoAci dciQt. ^Gdzieby kto zabil zacn^ osob^, paoa 
swego, bli^^kiego przyjaeiela lub krewnego, kara ma by6 za- 
ostrzon^ targaniem kleszczanii rozpalonymi albo kofimi wl6- 
czeniem". ^Porzqdek Sqddw" rozr6inia (L. CXXXVII) pod 
napiaem „0 M^iob^jstwie'' w 8po86b nieeo odmienny '), 
;,kto kogo zabije aby imienie (mienie) jego wydar) i poaiad), 
^albo by icb wiele pozabijal i taki koniem koto rynku ma 
,by6 w}6czon, potem w kolo wplecion Zabija jeden drn- 
,giego z niepr/.yjai;ni jakiej, taki ma bye mieczem karan''. 
Dalazy nat^p (List CXXXIV) odnosi si^ do przypadku zabi- 
cia ojca, matki^ syna, dziadka, babki, brata, siostry i w og6le 
krewoego swego, „taki zaszyty w 8k6rQ albo w w6r ze 
npsem, z knrem, z jaszczurk^, z malp^, kt6re z tych naten- 
nCzas mo4e mie6, w rzek§ ma by6 wrzucou i utopion". Wy- 
tioDiaczenie tej kary podaje autor wedlug glosy do „Zwier- 



') W kr<5tkodci powtarza Groicki ten sam przepis karny 
w „Artykulacb« list XXV. 

') ef. BoEMER Meditationes p. 567. 



40 



oiadia Saskiego^ (ks. 11 art XIY, Jaskiek str. 193). Zda- 
nie: „kt6re z tych nateoczas mo2e mie^**, jest jak 8i$ zdaje 
dodatkiera Gboickiego. Wedlng glosy do ^Zlwierciadk Sa8- 
kiego" wszystkie te zwierz^ta maj^ by6 zarazem z mordere^ 
ntopioDe, jak to by}o przepisane w ir6d}ach rzymskich. 
Praktyka wpiyn^la ju4 w w. 16 na ncbylenie lub modyfi- 
kacyJQ tej kary, na kt6rej miejsce wst^pily ioDe, mniej fan- 
tastyczne, lecz oz^stokroii okrutniejsze. Istnieje jednak — te 
tak powiem tylna fartka, ubezwbdoiaj^ca skatecznodd tej 
surowodci. Jest niq procesnalna iDstytucyja ^gor^cego pra- 
wa"; przeJQta z ivddel saskich^ tadziei stoj^cy z ni^ w pe- 
wnym zwi^zku loicznym przepis zawarty w ^Porz^dkn'' 
(List CXXXVj pod napisem „M§2ob6jca kiedy o gardio 
nie ma byd karan*'. „gor^c>m prawie" czytamy: (Porz. 
List XLVII, por6wn. Art. list XXVI i XXVIi; ^Gonjce 
nprawo jest, kt6re wszystkiego czasn, i w dwi^to i czasOw 
^zawieszonycb od praw bywa, gdy jaki zloczyfica na jasnym 
„a dwieiym zloczyi&stwie, jak to mdwiq in manuali et recenti 

„facto, b^dzie ulapiony, tak, i^by nrn szto o gardlo, jako 

„na morderstwie , na mQ2ob6jstwie Jare Mnnicip. 114 et 

,,115 Gor^ce prawo, gdy kogo za dwieia poimaj^, zwla- 

„8zcza na m§iob6jstwie a na gwalcie, trwa cztery a dwa- 
^dziedcia godzin. A gdy mihie gor^ce prawo, tedy (opr5cz 
„s}asznej przyezyny liby na ten czas przeciw takiemn nie 
„nio2ono post^pid) o gardlo jni takiemu nie idzie, ale placid 
„a dosyd czynid ma Wargieltem w prawie opisaoym wedle 
„8tana*'. 

Tytul „M9iob6Jca, kiedy o gardlo nie ma byd s^dzon^ 
opiewa: ^M^tobdjca, jedli pierwiej nij^by go kto o m^iobdj- 
„8two winil, dobrowoloie do s%da pr^yjdzie, znaj^c nczynek, 
nChc^c siQ usprawiedliwid i wywieSd niewlnno6d swoj^, it 
„si§ to za wielk^ potrzeb^ w obronie przydalo: takiemu jai 
„8%d nie idzie o gardlo: ale przedsie ma byd.skazan na po- 
«knp s^dziemu i stronie: to jest krewnym zabitego na war- 



') JoDOcus Dahhouder Cap. LXXXVIL § 3. 



41 



„gielt: ku ktdrego braniu przyrodzeni zmarlego trzykrod maj^ 
„by6 pozwani. A jesliby Die stau^li, pok6j broni^cej si^ 
^stronie, kt6ra przygod^ swq okazala, ma by6 nakazan przez 
.a^downy wyrok: i od placenia dot^d ma byi wolna, ai 
gkrewDi zmarlego prawem tego b^d^ docbodzid od oiego. 
,A jedliby zabity jeszcze niepogrzebiony do s^du by} przy* 
yyOiesion; a na m$iob6jcQ ialowanoby: tedy obwiniony dla 
„teg0y it pierwej do s^dn, czuj^c niewinnodd swoj§ dobro- 
„woInie standi, blitszy si^ odwie66 i zmarlego pokonad we- 
eding prawa '). Spec. Sax lib. II art. 14; lib. I art. 64, kt6re 
„omawia^ iie kaidy bliiszy jest zdrowie i dobra swoje obro- 
„Di6y nitliby go kto mial pokonad^. 

Wy8oko66 wergielta ozDaczaji^ ^Artykoly" List XXIV 
i XXV: .Zftbicie gtowy, w majdeburskim prawie placa ma 
„by6 calym wergieltem, t j. dwadziedcia zlotych polskiej mo- 
.oety. Ale wedlog zwyczaja, ktdry siQ w polskim prawie 
yyZachowywa, tedy z tyeb miast, w ktdrych wtdy s^ Indzie 
yyZnakomitsi, za glow^ trzydziedei grzywien^ w mniejszych 
^miasteczkaeh pi^toagcie grzywien. We wsi dziesi^d grzy- 
^wien". 

Drngi raz ^Artyknly^ powtarzaj^ ten przepis na lidcie 
XXVII. 

Po wyliczenin grzywien za skaleczenia r6inego ro- 
dzaja wedhg twiereiadla sask. II 16, antor powiada dalej: 
,A wszakot prawo pospolite, t. j. statut koronny obmawia 
j,tak, te rany i o glowQ w mie6eiech i we wsiacfa nie maj- 
^debarskim prawem ale polskim ma by6 s^dzono. Aczkol- 
„wiek tego nie napisano po czemu glowa ma bye plaeona 
yCzlowieka miejskiego: A wszako^ z zwyczajn tak dziert^^ 
„it z tych miast gdzie s^ widy Indzie znakomitsi albo kn- 
;ypiecoy trzydzie6ei grzywien 1 t. d.** 

Zdawaloby siQ wedlug tego, ie po8t§powanie i prawo 
karue przedstawione przez autora, polegajqce we wszystkich 



') Przetlomaczenie z ks. II art. 14 iwierc. sask. cf. tekst 
laciAski i glosQ n Jaskiera 191 nasi 

Wyds. floaof. hictor. T. XXIf. 6 



42 

niemal czQ6ciach oa prawie sasko-magdebarskiem, mialo miei 
li tyiko znaczenie teoretyczne. Hamy jednak z pidra je- 
dnego z Dajznakomitszych pinarzy polskich w w. 16 dosta- 
teczny dow6d faktn, te przedstawienie Groickiego odpo- 
wiada w calej swej osnowie rzeczywistej praktyce prawnej, 
ktdra zatem bez r6^.nicy na formalo^ podstaw^^ materyjalnie 
polegata na zasadach ziemskiego i miejskiego prawa sa- 
skiego. Przy barzliwym charakterze czasn nieprzeprowadze- 
nie recepcyi w tym wladnie kierunku mnsialo dzialai nad- 
zwyczaj szkodliwie. Post^powaDie zwane „gor^cem pra- 
wem" (handhafte That), odpomadalo ciasnym stosnnkom 
wiejskim, w kt6rych powstalo. S^siedzi, ba nawet wszyscy 
mieszka&cy siola znali si^ osobidcie; przest^pcQ zatem , po- 
chodz^cego z icb grona kaidy z latwoAci^ poznawal. Nie 
dowierzano post^powania dowodowemn, jeieli oparte nie 
by}o na 6wie2em wraienin i zeznanin 6wiadk6w naocznych. 
Moie tei jeszcze wplywala przy wykonywanin kary dmierci 
my 61 zemsty i zapatry wanie , 2e po nplywie dnia pierwsze 
nniesienie gniewn powinno przemin^d, a ngoda stron wstf^pid 
powinna na miejsce kary. 

Kara pnbliczna nosila cech^ ezysto po8i)kow%, wcho- 
dzila w zastosowanie tylko, jeieli nie nast^pila ngoda i za- 
spokojenie rodziny dotknigtej przez zbrodni;. Zadosydnczy- 
nienie bylo w pierwszym rz^dzie spraw^ rodziny, w drngim 
dopiero spraw^ paiistwa. Grzywna za zabieie, zwana wer- 
geldem , byla zresztq jak na owe czasy wysok^ i dotkliw^ 
niweczyla nawet cz^8tokro6 byt materyjalny zasqdzonego. 
UchodziJa za dostateczn^ tern wi^cej, poniewai opr6cz niej 
placid mnsial s^dziemu grzywnQ (gewette), za zlamanie spo- 
koju pnblicznego. Prawo niemieckie wiek6w drednich nie 
sprzyja w og6le karom kalecz^cym i karze dmierci, ktdrych 
astawiczne i nadmierne stosowanie nast^pilo dopiero po za- 
chwiania stann prawnego przez recepcyJQ. W czasie odro- 
dzenia wszystkie warnnki iycia ulegaj^ zmianie. Wskntek 
wielkich mas szlachetnego kruszca, przywoionych z kraj6w 
zamorskich, wartodd jednostek monetarnych szybko apada. 
Nastaje epoka smialych przedsi^biorstw, speknlacyi na wielk% 



43 



skal^ i niesIychaDego wzrostu majj^tkdw prywatnych. Wer- 
geld wystarczaj^cy dawniej; jest obecnie istn^ satyr^ na 
cele^ ktdrym shiiy. Eonstytncyja Karola V zarzuca go za- 
tem zupelnie i faktycznie wychodzi w Kiemczech z n^ywa- 
nia w wieku szesaastym. Pod wplywem diepego konserwa- 
tyzmn zachowuje on si^ w Polsce dlniej, ubezwladniaj^c 
zgabnym swyin wplywem skuteeznod^ przepis6w karnych. 
Kawet podwyiszenie kary pieni^^nej na sto marek za zabi- 
cie szlacbcica nie powstrzymywalo ludzi zamo^niejszych od 
popelniania licznych morderstw i zab6jstw. 

Prawo polskie przeciw mordercom , powt6rnie przyta- 
czane przez Groickiego, polegalo na statucie kr61a Jan a 
Olbraehta z r. 1496 (Y. L. I 274); za zabicie szlacbcica 
mial zab6jca placic krewnym jego 120 grzy wien kary, opr6cz 
tego mial cierpie6 kar^ wi^zienia przez rok i sze66 tygodni, 
nawet w przypadkn poprzedDiego pogodzenia si^ z rodzin^ 
zabitego. Skatkiem ncieczki obwinionego miala by£ infamija. 
Krdl Zygmnnt I odnowil ten statat w r. 1510 na lat 5, 
(Y. L. I 370), nznpelniaj^e go dalszemi przepisami. Obwi- 
niony ma stan^d na dwdr kr6lew8ki pod sankcyj^ konfiska- 
cyi d6br i bezecnodci. Odnowienie tego statutu na cztery 
lata nastQpuje 1523 (1. c. p. 402); w r. 1532 na trzy lata 
(1. c. 509), w r. 1538 na rok (1. c. 532 por6wn. statut 
r. 1539 sir. 549), w r. 1543 nast^puje dalsze potwierdzenie 
(1. c. 574), w r. 1550 r6wnie4 odnowienie dawnycb statu- 
t6w przez kr6la Zygmanta Augusta (1. c. II str. 594) 
a w r. 1532 ogloszenie statutu, zagrasfcaj^cego kar^ dmierci 
plebejuszowi, kt6ryby zabil lub ci^^ko skaleczyl szlacbcica. 
(V. L. I 501, 502). 

ie te statuta poi^danego skutku nie odniosly, 6wiad- 
CZ4 tem one same, jako let dzielo powyiej przytoczone 
MODRZEWSKIEGO De republica emendanda, Zygmunt I wspo- 
mina 1510 o licznycb bezkarnycb morderstwacb, popelnionych 
od czasu koronacyi, a statut r. 1523 rozpoczyna si^ slowami : 
„Quia post intermissnm statutum nostrum de bdmicidiis in 
„magnam audaciam et insolentiam subditi nostri acti^ passim 
„homicidia absque ulla Dei et bamanitatis ratione committunt, 



44 

„nec jam qnispiam etiam in templis nedam domibas tutus 
„esse possit* etc. 

EarQ wi^zienia wykouywano wedlug Modbzewskiego 
z najwi^ksz^ opieszaloici^ , tern wi^cej, te si^ trzymano 
procesualnych zasad gor^cego prawa, wbrew osnowie statu- 
t6w krdlewskich '). Mordercy cznii si^ zatem bezpiecznymi, 
jeieli nie pochwyoono ich w pierwszych 24 godziuach po 
spefaiieniu zbrodni: ^Vernm posteaquam eyaserunt primam, 
„qua in praesenti facinore capi .poterant occasionem, prodeunt 
npaucos post dies impune in publicum securi jam vitae et 
„rerum suarum. Quid enim facias illis, qui memento patrati 
^bomicidii hominum manus effagerunt? Dies eis diciturapud 
Judicem '), hie vero in eos animadvertit poena usitata. Quo- 
„tus autem quisque homicidarum est, qui utramque dependat 
^poenam Reipnblicae et pecunia persolvenda et careens era- 
„ciatu anni spacio perferendo. Multi amicis occisi placatis 
^utramque evolarunt poenam. Quid enim putatis homunculos 
lyfacere istoS; qui sua tantum re tanguntur: alienas et prae- 

„sertim mortuorum res, parum ad se putant pertinere 

„Soli homines vel ab amicis, vel ab honoribuS; vel ab exi- 
^stimatione inopes, poenae illius sustinent acerbitatem. Et 
„tamen qui poena affecti sunt nibilo fiunt meliores: imo seip- 
„sos etiam scelere deinceps superant, audaciaque. Inyenias 
„enim qui et multis postea parricidiis sese obstrinxerint et 
„sint deinde ad omnia scelera atque ad impetendum homun- 
^culos imbelles longe audaciores^ ") 

,,IIla multa illud quoque in se... habet incommodi, 
9 quod cum in universum dicta sit omnibus qui maneant in 
„hac Republica non tamen nisi a locupletioribus pendi pos- 
„sit. Quid enim numerabit pauper, si caedem fecerit? iScili- 
„cet luet ut Yulgo jactatur corpore, qui caret numis: subi- 



*) MODREVIUS 1. c. p. 115. 

•) Post^powanie pozywania nieobecnego mordercy jest u 6ro- 
lOKiEQO dokladnie opisane. 

') MODRBVIUS 696. 



46 



jybitqne qui solyendo non sit, ferri crndelitatem , ant certe 
j^earceribns perpetois addicetnr. Diyites porro qnid interea? 
„8oIyent quod lege praeceptnm est: ac se, in qaos illis libi- 
jftam erit, nova pecnnia armabant... qua lege sine modo gras- 
„8aii nobis fas esse patamas in tot bominum vitas qaot cen- 
.tena marcarnm nnmerare possimns^ ^). 

„Qaot si in facinoribns aliornm criminnm illam sine 
.olio discrimine personaram constitntam babemns poenam, nt 
.non elni possint nisi capitis sapplicio : enr non idem serva- 

^nms in scelere bomicidii immanissimo Fnr babetur in- 

^famis, bomicida fortis animosusque: ille mnltatur morte, bio 
^pecnnia, ille vivens moriensque in nnmernm bominum bo- 
yyoestoram nnnqnam venire potest: bic et vivens fangitur bo- 
^Boribns et moriens nameram obtinet bonoratornm^ *). 

«Nam qnae gens, quae natio alia^ praeter nostram 
.capnt bomiois peennia persolvat? Nisi forte boc in nnmero 
^Dani babendi snnt, apad qnos legem quoqne vigere andivi 

„8imilem nostrae Germani illnd eis in jurgiis objicere 

.iMnsaevernnt , vitam bumanam non alio loco baberi apud 
„ilIos qnam pecndnm" ';. 

W innym nst^pie gani antor, ie morderca, scbwytany 
w przeci^gn 24 godzin po spelnienin zbrodni, ulega karze 
imierci^ po uplywie za6 tej pory jest od niej wolnym. Gniew 
pierwszej cbwili nie powinien byl wp}ywa6 na kar^, a z ja- 
kiegoi powodn zbrodnia, kt6ra jest godn^ dmierci przez 24 
godzin, przest^e ni^ byi pdiniej ^). 



*) 1. c- 707. 

') 1. c. 699 nast 

•) 704. 

*) 1. c. str. 132. zasadzie, ±e zabicie przeciwDika po po- 
przedniej ^odpowiedzi" (dennciatio) ma by6 dozwolonem 
ob. str. 707 i 132; podczas gdy zagroienie inn% zbrodni^, 
mianowicie poiog^ ci^ikim nlega karom. Str. 144: „omnes 
i,plebeii a nobilibus vnlgo pro canibns habentur. Hinc 
yyillae Yoces imparissimoram bominum: Qni rnsticum (sic 
^ei plebeios omnes vocant, qnamvis a rure remotos) neca- 



46 

Opr6cz ograniczefi procesnalnych pochodzenia drednio- 
wieoznego, wykluczaj^cych kar; dmierci, wyszczegdloia 6ro- 
iCKi osoby, kt6re z rdinych powoddw od mfiob6J8twa maj^ 
by 6 wolne, albo \iej karane ') jakoto dzieci, starcdw, szalo- 
nychy porywaj^cyoh si^ ze sna, pijanych (z odpowiedniem 
zastrzeieniem), z przygody zabijaj^cycb, zabijaczy dzi^ci na- 
ksztah bestyej rodz^cych si;, oprawc6Wy ceklarzy i inne 
slagi urz^dowe, kt6rzy ztoczyAc; w poimanin za potrzeb^ 
zabijaj^. Wszystkie te przypadki pochodzQ z LXXXin rozds. 
JODOCA Damhoudera („Qai excusandi a homicidio). 

CCC stwierdza w A r t, CXXXVIII, te s^ zabdjstwa nie 
poci^gaj^ce za sob^ kary kryminaloej, lab nawet i cywilnej. 
Z nast^pn} m artykulem CXXXIX rozpoczyna siQ szereg bar- 
dzo wainych i 8zczeg6}owych przepisdw o obroDie koniecznej 
(a4 do CXLV wl^cznie). ^Porz^dek S^ddw" (List CXXXIII) 
przytacza jako trzeci rodzaj m$iob6J8twa: „gdy kto zabije 
kogo w obronie swego zdrowia albo z przygody;" a w „Ar- 
tyknlacb" czytamy : „Eto koma gwalt czyni, natenczas w obro> 
„Die gdy gwaltownika zabije nic za to nie pokupi, jedli sa* 
„iDotrze6 tego przysi^g^ dowiedzie, it to na swym gwalcie 
^aczyniL Albowiem nie w kaidej rzeczy^winien m;2ob5JBtwa, 
„a ow8zem ten co to w swej obronie nczyni, a kto broni^c 
„cia}a i iywota 8wego ndziala to, ma by£ roznmiano, te Bin- 
,,8znie a nie przeciw prawu to dziala... Spec. Sax. II. 69." 

Na tych nader niedo8tatecznych wyci%gacb poprzestaje 
autor. Nieprzetlomaczenie przynajmniej artykulu CXL CCC, 
zawieraj^cego dobr^ definicyj; obrony koniecznej , jeat do- 
tkliwym brakiem, kt6ry zapewne nie pozoBtai bez zlych na- 
stQpstw praktycznych. Tradno poj^d przyczyn; . tego braka, 
albowiem takie Damhoudebus naukg t; rozwija z widoczn^ 



„yit, perinde est ac si canem necassef Panowie bywaj^ 
przy tem s^dziami w w}asnej sprawie... Str. 754: przy- 
padku morda popelniooego na szlachcicu Matyaszu B. 
w Wilnie na otwartym rynku i podczas pobyta dworn 
krdlewskiego ; o innym przypadku p. 698. 
') Porz^dek S%d6w List CXXXYI nast* 



47 



predylekcyj^ i catf^ bystroAci^ loiki antorowi temu wladciw^. 
Chodzi to nie tyiko o prawo materyjalne; lecz zarazem o ro- 
zwi%zaDie tradnodci procesnalnych^ powstaj^cych w przypadkn 
obrooy koniecznej. Przeloienie artykulu CXLV CCC („Po- 
stfpek*' LXXXIII: |,Gdy kto w obronie broni^c si^ niechc^c^ 
„kogo DiewiDnego zabije, jako ma by 6 karan^) nie moiemy 
nznad za wystarczaj^ce. Tre66 bowiem tego wladnie artykulu 
nie ma znaczniejazej donioslodci praktyczoej. Prawo statat6w 
kr6lew8kich o obronie koniecznej jest rdwniei zupelnie nie- 
zadawalniaj^cem. int „08tror6g^ (tyt. XXXY) gani ra^c^ 
jego niesprawiedliwosd, a statnt Jana Olbrachta zr. 1496 
(V. L. I 274) nie polepsza w niczem rozporzqdzei kr6l6w 
poprzednik6w. Przepis ten stoi znpelnie na podstawach prawa 
Aredniowiecznego, nwaiaj^cego wergeld raczej za rodzaj od- 
sskodowania, i^aconego rodzinie zabitego, nii za wladciw^ 
kar^ i niedbaj^cego o zasadnicz^ kwestyj;, czy zab6J8two 
bylo obmyfilanem i zamierzonem, czy tei wynikiem obrony 
koniecznej. 

Z wi^kszq 8zczeg6lno6ci4 zastaoawia siQ Groicki nad 
pnypadkami obj^temi artykulem CXLVI GCCi „Von nnge- 
jyfiQirlicher Entleibung" (t. zn. o zab6J8two sine dolo), „die 
a wider eines Th^ters Wiilen geschicht ansserhalb einer Not- 
,wehr.' Earolina przytacza przyklady golarza, kt6ry zarzyna 
Bwego goAcia, wskntek tr^cenia przez trzeci^ osob;, 8trzelca 
kMry zabija innego, strzelaj^c do cela. Jeieli nie zachodzi 
nieostroinoid z jego 8trony, ma pozostad bezkarnym, w prze- 
ciwnym razie ulega karze, lecz lagodnieJ8zej mt zbrodniarz 
rozmydlny. 

GsoiCKi pi8ze m§iob6J8twie przygodnem w „Po- 
rz^dkn* (List CXXXIY): „6dyby kto zrgbnj^c drzewo po- 
^drdinego czlowieka zabi}, albo strzelaj^c na ptaka, a nie 
„s cboci by to nczynil. Taki, jedii dwiadki ma awej obrony 
„a przygody, samotrzei przysi^g^ aiQ wyzwoli, odprawiwazy 
^wargielt t j. zaptaciwazy giowQ wedlug prawa. (Jnr. Han. 
„38, Spec. Sax. L. II art 13 et 38).** Oprdcz tego znajdoje 
8i$ w ^Porz^dkn^ caly rozdzial ^,0 przygodnem m^tobdj- 
stwie,'' tndziei ,,0 nznania wielkiego i malego przewinie- 



48 

Dia^ (List CXXXVIII nast). Ust^py te s^ licbym wyci^em 
z JoDOCA Damhoudera, boz przytoczenia irddla. Tlomacz 
trzyma si^ bI6w oryginidn stosnokowo wiernie, zmienia je* 
dnak miejscatni znaczenie do tego stopnia, ie niepodobna 
rozezDa6, czy to aczynil bezwiednie, czy nanmyAlnie. 

U Damhoudera czytamy (p. 231 alinea 9) „Si vir quia- 
^piam in fagam adactns, in domam quampiam (nt ibi tutus 
;,baereat sea tataretur) confugeret: Ubi pater familias, aat 
i^alius se fagati amicam simnlans, tanqnam defensaras illam 
„fagatnm, ostinm domus occladit fagantibus bostibas, fene- 
„8tram vero minime; idqiie malitiose et sobdolose, at per 
„eam fiigantes hostes irramperent, fugatam caperent et oocide- 
nrent: quis hujas impostoris factam non lUico dolam malam, 
y,imo dolam pessimam censuerit?^ 

Gboigki tlomaczy: ^Jedliby zbezy&ca ucieka} do czy- 
Jego doma, aby tarn by} bezpieczen, a gospodarz onego 
„doma; okazuj^c sig by 6 jego przyjacielem , przyj^lby go 
„w dom 8w6j, potym drzwi po aim zamkn^l, a okno ma otwo- 
„rzy}, ktdrymby acieU, a goaiqcycb nieprzyjaci6l w dom 
„nie padciL Ta jest wielka ebytro66 a oszakanie dragiego: 
„eo zow^ dolam malum , et dolam pessimam calliditatiS; fal- 
„laciam, macbinationem ad circumyeDiendam alteram? 

Tiomacz amiedcil ten przyklad w rozdzial ^0 aznaaia 
wielkiego i malego przewinienia^ (culpa levis et culpa lata), 
podczas gdy Damhouder rozbiera rdioe stopnie przewinienia 
specyjalnie przy zabdjstwie. Tradno si^ jednak dopatrzyc 
przyczyny, dlaczego Groicki w tym wla^nie przypadka od- 
st^pil od tre6ci swego :^r6dla, skoro siQ go trzyma wiemie 
podaj^c identyczny przyklad latae culpati (Giedla lob mararz 
zabija kogo zrzaceaiem jakiego przedmiota „iiie opowiadaj%c 
nic przed zrzaceniem^) i levis culpae. (;,6dy kto wiedz^c 
„czyJ9 przyszl^ szkod; bliiniego od uiej nie przestrzeie 
^niedbalodci^ swoj^; i mog^c siQ jej pomoc awiarowa6, nie 
„pomo4e)." 

Artykalowi CXLVII CCC „So einer gescblagen wird 
„and stribt and maa zweiifelt ob er an den Wanden gestor- 
„ben sei," przetlomaczonemn w Po8t§pka LXXXIV odpo- 



49 



wiada opr6cz tego nst^p ;,Art" List XXIV pod napisem 
aO gwalciech", powduj^cy Zwierc. Sask. ks. II art. 16. 
Zgodnie z CCC poddaje od spraw; rozpoznanin lekarzy, doda- 
jqc: qA jedliby uniari trzeciego dnia raDny, tedy jui ma by6 
^roznmiano, ^e z rany nmarl" ^). 

ZamJast art. CXLVIII CCC: „StraflF derjenen, so 
„einander in Morden, Scblahen and Rumoren fUrsRtzlich oder 
^nnflirsMtzlich Beistand thun*'^ znajdnjemy w Art. przepis: 
^0 rany nie moie byd obwinion jedno jeden; z dragimi 
„czynii motty jako z pomocnikami , \t sif mog^ odwiedd: 
9 A wszakoi i pomocnicy, j(dli siQ znajq 2e bill, tedy bQd% 
^tak winni, jako i ten kogo obwiniooo. Spec. Sax. Ill, 46"^ 
a w ^Porz^dku^ list CXXXV: ^Pomocnicy ku m§2fcob6J8twu 
„takim karaniem maj^ by6 karani , jako i gl6wny m§2ob6jca. 
„A pomocnicy maj^ by£ rt»zumiani, kt6rzy sif na m92ob6j- 
«8two jednostajo^ rad^ a pomoc^ spikn^li i zjednoczyli. 
„Spee. Sax. lib. II art. XIV" *). CCC obejmuje opr6cz tego 
przypadek zamordowania czlowieka w b^jce bez poprzedniej 
zmowy^ u Groickiego nieuwzgl^dniony. Wypnszczone s^ 
dalej art. CL -CLXXVI CCC, mianowicie CL do CLXXVI 
treici cz9dci% procesnalnej , cz^Aci% materyjalnej , odnosz^ce 
aif do zabdjstwa, natomiast miedci si^ w Groickim (Art. 
List CXXXVIII) waina zasada o przedawnienin skargi o za- 
b6J8two w CCC nie zawarta: ^Item, kt6ry po mf2ob6J8twie 
^popetaionym wytrwal dziesifd lat, wolny jest od dmierci: 
„i owszem jediiby dwadziedeia lat przetrwal niema jui bye 
„o ni9tob6J!Stwo winowan. A ty dwie mowie , ku zachowa- 
„nia przyjaeidi si^ bardzo pomocne" '). 



') Ani oryginal zwierc. sask., ani Jaskier tyt. 16 ks. II lab 
glosa do niego, nie zawieraj^ niczego podobnego. Ustana- 
wiaj^ one tylko wysokodd grzywny za rany. 

*) Of. g1oB8§ do tego art. u Jaskiera. 

') JoDOCus Damhouderius p. 227 nr. 84. Statnt Kazimie- 
rza W. z r. 1347 (V. L. I 41) zaprowadza przedawnie- 
nie skargi o morJerstwo w trzech latach. 

Wjdc. filosof. hifftor. T. XXII. . 7 




r 

« 



ArtykuJy CLVII— CLXXVCC'C'maj^zaprzedmiotkra- 
dziei. Rozr6iDiaj^ jq wedJag wartodei przedmiotu , sposobo 
wykonaoia (czy przez wiamanie %\% iub bez tegoi), czy zbro- 
dniarz kradnie po raz pierwszy czy tei powt6rDie, nwzgl§- 
doiaj^ dalej wiek zbrodoiarza i stan wielkiej potrzeby, w kt6> 
rej 8i§ znajdowaL 

Groicki w «Porz." List CXXVllI rozr6inia ^zlodziej- 
stwo^ jawne i tajemne. Jawne: „gdy ztodziej na ztodziej- 
„8twie, albo na oDym miejscu gdzie kradi b§dzie poimany, 
„w domn, w ogrodzie, albo w winnicy etc. Tajemne, gdy 
^zlodzieja nie poimaj^ na zlodziejstwie , ani na onym miej- 
^.8ca, gdzie kradl: ale gdy rzeez kradzion^ tai: albo gdy 
„za czyj^ rad^ i pomoc^ stalo si§ zlodziejstwo. Jawni zlo- 
„dzieje, wedle prawa cesarskiego bywaj% karani nagrodze- 
„niem wartodci rzeczy ukradzionej. Tajemni dwojako. .. 
;,Ale wedlug prawa saskiego majdeburskiego zlodziej ma 
>,by6 obieszon". 

Tak^e tyt. CLVIII CCC w) r64nia przypadek schwyta- 
nia zlodzieja, zanim zdola si^ uchronid, Iub po wniesieniu 

it* 

[< okrzyku przepisanego przy ^prawie gor^cym^, jako kra- 

dziei jawn^, od kradzieiy tajemnej. Jawnodd poci^ga za 

dob^ kar§ znacznie sarowszi^. 

^ W artykule ^Karanie u Pr^gi" Groicki („Porz^d." 

List. CXXIX) pisze dalej co nast^pnje. „Je61iby kto ukradt, 

„coby trzy zlote albo wyiej waiylo ma bye obieszon. Bo 

\ ^aczkolwiek tarn m6wi de Tribus solidis Speculo Saxon: 

k „lib. II; art. 13 '). Wszakte Solidam wyklada zloty z lacifi- 

\. ^skiego slowa wywodz^c a soliditate auri. A jedliby rzecz 

\f ;,kradziona mniej ni2 trzy zlote wa&yla, a kradziestwo by 

i^^ ^si^ stalo we dnie: u pr^gi ma by6 bit, i wlosy maj^ by6 

[^ ^oberznione: co zowi% lacinniey poenam in cute et crinibas^ 

/ (wedlug CLVIII CCC przy jawnej kradzieiy niiej warto6ci 

f pi§ciu zloty eh — „flinf Gulden^ — niewystarcza zadosyd- 

uczynienie przez zaplat^ podwojnej wartodci, jak to ma miej- 



\ 



I. 

n 



') Jaskier p. 18G. 



51 



see przy kradzieiy tajnej nijiej' pi^ciu zlotych^ lecz ustawa 
przepisQJe: „das8 der Dieb in Branger gestellt, mit Rnten 
„aii8gehai]en und das Land yerbotten, und vor alien Dingen 
„dem BeschSdigten der Diebstal oder der Wert dafbr, so es 
„in des Diebs Verm^^gen ist, wiederamb werden, nnd soli za 
„dem alien in der besten Form ewige Urfehde thon^. Tyiko 
osoby wyiszego stanu, kt6ryeh poprawa jest prawdopodobn^, 
mog^ byi karane za zezwoleniem zwierzchnodci^ w drodze 
cywilnej, przez zaplat^ poczw6rnej wartodei rzeczy ekradzio 
nej). „Kt6re prawo okolo obrzynania w)o86w (pisze tamie) 
„Qa ten czas bylo dane, gdy ludzie dingie wlosy nosili: 
^potym kiedy kr6tkie wlosy pocz^li nosid, tedy kawalec 
^iicha albo nosa n^iasto w}os6w nrzynaj^: a jesliieby ucha 
„nie roialy na twarzy bywa nacechowan: i nazwano to po- 
^tym poenam in cute et came: non in crinibns. Jure Mn- 
„n]cip. artic. 38^ '). Ci^g dalszy przepis^w o kradzieiy 
aj§ty jest pod napis ^Ktdre zlodzieje cechaj%^: ^Ty zlo- 
pdzieje, kt6rzy we dnie kradn^ mieszki, wacki, kalety kry- 
^omie rzeza, tak znacza. Za pierwszym kradzieztwem je 
„na twarzy cechnjq. Za wt6rym obiedwie nszy nrzynaj^. Za 
„trzeciin krzyi na czele ^elazem wypalaj^: a za ka>.dym 
^razem niiotlami je n pr^gi bij^. Takie cechowanie na zlo- 
„dziejach dla tego bywa, aby je ludzie znali i icb 819 strze- 
„gli. A jeiliby si; kt6ry dalej co takiego dopudcit, jai ma 
„byd powrozem na szabienicy nacecbowany, aby wi^cej In- 
„dziom nie szkodzil: gdyi; sIq za trojakim tak sromotoym 
^karaoiem nie nparoi^tai ju^. mala nadzieja nim aby si^ 
„mial polepszyd. Jnre Munie. 38^. 

„I ta jest przyezyna dla kt6rej zlodzieje wiesz^, a nie- 
.wiast topii^y abo inn^ dmierciq zlodzieje wedle zwyczaja 



') Obszerne przedstawienie przedroiotu w glosie do Jus 
Municip. 38 a Jaskiera str. 633 nast., zgadza si^ cz^- 
dciowo tylko z Oroickim, ktdry miedci w sobie sprawie- 
dliwaze stopniowanie kary; ani tez nie czerpie Groicki 
z Damroudera Ccf. tamze p. 306). 



52 

^kt6rej krainy trac^, i^. g^>by oie byli smierci^ karaoi, 
„ma}a by nadzieja po nich byla npami^tania, polepszenia, 
„by tei najsro^szym karaniem kromia dmierci byli karaoi: 
„kt6re karania oni czfstokrod sobie za dmiecb maj^ i za nic 
„nie wai^. Co m^drzy a baczni s^dziowie obaczywszy, wy- 
^naleili ten obyczaj , aby tak byli karani, jakoby wi^cej 
„takowego nie czynili. Wszakie s^dzia przy zlodziejach ma 
^pilnie baczyc potrzeb^, ubdstwo, czas, rzecz kradzioD^ jedii 
^umydlnie krad), albo za potrzeb^ wielkiego gtoda, jeili 
„z api'zejmej zlodci , z zwyozaju, nieopatrziiodci i inoe okoli- 
^czDodci, za ktdremi zlodziej moie si^ czasem wym6wic. 
^Abowiem jedli y.a przywiedzeoiem gloda, nie aiuyslem 
„zdradzieckiego zysku, coby tylko ku zjedzeniu albo picin, 
„iiioie si$ niejako obm6wi6: poniewat te± czytamy o tem, 
„it dia wielkiej a oetatniej potrzeby rodzice zapr/edawali 
„dzieci swoje i zabijali je ku zjedzeniu, a to jest wiikszy 
„wy8t§pek". 

Rejestr do wydania Gkoickiego z r. 1616 prz^pomina: 
^Prawo Boie nezy^ kradzion^ rzecz wr6cic pi^ciorako, czwo- 
„rakOy dwojako. A gdyby zlndzieja na kradziestwie zantano, 
„a zabito go: ten kto go zabije nie winien duiierci. A gdyby 
„z}odziej nie miat czym nadgrody uczynic za sw^ kradziei, 
ma by6 przedan. Czytaj o tym Exodi 22 " 

Przy puszezamy y te ten dodatek p6zniej6zy ma miec 
tylko eel dydaktyezny, artykuly za6 poprzednio prz^toczune 
odzwierciadlaj^ prawo, kt6rego poszczeg61n6 pierwiastki s% 
pochodzenia obcego, nie ma bowieni w nim iadnego niemal 
przepisn, kt6ryby nie mial pierwowzoru w niagdebnrskim 
^Weichbildrecht*' (Jus municipale) lab glosie do tego^., 
w iwierciedle saskim glosowanem, lub w prawie rzymskiem 
(pCesarskim''), kombinaeyja tycb przepiB6w zbli^a si§ pra- 
wdopodobnie do prawa zwyezajowego miast polskich, przed- 
stawionego przez autora na podstawie praktyki. Pewien ro- 
dzaj samodzielnodci m6g) si^ najtatwiej wytworzy6 przy tej, 
le tak powiem, najpopnlarniejszej ze zbrodni, ktdrej pospo- 
litosd wyplywa z r62uic maj^tkowych, a srogie karanie 
z niezmiernego zoaezenia, przywi^zywanego przez ludzi do 



mienia. i^alowac naleiy, te Guoicki nie rozwin^t w szcze- 
gotach wplywa wyliczonych przez niego okolicznoSci }ago- 
dz^cych na praktykg karni}. Bylby m6gl zadosyd uczyuii 
potrzebie poi^danej dokladnodci tlomaczf^c w «,PostQpkn^ 
odDodne artykuly CCC, kt6rych sformulowaoie jest w og61- 
noici wzorowem. Jedii tego zaniecha}; uczynii to zapewne 
z powodu prawa zwyczajowego, kt6re jednak tyiko w pe* 
woej cz^dci z naleiyt^ ekredlil dokladnodci^. 

Przewainie procesaalnej tredci 84 przepisy zestawione 
pod tytulem ,0 ztodziejatwach, kradzioDych albo nalezio* 
„nych rzeczacb** w Arlykulach (List XXVIII nast.). Na 
tym miejscn Daleiy tyIko wyniienic^ zdanie odpowiadaj^ce 
artyk. CLXVII CCC: „Zboie albo owoce, gdy kto w nocy 
„z pola ukradnie, albo z sadn, albo z gumna, tedy ma byc^ 
.obieazon: a zwlaszcza zboie. A jedliby we dole kradl 
^tedy ma by<i 6ci§t. Jnr. munic. art. 38 et Spec. Sax. lib II 
.art. 39.^ r62nych rodzajacb kradziezy kwalifikowanej 
wedlag CCC nie ma wzmianki w Groickim; (n. p. CCC. 
art. CLXXI: ^Diebstall beiliger oder geweihter Ding an 
^geweihten und angeweibten St^tten).^ 

CCC atawia na r6wni kradzie^ i sprzeniewierzenie, 
amieazczaji^e przepis przeciw niema w po6r6d artyknl6w 
o kradziej^y. CLXX: „Straff der jenen, so mit vertrauter 
„oder hinderlegter Habe angetreulich handeln'' (... ^ist einem 
^Diebatal gleicb zu straifen"). W Groickim nie ma postano- 
wienia aprzeniewierzeniii , znajduje 8i§ natomiast w Arty- 
kulacfa (List XXIX) przepis rzeczy znalezionej; braka- 
j%ey w CCC: „Kto co najdzie a nie wr6ci, albo chowa skry- 
„cie, a potym to najd% u niego, za zlodziejstwo ma by6 
^poczytano... Spec. Sax. Lib. 11 art. 37." 

A r t y k u 1 w i CLXXVI CCC „ Von Straff oder Ver- 
nSorgaog der Personen von denen man aus erzeigten Ur* 
nSacbeo t)beU and Missetat warten musS;" ktdry nale^y ze- 
stawic z art CXXVIII (^^Straif der jenen so boslich austrete/ 
i z artykntem XXXIX („Von Verdacht der Ranber gnug- 
„sam Anzeige"), aieby otrzyma^ ca}y, okropny obraz bez- 
wzglfdnej dowolnodci, jakiej si^ m6gi dopudci6 s^'dzia, nie 



54 



przekraczajac granic ustawy, mianowicie przeciw iudziom 
ubogin), w}6cz§gom i t. p., odpowiada nastQpaj^cy statnt 
kr61a ZygmuDta Augnsta z r. 1550, przyJQty przez na- 
szego autnra w Artykuly (List LXII); „Item, co Die sJa^, 
Jako je zowq po polskn hultaje, iebracy : bo pod tym plasz- 
^Gzein wiele si^ ztych ladzi zakrywa, co z in^d przychodz^* 
,,a chocia tei tarn mieszkaj^ nie 8}Qi%, nie robi^, iadoego 
^obchodu nie maj^: i gdy nie ma nie te jut wszystko prze- 
„}otrujey taki rad zapali aby si^ zdobyh A przeto takie 
„gdzieby si^ chowali b^d^ w domiech albo w piwnicach, aby 
^gospodarz kaidego takiego burmistrzowi i radzie opowie- 
^dzial; a gdxieby Die opowiedziat a arz^d sif po tym tego 
„dowiedzia}, ma by£ o to srodze karaD. A Drzad si^ ma pil. 
„nie dowiadowac sk^d jest, czym siQ obchodzi: bo z obchodn 
^a z :fcycia jego }acDO poznad robotnika, rzemiedlnika, 8)Dg§: 
nlatwo 8i§ dowiedziec o lotrowstwie tycfa, kt6rzy Die nie czynia, 
yfjedno pij^i: ryehlej He uczyDi^ Di^. dobrze. A przeto trzeba 
„na ty lodzie urz^daikom baczeDie mied a takiej inkwi- 
nZycyjej Die zaniedbywac a Die zaniecbawad. I gdzie urz^d 
„Die czyDi) takicb rzeczy, kt6re Da ich orz^d Dalei^ a ka 
„dobremu sa, jn^ wiDDi s^ tego wszystkiego ztego co sif 
^dzieje, gdy Diedbalodci^ a DieopatrzDodci^ przyczyn§ zlym 
„rzeczom dawaj^ *). 

Aieby zrozumiec powstaDie podobDyeh nstaw^ masimy 
sobie uprzytomoic jakim dia calej Europy cierpieDiem by}a 
ogroDioa zgraja w}6czQg6w, staDOwi^cyeh brudn^ a rachliw^ 
mas^y z kt6rej si§ zasilaiy liczne szeregi wszelkiego rodzajn 
zbrodDJarzy. W Europie zacbodniej pocz^tkiem tej plagi s^ 
wojska zaci^ine^ iywioDe podczas woJDy Inpiestwem, a za- 
mieoiaj^ce 8i§ w ezasie pokoju na chmar^ w)6czQg6w, przy* 
zwyczajoDych do widoku krwi, gwaltu i poiogi; pozbawio- 
nych ntrzy mania ^ gotowych zatem do kaidego, Dawet najo- 



') Cf. Statnt. Joannis Alberti a. 1496. V. L. I 267: 
„De mendicatum cuntibus;^^ Stat. 1519: ^Poena contra ra- 
„stico8 vagoi^, ne furta et latrocinia ex eis multiplicentur.** 



55 



krntniejszego wyst§pku. W Pohce uiywano r6wDiei wojsk 
zaci^nych, mimo odmiennej organizacyi wojskowej. Nast^p- 
8twa wojny byiy wi; c takie same, jak w Europie zachodniej. 
Swiadcz^ o tern Statuta koronne Zygmunta I z r. 1523: 
„De militibus mercenariis in Russia militantibas, qui damna 
„in bonis nobilinm inferuut** (V. L. I 400) z r. 1532: „De 
^militibus mercenariis^ (1. c. 508) i ione ^). Sara spos6b pro- 
wadzenia wojny, oiemilosierne pnstoszenie kraja nieprzyja- 
ci6l przemienialo spokojn^ tego kraju ludno^i w czerib, sze- 
nu|cil s>9 p6zniej naksztaU iartocznej szaranczy po wszyst- 
kich pa&stwach odciennycb. Wedlag statatu roka 1496 miato 
iyc w Polsce wl6cz9g6w wi§cej ni2 gdziekolwiek indziej, ^e- 
branie bylo zawodem, kt<)remu si§ po6wi§caty liczne osoby 
plci obojga, przez caie s^ycie od pierwszej mlododci. Statuta 
koronne 8% taksamo jak przepisy CCC^drodkami nadzwyczajnej 
represAyi, mieszcz^ wi^c w sobie pierwiastek niesprawiedli- 
woici , z koniecznodci przy wi^zany do kaidej takiej repres- 
syi. Przypominamy zieszt^, te Groicki przyjql w „Po8t§pek" 
artykul XXXIX CCC, wywolany t^ sam^ d^inodci^. Wsp61ne 
tym wszystkim postanowieniom jest, ie dopuszczaj^ tortur^ 
i kary na wlbcz^gacb bez nale^ytego postQpowania dowodo- 
wegOy te wyjmuja icb z pod prawa zwyczajnego, oddaj^c 
ich na lask^ lub nietask^ s^dziemU; kt6ry ich nioie karac, 
jeieli nie zdolaj% wykaza(3 uczciwego zawodu i zatrudnienia. 
SaoDO w}6cz§g08two jest niebezpieczenstwem dla og6}u, ulega 
zateoi karom na r6wni ze zbrodni^. 

Wypuszcza Groicki dalej Art. CLXXIX CCC: „Von 
„nbeltbatern, die Jugend oder anderer Sacben balber ihre 
^Sinn nit babeu." CCC odsyla s^dziego po rad^ do s^ddw 
wyiszych lub znawc6w prawa. W ^Porz^dku S%d6w" znaj- 
doje si^ pod napisem : „Et6rzy od m$2ob6jstwa s^ wolni^ 
astfp analogiezny, wyj§ty z Damhoudeba. Oprdcz tego Ar- 
tyknly (list XXXV) wypisujq z „Zwierciadla sask." (II, 65): 
^Dzieci^, p6ki do lat roztropnych nie przyjdzie o 2adny wy- 



«) Stat r. 1662. V. L. II 624: „0 bultajach i t. d." 



56 



„8t^p na gardle nie ma bjc karane: Jediiby tei kogo 7abil 
^albo ochromil, tedy opiekun z jego iiuienia (t. zn. mienia) 
^powinien to oagrodzic i zaplace, takie ezkody, ktoreby 
„dzieci$ iiczjnilo, gdyby Da Die wedle Prawa dowiedzioDo," 
a dalej (list XLVI): „KaraDie Da gardle albo Da zdrowiu 
^tym persoD'm ma bye odwloczooo: Nie^^iescie brzemien- 
„Dej; at porodzi. Dzieci^cio, ktore jeszcze kn latom Die przy- 
„Bz\o, a opiekaloikaby Die mia}; tedy odkladaj^ do dm- 
ngiego 8%dD, aby opieknoa mia). SzaloDema, aby pozoaoo, 
Jedii z ^zale&stwa to uczyoi), albo z iooej przyez}Dy. Spec. 
^Sax. libio III art. 3, et libro II , art 55'). Tiomaezeoie 
to oie oddaje JBtotoej tresei orygioala, kt6remQ nie cbodzi 
o odwieczenie) lecz o znpelDe zanieehaDie kary dmierei na 
azaloDym i Da dzieeka; odwleczeoie ma miejsce tylko przy 
kobiecie brzemieDoej. 

Doartyk. CLXXVII CC(7, przeloionego w „Po8t?pkn" 
art. LXXXVI, nalezy dodac jako uzupclDienie, te nasz an- 
tor wspomina jeszeze w kilku iooych miejseach o karze po- 
mocnik^w zbrodoi, miaoowieie w ^Porz^dku" (List CXXX): 
„Ktoby rzecz kradzioD^ albo lupy pr/echowywal, albo rady 
„i pomocy ka kradziectwa dodawal : przedwiadczony t^i 
^dmierci^ jako i zlodziej ma bye karao.** (Eodom [sciL ^ec. 
Sax.] Lib. II art 13); taksamo (^List CXXXV) „0 m§. 
iobdjstAie:^ „PomocD]cy ku roQzob6jsStwa , takim karanieni 
„maj^ bye karani^ jako i glbwny meiobdjca. A pomocoicy 
„maj^ bye rozamiaui, kt6rzy si^ oa m§iob6jstwo jednostajna 
^rad^ a pomocy spikn^ii i zjednoczyli. Spec, Sax. (II 14) - 
„wre8zcie" w Artyk. List XXV: „0 raoy oie moie bye 



') 7, Lib. 11 art. 55 Zwierc. snsk. nie nie wspomina o tym 
^przedmiocie:'* lib. HI, 3 brzmi w tlom. Jaskiera: ^Mn- 
„\\er praegnans non debet in judicio, nisi ad cutem et 
.crines condemnari. Super fatiios et furiosos seutentia mor- 
^tis vel membri amissionis non promulgatur: sed si dam- 
„num dederint curate res eorom illud restanrare debebunt." 
Jaskier przytacza dwa nst^py zjus munic. do tego art.; 
glossa jest rdwniez do8y6 obszern^. 



57 



.yObwiDion jedno jedeu, z drngimi czyni6 mote jako z pomo- 
„CDiki, i± 819 mog^ odwied6: A wszakoi i pomocnicy, jedii 
„Bi^ znajq, te bill, tedy b^d^ tak wiQni jako i ten kogo 
^obwinioDO.* Spec. Sax. Ill 46 *). W tych ust^pach pomocnik 
wszfdzie tej samej podlega karze eo g}6wny wykonawca^ 
wed}. Postfpku art. LXXXVI za6 „ma srodze by6 karan: 
„a]e wedlug nwaiania wielkodci wyst^pku a uczynku, ka- 
„raiiie te2 ma by<S umiarkowaDO." R6:^nica zachodzaca ini^- 
dzy temi przepisami nie wywolala iadoych wyjadniefi ze 
strooy kompilatora. 

Wypuszczone s^ daloj art CXC — CCVI CCC, zawie- 
raj^ce formalki wyrok6w dla pisarzy s^dowych, r64ne przy 
skazania za rdtne zbrodnie i inne tympodobne przepisy pro- 
cesualDe. Art. CCV „Wie die Richter von Straffung der 
,t)beltb&tter kein sonderlich BeYobnung nefamen sollen,'' 
CCVI „Wie es mit der fltichtigen ObelthUter Glitter gehalten 
,werden soil." W Rejestrze do wydania r. 1616 znajdujemy 
pod wyrazem „Rzeczy" nast^puj^cq uwag^: ^Rzeczy, kt6re 
„przy zloczyAcy bior^, tym maj^ bye wr6cone, czyje sq. 
„A je61iby sig do nicb nikt nie ozwa} w rok: Urzqd chowa- 
rJ^^ j^ ^^ dingo, ma je obr6cic na 6w6j potytek. Jasne 
yyO tym prawo, Spec. sax. libr. 2, art. 31. in Texta et in 
,,61o8a. Bona damDatorum, non fiunt in lacrum Indicibus, 
,aot coram ofHciis. Possessor licet morte puniatur, res nibi- 
^lominus reddantnr illi cui pertinent. Wiedzied to Prawo 
,,bardzo jest uiyteczne: bo gdzie urz^d jest cbciwy, m6glby 
081$ komn 8k\^apic na niezno6ne m^ki, na gardlo, aby onego 
„8tatka jego dostal, co by6 nie ma. Przeto im tego prawa 
„6wieckie broni^, i dnchowDC nie dopnszczaj^ im przywtasz- 
„czac sobie tycb rzcczy, ale ka^^ wr6cic czyje s^. A to dla 
„wybawienia dusze zloczyAcowej , albo dla tego, aby z le- 
^pszym snmieniem scliodzil z tego swiata, g^ widzi it si^ 
j^temn kogo uszkodzil nagroda stala.^ 

Mimo tego nst^pu, kt6ry daje dwiadectwo braku usta- 
lonej pod tym wzgl^dem praktyki w s^dach miast polskicb, 

*) Falszywy cytat. 

Wjdt. ftlosof. histor. T. XXII. 8 






> " 






?v. 



nieprzyjgcie o wiele dokladniejszych przepisdw CCVl CCC 
chociaiby w rejestf; niczem nie da si^ nsprawiedliwid. Art. 
CCVII— CCXIV CCC nVon gestolener oder geraubter Hab so 
„in die Gericht kommt^ przeloiyl Groicki w art. XC ;,Po- 
stQpku." Obok tego znajduje si$ w ^Porz^dkn" List CXXX 
artyknl: „0 rzetszach odj^tych ziodziejowi przy pojmaDiu.*' 
Artykul ten w pierwszej polowie przej§ty bez przytoczenia 
2r6dia doslownie z Jodoca Damhoudera (p. 311), zakaznje 
zabierania rzeczy znalezionych przy ziodziejach. przez slai^- 
cych Inb urzQdaikdw s^dowych na wlasn^ korzydd. Droga 
polowa artyknla brzmi: ^Dobrze czasn swego postano- 
„wiono bylo to prawo, kt6re Lorichius w swych ksi^ach 
^wspomina: te rzeczy ktdrckolwiek przy zlodzieju poimanym 
^zastawanO; arz^d zabieral: a to w ten obyczaj, aby w oboe 
^r^ce CO nie zbl^dzilo^ gdyby kaidemn wolno bylo przywtasz- 
„cza<^ sobie eo nie jest jego. Po tym wraeano ony rzeczy za- 
^chowane, gdy si^ kto do nich ozwal, a dowi6dl, it jego 
„s^. Ale teraz cokolwiek przy zlodzieju zastan^, to nie ina- 
^czej swym wlasnym by6 mieni^: jakoby tego z wlasnej oj- 
^czyzny swej za dziedzictwem dostali... Przeto arz§dnicy 
^winniby tego przestrzegad, aby tacy lupieini slndzy byli 
yjkarani, aby rzeczy kradzione przez nie odjQte wlasnema 
;,pana byly wracane.*^ 

Te przepisy s^ zarazem skierowane przeciw tym samym 
naduiyciom, ktdre zwalcza art. CCXVIII CCC, obejmnj^cy 
jednak jeszcze kilka innych przypadk6w, przez Groickiego 
nie nwzgl^dnionycb. Art. CCXV i CCXVI. „0 wystawienia 
szubienicy*" przeklada ttomacz w art. XCI ^Post^pku,'' opusz- 
cza natomiast art. CCXYII. „0 budowie rusztowania na ici^- 
cie.^ Scinanie zloczync6w bylo jak si^ zdaje w Polsce mniej 
cz^sto niywane, mi wieszanie lub inne kary dmierci. 

Opuszczony wreszcie ostatni artykul CCC: CCXIX: 
^ErklUrnDg bei wem and an welchen Orteu Rath gesucht 
„werden soil;" apelacyje i udawanie si§ o rad§ prawn^^ byly 
bowiem dostatecznie nregalowane czQdci^ przez nstawy ko- 
ronne, cz^dci^ przez zwyczaje miejskie. 



59 



W niekt6rych kierunkach prawo karne Groickiego sigga 
dalej xxit Karolinai zagraia karami przesl^pstwom^ w niej 
Die awzgl^dnionym. 

^Porz^d. S^d." (List XVI) astanawia: „PisarZ; ktdryby 
„iiapi9a) Diesluszny zapis albo list: r^k^ traci, ktdr^ go na- 
^pisat. A gdzieby sfaJszowal ksiegi miejskie: stawa si^ be- 
„zecnyiD, krzywoprzysigsc^: bywa karan ogoieni; ut io Li- 
„bro I, Capi: de Ma: Goncess: lib. 10. Wszakie w prawie sa- 
.akim ziemskim i miejskim majdeburskim o jawnych pisa- 
j^nach i ich pisania nie jest tak pilne staranie i dogl^danie. 
^Aibowicm wszelkie ich pisania bywaj^ amocnioDe i potwier- 
yjdzone piecz§ci% miejsk^ albo 8^dow2|. 

Pod Dapisem „0 winach burgrabskiego i soltysiego 
s^dn*^ znachodzimy w ^Porz^dkn^ szereg przepisdw „0 ra- 
nach^ tudziei o obrazie hooora przez nieuczciwe slowa^ kt6re 
to przedmioty w CCC sq znpehie omioi^te, prawdopodobnie 
nanmyAlnie, dla pozostawienia ich rozs^dzeniu wedlug praw 
i zwyczajdw terytoryjalnych. 

Nasz antor pisze (list XXXIX): „Etoby komn ran^ za- 
„da) w glow^y w.twarz, na oczu, na iisza, na r^kach, 
.w nog9, kt6rymkolwiek obyczajem b^di ^^i^t^i hs^di szty- 
„chein, b^di pchDieoiem^ b^d^ tlaczeniem: za takie raoy 
^szkodliwe, kt6re dlepotQ albo chromot^^ albo jakq inn^ 
„aloinno66 a oszpecenie cielesne przynosz^: s^dziemu ma 
,byc placono szedddziesi^t szel^gdw: a stronie obraioDOJ 
^polowicf Wargieltn, ktbr^ z calego poznasz: abowiem caly 
ywargielt wedle nczonych w prawie czyni dwadziedcia... zlo- 
„tycb polskicb. Ale za proste zekrwawienie, kt6re iadnej 
„ii}oinno6ci nie niesie : za sine rany^ za gnz; gdy miejsce od 
^nderzenia spuchnie, nadto, gdyby kto komu lei, albo inne 
^nieaezciwe stowo zadal, albo wlosy z glowy albo z brody 
yywyrwat: tn stronie obraionej placi szel^gdw trzydziesci . . . 
,,a g^dziemn o6m szel^g6w.^ (Spec. Sax. II, 16). „Takie od- 
i,prawienia wargieltdw, rozumiej^ siQ z strony m^iczyzny: 
jyabowiem bialych g}6w wargielt wsz^dy wedhig prawa jest 
Qpolowic^ mniejszy niilh m^iczyzny. A gdyby kto kogo obra- 



60 



„zi} nie ss przygodj ale z cban a ze ztodci: ten me tyiko 
^wargielt namieniony stronie powinien sprawid, ale ie± i le- 
„kar8twa balwierzowi zaplacid. Nadto obraionemu za niieszka- 
„nie i szkody ktdreby zt^d nrosly nagrodzid winien, wedle 
„rozeznaDia a szacunku s^dziego. Co i prawem boiym jest 
^opatrzono." (Nast^pnj^ zasady odszkodowania . . .) „Je61iby 
„si9 tei przydalo iiby kto mial wiele ran zadanych: tylko 
„zajedD9 ran^ nawi^tsz^, polowica wargieltn obraionema 
„idzie: a s^dziemn groszy czterdziedci. Abowiem gdyby 
«cztery albo piQ^ ran miat oplacid, kaid^ ran^ polowic^ war- 
^gieltU; przenosiioby to caly wargielt: to jeat zaplat^ czlo- 
„wieka zabitego...^ 

Aator czyni przy tern nwag^: „S§dzia powinien to wie- 
„dzie6 a pilnie tego przestrzegad , aby iadnego ani wi^tszii 
„ai>i mnieJHz^ winq nie kara} jedno jako w prawie napisano.^ 

Gala ta naaka prawna nosi na 8obie cech^ dredniowie- 
cznego prawa saskiego, zlekka tylko dotkni^tego recepcyj% 
(por6wn. Artykuly List XXV, XXVI, XXVU). Tak w „Po- 
rz^dku*' jako i Artykuiach znajdnj^ si^ dosyd szezeg6}owe 
przepi^y o post^powanio „gdyby kogo obwiniono o rzecz 
kradzion^.^ 

nZtoczyi&stwo^ powiadaj^ Artykuly (XXIX), czworakim 
„obyczajem mo2e jeden popeloic : jedii sam co uczynil , je61i 
^radzil innema na to, albo jedii rozkazat, albo jedii zloczync^ 
„przecbowywa}, albo rzeczy tak ziodziejskim obyczajem od 
„nich bierze." (Spec. Sax. II 72 et Jure manic, art. 51). 

Przy ko^ca ArtykQi6w znajdujemy rozdzial pod na- 
piseni : ^^Ten arty k a}, acz w majdeburskim prawie nie na- 
^pisany jest, ani k'niemn naleiy: Ale li postanoviion w pol- 
„8kim prawie z slQsznyoh przyczyn, w r6inicy kt6raby siQ 
„niog}a niegdy przyda6, jakoz i przydawa, nii^dzy szlachta 
„a mieszczany, okolo gwalt6w, a imowania szlachty w mie- 
ydciech, tedy aby swawoloi albo opili, swawolenstw a gwal- 
,,t6w nie czynili w miedciech, a tym 6mielej; gdzieby ia- 
^jdnego karania o to nie bylo. Mieszczanie iet aby leda za 
^przyczyn^ a nkwapliwodci^ na gardla szlacbeckie si^ nie 



61 



„08pie8zali: poniewai fei to bywalo, it w Docy ladzie pijani 
i^s^zili i karali na gardle 8zlacht§:... tedy ty artykuly 
„w polskim prawie 8^ napisaoe ^)...'' Nast^paje (List LYII) 
„Statat okoto gwa}t6w w Toranln uozyniony'' Roku MDXX; 
Li8t LVIII: „Dragi statut ktemu tei, wgzak^e nieco odmie- 
niony" r. MDXXVII; List LIX: ^Statut kr61a Zygmunta 
A a g a s t a' r. MDL. Li8t LX— LXIV za wieraj^cy rozporz^dze- 
nia 6rodkach ostroinodci przeciw poiarom. Bliisze podanie 
tredci tych astaw uwa^^amy za zbyteczDe, siQgaj^ one po za 
zakres w}a6ciwego prawa miejskiego, ir6dlowy ich charakter 
Die przed8tawia j^adnych (rudnoAci, maj^ za przedmiot sto- 
sanki znpeloie Die uwzg}§dDioDe w innych cz^dciach pisin 
GroickieqO; t. j. 8to8UDki prawne mi^dzy szlacht^ a miesz- 
czanaini. 

Z przepiadw kaniych Groickiego w CCC nie zawar- 
tycby DajwaiDiejszym jest bez w^tpienia edykt przeciw ka- 
cerstwu, podany w czwartej cz^sci „Porzjjdku* (List CXXVIII). 
Kr6tki ten ast^p opiewa: ^Odszczepieniec wiary krzeScijafi- 
„8kiej ma by6 spalon... karaniu heretyk6w jest tei srogi 
„statat koronny, kr6la Wiadzislawa Jagiella, uczyniony r. 1424, 
^gdzie jadnie opisano: aby heretykowie naprz6d mieczem 
„byli karani: potym te2 wi^tsze im karanie jest naznaczone: 
„aby nie inaczej jedno jako wyst§pujqcy przeciw majesta- 
„t«)wi kr6Iewskiema byli karani: to jest nie tyiko na gardle, 
„ale i na maj^tn^dci, kt6raby po zamordowanym heretyku 
„do skarbu kr61ewskiego byla przyl^ozona. Nad to: dzieci 
y,onego beret} ka wiecznieby byly bezecnymi: a ku iadnemu 
.dostojefistwa, aby nie byly nigdy obierane. Prawo zasie 
^dnchowne na beretyki jest liejsze. In C. ad abolendain de 
^baereticis, gdzie napisano, aby beret} kowie, kt6rzyby do 
^^miadczeni b}li w odszczepieAstwie, jeSliby si^ chcieli bl^du 



') V. L. I 396. Sigismund I. a. 1521. „0e captivatione 
„nobilinm in civitatibus ob admissa crimina;" 1. c. p. 477, 
a. 1627; p. 521 i 643 a» 15?8: p. 697 Stat. Sig. Aug. 
a. 1660. 



62 



^swego odprzysisidz, nchodz^ karania. A potym jesliby w tot 
nOdszczepiefistwo wpadli : tedy z prawa duchownego bywaj% 
^podani zwierzcboodci dwieckiej, aby byli mieczem karani. 
^Wszakie ich synowie nie bywajq bezecni jako w prawie 
npolskim^ '). 

Brak postanowiefi kainycb przeciw berezyi w CCC 
tldmaczy sif okolicznoAci^ , 2e ustawa ta powstala podezas 
refonnacyi na podstawie ngody ksi^iqt, przycbylnycb refor- 
macyiy ze stroDDictwem katolickiem. PrzekoDania religijne 
byly jakDajg}§biej zacbwiane; przepis karny przeciw berezyi 
bylby dostarczyi nadto latwego pretekstu do Dajdotkliwszych 
przedladowafi, rzesza pafistwa nie bylaby si^ nigdy zgodzila 
na tak^ nebwat§. By<S rnoie, ^e przytoczony przez 6bo- 
ICKIEGO edykt Wladyslawa JagieHy wydawal idh 
si; nadto sarowy. Nazywa go „8rogim statutem^; za}^- 
czenie do niego „prawa duchownego" jest jakoby protestem 
przeciw prawn statntdw. Zawsze jednak antor nasz nwaia 
prawo to za obowi^znj^ce, maj^ce wcbodzic w zastdsowanie 
praktyczne. Sposdb, w jaki stawia obok siebie bez iadnego 
komentarza dwa prawa mi^dzy sob^ niezgodoe^ pozostawia- 
j%c do wyborn s^dziom, ktdre z nich zechc% zastosowai, 
jest charakterystycznym dla calej jego metody. Analogi- 
cznych nst^pdw zoajdnje si; w trzech dzielach Groicriego 
dosy6 wiele. Prawo polskie, prawo magdebnrskie, prawo ce- 
sarskie, przepisy starego testamentu o jednym i tym samym 
przedmiocie stoj^ obok siebie bez diadu krytycznego ozoa- 
czenia wzajemnego ich stosnnka i pierwszefistwa jednego 
z nich przed innemi. Stan prawa w owych czasach m6g} 
wprowadzid w najwigksze w^tpliwoSci Indzi o wiele zdol- 
niejszycb nii Groicki. Pisma jego s^ wiernym obrazem 
pannj^cego w Polsce zam$tn. Kie ma mowy o tern, ieby 
one z wyj^tkiem kilkn powyiej wymienionych artyknl6w, 
oparte by)y na praktyce sqd6W; jakkolwiek antor jako pod- 
w6jci mial dosyd sposobnodci poznaniajej; i maluje naduiy- 



') v. L. I 85. ;,Viadi8laa8 Jagello contra haereticos^. 



-i>aM 



63 



cia rozpowszechnione, miaoowicie w s^downictwie malomiej- 
skiem w do8y6 jaskrawycb kolorach. Wprowadza on w obrgb 
8wej pracy liczne ust§py 2ywcem przetiomaczone z dziel 
&wieio wydanych, jakoto z cz§8to przytoczonej ^Praxis re- 
ram criminaliam** Jodoga Damhoudeba, kt6ra po raz pier- 
wszy wyszia w roka 1555. Chociaibydmy nawet przypadcili, 
ii czfici prawa y wyj^te z tego dziela , przedtem ju2 nlegly 
recepcyi prawa rzymskiegO; le wi^c w zasadach praktyka 
84d6w zgadzata 8i§ z Damhoudebem^ to jedoak nie podobna 
w%tpid| ±e liczne szczegdty w wypiskach Groickiego byty 
zapelnie dia s^ddw polskicb nowemi. Takie konstytucyja 
E arc la V by)a kodeksem stosunkowo Dowym w czasie; 
w kt6rym Dasz autor wydal jej opracowanie t. j. w r. 1565. 
Mogia ona niew^tpliwie w trzydziestu trzecb latacb, kt6re 
miD^y od jej ogloszenia, wp}yn^6 mniej lab wi^cej glQboko 
na kraje oAcieDne, nikt jednak nie uwierzy^ ieby byla do- 
znala recepcyi w s^dach miejskicb w Polsce w tak znacznej 
objftodci, w jakiej si; miedci w „Po8tQpka^. Modrzewski nie 
o niej nie wspomina, ohociai temat jego pism bylby tego 
kooiecznie wymagal, gdyby CCC byla si; nadwczas w zna- 
czniejszej mierze rozpowszechnila w poUkiej praktyce 8^do- 
wej. Groicki zaprowadza wi§c przez ^Po8t§pek" nowy, do- 
tycbczas malo uiywany pierwiastek do prawa miejskiego. 
Z trzecb dziel GroigkiegO) 8tanowi^cych przedmiot naszego 
rozbiorn, „Po8t$pek" ma najwi^cej jednolitodci; co siQ tioma- 
czy z ciadniejszego zadania: przekladu czyli opracowania 
danego kodeksn. Tak ^Porz^dek^ jako i ^Artyknly" s^ 
kompilacyjami dosyc mecbanicznemi, bez systemn dcidle prze- 
prowadzonegO; bez dwiadomej d^^nodci zachowania prawa 
dawnego lub wprowadzenia nowego. Stoj^ one pod kaidym 
wzglfdem niiej, nii glosa do magdebarskiego Weicbbild- 
rechty przetlomaczona przez Jaskiera, Inb Magdeburg- bresl. 
sistematiscfaes Scb5ffenrecbt i Magdebnrger Fragen. 

W obecnej rczprawie nwzgl§daili6my przedewszystkiem 
irddla, z ktdrych Groigki czerpie prawo swoje karne, mia- 
nowicie prawo materyjalne. Okazaly si; przy tern pewne 
d^inoici moraine naszego autora^ kt6ry lagodzi tre6<i nadto 



64 



Burowych przepisdw prawnjch, ds^tj do ntvrorzenia mniej 
srogich 7a8ad w post^powaniu 8Qd6w kryminalnych. Pod 
tym wzgl§dem nBleiy przyzDa6 Groickiemu pewn^ samo- 
dzieIno6£; zaszczytD^ jni dla przyczyn, kt6re J4 spowodowaiy 
i dla cel6w, kt^^rym slnty. Zaeady procesualDe , przej^te 
z CCC do „Po8t§pka'' sq natury stosuDkowo podrz^dnej: 
tak organizacyja s^ddw jako i procednra karna w miastach 
polskich nie doznaly w wiekn szesnastym radykalnych zmiaa 
przez recepcyj^. Reformy wymagalo przedewszyBtkiem pra- 
wo karne materyjalne , irddta saskie bowiem, mianowicie 
^Zwierciadlo saskie^ i prawo magdebarskie sq najaboiszemi 
wzgl^dem tej cz§6ci prawa. Glosa chciaia temu zaradzi<i — 
korzystaj^c z przepisdw, zawartych w prawie rzymskiem; 
nie zdotala jednak uczyni6 zadodc potrzebom praktyki kar- 
Dej. S^dziowie nie wiedzieli zatem, czego si^ trzymai, i do- 
pnszczali 8i§ najgorszych dowolnodci. ObJQto66 nowoprzyj§- 
tych przez Groickiego pierwia8tk6w prawnycb jest wife 
najznaczniej8z% Da polu prawa karnego, dlatego nwaialidmy 
za 8to80WDe przeprowadzenie rozbiora ir6d}owego najprz6d 
tego dziala prawa. Przedstawienie prawa karnego, zawartego 
w Groickim, w 8pos6b systematyczny byloby rzecz^ nader 
trudnsi, w niekt6rych kierunkach nawet niemoitiiw^; wypty- 
wa to ze wspomnianego przytaczania 8przecznych przepisdw 
prawnycb bez rozwi^zania sprzecznodci. W p62niejszym cza- 
sie, gdy Groicki nabyl znacznego wplywa na praktykf, 
czego 6wiadec*twem s^ wydania dziel jego z wieka IT-go, 
a8nDi§to zapewne owe sprzecznoici w drodze tejj^^e praktyki, 
kt6rej obraz prawdziwy nzyskacbydmy mogli jedynie przez 
zbadanie kaidoczesnych akt6w 8%dowych. Praktyczne zna- 
czenie GROiciaBGO nie si^ga, jak 8i§ zdaje, daleko w gi^b 
wieku 18-gO; czytamy bowiem w przedniowie wydania 
r. 1760, ie ksi^ga ta od dawnyeb wslawiona czas6w i jedDo- 
8tajnym wszystkich w prawie biegtych zdaniem, wysoko po- 
waiana, przez dlogodd czasu jest jakoby zapomnian^. ^r6- 
diem history i prawa mlast polskich jest wi^c Groicki szcze* 
gdlnie dla wieku 17-go. 



66 

PrzedstawieDie procesn karnego, tudziei iDoych cz^dci 
prawa pracami jego obJQtych, zastrzegamy sobie na najbli^- 
82% przysztodd. Obecn^ zad rozprawkg ko^czymy podw6j- 
nym rejestrem, maj^cym w kr6tkodci uwidocznid to, co by}o 
gldwnem jej zadaniem, t. j. stosunek ^Post^pku'^ do CCG 
tadziei stosunek innych przepi86w karnych w Oroickim za- 
wartycb, do ix6At\ z ktdrych czerpiq. 



Wjds. fioMf. hlMor. T. XZn. 9 



REJESTR I. 



CoNSTTTinTO Cbih. Cabolika. 



Przedmowa. Art 1 



XXVI, 



:i . . . 
;ii— XX 



PII, XXTIII 

[X .... 



rt. VI, XX, XXV, §§ 1 

2, 4, 6 ^ 

XXVIII . 

„ XXXI, XXXII , . 1 

„ XXXIII 

„ XXXIV . . . 

„ XXXV, XXXVI . . 

, XXXVII . . . 16 i 2 

, XXXVIII, XXXIX . 1 

, XLIII I 

, XL ...... 

, XLI 

, XLIV 

„ XLII 

. XLV, XLVI .... 

, XLVII, XLVIII ... I 

, XLVIII— L ... 

, LI 

„ LB, LIII 

„ LIV 

, LV 

. LVI 

„ LVII, LVUI .... 

„ LIX 



67 



Gkoicki. 

Art. XXX— XXXV 
XXXVI . . 
XXXVII- LII 
LIII . . 
LIV— LVI 
LVII . . 
LVIII . 
LIX . . 
LX . . 
LXI 
LXII . 
LXIII . 
LXIV 
LXV . . 
LXVI. . 
LXVII . 
LXVUI . 
LXIX 
LXX . . 
LXXI . 
LXXII— LXXIII 
LXXIV 
LXXV . 
LXXVI . 
LXXVII 
LXXVIII 
LXXIX . 
LXXX, LXXXI 
LXXXII . 
LXXXIII 
LXXXIV 
LXXXV . 
LXXXVI 
LXXX VI I 
LXXXVIII 
LXXXIX 
XC • • • 
XCI . . 



39 

II 

n 

n 
n 
w 

« 

n 

19 

ft 

n 

9 

7) 

It 
B 
9 

n 
f) 

9 
M 

» 
n 



n 



CONSTITUTIO CrIM. CaROUNA, 

Art. LX—LXV 18 

„ LXVI 19 

„ LXVII— LXXXII . . 18 

„ LXXXIV 19 

« LXXXV— LXXXVII . „ 

. LXXXVIII „ 

„ LXXXIX 20 

n XC ^ 

» XCI „ 

„ xcvn „ 

« c » 

nil 

ji VylliA • • • * * * )i 

, cvi „ 

deest 21 

„ CX 22 

n ^^^ 7) 

J) CXIII • yy 

n CXV „ 

fi OAYl ... . • ^ 

„ CXVII— CXVin . . 23 

w CXXI ........ 

„ CXXII „ 

,1 LXXIII yj 

„ CXXVII „ 

„ CXXVIII ... 

„ CXXX . . . . 21 i 23 

, CXXXI. CXXXII . . „ 

„ CXXXVII „ 

, CXLV 24 

. CXLVII „ 

„ CaLIX „ 

„ CLXXVII „ 

„ CLXXVIII „ 

jf CLXXX . • - • • n 

, CLXXXI- CLXXXIX „ 

, CCVII— CCXIV . . , 

„ CCXV, CCXVI . . , „ 



REJESTR 11. 



CONSTITUTIO CrIM. CAROLINA. 



Groicki. 



Przedmowa 
Art. I, II 



p^- 



„ III — V roty przysi^gi 
osdb 8%dowych . . . . 



7) 



VI— X 

XI— XVII „ Ciliary i o- 
bowi^zki procesnalne po- 

woda" 

XVIII, XIX. Pocz^tek 
przepis^w o slusznych 
powodach m^czenia . . 
XX. mQczenia . . . 



UstQp art. lo niezdolnodci 
B§dzi6w 9 

Z art. I wezwanie do obsa- 
dzania s^dw Indimi zdol- 
nymi 10, 26 

Porz^dek List VIII. „Przy- 
si^ga radziecka** List X. 
^Przysi^a wdjtowska" L. 
XIV. „Przy8i§ga przysi^- 
4nik<5w« L. XVI. „Przy- 
si^ga pisarska^ X. XIX. 
„ Przy si^ga prokurator- 
ska« L. XXVII. ,Przy- 
si^ga podwojskiego^ . . 25 

Zni^ytkowane w art IV 11,26 

Nie przyj^te w procesie 
miast polskich . . . . ,, 



PostQpek VI z opnszose- 
niem wainego ust; pu 11, 26,27 



69 



CoNSTiTuno Crih. Cabolika. 



Groicki. 



Art XXI — XXIVl 



XXV— XXVI 



XXVII 



XXVIII 



XXIX, XXX.^ 



proce- 

sualnych 

warankach 

m§czenia. 



Artyknl XXXI — LXXXII; 

„ LXXXIV — XCI 

tre&cl proceBQalnej 

, Lxxxiii, xcn— 
xcvi, xcvm, 

XCIX, CI ... . 

wyrokni formalnodciach pro- 

ces. przed wykonaniero wyroku 

Art CIV: wat^p o karach. 

zaatosowaniu CCC. kary 

na iycia, zdrowin i czci nie 

wolno zawie8za6 gdzie jej 

CCC nie przepisuje . . . 



7) 



n 



n 

7) 



Post. IV Porz^dek 

„ Czq66 IV. List 

CXXI. „Porz%- 

dek okoio m^- 

czenia zioczyA- 

C(3w;" Uimte. 

„Co trzeba ba- 

czy6 przed m^- 

czeniem . zlo- 

czyAGdw**. List 

CXXII. WdzieA 

^ dwiQty godzi siQ 

jf zda6 na iD§k§ 

L, CXXIII. „Znaki ku zda- 

nin na m^k^, kt6re s^ 

pewne% CXXIV. „Per8o- 

ny od m^ki wolne^, 

CXXV. ^0 rozmaitych 

m^kach", CXXVL ^Zlo- 

czyAca co ma by6 py- 

tan na m^ce; Mi^dzy 

wielemi zloczyAcaroi ktd- 

ry ma by6 pierwej m§- 

czon«, CXXVII. „0 po- 

wtarzania m^ki*'. ir6- 

dlem tych przepisdw jest 

JODOCUS DAMHOUDERUS^De 

praxi rerutn crim, 1555. 

11—16, 27, 
Post. V— LX. . 16—20, 



pac. 



28 
28 



28 

W miastach polskich zacho- 
waly si§ dawne formy 
wyroku 

Nie ma zastosowania w Pol- 
see 



'J \^y 



to 



CONSTITUTIO CrIM. CAROLINA. 



Groicki. 



Art. CV. Von unbenannten 
peinlicheu Ffillen und 
dtrafen 

„ CVI. Wie GottsBchwerer 
und GottslSsterang ge- 
straft w. 8 

, CVII. Straflf derj. die 
einen gelehrten Meineid 
schw5ren 

„ CVIII. Straff derj. so 
geschworne Urfehde bre- 
chen 

n CIX. Straff der Zauberei 



pas- 



n 



ex. Straff Bchriftlicher, 
nnrcchtlicher; peinlicher 
ScbmShung 

CXI. Straff der Mttntz- 

f^lscher 

CXII. Straff derj. bo 
falsch Siegel, Brief, Ur- 
bar, Rent od. ZinBbU- 
cher Oder Register ma- 

chen 

CXIII Straff der F&U 
Bcher mit Mass, Wag 
und Kaufmannscbaft . . 
CXIV. Sraff derj. so. . . 
Untermarkung. . . Mark- 
stein verrucken . . . 
CXV. Straff der Procu- 
rator so ihren Parteien 
zu Nachtheil, gef&hrli- 
cher, fdrs^ttzlicher Weiss, 
den Widertheilen zu Gut 
bandeln 



PoBt§p. LXV 



20, 38 



Porzt|dek List LXXXVIII 
Przysi^dze ... 28, 29 

^Urfehde*' wprawiemagdeb. 
nie znana 29 

„Czary" zbrodni^ (of. Gro- 
icki XXII) lecz w Gro- 
iCKiM nie maBz nic o ich 
karze z wyj^tkiem Po- 
rz^dku CXXVm . 29, 30 

P 8 1 Q p. LXVII. Rejestr do 
wyd. 1616 sub voce „fa- 
moBi libelli^ z Jodoca 
Damhoudera • . 22, 30, 31 

PoBt^p. LXVIII ... 22 

Porz^dekListXVm, Ar- 
tykuly List XLV, cf. 
J a s k i e r Spec. Sax. Lib. 
II art. 16 glossa . . .31 

PoBtQp. LXIX. Artyku- 
ly L. XXXI ... 22, 31 

Artyk. XXVIIL Jaskier 
Spec. Sax. II. 28 . 31, 32 



Post^pek LXX, Porz^d. 
List XIX .... 22, 33 



71 



CoNSirnrrio Gbiu. Cabouna. Groicki. 

Art. CXVI. Str. d. UnkeuBch Poat^pek LXXI .... 22 
80 wider die Nainr ge- 

schieht 

„ GXVII. Sir. d. Uokeusch „ LXXII ... 23 

mit nahende gesipten 

Freunden ... 

„ CXVIII. Str. derj. so „ LXXIII ... 23 

Eheweiber od. JuDgfrann 

entfUhren 

« CXIX. Str. d. Notzucht Porz^dek L. CXXVIIl; 

Artyk. L. VIII .... 32 
„ CXX. Str. d. Ehebruchs Porz^dek List CXXXT — 

CXXIV .... 33—36 
„ CXXI. Str. des tlbels PostQpek LXXIV ... 23 

das in Gestalt zweifa- 

cher Ehe geschieht . . 
, CXXII. Str. derj. so ihre P o s t q p. LXXV ... 23 

Eheweiber oder Kinder 

ZQ. . unkenschen Werken 

verkanfen 

„ CXXUI. Str. der Verku- „ LXXVI .... 23 

plang and Helfen zum 

Ehebrnch 

^ CXXIV. Str. der Verrfi- Porz^d. L. CXXIV i Re- 

therei jestr sub. Crimen laesae 

majestatis z Jodoca Dam- 

HOUDEBA 35 

„ CXXV. str. der Brenner Artyk. L. XXXI . . . 36 
, CXXVI. Str. der Ranber Porz^d. S^d. L. CXXVIIl, 

Artyk. L. XXIV, Ar- 
tyk. LIX 36 

, CXXVII. Str. derj. so Post^pek LXXVII ... 23 
Anfmhr des Volkes ma- 

chen 

. CXXVUI. Str. derj. so 

bdslicb austreten . . . 

„ CXXIX. Str. derj. so die 

Lent bOslich befehden . 



w 



LXXVIII ... 23 



„ CXXX Str. derj. die mit 
Gift., heimlich vergeben 



Nie ma zastosowania w pra- 
wie miejskiem. Analogi- 
cznymjest statut^O gwai- 
ciech** Art. LVII nast. 36, 37 

Po8t§p. LXVI; LXX1X21,23 



r 



72 



CoMSTiTimo Crih. Cauolina. 



Gboicki. 



I 



V 

i 



I 

r ' 

I 



Art. CXXXI. Str. der Weiber 
80 ihro Kinder tOdten . 



CXXXII. Str. der Wei- 
ber 80 ihre Kinder. . . in 
FHhrlichkeit von ihnen 
legen, die also gefanden 
n. ernfihrt werden . . 
CXXXIII. Str. der so 
Bch wangeren Weibsbil- 
den Kinder abtreiben . 
CXXXJV. Str. der so 
ein Arst darch sein 
Artzenei t5dtet . . . . 
GXXXV. Straf eigener 

TOdtnng 

CXXXVI So einer ein 
schftdlich Thier hiitt das 
jemand entleibt . . . . 
CXXXVIL Str. d. M5r- 
der n. Todtschlftger die 
kein gnugsam Entscbul- 
digung haben mdgen 



n 



CXXXVIII — CXLIV. 
zabdjstwach nie podle- 
gaj^cycb karze : Obrona 

konieczna 

GXLV. Wenn einer in 
rechter Notwehr einen 
Unscbuldigen wider sei- 
nen, des Tbfiters Willen 

entleibt 

CXLVI. Von ungefthr- 
licher (t. zn. sine dole) 
Entleibung die wider ei- 
nes Thfiters Willen ge- 
Bchieht, ansserhalb einer 

Notwehr 

CXLVII. So einer ge- 
schlagen wird u. stirbt 



Post^p. LXXX cf. Po- 
st§p.VIII=CCCXXXV. 
dostatecznem podejrze- 
niu dzieciobdjstwa ... 23 

PostQp. LXXXI .... 23 



desunt 



37 



Artyknly List XLU 



37 



PostQpek LXXXn, Po- 
rz^dek CXXXVU i 
CXXXIV,CXXXV,XLVU, 
Artykuly XXVI, XXVH, 
XXIV, XXV . 23, 38—46 

Porz^dek L. CXXXUI. 
Artykuly XXIV . 46, 47 



PostQpek LXXXin 



24 



Porzi|dek L. GXXXIV, 
CXXXVm z Daxhoudbra 47 



Post§pek LXXXIV. Ar- 
tykuly L. XXIV 47, 24, 48 



73. 



CoNSTiTUTio Grim. Cabolina. 



Gboicki. 



f) 



Q. man zweifelt ob er 
an den Wanden gestor- 

ben sei 

Art CXLVIII. Str. derj. bo 
einander in Morden, 
Schlahen and Rumoren 
fUrs&tzlichod. nnfUrsJttzl. 
Beiatand tbun . . 

, CXLIX. Ogl^dziny * s^- 
dowe zabitego .... 

9 CL. innycb zabdj- 
stwach bezkariiych 

„ CLI — CLVI. Dow6d 
zarzut^w obwinionego ; 
Utrzymanie jego w wi§- 
zienin podczas dledztwa. 
Dow6d przeciw obwinio- 
nemn znajdiy^cemn si^ 
na wolnej nodze . . . 
CLVII— CLXXV. kra- 

dzieiy 

CLXYII. Kradziei polna 
CLXX. Sprzenie wierzenle 
CI^XVI. Str. od. Ver- 
sorgnng der Personen 
Yon den man, . . tlbels 
nod Missethat warten 

mnas 

CLXXVII. Von 8tr. der 
Fdrdcning, Hilff u. Bei- 
Btand der Missthflter 
CLXXVin. Str. under- 
Btandener Miasethat . . 
CLXXIX. Von Cbeltha- 
tern, die Jugend oder 
anderer 3acben halber 
ihre Sinn nit baben . . 



CLXXX. So ein Htiter 
der peinlicben GefUng- 



pag. 



Artykuly XXV, Porz^- 
dek' CXXXV .... 



n 



49 
PoBt^pekLXXXVcf. Po- 
Bt^pek LXXXIV (=CCC 24 
Art. CXLVII) i Artyk. 

XXIV 24 

deest. A r t y k. If. CXXXVIII 
przedawnienie skargi o za- 
b<5J8two 49 



Porz^d. CXXVIII,CXXIX, 
CXXX. Artykuly XXVIII 50-63 

nast. deest 53 

63 
Artyk. L, LXII. Statut 
Zygmnnta Angnsta 53-55 



PoBt^pek LXXXVI, Po- 
rz^dekCXXX,CXXXV,Ar. 
tykuly L. XXV, XXVI 24,56 
Post^pek LXXXVIl . . 24 

Porz^dek CXXX VI nast. 
ktdrzy od m^iobdjatwa 
maj^ by6 wolni, albo liej 
karani z Jodoca Damhou- 
DERA. Artykuly L. XXXV, 
XLVI 55 

Post^pek LXXXVIII . . 24 



Wyds. ilMof. hiMor. T. ZXU. 



10 



74 



CONSTITUTIO CrIM. CaROUNA. 



Gboicki. 



nnss einem Oefangen 

anshilft 

Art. CLXXXI— CLXXXIX. . . 
wie die Gerichtsschrei- 
ber die peinlichen Oe- 
richtshSndel. . . beschrei- 

ben sollen 

^ CXC— CCIII. Formutki 
wyrokdw dla pisar^y s^- 

dowych 

CCIV. Von dem Ge- 
ricbtskosten a. d. peinl. 
Geiicbten 



» 



n 



n 



GOV. Wie die Richter 
von Strafang der Vbel- 
tb&ter kein sonderliche 
Belohnungnehmen sollen. 
CCVI. Wie 68 mit der 
flttcbtigen tibelth&ter Gli- 
tern gehalten werden 

soil 

CCVII — CCXIV. Von 
gestohlner u. geranbter 

Hab 

CCXV, CGXVL wy- 
stawieniu szubienicy . . 
CCXVII. Budowa ru- 
sztowania na dci§cie . . 
CCXVIII. Von Missbrfiu- 
chen nnd bOsen unver- 
uflnftigen Gewohnheiten, 
80 an etlichen Orten u. 
Enden gehalten werden. 
CCXIX. Erklfirung bei 
wem, u. an welchen Or- 
ten Rath gesncht werden 
soil 



... PostQpek LXXXIX... 24 
jako pisarze: s^ddw ma- 
JQ akta t. j. wszystkQ 
sprawQ a kontrowersyj^ 
stron popisowa6 .... 

desunt , 



57 



Osobna ^Ustawa o placej 
8%d6w w prawie majde- 
burskim^ wydana przez 
Gkoickieoo w r. 1568, 
wydmkowana w wyda- 
niach bezpodrednio po 
Post^pkn 

Przestrogi w pierwszych ar- 
tykulach Post^pko . . 



57 



57 



Rejestr do wyd. r. 1616 
ad vocem „Rzeczy" . 67, 58 



Post^pekXC; Porz^dek 
L, CXXX z JoDOGA Dam- 

HOUDERA i LORIGHIUSA 24,58 

PostQpek XCI ... 24, 58 

(iCCOv ..•...•••jn 

of. Post^pekXC, Porz^- 
dek L. CXXX ... 24 « 



58 

Nieprzeloione z powodn od- 
miennej w Polsce orga- 
nizacyi s^ddw 58 



^-m- 



STATUTA 

synodu pro^vineyjonalnego 

w Kaliszu z r. 1420. 

Napiaal 

Dr. WLADYSLAW ABRAHAM. 



ile badanie kodcielnego prawa partykularnego wielk^ 
posiada donioslodc dia rozjaAnienia i zrozamienia wielu in- 
stytacyj prawa powszechnego, a cz$8tokro6 i epizod6w z hi- 
story! kodciola, tyle rdwniet w wi^kszym mote jeszcze za- 
kresie przyczyoia si^ do lepszego i petniejszego zrozumienia 
dziej6w danego kraju i narodn, wsz^dzie bowiem kodcid} wy- 
bitne, a cz^sto decydnj^ce zajmowal stanowisko. 

Jestto 2a8lag^ nowszej nanki za granic^, te w tQ wla- 
SDie stron§ skierowala swoj^ dzialalnodd i naszym let obo- 
wi^kiem jest nie pozostawac pod tym wzglgdem w tyle. Wszak 
szczycimy si^ i slaszoie, te naletymy do Zachodn^ a to stanowi- 
sko nasze zawdzi§ezamy faktowi, ie nie zk^d in^d, lecz 
z Rzyma przyj^liAmy wiar^ chrzedeija&sk^; kodcidl by! tym 
czynnikiem, ktdremn zawdzi§czamy pierwiastki cywilizacyi 
zachodniej, on nadto w dziejach naszych zawsze prawie na 
pierwszym stal planie, posiadaj%c przez dhigie wieki wyso- 
kie w pa&stwie zna.czenie polityczne, oddzialy waj^ce do$6 czQsto 
i na zewn^trznf^ polityk;. Dla tego tet tern wi^cej dla zro- 



76 



zumienia dziej<)w naszych, naszego zwi^zka z Zachodem przy- 
da6 si^ mog4 stndyja, czy to nad historyj^ koiciola w Pol- 
sce, czy to nad jego prawem, a stadyja te i dla samej naaki 
prawa kodcielnego powszechnego oboj^tne nie b^d^, gdyi 
mog^ oceni6 i oznaczy6 jego oddzialywanie na stosnnki ko- 
dcielne w Polsce. 

Na 8zczeg6];owe badania w tym kierunkn, czy w kiernn- 
kn history! prawa kodcielnego w Polsce, n nas jeszcze za- 
wczednie, dzid kiedy wladaie krz^tamy sif nad zebraniem 
i ogtoszeniem !^r6de} dziejowych, one przedewszystkiem mu- 
8Z4 zo8ta6 ze strony, ie si§ tak wyrazimy, formalnej, opra- 
cowane. Krytyczne opracowanie wi^c :&r6del, zbadanie ich 
pocbodzenia, wartoAei wewn^trznej i zaznaczenia im naleiy- 
tego stanowiska, to postnlata pierwsze; po ich zalatwienin 
moina b^dzie dopiero na podstawie tak opracowanego ma- 
teryjala przedsi^wzi^Ad badania, dotycz^ce istoty poszczeg61- 
nych instytucyj prawnych, Inb przyst^pii do opracowania ich 
history! i systemo. 

Praca niniejsza ma naleie6 w}a6n!e do rz^da tych prac 
przygotowawczych, a zajej przedmiot obraI!6my Statata ka- 
liskie, jeden z najAwietniejszych pomnik6w naszego ustawo- 
dawstwa , powstaly w czasie bezpodrednio poprzedzaj^cym 
chwilQ najwyiszej poiitycznej pot^gi kodciola w Polsce, rdwno> 
czesny usilowaniom reformy w kodciele. Nie wdaj^c si§ w blii- 
sze okreSlanie instytucyj prawnych w statatach tych za- 
wartych, chcemy jedynie oznaczyd na jakiem tie j w jaki 
8pos6b pomnik ten powstal, jaki mdgl by6 jego pl^-^jakie 
stauowisko w obec pr^ddw dwczesnych, tak na pola refonny 
kodciola, jak i na pola polityki pa&stwowej kodciola do- 
tycz^ej. 



77 



L Statnta profincyi Gnle^nienskiej po rok 1420 

i statata Kaliskie. 

Instytucyja 8ynod6w prowincyjonaloych tak dalece w ko- 
Sciele zachodoim iywotna w czasie od wiekn lY do YIII^ 
ie jej dziaialnod<S nstawodaiivcza dwczesna wieiki wywarla 
wplyw na rozw6j powgzechnego prawa kodcieloego, w ci^gu 
wiekn IX i nast^pnych co raz to wi^cej npada i na znacze- 
Dia traci. Ani jej bowiem, ani organizacyi metropolitalnej 
Die sprzyjal, co znpelnie natnralne, ogdlny upadek dyscypliny 
koteielnej, nie sprzyjat jej jednak r6wme&, co dziwniejsza, 
i 6w pr^d reformatorskiy jaki si^ w wieka IX objawia a kM- 
rego d^inodci nj^te s^ tak w zbiorze Psendo-Izydora jak 
i pdiniejszych na jego tie powstalycb. Pomimo tego prze- 
ciet instytncyja owa przetrwaJa czasy upa'dkU; a pod^wign^l 
J4 znown czynnik najwybitniejs/^y w rz^dzie kodciola, kt6ry 
w wiektt XI wzi^l si^ energicznie i konsekwentnie do prze- 
prowadzenia reformy, nsnni^cia nB.d\xiy6 i wzmocnienia kar- 
no6ci, t j. stolica apostolnka. Synody prowincyjonalne na- 
dawaly sif bardzo dobrze do n^.ycia, jako organ mog^cy 
nietylko ^aleiycie czQwa6 nad dyscypliny kodcieln^^ ale tak^.e 
rozsztii^i- i przeprowadzai nstawy powszechne, z Rzyma 
wcoraz to szerszym zakresie plynqce. Papieze pocz^wszy 
od Grzegorza VII staraj^ sif tes^ ile moinodci otym& t^ in- 
stytncyJQ, czy to za pomoc^ nstaw i rozporz^dzefi sklaniaj^- 
cych do zwolywania synoddw, czy za pomoc^ legat6W; raz 
po raz do wszystkich krajow kodciok zachodniego wysyta- 
nych, ktdrzy zwoiywali synody dla cel6w reformy i na zwo- 
lywanie samoistnych synod6w wp}ywa6 siQ starali. W skn- 
tek tego na czas od wiekn XIU do pocz^tkn XY, wtedy 
kiedy prawo kodcielne w najwi^kszym byto rozwojn, przy- 
pada drngi okres iywej i skutccznej dzialalnodci ustawodaw- 



78 



czej synoddw prowincyjonalnycb. Prawo partyknlarne na sy- 
Dodach tych powstate, nie wplywa jui wprawdzie tyle na 
rozw6j prawa powszeehnego , lecz w myil idei centralizacyi 
rz^dn kodcielnego , lei^cej w dachn kodciohi katolickiego, 
kt6ra wladnie w tym okresie ostatecznie si^ nrzeczywistnila, 
jest raczej odbieiem tego prawa, jest jego nznpehiieiiiem 
i dalszem rozpfowadzeniem. St6sownie do tego zakresa dzia- 
}aIno6ci nstawodawczej synoddw, wskazanego prawem po- 
wszechnem, wyr6iDi6 motna mi^dzy statutami synodalnemi 
takie, kt6re jedynie tylko zmierzaj^ do wykonania i wpro- 
wadzenia iistaw powszechnych i 84 ich streszczeniem, tndziei 
takie, ktdre w miar^ potrzeb i stosnokdw miejscowycb po- 
daJ4 normy oryginalne, nie sprzeciwiaj^ce siq wprawdzie 
prawu powszechnemu, ale tez i w prawie tern si^ nie miesz- 
cz^ee. To rozr6inienie , jakie in zrobilidmy, nie odnosi siQ 
tylko do po8zczeg6lnycb ustaw z jednycb i tycb samycb sta- 
tat6w wyj^tych; ale jest ono widoczue w cbarakterze samych 
8tatat6w w icb organicznej calodci , gdy2 te, kt6re zmierzaj^ 
do nrzeczywistnienia nstaw powszeebnycb, pocbodz^ przewa- 
inie od legat6w, nad njednostajnieniem prawa praenj^cych, 
drngie, w kt6rych wladnie wi§cej samoistnosd danego ko- 
dciola na jaw wyst^puje, s^ przewainie ntworem 8ynod6w 
samoistnie przez metropolit6w zwolywanycb, jedne i dragie 
jednak nzupelniaj^ si§ nawzajem i razem dopiero daj^ obraz 
pelny ustawodawstwa partykularnego danej prowincyi ko- 
dcielnej. B62nica owa w cbarakterze ustaw syuodalnych ob- 
jawia 8i§ gl6wnie w statutacb z wieku XII i XIII^ p6iniej 
gdy nstaje ustawodawstwo Iegat6w, zaciera siQ tern bardziej, 
ie w wieka XIV poszczeg6loe prawa partyknlarne na tyle 
si§ jui wyksztalcily i rozwingly, 4e mogly by6 jnt nawet 
skodyfikowane. 

Podobne koleje jak gdzieindziej przechodzilo i nasze 
ustawodawstwo partyknlarne, gdyi rozw6j prawa ko6cieInego 
u nas szedl r6wnym prawie krokiem z rozwojem prawa w in- 
nycb prowincyjach kodcielnycb, opdzniaj^c si§ tylko czasami 
tyle, ile tego powodem byly stosunki miejscowe wywo- 
lane faktem, ie Polacy p62niej nii innc zacbodnie narody 



79 



wiar; chrzeficija^sk^ przyj^li. W chwili, w ktorej Polska wst^- 
piia do rz$da pafistw cbrzedcijanskich ^ Stolica apost. by}a 
igraszk^ mod^^nych rodzin rzymskich, brak wi^c bylo n gdry 
gilnego i jednolitego rz^da, k t6ry by si^ iD6g} by! zaj^d ska- 
tecznie zorganizowaniem i ugrnntowaniem kodciola w Polsce. 
Zreszt^ orgaDizacyja kodciota wdr6d luda dopieroco nawr6- 
conego nie post^puje tak szybko i latwo. 

'Pierwsi chrzedcijafiscy panuj^cy, nwaiaj^c ko6ci6l za 
mstytacyJQ niaj^c^ r6wnie:l^ i celom politycznym slnzyd, g}6- 
wnie sami atarali si^ o stworzenie kodcio^owi stalycb pod- 
staw, lecz zaledwie za BolesJawa Chrobrego hierarcbija ko- 
teieloa zogtala urz^dzon^, niedlago po jego imierci wdr6d 
barz wewnQtrznycb w polowie wiekn XI, w6r6d reakcyi po- 
ga&skiej w katedrze gnieioienskiej dzikie zwierz^ta legowi- 
ska sobie obraly '). Wtedyto mog}a powstai mydl przeoie- 
sieoia metropoli z Goiezoa do Krakowa *), lecz chociai mydl 
ta trwale urzeczy wistnion^ Die zostala, to jednak przez dlugi 
czas jeszcze stosanki dotycz^ce wladnie organizacyi metropoli- 
talnej w Polsce, nstalonemi nie by}y. Ai niemal do potowy wie- 
ka XII metropola magdebnrska rodei sobie ci^gle prawa 
zwierzchnictwa nad kodciolem polskim, kt6ry pierwotoie jej pod- 
legal '). Lecz jai wczedniej gdy pod rz^dami GrzegorzaVII za 



') Gallas I. 19. Mon. Pol. hist. I. str. 416. 

*) W ten Bpo8<3b zdaje nam siQ jedynie moj^na Uumaczy6 spra- 
WQ arcybisknpstwa krakowskiego za Aarona. 

') Kod. dypi. Wielkp. I. nr. 6. Bulla Innocentego II. do d. Norber- 
ta arcyb. Magdeburskiego zr. 1133, por. Binterim, Pragmati- 
sche Geschichte der dentschen National-Pro vinzial- und vorz. 
Dioecesanconcilien v. IV. J. bis auf das Concil von Trient. 
1835 — 1848, T. Ill, str. 350 i nast. Kiedy ostatecznie 
metropol^ Gnie^niensk^ za samoistn^ uznala stolica apo- 
stolska, nie wiadomo, nie jest dot^d rdwnie^ wyjadniony 
naleiycio caly stosunek kodciola polskiego do Magdebnrga. 
Rozwi^zanie tej kwostyi rozbi6 siQ mnsi o brak tr6de\, 
kt6ry stworzyl tylko pole do najrozmaitszych hypotez. 
Bulla wspomniana, bezw^tpienia autentyczna, mdwi wyra- 
inie przyznaniu praw metropolitalnych Magdebnrgowi nad 
biskupstwami polskiemi — nie moina wi^c 8^dzi6, ie cho- 



-^---y- 



80 

cz^ta siQ epoka energicznej a graotownej reformy, niepomi- 

nifto i Polski. „ lUnd nobis primo attendendam est, qnod 

episcopi terrae vestrae non habentes certum metropolitanae 
sedis locnni; nee snb aliquo positi magisterio^ hue et illne 
pro sua qnisqne ordinaeione vagantes, nitra regnlas et de- 
creta sanctorum patrnm liberi sunt et absoluti^ pisze Grze> 
gdrz yn do Boleslawa Smiatego % a gdy si; iet odt^ co- 
raz to dcidlejsze mi^dzy stolic^ apostolsk^ a Polsk^ zawi^- 
zuJ4 stosunki, papieie W8p6lnie z pannj^cymi zajmaj^ si; 
urz^dzeniem kodciola naszego, wysylaj^c coraz to cz§6ciej 
legat6w z obszernemi w tym kierunkn instrukcyjami. At do 
polowy wieku Xn prawie trwa ta ^cznemi silami prowa- 



dzi tu tylko o prawa n. p. prymacyjalne , z dnigiej zas 
strony trudno widziec w lidcie protekcyjnym z r. 1136 
(EDWP. I, nr. 7) wyj^cie arcybiskupstwa gnieinieAskiego 
z pod wladzy Magdeburga. 

Bulla z r. 1133 jest wladciwie wyrokiem zaocznym, 
wydanym w sporze mi^dzy arcyb. Norbertem przeciw hi- 
skupom dyjecezyi nad Sal^, £Ib^ i Odr% o prawa metro- 
politalne. Biskupi polscy dwakro^ wezwani nie stan^li, ani 
na skargi arcyb. Magdeburskiego nie odpowiedzieli , i to 
spowodowalo ich zas^dzenie. Uderzaj^cem jest, te w owej 
bulli arcybiskupstwo GnieJ;nieAskie tytu}u tego nie posiada 
i zaliczone jest mi^dzy biskupstwa zwykle, — ust^p doty- 
cz^cy wi§c widocznie jest wyj^ty ze skargi Norberta, ktory 
zapewne arcybiskupowi GnieJinieAskiemn stopnia tego nie 
przyznawal i bez dalszej kontroli powtdrzony, cbociai 
w Rzymie musiano wiedzie6 o istnieniu arcybiskupstwa 
gnieifcniei^skiego , tadn^ miar^i zad przypu6ci6 nie moina, 
ie w Rzymie tytnl 6w stolicy gnieinieAskiej uwaiano za 
rzecz oboJQtn^ W obec tego bulla ta, opieraj^ca si^ jako 
wyrok zaoczny na jednostronnem podaniu powoda bez ba- 
dania materyjalnej prawdy, mogla by6 obalon^ na tej pod- 
stawie, ie opierala si^ na okolicznodciach falszywycb. To 
s^ wzgl^dy prawne, przemawiaj^ce przeciw skutecznodci tej 
buUi — CO do innych hipotez, usilnj^cych wytlumaczy6 tak 
pow6d wydania owej bulli jak i jej stosunek do bulli z r. 
1136, najtrafniejsz% podaje Smolka: Mieszko stary. War- 
szawa 1881, str. 189. 
') Kod. dypl. Wielk. I, str. 4. 



81 



dzona praca, w tyni tei czasie, o ile sqdzid moiemy, kwe- 
Btyja metropoli ostatecznie zaktwion^ by 6 rnusiala. By 6 mo- 
te, te w czasie tej pracy organizacyjnej za wplywem lega- 
t6w odbywaly si^ jakie synody, dzid nie posiadamy ^.adnych 
61ad6w w tym wzgl^dzie, jak r6wniet nic prawie nam nie 
wiadomo o dwczesnem prawie kodcielnem w Polsce. Pierw- 
8zym kodeksem prawa koscielnego, jaki sig do nas dostal 
w koficn XI Inb pocz^tku XII w. byla zdaje 8i§ przer6bka 
Pseudo - Izydora ^) t. z. Collectio tripartita, p6£niej zapewne 
1 zbi6r Gracyjana musial si^ pojawi^, zt%d wiec czerpa} ko- 
6ci6l pohki s^oje wiadomodci o prawie ko6cielnem po- 
wszeebnem; kiedy sie zad zdoby} na BamoistDe swoje sta- 
tata, kiedy i w jakim kieranku, tudziet pod wply wem jakich 
czynnikdw rozpocz^Ia si^ u nas praca ustawodawcza ko- 
dciola, r6wnie2 Die wiadomo. Nie wdaj^c sig w hipotezy 
i id^c za dladami pewnemi, skoDStatowac tylko moiemy, ie 
pierwszym synodem prowincyjonaloym, ktorego ustawy przy- 
Dajmniej z treiici znamy (cbociai co do cbaraktera tego sy- 
noda motnaby podnied6 T6±ne w^tpliwoSci), by} synod 1§- 
czyeki z r. 1180. Uchwa}y tam zapadle dwiadczq wymownie, 
te ko6ci6} polski jnt wewngtrznie dodd silny i zorganizo- 
wany, pocz^l sobie w obec wladzy paAstwowej coraz to wiQ- 
cej samoistne wyrabiaii stanowisko, d^£%c zarazem do Qzy- 



*) Zob. Polkowski : Katalog r§kopis6w kapitulnych krakow- 
akich (Arch, do dz. liter. Ill, r. 1884, str. 61—78). hw 
kowski : Rzekomy kodeks 6w. Wojciecha (Roczn. Tow. Przyj. 
nauk Pozn. r. 1881) i Hube : Dwa r^kopiay 6redniowiecz- 
nego zbioru praw koscielnych , Gnie^nieAski i Krakowski. 
Warszawa 1885. Z dwdch kodeks6w zbi(3r ten obejmuj^- 
cych Gnie^nieAskiego i Krakowakiego , ktdre posiadamy, 
dmgi jest obszerniejszy, zwi^kszony jeszcze cz^dci^ czwart^ 
obejmuj^c^ zbidr przepi86w o ordynacyi, obowi^zkach stanu 
dnchownego, rz^dzie dyjecezyi, 2yciu kodciclnem i o kapi- 
talachy oryglnaln^ jednak, o ile 8^dzi6 moglismy z przej- 
rzenia r^kopisa, cz^sc ta rdwnie^ nie jest, gdyz podobne 
zbiory jak ten dodatek, znajdujij si^ w innych r^kopisach 
biblijotek zagranicznycb , jak op. w Wiedei^skiej nadwor- 
nej Nr. 1488 

Wydx. filosof.-hUtor. T. ZXU. 11 



82 



skania coraz to obnzemiejszych w tym kieruokn przywilejdw. 
W ko6en wieku XII wprawdzia do zopetoej emaocypitcTi 
koficiola jeBzcze nie przyszio , ale rychio potem po Btarcia 
migdzy Heurykiem KietUczem a Wladyalanem Laekonogim, 
po tym polskim sporte o iDwestytnrg w ci^a wieku XIII, 
wladza paAstwowa, kUrej podstaws zreazt^ w tym czasie r6- 
wniei zmianie alegla, iis'^pila, a k'>dci6t vr tym pa&Htwie 
na zasadzie patrymonijalnej ugruntowany, zaj^l dominnji^ce 
i wybitne nietylko pod wzgl^dem Bpolecznym lecz i poli- 
tycznym atanowJBko. Podobuy charakter jak aetawy l^czyckie 
nosz^ i pd^^iieJBze niemal pa knniec wiekn XIII, tak samo 
bowiem jak i tamte skierowane s^ gli^wnie i prawie wj- 
l^cznie do rozBzerzeoia , utrwalema i zabezpicczenia przywi- 
lejdw i do ukr^ceoia oapaSci na prawa kodciula. Tak synod 
sieradzki z r. 1233, oba l^czyckie z lat 1244 (?) i 1257, sie- 
radzki z r. 1262 i w E^mieniu 1271 zajmnj^ si^ gl6wQie 
temi zewn^trzDemi, ie b\^ tak wyrazimy, Bprawami , sprawy 
wewD^trzne dutyoz^e rzqdn k^dcielnego i karnodci kuAciel- 
nej , z malemi wyj^tkami dotyoz^emi celibatn t pobierania 
proknracyi przez funkcyjonaryjoBzy dnobownych zbyt pobiet- 
oie i nrywkowo sq traktowane, za to kweBtyja dziesi^ein, 
cigiarAw pablicznycb, nietykalnodci osdb dncfaownych i mie- 
nia ko^cielnego, etanowi wyl^czny prawie temat 6wozesne^ 
natawodawBtwa naszych syoodOw prowincyjonalnych. Luk^ 
jaka w tym wzgl^dzie w prawie partykalarnem powalala, 
wypelnil inny organ ustawodawczy, t, j. legaci. DzialalnoM 
icb w Polsce w tym kieruoku byla rzeczywidcie do6d obszer- 
n^, jak tem iwiadcz^ przedewazyBtkiem statuta Jak6ba arcbi- 
dyjakona z Leodynm z r. 1248 i Filipa biBkupa Firma^kiego 
z r. 1279, te ostatnie zwtaszcza z powodn icb objgtoSci i bo- 
gactwa tre^ci, giyt kaid^ niemal gal^i dyscypliny kodciel- 
nej dotykaj^, moinaby naznaiS statntem organicznym ko- 
gciola polskiego, w kaidym razie podatawq partyknlaraego 
prawa. Statata legaldw Gnidona z r. 1267 i Gentilisa z r. 
1309 ') 8^ jui, mniej obazerne, lecz i one wiele donioBlych 

') Do Folaki by) rdvniet wyslany i legat Jkd biBknp Tnako- 
UiBki, kiiry w r. 1287 wydal w WUrzburgu dia swtj pro- 



83 



Dormnj% spraw i stosank<)w. Na r. 1309 koficzy si^ n^^tawo- 
dawstwo legaMw wPolsce, przedtem jui jednak, bo jni od 
synodn w L^czycy r. 1285 rozpoczyna ei^ w szerszym za- 
kresie samoistny ruzw6j prawa partyknlarnego prowiDcyi 
Goie^DieAskiej, a statota od tego czasu wydawane trac^ da- 
wny fragmentaryczDy charakter statatdw do jednego rodzaju 
8to8aDk6w siQ odoosz^cyoh, s^ pebiiejsze, uwzglfdniaj^c wi$- 
cej iDstytucyj prawDych, dozwalaj^ lepiej i bliiej zbadad, 
o ile i w jakim zakresie pierwiastki rodzime Da wytworze- 
Die si^ prawa kodcielnego w Polsee wplywaiy. Obok statn- 
t6w istnial zapewnc jeszcze caty szereg lu^fcuych koiistytucyj 
i nstaw prowiocyjoDalnych '), a wszysfko to dopiero skla- 
dalo caloksztah prawa prowinc} i Gnie^&nieAskiej '). W po^o- 
wie wieku XIV materyja) prawoy wzr6sl w znacznej mierze, 
a skoro w tym czasie w s^iedztwie Polski przyszly ja:^ do 
skotku kodyfikac}je prawa partykularnego '), 8podziewa6 si$ 
naleialo, te i n nas statota prowincyjonalne doczekaj^ 8iQ 
podobnego przejrzenia i ponownego zestawienia i sformulo- 
wania. Przykiad bardzo bliski data wtainie nowo zatoiona 
metropola praska za ioicyjatyw^ metropolity Amesta z Par- 

wincyi Btatuta. obowi^zywanin statute w tych w Polsee 
nie posiadamy 61ad6w, a i w Niemczeeh gdzie rdwniei obo- 
wi^zywa6 mialy, nie zyskaly,. zdaje si^ w skutek opozycyi 
przeciw legatowi, recepcyi. (Zob. Hefele: Concilien -Ge- 
sehicbte VI, str, 217 — 228). Przedmowa statutow tych 
wyraioie wspomina i o Polsee, jako nalei^cej do prowin- 
cyi legata. („ Johannes mis. div. Tuseulanus episcopus Apos- 
tolicae sedis legatus venerabilibus in Christo Patribus ani- 
▼ersifl archiepiscopis episcopis.... per partes Alemmaniae, 
Bohemiae, Daciae et Sueciae Regna, nee non Mora viae, 
Martiani, Poloniae, Pomeraniae, Prussiae, Cassubiae et Li- 
voniae ac Russiae ducatns constitutis." Hartzheim: Conci- 
lia Oermaniae III, str. 725 i 726. Zob. notam Severini 
Biui w Mansi'ego Concilia XXIV, str. 866 i nast. 

*) D. p. Monum. Pols. Ill, str. 587. (Kronika Paska c. 135). 
Edykt przeciw flagelantom z r. 1261. 

') Liczne przyklady praktycznego stosowania ustaw prowin- 
cyjonalnych podaje formularz wroclawski Arnolda y. Prot- 
zan z pocz2|tka wieku XIV. (Codex dipl. Silesiae Tom 5). 

•) W Mogttncyi, Kolonii, Trewirze i Pradze. 



84 



dabic ';, Q Das jednak pomimo tego do kodyfikacyi nie przy- 
szlo. Nie jest oi^ tak zwany zbi6r Jaroslawa z r. 1357 *), 
gdjt nie obejmaje calego materyjaln prawnego, iecz jest 
tyiko prostem zestawieniem w porz^dkn chronologicznym kil- 
ka 8tatat6w. Nie nwzgl^dnioDo wcale statatdw legatdw, wi- 
docznie awaiano je za ir6d}o prawa Btojs^cego ponad pra- 
wem na synodach prowiDcyjoDalnych samoiatnych stanowio- 
neui, gdy2 pod powag^ stolicy apostolskiej byly wydawane, 
pomiDi^to r6wDie2 i cz$66 8tatut6w bez legatow nchwalonych, 
widocznie te, kt6re za mniej doniosie nwaiano. Zbi6r Jaro- 
stawa nie powstal zreszta, zdaje sif , w mydii czy to iiska- 
tecznienia zbiora, czy kodyfikacyi prawa partykniamego, 
by}o to tylkoy o ile s^dzid moiemy, zesta wienie tycb statu- 
t6w, kt6re 8t6sownie do starodawnego zwyczajn wszfdzie 
niemal przestrzeganego przy rozpoczgcin synodn odczytywa- 
no 'j. Ko6ci6t polski widocznie nie ezal jeszeze potrzeby 
kodyfikacyi, a w ogdle nawet dzialalnosd synoddw naszych 
w dragiej potowie wieku XIV slabnie. Synody wprawdzie i p6- 
iniej od czasn do c/asa sig odby waly i zapewne czasami wyda- 
wano na nich nstawy , kt6rych nie znamy , wnosz^c jednak 
ze zbior6w p6£nieJ8zych , nie s^dzimy , aby astaw tych 
bylo wiele. 



') Zbi6r ten przyszedl do skatku w roku 1349 Inb 1350. 
Wkollekcyi Mansie'go (XXVI, str. 75 i 381) zamieszczone 
8^ dwie redakcyje, jedna pod r. 1346, druga pod r. 1355. 
stosnnkach Arnesta z kosciolem polskim zob. Theiner: 
Men. Pol. I, Nr. 789 i 836. 

*) Zob. Gromnicki: Synody prowincyjonalne. Krakc^w 1885, 
8tr. 293. 

*) We wgt^pie do tego zbiorn, ktdry mial by 6 przeslany bi- 
skupowi wroclawskiemu, wyra^ono, te Bporz^dzon^ zostata 
dia przeslania kopija 8tatut6w tych „8icut sunt in synodo 
recitate^, stowa te, jak s^dzimy, nalety wlaSnie w ten 
sposi^b, jak to wy&ej uczynilidmy, tlumaczy^, inaczej nie 
byloby zroznmialem , dla czego dowolnie niekt^re tylko 
ze 8tatut6w wybrano i zat^ierdzono. 



85 



Docbowaiy sIq dopiero ^tatnta 'do66 szcznpb synodn 
Kaliskiego Mikolaja Knrowskicgo z r. 1406; a arcybiskap 
ten odby} nadto jeszcze w Kaliszn synod w r. 1409 ^); o kt6- 
rego dzialalnodci jednak nic bli^.szego nie wiadomo. 

Epok§ w dziejach ustawodawstwa koSciota polskiego 
zaznaczyl dopiero nast^pea Rurowskiego Mikolaj Tr^ba. 

Zyciorys tego jednego z najwybitniejszych pralat6w 
polskich, pierwszego jak sig z(Jaje prymasa, bior^cego t^vty 
ndzial tak w sprawach puhlicznycb ( a&stwa jak i w spra- 
wacb koficiola, jego charakter, pochodzenie, wyksztalcenie 
8^ malo znane, bo nadto^ co znajdnjemy w historji Dlngosza, 
tadzie^« w jego Vitae epitfcopornm, nie wiele wi^cej 8zczeg6- 
I6w podaj^ nam :^r6ri}a. Na podstawie istniej^cego materyjala, 
najlepsz^ bijografij; Mikoiaja Tr^by skredlit w ostatnich la- 
tacb ks. kan. Korytkowski ') , zbierajf^c skrz^tnie wszelkie 
szczegdlv y kt6reby posloiyd m()g)y tak do charakterystyki 
osoby jak i tla to jest czasn, w kt^rym Mikolaj Tr^ba na 
widowni dziejowej wyst^powah Na ^.yciorys ten 8i§ tei po- 
wolnjemy, a nie wclaj^c 8i§ w 8zczeg6ly, chcemy tyiko 
podniedA te g}6wne momenta z jego iycia^ kt6re bliiej na- 
szego dotycz^ przedmiotu. Gdzie prymas Mikolaj pobieral 
nanki i jak zacz^} 8w6j zaw6d duchowny, niewiadomO; z oso- 
b^ jego spotykamy 8i§ dopiero w czasach Wladyslawa Ja- 
gielty, gdy chodziio o zawiadomienie stolicy apostolskiej 
o ftlabie Jagielly i o popieranin tamie tej sprawy. Mikola- 
jowi Trabie, kanonikowi krakowskiema, w6wcza8 powierzono 
t§ missyj^ , leez z powodn niej dostal si^ w drodze do Bzy- 
mn do niewoli ks. Wilhelma, kt6ry go dopiero po latach czte- 
rech Qwolnil. P6^niej od roku^ o ile wnosid mo2emy 1408, 



^) Caro lib. Cane. II, str. 242 zamieszcza akt synodu wtcdy 
odbytego, dotyez^cy kodciola parafijalDego w Iwanowieach 
z daty: Kalis, die dominica post diem conversionis Sti Paul! 
a. d. 1409 in sinodo provinciali tune per nos solempniter 
eelebrata. 

*) Mikolaj Tr^ba pierwszy prymas polski. Przegl^d powszech- 
ny T. V i VI. Krakow, z r. 1885. 



\ 



js|r pitt r em. prsontitTO 5^ Fucrpiaa w Knkowie i lieme 
^aiMiule. V ^jLMf&^ ^*^*rBy ' Ei^xikaMi biene w wypadkaeh 
ijwj miziai. V r. l-kl*J ^ wast^ arcTfewkitpeBi hrowskim, 
.r '^ a w«>ia kr>jutww^ azrTOWEipcm ^leinieDSKim. 
*j*it^i w kstiiej sprmvre wa^vB^acj obefeMhaieej paAsIwi^, 
$'«>€fcAe si^ mf}taaL i «^> ■Aiw^^kkK. kiene vdzial w obra- 
•iaeh ^}.~«>ni w ii:isc^msjL bipiae j^dajn i aaiwybitiiiejaijrcb 
j^^) e^ii^akow. oti^Tw:^ p. jr:t i cf^aneai ZjgmuiteiD na 
Rur^t (f«> Hie»;;uii w c^in DAAfooieaia Beaedykta XID do 
its^pi«ai;i« pt> po«Tt}eie d«> kn^x po«wi{cm »( mown lies- 
■jm prwft^B pabiczajs. a w r. 1420 pi)d j^o naiwiakiem 
pnTeb«>fd vli^. ie do ^knrcs ibi«>r i$tatBl6v prowinevjoDal- 
ajeb tta s^a^'diie v E:ili:<ax. Jut saa pnebic^ iycia Miko* 
iaja Trabr dd e diijw* te morRai to bre cslowiek jeili nie 
nkposp*ltT, to w k^droft razie i wysoko wyksataleonj 
i aaleiycie xe $pniw;iziii pt'ii^rexBeaii i kio>JcieIiiciDi obznajo- 
DLioDT. filowiek tea Bia^i;il $cbL« xdavac i pewnoM^ spra- 
wi; tak z lad^n i <:«.• w ko^'i' ia. tadzki i fezo ownesnego 
slaaiL Die obee ma musiaiv bjv t owcaesae dat^nia refonny 
w ko^4eIe« jak i reakcyj;i pneciw domiaaj^maa stanowiska 
k»>kiola. jakie we w>iy*ikich sprawaeb • aawet polilycznTeh, 
zajmowal^ wszak prm tyle lat uajdow^ sif wbsiiie w ogni- 



*) Zob. Codex epist saee. XT, 1, nr. S6y aw. 1. Ka. Koryt- 
kowi»ki mniema jedrnk. ie Mik^Haj Tnta jai od r. 1403 
brl podkancienTiii. W tym cz:ft:^e« at po rok 1406 im^d 
ten pia^toval Mikoiaj z Gornkova^ n>wmiea proboocs iv. 
Floryjaiu. 

) ^ aktach arrhivnm konsystoryjalaegv^ w Rzymie w Liber 
proTwionam weri Collearii I na foL 17 zaajdaje si^ za- 
pUka p->d r. 1410 XiV kal. Jalii. Item providit ecclesiae 
H^licieoai in Russia Tacanti per mortem d. Jacobi allimi 
ar^hieplscopi de pers*?na d. Nieolai ricecanfeUani Regni 
Poioaiae et dispeasayit ae commeadarit beaefeia quae 
tenebat. 

•) BalU tnuulaeyjna z dat^ 30 Kwietnia 1412 (.Kotytkowski 
L c. V, »tr. li^dj. 



87 



8k o, w kt6rein si; wszelkie dwczesne pr^dy i koDservratywne 
i reakcyjne skupi^y. W obec tego wi^c jemu zdaje si; trze- 
ba b^dzie przypisad tak inicyjatyw; jak i doprowadzenie 
do akatka owej kodyfikacyi prawa partykularnego prowin- 
cyi goie^Diefiskiej y myil podobna bowiem jak i jej znako- 
mite przeprowadzenie mogly byd jedynie wyplywem tak zna- 
jomo6ci potrzeb calego koi^cioia jak i kodciola naszego, ta- 
dziei zadan kodciola w spoleczefistwie. 

Dziej6w pr^yjdcia do skutkn tej kodyfikacyi prawie nie 
soamy, jedyoem ^rddlem^ na kt6rem si; oprze6 mo^emy, jest 
przedmowa samych 8tatat6w ^). Opieraj^c si; na iyciorysie 
Mikolaja Tr^by, przypisalidmy jema ioicyjatyw; w tym kie- 
nrnkn, jaki za6 by} bliiszy pow6d jej powzi;cia, rdwniei 
oznaezyi traduo. hyi mote, 2e byla to mydl oryginalna; by6 
moie, ie kodyfikacyje innycb prowineyj zacb;ca}y do nadla- 
downictwa, a wreszcio bliiszy impale mogia da6 uchwala 
sessyi 23 soborn w Pizie, wzywaj^ca arcybiskupdw do od- 
bywauia synod^w prowiocyjooalDycb w celu^naradzania si; 
oad potrzeb^ i przeprowadzeniem refortny 'j. 



') Literatury odnosz^cej siq szczegdlowo do naszego przed- 
miotu , nie ma, tylko w pracach odnoBz^cych si^ w ogdlno- 
6ci czy to do historyi ko&ciola w Polsce; czy do dziejdw 
synoddw lab dziejdw literatury, znaled6 ino^na lutne i kr6t- 
kitf statutach tych wzmianki, niewdaj^ce siQ wcale w ich 
krytyczne ocenienie. Literatnra ta jest bardzo skrz^tnie ze- 
brana w Rittnera Prawie kodcielnem, T. I, Lwow 1878; 
str. 52; z pd^niejszej dodajemy Maurycego Dziedaszyckiego: 
synodacb katolickicb w dawnej Polsce (Przegl^d Iwowski, 
Rok X, Zeszyt 12, Lw6w 1880, str. 7191 nast. Tak dzielo Ritt- 
nera jak i ta praca wymieniaj^ zarazem i wydania tych statu- 
t6w, tot samo Biblijografija XV iXVI wiekn Estreichera str. 1 98 
i 199. Ostatnie wydanie jest sporz^dzone etaraniem Komisyi 
prawniczej Akademii Umiej^tnodci, dokonane pod kiemnkiem 
Prof. Heyzmanna (Starodawne prawa polskiego pomniki, 
Tom IV). Wedle tego wydania cytowad w toku pracy b^- 
dziemy. 

') Mansi XXVI, str. 1156. 



W kaldriB nui« my si k.odjSkMeji tej powebda jeszcxe 
pned bjtiMMei^ Mikobja Trabj- w Eumluic^L swiadczj 
o tern bulk papieia Jau XXITI s (Lit> 24 Sierpnia r. 1413, 
ktor^ papiei tezwaU na proshe urjbiskapa istniej^ce Bta- 
tnU pmwinryi ^einieiUkiej. cboeUlbj pnex legattjw wy- 
daoe i pnez stoUc^ apostol^kii latwierdsone , sa synodzie 
prowincyjoDalnjm lebrac. yTzejnec, neforiDowa^ i nzapel- 
ai£. jednem sltweni. skodylikowae w ten Bpo«Ab, aby nowe 
te Btatnta tast^ily dawa;ej;ize i mialy wyt^czn^ moc obo- 
wi^saj^c^ Nie jesteimr w stanie jednak oznaczyd, czy zaraz 
po tetn wxi^to si; do pracy ki>d}fika''vjnej, czy tei si^rawa 
ta Da pdzniej odluzon^ zosub. W r. 1414 odbyt si; syood 
prowiocyjonaloy w Uniejowie '/, leez r6wiuei niewiadomo, 
czy to kwestyja kodjfikaeyi byla onuwixn^, czy jab^ w tym 
celn komisyj; redakcyjn^ OEtaiowioao, i czy prace jakie jai 
byly ucz^te. Xa pnepntwadzenio jednak tej mySli, mnsialo 
Mikolajowi Tr^bie samema friele zalete^ skoro po zloieoin 
z troDQ JaDa XXIIl i wyborze Marcina V po raz drogi postaral 
si; o satwierdzeaie zezwoleoia na kodyfikacyj; danego przez 
zloinnego papieia, o si; tez st^o w balli z H Stycznia r. 1417 *). 
Po powrocie arcybisknpa z Eonslaucyi zapewne wzi;to si; ener- 
giczniej do pracy, a wreszcie w r. 1420 dzielo Dkoficznnem zo- 
stato. Na syoodzie zwolaoym w tym roka do Wielonia poddaDO 
dawoiejsze statata a za^ienne moie jni i gotowy projekt no- 
wych BtatQt()w szczeg^loweoiD zbadaoiQ, gdy jednak z po- 
woda obszernego materyjala sprawa ta wtedy zalatwion^ by6 
nie mogU, gdji komi>yja redakcyjoa utrzymala moie caly 
szereg wniuskdw lub poprawek do prvjekin, ktdre iinzg];dni6 
naletolo, przeto odmczono sjnod do 'Jo Wrzedoia r. 1420, 
przenosz^c synod do Kalisza '). f}a syuodzie w Wielnoio 



') Korytkowgki I. c. V, atr. 389. 

'} Obie te buUe zamieszczone b^ we wezyatkich wydaniacli 

ittatiit<Jw kaliskicb. 
*) ,VA quia propter huiosmodi dispendioeam ipaoram mnlti- 

plicitati^m ea tunc (in Wielun) commode examinare et mo- 



89 



z bisknp^w obok prymasa obecni byli : Wojciech Jastrz^biec, 
biskap krakowski; Jak6b plocki, Andrzej Laskary pozoa^ski 
i Mikolaj wileiiski, tadzie^ zast^pcy biskap6w : wroclawskiego 
i labuskiego, na synodzie w Ealiszu zad zasiadali tylko bi- 
skupi krakowski, plocki i poznanski. Tn ostatecznie zostala 
oowa kodyfikacyja statnMw nchwalon^ i jako jedynie i wy- 
ti|cziiie w miejsce dawniejszych ustaw obowi^znj^ca ogloszon^. 
Niewiadomo jednak weale, kto wchodzil w sklad komisyi 
kodyfikacyjnejy hypotez w tym kierunku stawia^ iadnych 
Die moiemy, gdyi^ brak nam jakiejkolwiek do tego postawy. 
Bye moie, ±e czynoy adzial bra} w tej sprawie Andrzej 
Laskary, kt6ry na soborze w Konstancyi prawie ka^dej 
z wainiejszych komissyi by} czlonkiem, by6 bardzo mo^e, ie 
i niektdrzy z tycb, ktdrych akt notaryjalny obejmnj%cy brzmie- 
nie ncbwalonych 8tatat6w, jako obecnych na synodzie wy- 
niienia, komisyJQ owi^ stanowili '). Podobnie iadnej nie po- 
siadamy podstawy do ocenienia, czy redakcyja zbiorii kali- 
skiego byla dzielem jednego cztowieka; czy kilkn, wobec 
bowiem po8zczeg6lnych postanowiefi z rd'2nych cza86w si^ 
datnj^cych, kt6re w sklad statut6w weszly, tmdno zbada6 
jedQolito66 redakcyi. 

W og6le nie po nadto wiQcej powiedzied 819 nie da, 
jak rdwniei na domyslach tylko, skoro 8i§ jakied wi^cej 
mdwi^ce 2r6dla nie znajdaj^ mog^ by6 oparte przypuszcze- 



derare non potaimus eandem sioodam asqne ad octavam 
beate Marie Virginia continuavimas in Kalis, opido nostre 
diecesis conBumandam.^ 
') .Presentibus rev. in Chr. patribus d. Alberto Cracoviensi, 
Jacobo Plocensi et Andrea Poznaniensi episcopis, nee non 
ven. et egr. viris dnis: Clemente abbate de Mogbilna, 
Stephano Paletz Calissiensi, Nicolao Peyser SandomirieDsi 
8. theologiae professoribus , Nicolao de Kikij archidiacono, 
Petro Volnrami scolasttco, Vladislao de Opporou Gneznensis 
et Stanislao de Scarbimiria Cracoviensis ecclesiarum cano- 
nicis, decretornm doctoribus. Byly to w kazdym razie 
osoby nale^ce do najwybitniejszych mi^dzy naszym dw- 
czeBDym klerem. 



2 



90 

nU, ie obok statattw wrdal sysod jesseze DOie jaki trakUt 
wuikowy, podolmie jak tc^ ■ bab pny statotacfa dje- 
cezyjalflf di msBf pnyklsdy ' I , jakie iostnikcyje *), lob 
agMidy'V 

Sicxople wiadoBoM niewide, jak widnmy, reiicaj^ 
iwiaUa iw bistoryjf powstaala tbion kaliskiego. ehc^c lah bli - 
tej poxaac eel i uianeaie tej kodyfikaeyi, molemy jedynie 
oa podstawie niej samej jakieA wifcej nAwi^ee wyci^gnqi 
wnioski 

a Ptai i indli dim kiMi^. 

Bylo xamiarem synoda kaliskiego, aby w mieJBce do- 
tyebesasowych Ucxnycb ostaw prowincvjonaloych, rozproszo- 
nycb po rdlnycb odpisacb i Ebioneh, co do kbHiych nawet 
bylo niepewnem , cty posiadaj^ jeame moc obowi^zoj^e^ 
esy nie, afoiy6 zbidr Qowy, kloryby odpowiadal potrzebom 
ezasa, eo t dawniejszych astaw bylo potytecznem przyj^l, 
CO niepraktyexnem amienil, a eo tbytecsneni nsan^l *). 



') Fodoboy trakUt dot^cMino i do ibioni ttatnMw pnskich, 
a to Sunimam de triboa pnnctis essentia U boa christiaDBe 
religioDis collecUm per magiBtram Thomam Tbernieam (Zob. 
Dndik: SUtuUn der Prager Hetropotitan Kirche Tom J. 1350 
Wien 1867). 

*) Hoiliwem jesl jednak bardxo. ie wvdana pnes p. Ula- 
Dowgkiego w pncy : Kilka nwag o stataUcb synoddw dyje- 
cezaloych krakowskich a XIT i XV wieka, Krakdw 1868, 
inalrnkcyja dia wiiytatordw synodal nycfa , jak aig antor 
»liiutiie domjila, stoi w jakim blitsiym s synodem kali- 
Bkim Kwiqzka. 

') Wiadomotei o wydanin oa tym synodzie agendy polskiej, 
podsoej prz«z Fabisza (WiadomoS6 o synodacb, K^pno 1861 
■tr. 981), Die mieliimy sposobnotei skontrolowa^ 

*} Przedmowa — ,Ubi tunc dietis atalutis diligenter visis 
recensitis et examinatis, de consilio et assensn dietornm 
revereDdiMimomm patrnm coepiacoporam noBtrorara , alio- 
rnniijiie prelatomm et cleri, resecatis soperfiais... dnzininB 
redigeoda, qaedam etiam... pro ioci et temporis qualitate 
atalueodo...* 



91 



Zbidr ten mial zast^pid wszystkie dawniejsze ustawy pro- 
wiocyjooalne, s chwil^ jego ogloszenia tracity tamte chara- 
kter obowi%zaJ4cych statotdw '). Caly materyjat prawny, jaki 
w statDcie zostal pomieszczony, rozloiono wedle znanego 
systema dekretaldw Da pif6 ksi^g, wedle ntartego szematn 
porz^dkiem po8Zczeg6lDych tytal6w; byi to Da owe czasy 
najlepszy i niejedDO^rotoie jut do partykularDycb kodyfika- 
cyj i zbior6w zastosowaoy podziat, bo odpowiadal potrzebom 
praktyczoym , nlatwiaj^c pordwDaoie prawa partykolarnego 
z powszechoem. 

A. Zrddla. 

Przedmowa 6tatnt6w podaje nam jako tr6d}a, z kt6rych 
przy nioienia zbioru korzystad miaoo, ndiversa statnta pro- 
vincialia per veDerabiles patres arebiepiscopos Gnesnenses et 
aliqnoa apostolice sedis legates edita,^ a o tern trddle wspo- 
niiDaj% takte obie buUe papieskie, na sporz^dzenie kodyfikacyi 
zezwalaji|ce. ^alowad wypada, f.e przy nkladaniu zbiorn nie 
zaznaczono przy po8zczeg6]nych tytntach zki^d je zaczerpni^to, 
w ten 8po86b po8tapiono 8obie przy kodyfikacyi mognnckiej, 
przykladn podobnego do8tarczaJ4 zresztii zbiory dekreta}6w. 
Prsez takie zaznaczenie motoaby }atwo zroznmied i oceuii 
tak wartoM kodyfikacyi, jak i jej 8to8nnek do dawnieJ8zego 
Q8tawodaw8twa. Chc%c wi^c wyrobid 8obie wladciwy pogl^d 
na dzialalnodd n8tawodawcz4 synodn kaliskiego i pozna6 
doniosloftf^ jego w historyi rozwoja naszego prawa prowin- 
cyjonalnego, awaiamy za konieczne i jedynie do celu pro- 
wadzi|ce zbada6 materyjaty, z ktdrych kodyfikatorowie ka- 
liscy korzyataliy wyaznkad odpowiednie ±T6d\sk, por6wna6 je 



') Ibid „volente8 ut nniversi, qui nobis sive diocesana sive 
metropolitana auctoritate subesse censeotury hoc tantum li- 
belle pro statntis provincial ibns in futurum ntantur. Inbi- 
bemns districtinSy ne quia in aDtea statutis huiusmodi pre- 
sumat in iudicio, vel extra, uti cartulis, libris seu quaternis 
que fide carere decernimus in hac parte hoc aacro concilio 
provincial! approbante.^ 



: -m Ett >?■*.:■■> tttK-rtji eobie pmlsUw^ do 
::■* Z p-.-iiffssiesn prwinciiu ststaUtw 
; lb jink. it iz-:tija, jakie nwxgl^diiuDo, 

6: ty^ m rTredaovie wspommonfefa, 
aT:3. oitt f>:is5id> w ekntek tego tern 

le B-r-M sbi.> sf^anc n>titorodDe ita 
t ■ir:ir"- >t»3: If wpirwr bUj. 
OCT •>: oid vynznip powotuych. 

csTv* ^wiBCTjoBalae polskie. 

VI ) ^^Te-i:>;«s o tern nie wsptHnitiftla, 
Ei>iuo. K cl>ws% podsUv; sbioni ka- 
e^^ tu«ri-e.^<« $an:U proiriDCj-joiulne 
k ( :ae pruewMiu* sa sobie ai? opier^, 
.isr «iM<^is:e;«ie pownnajy je, mody' 
%r. S:x:=La bf «ru le siaUUuni tegatdw 
j^ijuwiifv cii fcsi:ih prawa partrkDlar- 

BA wfMy^if kieranki djMTpliDv ko- 
E-.-jrta bve |;rT«iia:io:«tii astawodawBtw* 
- c:i:er}-:al ww dU tbiotn byl dodc 
> od p-v^nc^o i ny^M pnewodniej, jak 
$kany. Aby p^uuc sti'^naek mi^iy niemi 
aiUkieni. mc-itciy p^irowoywajy je prxejM 
ffien i n-. U'wao co wrposicaooo, eo i jak 
Efie pnyj^io i do ibion wdelono- Po- 
a DAm 1.) $lwieTxiienie, •> lie owe slatota 

oaf If ^o. pneio w porownaoio mnsiiny 
m kiei\>wac pi^Hiobieiistwem fonuy po- 
awieo. tr«$<: ich bowiem prairie s regaly 

bo leiy w docha n^tawodawstwa po- 
lac si; b^ziemy ponylka ehronologi- 

odD w Sieradza arryb. Petki x r. 1233. 
iemy wedle wyd^nia w ko^. dypL wielkop. 



93 



Z jedynym wyj^tkiem art. 4, ^Item cum contra violatores 
ecclesianxm,'' zainieszczoDego w cz^dci do slowa ^satisfactnm^ 
w tytnle de immnnitate ecclesiarnm, innych postanowieA tych 
8tatat6w synod kaliski wcale nienwzgl^dni} — widocznie 
byly jnt zanadto przestarzaie i potrzebom nieodpowiadaj^ce, 
zreszt^ CO w nich bylo poiytecznego, to jut w skiad innycb 
8tatat6w poiniejszych weszJo. 

2. Statuta legata Jakoba na synodzie w Wroclawiu 
r. 1248 wydane'). 

Cap. de censara exercenda a prelatis, wypuszczony. 
„ de falsis testibus pnniendis wypuszczony. 
„ de consuetadine reprobanda, zamieszczony w ca- 

todci w tytule de consnetndine. 
„ de pena illoram qui recipiunt a laicis beneficia 

Don vacantia, wypuszczony. 
„ nt illi quibus debentur decime , recipiant eas infra 

octo dies post messes, wypuszczony. 
„ contra milites qui impediunt vendicionem deci- 
marum, zastapiony innemi postauowieniami w ty^ 
tule de decimis. 
„ nt milites colonis decimas non remittant, r6wniei 

innem postanowieniem zastapiony. 

„ de corpore Christi a fidelibus processionaliter sub- 

sequendo et de indulgencia subsequencium, znpei- 

nie zmieDiony w tytule de officio ordinarii, mydl 

tyiko ta sama pozostata, 'stylizacyja znpelnie inna. 

„ de benedictione ab episcopis in cena et prandio 

facienda et.de graciis post prandium exbibendis, 

wyposzczony. 

„ de clericis extraneis non ordinandis, wypuszczony. 

„ de residencia episcoporum facienda in ecclesiis 

suis, wypuszczony. 
„ de esu camium Theutonieorum et Polonorum, wy- 
puszczony. 



') Kod. dypl. wielkop. I Nr. 274 i str. 653 684. 



Cap. qnoTTodo archiepificopns debet attffragatteos Tisitare, 

wypnazczony- 
„ contra illos qui habent dnas onros, wypnBxezonjr 
„ de reBidencia abbstnm, wypuszczon;. 
, de parochiano alterisB non copnlando, zsst^piony 

innemi postanowieniaini w tytale de eponsalibns 

i de parocbiU. 
„ de tribns baonis ante matrimODiDm id ecclesia 

pablice faciendie, zastqpiony powolaaiem c 3 X. 

(IV. 3.) w tytnle de institntionibaa. 
, de raptn virginnm, zamieszczony w calo6ci w ty- 

tale de raptoribos. 
„ de scDtentia lata contra incendiarioB ecclesiaraiD, 

wypnszczony. 
„ de sententia lata contra illos, qni paganoa conda- 

cant contra cbriBtianoB, wypaezczony. 
. de sacria fontibns, corpore CbriBti etc. wypnsiczony. 
„ contra archidiaconoB non TiBitantes, wypnszozony. 
„ de denario s-ti Petri colligendo, wypoflzczony. 
„ de biB, qui contrahant cam sniB cooBagaineia vel 

afBnibns, zast^piony innemi o wiele krotszemi p&- 

Btanowieniami w tytnlach de aponBalibos i de con- 

saagninitate et afGnitate. 
„ de cimeteriiB clatidendis, opaazczony. 
n de oracione dominica et aymboloexponendo, to£ samo. 
„ de poena illoram, qni in dojiibas aaia vel alibi 

pablice anas detinent concnhinaB, zast^piony innemi 

znacznie krbtazemi i lagodnieJBzemi atatatami (ty- 

tnl de cobabitaticine clericornm et nmliemin). 
„ de poena Bodomitarnm, wypnazczony. 
, de iaramento ab episcopo et canoQicia ecdesie 

Boe faciendo, zamieszczony do bI6w „pempere 

permitlatnr" prawie doslownie w tytale de iure 

iaraodo. 
„ de prOTentibns aaaigoandis pro commanibns pro- 

moreodia negociis, de prebeodis eqaaliboa facien- 

dia, de reBidencia facienda in eccleaiia, de dietri- 



95 



bntionibus solam resideDtibus faciendis, wypnsz- 
czone. 
Cap. dc poena illorani; qui non proiLoventur ad sacros 
ordineSi w zmienioDej formie awzgl^dniony w ty- 
tule de celebratione missaram. 
„ qaibos debeant episcopi committere vices suas in 
confessionibns aadiendis et penitentiis ininngendis, 
zast^piony postanowieniem innem (Quia freqnen- 
tia) w tytule de penitentiis et remissionibns. 
„ de constitaendo officiali in qualibet ecclesia ca- 
thedrali, o nstanowienin officyjala do wykonywania 
iurysdykcyi, przyj§ty w tyt. de officio vicarii do- 
slownie ai do ust^pu, zacxynaj^cego siq od sl6w 
„8aIyo iare archidiaconornm.'^ Opuszczono to posta- 
nowienie koAcovi-e ze wzgl^dn na aszczuplenie 
wiadzy arcbidyjakondw, co w Polsee w XIV w. 
mialo miejsce. 

3. Dwa statnta arcyb. Peiki n«i synodach w L^czycy, 
wydane w latach 1244? i 1257 tredci podobnej. 

Ze statutdw tych pierKsze nst^py, zaczynaji^ce si^ od 
tycb samych sidw „Crescente qnotidie malitia perversorum" 
i tego samego przedmiota dotycz^ce t. j. ukarania tych, kt6- 
nyby dnebownych wi§zili; nadto drngi ast^p statntu z r. 
1257 gloszeniu kl^twy na takicb przest^pcdw, zamieszczone 
zostaly z pewnemi zmianami, odpowiadaj^cemi statutom p6- 
ioiejszym w tytule de penis. 

Reszty postanowiefi tych synoddw statuta kaliskie nie 
prayj§ly, ust^py 2, 3 i 4 synodu z r. 1244 o zaborze rzeezy 
zmarlego biskupa, zast^piono innemi w tytule de sede va- 
cante; postanowienia 3, 4 i 5 statat6w z r. 1257, tycz^ce si^ 
niektdrych obowi%zk6w pleban6w, jako zbyteczne zapelnie 
wypaszczono. 

4. Statntaa rcyb. Janusza na synodziew Sieradzu r. 1262. 
Postanowienia tu wydane tycz^ si$ przewatnie dziesi^- 

cin, w statutach kaliskich zast^piono je innemi zk^d inn^d 
wziftemiy przyj§tem zostato tylko w caloAci postanowie- 
nie dostarczaniu podw6d w tytule de immunitate ecclesia- 



3L7'tL an. i fit ijtuf' tueriEtw «£ iadkcf pcftnksl se- 

. niHincH fiK "v tj-zdie mJ.in' tmnf iiiTi lea v inoej 
am iiirmit. 



Dn7-^-_7 s-umiDf sutBBAM Kwn^ do 

iirrrr^te . • Biuair-«-i;uf Jcsj^v w nihm postui'V 
un • r cceKt^r^iA:^. w jya^ « detiMi art. 9. 

ATL I!~ Ir ] 14 I' ijduo. V 7]r3:Je ^ ndos, aadto 
c X xn. 3^ ni fu, « {XMimniciDCBBm <M senbcfc ia- 

i-.m: X irjrjLij.T-iL h.^Li^^^iOL. inma^jcjm heicijkow, 
> ^ -TtTiTi— t-^ -KifLif^fi^innt . a wriuek k art. i 
i;«'!fta3t :■!>:.$»:.&. vf ii; «£.vx «isi&: i^ fe-na dado- 
tj s:ci» iL-'fitj £u!a;»3_>3ti w jrTtJt oe ftiro eon- 

Hi an. -L fTTi^-ri i r. li^^ i i-rw^ vo^kah (vna^- 
£* TT^ « If ■■:*«»» ^j«:^^FTlL. an. i ikiaowanf 

arL i- * siiLiriLiSwt^ i krwariL^ aaia;^'«o iwoesi. 
iic,'»«=j fcie:csizu- Wrea-r-,* ait 4 * l%aeani be- 
.-w. an. * * ar-i:ij>Uv«*i3 i art. 13 » abaone ^- 

. .S'-ariu ri^i'is a^^,^x Jac:i«ia « Easi:<ai3 i r. 12T1- 
-•-.'ijt it p-,i*sii.>wi-e=:ia ircsei I'l: lA-iftAkwwcj o krt>- 
Vlt^'p>:3 wjn^i-:-z.Ti'i , t^diiei o t^K>waek dacbo- 
p.-xiiv.» *w:.ja i»:?.-x;i:i:s«>a, tl.i slal=;>>« kaliskicb 
kir iC{ v;aI-£. S^:?U te wpravdi^e « Irtale de in- 
iv rt»cJ^t fTic^^w p«>i::>ny2: kii»*.>ib «Tst^aj% 
■jy;. '/ii.*;* jei: wjxij i p-M=:e;5ire!! stamtiSw Irgata 
«;.i^ia/^;* jr*t "it«'j o^rln^ a »:<{<■ bantziej cdpo- 

.*rca£-.u I'iiaiA F:i-pa, bifknpa tatminiUepa, wjdaae bi 



97 



PordwnaDie tre6ci obszernych tych statnt6w z kaliskiemi 
wystarczytoby jut do scharakteryzowania postQpU; jakie prawo 
party knlarne polskie w przeci^u czasn, kt6ry je dzieli 
zrobilo. Jedne i drogie posiadaj^ tQ sam^ cecb§, ie s^ wy- 
czerpujace i dotykaj% w ko&cu postanowieoiami swemi wszyst- 
kicb prawie do ich zakresa nstawodawczego nalej^%cych kie- 
rankdw dyscypliny kodcielnej. Z tego let powoda bardzo 
wiele w poszczegdlnych ich postanowieniach jest analogii 
myUi, jakkolwiek forma r62na. Tradno wigc czasem ozna- 
czyi bliiej ich zawisJodd. 

Przyj^te zostaly w brzmieoiu doslownem lab z malemi 
zmiaDami : 

Capita: de tonsura episcoporam, w t;t de vita et honest 
anDDlorum asns praelatis taotum permissus ibid, 
de Don inennda conspiratorum soeietate w tyt. de 

iure iurando. 
encharistia et oleum saemm servanda in eeclesiis, 

w tyt. de cnstodia ench. 
peregrinatio non obeonda inconsnlto praesule, w tyt. 

de clericis peregr. 
interdicta bonorum ecclesiae alienatio, w tyt de re- 
bus eccl. non alien, 
eeclesiastica bona a laicis non occupanda, w tyt de 

raptor, 
de vestium cultu eonformi in sodalitiis religiosis; 

w tyt de statu monacborum. 
ut monachi sine cappis claustrum non exeant ibid, 
praescriptns ciborum modus ibid, 
non exeundum extra septa monasterii ibid. 
at monachi non celebrent donee redeant in mona- 

steria propria ibid, 
ut monachi in parrochiis non resideant, w tyt de 

capellis monacborum. 
venatio religiosis viris vetita, w tyt de vita et honest 
ut nullus debeat absolvere excommunicatum, w tyt 

de sent excom. 
de baptismatc, w tyt de baptismo. 

Wjds. filosoC-histor. T. XXIU 13 



nt io qaadragesiina confiteantnr fidelea, w tyt de 
poenit 

de pntdentia coofessoniiD ibid. 

at medicina spirilDalis pntecedat corporalem ibid. 

de sacerdotiboB scbiBinatieis, w tyt. de scismaticis. 
^^iowo zxA samiestczono: 

de corporis caltn wyj^to slowa: deferant camisiaa 
albas vire roketag, doczepiaj^c je do zatnieszezo- 
ne^ w calotei c. de toDRnra episc. reezt^ east^- 
piono postanowieniami innetni, tiwzgl$diuaj%ceini 
swyczaje dwczesne {tyt. de vita et boo. eler.). 

Praelati e famtliie reli^osis exciti priBtiDom ent- 
ttitn serrare iiusi, o strojn mnichAw, ktdnjr zostali 
biskopami, zamieszczono w tyt de Tita et boo. 
eler. poczqtek do sIAw .sopradietis,* pogtanowie- 
nia kame opDszczoDo. 

Indictae sjnodi adeoudae et cnltns in iisdem asar- 
paudos, wyjgto postanomenia o wysylamn proka- 
ratordw, oa synod o sprawowanin b\^ na syoodue 
i ubiorze, wypoBZczoDo za6 nst^p poiecaj^cy 
doDOsid piemotaodci stawieoia si^ na aynodde 
archidyjakonom. 

de coofeBeioDe homiddarDm e¥ alioram bomtnam, 
o zastrzeioDycb biskopom wypadkacb rozgrzesze- 
nia, przyj^to polow^ od pocz^tka do sidw modo 
evenit z kilkoma mniejazemi zmiaoami, dalszy 
ci%g dotycz^cy rozgrzeszania pro violenta manom 
inJGCtione in persoaas ecclesiastical, zuacznie 8kr6- 
cono, CO do mydli nie zmieniaj^ (tyt de penit. 
et remisB.) 

de signo iudeornoi in pectore, wyj^to i§rodkowe po- 
stanowienie o stroja tyi6w, opaszczono zai po- 
stanowienia koAcowe o karach na cbrzedcian, webo- 
dz^cycb z nimi w styczDofii (t de iadeis). 

de malitia hominum zamieszczono statnt zagra£ajqcy 
karami tym, ktdrzyby kons^tocyje niniejsze z miejsc, 



99 



gdzie byly zawieszone, asnn$li , lub je zmienili 
i flfalszowali [tyt de constitotionibus). 
Obok tego da 8i§ jeszcze ^ykazaii, ie pewna cz^dd 
postanowieii legata Filipa wplyn^la poiSredoio na redakcyje 
pewnych nst^pdw 8tatat6w kaliskicb tak^ te albo mydl za- 
cbowano zmieniaj^ form^, albo zachowaj^c i forniQ posta- 
Dowienie tylko bliiej okredloDO, lab nawet cz^dciowo zmie- 
Diono. 

DIa przykiadn i por6wiiania zestawiamy tu dotyczace 
statata : 



Statnta legata Filipa. 

c Arma ab ecclesiasticis 
noQ circam ferenda. 

Districte precipimns do sa- 
cerdotes yel derici in qnovia 
ordine constituti, gladium vel 
enltellam. . portent, nisi eid 
manifesti timoris causa ingrn- 
erit, nectUDC absque licencia 
prelatornm portent. 

c. De sacerdotam nltimis 
Yolnntatibns 

Precipimns sacerdotibus , 
quod sacerdotes ad saas nlti- 
mas Yolnntates nnnm vel duo 
advocent sacerdotes vel vica- 
rios eornndem si possint com- 
mode. 



Statnta kaliskie. 

tyt. de vita et hon. cler. 

Et similiter de cultellis Ion- 
gis precipimns observari nisi, 
tales sint in itinere constituti 
vel inimicicie habnerint ma- 
nifesto. 



tyt de testamentis. 

„Statnimns qnod deinceps 
clericis caratis et non caratis 
testandi libera sit facultas ita, 
qnod ad ipsomm testamenta 
dnos sacerdotes si fieri poterit 
convocent ant alios probos vi- 
res..* 



DIa tych dw6ch postanowiefi nie znale21i6my innego 
ir6dla nad postanowienia legata Filipa, innych, kt6re do tej 
kategoryi nalei^ nie przytaczamy, gdyt albo powtarzaj^ si^ 
czesto w irddlach innych, albo wprost za iTddlo statntdw 
kaliskicb nie mog% by6 poczytane, gdyi tn si^ znajdnj^ce 
postanowienia podobne, jak niiej b^dziemy si^ starali wy- 
kaza6, na tie innych powstaly 2r6del. Reszty zad postano- 



100 



wiefi tych obszcrnych 8tatot6w za £r6d}o kaliskich nie awa- 
tsmjy rsLZj te o ile to dotyczy prawie jednej trzeciej ieh 
czeAci, nie da 8i$ ani co do formy, ani co do myAIi nawet 
jakad analogija mi^dzy niemi a statutami kaliskiemi wykaza6, 
drogi raZy 2e dia tych postanowiei naszych statntdw, kt6re 
odpowiadaj^ tre§ci innych postanowiefi Filipa, rdwniei inne 
trddlsL i to niew^tpliwie bezpoArednie wskaiemy. 

8. Statnta arcyb. Jakdba na synodzie w L^csycy r. 1285. 
Z tych statatdw weszly do kaliskich tyiko postanowie- 

nia art. 7.* o obowii|zka arcbidyjakon6w w czasie wizytacyi 
egzaminowania dnchownych co do sprawowania . shiiby boiej 
(tyt de off. archid.), art 18 przeciw schizmatykom, wylamu- 
j^cym 8i§ ze zwi^/kn dyjecezyjalDcgo i prowincyjoDalnego 
(tyt de scismaticis) i art. 26 o spisania inwentarza dotacyi 
Dowo ufuDdowanego koAciola (tyt de eccl. edif). Art 8, 
9 i 17 o ntrzymywania 8prz§t6w koicielnych i o zezwolenia 
zwierzchnika kodcielnego Da fhodacyje koAciola lab klaaztom, 
zyskaly oow^ form$, reszt^ juito za8b|piono innemi postano- 
wieniami, juito znpelnie wypaszczono. 

9. Konstytacyje arcyb. Jak6ba na synodzie goieiniei- 
skim r. 1290. 

Tylko dmgi z fragment6w tych konstytacyj zostai 
awzgl^dniony w statntach kaliskich i to w sposdb ajemny, 
gdyi zmodyfikowano go powohiji^c odmieone postanowienie 
c. 2 Extrav. Johann. PP. XXU tyt 1. 

10. Statnt o dziesiecinach arcyb. Jak6ba na synodzie 
gnie^Diefiskim r. 1309 nie zostat przyj^ty. 

11. Statnta legata (rentilisa na synodzie w Preszbargn 
r. 1309. 

Zamieszczono tylko jedn^ z tych statatdw konstytacyj; 
c. 3. Ne qais recipiat ecclesiasticam beneficiam de mann 
laici w tyt de institationibas, reszt; opaszczono. 

12. Statnta synodn w Uniejowie arcyb. Janisiawa r. 
1326. 

Ze :^r6d}a tego jut znacznie wi^cej czerpano. W brzmie- 
nia prawie doslownem zamieszczaj^ statnta kaliskie art 3 
dopaszczalnoAci zastQpstwa os6b dachownych w s^dach 



101 



swieckich (tyt. de procuratoribus); art. 7. skierowany przeciw 
stacyjom wojsk w dobracb duchownych (tyt. de im. eccL), 
art 10, zabraniaj^cy patronoiu zabiera6 rzeczy do zmariych 
dachownych nalei^ce (tyt. de sede vacaDte), art. 14 przeciw 
oieprzestrzegaj^cym cenzar kodcielnych (tyt. de sent, excom.), 
art 20 o apostatach ab ordine i a religione (tyt. de apost) 
tndziet art 16, 17, 24 o dziesi^cinach (tyt. de decimis). 

Po6rednio wplyngly artykuly 4 i 9 W8p6lnie z wspom- 
nionym wyiej statntem Gwidona (art 9) na redakcyj§ nst^pu 
^Irrefragabili^ w tyt de foro competent!, albowiem ten sam 
tok my61i i niektdre zwroty stylistyczne tu sig powtarzaj^; 
z art 21 zad wyj^to zdanie koncowe o niewainodci cenzur 
orzeczonych przez osoby nadn^ywaj^ce prawa pobierania 
proknracyj w czasie wizytacyi i doezepiono do podobnego 
postanowienia arcyb. Jaroslawa z r. 1357 o archidyjakonach 
(tyt de o£f. archidiaconi). 

13. Statata arcyb. Jarostawa na synodzie w Ealiszn 
r. 1357. 

Poniewat statuta zwlaszcza z XIY w. im p62niejsze, 
tern wi^cej odpowiada6 mogly stosonkom faktycznym i pra- 
wnym z czasdw przyjdcia do skutku zbioru naszego, przeto 
tei i wi^cej ma materyjain dostarczyly. Ze statutu z r. 
1357 w skntek tego stosunkowo jeszcze wi^cej czer- 
paoo, na 17 artyka}6w bowiem 9 dostalo si^ do kodyfikacyi 
1 to w brzmienia prawie doslownem : art. 1 quod prelatus 
sen canoniens ecclesie catbedralis ad ecclesiam intret su- 
perpilliciatas (tyt de vita et hon.), art. 4 quod prelatus vel 
canoniens pro anima fratris sui missam cum vigiliis legat, 
qnam primnm obitum fratris scierit (tyt de sepult), art 5 
snper presbyteros, qui plures niissas dicant i art 6 quod in 
coUegiatis ecclesiis omoes bore voce decanteotar (de eccl. 
miss.), art 7 nt archidiaconi et eorum vices gerentes non 
audeant pecunias in subditis extorquere (tyt. de archid.), art. 
9 super scultetos (t j. aby w dobracb duchownych wsz^dzie 
tylko jeden by! sohys, a je61i soltys zmarly pozostawi kilku 
8yn6w^ to najstarszy ma po nim soltystwo objq^, i reszt^ 
syo6w splacid) (tyt. de empt. et vendit), art 10 ut secreta 



102 



tractantiam in capitolo debeant inyiolabiliter observari (tyt. 
de iareiarando), za6 art 11 super raptores bonornm ecclesie 
wplyn^} nawet co do formy cz^dciowo na redakcyj; doty- 
cz^cych ii8tQp6w w tyt. de raptoribns. 

14. Statnta arcyb. Mikolaja Earowskiego na synodzie 
w KaliszQ r. 1406. 

Statnta te bezpofirednio prawie, o ile nam wiadomo, 
poprzedzaj%ce nasz^ kodyfikacyj^, weszfy w calo&ci w jej 
sklad, tylko postanomenie kame w art 1. dotycz^ee arcy- 
bisknpa i bisknpdw, kt6rzyby zaniedbywali zwolywania ay- 
noddw prowincyjonalnycb i dyjecezyjalnycb, zostaly cokolwiek 
zmienione nie co do.tredci, leez tylko co do formy (tyt de 
off. ord.), art 2 zarz^dzaj^cy post w wigilif 6w. Macieja 
apostola wszedt w sUad tyt. de observatione ieinniomm, 
a art 3 o antoryzowanych przez ordynaryjuszdw notaiyjii- 
szach w sklad tyt de fide instrnmentornm. 

Jedli zestawimy wyniki tego formalnego tylko pordwna- 
nia, to okaie sif, te dawniejsze nasze statnta prowincyjo- 
nalne (o ile 8i§ dochowaly do naszych czasdw) zbyt wiele 
materyjaln kodyfikacyi kaliskiej nie dostarczyly. Wyj^tki za- 
zaczerpni^te z dawniejszych statnt6w nie dochodz^ ani do 
polowy ilodci wszystkich postanowieA, w zbiorze naszym za- 
warty ch, synod w Kaliszn widocznie nie chcial si§ zbyt 
brzmieniem dawniejszych nstaw wi^za6, lecz w ksztaltowanin 
przepisdw prawnycb by! wi§cej samoistnym i swobodnym. 
Do podobnego wynikn doprowadzi nas i por6wnanie treici 
postanowiefi statatn Tr^by z dawniejszemi, tndziei zestawienie, 
jakiej osnowy statnty zostaly przyj^te, jakie zmienione , ja- 
kie wypnszczone i jakie nowe dodane. A mianowicie: 

1) Wypuszczono wszystkie prawie postanowienia posia- 
daj^ce charakter wi^cej liturgiczny nii prawny, w skntek 
tego zbi6r kaliski zyskal na jednoIito6ci prawnego mate- 
ryjaln ; 

2) wypaszezono dalej caly szereg statnt6w okoliczno- 
ftciovrjrch. Takich bylo bardzo wiele, a dotyczyly one przede- 
wszystkiem czy to 6rodk6w przeciw niemoralnema iycin 
dnchownych i przeciw gwaltom na osobach i dobrach dncho- 



103 



wnych, czj przestrzegania ekskomnniki i cenzar koi&cielnych, 
czy wreszcie dziesi^cin. Caij materyjal prawny obszerny, 
dotyez^cy tej ostatniej kwestyi, jaki si^ w dawniejszych 
statntach ZDajdnje, zast^piono kilkoma tylko z nich wyj^temi 
postanowieniami , stan prawny tej sprawy bowiem radykal- 
Dema nlegl przeobra^enia w drngiej polowie wieka XIV, 
w skatek zawartycb kompromisdw i nowycb ordynacyj; 

3) podobnie nlegly zapelnie zmianie przepisy dotycz^ce 
praw archidyjakoDdw — urz^d ten bowiem stracil dawniejsz^ 
8W4 wtadz9 i znaczenie; 

4) odpadty prawie wszystkie lab znpelnie zostaly zmie- 
nione przepisy rezydencyi, gdyt praktyka pod tym wzgly* 
dem 81$ zmienila, podobnie przepisy czaracb, tudziei pel- 
nienia obowi4zk6w duszpasterskich przez zakonnik6w; 

5) now% formQ azyskikly przepisy prawie patronatu 
i matie^stwie, wreszcie 

6) dodano ca)y szereg postanowiefi zupelnie nowych, 
tycz«|cyeh siq Btosank6w istniej^cycb w chwili wydania 
zbiom kaliskiego; postanowieA tycb jeit do&i wiele, a do- 
tycz^ rozlicznych materyj prawnych, jak alienacyi mienia 
koAcielnegO; kontrakt6w poszczeg6lnycb; budowy kodcioldw 
i administracyi mienia kodcielnego, symonii, berezyi ze wzglg- 
da na herezyj^ Hnssa, lichwy, poknty i rozgrzeszeoia. 

Jak wife widzimy prawo prowincyi gnieinie^skiej w no- 
wej tej kodyfikacyi zyskalo now^ zapelnie form^, a i tred6 
ile na to granice nstawodawstwa powszechnego dozwa- 
la)y, w wielu kierankacb od dawniejszej odmienn^. Nie byl 
to jai jakid podobny do dawniejszych statat fragmentary- 
czny, ale wszystkie kieranki i gat^zie prawa kodcielnegO; 
ile do zakresn partykalamego nstawodawstwa naleied mo- 
g\jf znalaz}y tn nwzgl^dnienie i odpowiednie normy. 

Wobec tego wracaj^c do zaloienia tego rozdzialn, aby 
zbadai irddla naszych statutdw, przypndcii mnsimy dwie 
moiliwofici, le albo to wszystko nowe tak pod wzgl^dem 
treici jak i formy, co si^ w zbiorze znajdnje byb oryginal- 
Dym tworem kodyfikatordw, czy synodn w Kaliszn, lab ±e 
przedmowa statat6w naszych nie wszystkie nam ir6d}a podaje. 



. Ustawodawstwo part^kalarne obce. 

dnigie przypnezczenie, jakiedmy w poprzedzaj^rym 
l^pie, zdaje BJf byiS jai z g6Tj prawdopodobniejszem 
lokrotoie stwierdzonego faktn, te pospolitem b;)o 
' iredoicb wiekacb poslngiwanie siij przy wszfst* 
ach ostawodawcffcb materyjalem jnt istoiej^cym, 
dzieiodziej sformalowanym i nrobionyni, wsKak id- 
kodcielne w glAwnjcb zarysacb wBz^dzie do siebie 
iboe i m^o wybitn^cfa r6inic przedatawiaty. Praca 
t6go byta Dtatwiona, a Dadto post^irawanie to mialo 
stroD^, tt zaczerpnifte zkqdin^d przepiey bjly jni 
ranej wartotei, takie, ktAre si; jut rzeczywiAcie 
ce okazaty sknteczDeini, a wigc o tyle ceuoiejeze od 
chodby oryginalnyob. Recepcyja tei talta, czy to po- 
ycb poBtunowieA, czy e^ych statat6w byla rzecz^ 
i i w tendencyi nniwersalnodci ko^ciola i jego prawa 
D% poBiadala podstaw§. Postawii wj^ maBimy 
Btatnt6w naBzych pytaoie, |czy przy icb aktadaniu 
, miejsca recepcyja podoboa. Cheqc na nie odpo- 
pordwoaliAmy zbi6r kaliBki ze znanemi statatami 
rnemi innycb kraj6w pocz^wHzy od r. 1000 do 1420, 
t byl do6(i doDiosly, gdyt rzeczywidcie okazalo bi;, 
ibidr posiada bardzo wiele postanowiefi z naszych 
;ycb 8tatnt6w uiezaczerpDif tycb , lecz za to wspdl- 
ewnemi obcemi nstawami i zbiorami BtatnUw: w^- 
, czenkicb, mo^nnckich, magdeburskioh i Balzbnr- 



Ustawodawstwo kosciola w^gierskiego. 

t ono najpodobniejsze do naszego nstawodawstwa, oa 
iiD bowiem tie gI6wDem co i oasze si^ rozwijalo. 
na mydli UBtawy legatfiw, ci Bsmi bowiem legaci, 
I Polski byli wyeylani, po wi^kszej czgdci i legacyjg 
"zecb zarazem mieli Bobie ponierzon^, icb wigc sta- 
Pulaki wydane i na Wggrzeeh obowiqzywaly. Do 



105 



tych 8tatot6w oale^ obszerne statuta Filipa b. firmanskiego 
i statata Gentilisa. Te ostatnie o tyle za :^r6dlo naszego prawa 
prowincyjonalnego moiemy awaiai; o ile 8i§ to tyczy statu- 
t6w w Preszbnrgu wydanych, wyraj&nie bowiem i do Polski 
si^ odoosiii mialy ; — ten sam legat jeduak wydal nadto caly 
szereg konstytucyj specyjalnie w^gierskich, a z tych jedna 
przyj^t^ zostala do zwodii kaliskiego. Misyja Gentilisa 
obok cbarakteru kodcielnego posiadala charakter polityczny '), 
a mianowicie miala na celu U8tali6 tron Karola Koberta. 
Przy okazyi spetniania tej misyi wydal Gentilis nadto 
w r. 1308 kilka ustaw, zmierzajqcych do uporz^dkowania 
niekt6rych spraw panstwa '), a mi^dzy niemi znajdowala si§ 
i konstytucyja „De ordinationc vacantis ecclesiae per provi- 
sionem , clectionem ant postulatiouem faeienda^ traktuj^ca 
obsadzenin stolic bisiiupieb w. drodze prowizyi papieskiej 
lab obiorn kanonicznego. Czy w ci^ga XIV wiekn ustawa ta 
w Polsce byla prz} j^t^ i przestrzegan^ niemamy dlad6w, spo- 
dziewa(iby si^ tego nale^alo z wst^pn dodanego jej w statutach 
naszychy w kt6ryeh w calodci w tyt. de electione zamie- 
8zczon2| zostala. Brzmi on: ^Item statuiraas, qnod practica et 
forma Gentilis ') electionis infrascripte in omnibns et per 
omnia observetor, qaam auctoritate huias sacri concilii in- 
novamnSy^ a wi^c skoro o wznowienie chodzi, masiala mie6 
przedtem jni zastosowanie. Nie zamiedcilidmy jej mi^dzy 
^.r6dlami polskiemi; bo pierwotnie tylko do W^gier si; odnosiia 



*) Fessler- Klein: Geschiclitc Ungarns II. B. 1869, str. 19 
i nast. 

*) Mansi XXV p. 156 — 170 Peterfpy: Cone. Hungariae I, str. 
149 i nast. 

') W wydaniu statutdw kaliskich w „Star. pr. pel. pomn." 
wydrukowano slowo ^GentiUs" roal^ liter^ pocz^tkowj^ do- 
daj^c w odnodniku uwagQ. ie slowo to mo^e przez pomylk^ 
zamiast ^generalis^ zamieszczono. Slowo Gentilis znajdujc 
siq we wszystkich r^kopisacb. 

Wydx. filoxof.-hiitor. T. XXIL H 



h>t^ 



i^nk. uk i li^ae m. |x. de staUa regis, de corona regis^ de bonis 
n^^I;b::$ eur i u^ vvdane, aktu przyznaj^ego jej nice 
K^lMwijir ;3jv*;| w iX<re nie posiadamy, s^dzimy wi^c, ±e 
dr\v;| w.Iuv" nfw>.*yi do iias si§ dostak. 

L 'vixy<\ i\:uzikow nstawodawstwa koscielnesro wc- 
^nonsk-cp.* i^4;e $i^ cicze^ jot wigcej nie zaczerpni^to, 
iiiMU.VV'* ^^'^v^ ycwBUL rriwdo^v-dobnie przypadkowa, zaehodzi 
aiKM^v awvuji p ;«^: cwieniami synoda legata Guidona w Pa- 
dwie r. 1-vV^ * > a i» cii^iy postanowieniem, Quod ordinarii 
uott |ur::o:^Hf::l c.'m i>Mani$ io salariis a ast^pem „Veritatis'' 
do ^ouerTiuru:^'' :y:;:U ue sirrionia sUtutow naszycb, tadziei po- 
stal! *w eriem Quv\.i nxrorxns^ etrcl«sianiin parocbialium oonpos- 
$iu( $e a ^:!^ <^x-Ie:si:> a^s^atare, licencia ab ordinariis non 
obteuu a t\tuioui ae cler. aoa resw Analogija ta odnosi riq prze- 
waiuie J>*ko \v d«* m\5ia p:;^U]iowien, gdy zad nie mamy in- 
nych dAUYch ttio u-xieniy na tej p«^tawie wnosid o zawi- 
$lvvici cAji^y-h $ta:u;v>* oJ owych w Padwie wydanych. 



i sadibarskh^. 

Tni)vtLi;emy >tatuta te iaexuie dia tego, ie migdzy nienii 
baru^«» k'isiy rachoihi £v%iazek. Przedewsiystkiem zazna- 
ezyc mLi>imy. 2e j^sli inoie bye uowa o konystania 8tatnt6w 
kaliskk'h z LKnvv^szvch^ to tvUo o t%'te« o Ue za zr6dlo sta* 
tncow ca:>zyeb bcvi^ieuiy uwazac me luiae slatata prowincy- 



I 



iLv>'5>i XXVI p. 222 ^Gaid^.* mi;>. div. tit. s. Ceeiliae presb. 

card, apocitoiiode s<.*d:s k^attt:j vener. patri patriarehae 
A<iailt;^iea>i sal item ia doomio. Ad atiiitateoi eeclesia- 
rum... in re^no UnjTuriat; ae A'fiil^jritfn. Graden. Sillizbar- 
Z'fn. pr-jviaciis... Ze owe anaii.^j::czne nstepT nie dostaly 
i'v^l do na:?ZH^o zbiuru lx po^redaittwem Salzburga dowodzi 
t;ikt. ze je^ii na<z zhi.'ir ze statutdw Sddzb. korzTStaK to 
z takiej red;ikevu ^dzic tve!i u$t».'row nie ma« 



107 

jooalne tych prowincyj, lecz ich kodyfikacyje. Ju4 z tego 
wzglQdu trudno przypa6ci(i^ aby nasi kodyfikatorovvie poslugi- 
wali si^ fragmentarycznemi statutami, ±e istnialy zbiory 
tycb 8tatat6w i w odpisach byly rozpowszechDiane , nadto 
zaA forma w jakiej nst^py z tych statat6w w naszych za- 
mieszczone zostaly, dwiadczy na pierwszy rzat oka bez po- 
trzeby dalszego nawet badania, ie dotycz^ce nst^py nie 
zk^diD^d, lecz z samych kodyfikacyj zaczerpni^to. Zwi^- 
zek jaki mi^dzy wymienioDemi na wst^pie statutami zaehodzi 
jest teo, ie wspdlnym pDiem praskich, magdeburskich i salz- 
bnrskich statutdw sq moganckie. Co do praskich jest to rzecz 
zrozamiala, gdyi Praga naleiala do prowincyi mogunckiej 
jeszcze w r. 1310, t. j. wtedy, kiedy zw6d statutdw mogun- 
ckich do skntku przyszedl, Arnest z Pardubic wi§c, uklada- 
j^c zbi6r 8w6j, wziadd go raasial przedewszystkiem za pod- 
8taw$. Do 8tatnt6w salzbarskich zad i magdeburskich dostaly 
sif pewne ich poBtanowienia bezw^tpienia drog^ zwyUej 
recepcyi. Nasuwa si§ wskntek tego pytanie, czy statnta na- 
Bze, skoro tamte wiele posiadaj% postanowieA wsp6lDycb; 
czerpaly tylko z jednego z tych zbiordw, czy z niekt6rych, 
czy z wszystkicb. Jedyn^ wskazdwk^ w tym kierunku mogq 
bye te ust^py, kt6re w zbiorach owych s^ r6ine i oryginalne, 
ile wi^c kt6ry z tych ust^pdw znajdzie si§ w statatach 
naszyoh b^dzie to dlad, ze ten wladnie zbi6r shjbyl naszym 
kodyfikatorom za podstaw^. Obok mogunckich, kt6re s^ 
pierwotoe^ najwi^cej samoistne pod wzgl^dem sformnlowania 
przepis6w s^ statnta praskie ') i rzeczywidcie z nich cala grupa 
nstfpdw, nawet w porz^dku, w jakim si^ tam znajduj^, 
przeszia do 8tatat6w naszych. Go do praskich wi^c uwaiamy 
za rzecz niew^tpliw^, te je nasi kodyfikatorowie przed oczyma 
mieli. R6wniei^ zdaje mi siQ to samo bye niewqtpliwem co 
do statat6w mogunckich. Statnta praskie wyrai^nie w przed- 
mowie na nie si^ powotnj^, co mogloby sklonid i naszych 



M Opieramy si^ tu na redakcyi zamieszczonej w Hartzheima 
Cone. G. IV, 8tr. 381 po.i r. 1355. 



^ • 



k-«rriiii:ri^ Li x-itkiaoxii if-ri tr.»i^K. ssalo sie to tet ire- 
MT^w-:«eL»*. "i», i«.'-.'^'ia.TJtj j:a I iitf;::^ni vykazsje, ie wyj^to 
I i_»!i isfTtTx ~i^e- i" t-^ s« w sbiift-; z owTch pozostalych 
tn^i tjcj-f'tiffT- i.»? rx .11:%. Lti.:i>T tak mognnckicb, 
;Ak I :ns*i:»:a i: ..r ▼ i^.i s% x 3;» rxi.:i:<M^ ir Knkowie 
•/:-;::fiji ij7L~LZA ;:•:*?. iiA r^i::if 1 XIV wiekn statot6w 
rr^^'i. :• :' /.ceixJ'A£'<I..LL&i4 x :r^.i m>^ egiemplarz sta- 
n":w n:,rr3«:i;«M : . lo^tf^.-j ii^f^rij:? i: Mlki>laja Strossber- 

riii 3ji$2j^ri icjii-k; r:w. Trudmej ozna- 
■fXTc j*:*?!:*:!^^.'* :.I in^.!a ^£»^:»^i lii.njw. Zbidr magde- 
&:irs^ {•.w-i^£ sj.;;in •: r. IJT. . 'irrza redakcjja w r. 
l-tJ^-', lb r 5aLs::r>i-. -» r. I4lf " : lak jeden wi§c jak 
i <inz: =:::xf >:^ i-: rx? rrr m r. I^i'. i.tSJ.e. Trndnosc w ozna- 
eseni^: pl^^ x^.-nrzi-e =a :i:2 . le a? prstacowienia, kt6re 
sie w ni5iv3 rrj. iz^ 3:::rie. a kvr^ z irch dwoch xbio- 
r.'w m-^tv bvc wv .e:e. ii-f $a cr^rvc^Alnie lacnnulowane, lecz 
al'» sie i::^;iz*a w cri r?»r'X-ie:^z:*. a Badto i w ido- 
rmckici. alio w ;«eizvm 1 iii:i. lib p-a^kim i m«>gonek]n]. 
Ta ']iz wi^» ide wvstarv'za c^r .ne r*:o:.wxacie C»nnT, trzeba 
jeszcz? s2C2«e^J4:'Wo «i:a rv'^o.vz.ic s^IIiaevfe. Pv'Stfpowajiie 
takie cj c*> 5:an:t.w ma^rieizrskxh d*::n>wadza do reznl- 
ta:x ze tjch a na> prr.y rexLikoyi zwodz tLiiiskw^ me mianoy 
wszT*:k:e b*:»wiem p-?>ua::ow:eu:a • k;o.-^ 1 nieh wzi^e bye 
mo^Wj, zHaj'ica sie w brzinienia dv;?lvWTiein w statntach 
D.oguiickiLh. Gdzie zas styliiaeyja staSntow naszych jest co- 
k«>l'*%>k rj.imienna, tarn za*«Tsze wi^v'ej ibliia si§ dk) tych 
f/^tatniL-b. To samo w ealej pelai ty«*zy si^ i statatow salz- 
barakicL 

Jako przykiad przytaczamy: 



'; Mis^f: XXVI, 8tr. 570 i nast.: Haktzheim Cone. Gernu 

*;7>;— 722. 

S H».KfZHfc/M: C, G. V. frir. 171 i na;^t. Daluax Concilia 

.'ialm^»jr;r#rrHia »tr. 1»37 — isy. 



109 



- 3 

s § 

a « 

ss g 






^1 

«= .2* 

o 

o* S 

c o 

a -c 

S B 

CO 86 

X 

o 






flS 00 



.2 < 

3 O 

S tj 

OS -^ 



cs ee • 

t3 3 .5 

« ao 

S a i 

^ S c 

O a> 

S 2 



Q. > := o 



a c 

s a^ 

*- a 

o — 
« 

o 

® a 

5 <D c 

3 CO ee 

ft <2 «= 

o ^ •*« 

.2 o >-• 



A *• 

o « 



eS "^^ 

3 » 



o s a 's 
"^ g - 5 

eC S o * 



.o ee « 



J2o 



c o 



2C 




OS 
09 

3 






i^ s 



be S 
o 1^ 



r B 



CO 



o 

3 
O* 

00 

3 

a 



ee 

CO 



3 fl 

© « 

3 <S 

w s 

J— ^ 

ee ^ 

♦3 3 

eS ** 

J 5 

S *S 

ee a 

V ee 



.2 

xs 

.2 

'5 

a 

o 



3 
00 

00 



.2 5 

3 O 

'^ 2 

t^ 00 

is — 



00 



O 

a 3 
o • 

•o .- 



3 .= 



^ 3 

2 *. 



^ « 



=s 2 

00 Q« 



If 

^ 3 



I 4^ I 
fe * i? 

o :— ti 

3 « S 

3 Q) 

I "•§ 

3 C 
00 ® V 

g 00 

^ ^ 2 
o 2 ^ 

00 ee "-s 



S 2 



•«* 

•«* 

s . 

•2 i 

V 3 

.5 us 

3 es 

00 o 



I 

o 

G 



oe 

00 
3 



T^ 3 ';^ 3 

• "^ ^ 3 
•— o • --» 

« ^ o 

«» o. 2 « 
*- a •« a 

2 ® ^.§ 
08 a '5 

CO 



=5 S 

S » 

2 V 

3 .M 

C* C 

:= « 

ee <^ 

S 5 

o o 

§ 3 

o -^ 

« J 

ee ^ 

«o ee 



5 a 

O 3 
•*• y 

-O : 

.2'^ 

5 'o 

a o 

*C o 

«2 B 

i' 

00 S9 
^ S 

«*• 00 



s « eo 
00 'w »a 

iS I s 

.2 & ^ 

TS « 3 

3 — 'O 
^ ^ O 

00 s a 

^ 3 

O cc g 

eS « O 



s 



« ee ^ 

ee 
> C^ 

3 
Ob 

" s 
§1 

S ee 



a •= 

3 z 

*« a 



i I a 

o o s 

^ — 

•^ 00 .z 

'^ 3 ♦* 

M 3 »0 

ee o ee 

3 ;:: 

^ 00 .2 

o *c 5 

^ 5 a 

.2 -n ^ 

a> u «> 





1 




5^ 









Oi 


a 







'5b 




'2 


p 




09 


TS 




»i« 









^ 




J3 




•X3 


a 




IP 







s 







.•^^ 


00 
0) 




^ 









■" 




2 


c« 




CJ 


N 




a 






s 


p£3 




ftOD 




■ px 







^ 




s 


CO 







a 




no 


Xi 




^ 


'3 







CO 




>> 


■ rx 




M 






2 


J3 




e« 







P 










a 




a 


to 




OS 

00 



S 




3 







^ 


ns 




00 


c 








«^ 




■41^ 


00 




OQ 


*p^ 
Pm 







a 




TS 


00 














0? 




TS 






p2 


• 

•4^ 




3 


^ 






^ 




t^ 






P« 


a 




a 




t9 


• 

QO 


,0 





N 




TJ 


00 


'C 





.2 


Ph 


a 






cS 


0) 




ti 


•o 




a 


• 
4^ 







>> 




09 






•^^ 






0? 






.3 
O 
ee 

*5 

ee 
no 



CO 

*5 
Be 

JS 

IS 

00 

ft 

*^ 

N 

<B 

O 

o 

B: 

o 

•■M 
OD 



00 



d 

Otf :S 

c • 

3 

*i» ee 

a » 

ee ^ 



a 



a bp 

»:^ 



ee ^ 
'p ee 

t* 



a '5. 



3 



r;TiiikT.t ;i ;■ -t i ^ T t ' » ij^wr-iawareh tyiko xbiory 

tr. c .■f--».-.-jjl m. »-*e*r^- roiaTih i k<>nrsUDO x mtgn 
lio si*r:*e; E:-fr«'- *"?:-:» tia/J nst?pj s^ w na- 
ti-l.nt !■ :Li-i-sr;-i:i»f i rejxJy C'>>)oiniie. MnieJ jni 
Lowo krcTTK^s--,' ■TT-r:*: i* i':;:«i miguickie^ i wig- 
fSi;;". *ieri« iLk=.i^ *??t"'* i^esiano, lawisloSci je- 
^■r-i=a Ke ':a.-::i;> iint-:- c r-iaroc, oajwi^cej unieDJono 
rnJa d* ZTir.s. iiii.-eij,~x. =t w m. de sede Taeaote 
Qc:i-ZE-.~e dt:'rr;:<.- e;:?f"r<' — iocorriL* W sposobie. 
XKtil tss« I n-ci: s::an: w konrstal nie widac je- 
akie^.j X fv:-rr p wiii't^C' pU-o. priTpadkowo zdaje 
ile t,i lA p*Tic<'jr* cwuas'X wrjipowano bei gl6- 
ivjli pnewiiiL:?;, Nie V-eiiiensT wie* ta sxcxegdiowo 
ic, ro le f:4n::ow n-^h in-^tc> i gtjzie tamieszczoDO, 
]$ylamy do doJiTka « kciico pnu*; xamieszczonego, 
jawgfl rcizkUd iwoia na«e£\> na je? j zr6dla, gdzie 
:k ten 6am f>rEoi s:^ $i; Dwid<.i«'xai. Zaxiuczyc jednak 
r, te tak tok oivsli. iak i nieklure zwrolr stvlistyczDe 
lOW}' staijlow oasiych otiponiadaj^ w znpdnoEci tre- 
itylizafvi przedniowy zw^da iiii>gTHickiego. Czy nie 
Diote wobec logo oprawnionj-iu nuiosek, ze ten wla- 
edd byl wioreoi dla ki>Jytikatordw naszych i (Instar- 
laoa siciegiilowe^o '? PrzeJniMwe tq r6wuiei w di>- 
dla porAwnania zamieszotaniy. 

3. Prawo dekirtalow. 

■dy nstawodawstwo pronincvjoDalae wiano bylo obok 
zadan cznwac nad wprowadzeaiem w wykoaanie prawa 
cboego, przelo bardzo czeslo czy to w postczegdinjch 
:h, czy w ich zbioracb moiaa si^ spotka^ e powtd- 
1 tcgo Inb owego przepisa pnrna powszecbnego z za- 
Diem doslowDem pewnej konstytucyi papieskiej Inb 
y Boborowej, kt6re mogly do stosnnkdw miejscowycb 
; Hzczegolne zaslosowanie. \V kodeksacb rgkopi- 



Ill 



dmiennych nawet przez osobj pry watne sporz^dzonych; gdzie 
zbierano nstawy prowincyjonalne koi^cielne, zaroieszczano 
r6wnie2 podobne wyj^tki z dekretai6w Inb ustawy, kt6re 
w danej chwili nznawano za bardzo doniosle i w skutek tego 
astawy takie wcbodzily niejako rdwnie^ w sklad prawa par- 
tyknlarnogo. I n nas takie w dw(3ch znanych kodeksach, 
obejmnjqcych zbi6r Jaroslawa i ioDe statuta prowincyjonaloC; 
ZDajdajemy kilka konstytucyj papieskicb og6Inej tredci, nie 
specyjalnie dia Polski wydanych; z kt6rych kilka i w zbio- 
racb dekretal6w siQ zoajdaje *). W przedmowie do zwoda 
8tatQt6w moguDckich wyraioie nawet zaznaczono ;,cau8a 
etiam brevitatis et ntilitatis pancnla de communi iure pro 
floscalis fracta tamen non vacuis admiocendo pro loci et 
praesentis temporis qualitate," a zw6d kaliski i w tym kie- 
ranka naSladowal mognncki. Wprawdzie w przedmowie o tern 
nie wspomniano^ ale podobnie post^powano nawet w szerszym 
u\± w statatacb mognnckicb zakresie. Kilka tytuI6w jest do- 
slownem powt6rzeniem odaoftnych nst^pdw z dekretal6w, inne 
streszczano uzapeiniaj^c czasami dodatkami. W brzroienia 
doslownem weszly w sklad statat6w kaliskich^ pod temi sa- 
memi rubrykami, tytaldw, bez podania jednak zr6dla : 

c. 4 i 7 X de immnn. eccl. (3.49). 

e. 1 i 4 X ne eler. vel. mon. (3.50). 

c. 48 X de sent excom. (5.39). 

c. 1 Clem, de penit. (5.09). 



*) Dzi^ki uprzejmodci jednego z naszych uczonych otrzyma< 
lidmy z petersburskiego r^kopisa notatk^, obejmuj^c^ do- 
kladniejsze daty tych konstytucyj. S^ to: 

1) Konstytucyja Marcina IV Dilectis filiis religiosis cuius- 
cunqne ordinis per universum muodum constitatis. Gravis 
et dampnosa querela... Datum Romae a. 1283. 

2) Eiusdem de potestate absolutionis. Perlectis litteris 
vestrls ita circa absolutionem excommunicatorum — bez daty. 

3) Konstytucyja Bonifacego VIII. Potthast. Nr. 24291 
i 24397, tudziei c. 24 in V (5.11) i c. 1 in VI (3.12). 

4) Konstytucyja Klemensa V, c. 1 Clem. (5.10), wrcszcic 



112 

Ust^p z tytiila lie electione statntdw kaliskicb .Et ni- 
failominns* do namittaf jest znowa streszczenietu c. 43 X dc 
elect. (l.G) i G. 5 iD VI de elect. (1.6), ^tnt de filiis pres- 
orum c. 1 in VI de fil. prceb. (1.11), tytal „Ne prelati 
euas sob anQUO ceosa eiponant" tego samego tytala 
:rela)6w Grzegorza IX. Ust^p wreflzcie nHandamns" z ty- 
de imoiniiitate jest powtArzeniein z malemi bardzo zmia- 
, lecz z powolaDiem si; na trddlo c. 4 ia VI de immun. ') 
Obok tego powolnja statata kaliskie jeazcze kilkakro- 
irawo powszecbne, przypominaj^ jego przepiay i klad^c 
k Da ich wykonaDie. W tytule de inBtitutionibus posta- 
ono, aby przepis c. 47 in VI de eccl. i c. 3 X de eland. 
)n3. oglaszaniacb przed iostytacyj^ kanoniczD^, ta- 
przed zaA-arciem ma!ie£stwa oazwiak dotyczQcycb 
byl jak naJScUlej przestrzegany. W tytalc de immu- 
) powolaoo podoboie c. 4 in VI do censib. i c. 3 Clem, 
tit. poborze opiat bandlowycb od osdb i neczy kodciel- 
, wreszcie w tylale de aono gratiae zasl^piono wprost, 
mioaj^c o tem wyraioie, dot) cbczasowy przepis prswa 
kalaroego {>rzepiaem z estravagantAw Jana XXII „Sa- 
i regi'minis.*' 

W ogdle wzi^wszy wobec prawa powBzecbuego statnta 
kie male przediitawiajq samoistDodci, jedyoie mote tyl^o 
rtule de teslamentis o wolno^ci testowania, tadziei 
restyjacb nie naleiqcych dcidle do prawa powszechnego, 
I. p. nadzont maj^tkn koScielnego, s^ wj^cej niezawisle. 
ftwiedliniooym wi;c wobec tego zdaje mi aif byi woio- 
le kodyfikacyi kaliskiej chodzito oie tylko o zaokr^le- 
ab Qzupetnienie przepis^w prawa partyknlarnego pne- 
li prawa powszecbnego, ale takie i o ile motnoSci jak 



5) List Urbans IV Venerabili fratri episcopo Variniensi 
apoat. sedis legoto. Sinceritatis tuae pia desideria. Datum 
Lugdani VIII Kal. Decembris pontificatns nastri a. V. 
Ust^p Eos qui z tytiilii de immiinilale jest rdwniri powto- 
rzeuiem c. 6 in VI (3 23), Iccz we formie, jak^ ten pne- 
pis Qzyska) w atatntach praskich (c. 49). 



113 



najwiQkszil z nim zgod^. Je6Ii chodzilo u nas o zreformo- 
wanie Inb ici6Iejsze sformutowanie prawa partykularnego, to 
post^powanie takie byb rzeczywidcie odpowiedniem , gdyi 
niedostatki dwczesnej dyscjpliny kodcielnej pochodzify nie 
tyle z braka odpowiednich przepisdW; ile z nieprzestrzegania 
istniej^cych i mieszcz^cych si; jui w prawie powszechnem. 
Przypomnienie tycb przepis6w mosialo wiQC rdwniei Ie2e6 
w planie naszej kodyfikacyi. 

4. Dekreta i nchwaly Soboru konstancyjskiego. 

GMbwnie z powoda programu dzialalnodci ustawodawczej 
8ynod6w prowincyjonalnych, aby wprowadza6 w wykonanie 
D8tawy powszechae^ zwiaszcza na soborach powszecbnych 
wydaQe, pochodzi owa iywa dzia}alnod6 synod6w w ci^- 
ga wieku XII i XIII, w kt6rych tyle 8obor6w si^ odbylo 
i tyle nchwal w kieiUQku dyscyplioy kodcielnej zapadlo. 
Czasy p6iniejsze ai do soboru trydenckiego mDiej jut do- 
starczaly materyjaln; po roka 1311 przez caly wiek prawie 
8obor6w nie byio, a te ktdre w pocz^tkn wieku XV zwo)y- 
wanOy zajmowaly sif sprawami ua razie wi^cej piek^cemi, 
nii reform^ prawa kodcielnego we wszystkich jego kierun- 
kach. Nie stanowi pod tym wzglgdem wyj^tku i sobdr 
w Konstancyi. Wprawdzie na porz^dku dzieunym soborti 
obok nsuni^cia herezyi i szyzmy znajdowala siQ i reforma 
in capite et membris, po zalatwieniu jednak dw6cb pierw- 
8zych kwestyi braklo jui czasu a i ocboty do zaj^cia sig 
trzeci% zadowolooo si^ tylko kilkonia w tym kierunku usta- 
wami i to dotycz^cemi gldwuie reformy in capite^ na kt6re 
motna bylo osi^gn^d zgod§ narodowodci, resztf pozostawiono 
do zalatwienia stolicy apostolskiej w drodze konkordatdw 
z narodowoftciami , ca}% zad reform^ in membris przekazano 
soborom nast^pnym. 

Uchwaiy na soborze zapadie, kt6re mogiy si^ sta6 bez- 
po6rednio Inb poArednio irddlem pewnych postanowieu sta- 
tat6w naszych 8% nast^puj^ce: 

1) Uchwaly dotycz^ce herezyi. 

Wjrdft. ttozot-hlator. T. XXU. 15 



114 

2) Dekreta nforeiacyJDe Bessyi XXXIX i 

3) Dekreta sessyi XLIII ■]. 

Z nchwat w kwestyi herezyi doBtalo eif do stataUw 
kaliakicb do tytnla de fide Rathol. og6lne pot^pienie U^dw 
Hnssa i Wikleffo, tadziet dekret seasyi XIII x dnia 6 lipca 
1416 r. przeciw ndzielaniu dwieckim komaaii pod obiema 
postaciami. Dekret dw zamieszczono z powolaniem if^dta 
atosowDie do nchwf^ dodatkowej sobora, polecajqcej pa- 
trjjarchom, arcybiskapom i bisknpom wykonaoie dekreta 
i karanie przekraczaj^cych go *). 

Nieliczne nebwsJy sessyi TCyifTlC i XLIQ bardso m^ 
tylko mogly w[^yD^ na nasze statuta. Pi^ dekret6w sessyi 
yTTYlT *) tycz^ si^ jedyoie peryjodycznego cwolywania bo- 
bordw powszechnycb, spoBob6w zaradzenia Bzyzmie na pny* 
8z}o6d, zloienia wyzaania wiary wybnoego p^ieia, aakaza 
dowolnego przenoazenia bisknpdw, tndziet ias spolii papieia — 
wszystko to przedmioty, kt6re oczywi^cie do zakreaa tuta- 
wodawstwa partykolarnego nie naleialy. Cokolwiek wi^cej 
jut atatota naaze zavzerpn^i mogiy z siedmin dekretdw za- 
padlych na sesayi XLIII. Znajdowat aif tn bowiem najprzdd 
dekret oaleiqcy do apadlej z prograam reformy in toembris: 
de vita et bonestate clericoram (VII), sadto iDoe dekraty 
dotyczyly apraw mog^cycb stac w zwi^tko z kwestyjami 
oatawodawBtwa par^knlaroego *) ; widoczuym jedoak jestita 



*) Na soboree w Pizie Die z^Qto sif wcale kwestyj^ reformy 
pnwa koScielnego, przeto to o nim nie wspominun. 

») Mansi: T. XXVII, atr. 726—728} Hardt: ,Magiinm Con- 
ciliam ConBtaDcienae" Fntnkfart i Lipsk 1700 T. IV, str. 
332—334. 

') Hanbi: T. XXVII, str. 1159 i ntst.; Hardt: T. IV, str. 
1435 i niBt.; HOblbe: „Die ConstaDier Beformation ood 
die Coocordate von 1418. Leipzig 1867 str. 118 i nast 

*) Massk T. XXVII, 8tr. 1174 i naat.; Hardt.: T. IV, str. 
1535 i nast; HiJbler: I. c. str. l&S i nast. Dekreta te 
noBZ% tytaly: 1) de exemtionibns , 2) de naionibas et in- 
corporation ibns, 3) de frnctibae medii temporig, 4) de si- 
monia, 5) de dispensationibu, 6) de decimis et aliia one- 
ribus, 7) de vita et bonestate clericorum. 



115 



wplyw bardzo maly. Dekret de vita et honestate dericornm 
zostal w calo&ci do statntdw kaliskich przjJQty i pod tym 
samym tjrtntem w ksi^dze III zamieszczony. Podobnie o He 
wnosii motemy; na tie dekreta de dispensatioDibas (V) zo- 
stal aloiony nst^p od sldw: Cum doctor gentium w tytule 
de celebratione miBsarain, dowodem tego jest caly tok myiXi 
a nadto podobie&stwo pewne zwrot6w stylistyczoych. Dla 
por6wnania zestawiamy tn oba postanowienia : 



Statata kaliskie. 

Com doctor gentinm lamen- 
qne gloriosam ecclesie asserat, 
imicaiqne nostnim gratiam 
a domino datam, quam non 
oonyeoit alien! — maxime in 
flortem domini Toeato — in 
yaeam recepisse, propter qaodi^ 
miramnr et dolemns de non- 
nnllis nostre provincie epi- 
geopis, abbatibaSy prepositis, ac 
aliiB clericis, dignitateg, per- 
gonatng, ofBciai canonitatug 
et alia ecclesiastica beneficia 
enram presertim animaram 
habentia, obtinentibng, qui et- 
si gacrig canonnm ingtitntig 
nrgentibug ad gacrog clerico- 
nim ordineg promonentnr, ali- 
qni tamen gratiam ^ qnam in 
collatione predictomm agge- 
qnantnr gacramm gcilicet mig- 
gamm of&cia, in qnibng nostre 
redemptionig recengetnr me- 
moria in gne galntig ac ani- 
maram, pro qnibng hningnH>di 
offerre tenentnr gacrifieia, di- 



Dekret V geggyi XTjITT 



Martinng etc. 



116 



spendium raro vel nunqaam 
Don sine graui scandalo ce- 
lebrando exeqnntnr, ac si pro- 
pter alicnins termini latentis 
obstaculam ab executione sa- 
cerdotalis officii snspensi yi- 
derentur. Gam antem benefi- 
cinm datur propter ofGcinm, 
in quo precipue circa freqnens 
ministerium yenerabilis euka- 
ristie sacramenti deo digne et 
landabiliter servatar; hoc sa- 
cro approbante concilio, to- 
lentes banc torporem a prela- 
tis et clericiB hninsmodi virga 
sea bacnlo pastoralis anima- 
dyersionis excntere, statnimus: 
nt de cetero episcopi, abbates, 
prepositi, et alii nt prefertnr, 
ecclesiastica beneficia qualia- 
cnnqne sint, obtinentes — snb- 
diaconi ad diaconatns et dia- 
coni conseqnentnr ad presby- 
teratns gradns, impendimentis 
canonicia cessantibns , infra 
nnins anni spatinm ascendere 
non postponant^ dnm yero in 
sacerdotio fnerint constitnti, 
infra sex mensinm decnrsum 
a tempore, qao presbyteratns 
ordinem snsceperint, hi yero 
qui actn snnt sacerdotes a die 
pnblicationis presentinm ibfra 
similem sex mensinm termi- 
nnm. . ad peragenda missamm 
officia... se ipsos probando 
preparare debeant ac totiens 



Qnoniam beneficia propter 
officia concedontnr, repnta- 
mns absnrdnm, nt qni benefi- 
cia obtinenty recnsent ant ne- 
gligaot officinm exercere, nos 
igitnr sacro approbante con- 
cilio omnes dispensationes 
a qaibnscnnqiie pro pontifici- 
bns se gerentibas concessas 
qnibnscnnqne electis confir- 
matis sen proyisis ad ecclesias, 
monasteria, prioratns conyen- 
tnales, decanatns, archidiaco- 
natns et alia qnecnnqne be- 
neficia qnibns certns ordo de- 
bitns est yel annexas, yideli- 
cet ne mnnns consecrationis 
episcopi sen benedictionis ab- 
batis ant ceteros debitos ant 
annexes ordines snscipiant, 
praeter illas, qnae secundnm 
formam ccnstitntionis Bonifa- 
cii VIU. que incipit «Cnm ex 
eo"" factae sunt reyocamns, 
stataentes nt qni de praesenti 
illos yel ilia ohtinent infra sex 
menses a die pablicationis 
hninsmodi ccnstitntionis no- 
strae et qni in posternm obti- 
nebnnt, infra terminnm iaris 
se faciant conseerari ant be- 
nedici siye ad alinm debitnm 
ordinem promoyeri: alioqnin 
sint ipsis ecclesiis monasteriis 
dignitatibns personatibns offi- 
ciis et beoefieiis praedictis 
ipso inre priyati, et aliis li- 



117 

de illo pane edere et de ca- here conferaotur aat provi- 
lice bibere, quotiens et qaando deatur de illis ceteris const! 
boc ipsis dens inspiraverit... tutionibas circa haec editis in 
Transgressores antem buins suo robore dnraturis. 
salubris constitntionis, si epi- 
scopi faerint pro qnolibet anno 
in centam si abbates non exemti 
in 25 marcis nsnalibas, pro- 
positi yero at alii benefieiati, 
presertim cnram animarum ba- 
bentes, decimam partem frnc- 
tnnm saornm beneficiorom, pro 
media parfe fabrice... residoam 
yero pro execntore... conver- 
tenda... decemimns pnoiendos. 

W kaidym razie dekret 6w w statntacb naszycb zostal 
znacznie przeobraiony, co do s}6w rozszerzony, a co do san- 
kcyi kamej zlagodzony. Slad6w wplywn reszty dekret6w 
nie moglidmy odnaledd. Moinaby wprawdzie jeszcze przyj^d, 
ie konsekwenoyj^ dekreta III de frnctibns medii temporis, 
jest poscanowienie w tytale de seqaestratione fructuum statu- 
t6w kaliskich, jednak oba te postanowienia zbyt si^ rdini^ 
od siebie tredci%, a nadto stylizacyja tytula de sequestratione 
frnetnam zdaje siQ pochodzi6 z czasdw wczeAniejszych od 
owycb dekretdw sobom *). 



') W dekrecie III zrzeka biq papiei pobierania fractus medii 
teroporis^ postaDowieDie 8tatut<3w naszycb zad obmydla drodki, 
aby owe frnctas naleibycie adminiBtrowa^ i dla nast^pcy 
w urz^dzie zachowa6. Postanowienia te brzmi^: 



Statnto kal. 
StatnimuB, qnod si ordinatio 
▼acantis ecclesie vel alterius 
benefieii ecclesiastici ex cansiB 
differtur: iconomns sen commen- 
darins in ea per episcopum vel 
prelatnm aliam, ad qnem per- 



Dekret III Sesyi XLIII. 
Frnctas et proventus eccle- 
siarnm monasteriorum et be- 
neficiorum vacationis tempore 
obvenientes iuris et consueta- 
dinis vei privilegii dispositioni 
relinquimuB illosque nobis vel 



118 



W zwi^zkn z praci^ soboru w kwesty! reformy tndziei 
z dekretami w tym kiernnkn wydanemi^ jako ich oast^pstwo 
byly konkordaty z poszczegdinemi narodowoiciami w r. 1418 
zawarte. ile cbodzi o nasze statata niogtaby byd oczy- 
wiAcie tylko mowa o wplywie konkordatn z oarodowoi&cisi 
niemieck^y jakkolwiek i w tym kiernnkn podnoszono pewne 
w%tpliwo6ci, czy konkordat ten w Polsce obowi^zywal '). Nie 
posiadamy wprawdzie dlad6w wykonywania konkonlatn n nas, 
jednakowoi opieraj^c si^ na tern, ie jego sknteczno&i nie 
zaleiala od zatwierdzenia wladzy pa&stwowej *), ie polscy 
wyslannicy na sobdr brali ^.ywy adzial w dysknsyi nad pe- 
wnemi pnnktami konkordatn '), te wreszcie bisknp poznafiski 
na soborze w Sienie r. 1423 domagal 8i$ przedlnienia mocy 
obowi^znj^eej odnosz^cego si; do cenznr artyknln VII kon- 



tinet institutio est statnendas cni 
cnra commitittur animarnoi, qui 
fnictns in ntilitatem ecclesie 
expendere ant futuris rectoribns 
fideliter tcneatnr conaervare. 



apoatolicae camerae prohibemus 
applicari. 



*) Por. HGbler: 1 c. atr. 312 i 316. 

') HCbleb ibid. Wedle brzmienia konkordatn byt on zawarty 
winter aanctisaimnm in Ghriato patrem et dominam noatrom 
dominnm Martinum papam Y... et reverendoa patres prae- 
latoa nee non egregioa et circnmapeetoa viroa ambasiatoree 
procnratorea doctorea et magiatroa ceteroaqne venerabilem 
nationem Germanicam in Qenerali eoncilio Conatantienai 
repreaentantea et facientea. 

') Donoai o tern wyatannik uniweraytetu wiedefiakiego Pnlka 
w lidcie z 23 marca 1418 (Arehiv. fttr Knnde oaterr. Ge- 
achichtaquellen T. XV r. 1856 atr. 70) m<5wi^c o tmdno- 
dciachy jakie natrafia aformulowanie konkordatn. „Et pro- 
pter aliaa cauaaa rea niminm difficnltatnr. Praeaertim cnm 
interrnptio ant viciaaitudo videatnr quaai in Polonia prac- 
ticari. De ilia tamen aexta adbnc praelati Poloniae con- 
tendnnt. De parochialibna aatem et aliia beneficiia praelati 
conatanter negabant aliquid pro graduatia deputare dicen- 
tea quod anperhabnndanter provianm ait per aextam prae- 
bendarum canonicalinm in catbedralibna et collegiatia. Tra- 
ctatnr tamen iam et qnaai certum habemna qnod ad par- 



119 

kordata ') nie w^tpimj, ±e dachowiefistwo nasze nznawalo go 
za nmowQ i Pokk^ wi^i^c^. Stwierdzajqc t^ okolicznoii 
masimy zarazem stwierdzici, te konkordat ten wplywa na 
poatanowieaia synoda kaliskiego nie wywarL Synod kaliski 
w tym kiernnkn zachowal si^ inaczej, jak inne W8p61czesne 
synody prowincyjonalne , a w szczeg6lnodci salzbnrski z r. 
1418, kt6ry konstytacyJQ z art U. ^Sanctissimns dominns 
noster/ tf samq, nad ktdvs^ polscy pralaci glos zabierali, 
w calo&ci do swych 8tatnt6w wci^gn^I '). Z tego jednak 
biemego zachowania si^ synodn kaliskiego nie moina oczy- 
widcie wno8i6, ie konkordat w Polsce nie obowi^zywah 

5. ^r6dla inne. 

Po por6wnaniach , kt6re przeprowadzili6my pozostaia 
jeszcze pewna iIod6 postanowieA, wprawdzie drobna, kt6rych 
tr6d}a nie znamy. Mi^dzy postanowieniami temi oczywidcie 
bfd^ 8i9 znajdowad fragmenta naszych dawniej8zych, a oie- 
manych dot2|d 8tatat6w, co do innych moie nie moglidmy 
lab nie nmie]i6my maleti i^rddla, wreszcie masimy takie cod 
odj%6 na oryginalne postanowienia synodn kaliskiego, giyt 
przedmowa statatdw o istnienin ich takie wspomina. Domy- 
sldw pewniejszych , kt6re z nst^pdw do tej lab owej kate- 
goryi nalei% robid nam trodno, iadnej bowiem w tym kie- 
rnnkn nie mamy podstawy, moiemy jedynie tylko co do 
niekt6rych wskazai, czy i o ile odniediiby je moina do cza- 
s6w dawniejszych, lab kt6re z nich za powstale dopiero na 
aynodzie kaliskim nwatad moiemy. I tak w dawniejszem 
oatawodawstwie polskiem dyjecezyjalnem jakkolwiek statata 
synoddw dyjeeezyjalnych 2r6dlem zbiora kaliskiego nie byly 



rocbias locornm insignium solum admitendi sint graduati 
tales, quales ad ecclesias kathedrales, et aliqui volant quod 
declaretar, quod primae parrochiae dicantur insignes quae 
commaui aestimatione habent 3000 communicantium etc« 

V H€bleb: L c. str. 325. 

*) Dalham: 1. c. 179. 



120 

znaleii moina materyjat prawnj, na ktdrem pewoe przepisj 
naszego zwoda poIega6 moglj. Tyczy 8i§ to nst^pu od 8}6w 
^Postquam autem'' z tytnlu de fide instramentorum % ust^pa 
„ltem abasnm illum,^ z tyt. de celebratione missarnin 'j, tyt 
de feriis '), ustQpu „Cam tarn de consnetadine/ z tytuJn de 
testamentis *) i nst^pn „Ad diyini cultas ampliationem' z tyt 
de ecclesiis adific^). Poniewai statata dyjecezyjalne powta- 
rzaty cz^stokroi postanowienia statutdw prowincyjonalnych^ 
przeto bardzo jest prawdopodobnem , ±e dotycz^ce ust^py 
polegaj^ na jakichd dawniejszych statntach naszych prowin- 
cyjonalnych dzid nie znaDych. Za zapetnie oryginalne po- 
stanowienia synodn kaliskiego poczytnjemy tyiko cztery prze- 
pisy, a to nst^pdw „Gum nedam a malo^ i „Ceteram pra- 
vam illam^ z tyt. de iure inrando, nst^pa „Licet coDtra," 
z tyt. de emptione et vend.*) i tytnlu Remedia contra hereti- 
008. Dwa pierwsze UBtQpy dotycz^ zwyczajdw praktykowa- 
nych przy s^dacb 6wieckich a niezgodnych z dyscyplini^ 
kodcieln^. Pierwszy z nich zabrania dnchowoym dwiadczyc 



') Statuta krakowskie Piotra Wysza z r. 1396, c. De notariia 
publicis (St. Pr. P. P. IV, str. 64). 

') Statuta Nankera z r. 1320 c. de diversitate missaram (ibid. 
8tr. 16). 

') Statuta Piotra Wysza z r. 1396 c. De festivitatibus (ibid, 
str. 68) i wroctawskie Nankera z r. 1331 (Montbach Sta- 
tuta synodalia dioces. s. eccl. Vratislav. str. 14). 

*) Statuta Jaoa Grota z r. 1331 c. Testamentum cuilibet licet 
facere (St. pr. p. P. W. str. 40). 

'^) Statuta krak. Nankera z r. 1320 c. De vitricis i statuta 
Mokrskiego z r. 1373 c. Ut vitrici (ibid. str. 25 i 48). 

Wydanego przez p. Ulanowskieoo synodu plockiego 
z lat 1398 i 1423 w rozprawach o Pracach przygotowaw- 
czych do history! prawa kanonicznego w Polsee, Krakdw 
1887, nie uwzgl^dniamy, gdyz we formie nam znanej nosi 
61ady wplywu statutdw kaliskich. 

*) W zwi%zku z tym przepisem pozostaje ust^p ^Veritatis 
organo** z tyt. de pignoribus przeciw obejdcin zakaza po< 
bierania procentu za pomoc^ zastawu niemchomodci, ten 
jednak moike pr^dzej polega na c. 1 i 10 X (6.19). 



121 



osobom przez strong 8p6r wiod^c^ na 6wiadk6W| a raezej 
poinocnik6w przysifgi powolaoym, o slusznodci sprawy po- 
woloj^cego ioh. Zwyczaj tea bjl widoczoym wyptywem 
reakcyi, kt6ra zapewne dopiero w pocz^tku wieka XV gig 
objawila przeciw iDstytucyi pomocnikdw przysiggi, drodkowi 
dowodowemn czysto formalnemu, niemog^cemu da6 podsta- 
wy do ocenienia prawdy materyjalnej. Gi, kt6rzy na pomo- 
enikdw takicb powolani zostali, wzbraniali sig skladaiS przy- 
aiggi nie zoaj^c sprawy, gdyj^. budzi(i sig zaczgio poczncie, ie 
o czyjemA prawie prawda rzeczywista rozstrzyga^ powinna, 
w skntek tego szukaoo dr6g podrednich, aby pomocnikom 
przysiggi vrlai pewne przekooanic, ze za siusznq staj^ sprawy. 
W tym cela wiasnie powstal zwyczaj, ie powoluj^cy 6wiad- 
k6w przyprowadzal icb do duchownego, przed krdrym mo^e 
81$ spowiadal, aby ten pod przysigg^ upewnil icb o prawie 
powolaj^cego. By}o to naduiycie i przeciwko niemu wyst;- 
paji^ statuta kaliskie podnoszqc slusznie, i,e zwyczaj ten mote 
dad czgsto pow6d do krzywoprzysigstwa. G/y cod podobnego 
latDiato gdzieiodziej i kiedy zwyczaj taki u nas sig pojawil, 
nie wiomy; statuta kaliskie s^, zdaje nam sig, jedynym tego 
diadem. Przepis drugi wystgpnje znowu przeciw zaanemu 
w prawie polskiem w ko&cu XIV i XV wieku zwyczajowi 
odraezania termiDa s^dowego per capellaDum, tj. przez du- 
chownego, przed kt6rym sig osoba sp6r wiod^ca w choro- 
hie przeszkadzaj^cej stawieniu w s^dzie spowiadala. 

Zwyczaj ten po owym zakazie 8tatut6w naszych, tu- 
dziei zakazie 8tatut6w warckich ') rzeczywidcie znikn^}, do 
roka jednak 1420, jak dwiadcz^ ksiggi s^du grodzkiego 
w Krakowie, trwal *) przepis powyiszy, wigc inusial bye ory- 
ginalnie na synodzie kaliskim powzigty. 



•) artykul 1. 

*) Liczne do tego odnosz^ce si^ zapiski znaledd motna w wy- 
daniach akt6w s^dowych krakowskich. Dla przykladu przy- 
taczamy z oryginalnej ksi^gi s^dowej grodzkiej krakow- 
Bkiej jedn^ z odtatnich tego rodzaju zapisek z r. 1420 
13 Gzerwca ^Statuetur capollanus dnus Andreas vicarius 
ab ecclesia sti Jacobi quia Wroblowski est sibi in infirmi- 

Wyds. fikwoC-hbtor. T. XXlf. 16 



122 



UstQp plicet contra*^ z tjtuta de emptione dotycz%cy 
kwestyi o ile ^contractus reemptionis^ jest dozwolonym, 
poczytDJemy rdwniei za oryginaloy dla tego, 2e djsknsyja 
nad t% kwestyjq stala wtedy wladnie t j. w pocz^tka wieku 
XV-o na porz^dka dzieonym i liczn^ jni poddwczas wywo- 
lalsk literature. Rozstrzygnienie tej sprawy przez stolie^ 
apostolsk^ mia}o miejsce dopiero pdiniej po statatacb ka- 
liskich w konstytacyi Marcina Y „Regimini nniversalis^ 
z r. 1425 ^), w skntek zapytania biskupa wrodawskiego 
i to w dacha podobnym jak owo postanowienie naszego 
zwodu. Widoczoie pomimo tego jeszcze w^tpliwoici nie 
nstaly i domagano si$ orzeczenia papieskiego. 

Tytal wreszcie Remedia contra bereticos r6wniei do- 
tyczy sprawy pod6wcza8 piek^cej t. j. herezyi Hassa i irod- 
k6w przeciw hassytonoi. Czy jednak w sformuiowania tych 
6rodk6w oparto si$ na wzorach z k%d in^d zaczerpni^tycfa, 
oznaczyd nam tmdno. 

Co do reszty postanowieA, co do ktdryoh odpowie- 
dniego £r6dla znale66 nie moglidmy, wstrzymajemy si^, nie- 
chc%c robid bezpodstawnych domysldw z wszelkiemi wnio- 
skami. 

B. Zbi6r kaliski jako kodyfikacyja prawa partykn- 
larnego prowincyi Gnieznienskiej. 

Ow rozklad na £rdd}a, ktdry wladnie przeprowadzi- 
liimy^ przekonywa nas, te zbidr kaliski nie by} wcale zbio- 
rem w dcislem tego siowa znaczeniu lab jak^ kompilacyj^ 
lecz te mamy tu do czynienia z kodyfikacyja naleiycie 
obmydlanq 1 na podstawie pewnego plana przeprowadzon^. 
Jxit sam fakt ie redakcyja nieograniczyta si^ dcidle na ird- 
dla nasze, kt6re nie zawsze mogty dostarczyd naleiyteg^ 
materyjala, Awiadczy^ te synod kaliski zdawal sobie sprawy 



tate confessns contra Manszinam actorem, terminus infra 
duas ebdomadas'' (Or. I str. 316). 
^) Zamieszczona w Extravagantach comm. jako cap. 1 tytuiu 
de emptione et venditiono ksi^gi trzcciej. 



123 



z potrzeb kodciola i w celu zaradzenia im standi na stano- 
wisku wyiszem po nad odr^bnod^ partykalarn^. Bj6 moie 
ii wskntek tego charakterystyczne Diekt6re cechy naszego 
dawniejszego nstawodawstwa zatarly si§ lab znikn^iyy ale 
oczywiAcie nie chodzilo tn przeciei o przecbowywanie ar- 
cfaeologicznych zabytk6w dawnej dyscypliny, lecz o stwo- 
rzenie ko6cio)owi polnkiemn przez sformnlowanie prawa 
partyknlarnego podstawy do wewn^trznego zreformowania 
i wzmocDienia karnodci, wprowadzenia wi^kszego porz^dku 
prawnego, w og6le o wzmocnienie i Aciednienie organizma 
kofeieloego w Polsoe. 

ijG Die bezmydlnie zamieszczano poszczegblne w tym 
Dowym kodeksie Qst^py, okazuje 819 z tego, 2e wielka cz§66 
postaoowiefii zaczerpoi^tycb zk%d ini^d, zostala zamieszczona 
po wifkszej czQ^ci z pewnemi zmiaoami jut to mniejszemi, 
jai to wi^kszemii z opuszczeniami Inb dodatkami. Zmiany te 
wszystkie byly widocznie wyplywem naleiytej, nprzedniej 
rozwagi, a d^iyly czy to do uproszczenia przepisdw czy do 
wyjatoienia ich lab uzapelnienia. Tradno nam ta przeehodzid 
po kolei wszystkie te postanowienia, nie leiy to bo- 
wiem w programie tej pracy, ktdra nie ma na celn 
opracowania samego prawa w naszym zwodzie zawartego 
i po8zcz6g6lDych jego instytacyi; dla ilastracyi tylko jako 
przyUad przytaczamy tytal de filiis presbyteroram i ostatni 
Qstfp od 8l6w Adicientes z tyt. de electione. Oba 84 zaczer- 
pni^te z prawa powszecbnego lecz nie w brzmienia do- 
slownem, a forma w jakiej je zamieszczono^ charakteryzaje 
zarazem sposdb post^powania ze ir6dlami przy ukladania 
naszego kodeksn. Tytal de filiis presbyt. jest streszczeniem 
c. 1 in Vlto (1. 11). 



Statota kaliskie. 

Cam illegittime natis dis- 
pensant episcopi in minoribas 
ordinibas et beneficio sine 



c- 1. in Vl-to (1, 11). 

Is qai defectum patitar na- 
taliam^ ex dispensatione epi- 
scopi licite potest^ si ei aliud 



cara, dommodo sit tale, in I canonicam non obsistat, ad 



quo alias dispensatio pape 
reqniratar; si yero dispensa- 



ordines promoaeri minores et 
obtinere beneficiam, cai cara 



124 



tam fnerit cam aliqao, qnod 
noo obstante illo defecta pos- 
sit ad curatnm beneficium 
promoneri, pretextu illius dis> 
pensationii non potent duo 
beneficia insimal obtinere. 



non imtninet animarnm, dnm- 
modo sit tale saper quo per 
ipsam episcopaiD valeat di- 
spensari. Ad ordines qnoque 
maiores yol beneficia enram 
animarnm habentia super qoi- 
bus neqnit episcopns dispen- 
sare, sine dispensatione sedis 
apostolice promoveri non po- 
test. Ule vero cum qao per 
sedem dispensatnr eandem ot 
praemisso non obstante do- 
fecta valeat ad beneficinm, 
etianisi cnram animamm ba- 
beat promoveri, neqnit prae- 
textu dispensationis hniasmodi 
(quam exorbitantem a iure 
oportet velnti odiosam res- 
tringi) nisi nnienm beneficinm 
obtinere. 
WidocKnem jest tn, jak dalece chodzilo kodyfikatorom 

nproszczenie przepisdw prawnych i zastosowanie do po- 

trzeb miejscowych. 

Postanowienie drngie powstalo tak&e na tie prawa 

powszechnego. 



Statata kaliskie. 

Adicientes, quod si qais 
electas ante ant post confir- 
mationem electionis de ipso 
facte priusqnam litteras sue 
confirmationis extraxerit, de 
administratione bonorum ec- 
clesie, ad quam electus fnerit, 
quotiis quesito colore intro- 
miserit, extnnc omne ins — 
si qnod sibi per electionem 
et confirmationem competit, 



c. 5 in Vl-to (1. 6). 

Avaritiae coeeitas et dam- 
nandae ambitionis improbitas 
aliquorum anitnos occnpantes, 
eos in illam temeritatem im- 
pellunt, nt quae sibi a iure 
interdicta noverint, exqnisitis 
frandibns nsurpare conentnr. 
NonnnlH siquidem ad regi- 
nem ecclesiarnm electi, quia 
eis inre probibente non licet 
ante confirmationem electio- 



125 



ipso facto amittat, nisi talis 
electos faerity cni de iaris 
permissione aut privilegio hoo 
competat ant per soperioretn 
ad hoc facultatem habentem 
ecclesia, ad qnam electns fae- 
rat, sibi fiierat commendata. 



Dis, celebrate de ipsis, admi- 
nistrationi ecclesiarnm y ad 
qnas vocantar, ingerere, ipsam 
sibi tanquam procaratoribns 
sea oeconomis committi pro- 
curant. Qunni itaque non sit 
malitiis bominum indnlgen- 
dum, DOS latius providere vo- 
Ienfe», hac general! coDStitu- 
tione saucimus; nt nallus de 
cetero administrationem di- 
gnitatis, ad quam electas est, 
priosqaam celebrata de ipso 
electio confirmetur, snb oeco- 
noraatns vel procurationis no- 
mine, ant alio de noyo qnae- 
sito colore in spiritnalibns vel 
temporalibns, per se vel per 
alinm pro parte vel in totnm, 
gerere vel recipere, aut illis 
se immiscere praesnmat, 
omnes illos, qui secns fecerint 
iure, si quod eis per electio- 
nem quaesitum fuerit, decer- 
ncntes eo ipso private's. 
Obok streszczenia znajduje si; w naszym zwodzie 
nadto jeszcze dodatek (od stdw „Nisi talis ^ do koi&ca) 
obejmnjiicy wyj^tki z przytoczonej zasady prawnej. Wy- 
j^tki te podoiesione nie w ustawie lecz w praktyce i nauce 
i p6iaiej8za uznawala nauka M, dwiadczy to za6 bardzo ko- 
rzystnie o pracy nad naszym zwodem, 2e uwzgl^dniano r6- 
wniet postnlata tak praktyki jak nauki. A jedli pordwnamy 
nasz zw6d z innemi podobnemi obceuii, to na pierwszy rzut 



*) Zob. Reiffbnstuel Jas Canonicum aniversam Venetiis 1755. 
II str. 187 c. 46 i 47. 



126 

oka okaie siQ, ie stoi on wyiej i od wczedniejszych statn- 
t6w kolofiskich, trewirskich, praskich, magdebarskich, sals- 
bnrskicb i p6£Diejszych ryskich, a w kaidym razie nie Diiej 
od moganckieb, i to tak pod wzgl^dem £r6de}, z kt6rych 
korzystano, jak pod wzgl^dem sposobu icb wjzyskiwaniai 
tndziei obszerno6ci materyjalu prawnego i iloAci insty- 
tncyj prawnycb ta omdwionycb. Byi mo2e, ie gdzieniegdzie 
stylizacyja przepisdw jest za rozwlekla, zawsze jednak jest 
do66 jasn^ a ta okolicznodd jest zaieta kaidej kodyfikacyi. 
Najgorzej pod wzgl^dem stylizacji wjszed} tytal de nsaris, 
gdzie siQ znajduj^ liczne powtarzania i niejasnoici, z tym 
jedynym jednak wyj^tkiem resztQ niewiele zarzut6w spotkai 
moie, zwiaszcza jeili na zw6d nasz nie b^dziemy si; zapa- 
trywad z dzisiejszego stanowiska, lecz je61i go bada6 ze- 
cbeemy w dwietle epoki w por6wnaniu z innemi podobnemi 
pracami astawodawczemi. Jedii wi^c synod kaliski, jako eel 
swej pracy nstawodawczej ^ zakreilil sobie skodyfikowaoie 
prawa partyknlarnego^ uzapelnienie istoiej^cego a nas doti|d 
i zreformowanie y to zadania temu najzupelniej zw6d wy- 
danj odpowiadaL 



III. Stanof isko zbioni kalisliego w obec kwestyi reformy dyscy- 
pliny koscielnej i kwestyi stosnnkn kosciota do pansti l 

Omawiaj^c zr6d}a kodjfikaeyi kaliskiej, staralUmy 819 
zarazem zaznaczyd w jakim stosnnkn kodyfikacyja ta zo- 
staje tak do dawniejszego nstawodawstwa prowincjjonal- 
nego polskiego, jak i do prawa powszecbnego. Obraz tego 
Btosnnkn jednak nie bylby jeszcze znpetnym a i cbarakte- 
rystyka 8tatut6v? Tr^by i icb plann i celu wystarczaj^ci|, 
gdybydmy zarazem przynajmniej w gldwoych zarysach nie 
zastanowili si^ nad stanowiskiem tej kodyfikacyi w obec 
pytafi ogdlniejszej natnry, stoji^cych wladnie w czasie przyj- 
6cia do skntkn naszego zbiorn, na porz^dkn dziennym 



127 



a to kwestji reformy kodciola i kwestyi stosnnku ko6cio}a 
do paAstwa. 

W chwili w ktdrej powstala mydl a moie i plan tej 
kodjfikacyiy rozgrywa} si^ pierwszy akt waiki o zmian^ 
organizacyi koAcielnej, w6r6d ci^glego nawolywania do re- 
formy ID capite et membris. Swiat dredniowieczny miat 8i§ 
ka Bchylkowi, cznd bylo ju2 brzask renesansa, wsp61no66 
zasad otywiaj%ca wszystkie kierunki iycia, chwiad si^ po- 
cz^a, a jednolita 8p6juia spoleczejbstw kodci61^ przenikaj^ca 
wplywem swoim wszystkie objawy dacha Indzkiego^ poczQ^a 
powoli a8t$powa6 z zajmowanego stanowiska. Powoli, 8to- 
pniowOy pocz§la si^ rozwija6 idea samoistoego pa&stwa, 
kt4^re mialo nietylko standi niezawidle obok tej, dot^d ogar- 
niaj^cej wszystko pot^gi^ ale kt6re nadto zbyt wezednie 
prawem reakcyi zapewne, zdradzilo tendencyJQ zawladni^cia 
Dawet iirz%dzeDiami ko&cielnemi. 

By6 moie ie ko6ci61 polski i nardd polski staly wi^cej 
na nboczn w obec tych pr^ddw i zagadnieA, byd moie, 2e 
brak ta jeszeze byto odpowiedniego grnota, te niedostatki 
i przeciwieAstwa, kt6re tak silnie wyst^powaly na jaw na 
sachodzie n nas si^ jeszeze na tyle nie wzmogly^ przypn6ci(i 
jednak w kaidym razie trudno, aby dw rach gorqczkowy, 
kt6ry owladn^ nmyslami calej Europy^ na Polsk^ wplywn 
nie wywarl i na jej stosunkach si^ nie odbil. Prawda, ±e 
stalo si^ to mote a nas inaezej, mniej silnie nii gdzie in- 
dziejy stosownie do stopnia rozwoja naszego spoleczeAstwa, 
gtosownie do pewnej odr$boo6ci narodowej, ale skoro Polska 
6wczesna w kwestyjach polityeznych zachodn , poczyna 
wdwczas CO raz to wi^ksz^ grai rol^, kooiecznem bylo 
tego nastQpstwem, ±e stan umysldw na zachodzie oddzialy- 
wal eo raz to silniej na PolskQ. 

A skoro w tym calym rachu 6wezesnym, ehodzilo 
o koteidl, jego organizacyJQ i stanowisko, przeto bylo na- 
tiiralnem ie oddzialywanie to musialo si^ w pierwszym rzQ- 
dzie objawi6 w kodciele polskim a wi^e i w tym wspanialym 
pomniku ostawodawczym , kt6ry tego kodciola byl dzielem. 
Stwierdzenie tego wplywn pr%d6w zachodnicb; zbadanie czy i jak 






1 



128 

siQ w kodyfikacji kaliskiej objawily, oabiera tem wi^kszego 
ioteresn; in te statata poprzedzaj^ bezpoArednio czasy naj- 
wyiszej pot^gi ko&cio}a w PoUce, czasy Zbigniewa Ole- 
Anickiego, widocznie wi^c byly mimowolDie lab z amyshi 
jednem z ogDiwow }a6cacba usilowaA ko&ciola polskiego do 
wytworzenia sobie tego staaowiska. 



A. Kwestyja reforray karnosci koscielnej. 

Sob6r w Konstancyi strawiwBzy swe sily, wyczerpawszy 
energiJQ w akcyi nad wyt; pieniem szyzmy i w pracach nad 
reform^ in capite, nie m6gl si^ zaj^d jai reform^ in 
membris. Reformy tej wprawdzie wszyscy chcieli, ale byia 
to sprawa zbyt trndna do rozwi^zania, tyle bowiem w aa* 
mym soborze wywoiywala zdafi i opinij najr6^.DorodQiej- 
azycb a najczQdciej sprzecznycb, tyle nad nia rozprawiano 
i tyle powstawalo antagonizmdw narodowodciowycb , wyply- 
waj^cych z rdinicy intereadw a tem samem i przeszkdd, 
atoj^cych na zawadzie jej rozwi^zanin, ie o zalatwienia jej 
mowy byd nie moglo. Tem wi^kaze wi^c pole otwieralo 
ai^ dla natawodawatwa partykularnego, ktdre wolne od 
owych aprzecznodci narodowodciowyeh, w mni^'azym zakreaie, 
gdzie latwiej bylo o zgod^, moglo nie przekraczaj^c nawet gra- 
nic zakredlonych natawodawatwem p^wazecbnem , wzi^66 si$ 
na wlasns^ r^k^ do reformy. Wazak w wielu panktach, w kt6- 
rych dyscyplina kodcielna wymagala naprawy, do66 bylo ata- 
n^c na grancie zasad w prawie kodeielnem jni iatniej^cycb, 
i po8tara6 aiQ o naleiyte wykonanie dotycz^eych prawidel 
prawnycb, a gdzie to niewystarczaio, moina bylo rozwijaj^ 
tylko prawo powszeebne odpowiednio, wiele nadniyd nann^c. 
naleiyte zrozamienie ceI6w i potrzeb ko6ciola, jedynie 
rozchodzid ai^ mogio. 

Przegl^daj^e bogat^ z czaadw aoborn konatancyjakiego 
literature y omawiaj^c^ zadania aoborn i kweatyJQ reformy. 



129 

streszczBj^c^ wszystkie podooszone w6wcza8 skargi ^;, zysku- 
jemy mniej m^cej doUadny obraz, byd moie \± in i owdzie 
xbyt jaskrawo malowany^ wszystkich naduiyd i zwyrodnienia 
dwczesnej dyscypliny kodcielnej. Nie sama glowa byla tu 
wiDDiiy oskarzenie dotkn^d mnsi w szerszym mo2e nawet 
zakresie i czlonkdw. W skutek symonii i nepotyzmU; wi^k- 
szoM nrz^d^w koAcielDych spoczywala w r^kach ladzi bez 
powolania, wyksztatcenia ^ najgorszych obyczajdw, kler 
iwiecki i zakonny iyje rozwi^ile, biskupi i inni beneficyjaci 
nie przestrzegaj^ obowii|zka rezydencyi^ sloiba bo2a i piecza 
dnsz wakatek tego zaoiedbane, maj^tek kodcieloy nstawi- 
cmie trwoniony na cele jak oajgorsze, wymiar sprawiedii- 
wo&ci za pieni^dze, szafowanie ekskomnnik^ dla cel6w pry- 
watnych osobistych, st^d nienawidd dla klera, objawiaj^ca 
8i§ cz$8to w gposdb gwaltowny, brak poszanowania dla ko- 
teiola, 2r6d}o r62oych herezyj. Oto niedostatki ktdre wszq- 
dzie acznwai si^ dawaly, ale ktdrych asani^cia Daprd^no wy - 
glylano od soboru w Eonstancyi. 



') Np. Pbtri de Alliaco. Caaones reformationis ecclesiae in 
Coocilio Constaotiesi snacipiendae. Cap. 3 de ref. maiornm 
praelatornm, de episcoporam scientia et yirtutibus, de vi- 
Bitatione io conciliiB provincialibus. Cap. 4 de ref. status 
religiosomm ac monachoriim et monialinm. Cap. 5 de ref. 
inferioram ecclesiasticoraiDy de eoram scieneia et moribus 
Hardt 1. c. I P. VIII str. 418—429. Nicolai de Cleman- 
Giis OpuBcalum de ruina ecclesiae circa tempera Concilii 
CoDStancieDsis : Cap. 20 de vitiis praelatorum , C. 21 de 
promotoribns iarisdictionis episcoporum et eorum abusibus 
C. 23 de collatioDe simoniaca sacrornm ordiuiiiD C. 25 de 
perpetna absentia praelatornnj ab ecclesiis suis C. 26 de 
praelatis in cnriis principam residentibus c* 32 de vita et 
moribns monacbornm etc. (Ilardt. 1. c. I P. HI str. 20 — 
41) por. Maurembrbcher Oeschichte der kath. Reformation. 
Uordlingen 1880; str. 1 — 34. Pastor Oeschichte der PSpste 
seit dem Ansgang des Mittelalters. Freibnrg i. B. 1886. 
str. 154 — 159. Voiot Enea Silvio de Piccolomini. Ber- 
lin 1856, I. str. 27 — 34. Zdocermann. Die Eirchlichen 
Verfassnngskttmpfe im fUnfzehnten Jahrh. Breslau 1882. 

Wjdft. Uoief. hlttor. T. XXII. 17 



130 

Wprawdzie 8ob6r stosowDie do programa, jaki sobie 
nakredli}, postawii i t^ spraw^ na porz^dka dziennym 
i w tym cein zanim zrzeczono si^ reformy in membris, wy- 
brano najprz6d jedn^, potem drugij komisyJQ. Wynikiem 
ich dzialalnodci byly trzy elaboraty, kt6re jednak na pora|- 
dek dzienny soborn nie przyszly. Dwa pierwsze ') byly wy- 
pracowane przez pierwsz^ komisyj^, jeden w czasie od 
Sierpnia r. 1415 do 4 Pa:^dziermka r. 1416, dragi po po- 
wrocie cesarza Zygmanta z podr6iy do HUzpanii, w kt6rej 
ma i arcyb. Tr^ba towarzyszyl w pocz^tkn r. 1417, dzia- 
lalnod6 gl6wna komissyi dragiej a wi^c i powstanie elabo- 
ratn trzeciego ') przypada na miesiiice Sierpiefi i Wrzeaien 
r. 1417. Materyjsdn dia obrad tych komisyj dostarczala nie- 
tylko dwczesna literatara, ale nadto i czlonkowie soborn, 
osoby po za kooiisyj^ stoj^ce za podrednictwem samo- 
istnych wnioskbw (avisameuta), lab projektdw reformy do 
komisyj wnoszonych ') obejmnj^cych cat^ dyscyplinf ko- 
dcieln^. Do rz^da takich prywatnych projektdw, nalez^ 
i dwie prace zamieszczone w wydania aktdw soborn Hardfa. 
Jedna ktdr^ wydawca Zabarelli przypisa}, zbliiona do pracy 
Piotra d' Ailly Canones reformationis , nosi tytal Capita 
agendoram in Concilio generali Constantiensi *), i obej- 
maje program prac nad reformii, draga Reformatorii Con- 
stanciensis decretales de ecclesiastici statas reformattone *), 



^) Illastris collegii reformatoram Constantiensiam de ecclesia- 
Bticae disciplinae reformatione statuta give Geminam refor- 
matorii Gonstanciensis protocoilnm. Hardt 1. e. I P. X str. 
683—649. 

*) Reformatorii Constantiensis decreta de regiminis eeclesia* 
stici emendatione. Hardt 1. c. I P. XI str. 650 — 662. 

') Dzieje tych nsilowaA reformacyjnych 8§ wyczerpaj%co i do- 
kladnie skredlone w cytowanej wyiej jnt pracy HCb£«era: 
Die Constauzer Reformation and die Concordate von 1418. 
Lipsk 1867. 

*) Hardt 1. c. I P. IX. str. 606—537. 

•) Ibid I. c. I. P. P. XII atr. 670—753. 



131 



jest znowa formalnym projektem nowego /.bioru prawa ko- 
teielnego }ui odpowiednio zreformowanego, a zbidr ten jest 
podKielonym na sposdb dekretaMw na piQ6 ksi^g wedle 
zwyklych iiiateryj. Prace te i owe elaboraty komisyi, jak- 
kolwiek Die osi^gD^ly zamierzonego poddwczas skntku, po- 
siadajil jednak dla dziejdw dwczesnej reformy znaezeDie 
pierwazorz^doe, nie tyle z tego powodu, ie znaleM w nieh 
motna obraz tego ztego, ktdre naprawy wymagalo, ile g}6- 
wnie dla tego, ie podaj^ nadto drodki i sposoby, jakie 
nwaiano za najodpowiednieJHze dla skutecznego przeprowa- 
dzenia reformy i formuhij^ zarazem najwainiejsze w tym kie- 
ranka postulaty. Gzy pralaci nasi i wyslannicy na 8ob6r 
brali ndzial jaki w tych komisyjach reformacyjnycb, czy 
z ich strony wplyn^ly jakie avisamenta i jakie projekty, nie 
wiadomo --r jest to jednak bardzo prawdopodobnem , skoro 
innemi sprawami sobora tak iywo siQ zajmowali. Nie oboJQ- 
tn^ mnsiala byd owa akcyja sobora dla nich tern bardziej, 
te my61 zreformowania polskiego prawa partyknlarnego, jak 
iwiadczy data dotyczi^cej balli Jana XXIII jni istnfala. 
Cbci|C za6 stwierdzid jak dalece i w jakim stopnia wplyw 
tej ogdlnej akcyi objawil si; na dziele naszej reformy, nie- 
doAc jest por6wna6 kodyfikac^j; kaliskq z dwezesn^ litera- 
tar^ lecz naleiy nadto uwzgl§dni6 owe prace komisyj re- 
fonnacyjnycb i wspomniane projekta, zyskamy bowiem do- 
piero w obec tego naleiyt^ wskazdwk;, jak si; kodeidl 
polski na t; dzia}alno66 w kiernnkn reformy zapatrywal, 
o lie sig na program i sposdb jej przeprowadzenia zgadzal, 
CO wreszcie za odpowiedne do przyj^cia n siebie uwaial. 

Badaj^ let w tym kiernnkn nasze statnta, mnsimy 
przyjft6 do przekonania, 2e mi^dzy niemi a elaboratami ko- 
misyj reformacyjnych tndziei mi^dzy wspomnianemi Decre- 
tales, wprawdzie wprost zawislodci dopatrze6 8i§ trndno lecz 
±e w kaidym razie pewna podrednia analogija zachodzi. 
(Nie potrzebnjemy dodawai, te dotyczy to tylko tej cz^dci 
tych aktdw, ktdrej przedmiotem byla wladnie reforma in 
membris — reforma in capite leiala oczywi6cie po za za- 
kresem dzialalnosci synodn kaliskiego). 



132 



Tu i tarn jedne i te same instytacyje prawne «| 
omawiane, do pewnego stopnia zachodzi nawet podobiei- 
stwo plana calej akcyi a caly szereg projektdw z cza- 
86w sobora konstancyjskiego byl i w naszycb statntach 
awzgl^dniony. I tak c. 29 (de conciliis proyincialibas et 
sinodis episcopornm) pierw6zego elaboratu pierwszej komisyi 
odpowiada co do przewodniej mjili nst^powi pierwBzemn, 
tytuta de officio ordinarii statutdw kaliskicfa, c. 32 (qaod 
pontifiees ordines conBecrationes et alia pontificalia gratis 
celebrare teneantur), odpowiada dwom pierwszym astfpom 
tytala de simonia, c. 34 de vestibas clericornm odnodnym 
nst^pom lytdu de vita et honestate clericoram, c. 38 de 
exactionibas per principes impositis ust^powi „Item cam ad 
anres'' tytnhi de immanitate ecclesiaram; nstgp „de examine 
ordinandoram" dragiego elaborata (bardzo zbliionego zreszt^ 
do pierwszego), , wyraia t^ 8am% my6I co dragi ast^p tytohi 
de tempore ordinandoram, wreszcie i te na sposOb nrz^do- 
wych zbior6w dekretal6w aloione decretales, zgadzaj^ si^ 
w gi6wnych zarysach w tyt III c. 3 de eleclione, tyt JX 
de his quae yi metusve caasa fiant ks. I. tyt I c. 1 de 
iadiciis ks. II tyt. VUI de testamentiS; ks. Ill, tyt. II c. 2 
de simonia i tyt. Ill ne praelati vices saas ks. V z odpo- 
wiedniemi astQpami w kodyfikacyi kaliskiej pod temi sa- 
memi tytatami zamieszczonemi. By6 moie ie ta analogija 
jest czysto przypadkow^, zwlaszcza ±e bliiszej zawisto- 
dci statat6w naszycb od wymienionycb akt6w wyAIedzi6 nie 
mo2na — by6 mote ±e powstala niezawi6Ie od owych 
projektdw, gdyi koficzy si^ na mydii przewodniej, ta 
i tarn w podobnych nst^pacb tkwi^cej, dia wyratenia 
kt6rej nasi kodyfikatorowie aciekali siQ po wi^kszej cz^ 
6ci do irddel z powy^szemi w iadnym nie zostaj^cych 
zwi^zka, wi^ksze cokolwiek podobieiistwo zachodzi tylko 
mi^dzy c. 32 pierwszego elaborata, tadzieifc tyt. II c. 2 
ks. V decretales a odpowiedniemi nst^pami tyt de simonia 
w statntach naszycb o ile wnosi6 moiemy oryginalnie 
sformulowanemi, i to podobieAstwo jedynie moie nam 



' 



133 



dai pewne podstawy do wiQcej pozytywnyoh wnio8k6w 
w kieruDka zawisiodci kodyfikacyi naszej od prac reforma- 
cyjoych soboru *). W kaidym razie jednak ^ta wspdlDofic 
myAliy jaka i w innych tkwi nst^pach, moie by6 wska- 



') C. 32 pierwszego elaboratu jest prawie ideotyczny z c. 2 
tyt. II kg. V decretales, przytaczamy tu wi^c tyiko doty- 
cz^ce ust^py z c. 32: |,Quia a temporibna longis hnmaDi 
generis hoste procarante nonnalli, imo multi Pontificaii di- 
gnitate sablimati, qoibus ex debito officii pontificalia com- 
petebat, sacrornm et inferiorum ordinam ministeria nee non 
consecrationes et alia pontificaliam actanm exercitia per 
ae gratis sine qnacunqne pecnniamm exactione cele- • 
brare, bainsmodi exercitia, aliis episcopis titularibns,.... com- 
misernnt exequenda: qui dififerenter secundum differentias 
ordinum aut rerum consecrandarum, implicito vel explioito 
pactOy ab ordinatis vel consecratis aut reconciliatis re- 
bas pecuniae nedum receperunt sed et satis inhumaniter 
extorserunt, vitium simoniacae pravitatis miserabili- 
ter et satis impudenter nedum exercendo, sed et alios, 
recipientes huiusmodi ordines de consecrationibus ant 
reeonciliationibus paciscentes damnabiliter maculando: id- 

cireo sacra Synodus Statait et decernit: qaod qui- 

libet archiepiscopus vel episcopus prefatos suos actus 
pontificales vel per se ipsum si poterit, alioquin per 

Bubstitutum pontificem catbolicnra gratis et absque omni 

datione aut exactione pecuniarum praevia, ipsi pontifioi, 
janitoribus; intitulatoribus, examinatoribus, scriptoribus et 
aervitoribuS; quomodolibet cum pacto vel sine pacto sol- 
vendarum, exerceat, et faciat taxam literarum testimonia- 
linm, quae formatae nuncupantnr, pro quibus unus solus 
papalis grossus aut eius valor tarn pro sigillo et cera, 
quam scriptura solvi debet. Vel si Archiepiscopum vel epi- 
scopum ad extranea remotiora loca pro consecratione et 
reconeiliatione ecclesiae, monasteriiy coemeterii altaris ant 
capellae proficisci contingat, praecise expensarum et non 
ultra procuratione et salutione duntaxat exceptis ordina- 
tione et dispositione quod episcopo ordinanti et conse- 
cranti, reconcilianti, substitute, de redditibus mensae suae 
principalis tallter et tarn sufficienter provideatur, ne ege- 
atate gravatus sibi in buius modi actibus simoniace 
quaestum quaerat**. Hardt. 1. c. I. P. X. str. 633 i 634. 



^ 

*• 



134 



zdwk^y te jeden i ten sam dAcb przenikal tak owe pnce 
jak i oasz^ kodyfikacyjf i ±e nsitowaniom cztonkdw soboin 
odpowiada myi&I przewodnia naszej pracy kodyfikaeyjnej. ie 
tak bylo rzeczy wtdcie , dowodzi por6wDanie programa na- 
szych 8tatat6w z dwczesn^ literature a zwlaszcza z temi 
pismami, kt6re zakredlaj^ program dla reformacyjnych prac 
sobom. To samo zb ktdre znajdujemy wytkni^tem w pracy 
Piotra d' Ailly Canones reformationis ecclesiae in Goncilio 
ConstantieDsi soscipiendae lab w Clemangisa OpuscnlDin de 
^aina ecclesiae ^), wyiykaj^ i Dasze Rtatata, obiny61aji|c od- 
powiednie przeciw niemu postanowienia, a te same firodki 
zaradcze, kt6re proponnja przypisane Zabarelli Capita agen- 
doruniy ZDajdajemy z wi^cej nii przypadkow^ dokladiio6di| 
awzgtfdnione w pracach kaliskich. 

JeAli siQ whdnie bliiej temu ostatniemu programowi 
przypatrzymy, jego postnlatom co do reformy prawa po- 
wszechnego, todziei nst^pooiy w kt6rych przekaznje te tub 
owe sprawy do zalatwienia soborowi, inne za6 synodom pro- 
wincyjonaloyniy to na pierwszy rzat oka bliisza mi^zy nim 
a programem Daszych 8tatat6w nderza zawisloA^. Zwr6cii 
chcemy przedewszystkiem nwag; na nast^puj^e ust^py: 

Cap. IX ust^p ^Item declarentnr inra circa ilia ma- 
xime decretalis lib. I. tit. 6 c. 43, quoad seoularis potestatis 
abusum*'. 

Cap. X. ^Compellantur archiepiscopi et decani, prae- 
positi, arcbidiaconi et alii prelati infra tempus debitam sns- 
cipere ordines debitos". 

Ibid. „Inducuntur potissimum archiepiscopi episcopi, ut 
nullatenus aliquos ad sacros ordines precipue ad ordinem 
sacerdotalem admittant yel promoveant, nisi bene morigera- 
tos et sufficienter doctos. . . Practicari tamen posset sine con- 
cilio generali per concilia provincialia synodalia. 

Cap. XI. Item circa ista yidetur omnino esse proyi- 
dendum, ut in provincialibus conciliis statuatur inhibendo 



*) Zob. Hardt 1. c. T. I. Pars II -IX. 



136 

prelatis, ne a suis dioecesibns per tot et tanta tempora re- 
cedentes Degociis secalaribns regnm et principum tempora- 
limn insadarent. 

Cap. XIIL Item proponatar/ at diligenter et utiliter plas 
ad animaram commodum, qaam ad pecuniarum extorsiones 
fiant per prelatos yisitationes. 

Cap. XV. De synodis provincialibas et de dioecesano- 
mm at apponantar pene gravissime Prelatis, si omittant... 
Statata aotem..... in scripta redigantar et singalis ecclesiis pa- 
rochialibos aliis ia verbis latiais aat maternis comma- 
Dicentor '). 

Caiy ten program pomin^wszy jai inne astQpy, co do 
ktdrych mniej9za zachodzi analogija, jest w zapelnoAci w na- 
szych statataeh wypetniony jaito przez powtdrzenie dawniej* 
ssych przepisdw, jaito przez stanowienie nowych, .k(6re tak 
CO do zasad jak i cela, zgadzaj^ si^ z odpowiedoiemi 
pnnktami owego programa. I tak astgpowi c. IX odpowiada 
ostQp Cum per mataam coasensam tytalu de electione kaliskich 
8tatat6w, kt6ry jest rzeczywi6cie dalszem a orygioalnem roz- 
prowadzeniem c. 43 X de elect, qaoad secalaris potestatis 
abnaom; ast^pom z c. X odpowiadaj% r6wniei oryginaine 
o lie 8%dzimy nst^py „cam antem beneficiam" tytala de 
celebratione missarom, tadziei „Preterea stataimas*" tyt. de 
tempore ordinandoram; ast^powi z c. XI tytal de sapplenda 
negligentia prelatomm, z c. XQI tytat de officio arehidia- 
coni^ z c XV ast^py „stataimas qaod'' tytah de officio or- 
dinarii i tytal de coastitationibas. A wszystkie te postano- 
wienia dotycz^ watnych kwestyj dyscypliny koi&eielnej, co 
do kt6rycb szeroko na soborze i po za nim rozprawiano. 
JeAli tedy zestawimy wyniki naszego por6wnania; to przyj66 
masimy do przekonania, ie jakkolwiek prace sobora w kie- 
rankn reformy dyscypliny klera nie oddziataly wprost na 
nasze statata i icb bezpodrednim zr6dlem nie byly, to je- 
dnak w kaidym razie postolata na soborze stawiane kody- 



') Hardt 1. c. str. 618—528. 



136 

fikatorom naszym byly znane, zdawali sobie oni widocznie 
tak jak komisjje sobora sprawQ z niedostatkdw dwczesnej 
karnodoi, jak i z potrzeby zaradzenia im, i skoro sobor tej re- 
formy in membris Die przedsi^wzi^l, przeprowadzili j^ saroi na 
wtasn^ r^kQ we wszystkich najwainiejszych kierankach w do- 
cba projektdw dwczesnych. I jeieli na nasze statnta b§duemy 
si^ zapatry wai ze stanowiska dwczesnych postalatdw, rnnsimy 
przyzna6, ie one odpowiadaj^ im pod kaidym wzgl^dem, 
ile to oczywii&cie dotyczy zakresU; na jaki dziaJalnodi 
ustawodawcza sobora prowincyjooalnego rozci^gn^d si^ mo- 
g)a. W jednym tylko puokcie reforma nasza przedsta- 
wia ciemn^ strong, a to w kieranka obovfi^zkn rezydencyi; 
w tym wzglQdzie rzeczywideie synod w Kaliszu malo zro- 
bi} a i to CO zrobi} byb zbyt polowiczne i niedostateczne. 
Do przedmiota tego odnosi si^ tytut de supplenda negligen- 
tia prelatornm, de clericis non residentibns i podrednio 
ust^py, Item statuimus ut omnes episcopi tytnla de officio 
ordinarii i „Cum doctor gentium" tytdn de celebratione 
missaram. Dla wszystkich tych nst^pow bezpoiredniego iro- 
dla nie udalo nam si^ wynaled6, prawdopodobnem wi§c jes^ 
ie nst^py te s^ oryginalnie przez kodyfikator6w nloione, 
tem bardziej, te stoj^ w sprzeczno6ci ze statatami dawniej- 
szych naszych synod6w, zaostrzaj^cemi obowi^zek rezyden- 
cyi. W owych nstQpach bowiem nigdzie wprost tego obo- 
wi^zkn nie wskazano ani jego przekroczenia karami oblo- 
iono, nakaznj^ one tylko w og61no6ci petnienie obowi^zkdw 
nrz§da i to gUwnie o ile chodzi o dnszpasterstwo i spra- 
wowanie mszy 6w. albo obmydlaj^ i&rodki zaradcze na nie- 
przestrzeganie obowi^zku rezydencyi; przez co poArednio to 
nadniycie sankcyjonuj^. Tyczy siq to przedewszystkiem ty- 
tnla de snpplenda negiigentia i de clericis non residentibns. 
W pierwszym, po wst^pie *), po kt6rym spodziewa^by sif 



') ^CoDtingit nonnunqaam sicut experientia rernm magistra 
didicimas, aliquos nostre metropolis coepiscopos se a snis 
ecclesiis extra vel intra provinciam in locis remotis et 
abstractis, ex causis qaibuscunqae absentari*. 



137 



naleialo energicznego wyst^pienia przeciw biskupom absen- 
tuj^cym 81*9; nast^puj^ jedynie tyiko postanowienia obejmu- 
j^ce 6rodki, jakieby przedsi^wzi^d^ naleialo na wypadek, 
gdyby pozostawili niezdolnych wikaryjuszy — w dnigim, 
ktdry dotyczy dnszpasterzy, stanowi^ statata kary tylko na 
tycb, ktdrzyby bez zezwolenia bisknpa na dlaiszy przeci^g 
czasu ze swego beneficyjnm sig wydalili. Sprawa rezydencyi 
byla jedn^ z oajbardziej piek^cych spraw reformy, i w cza- 
sie soborU; jakkolwiek bez skutku, 8zezeg61nie na zaostrze- 
oie tego obowi^zku zwracano uwagg, u nas jednakie post^- 
piono inaczej. Wykaznj^c o ile dekreta soborn w Eonstan- 
cyi weszJy w skiad naszych statutdw^ zwr6cilidmy nwag§, 
ie nstfp „cnm antem beneficium'' nast§puj%cy wladnie po 
nst^pie „cam doctor gentium^ tytula de celebratione missa- 
raniy powstal na tie dekretu de dispensationibos sesyi 43, 
ten zsA dekret jest wyj^ty z art. XV de dispensationibus 
z expose papieia Marcina V w kwestyi reformy z dnia 20 
Stycznia 1418 '), 6w artyknl XV jednak posiadal jeszcze 
dodatek skierowany wladnie przeciw przekraczania obo- 
wi^zku rezydencyi ze strony wyiszych pralat6w ■). Sob6r 
wskntek niezgody narodowodei tak expose jak i owego do- 
datkn nie przyj^l — uie przyj^to go i u nas, co wi^cej 
nie przyjfto i mydii na ktdrej polegal. I rzeczy widcie ; jak 
dzieje pd^niejsze naszego kodciola dwiadcz^ nieprzestrzeganie 



') Per. HuBLER 1. c. str. 43 i nast. 

') „£t quia mnlti episcopi et eorum superiores atque abbates 
in qnibas maior debet esse sollicitudo cnrae et officii pa- 
storalis, plerumqne extra ecclesias, dioeceses et luouasteria 
commorantur, propter quod negligitur officium pastorale: 
eodem approbante concilio statnimus, quod episcopi et su- 
periores huiusmodi in suis ecclesiis vel dioecesibus, abba- 
tes autem in suis monastefiis personaliter resideant. 
A qnibus si per sex menses continuos abfuerint, a percep- 
tiono fructunm et proventnum eorundem per annum inte- 
grum et si per annum abfuerint, ab eorum fructuum et 
proventnum perceptions per biennium sint privati. Hubler 
I. c. str. 149. 

Wyds. filozof.-hiitor. T. XXII. 18 



138 



obowi^zkn rezydencyi i nieprzestrzeganie l^czi^cego si^ z tym 
przepisn o niepol^czalnodci beneficyj6w (o czem tei w naszych 
statntach niema wzmianki) by}o wlaActwoAci^ ko6cio}a polskie- 
go, kt6ra spowodowiUa nawet ze strony biskop6w naszyeh re- 
moDstracyJQ przeciw odnotoym dekretom soboru trydenckiego. 
Leiala w tem jednak takie w cz§6ci i zagadka wielkiego 
politycznego wp}ywu dachowie&stwa u nas, motnodi l^cze- 
nia beneficyjdw dawiJa bowiem jednostkom 8iln% podstawf 
materyjalo^ a wi^c moinodd trzymania w zawislosci wiela; 
nieprzestrzeganie rezydeneyi dozwalalo zajmowania si^ w gzer- 
szej mierze sprawami politycznemi. I tei jak d}ago pafistwo 
a nas polegalo na iredniowiecznych patrymonialnych, sprzy- 
jaj^cych takiema systemowi zasadach, tak dingo wplyw ten 
by} decydnji|cym w rz^zie cz§8tokro6 ezynnikiem; po kon- 
flikeie za Kaimierza Jagielloficzyka, wobec zmienionycb za- 
sad, spotyka} si^ jnt ze znaczniejszemi przeszkodami. 

Pomin^wszy t^ lak^ w reformie dyscypliny naszego 
kodciolai przyzna6 zreszt^ mnsiroy, te statnta kaliskie odpo- 
wiadaly w zupelnoAci 6wezesnym potrzebom reformy, ie na* 
letycie przestrzegane mogly kamodd dachowiefistwa naszego 
i powagQ jego wobec spoteczenstwa podnie6<i i amocni6. 




B. Stanowisko kosciola w paiistwie. 

Stanowisko, jakie w myfil dwczesnych teoryj Z8J%1 wo- 
bec pafistwa w ci^a XIII wiekn kodci6} polski, byio o nas 
jeszcze tem silniejsze, te r6wnoczednie jako jedyny l^cznik 
rozbitego na dzielnice pa&stwa i jedyny reprezentant jednoici 
narodowej zyskat dla braku jednolitej a silnej wladzy mo- 
narcbicznej na cab pa&stwo si^ rozci^aj^cej, znaczenie do> 
minuj^cego czynnika politycznego. Dzi^ki temu let w chwili 
kiedy gdzieindziej na zachodzie badzi si^ przeciw pannjv 
cemu dot^d kierunkowi reakcyja, u nas pomimo zjednoczenia 
dzielnic nmacnia kodcidt zaj^te stanowisko, stwarzaj^c sobie 
podstaw§ do szerszego jeszcze i stalego politycznego wplywn 



139 



i znaczenia, zyskuje coraz to no we a obszerniejsze przywi- 
leje, lab regalaje w drodze umdw z wladz^ pa&stwow^ swe 
prawa. Przywileje te aktem piotrkowskitn z r. 1388 ZDOwa 
w catodci zostaly zatwierdzone , a jakkolwiek by}y one wy- 
plywem wladzy monarszej, kodcidi stosownie do swycb za- 
sady kt6re dod6 cz^sto i w ostawaeh synodalnycb przypomi- 
naoo i formulowano, uwaia) je niemuiej za prawa z mocy 
oataw koscielnych mu przystuguj^ce. Nataralnem wi§c oiu- 
aiato by6 nast^pstwem, 2e i w astawach wydanych w chwili, 
ktedy si^ zacz^ta najdwietniejsza epoka naszego kodciola, te 
zasady powt6rzono i z rdwn^ wypowiedziano sil^. SInsznie 
ie± nazwal Sznjski Dlugosza „czlowiekiem zasad statuta 
Tr%by« za to, te tak dalece byl oddany polity ce Olednickiego, 
2e w swyeh dziejach tak czfsto i gor^co w obronie tycb 
zasad, kt6re Olednicki staral si^ przeprowadzi6, wyst^powal ^). 
Podobn^ charakterystykQ 8tatut6w kaliskich; jako proklama- 
cyi .zQpelnej kodciola od dwieckiego spoleczefistwa niezawi- 
stodciy absolutnej jego wolnodci i nietykaloodci," spotykamy 
n wszystkich naszych bistorykdw i pisarzy '), a jest ona rze- 
czy wiAcie nzasadnion^ i trafn^, gdyj^ nsprawiedliwiaj^ J4 wy- 
raienia samych 8tatut6w zamieszczone w zdaniach, jak ^con- 
saetudineSy quae grayamen ecclesiis inducere dinoscuntur, in- 
valida8 decernimus'' ^), lub „licet laicis in ecclesias ecclesia- 
aticasve pereonas ac eorum bona omnis auctoritas sit ablata 
tarn iure canonico qaam civili'^ ^), albo wreszcie ^yeteris te- 
stameoti serie et saerorum canonnm sanetionibas attestantibus; 
dens in sigonm uniyersalis dominii sibi decimas reddi prae- 
cepit" "). Ze znaczenia tycb zdafi i ich doniosloi^ci zdawali 



*) Odrodzenie i reformacyja w Polsce, Krakdw 1881 str. 6. 

') RoMANOwsKi: Otia CorDicensia, FoznaA 1861, str. 175; 
Smolka: Polska wobec wojen husyckich, Ateiicum 1879, 
str. 435; Szujski: Historyi Polskiej ksi^g XII, Warszawa 
1880, str. 110 i t. d. 

') Tytnl de consuetndine. 

*) Tyt. de immunitate ecclesiarum. 

*) Tyt de decimis. 



140 



Bobie zapewne naleiycie sprawg pralaci nasi w Kaliszn ze- 
brani, hyly to jednak zasadj, na kt6re poddwczas n nas 
nikt wprost nie uderza), ani im przeczy}. Teoryje powstale 
Da zachodzie w czasie walki Lndwika bawarskiego ze Sto- 
lic% apostolsk^y w Polsce wsp^lczeenej nie znalaztj echa, 
wp}yw Marsiglia z Padwy za podrednictwem Somnium Tin- 
darii, dopiero znacznie pdiniej w Memoryjale Ostroroga si^ 
odbily na drug^ tet dopiero polow^ wieka XV przypada 
walka swiadomego swej BamoistnoSci pa&stwa z Oletoickiego 
porz^dkiem rzeczy. Pomimo tego jednak, ie za Jagiefiy 
jeszcze zasady w czasie owej walki sformubwane, do dwia- 
domodci spoleczefistwa nie dosziy, pomimo ie Jagiello sam 
wyzDawc^ dawnych zasad sie by6 zdaje '), jxxi za jego cza- 
86w widoezD^ jest przeciw dotycbezasowemn stanowisku ko- 
dciola reakcyja, objawiaj^ca siQ nawet do6c g}odn% manife- 
Btacyj^ na zjeidzie w Piotrkowie r. 1406 i 1407. Eeakcyja 
ta wprawdzie nie byla skierowan^ przeciw samym zasadom, 
ale zaczepiala r6ine ich konsekwencyje, Btaraj^c sig im 
wiasne przeciwBtawi6 prawa. Obok tej kolizyi mi^dzy pra- 
wami kodciola, a prawami lab uroBzczeniami szlachty nie 



*) Jagiello w r. 1420 w skutek cytacyi kuryi rzymskiej 
w sprawie Piotra Pieskowskiego przeciw dostojnikom paik- 
stwa na drzwiach kodciola we Florencyi przybitej, pisze 
poslom swoim: Sti sue cum amantadine exponatis, qaod 
nobis ista citatio satis magnam ingessit tarbationem. e t c a m 
aliis regibas et principibus Cbristiaais non 
sit sedes apostolica ita gravis, qaomodo sanctitas 
saa deaocionem nostram taliter leaipendit, at tanto dede- 
cori parcere non dignatar, ex quo talia nanquam nobis in 
regno nostro contingerunt , flagitetur sanctitas saa qaod 
obediencie sae tempore tantis non feriamar oprobriis. Si 
enim tanta maltitudo de regno nostro et presertim hii, 
a quibus nostra samimas consilia, cogantur recedere, at 
termino comparerent, quomodo nostra tractaremus... prosi 
wi^c papie^a, aby proces nmorzyl a sam przyrzeka Bkar- 
i^cema wszystko wynagrodzi6. Oaro Liber Cancellariae I 
nr. 51. 




141 



brak takte i pewnych atari z wladz^ pa^stwow^ i jej pra- 
wami. 

Starcia te, o ile wladnie o wladz; pafistwowq chodzUo, 
dotyczy}y sprawy obsadzania biskupstw i innych beneficyjdw, 
Dadto jakkolwiek nie byla to jeszcze kwestyja sporna w tern 
zoaczeniUy co pdzoiej sprawy ci^tardw publicznyeh, o pun- 
ktach spomych mi^dzy szlacht^ a duchowie&stwem, obja^niaj^ 
nas zad achwaly zjazda w Piotrkowie, ie byio ich stosan- 
kowo dodd wiele, a to sprawa forum i brachii saecularis, 
sprawa dziesiQcio, gloszenia zapowiedzi i sprawa odwolaA 
do Rzyma. A wi^c w czasach Wladyslawa JagieUy te r6- 
inice, kt6re pdiniej z tak^ objawUy si§ si^, jni istnialy 
i domagaly sig dysknsyi — czy statut Trqby przeszedl nad 
niemi do porz^dku dziennego, czy let zdawai sobie sprawy 
z ich doDioslodciy s^ to pytauia, od kt6rych wyjadnienia za- 
kiy dopiero ocenieDie staDowiska, jakie 6w statnt wobec 
kwestyi stosunku kodciola do panstwa zaj^h Samo stwier- 
(Izenie zasad ogdinych, kt6rych z g6ry naleiato si^ spodzie- 
wa6, zwlaszcza gdy Die bylo przeciwoych, jest jeszcze nie- 
wystarczaj^c^ w tyin kieranku cbarakterystyk^. W tym tet 
celu, jakkolwiek wyczerpuj^ce skredlenie stosunkn kodciola 
do pa^twa w pocz^tkn wieka XV przechodzi zakres naszej 
pracy, dla uzapelnienia pogl^du na 6w dwietny pomnik usta- 
wodawczy naszego kodcioJa; cbcemy przynajmniej w gld- 
wuych zarysach bez wyczerpania kwestyi w zupelnoSci, za- 
8tanowi£ si^ tyiko nad tern, o ile te punkta sporne istnialy, 
i Da jakiej zasadzie prawnej si^ opieraty, tudzie^ o ile sta- 
tnta kaliskie si§ z niemi, a wi§c i z danemi stosnnkami licz^, 
czy wobec nicb z swych zasad przewodnich bezwzgl^dne 
' wysDuwaj^ konsekwencyje czy nie. *) 



*) Sprawy tej w cz^dci dotyka jedyDa i najlepsza w tym ro- 
dzaJQ u nas praea z zakresu stosunku koSciola dp pai^stwa 
KoHANowsKiEOO „Otia Corniceneia" (PoznaA 1861), o ile 
jednak chodzi o czasy statutdw kaliskich jest dod(^ ogdl- 
nikow^ i tylko niekt<$re kwestyje omawia. 



n 



Eanie bisknpstw i inn;eh beaeficyjdw. 
lekcyja kapitul co do biskapstw, nstalila sif 
i%gn wieku XIII, a spoBAb obiorn , kt<^ry jat 
chue nortDDje, okredlit bliiej jeszcze we wspo- 
i konetytncyi z rokn 1308 legat Gentilis. Po 
nasze podaj^ nam at po koDiec wieka XIV 
praw metropolity stolicy gnieiDieAskiej do Ea- 
liorn dokonanego i udzielania koneekracyi '), 



Paskft pod r. 1265 Pietrzyk wjbraay biskupem 
m „proceBBtt cum qnibusdam fratribUB de cspitolo 
inssium archiepiBcopnm GnGBnensem metropolita- 
ena co n firm ati one" (Mon. Pol. II, p. 590). Oalsu 
' z wiekn XIV podaje Janko z Czarnkowa H. P. 
6 i 700 ostatni raz pod r. 1383 prey wyborze 
na biBkupa wloclawskiego M. P. II, p. 745. Do- 
kt, obejmuj^cy podobne zatwierdzenie obJom, za- 
ly jeBt w kodekdie dypl. Wlelkop. Ill, or. 1047 
24 (bez bli^azej daty), a dotyczy wybora Jaoa Do- 
biekupa poznaAskiego. Jest tii opiaane dokiadoic 
;^powanie przy udzielaniu kODfirmacyi przeetrfe- 
uHm quidem electiooem nostra auct&ritate petiistis 
confirmari pront in decrnto clectioniB eioBdem pre- 
lobis es parte vestra (capituli) evidoDcins cooti- 
os igitur iuris ordinem cupient«g in eodem nego- 
corivenit observare, citHtinnig edlctam in ipsa 
cl«sia publice proponi fecimus, omnibus et aingn- 
m interest innotescenleB: ut si qoispiam foret, qai 
Borum elect! videlicet et eligentinm , persoDKB ant 
lectionia sliquid opponere vel obirere vellet, coram 
ZDanie in ecclesia beate Mnrie Magd. quarto die 
nense lulio compareret, facturua et dictarus, qaod 
} et racio postularet. Venim quia in ipso termino 
ram nobiB apparuit coDtradictoram, noa eundeni 
:t electinnia formam iuxta statuta canonnm exami- 
diligeater, et quia personam ipains electi ydoneam 
DB invenimus, et in electionia ipsiuB oegocio for- 
eralis coocilii debite observatam, votis vestris ps- 
;ctu anniiere cupientes, spiritus sancti gratia in- 
oniinnnieBto fratrum uostronim consilio, electionem 
lore preseiitiam confirmamas et per inpositionem 
anus ipsi electo benedictioaem impertimur, commi- 



143 



obok tego przyklady coraz to szerszej ingerencyi stolicy 
apostokkiej w kierankn zatwierdzeDia wybor6w, czy obsa- 
dzania w drodze nadzwyczajnej prowizyi '). Niemniej jednak 
jest pewnem, ±e przez caly ten przeci^g czasn nie ustawal 
i wplyw pewien panoj^cych '), wply w bliiej nie zdefiaiowany, 
objawiaj^cy siQ raz silniej, raz stabiej, kapituly staly wpra- 
wdzie zawsze na stanowiska prawa wolnego i niezawisiego 
wyboniy ale hs^dt co b^di faktycznie niejednokrotnie nawet 
wbrew woli kapitut przechodzil kandydat rz^dowy, a i sto 
lica apostolska liczyta 8i§ z temi iyczeniami paDuj^cyeh 
nawet nieraz przeciw swemn pierwotnemn zamiarowi. Zna 
nych let jest wiele tego rodzaju fakt6w wlai&nie z czaadw 
kt6re nas tn bli^.ej obchodz^, kandydatem rz%dowym byl np 
w r. 1392 Piotr Wysz, kt6ry przeciw obiorowi kapituly 
i prowizyi papieskiej siQ ntrzymal, p62niej przeciw niemu 
Wojciech Jaatrz^biec, a i sam Mikolaj Tr^ba dopiero za 
W0I4 kr6Ia na metropolis gnie^niensk^ 8i§ dostah same 
te fakta nam nie chodzi, ale to/ czy wyplywaly one jedy- 
nie z dowolnodci monarszej , czy tet gmntowaly siQ na ja- 
kiejA zasadzie prawnej, na podstawie kt6rej pannj^cy n nas 
nwatali sif za uprawnionycb do decydowania wyborze bi- 
sknpdw. Zbyt cz^sto w charakterystykach WiadysUwa Ja- 



tentes sibi administracionem in spiritualibns et temporalibns 
Poznaniensis ecclesie supradicte.'' Prawa te uznawala i sto- 
ilea apostolska (Theiner Mon. Pol. I^ nr. 670); jakkolwiek 
coraz cz^ciej je sama wykonywala. Legaci jni w wieku 
XIII niejedaokrotnie w mydl nstaw powszechnych sobie za- 
twierdzenie rezerwowali (Kr. Paska co do legatow Hugona 
i Opizona MP. hist. II, p. 570, 571). 

*) Theimeb: Mon. Pol. I, nr. 211, 213, 576, 670 etc. Kod. dypl. 
wielkop. Ill, nr. 1963; Kod. dypl. katedry krak. I^ nr. 390. 

') istoieniu takiego wplywn nawet w XIII wieku dwiadczy 
kronika Paska przy wyborze biskupa poznaAskiego po smierci 
Bognchwala, mdwi^c, ie arcybisknp niechcial wyboru za- 
twierdzi6 „pro voluntate domini dacis Boleslai, qui tunc 
terra regebat, et pro uxore dicti ducis domina Helena filia 
regis Hungariae, ut Falentam decanum Oneznensem intrn- 
deret in episcopatum Poznaniensem^ M. Pol. 11, p. 590. 



144 



gieHy, o ile chodzi o stosanek jego do kodcioia^ Uad^ pi- 
sarze nasi i obey nacisk Da jego reminiseeneyje absolatnej 
wladzy na Litwie, na jego nieokiehan^ jeszcze dostatecznie 
przez cbrzest natur§ '), nie s^dzimy jednak, aby tern wgzystko 
t}umaczy6 siQ dato. JagieHo zasiadtszy na tronie polskim, zna- 
lazt siQ wdr6d stosankdw prawnych wyrobionycb, kt6remi 
kierowai sIq musia}, a cznwano dobrze, aby przeciw nim nie 
wykraczah I w tej wi^c kwestyi wolelibyimy siQ domydlac 
przedewszystkiem, ±e post^powanie JagieUy polegato na za- 
sadzie pewnycb urobionyeb dawniej prawidel lub zwyczaj6w 
prawnych, cbociat forma czasami zbyt ostr^ by6 mog}a, 
a w dragioi dopiero rzQdzie, gdyby sig to nzasadnic nie 
dato, uciekalibydmy 819 do tinmaczenia tych faktdw dowolno- 
dci^ dawnego absolutnego litewskiego k^iQcia. 

Ilekrod Dlugosz w Dziejach swych, lub w „Vitae epi- 
scoporam^ m6wi zgodzenia 8i§ panuj^cego na ten lab 6w 
wyb6r biskupa (a przy iadnym prawie wyborze tym do- 
datku nie zapominaj, wyjadnia zarazem, 2e 6w consensus 
regis wyplywal z prawa patronatu, przysluguj^cego panujv 
cym CO do biskapstw w Polsce. Bardzo prawdopodobnem 
jest, 2e byla to opinija panuj^ca za czas6w Dhigosza u du- 
chowie&stwa, a przyzna6 musimy, ±e nie ze wszystkiem po- 
zbawiona podstawy, gdyi dyplomata i dokumenta nasze, tak 
najstarsze jak i pdiniejsze wspominaj^ wyrai^nie stanowi- 



Oo si^ tyczy biskupstw na RuBi, halickiego, wlodzimirskiego, 
przemyskiego i cbeimiAskiego pisze Grzegorz IX do Wia- 
dyslawa Opolskiego „Intendentes antem eisdem ecclesiis de 
personis utilibus providere et eas iilis preficere in earum 
antistites ct pnstores, vener. fratribus nostris... archiepo Gne- 
snensi ac Cracoviensi et Plocensi episcopis per alias no- 
stras litteras committimus et mandamus y quod communica- 
tis tuis conailio et informatione de personis idoneis... yds 
quam cito commode poteritis , informare et informationem 
huiusmodi sub suis sigillis nobis destinare curetis, ut nos 
vestra iuformatione recepta possimus dictis ecclesiis de idoneis 
pastoribus utilius providere*' r. 1375. Theiner M P. I nr. 963. 
^) Smolka „PoIska wobec wojen hussyckich** Aten. 1879 str. 
90; Cabo „Geschicbte Polens IV, str. 107. 






145 



ska pannj^ych , jako patron6w biskupstw ^). Istnienia ta- 
kiego prawa patronata co do biskapstw prawo kodcielne 
nie wyklacza, owszem nawet sobdr trydencki tadziei nowsze 
QStawy koAcielne o niem jasno si^ wyraiaj^, odrdiniaj^c je 
od prawa nomiDacyi. Instytucyja ta powstala w skatek nsi- 
lowaoia panaj^cych, aby pomimo wolnych elekcyj kapital 
wfrfyw 8w5j zrealizowai, opierano siQ wi^c na analogii 
z prawem patronatu oo do beoeficyj6w nitszyob, wywodz^C; 
ie podobnie jak tarn fandatorom, tak i co do biskupstw pa- 
ooji|eyiD, kt6rycb przodkowie bisknpstiva te erygowali^ takie 
samo prawo . przyslagiwai wIddo. Papieie, acz Diech^tDie; 
roszczenia te w Diekt6rycb paAstwach uzDali '), bylo to je- 
dnak zjawisko wyj^itkowe^ a co siQ tyczy Polski nie posia- 
damy iladdw, aby sprawa ta byla kiedykolwiek przedmiotem 
okUiddw lub pertraktacyj. Pojmowanie podobne moglo bye 
dia kapita) tytnlem lab pozorem do uwzgl§dniaoia iycze& 
kr6la, ale z dragiej strony dokamenta z czasdw Wladyslawa 
Jagielly, ktdre rzacaj^ doii6 wiele 6wiatla aa ow% kwestyj^, 
kai4 si; domy61a6, ie kr6I z ionych powod6w^ aniieli po- 
wyiaze, staral si^ wp}yw 8w6j arzeczywistaid. I tak najprz6d 
wplyw dw przedstawia si§ aie jako wykonywaaie prawa 
patronata, a wife w drodze prezenty, ale jako rodzaj nomi- 
nacyi krdlewskiej. Form^ takiej nominacyi byly t z. litterae 
inataciales do kapita} wystosowane, w kt6rych kr61 nietylko 



') W dyplomaeie dla metropolii gnie^nieAskiej z r. 1357 
(Kod. WP. m, nr. 1353), zamieszczono Ust^p „No8 vero 
ipsornm iustis et ratiooabilibus suplicationibns more pii pa- 
tron! favorabiliter annaentes, cum regum et principom ex- 
plorate inris existat ecclesiis et personis ecclesiasticiB pre- 
sertim in quibas ins patronatos obtinent, paterae consule- 
re...^ Podobnie w akcie ekskomuniki Ziemowita mazowie- 
ckiego (KDWP. Ill nr. 1933) d. Semawitns d. Mazovie... 
contra sanctam Matrem ecclesiam Gnesnensem, quam cum 
sit patronus einsdem, pocias defendere quam opprimmere 
deberet, se contra Denm et insticiam erigens r. 1397. 

*) HniBOHius pySystem des kath. Kirchenrechtes III, str. 39 
i nast 

Wjds. flloiof.-hiMor. T. XXII. 19 



lie 

prcMi, ale wproet polecm wybnc pewnego kandydata. Ha- 
8tnij2| te stosimki dostatecxnie dwa akty z czasdw Jagieliy, 
wydane w Codex epistolaris saee. XV. W jednym z nich oxnaj- 
mia Bronidaw, archidyjakon i administrator dyjecezyi gnie- 
inienskiej, kapitnle krakowskiej, ie kr6l przeznaczyl go na 
arcybiskapstwo gDieznienskie, wyraiaj%e sif ^Credo patemi- 
tales yestras non latere qoomodo... Wladislans rex Poloniac. 
me licet immeritnm in archiepiscopnm Gneznensem promo- 
yendam nominayit, yolens de sna maiestate gloriosa promo- 
tionem meam hoinsmodi prosequi et dedneere ad effectnm 
operosom'' '), akt ten dataje sif z koiiea wiekn XIV, a slowa 
w nim oiyte niepozostawiaj% wa|tpliwo6ci, ie jest mowa o no- 
minacyi kr61ewskifej. Doknment drogi obejmnj%ey wlasnie 
litterae instanciales do kapitnly wioclawskiej z r. 1421» r6- 
wniei wniosek ten popiera; ze sl6w bowiem .deyotionem 
yestram praesentibos hortamor reqnirimos attentosqae roga- 
mns, qaatenas domini pro eieetione fiitari pontificis capitola- 
riter foeritis congregati, in yenerabilem Johannem praeposi- 
tarn Cracoyiensem... nnamim'ter dirigentes yota yestra, ipsnm... 
concorditer yelitis eligere pontificem et pastorera, qaam qoidem 
electionem et nos ratam habemus atqne gratam et illam sine 
renitentia aliqnali noa enm gratitndine admittemns..." wnosic 
moina, ie list taki nie sam% tylko obejmowal prodb^'). 

Zrddla wsp6lczesne nie pozostawiaj^ zarazem i w^tpli- 
wodci CO do zasady prawnej, na jakiej owa ingerencyja kr6- 
lewska siq opierala. Zasada byla t% sam^, co przy nomi- 
nacyi innych dostojnikdw pa&stwa i na tych samyeh nsta- 
wach pafistwowych polegala, cbociai kr61 czasami kilka 
kandydat6w wskazywah Joi Cabo zwrdcil nwag§ na za- 
mieszczony w Liber Cancellariae Cioika, list pn^at5w pol- 



') Cod epist I, 8tr. 147, nr 2. 

') Ibid. I; 8tr. 52, nr. 54. Obecnod6 kr<Sla przy obiorze w ka- 
pitnle poznaAskiej w r. 1414 (Dlugosz Vitae ep. Op. omn. 
str. 508), chociai w postawie prosz^ej moglaby takie 
wnioski nasze popiera6. 



147 



skich po 6mieroi Mikolaja Tr^by do Witolda pisany z prodb^ 
wstawienie si^ do kr61a, aby na stolicQ gniejiniei&skq 
promowa) w mydl zobowi^zafi dopiero co zloionych '). Zobo- 
wi^sania^ o ktdrycb mowa, jestto przywilej wydany w Czer- 
wieiskOy reasamnjqcy dawne, a chodzi ta gldwnie o przy- 
rzeczeniay ie kr61 tyiko krajowcom dostoje&stwa rozdawa6 
b^dzie i to za rad^ pra}at6w i dwieckicb dygnitarzy. Caro 
domyUa si^, 2e dla tego wspomniano o tych przywilejach, 
ie arcybiskupstwo gnieioieiskie, jako siedziba prymasa, po- 
siadab wybitne zDaczenie polityczne — my posuniemy si^ 
w przypnszczeniach trocb^ dalej i to oa zasadzie wyja- 
fiDienia, jakiego w tym kieruuku dostarcza p6iniejszy przywi- 
lej jedlnieAski. Podczas gdy bowiem tak w przywileju ko- 
szyokim , tadziei przywilejach z r. 1386 i 1388 jest mowa 
wlaiciwie tylko o rozdawnictwie dostojei&stw dwieckich; w Je- 
dlnie rozszerzono dotycz^ce ust^py i do dostoje&stw dncho- 
Dych. Przywilej ten stanowi wyrainie ^dignitates antem 
ecclesiasticas et saecnlares Regni Poloniae aeqno modo circa 
inra et consnetndines ac libertates ipsoram, qaae et quae tempo- 
ribus serenissimorQin Principnm dn. Casimiri, Ludouici et alio- 
nim regam ac ducum haeredum regni Poloniae obtinebant di- 



') A prelatis... Camque princeps serenissime non sit vobis 
incognitum sed liquet aperte^ quomodo litteras prefati do- 
mini nostri regis nobis et regno sno liberaliter concessas 
optinemus, per qnas serenitas sua spondet regno suo ac 
ipsius prelatis et baronibus, quod nolit nee debeat nequam 
dignitates et sedes dignitatum excelsas allcui preter con- 
sensum et snasum snorum prelatorum et baronum vacantes 
erogari, et boc ipsum ad peticiones nostras in exercitu 
nnper disolnto firmiter^ interventu S. V. nobis adbibito pro- 
misit observare, qnapropter 8. V. deprecamur et petimus 
humiliter, quatenus velit V. S. et dignetnr prefatum domi- 
num nostrum regem adhortari et vestro benigno suasu com- 
movere^ ut in promocione archiepiscopatus non properet 
absque consilio suorum prelatorum et baronum^ cum sit bee 
prelatura in regno inter dignitates ecclesiasticas maior post 
regiam maiestatem et in consilio principali.'' Cabo Lib. 
Cane. II; nr. 124. 



148 



mittemns persistere et permanere. Qaas qaidem dignitates 
cum eas vacare contigerit, nuUi extraneo terrigenae nisi no* 
bili benetnerito et in fama laudabiliter conservato illius terrae, 
in qaa dignitas bniusroodi vel honor vacayerint... dabimos 
vel quotnodolibet conferemns. Snper qaibus eciam dignitatibas 
ecclesiasticis et saecQiaribns litteras expectativas nnlli per 
8onae dabimus in fataram et quod praedictas dignitates tarn 
ecclesiasticas quam saecalares non debemns minnere nee 
eciam snffocare, et possesiones, census aut salaria ad eos 
pertinentia absque inris debito examine non aufferre,** na 
tern samem tei stanowiska stali i pralaci pisz^cy do Witolda, 
w my61 tych samych zasad i wladza paAstwowa w Polsee 
nadawata biskupstwa, wobec tej wladzy przedstawiaty siq 
one jako dostoje&stwa analogiezne do arz^ddw ziemskieb, 
zasady tych urz^d6w dotycz^ce i do nich stosowano niewy- 
laczajqc prawa nominacyi. Biskup zasiadat tak same, jak 
dostojnik Awiecki w radzie korony i przysi^gQ senatorsbi 
sktada}^ a i polskiemu dachowie^stwu zaleialo zapewne na 
zr6wnanin stanowiska swego politycznego ze stanowiskiem 
mo2now}adc6w 6wieckich i o zagwarantowanie go w tych 
samych ustawach '). Stanowisko takie leiato zapewne takie 
w interesie moinowladztwa dwieckiego^ kt6re na nominacyje 
kr6lewskie wi^kszy wplyw wywieraci rooglo, jak na wybory 
kapitul zloi^onych z najrozmaitszych iywiol6w i Indzi do 
rdinych warstw nale^^cych. Obi6r kapitdy mial wi§c miec 
znaczenie tylko formy. 



^) Poczj|tek nominacyj krdlewskieb, we formie ekspektatyw, 
wedle kroDiki Janka z Czarokowa datnje siq z czasdw 
Ludwika: ^Tempore enim istius domini regis moa iste pes- 
simns et inri canonico contrarias iaolevit, quod clerus am- 
bitiosns non solum super beneficiis ecclesiasticis vacaturis 
ad praesentationem regis spectantibns sed etiam snper epi- 
scopatibus recipiebat minus discrete litteras. Et hoc modo 
laici nobiles super dignitatibus temporalibns similiter litte- 
ras impetrabant*' (M. Pol. hist. II. 711). Przeciw tym 
ekspektatywom wyst^puje wladnie przywilej jedlniefiski. 



149 



Nie jeBtedmy za6 w podobnie korzystnem poloieniu co 
do wyjaiDienia zasady prawnej, na jakiej ingerencyja kr6> 
iewska co do nadawnictwa beneficyj6w niiszycb (oczywiScie 
nie m6wimy tu o prawie patronata z r6inycb tyiuldw pannj^- 
cemn przysiognj^cego) polegata. Ze ingerencyja ta istniala, 
dowodz^i skargi i napomnienia papie^.a Marcina V ^). Nie 
podlega w^tpliwodci, te post^powanie to nie opiera}o si§ na 
pojfcia wazecbwladzy pafistwa, bo tego poj§cia jeszcze 
w Polsee nie bylo, lecz jak s^dzimy, bylo wyplywem tych sa- 
myeb zasad, jak powyisze. Gdy boTviem papier udzielil kar- 
dynalowi Brandzie archidyjakonat gnie^niefiski^ kr61 sprzeci- 
wii sif temn^ powohij^c si^ na wyiej okredlone przywileje, 
dozwalaj^ce nadawa6 urz^dy tyiko krajowcom, a dodal, ie 
przywileje te zostaly wydane za zgod^ biskupdw. Marcin Y 
wystosowa} w akntek tego do kr6Ia list energiczny; gdzie 
powolnj^c sif na zasady koAcioIa pot^pia te ustawy — list 
ten ma dat^ rokn 1430'). 



') Theiner: MP. II; nr. 35 — 37, a zwlaszcza nr. 35 z r. 1424 
^Refertur enim nobis quasi omnia in aliam dispositionem 
immntata esse in eodem regno... electiones ecclesiarum et 
monasteriornmy qnorum tamen omnimoda dispositio ad nos 
spectat, non esse liberas, sed fieri ad prescriptum tuum, 
beneficiorum per nos collatorum prouisiones contemni etiam 
in beneficiis generaliter reservatis, neque in ea re parere 
mandatis nostris multaque insuper alia fieri preter honorem 
regni ac nostram et Romane ecclesie dignitatem.^ 

*) Ibid. II Nr. 52 r. 1430. „Et ut multa sileamns, que tibi pre- 
ter iuriB dispositionem persuadere quotidie moliuntur, nuper 
vidimns copiam qnarundam litterarum per quas tua sere- 
nitas prelatis et canonicis ecclesie mandat sub gravi pena, 
ne aliqnem extraneum in dicta ecclesia recipiant ad posse- 
sionem alicuins beneficii; cum inter prelates regni ita sta- 
tatnm sit et conclusum, de quo maximam suscepimus admi- 
racionem.** Jak JagieHo wobec papie^a w podobnych spra- 
wacb; gdzie chodzilo o papiesk^ prowizyJQ, si^ zachowywa^^ 
dowodzi jeden z listdw krdia do papieia z r. 1420, z prodb^ 
o przeniesienie niejakiego St. P. na innf) kanoni§. W li- 
6cie tym zaznacza krc^l dla czego zaleiy mu na obsadzeniu 
kanonii po jego my61i : ,,Licet apud sedem apostolicam per 



160 



Ga}y powyiszy stan faktyczny jaki przedsUwiliimyy 
byl bezwqtpienia niezgodny z dotycz^cemi ustawami koAcielne- 
mi, nie mniej jednak jut w czasach Tvydania 8tatat6w kali- 
skich istnia}, a jak powytszy list papieia dowodzi, istnia} z« 
zgod^ praiatdw polskicb. Statnta kali»kie jako nstawy ko- 
dcielne stoj^ na zupelnie innem stanowiskn i ze stanowczo- 
6ci4 na vrszelk^ ingerencyJQ dwieck^ przy obsadzania dtzq- 
d6w kodcielnych uderzaj^. W tytule de electione obok 
powt6rzeDia konstytuoyi Gentilisa o wyborach kapital za- 
mieszczone jest i streszczenie c. 43 X de elect , traktajv 
cego wlafinie o wplywie fiwieckich na kanoniczne wybory, 
lecz streszczcDie to nadto poprzedzone jest wst§pem, gdzie 
zasady owego postanowienia s^ jeszcze dalej rozwini^te, 
oprdez tego zad tak w tytule de iastatntionibus jak i tytule 
de sede vacante zamieszczono obszerne nst^py^ tQ 8am% 
mydl wyraiaj^ce. 

Wszystkie te statnty jednak 8% skierowane tylko przeciw 
osobom, kt6reby staraly siQ za pomoc^ wladzy lab osoby 
dwieckiej jaki6 urz^d koscielny uzyska^, tudziei przeciwko 
tym osobom dwieckim, ktdreby dla pewnych przyrzeczonyeh 
korzySci tego pewnego kandydata popieraly — moinaby 
wi§c wnosid ie wprost przeciw ingerencyi krdlewskiej, jako 
takiej, bez wzgl^da na towarzysz^ce jej niedozwolone mnowy 
Inb przyrzeczenia nie wystepuj^. Do przyj§cia tego przy- 
puszczenia jako mydli kodyfikatordw kaliskich, naleiytej pod- 
stawy nie ma, owszem mote przeciwnie, pr^dzej by wypa- 
dalo s^dzi^; ie statata umy6Inie i wlainie w obec owycb 
faktycznych stosunkdw 6cidle na stanowiskn nstawodawstwa 
kodcielnego stan^ii chcialy. Pomimo bowiem tych nstaw 



miiltas instancias dudum obtinnerim qnod, ad ecclesiam 
Cracoviensem, cuius capitulumad consilia me a 
quociescunque mihi ardua occurrernnt vocar e 
et secreta communicare eidem consuevi, nullns 
preter nobilem vel doctorem iuris aut sacre pagine pro- 
fessores promoveri vel recipi debuisset, tamen quidam...* 
Caro Lib. Cone. II, ur. 42. 



151 

pa&stwowych i faktycznej nominacyi krdlewskiej, kapituly 
bronily swego prawa obioru i staraly si^ nieraz samoistnie 
w obec woli krdia stan^6 lub nie czekaj^c jego decyzyi, 
wyb6r przeprowadzic, statnta kaliskie wigc w mydl owej 
tendency!, mogly z umysia powtarzad dawne ustawy, aby 
z jednej strony przypomnie6 kapitulom ich prawodawstwem 
ko6cio}a nmocDion% samoistnodC; z drngiej zad strony, aby 
zarazem stworzyd podstawg do rzeczywistej emancypacyi 
wybor6w z pod wplyw6w Swieckich. W obec tych ustaw 
8tatat6w kaliskich, stan jaki w tym kiernnka w Polsce 
istnial, byl raczej tylko stanem faktycznym a nie prawnym, 
wladza paustwowa wycbodzila wprawdzie z pewnego zalo- 
ienia prawnego, lecz to stanowisko bylo wprost przeciwae 
nznanej autonomii kodciola. Jak wypadki z cza86w Kazimie- 
rza Jagiello&czyka dwiadcz^, nie przyczynila si^ ta okoli- 
czno&i do zlagodzenia starcia. 

II. Ciliary publiczne. 

Na muiej jednostronnem stanowisku stoj^ statnta ka- 
liskie w obec tej kwestyi. Jestto zrozamiaiem tern bardziej, 
te jak wspoinnielidmy, kwestyja powyisza pod6wcza3 jeszcze 
8porn% nie byia. Obowiazek dostarczania wojownik6w unor- 
mowaiy statnta Eaimierzowskie, obowiazek optacania po- 
radlnego tudziej^ subsidinm charitativnm polegal na przywi- 
lejach Lndwika. Kler polski za Wkdyslawa Jagielty obo- 
wi%zkom tym w zapehiodci zadosy6 czynil, ponosz^c nadto 
niejednokrotnie i nadzwyczajne dobrowolne ofiary ^). Jedli 



') Smolka. Archiwa w W. X. PoznaAskiem i Prusiech wscho- 
dDich i zacbodnich (Rozpr. i spraw. z pos. wydz. hist. 
filozof. Akad. Umiej. Tom IV str. 264) wymienia subsidia 
i kontrybncyje jakie w tym czasie poniosla kapitula Gnie- 
^nieAska, za6 akt Wladyslawa z r. 1414 (kod. kap. krak. 
II Nr. 555) podwiadcza, lie z wlasDcgo pop^du biskupi 
polscy przyczyniali sIq do ponoszenia ci§2ar6w wojennyeb. 
ie w tych ci^ikich czasacb mogly niejednokrotnie po- 
WBta6 przy pobieraniu oplat na cele patistwa^ pewne nad- 
ni^ycia, ktt^re zapewne mial na mydli mnich franciszkaA- 
■ki, wywodz^c swe skargi na Wladyslawa JaglcH^ (Mon. 



152 



obok tego w obec czestych lab zbyt ci^ikich wymagan 
staral si^ aznan% zasad^ immanitet6w kodcielnych atrzyoia£, 
nie moina mn z tego robi6 zarzutdw^ tem mniej Da spraw; 
tQ z dzisiejszego zapatrywad sIq etaDowiska. P6£oiej gdy 
siQ stosunki i pojmowanie obowi^zkn ci^iardw pnblicznycb 
zmienito, moioaby nazwac statata kaliskie konserwatywnemiy 
w chwili kiedy do skutkn przyszly^ nie staty w sprzeczooilci 
z poJQciami W8p6}czesnemi a post^powanie kleru w czasie 
tyla wojen z XV-o wieku wskazaje, ie pomimo tych stato- 
t6w pojmowal nale^ycit^, w kaidym razie nie mniej od dm- 
giego stanU; swe obowi^zki w obec paAstwa. 

Sprawa ta posiada iet inny charakter jak kwestyja 
obsadzania bisknpstw. Tarn bowiem zasadzie woloej elekcyi 
przeciwstawiano inn^ zasad^ na podstawach prawnych od- 
r^bnych opart^, ta oo do zasad, polegaj^cych na amowach, 
przywilejaeh; byla zgoda, tyiko o ich wykonanie i tinma- 
czenie rozchodzid si^ mogto. Bior^c wzgl^d na stosanki rze- 
czywiste, statata kaliskie powtarzaj^ postano wienie synoda 
z r. 1262, skierowane przeciw nadaiyciom przy zabieranin 
podw6d, gdzie zarazem wyra^nie przyzwolono na tea ci^tar 
w trzech przypadkacb, si videlicet traditio dacis vel ali- 
cuius castri subita timeatar, vel si exercitus in terrain in- 
grediens fuerit nunciandns". Podobnie co do innych cif^- 
r6w a w szczegdlnodci stacyj zawarowano tylko, aby rzeisiy 
do duchownych nalez^ce nie zabierano ^absqae eomm 
mandate". Z postano wiefi tycb wyptywa ietj te koteiitt 
polski godzil siQ na owe ciliary o ile na nie zezwolil, co 
do ci^^ardw w statatacb kaliskich nie wspomnianych , zgo- 
dzenie si^ takie rzeczywidcie mialo miejsce % wi^c tei 
przeciw nim w Ealiszu nie wyst^powano. 



Pol. Hist. II. str. 863) jest bardzo naturalnem, nie moina 
jednak wnosi6 zt^d, jakoby wladza paAstwowa poddwczas 
przywileje kodciola w tym kiernnku aszczaplala. 

^) Zob. kronik^ Czarnkowskiego C. 55. De consensa lohan- 
nis Arcliiepiscopi Gneznensis et Cracoviensis et Poznanien- 






153 



Sprawa sif zmienila gdj w drngiej polowie w. XV 
podniesiono zasadg, ±e „salns reipnblicae snprema lex" 
a w stafutach Tr^by znajdowaly si^ wyj^tki z uchwal so- 
bora Later. % r. 1215 o immuDitetacb kodciola zamieszczone 
w tyt. de immuD. eccl.^ z kt6remi siQ ta nowa zasada pogodzi6 
Die dala. 

Pankta sporne mi^dzy szlacht^ a duchowieiistwem. 

ile mote mniej swobodnem byJo ustawodawstwo ka- 
Kakie w obec praw i wladzy krdlewskiej, o tyle w obec 
dnigiego stann w pafistwie i jego po8tulat6W; moglo bez 
ogl^dania siQ na aboczne wzgl^dy jasno zazDaczyd swoje 
stanowisko. 

Jut od dawna w Polsce, bo i w XIII wieku nie- 
brak Uadbw, powstawaly spory mi^dzy oboma stanami 
w kieninkn wykonywania pewnych praw kleru a mianowi- 
eie pobora dzieai^cin tndziei w}a6ciwodci foram dncbownego. 
Spoiy te w drngiej polowie wieku XIVo za Eazimierza 
W-o fitarano si^ zatatwid w drodze kompronjisdw pod po- 
wagi| wladzy monarszej zawieranych ^), lecz sprawa pomimo 
tego staoowczo zalatwion^ Die zostala, punkt6w spornych 
mnoiylo 81$ coraz to wi^cej, starcia co raz to gwaltowniej- 
8ze byly j^ieuDiknione. 

Kodci6l silny sw^ organizacyj^^ swam stanowiskiem 
polityezoem i pot^g^ materyjaln^, staral siQ o jak najkonse- 
kwentniejsze przeprowadzenie swych praw, tymczasem stan 
drogi z post^pem czasa stawal siQ coraz mDiej powolnym, 
d^iy} r6wiiiet do zwi^kszenia swej samoistnodci i 8wych 
preywilej6w nie tylko w obec wladzy monarszej, ale 



818 episcopornm ad solutionem tributi Poradlne (MP. II 
8tr. 701) tudziei C. 56 (ibid str. 709). Przywilej tej 
sprawy dotycz^cy zob. Kod. d. Wielkop. Ill nr. 1795. 
') Do rz^du takich kompromisdw nalei^, Ustawa Ka^mierza 
W. 2 19 Czerwca 1352, ordynacyja Bodzanty z r. 1359 
arbitracyja arcybisknpa Jaroslawa z r. 1361. 

Wyds. Uoaof. hUtor. T. IXii. 20 



154 



i w obec ducbowiefistwa, przeciwieAstwa wiQC musialy siq 
CO raz to wi^cej zaostrzac, tern bardziej; ie stan dwczesny 
koAciola i ruch umyslAw z kofica wiekn XIV i pocz^tkn 
wieka XY te aspiracyje popiera}. Nawolywanie o reform; 
zedwiecozalego kleru i nadw^tlonej dyscypIiDy koAcieloej 
do zwifkszenia powagi Btanu duchownego sie nie przyczy- 
nialo, a mno^ce 819 najrozmaitsze bi^dne nauki zacfa^aly 
tylko do opora. Teoryje Okama i Marsiglia, zbyt radykalne 
a oparte na zasadacb, kt6re poj^ciom naszego spoleczefiatwa 
jeszcze nie odpowiadaty, nie dostaly si; wprawdzie do nas, 
ale jak stusznie zanwaiono '), propaganda reakeyi w sto- 
sankach kodcielnopolitycznycb spelnial ruch hnsycki. 

Pod wp}ywem tycb pr%d6w, szlachta w pocz^tka wie- 
ka XY mydli skupieniu swoich sit i zorganizowaniu 
oporu, formntuje swoje i^dania, zach^ca do solidarnego po- 
st^powania a wyplywem tych usiiowaA 8^ wladnie uchwaly 
zjazd6w w Piotrkowie z r. 1406 i 1407, obejmaj^ce oajwa- 
iniejsze gravamina szlachty '). Obszerniejsz^ jest i wi^cej 
punkt6w spornych podnosi ncbwaia z r. 1406 a jakkolwiek 
niedawno wykazano^ ie posiada ona wi^cej partyknlarny 
charakter, ie przez iywioly zbyt ruchliwe zostata powzi^Ui 
i sformalowan^ '), nie wabamy 8iQ jej pomimo tego wzi^c za 
podstaw§ ocenienia 6wcze8nych po8tulat6w spoIeczeAstwa 
szlacheckiego, bo jak dodwiadczenie nczy, inicyjatywa do 
kaidej iywszej akcyi wychodzi od takich wladnie iywioldw 
i jakkolwiek program pierwotnie zbyt radykalnie si; przed- 
stawia, ^p62niej skoro akcyja staje si^ powszechniejsz^, tre- 
6ci g}6wnej jnt nie zmienia, lecz zyskaje tylko wi^cej odpo- 
wiedni% i kgodniejsz^ form;. 

To 8amo da 81$ zastosowad i do nchwal z r. 1406. 
Uchwaly te powzi^to bez wzgl^du na kr6Ia i jego prawa. 



^ Smolka. Polska w obec wojen hussyckich. Ateneiim 1879, 

8tr. 88 i nast. 
•) Cod. epist. 8. XV, I nr. 34 i 36. 
") Ulanowski. Zjazdy Piotrkowskie z r. 1406 — 1407 i ich 

uchwaly. Krak6w 1887. 



155 

program bjl stosuakowo bardzo czerwony, lecz opieral 
8i§ widocznie na gl^bszej podstawie, jak tego dowodz^ pd- 
ioiejsze dzieje spora mi^dzy szlacht^ a ducbowie&stwem. 
P6tuiej8ze o lat 30 Latidum Vartease (Cracoviense) '), projekt 
Bgody mifdzy dacbowie&stwem a szlachtt^ maiopolsk^ }ago- 
dzi|c tylko ^dania co do w}a6ciwo6ci forum duchownego, 
te same punkta sporne co i nchwala piotrkowska podnosi, 
lecz CO wa^Diejsze, zna jeszcze wiele innych paQkt6w Bpor- 
Dycby kt6rycb w ucbwale piotrkowskiej nie ma. By} to zape- 
wne rezultat stard z owych lat 30, ale fakt ten zarazem daje 
Dam miar^, ie postnlata ucbwal piutrkowskicb odpowiadaly 
przynajmoiej w czQdci dwczesnym d^ieniom i ibyczeniom 
szlachty. Ppdimejsze projekta ngody doczekaly siQ odpo- 
wiedzi ze strony duchowieAstwa w t z. „Concordata" '), odpo- 
wiedzi na uchwaly piotrkowskie nie znamy "). Bye mote 
±e spraw^ t^ zajmowal si^ synod prowincyjonalny z r. 1409^ 
&lad6w bliiszych w tym kieranku nie posiadamy, a podstawQ 
do ocenienia; jak siQ kodcidi polski na owe ^^dania szlaehty 
w6wcza8 zapatrywal, mog^ dostarczyc tylko statuta kaliskie, 



') Ulanowski. Laudnm Vartense. Krakow 1887. 

■) Starod Pr. Pol. Pomn. T. IV str. 95 i nast. Concordata domi- 
norum laicornm cum praelatis ecclesiae. Czas powstania tego 
aktUy jak i laudum Vartense przypada na lata 1436 — 1440 
CO do bliiszego jej oznanzenia, tudziei wzajemnego sto- 
snoka tych doknment6w zob. Ulanowski Laudum Vartense 
str. 20 i KwARTALNiK HiSTORYCZNY z Kwietnia r. b. Hoczn. 
11, zesz. 11, str. 260 (art. p. Balzera). Tego rodzaju akt6w 
tak z jednej jak i z drugiej strony bylo zapewne wi^cej. 
Tak Concordata jak i laudum Vartense posiadaj^ rdwniei^ 
charakter wi^ccj party kularny, uwzgl^dniamy je jednak 
tutaj, gdyi rzucajj| swiatlo na dwczesne zapatrywania. 

■) Podredni^ odpowiedzi^ jest tylko akt z 12 Maja 1407 
(Kod. d. kat. krak. 11, nr. 496), w kt(5rym Piotr Wysz 
wraz z kapitul^ krakowsk^ zobowi^zal si^ broni6 bez 
wzgl^dn na skutki praw i przywilej^w kosciola. Jestto 
akt formalny nie wchodz^cy w meritum sprawy. Niebrak 
bylo pod6wcza8 zapewne i ze strony szlaehty objaw6w 
przyjaznycli ko&ciolowi. 



156 



z kt6remi znowu „Goncordata^ w najznpelniejszej 8toj% zgo- 
dzie. Nie roszcz^c sobie pretensyi do wyczerpuj^cego przed- 
stawienia 8tosnnk6w 6wcze8nych, chcemy jedynie tyiko dla 
zaznaczenia stanowiska 8tatat6w kaliskich zestawi^i dotycz^ee 
tej kwestyi postanowienia i postnlaty z jednej fitrony ucfawa} 
piotrkowskich i laudum Vartense, z drugiej naszych statntdw 
i owych ^Concordata." 

Uchwaly zjazdn z r. 1407 odoosz^ si; jedynie do 
sprawy dziesiQcin, uchwaty z r. 1406 obejniuj^ sprawy: 

1) wlaAciwodci forum dachownego z czem stoi w zwis^ka 
sprawa apelacyi do Bzyma i 

kwestyja brachii saecalariB 

2) dziesiQcin i 

3) gloszenia zapowiedzi. 

1. Ordynacyja Bodzanty w artyknle XI zamieszczaw kwe- 
styi foram postanowieDie ^Praeterea volumus, qaod laici de- 
inceps pro debitis et in aliis cansis civilibus per clericos ad 
foram ecclesiastieum non trahantar Disi, forte sit causa spi- 
ritualis yel spirituali annexa, aut debitum fuerit decimale* '). 
Postanowienie to wprawdzie o ile bliiej nie okrefila owych 
causae spiritualibus annexae jest niewystarczaj^ce; bo wia- 
domo jak obszeme to byb poj^cie, z drugiej jednak strony 
zasluguje na wszelkie uznanie, gdyt stoi co do spraw 6wiec- 
kich dcidle przy zasadzie actor sequitur forum rei, zakazu- 
jqc sprawy prawno prywatne pozywai dwieckich przed 
s^dy duchowne. Podobn^ zasad; wypowiadaj% i ucbwaly 
piotrkowskie ; lecz w 2%daniach swych 8% o wiele mniej 
umiarkowane. I tak artykul III wymaga wlaiiciwodci s^dow 



^) Bandtkie Jus Polonicum str. 167. 

') Art. III. „Si vero aliquae personae spirituales, cuiuscunque 
conditionis existant, ipsum nobilem pro eadem decima evo- 
care et citare procuraverint, is taliter citatus non alio inre 
praeterquam terrestri in colloquio generali respondere te- 

neatur". 



167 



iwieckich w sprawaeh o dziesi^cin^, artykal IX ^) zai staoowi, 
te dnchowni we wszystkich sprawaeh z wyj^tkiem causae 
baereditariae jako pozwani odpowiadad maj^ tylko w sq- 
dacb docbownych, natomiast dwieccy tylko przed s^dami 
iwieckiemi, wyj^wszy sprawy ma}2eAskie lab o zabicie, oka- 
leczenie lab czynne zniewaieDie dnchownego. Oczywideie, 
ie tego rodziiju i^dania, byly na owe czasy wprost Diedo- 
arzeczywistnieDia, byly jednem slowem niemal rewolacyjne. 
Nietylko bowiem privilegium fori dnchownych nie zostalo 
w zapehoAci nknaoe, ale nadto jarysdykeyja 8^d6w dncho- 
wnych CO do Awieckich, winna byla w mydl tych postano- 
wie6 prawie znpelnie nsta6, gdyi nienznano prawie wcale 
owych causae spiritualibus annexae. Byla to bezwarun- 
kowo uchwala za pospieszna a zapewne przez ludzi, kt6- 
rym wiecej o demonstracyJQ niib o rzecz chodzito, pody- 
ktowana. I wladza rz^dowa w Polsce i stan mieszczaA- 
ski zastrzegaiy siq nie raz przeciw wkraczaniu s^ddw dn- 
chownych w sferQ do nich nie nalei^cq, czasami nawet 
w stowach do66 ostrych '), zawsze jednak o ile ze 2r6del 
s^dzii moina, stano w6wczas na stanowisku owej ordyna- 



') Art. IX. „ltem iuri conmpetit et consonum videtur esse 
rationi, quod unusquisqne nno lure gaudeat et fruatur. 
Idcirco volamua, quod quilibet saecularis pro omnibus de- 
bitis et contractibus universis quamlibet ecclesiasticam 
personam non alias praeterquam ad ius ipsorum spirituale 
trabat, exceptis dumtaxat haereditariis causis, quae iuri 
nostro terrestri competunt. Eodem modo decrevimus, ut 
quaevis persona spiritualis pro omnibus causis tarn magnis 
quam parvis quemlibet nobilem, civitatensem seu pleba- 
nium ad ius spirituale non trahat nee debeat evocare, sed 
quemlibet ad ius suum terrestre cui subesse videtur citare 
debet; exceptis taotnmmodo causis matrimonialibuS; inter- 
fectioniSy mutilationis seu vulnerationis aut violenta manum 
ittiectione personarum ecclesiasticarum ; pro quibus licite 
ad indicium spirituale evocare possunt*". 

*) W r. 1393 zabrania Wbdyslaw JagieHo mieszczanom 
krakowsklm U8tanawia6 dnchownych opiekunami swych 



158 



cyi Bodzaniy z jednym wjj^tkiem spraw o dziesi^cinj, co 
do kt6rych zapewne z po^odu braka brachii saecalaris 
praktyka byU r6ina ^). 

Na umiarkowaDem zupelnie stanowisku stoi w tym 
kierankn Laadam Vartense. Co do spraw o dziesl^iny, 
woby jest wyb6r s^da '), nadto s^dowi dachowtiema podle* 
gaj% sprawy: 



dsieci, gdyi^ ci ^fideicomissoria et tuicione haiasmodi re- 
cepta nostros homines ibidem in Gracovia et alias contra 
ius ipsorum civile ad forum spiritaale evocant^ eTocari 
procurant intendentes eosdem fatigari laboribus et expensis, 
ex qno ins ipsorum dcperit et contempnitur^. Rdwnocse- 
dnie zabrania duchownym przyjmowa6 opiek§ pod groz^ 
konfiskaty (Cod. dipl. Civ. Crac. I. Nr. 77). W ksi^gach 
rachunkdw miasta Rrakowa pod r. 1397 znajduje si^ notatka 
„Item ab Hanone Hesse recepimus V mrc. eo quod quem- 
dam alium concivem citavit ad indicium spiritnaie^. Mon. 
med. aevi. hist. IV. P. 11. str. 315. 

*) Rod. kat. krak. II. Nr. 263 r. 1367. ludicii terrestris 
Cracoviensis decretum inter Arnoldnm Scolasticum Crac. et 
G. S. I. R. L. nee non. S. heredes de Miroszdw de de- 
cima illibere pendenda litem dirlmens. — Caro Lib. Cane. 
II. Nr. 15 r. 1419? Skarga proboszcza z Sandomierza do 
kr61azprodb^ o pomoc starosty przy gciaganin dziesi^cin j^^t. 
Maj. V. expono cum querela, quod licet Majestas V. fuisset 
paterna dignata mansuetudine Capitaneum Radomiensem 
me mandare circa possessionem decimarum prepositnre mee 
Sandomiriensis tueri, si quis in eis me voluisset pertar- 
bare, tamen ipse capitaneus data mi hi earum possessione 
per ministerialem R. postquam procurator mens de pos 
sessione huiusmodi securus recessisset ad propria, nesrio 
qua collisione habita cum quodam Z. omnes decimas in 
terra R. prepositnre mee prouenientes tritulavit et ad tri- 
tulandum prefatum raptorem admisit. Ideo supplico Maj. 
V. quatenus. .. dignetur M. V. prefatos capitaneum et Z. 
ad satisfaciendum mihi pro huiusmodi sub penis regalibus 
et aliis discretionibus cohercere per iudicem ant subiudi^ 
cem Radomiensem, coram quibus si reqairat necessitas, pa- 
ratus sum rapinam huiusmodi docere et probare.* 

') Art. 3. Item conclusum est in causis decimarum, quod si 
quis nobilium huiusmodi decimas rapuerit, aut eas reddere, 



159 



1) pro haereai, 

2) pro matrimonio et eius incidenciis^ 

3) 81 qnis culpa sua sancto encharistiae sacramento 
adiatns semel in anno, aut etiam confessas noD faerit, 

4) si quia sponte se ad aliqnid faciendam aut solyen- 
dnm apad acta indicnm ecclesiasticoram ant aliorum ofiicia- 
limn, aactoritatem ordioariam habentium, obligat, 

5) si qais manas violentas in clericnm in loco honesto 
ant in via iniecerit, 

6) causae testamen tales '). 

Jakkolwiek obie te nchwaiy tak wartska jak i piotr- 
kowska, r6ini^ siq od siebie dod6 znacznie co do tredci, 
to jednak dowodzs^, 2e pewne postulaty jasno jui wdwezas 
w kiemnku wtadciwodci s^dow duchownyeh by}y sformulo- 
wane. Tymczasem Goncordata starannie nnikajs| zasadniczego 
i wyczerpuj^cego om6wienia tej kwestyi, a tak sanio i statuta 
kaliskie biernie zupelnie w obec tych postulatbw siQ za- 
chownj% formuluj^c jednostronnie zasady prawa powszechnego. 

W tytule de foro competently gdzie sprawa ta jest ora6- 
wion^, podane s^ postanowienia zupelnie og6Inej natury, 
poszezeg6lnych spraw nie dotykaj^ee. Dadz^ sIq one stredcid 
w spo86b nastfpuj^cy: 

1) jedli si^ sprawa toczy mi^dzy duchownymi cywilna 
czy kryminabia, wla6ciwym jest s^d duchownyy 

2) to samo jedli ducbowny jest pozwany skarg^ kry- 
minaln^ Inb osobist^, albo jedli sp6r siQ toczy „8uper aliis 
causiSy ad forum ecclesiae spectantibus.^ 

3) 8§dziemu dncbownemu zabrania si^ s^dzic pro can- 
sis secnlaribus sen mere civilibus, wyj^wszy sprawy perso- 
namm miserabilinm i in defectn indicis saecularis, 



iuxta quod tenetur recusaverity extunc personae ecclesia- 
sticae, quibns decimae raptae fuerlnt, aut prout praemis- 
sum est denegatae fuerint, libcrum erit eis, raptorem aut 
debitorem trahere ad epiacopnm loci illius, aut ad iudi- 
cium quod elegerint 
*) art. 1. 



160 



4) 8§dziema 6i;vieckiema za6 niewolno s^zii 086b 
dwieckich super rebns et possessionibas ecclesiarnm i 

5) nie woloo ma pozywad przed siebie osoby osiadle 
w dobrach duchownych (homines degentes in bonis eccleaie) 
o jakiekolwiek sprawy wbrew ich woli. Wyrok w ten spo- 
sdb wydany jest niewainy. 

6) Jedynie tylko o ile z treici csAego nst§pn s^dzii 
moina, bo zresztij wyraiuie o tern mowy niema, godz^ si; 
statuta kaliskie na wiadciwodd s^ddw dwieckich w sprawach 
niernehomodci i prawa rzeczowe. By}o to bardzo natnral- 
nem, bo te sprawy nigdy przed forum duchowne nie nale- 
2a}y. 

7. Nadto znajduje siQ jeszcze jeden wyj^tek^ te je&Iiby 
chodzilo czynsze Inb docbody sub pena pigneratitia pro 
incorporatione benefieiorum comparati, to wolno in defectn io- 
dieis saecularis udad si^ do s^dn duchownego. 

T^ sam^ wi§c wad^ jak i p62aiej8ze ustawy paAstwo- 
we, unikaj^ce stanowczego tej drazliwej kwestyi zaiatwie- 
nia, posiadaj^ i statuta kaliskie. Trudno wymagad wpra> 
wdzie od nich, aby uwzgl^duialy owe postulata, wszak 
kodei6} by} strong zaczepi6n^ i chodzilo o uszczuplenie jego 
praw , rat^ jednak trochQ zbyt surowe kary, zagroione na 
przekraczajqcych owe postanowienia i zbyt surowe i jedno- 
stronne formutowanie zasad og6Inych bez ich blizszego ob- 
jaAnienia i okredlenia konsekwencyi. Umoiliwiato to nadn- 
iycia, tem samem mogto si§ przyczynii do wi^kszego ros- 
j%trzenia umys}6w. 

Byla to jednak widocznie sprawa, co do ktdrej kodcidl 
nie my dial ani na krok ust^pid, wszak wszelkie ust^pstwo 
w tym kierunku, byloby nadw^tleniem dotychczasowego jego 
stanowiska. 

W ucbwale Piotrkowskiej ialono si§ jeszcze na ziy wy* 
miar sprawiedliwodci o ile to dotyczy duchownych, schwy- 
tanych przy popelnieniu zbrodni i 2%dano aby takich zbro- 
dniarzy s^d niewypuszcza} bez zezwolenia poszkodowanych '). 

*) art. VIII. 



161 



Statata kaliskie nie odpowiadaj^ wprawdzie wprost na to 
i^aoie; lecz w mydl nstaw dawniejszych , dozwalaj^ wla- 
dzom Awieckim schwytanych na gor^cym uczynka, jedli za- 
chodzi obawa acieczki nwi^zi^; lecz polecaj^ ich zarazem 
natychmiast wyda6 s^dowi dachownema '). 

Nie moglo tet znaleM miejsca w statutach kaliskich 
awsgl^dnienie iyezefi zjazdn Piotrkowskiego (art. XII), po- 
wtdrzonych p62niej i w Landam VarteDse (art 11), skiero- 
wanych przeciw wywolywaniu spraw do Rzymn. Bylo to 
jedno z najwi^kszych grayainin6w szlachty, p^iniej dopiero 
w ngtawodawstwie pa&stwowem awzgl^dnione. Sprawa ta 
byla przedoiiotem szerokiej dysknsyi na soborze w Eonstan- 
cyi« i art. IV konkordatn niemieckigo stanowi lei, aby tyiko 
w drodze apelacyi do Rzyma sprawy byly wywolywane, 
lecz w ten sposdb poiowicznie zaiatwiono spraw;. Statuta 
kaliskie nie mogiy biq wdawad w tQ kwestyJQ z tych sa- 
mych powod6w, kt^re podaj^ Concordata '), przechodziio to 
po prostu ich kompetencyjf. 

Co do brachinm saeculare, tak w og6Ie w kierunka 
wykonywania wyrok6w duchownych jak i w kieranku po- 
mocy przy Aciganin heretyk6w, odwrotny zacbodzi stosu- 
neky gdyi bylo to i^danie klern dot^d malo przez panstwo 
awzgl^nione '). Jak wiadomo nsilowania statut6w kaliskich 
prayczynily si^ do wydania edykta wielufiskiego przeciw 
heretykom z r. 1424 i edykta przeciw wykl^tym o egzeku- 



*) UstQp ostatni tytuln de penis. 

') Art. IV. jfhoc facit dominns papa, cuius potestatem con- 
cladere et mannm suam artare, cum sit vocatus in pote- 
Btatis plenitndinem^ non valemus^ 1. c. str. 97. 

*) Przykiad udzielenia brachii saecularis przed synod em ka- 
liskim CO do heretyk^w podaje Kod. kat. krak. II Nr. 506 
r. 1408, 22 Marca, Wladislans rex Poloniae officialibus 
mandaty ut Petro inquisitori haereticae pravitatis auxilium 
brachii saecularis praebeant. 

Wjds. fioiof-hiftor. T. ZXII. 21 



162 

cyi wjrok6w dachownych z r. 1433, ktdrych stylizacyja 
nawet poniek^d na statatach kaliskich sig opiera '). 

2. W sprawie dziesiQcin, kt6ra tjle pankt6w spornych 
w sobie miedcila i byla Hem, na kt6rem powstawaty i doj- 
rzewaly wszelkie inne grayamina szlacbty, statata kaliskie 
stojq w zasadzie r6wniei na stanowisku konserwatywiiem. 
Tytnl de decimis jest powtdrzenieai dawnych statnt^w sync- 
dalnych Janislawa i legata Guidona; jedaak w kwestyi tej 
odst^piono cokolwiek od dcislych konsekwencyj. W og6le 
w obec liczDycb postanowieA co do dziesi^cin w Polace, po- 
gtanowienia 8talat6w kaliskich s^ za szczuple, zdaje si^, te 
sprawy tej niecbciaoo wyczerpuj%co traktowad. Nie ma ta 
wprost wzmianki ani o ordynacyi Bodzanty ani arbitraeyi Ja- 
rostawa, statata tycz^ si^ jedynie dw6ch kwestyj (wolaej dzie* 
si^ciny, i sprzeda&y tadziei lokacyi dziesi^cin) prawda ±e naj- 
waioiejszychy zreszt^ poprzestano na przypomnienia zasady 
ogdlaej CO do obowi^zku placeoia ich i co do prawa hotegOj 
z tytnta kt6rego ko6ci6} dziesi^cin si^ domaga. Sprawa ta 
jedDak by}a jnt za daleko posuni^t^, aby j^ wprost przez 
bierne zacbowanie si^ z porz^dkn zepchnqd i statata ka- 
liskie nie mogly w obec niej stan^d na stanowiskn wyi^- 
cznem, ignoruj^cem wszelkie co do dziesi^cin prowadsone 
uUady, tadziej^. moitliwodd ich zawi^zania. Uwzgl$dniaj%c 
iei stosanki rzeczywiste, wtr^cono do ast^pa wyj^tego ze 
statat6w legata Gwidona a dotycz^cego dziesi^ciny wolnej 
tadziei sprzedaiy dziesi^cin, ustQp sankcyjonaj^cy donioslo^ 
zawartych w tym kiernaku um6w w slowach ^salvo qaod 
circa multiplicationem nobiliom et depositionem cmethonom 
in statuto proximo precedenti est predictam vd aliter ex 
Concordia cum ierrigenis fuit ordinatum.^ Musimy wi^c w tym 
wzgl^dzie sprostowad mylnie podniesione zdanie *), jakoby 
statuta kaliskie o nkladach i regulacyjach co do dziesiQcin 



^) Zwr<5cil jui Da to uwagQ Romanowski Otia Corn. str. 151. 
') SzujSKi Hiatoryi Polskiej ks. XII. str. 110. * 



163 

wcale Die wspominaly — owszem kwestyja ta wskutek 
owego dodatkn stala r dalej otworem i stwierdzonq zostala 
moiliwoAc dalszyeb w tym kierunku nkladdw. 

3. Niengi^temi wreszcie byly statata nasze w obec tej 
drobnej stosunkowo sprawy, jak obowi^zek gloszenia zapo- 
wiedzi. Szlacbta z powodu 2e oci^galo to zawarcie dlnbn, 
tadzie^ dawalo pow6d do najrozmaitszych Udtai i szykan, 
ii|da}a na zje^dzie w Piotrkowie, aby moiDa bylo o ile cho- 
dzi o osoby plebanom znane i w parafii urodzone^ bez za- 
powiedzi si^ obejd6 *). Postanowienia kaliskie w tytule de in- 
stitntiombns nie tylko Die czyni^ zado66 terou i^daniu, ale 
nawet Uad^ nacisk na dopelnienie tego obowi^zkU; powo- 
hjiic dotycz^cii nstaw^ prawa powszechnego. wiele wig- 
cej skloDDemi do ust^pstw by}y wspomDiane Concordata^ gdzie 
owe i^dania owzgl^dniono, wyraiaj^c si^ j,Patienter tamen 
8Q8tinebimu8y qnod banna non fiant, ubi solemDis tractatus 
inter nobiles precessit^. 

Jak w kiernnkn reformy kodciola polskiego staral 8i§ 
Synod kaliski i66 za prqdem 6wczesDym a tern samem uj^d 
dnehowienstwo polskie w karby dyscypliny i wskntek tego 
warto6£ jego moraln^ i znaczenie podnie66, tak z drugiej 
strony w obec kwestyj dotycz^cych stosnnkn z pa^stwem 
i dragim w paia^^twie stanem, nsilowal nietyiko zachowad 
i Qmocni6 dotyehczasowe stanowisko, lecz nadto zamierzal 
nstawodawstwem dwem wptyn^d na pd^niejsze stanowisko 
koAcioIa i na zwi^kszenie jego praw. 



*) Art. XL y,Item qaoniam mnltotiens contingit per novas et 
infinitas adinventiones nonnnlla homicidia et scandala orinn- 
tor, ntpnta per quandam iDstructionem noviter factam, 
qnomodo sponsaHa inter homines ntriusque sexus procla- 
mantnr et ad dnas protelantnr septimanas, ex quarum pro- 
rogatione mnlta et incommoda, contentiones , rixae exci- 
tantury igitur at de cetero tales proclamationes esse non 
debeant omnibus hominibus plebanis notis et in ipsomm 
parrochiis natis, dnmtaxat exceptis advenis et ignotis**. 



164 

Statnta te 84 inoie za malo oryginalne i za malo posia- 
dajq tak wladciwodci partykularnycb, lecz ta okoIiczno6^ ie 
dcidle z malemi wyj^tkami stojq na gruncie prawa powszech- 
negOy tndzie^ ich konserwatyzm ten, s^ nietylko ich cech% 
charakterystyczD^ ale charakteryzoj^ zarazem dwczesne sta- 
Dowisko i d^ienia koAciola w Polsce. We wszystkich pan- 
ktach gpornych trzymaj% 8i§ nasze statnta zasad swych nie- 
ztomnie i tyiko w jednej sprawie dziesi^cin od Acistych kon- 
sekwencyj cokolwiek odstgpujq. Powodem tego byty sto- 
sunk! dwczesne i wzgl§dy polity czne, gdyt reakcyjne sta- 
nowisko w tej sprawie byloby wywolaio bnrz; w calem 
pa&stwie; spraw^ t^ wiec kr6tko zalatwionO; natomiast 
w kwestyjach innych zwr6cono cal^ uwag^ na to, aby i^- 
dania kodciola doprowadzily do zamierzonego reznltato. 
Sredniowieczny porzqdek rzeczy w Polsce i stosnnki * poli- 
tyczne sprzyjaly temo d^ienin, a nie tylko edykt WielnAski 
i nstawa egzekucyi wyrok6w dacbownycb byly tego d%- 
ienia wyplywem — lecz nawet inne akta pdiniejsze, przez 
sam^ szlacht^ formulowane i jej i^dania obejmnj^ce, znaj- 
dowaty si^ pod wpiywem 6tatat6w kaliskicb i godz^c 8i§ 
na pewne ich postnlata, nsilowaly tylko w zamian za nie nzy- 
skaii pewne koncesyje. Interesnj^cem w tym wladnie kie- 
rnnkn jest brzmienie nchwaly warckiej. Obok i^dan wy^j 
okredlonych pnnkt6w spornych dotycz^cych tndziei kilku in- 
nych drobniejszych , znajduje si§ caly szereg pnukt6w mie- 
szcz^cych ust^pstwa dla kleru a sfonnnlowanych w my&l 
zasad naszego zbiorn. S% to kwestyje dotycz^ce wykonywa- 
nia prawa patronatu, praw patrona do maj^tkn kodcielnego 
wzgl^dnie do po2ytk6w z opr6inionego benefioyjnm, sknt- 
k6w ekskomuniki, tadzie^ obostrzenia kar na zabdjstwo Inb 
czynne zniewa^enie duchownego '). Niektdre z tych pnnkt6w 
wprost na stylizacyi statatn Tr^by si; opieraj^. W calej 
wi$c akcyi i walce pd^niejszej, zw6d nasz by} poniek^ 



') Art. 12, 13, 17 1 20. 



165 



podstaw^ stanowiska klern i p6£niej8zych d^inodci Olednic- 
kiego, t Dim mnsiala si^ strona druga liczyi i jego postano- 
wienia nwzgl^dniai. Jut wi§c choihy dla tego samego, mu- 
simy ma pierwazorz^dne mi^dzy pomnikami ustawodawczemi 
naszego koAciota przyzna6 stanowisko. 



Wplyw statntdw kaliskich na pdiniejsze nstawoda- 
wstwo prowincyjoDalne ko6cio}a polskiego jest znany. Wia- 
domo te wszystkie zbiory ustaw prowincyjonalnych gnie- 
ioie&skich, wci^aj^ je jako cz§66 integraln^ i do nich si^ 
ci^gle odwo}iiJ4y mial to byi niejako statat orgaDiczny, na 
tie kt6rego dalsze ustawodawstwo si§ rozwijalo. Bezpodre- 
dnio po ogloszeoiu statntdw, objawi} siQ wplyw ich na usta- 
wodawstwo synoddw dyjecezyjalnycb; czego dowodem jest sy- 
nod plocki z r. 1423 ') i poznaAski Andrzeja Laskarego. Nie 
wcis)gaDO wprawdzie w szerszej mierze postanowiefi kaliskicb 
do 8tatnt6w dyjecezyjalnyeh z powoda odmiennego zakresn tych 
QStawodawstw , lecz zamieszczano niektdre ustawy i bliiej 
je okredlano, stosownie do stosunkdw miejscowycb, o ile 
z ostawodawstwem dyjecezyjalnem staly w zwi^zku 'j. Zaj- 



*j Wydawca p. Ulanowski (0 pracach przygotowawczych) 
oznaczyl w wydanin, kt<5re postanowienia wyj^t^ zostaly 
ze 8tatut<)w kaliskich. 

') W statntach dyjecezyjalnyeh krakowskich z r. 1423 pole- 
gaj% na uaszych statutach postanowienia c. 21. De non 
ferendo testimonio in terminis terrestribus c. 23. De mi- 
uistris eeclesie, qnod Buperpelliciati intrare debent circa 
tempns determinatnm. Na statatach wrociawskich wplyw 
ten mniej jest widoczny, natomiast statuta poznaAskie An- 
drzeja Laskarego najwi^cej na kaliskich si^ opieraj^ a na- 
wet w przedmowie na nie jako na irddlo biq powolig'^; 
(„Iegem dei, canones et statuta provincialia pro fnnda- 
mento snpponentes* St. pr. pol. pomn. V. Dodatek str. XI). 



166 



mnji^cem byioby nadto stwierdzenie; o ile zbi6r nasz zaraz 
po jego wydania wplyn^l na praktyk^, jak postanowienia 
w Dim zawarte tlamaezono i stosowano — dzid gdy akta 
obejmuj^ce pomDiki praktyki s^dowej i adminiatracyjnej 
ko6cie1nej n nas nie 8^ wydane a wigc i malo dostgpnei oa 
razie kwestyj^ t^ pomin^c trzeba. 

Jedno jeszcze pytanie pozostaje nam do om6wienia, 
a to, czy statuta Dasze byly kiedykolwiek zatwierdzone 
przez stolicQ apostolsk^. Osobne takie zatwierdzenie mogloby 
si^ zdawa6 zbyteczne z tego powoda, ie stolica apostolska 
na kodyfikacyj; zezwolila i szerokie w tej mierze synodowi 
przyznala pelnomocnictwo, zdaje ai^ jednak ie pomimo tego 
wyra^ne zatwierdzenie mialo rzeczywIAcie miejsce, gdyt 
niem £r6dta przynajmniej ogdinie wspominaj^. Laski za- 
mieszczaj^e statuta kaliskie w swym zbiorze, w przedmowie 
na to zatwierdzenie si^ powoloje ^) a podobnie wyraia si^ 
jeden o wiele bliiszy synodu w Ealiszn akt konsyatorza 
wloclawskiego z r. 1428 "). Naleiy wigc przypnficifi, ie za- 
twierdzenie istnialoy a w takim razie moglo byd ndzielone 

lie si; nam zdaje prawie bezpodrednio po uchwalenia sta- 
tut6w w r. 1423 lub 1424. W r. 1422 bowiem pod dat^ 

1 Marca zostal wydany z powodu odbyiS si^ maj^cego so- 
borUy ok6lnik papieski do arcybiskupdwy wzywaj^cy ich do 
zwolania synod6w prowineyjonalnych, kt6reby si^ mialy za- 
8tanawia6 nad reform^ dyscypiiny kodcielnej i dotycz^ce 
wnioski dla instrnkcyi papie^.owi przedstawid, a nadto 



V nStatutis antiqniS; tempore felicis presidencie reverendiasi- 
mi olim in Christo Patris domini Nicolai Archiepiacopi 
Gneznensis et primatis, predecessoris nostri editis et per 
sedem aposiolicam confirmatis, , , , 

') R^kopis bibl. Jagiell. Nr. 348 str. 397. Processus excom- 
municationis contra raptores ecclesiarnm. Sandivogius de- 
canus Crusv. ac admimotrator Wladislaviensis eccl. Cam 
secundum statuta provincialia, apostolica attctaritate firmata, 

sancitum, ordinatum et dispositum existat (Jestto powo- 

ianie na tytul de raptoribus statutdw kaliskich). D. Yla- 
dislavie vecesima mensis Mai a. d. 1428. 



167 

przedloiyd stolicy apostolskiej ucbwalone statnta prowincyjo- 
jonalne do zatwierdzenia. Mikolaj Tr^ba na skutek tego 
ok6lnika, zwola} rzeczywidcie synod do L^czycy na dzien 
iw. Bartlomieja r. 1422 '), synod 6w wIqc (je6Ii si$ odby}, 
czego nie wiemy) m6g} poslad do Bzyma statnta kaliskie, do 
kt6rych zapewne jeszcze nic w tak krdtkim czasie dodad 
nie bylo potrzeba. Wtedy to zatwierdzeoie w mowie b^- 
d^ce ndzieione by6 moglo '). 



*) 6w akt zwolania synodui tudziei okdlnik papieski wydal 
p. Ulanowski. Modus inquirendi super statu ecclesiae ge- 
neralis z pierwszej polowy XV stulecia, Krakow 1888, 
str. 20 — 22. Ust^p okdluika papieskiego, na kt6ry si^ 
w tekscie powolalidmy brzmi: ^mandamus, ut quam cito 
tibi commoditas affuerit, in idoneo tae diocesis loco insti- 
tuas tuum proyinciale concilium , ad illnd, ut est moris, 
soUempniter convocatis suffraganeis tuis et prelatis aliis, ce 
terisque personis ad prefatum concilium reformandis, in 
quo quidem pro tua sapientia ea proponi, statui et ordi- 
nari studeas; que ad laudem et honorem Dei et ad con- 
senrationem et augmentum religionis et fidei cliristiane, re- 
formationem cleri in moribus et in vita, salutem populi, 
pacem quietemve provincie cognoveris pertinere. Nee minus 
pro tua discretione consideres et in eodom provinciali con- 
cilio considerari facias et videre, si que per nos fieri opor- 
teat et dispoui in concilio generali^ quod Deo auctore su- 
mus habituri. Volumns autem quecunque statuta 
et ordinata et provisa et premeditata fuerint, 
nobis quamcitius per tuas litteras facias ma- 
nifesta, ut si que ex illis fuerint, que Sedis 
Apostolice presidio et auctoritate indigeant, 
eadem nostro et apostolice munimine robo- 
rentur, et alia proponenda ad illuminationem generalis 
Coocilii auctoritate possint discuti et ponderari." 

') Domysl Romanowskiego (Otia Corn. str. 151) o stnraoiach 
ducbowiefistwa, by wladza dwiecka cale statuta wieluAsko- 
kaliskie zatwierdzi6 zecbciala ^ jest , o ile z zasad ustawo- 
dawatwa ko6cielnego s^dzid moiemj, pozbawiony wszelkiej 
podstawy. 



168 



Dodatek. 



Rozklad s£atnt6w kaliskich na ich zro 



Przedmowa statutdw 
kaliskicb. 

In nomine etc. Ad perpe- 
taam rei memoriam. Alma 
mater ecclesia plerunqne non- 
nulla rationabiliter ordinat et 
consnlte, qne, snadentes ubiec- 
tonim utilitate , postmodum 
consnltios et rationabilias re- 
nocat, aliqnando addit, inter- 
pretatar, et minnit. corrigit 
et quandoque in melius com- 
mntat. Hinc est qnod nos Ni- 
colaas, dei gratia S. Gneznen> 
sis ecclesie archiepiseopus et 
primas, in sortem soliicitadi- 
nis — licet immeriti — do- 
mino disponente rocati, assi- 
dna meditatione nrgemnr et 
cnra nostris humeris imposita 
angimnr sapra modum, nt 
iuxta dispensationem officii 
nobis credit! una cum coepi- 
scopis nostris ceterisque pre- 
latis, tam religiosis quam se- 
cularibus provincie nostre Gne- 
znensis, qui utique per ean- 
dem nostram prouinciam sus- 
cepti regi minis et cure paste- 
ralis onera nobiscum ferunt^ 
et ef&caciter partiuntur^ sub- 



Przedmowa zwodu sta- 
tut6w mogunckicb: 

In nomine etc. Petms dei 
gratia S. Moguntinensis sedis 
Archiepiseopus etc. Universis 
etc. per Mognntinensem civi- 
tatem Dioecesim ao Provin- 
ciam coQstitutis salutem in 
Domino et praesentium repe- 
tite lectionis notitiam et ob- 
seruantiam ineonvulsam. 



Ad honorem Dei omnipo- 
tentis gloriosissime virginis 
Marie Hatris eius, b. Petri et 
Pauli apostolorum b. Martini 
patroni nostri ac sanctorum 
omnium pro communi ecde- 
siarum ac cleri civitatis, dioc- 



169 



ditomiD utilitati consnlere de- 
beremas et saluti. Gonsideratis 
itaqae dinersa statnta prouin- 
eialia, per yenerabiles patres 
8. m. predecessores Dostros 
archiepiecopos GnezneDBes et 
aliquos sedis apostolice lega- 
to8 edita, in multis et diuer- 
sis volaminibus sea libellis 
dispersa, ita ut propter eornm 
dispendiosam maltiplieitatem, 
an statnta essent prouincialia, 
aat statutoram huiasmodi vim 
baberent, verisimillter poterat 
dabltari; et aliqua ex eis sunt 
penalia et etiam Dimiam one- 
rosa, ex quo procedebat ne- 
gligentia, et clerus noster in 
spiritaalibus exinde plurima 
sabibat detrimenta et incom- 
moda parientia periculnm ani- 
marum. Nos iugi meditatione 
reaolaimos io armario cordis 
nostri, qnaliter ex officii nostri 
debito huiasmodi incommodis 
et animaram pericnlis, Deo 
propitio, occurere valeamns. 
Aaetoritate igitnr apostolica 
nobis in bac parte concessa, 
captato tempore, sinodnm pro- 
nincialem in Velan opido no- 
stre diocesis, statuimns cele- 
brandam ... '). Et quia prop- 

') Oposzczamy tu ust^p, w ktdrym wyliczono obecnych na 
synodzie w Wieluuiu, tudziez dzialalnod6 tego synodu 
w kiernnku kodyfikacyi. 

•) Hartzheim 1. c. IV, str. 174 — 175. 

Wjdt. ftlosoL htotor. T. XXII. 22 



cesis ac pronincia Mogunti- 
nensis bono statu, diuersas 
constitutones a venerabilibus 
Patribus felic. record, pre- 
decessoribus nostris (quorum 
vestigiis inheremus) editas ; 
in diuersis chartulis sen li- 
bellis dispersas, ita ut de qui- 
bnsdam eorum an essent con- 
stitntiones provinciales , an 
constitutiouum huiusmodi vim 
habuerint, poterat verisimili- 
ter dubituri: in unam compi- 
lationem seu libellum, ad tol- 
lendum hoc dubium ex officii 
nostri debito , superfluis rose- 
catis, duximus redigendas sub 
certis et consuetis titulis or- 
dinaado : quasdam ex his ob- 
scuras declarando, quasdam 
etiam per novellas editiones 
nostras innouando: causa etiam 
breuitatis et utilitatis paucula 
de communi iure pro flosculis 
fructu tamen non vacuis ad- 
miscendo pro loci et presen- 
tis temporis qualitate. 



170 



ter hniasmodi dispendiosam 
ip8onim (sc. statntoruiD) mnl- 
tiplicitatem ea tune commode 
examinare et moderare non 
potnimns, eandem sinodam us- 
que ad oetavam b. Mariae 
yirg. continaayimns in Kalis 
opido nostre diocesis, consn- 
mandam. Ubi tone dictis sta- 
tntis diligenter visis, recensitis 
et examinatis, de consilio et 
assensa dictornm reyerendis- 
simorum patram co^piscopo- 
rnm nostrornm; alioramqne 
prelatornm et cleri, resecatis 
snperfluis, sob eertis et con- 
suetis titnlis dnximns redi- 
genda^ volentes, nt nnivers], 
qai nobis nine dioeesana sine 
metropolitana auctoritate snb- 
esse censentur, hoc tantum 
libello pro statutis prouincia- 
libus in futurum utantur. In- 
hibemus districtius, ne qnis 
in antea statutis huinsmodi 
presumat in indicio, vei extra 
uti cartulis, libris^ seu qnater- 
nis, que fide carere decerni- 
mus in hac parte, hoc sacro 
concilio prouinciali appro- 
bante. 



Volentes, igitnr ut nniyersiy 
qui nobis sive dioeesana lege 
sive metropolitana auctoritate 
snbesse censentur, hoc tamen 
libello provincialibns in fiita- 
rum utantur districtins inbi- 
bemus, ne qnis in antea pro 
constitutionibns huinsmodi pre- 
sumat in iudicio yel extra aliis 
uti chartulis, seu qnaternis, 
quos fide carere decemimas 
in hac parte, hoc sacro con- 
cilio, cui una cum fratribns 
et praelatis nostris aliis prae- 
sidemns auctore Domino ap- 
probante. 



LEBER PRIMUS- 

1. De summa triuitate et fide catholica. 
UstQp „In primis statuimus do sl6w sed simpliciter'' 



171 



wyjfty doBlownie ze statntdw legato Filipa c. 71 ^) 
De septem sacram. 

Dalszy ci^g, tndziei ast^p „Cum cdebratio -- penitus 
reprobamus^ zaczerpni^te 8i| ze zwoda statuMw mo- 
gnnekich eod. tit cap. pierwszy i drugi. Keszto posta- 
nowiefi opiera si^ na tie acbwal sobora w Konstan- 
cyi przeciw herezyi Hussa — nst^p ostatni jest do- 
^ownem powt6rzeniem dekretu sesyi XIII sobora 
komnnii pod dwiema postaciami. 

2. De coQstitationibus. 

Slatuimus videre — volenti ') Stat. Mog. eod. tit. 
cap. dragi. 

Quicunque — puniantur Statata I. Filipa c. 117 De 
malitia hominam. 

3. De consnetudine. 

Ecdesia — firmiter iniungentes prawie dosiownie 
Stat Mog. eod. tit cap. pierwszy, drugi i trzeci. 
lUam autem — legittime comprobari. St leg. Jak6ba 
c. De coDsnetudiDe reprobanda. 
4 De electioae. 

Cum in ecclesiis — satagant procurare. Stotata praskie 
cap. 5 de electione i cap. 6 de excommunicatione '). 
Dalszy ci^g a2 do nstfpa ^Cum per mutuum^ jest 
powtdrzeniem konstytucyi o obiorze kanonicznym leg. 
Gentilisa w r. 1308 dia W§gier wydanej. 
Cumpermutuum — ipso facto incurrut nieznamy irddla. 
Et nihilominus — sint privati jest streszczeniem c. 
43 X de elect 



') Liczby porz^dkowe U8tQp6w 8tatut<5w naszych z wyj^tkiem 
atat z r. 1267 i 1367 wyj^te s^ z edycyi Helcla, gdyi 
wydawcy Kodeksn dypl. wielkop. tylko ust^py tych dwduh 
OBtatnich Hczbami porz^dkoweroi oznaczyli. Edycyi Hubego, 
jako malo rozpowszechDionej Die cytujemy. Liczby to 
amieszczamyy gdyi ulatwia to skontrolowanie wykazu. 

*) Poszczegdlne ust^py statntdw kaliskich cytujemy pocz^t- 
kowemi i koAcowemi slowami. 

') Wydaoie w Habtzheima Cone. Germ. 



172 



A,ddicientes — amittat, streszczenie c. 5 in VI de elect. 
Nisi talis do kofica, dodatek o ile 6%dzi£ motemy 
oryginalny. 

5. De supplenda negligentia prelatoram. 

Nie znamy ir6dla. 

6. De renuntiatione. 

Nullus ecclesiam — inhihemus, Stat. Mog. eod. tit. 
Cum autem — intervenit, Stat. Prag. c. 7 De renant. 

7. De teoipore ordinandoram. 

Cum clericorum — inchoent clericorumj nie znamy 

£r6d}a. 

Statuimus — ahstinendumy Stat. Mog. eod. tit 

8. De filiis presbyterornm. 

Streszczenie c. 1 in VI (l.ll;. 

9. De clericis peregrinis ze znaoznemi zmianami c. 31 
Peregrinatio non obeanda inconsulto praesnie ze stat 
leg. Filipa. 

10. De officio archidiaconi. 

Item statuimus — atque signis, St. arcyb. Jak6ba 

z r. 1285 c. 7 „Item volamns.^ 

Non solum — ipso facto Stat, arcyb. Jaroslawa z r. 

1357 c. 7 „Non solum iure." 

Et nihilominus — inanes cf. postano wienie koiicowe 

St. arcyb. Janislawa z r. 1326 e. 21 ^Ad nostram.'^ 

11. De officio vicarii. 

Et ne forte — iusticie debitoremj St. leg. Jak6ba 
(Kod. dypl. Wielkop. I, str. 588 c. 10) De constitaendo 
officiali. Ust^p ten posiada nadto dodatek oryginalny. 
Cum a multis — concedimus fa^uUatemf zr6dla nie 
znamy. 

12. De officio ordinarii. 

Statuimus — similiter compellantur^ St. arcyb. Miko- 

laja Kurowskiego z r. 1406 c. 1. 

Item statuendo — relaxamuSf znacznie przerobiony 

c. 20 Indictae sinodi adenodae ze St. leg. Filipa. 

Sacerdos quilibet — relaxamus, St. Mog. eod. tit c. 

drugi. 



173 



Item statuimus — iniungentes, trddlsL nie znamy. 
Ad hee statuimus — recludantur^ St, Mog. eod. tit. 
c. trzeci. 

13. De maioritate et obedientia, St. Prag. c. 16 De re- 
yerentia i c. 17 De obedientia. 

14. De procaratoribas, St. arcyb. Janislawa z r. 1326 
e. 3 nQnamyis in omnibus." 

14. Qnod metus causa, St. Mog. eod. tit. c. drugi. 
16. De alienatione mutandi iadici causa facta. 

St. Mog. eod. tit. od sWw „nisi in presentia'* do- 

datek zdaje siQ oryginalny. 

LIBER SECUNDUS. 

1. De iudiciis St Mog. c. pierwszy i drngi z pewnemi 
zmianami. 

2. De foro competenti. 

Quoniam plures — huic pene, ir6dla nie znamy. 
Irrefragahile — esse nullum powstal na tie Stat. 
arcyb. Janusza z r. 1262 c. 3 „Ad hec.^ Stat. leg. 
Guidona z r. 1267 c. 7, (cap. 9 ed. H.) i stat. arcyb. 
Janislawa z r. 1326 c. 9 ^Qnamvis per.^ 
Ecclesiasticis iudicibus — audiatur, St. Prag. c. 23 
de foro competenti. 

Quia nonnuUi — interdicto, St. arcyb. Janislawa z r. 
1326 c. 4 ^Omnia nonnnlli.'' 

3. De feriis. Tytnl zdaje si^ oryginalnie sformulowany. 

4. De seqaestracione frnctoum nie znamy :&r6dla. 
6. De iure iarando. 

Coniurationes — volumus et mandamus^ St. leg. Fi- 
lipa c. 18 De non inennda conspiratornm societate. 
Andiuimus — percipere permitatur St. leg. Jak6ba 
(KDWP. str. 585 c. 3) De iuramento ab episcopo et 
canonicis ecclesie sue faciendo. 
Volentes ut negocia — tractatus extendatur, St. arcyb. 
Jarostawa z r. 1357 c. 10 (ed. H. c. 1 1) „Nos Jaroslaus.*' 
Cum nedum a malo — negligendOy ust^p oryginalny. 
6. De fide iustrumentomm. 



174 



Cum ex eo — sint irriia ipso facto St Prag. c 24 
de fide instramentoram. Dalszego ci^ga tego tytohi 
irddlsL Die znamy. 

TERTroS LIBER. 

1. De vita et honestate elericoraoL 

Quia sicui — iransgressorem ze ZDacznend zmianami 

i dodatkami c. 2 De ton^ara episcoporam i c. 3 De 

corporis cnlta ze St leg. Filipa. 

Statuimus et — or dims supra diciij St leg. FiUpa 

c. 7 Praelati e familiis religiosis exciti pristiniun col- 

turn servari inssi. 

Chrici officia — ponii/icem dispensari, St Hog. eod. 

tit c. pierwszy. 

Inter ceteros — applicetitur. Dekret VII Seas. XLHI 

Sob. konst De vita et L o. 

Claustra moniaiium — id exsposcat, St Mog. eod. 

tit c. czwarty. 

Insuper interdicimus — hahuerint manifestos St leg. 

Filipa c. 5 Annuloram usus praelatis taDtom permisans 

i c. 11 Arma ab ecclesiasticis non circamferenda. 

Cu'ii domum — castigetur^ St arcyb. Jaroslawa a r. 

1357 c. 1. „Cam domam.^ 

Item ad tollendum — nigris agndlis nie znainy irddla. 

Item quod sacerdotes — comparabunt, St Mog. eod. 

tit pocz%tek c. pi^tego. 

2. De cohabitatione clericornm et mnliemm. 
Quamvis — sunt beneficiatif St Prag. c. 27 De co- 
hab. cler. 

Dalszy ci^g tytuhi zdaje si^ orygiDaloie sfommlowany. 

3. De dericis non reftidentibus. 

T} tul ten jest powt6rzeniein z malemi zmianaini ty- 
tola 9 de dericis peregrinis z ks. I statutdw kaliskich. 

4. De institutionibus. 

Hoc sacro — observetur. Jestto tylko powolaoie pra- 
wa powszecboego wraz z cytatami: o. 3 X (4.3) i c 
47 in VI (1.6). 



175 



Presentis — noverit subiacere, St leg. Gentilisa c. 3 
Ne quis recipiat ecclesiasticmn beoeficinm de man a 
laid. 

Statuimus — iuramentumf St. Prag. c. 29 De institnt. 
6. De aede yacante. 

Quoniam nonnunquam — excommunicationis incurrat, 
St. Mog. eod. tit c. pierwszy i dragi. 
Cum hona — nauerit innodatum^ St arcyb. Janislawa 
z r. 1326 c. 10 „Ciim bona." 

6. De rebns ecclesie non alienandis. 
Indemnitatibus — acguisitd, St Prag, c. 31 De in 
demnitatibas ecclesiarum. 

Prohibemus valeant — relaxare^ St leg. Filipa c. 35 
Interdicta bonorom ecclesiae alienatio. 
Item de rebtis — reddani rationemy St Mog. eod. tit. 
c. dragi i pocz%tek trzeciego. 

7. De eniptione et venditione. 

Si quis emerit — damnum passoy St Prag. c. 33 

de empt et vend. 

Experientia ceria — teneantur, St arcyb. Jaroslawa 

z r. 1357 c. 9 (c. 8 ed. H.) „Eperientia." 

Licet contra — do konca zdaje si^ oryginalnie sfor- 

mnlowany. 

8. De pignoribns. 

Veritaiis organo — declaramus. Nie znamy 2r6dla 
of. c. 1 i 10 X (6.19). 

Ad omnem dubitationis — sanctiones, St Prag. c. 34 
De pignoribns. 

9. De testamentis et nltimis volnntatibns. 

Clericus de — est relictum ecclesie applicetur, St Mog. 
eod. tit c. pierwszy. 

Cum tarn de — fabrice dicte ecclesie applicetur bez- 
podredniego ir6dla nie znamy of. c. 68 (De testa- 
mentis) i 69 (De nltimis yolnntatibns sacerdotum) St 
leg. Filipa, tudziei c. 16 de beneficiis cnratis post 
mortem primo anno dividendis St arcyb. Jaroslawa 
z r. 1357. 



176 



Preterea statuta — testimonio personarum St Png, 
c. 35 De testamentis. 

Ad hoc quia — iudicii requiratur^ St Mog. eod. tit 
c. pi%ty. 

10. De auno gratie. 

Jestto statat arcyb. Jakdba z r. 1290 zmieniony koo- 
stytucyj^ pap. Jana XXII ^Sascepti regiminis nos 
cura soUicitat- (Extrav. loh. XXII. tit I c. 2). 

11. De sepnltariB. 

Cum sacris — misericorditer relaxamus^ St Mog. 
eod. iit c. pierwszy. 

Quia ecclesiarum — conscientias oneraikusy St arcyb. 
Jaroslawa z r. 1357 c. 4 Constitatio qaod prelatas 
vel canonicas pro anima fratris sui missam cam vi- 
giliis legal, quam primum obitam fratris scierit 
Quicunque religiosi — noiabilis benefactor, St Prag. 
c. De sepuliuris. 

12. De parrochiis. 

Universis sacerdotibus — superwris puniaiuTy St Mog. 
eod. tit c. an. opr6cz dodatka Ei qui contra premissa 
do koi&ca, kt6rego ir6d}a nie znamy. 

13. De decimis. 

Veteris testamenii — subiaceant interdictOy St arcyb. 
Jaoislawa z r. 1326 c. 16 „Veteris testameoti." 
Cum ius ecclesiasticum — honore dinoscuntur ibid. c. 
17 „Curaia8." 

Item cum leviiis — irritas decernimus et inanes, St 
leg. Gaidona z r. 1267 c. 6, (ed. H. c. 6, 7 i 8). 
Cum turpis sit pars — solutione decimaram, St ar- 
cyb. Janislawa z r. 1326 c. 24 „Com tarpis." 

14. De 8 tat a monachoram et canonicoraoi regalarium. 
Compaternitatem — irrefragabiliter observarij St Mog. 
eod. tit. c. dragi. 

Nullus monachus — observandum, ibid, pocz^tkowe 

zdauie c. ezwartego. 

Novicii — observetur ibid, pocz^tkowe zdauie c. 

pi^tego. 



177 



Preeipimus ut abhaies — secularium non utaniur, St. 

Prag. c. 38 De statu monachoram. 

Et qtu>niam quidam — compellantur nie znamy ir6d}a. 

Ei quia inhonestum — et converses, St. leg. Filipa 

c. 57 De vestiam cultu conformi in sodalitiis reli- 

giosis. 

Et quia sicut — suppleatur ibid. c. 58 Ut monachi 

sine oappis clanstram non exeant. 

Statuimus ut a die — vel non possit ibid c. 58 (KDWP. 

c. Prescriptns ciboram modus). 

Quoniam sicut — nouerint puniendos ibid. 59 Non 

exeundmn extra septa monasterii. 

Prohibemus — eelebraturi ibid. c. 59 (KDWP. e. Ut 

monachi non celebrent donee redeant in monasteria 

propria). 

Si quis religiosus — conceduntur a nobis ibid. c. 60 

Venatio religiosis yiris vetita. 

15. De capellis monachorum Statut leg. Filipa c. 60 
(KDWP. c. Ut monachi in parochiis non resideant). 

16. De iure patronatus. 

Ad eztirpandam — restituant sic ablata, St. Mog. 
eod. tit c. pierwszy. 

Detestanda quarundam — beneficia obtinciida, St. Prag. 
c. 41 De patronis. 

17. De consecratione ecclesie vel altaris St. Prag. e. 
42 De cons, ecclesie. 

18. De celebratione missarnm. 

Si cui per — incurrcU sinodcdemj St Prag. c. 43 De 

celebr. missarnm. 

Prohibitum — superioris puniatur, St. arcyb. Jaro- 

slawa z r. 1357 c. 5 Gonstitatio super presbyteros^ 

qui plures missas dicunt 

Itefn abusum — decantentur cf. St leg. Filipa c. 95 

Ut sacerdos bis non celebret. 

Ordinamus — contrarium sit introduciunif St arcjb. 

Jarosiawa z r. 1357 c. 6 Constitutio ut in collegiatis 

ecclesiis omnes hore voce decantentur. 

Wyds. hioMoL'hUtot. T. XZJJ. 23 



178 



Cum doctor — consciencias oneramus of. Dekret V, 
Sesg. XLUI Sob. Konstanc. De dispensationibus. 

19. De baptiemo St. leg. Filipa c. 77 De baptismate. 

20. De custodia eukaristie. 

Statuimus ut — subiaceat ultionij St Frag. c. 45 De 
cnstod. enchar. cf. St. leg. Filipa e. 22 Eacharistia 
et oleum sacrum serranda in ecclesiis. 
Belinqui nolumus — ipso facto, St. Frag. ibid. 

21. De observatione ieiuniornm. 

Ad hoc — ieiunia commutare, St. Mog. eod. tit. 
Volentes — transferaiur, St. arcyb. Mikolaja Kurow- 
skiego z r. 1406 c. 2. 

22. De ecclesiis edificandis. 

Ecclesiam Stu — vel ligarcy St. Frag. c. 48 De eccl. 

edif. 

Item cum episcopi — nolumus extendi, St. arcyb. Ja- 

k6ba z r. 1285 c. 26 „Item cum episcopi.^ 

Quicunque — non expendant, St. Frag. c. 48. 

Ad decus do ko&ca nie znamy £r6d}a. 

23. De immuuitate ecclesiarum. 

Licet laicis — privilegio sunt indigni, St. Frag, c. 

49 De imm. eccl. 

Item ut experientia — astrictus nie znamy ir6dla. 

Mandamus — absolvatur c. 4 in VI (3. 23). 

Eos qui — extendendum c. 5 in VI (3. 23) cf. St 

Frag. c. 49. 

Insuper — nuntiari c. 4 in VI (3. 20) c. 3 Clem. 
(3. 13). 

Excommunicamus — scribere iudicata, St leg. Gai- 

dona z r. 1267 c. 5 (c. 1 ed. H.). 

Cum ad ministrorum — interdicto, St arcyb. Jani- 

slawa z r. 1326 c. 7 „Gum ad.** 

Item cum ad — concilii generalise St leg. Gmdona 

c. 9 (c. 13 ed. H.). 

Quoniam — competentem c. 4 X (3. 49). 

Adversus consules — in honors c. 7 X (3. 49). 

Item cum contra — fuerit satisfactum, St arcyb. 



179 



Pdki z r. 1233 c. 4 „Item cum" z oryginalnym do- 
datkiem Is vero — ipso facto. 
Ad hec statuimus — et integro persolutum, St. arcyb. 
Janusza z r. 1262 c. 3 „Ad* hec statuimus.^ 
24. Ne clerici vel monachi secularibus negociis se im« 
misceant 

Mulia sunt — negociis secularibus c. I X (3. 50). 
Sed nee — atemptare c. 4 X (3. 60). 

QUARTUS LIBER 

1. De Bponsalibns St. Prag. c. 50 De sponsalibus et 
matrimoDiis w skrdcenin. 

2. De cogoatiooe spiritaali St. Prag. c. 51 De cogn. 8pir. 

3. De coDsangDinitate et affinitate St. Prag. c. 52 De 
coos, et afiSn. cf. c. 1 Clem. (1. 4). 

QUINTUS LIBER. 

1. De simonia. 

Licet Hely — super quo ipsius conscientiam onera- 

mus. Nie znamy bezpodredniego ir6dla. 

JSullus de non — canonicas sanciones, St. Mog. eod. 

tit. c. pierwszy. 

Verum quia — compellantur ibid. c. 2 w skrdceniu. 

2. Ne prelati saas vices s*ab annuo censa exponant. 
Streszczenie dotycz^cego tytula dekretal6w Grzego- 
rza IX. 

3. Do iudeis. 

Item omnibus — studeant cohibere, St. Guidona c. 

10 (KDWP.). 

Ut autem — ordinarii puniendi, St. leg. Filipa c. 113 

De signo indeorum in pectore. 

Item cum adhuc — synagogam^ St. leg. Guidona c. 

12 (KDWP.). 

Item precipimus — expellatur ibid. c. 14 KDWP. 

(w ed. Helcla brak tych postanowiefi). 

4. De bereticis. 

Heretici — pestiferis corrumpantur, St. Prag. o. 56 
De bereticis. 



180 



Contra christianos — est proeedendum ibid. c. 57 
Contra christianos, qni ad ritnm redieront indeomm. 

5. Remedia contra hereticos nie znamy lirddla. 

6. De scismaticis. 

Perpetuo talibus — compescantur, St leg. Filipa e. 
115 De sacerdotihus schismaticis. 
Et quoniam — commiserunt ^ St aroyb. Jak6ba z r. 
1285 c. 18 „Et quoniam." 

7. De apostatis St. arcyb. Janislawa z r. 1326 c. 20 
„Prohibemn8.* 

8. De raptoribus. 

Mandamus — pecunias extorquere conantur St Prag. 

c. 58 de raptoribus. 

Cum in quibusdam locis — inviolabiliter observare 

Stat. leg. Guidona c. 2 (c. 3, 4 i 5 ed. H.) i St 

arcyb. Jaroslawa z r. 1357 c. 11 (cap. 12 ed. EL) 

Constitutio super raptores bonorum ecclesie. 

Cum ad ea — iudicis castigetur^ St leg. Jakdba z r. 

1248 c. De raptu virgin urn. 

Statuimu^ quod — qtMrn antiquis^ St leg. Filipa c 

45 Ecclesiastica bona a laicis non ocenpanda. 

9. De usuris. 

Vsurariorum pravifatem — se defensuri St Prag. 
c. 59 De usuris. 

Ci^g dalszy powstal na tie Stat Mog. eod. tit c. dm- 
giego; postanowienia te jednak znacznie licznemi do- 
datkami przeobraiono. 

10. De sortilegiis. St Mog. eod. tit 

11. De clerico excommunicato ministrante St Mog. 
eod. tit 

12. De privilegiis et privilegiatorum excessibns St Mog. 
eod. tit 

13. De iniuris et clericornm percussoribus St. Mog. de 
iniuriis et damno date. 

14. De penis. 

Crescente quotidie — concedantur^ St arcyb. PeUu 
z r. 1254 c. 1 i 2 ^Crescente" i „Statuimu8" z pe- 



181 



wnemi zmianami cf St. arcyb. Jak6ba z r. 1290 

(fragmentam primum). 

Verum si-^-puniendum, St. Prag. o. 49 De immnn. eccl. 

16. De penitentiis et remiBsionibna. 

Doceant maxiwe — detrudendunty St. leg. Filipa c. 

82 Ut in Quadragesima confiteantur fideles. 

Cansulimus et monemus — corrumpitur et defedatur 

ibid. c. 83. De prndeDtia confessornm. 

Statutum est — vergat animarum ibid, c* 85 Ut me* 

dicina spiritaalis praecedat corporalem. 

Et quia plerumque — eukaristiam salutarem, St. Mog. 

eod. tit c. drngi. 

Licet fratrihus — observat ecdesia generalis St. Prag. 

c. 64. 

Quia frequenter — consilium querentesy St. Mog. eod. 

tit c. 68my. 

In furto — restituatur ibid. c. dziewiqty. 

Statuimus quod — potest provideriy St leg. Filipa 

c 84 De confessione homicidarum et aliorum homi- 

num 64 i St. Mog. eod. tit. c. jedynasty. 

Plerique episcopi — solvere vel ligarcj St. Prag. c. 

64 eod. tit (postanowienia koibcowe). 

Cum secundum — non obmittant c. 1 Clem. (5. 9). 

16. De seDtentia excommunicationis. 

Statuimus — excommunicationis c. 48 X (5. 39). 

Si episcopus — presumpserit obviare^ St. Mog. eod. 

tit c. czwarty. 

Statuendum duximus — acriter arguenduSy St leg. 

Filipa c. 66 Ut nnllas debeat absolvere excommnni- 

eatam. 

Quia quorundum — compellatur, St arcyb. Janislawa 

z r. 1326 c. 14 i,Qaia quornndam.^ 

Item in qnibusdam — auribus incultariy St Mog. 

eod. tit e. pi^ty. 

17. De verboram significatione St Mog. eod. tit 

18. De regalis iaris, St. Mog. eod. tit 



«#«- 



TEORYJA CELOWOSCI 

ze stanoAviska naukcwego. 



Stndyjam fllozoflczne 

pnez 
ADAMA MAHRBURGA. 



-•••- 



Pojgcia 8% nieodzownemi Darz§dziami nanki, ale poj$cia 
metodyczDie wytworzone i stosowane metodyczDie. Grdade- 
kolwiek filozofija napotyka gotowe jn2 poj^cie w nance sto- 
sowane, tam wyra^oe jej zadanie polega na tern, aby poj^- 
cie to krytyce poddad, w celn zbadania, jak dalece ono same 
i jego zastosowanie jest metodycznem. 

Tak wiaSnie zamierzamy tu post^pii sobie z poj§ciein 
cejo^odci. Kwestyja sama nie od dziddnia istoieje : powstala 
ona w6rdd warunk6w, gdy nie bylo jeszcze ani odpowie- 
dniego materyjala nankowego, ani do6wiadczenia teoretyez- 
nego, jakiemi dziS rozporz^dzad mo^emy. W przebiegn zmien- 
nych kolei spekulacyi filozoficznej nwiklano w t^ kwestyj^ 
wiele poj^c nienaukowych , zaprz^gano j% tendencyjnie do 
wszelkicb, bye moie najszczytniejszych, ale nie zawsze nao- 
kowych celow i widok6w. W ten sposob bistorycznie po- 



183 

wstala ta gmatwanina, kt6rs^ dzii znamy pod mianem dok- 
tryny celowo6ci. Eaidy zatem, przyst^puj^^cy do rozstrzyga- 
nia tego problemata, masi ds^wign^^ na 8obie caly ci^tar tego 
dziedzictwa wiek6w, musi si^ liczyd z zastarzalemi nalogami 
my6liy Btarannie musi plewy od ziarna wydzielad i przeszkody 
s drogi nsavirac. W tej nav^et wst^pnej niejako robocie tkwi 
gl6wny w^zel calego zagadnienia. 

Kwestyja celowodci, zar6wno jak wiele innych niepo- 
rozamieA metafizycznycb, zawsze si^ opieraia i dot^d opiera 
sif na niedostateczQejy zupeinie powierzchownej, aDalizie p9y- 
cbologiczoej i Ipgicznej z jednej strony; na niemniej wadli- 
wej analizie rzekomych objaw6w celowodci w r62nycb dzie- 
dzinacb by to — z dragiej strony; wreszcie Da niedodd uza- 
sadniunem przenoszeniu obserwac)*! subjektywnej na dwiat 
objektywDy. Ta wi§c, jak w kaidem zagadnienia filozoficz- | 
nem, mamy do rozwaienia trzy rzeczy: fakt podmiotowy, fakt | 
przedmiotowy i ich YrzsLJemn^ 8to.sunek. W tym jednak cela - 
mnslttiy poddac rozbiorowi te poj^cia zasadniczC; kt6re, jak 
B^dzimy, zawsze byly i dzid 8^ jeszcze kamieniem obrazy 
na drodze do wladciwego rozstrzygnienia tej kwestyi. Po- 
8taramy siQ tedy poj^cia te albo przez krytykQ oczy8ci6, albo 
oann^dy gdy si^ ich nienaakowodd wyilwietli. Tern bardziej 
jest to nieodzowne, ie zardwno cala literatura, broni^ca te- 
leologiiy jak i znaczna cz^dd tej, co j^ odrzuca, raz po raz 
potr^eaj^ o te zasadnicze poj^cia w 8pos6b, kt6ry bynajmniej 
oie zapowiada rycUego rozwi^zania 8pora. 



* 

I 
V 



184 



I. 

Na schylku trzywiekowego okresa, w ktdrym si^ roz- 
win^la filozoficzna spekalacyja grecka, wyst^pnje wieiki kla- 
syfikator i systematyzator zasad, poj^d, metod i rzeczy po- 
znanych — Art^xoxeles. On to po raz pierwszy usilowa} wMe- 
tafizyce swojej aj^d systematycznie zagadnienie przyczyno- 
wo6ci; wj^rdJ^Diwszy zad czworak^ przyczynowoid , wytkn^ 
kierunek w tej kwestyi , kt6rema nietylko hoMowid schola- 
Btycyzm, lecz od kt6rego nawet nowoczesna spekalacyja woId^ 
nie jest. Jak wiadomo^ cztfii;^xodzaje przyczyn wedhig ter- 
minologiiy przez scholastycyzm przekazanej, s^ nast^paj^ce: 

^ftr^^^^P a, czyli poj^cie pewnej rzeczy, kt6ra ma by6 jako 

skutek osi^gni^t^; mat^xyjalDa, czyli sabstancyja, z kto- 
rej pe>^Da rzecz ma powstad; sprawcza, czyli czynnik rach 
wywolaj^cy; celowa, czyli eel, dla osi^nifcia kt6rego 
dany rnch powstaje ^). Tak, np. dom kaie przypuszczaA plan 
zrodzony w czyimd nmydle, materyjal budalcowy, bndowni- 
czego i eel, dla kt6rego siq przeznacza; podobnie, jak po- 
wstanie pos^ga zaleiy od czworakiej przyczyny : pomyd, 
marmnr lub bronz, rzeibiarz i eel estetyezny. Sam podziat 
przyczyn, zar6wno jak przyklady, ktdremi Arystoteles mjU 
swoj^ilustrnje, dwiadcz^, ie irddlem, z kt6rego mydliciel grecki 
zaczerpn^l sw6j pomyst czworakiej przyczyny, jest obserwa- 
cyja podmiotowa, ±e, innemi slowy, jego poj^cie przyczyny 
jest antropomorficzp.e, 

6dy dwa tysi^ce lat p6iniej Locke ti6maczy}^ te poje- 
cie wladzy, dzi^ki kt6rej jedne rzeczy wplywaj^ na zmiany 



*) 1) Cansa formalis — oucCa, sTSo^, tb t{ ^jv elvai ; 2) ma- 
terialis — SXt), uTCOxeifxevov, ik o\)] 3) efficiens — 5j^e» 
^ opx^) "rij? xivT^ceci)?; 4) finalis — xb ou Ivexa xal zirfx- 
36v, tiXo? Y^p Ysv^aeo)^ xa{ xiv/jaeb)^ icioY]^. Tak sam Art- 
BTOTELES ozoaczyl konkretnie cztery wymieoione rodzaje 
przyczyn: Mctaphysica^ I, 3; Physica, II; 3, 7. 



185 



w iDoych rzeczach; 4e zatem poj§cie przyczyny tkwi w fiwia- 
doDioAci naszycb wlasnych postanowie]^ ^) ; gdy metafizyk 
francnski Maikk de Biran wyjafinia poj§cie przyczyny, jako 
indukcyj^ opart^ na do6wiadczenia , jako skatek zwyczaja 
naszego rozciagania do wszystkicb w og61e zjawisk tego sto- 
sankn, kt6ry stale spostrzegamy pomi^dzy wlasnem post^po- 
waniem dowolnem i przyczyny osobistq, kt6rej ouo jest skat- 
kiem '), to oczywista, it mySliciele ei o wiele przedcign^li 
w tym wzgl§dzie Artstotelesa, bo znalazlszy pojgcie przy- 
czyDov^o^ci w tern samem^ co i on^ ir6dle, usilowali wyjadnic 
psycbologiczn^ genez^ jego , by si^ w ten spos6b przekonac 
o jego wartoSci ; gdy tymezasem Aristoteles wprost poprze- 
stal na przypisania objektywnej wartosci temu, co sabjektyw- 
nie spostrzegh 

Nie idzie tn bynajmniej o historyj^ arystotelesowskiej 
naaki o przyczynie; dod6 b^dzie, gdy si^ zaznaczy^ i.e jn^ 
sam Arystoteles utrzymywal, it przyczyny: formalna, spraw- 
cza i celowa cz^sto zlewajq si^ w jedno ; jakoi dusza w ustro- 
jach iywycb jest zarazem :^r6dlem ruchu, istot^ cial oiywio- 
nych i ceiem '); materyja w ten 8pos6b zachowuje cbarakter 
biernej substancyi, poddcieliska zmian wszelkich, jakie w niej 
ione przyc2.yny sprowadzaj^. W p6:^niejszej speknlacyi przy- 
czyna materyjalna coraz bardziej ntoisaroia si^ z poj^ciem 
biernej sabstancyi materyjalnej ; wyst^pnj^ zad tylko trzy po- 
staci przyczyn, z kt6rych formalna i celowa coraz bardziej 
ziewaj^ si^ w jedno i coraz bardziej przeciwstawiaj^ si§ przy- 
czynie sprawczej, jako reprezentuj^cej sily mecbaniczne ma- 
teryi. Podzial ten odpowiada wladnie owemu nieprzejedna- 
neoiu dnalizmowi ducha i materyi^ snbjektu i objektu, wol- 
no6ci i koniecznodci, celowodci i niechanizmu, — dnalizmowi, 
kt6rego waiki po wsze czasy zapiadnialy mydl spekulaj^- 



') An essay concerning human understanding, II, § XXI. 
') Nonveiles considerations sur les rapports du physique et du 
moral de rhomme. Paryi, 1834, str. 274— 290; 363—402. 
*) Phys. II, 7; de anima, II, A, p. 415 b, 9. 

Wjds. lUosof.-liittor. T. XXII. 24 



} 



I 



186 



c^ i dostarczaly w^tka do sy8temat6w wszelkich barw 
i odcieui. 

Rzecz pewna, \± arystotelesowska analiza poj^cia przy- 
czyny, w obec braku krytyki psychologicznej i teoretyczno- 
poznawczej, by}a blgdn^; gdyi tre66 dodwiadczenia podmio- 
towego pomieszala zdodwiadczeniem przedmiotowem i wszyst- 
ko nzDala za objektywo^ rzeczywistodc. Zt^d teoryja przy- 
czyDowo6ci Arystotelesa mogla si§ okaza6 do pewnego sto- 
pnia poiyteczD^ przy analizie dowolnej dzialalnodci czlowieka, 
ale musiala pozostad znpeloie jaiow^^ a nawet zgobn^, w za- 
stosowauiu do teoretycznego zbadaaia zjawisk przyrody 
w og61e. Wszelakoi jest pewien punkt w arystotelesowskiem 
pojmowaniu przyezyny, ze zwgl^da na ktdry p6:^Qiejsze spe- 
knlacyje nad tym przedmiotem wydaj^ si^ Dam cofni^ciem 
si^) kt6re przyszio oknpid koszteni wiela bl^ddw i zawiklan. 
Panktem tym jest fakt, te Arystoteles, po dokoDaoej anali- 
zie, wszystkie wykryte przez siebie spdlczynniki powstawa- 
nia uwaial za przyczyny zjawiska; te nic nie odrzQcah 
Mniejsza o to, te przyczyna jego byla czworak^ — taki by} 
wypadek jego analizy kaidego powstawania — ale ostatecznie 
w jego mniemaniu przyczyny danego zjawiska by) og6} wszyst- 
kick 8p6}czynDik6w , ogoi niezbgdnych do jego powstania 
warunk6w. Trndno orzec, jak dalece mydl ta byla oswiado- 
mionq u niego, tem trudniej, te ani w szezegdiach zastoso- 
wania jej iiie widzimy, ani jej konsekwencyi niennikQi(»Dych 
nanka jego nie zdradza. Niepodobna jednak zaprzeczyd, it 
kto przyznal Diezb^dnosd udzialu w kaidem powstawa- 
niu czteiech powyiszych sp6lczynnik6w , tea posiadal jni 
w^tek mydli ze staDowiska metodologicznego wielce dooio- 
slej, zdolnej go wyniedd nad poziom pospolitego, praktycz- 
nego pojmowania przyczyny. 

Praktyczny punkt widzenia zwyci^tyl i z wielk^ szkod^ 
dia post§p6w teoryi ai do dzid dnia z nielicznemi wyj^tkami 
panuje. Pogl^d ten dalby siQ dci61e w Dast^puj^cej fonnnle 
wyrazic :^^zjuujcn% Jest ta cz$6c ogdta niezb^dnych dla po- 
wstania danego zjawiska warank6w, ktor^ dlajakichkolwiek 
powod6w w danym razie uwa^amy za dodatkow^, za dope}- 



187 



niaj^c^ rei9zte JQ^« gotowycb warank6w. Aleksander Bain to sa- 
mo konkretniej wyraia : „ W mowie pospolitej za przyczyn^ 
jakiegod zdarzenia awaia si^ pewn^ okolicznodc^ wybrac^ 
z og6!n warank6w i nchodz^cq praktycznie za pnnkt istotny 
w daDej ohwili" '). Pogl^d ten, w praktyce zupelnie nspra- 
wiedliwiony, ale w teoryi nieprawowity ze wzgl§du na nie- 
metodycznod(^ swoJQ, charakteryzujq nast^puj^ce ceehy: zn- 
pelnie subjektywne rozrdinienie w kaidem pow8tawaDia stro- 
ny czynnej i biernej , te^o co wywoinje zmiaDQ i tego co 
zmianie niega; nznanie za przyczyn^ tylko tej cz^dci wa- 
roDk6w, kt6ra w danych okolicznodeiach za czynn^ nchodzi; 
przypisywanie calego skutku tylko temu warunkowi, lub tej 
czf Aci og6\u niezbgdnych wanink6w, kt6re dla jakichkolvriek 
powod6w za przycznQ nehodzq. 

J. St. Mill pisze: „Rozwa:fcajqc rzecz ze stanowiska filo- 
zoficznego, przekonywamy si^, \± przyczyn^ stanowi og61 
wszystkich dodataich i ujeninych warunk6w, og6l zdarzeA 
wszeikiego rodzajn, kt6rycb obeciio66 nieodmiennie skutek 
sprowadza" *). Podobnie^ czytamy u Baina: „W badaniacb 
tiankowycb przez przyczyn^ naleiy rozumie£ calkowity zbi6r 
warQnk6w, ezyli okolicznodci potrzebnycb do wywolania skut- 
ka^ '). Na tak% definicyji| przycz^ny godzi si$ takte G. H. 
Lewes, gdy powiada: „Na kaidym szczebln badania wykryd 
przyczyny, to znaczy — wykry6 sp^Idzialajqce warunki" *) 
albo: ^Badanie przyczyn, jako 8p61czyDDik6w zjawiska, czyli 
waronkdw, przy kt6rych dane zjawisko zachodzi, stanowi 
prawdziwy eel nauki" *). Definicyja powyisza przyezyny, 
zgi'dnie brzmi^ca u trzech m^i^licieli angielskich, tuiowdzie 
Dapotyka zarzuty. Tak, Wilh. Wundt, powoluj^c 8i§ na po- 
wytszy U8t§p Milla, twierdzi, ie definicyja przyezyny, jako 



') Bain: Logika, t II, str. 21. 

•) System of Logic, lOte wyd., 1879, ks. Ill, rozdz. V, 

§ III. Btr. 383. 

Logika, t n, str. 23. 

Problems of Life and Mind. II, Probl. V, Chap. II, § 48 
»; ibid. § 40. 



:j 



188 

ogdln warank6w, sprowadzaj^cych pewien skntek, rozszeraa 
pojfcie przyczyny tak dalece^ it staje siq ono niezastosowal- 
nem. Og6} warank6w, sprowadzaj^cycb kaidy dany skutek, 
r6wiia si§ Diesko&czonemu zwi^zkowi przyczynowemn rzeczy; 
gdyt do tych warunkdw odDiedc naleiy nietylko te okolicz- 
nodci, dzi^ki ktdrym dana przyczyna 8ta}a 8i§ skuteczn^ 
lecz takie szereg dalszych przyczyn, z kt6rych dana przy- 
czyna wynikla. W obec tego konieczna jest, zdaniem Wundta, 
pojgcie przyczyny ograniczyd do tycb warunk6w, z kt6rych 
dany skatek moie zupebie jakodciowo i ilodciowo wynika6; 
ten tylko warunek daje si^ dokladnie okreSlid, gdy tymcza- 
sem, przeciwnie, zawsze jest rzeczy do pewnego stopnia do- 
woId^, jak daleko mamy si^ posawac w wyliczanin tych po- 
bocznycb warunkow, w6r6d kt6rych zjawisko zachodzi '). 

Zarzut i definicyja Wundta niezupelnie, jak siq zdaje, 
wytrzymuj% krytyk§. Ten wlaSnie jedyny przyklad, zapo- 
moc^ kt6rego nezony ten ilnstrnje 8w6j pogl^d, bndzi nie- 
nnikoione wqtpliwodci: ^przyczyn^ spadania cia} z pewnej 
wysokodci jest wyniesienie icb na t§ wysoko§6; ziemia ze 
swoj^ sitq przyci^gaj^c^ jest tylko statym warnnkiem, umo* 
^ebniaj^cym spadanie cial; atoli przyczyny danego zjawiska 
spadania jest wyniesienie ciala na okredlon^ wysokoSd.. 
Aieby ciaio spadlo z wysokodci dziesi^cio stdp, mnsi ono 
wczedniej by6 wyniesione na wysokod6 10 st6p''. Nasam- 
prz6d zastrzedz si^ wypada, te, o ile ziemia jest staiym 
warunkiem spadania cial, o tylei i kaide oddzielne cialo 
jest takim samym staiym waruDkiem spadania, bo wiadomo, 
\tf w danym akcie spadania, nie tylko kamieA spada na 
ziemiQ) lecz i ziemia na kamiefi. Dalej, frazes .wyniesienie 
na pewn^ wysokofid*^ jest oczywiScie tylko zwrotem, kt6ry 
maskuje istotn^ tredc, jak^ wyrazid mamy. „ Wyniesienie 
ciala na pewn^ wysokod6 oznacza co najmniej ten stosnoek 
przestrzenny, w kt6rym si^ znalazly wzajem do siebie ziemia 



*) Logik. Eine Untersuchung der Principien der Erkenntniss. 
Tom I, 8tr. 536—7. 



189 



i cialo jakied; ktdre oboje s^ stalemi warankami spadania. 
Przypaddmy, ie wyrzncam kamie& do g6ry: natenczas 
w lych ,8talych warunkach spadania" powoduj^ jedno- 
czeinie zmian; przedewszystkiem we wzajemnem ich do 
siebie pQ^o^eniu; bo, wyrzucaj^c knmieA) zarazem odtr^cam 
ziemi^y jak Das nczy mechanika. Ale nie na tern si^ koi&czy 
szereg zmian w staiych waronkacb y zmiaO; niezbednyeh dla 
jako^ciowego i ilodciowego okredlenia skntku: oddalenie 
ciala od ziemi na 10 8t6p nie zawsze poci^a spadanie 
ciala z tejie wysokodci. Oto wyrzucam kamieA z silq, kt6ra 
go oddala od powierzchni ziemi o 50 stdp; zanim jednak 
cialo dosi^glo wysokodci st6p 50, mnsiala by£ chwila, w kt6- 
rej ono bylo wyniesione tylko na 10 8t6p wysoknSci, po- 
mimo tego wszakie nie spadb z tej wysokoSci, lecz poszlo 
wyiej. Zt^d wypada^ ie wyniesienie ciala na pewns^ wyso- 
koS<S nie jest jeszcze przyczyn^ jego spadania z tcjie wyso- 
koici, lecz jest tylko jednym z koniecznych warunkdw spa- 
dania. Dla zopclnego jakodciowego i ilodciowego okredlenia 
tego zjawiska brak jeszcze jednego warunku: mianqwicie 
naleiy nwzgl^dnid stan dynamiczny^ w jakim 8i^ w danej 
cbwili znajdnj^ ziemia i cialo spadaj^ce, gdy to ostatnie 
jest wyniesione na wysokodd 10 st6p. Ziemia i ciala, jako 
stale waranki spadania, sq to abstrakcyje, za pomoc^ kto- 
rycb nogdlniamy sobie zjawisko spadania wogdie i przy 
wszelkich okolicznoSciacb ; ale gdy cbodzi o dany akt spa- 
daoia, natenczas, dla wykrycia konkretnej jego przyczyny, 
trzeba wykaza£ to zmiany, jakie zaszly w ziemi i w ciele, 
a bez kt6rycb dane spadanie nie przyszloby do skutku. 
Zmiany te dotycz^ wzajemnego przestrzennego stosunku 
i stann dynamicznego oba ciat Sf^adaj^cycb na siebie. Dwa 
te czynniki w rzeczy samej jakodciowo i ilo6ciowo okre^Iaj^ 
nietylko dane spadanie w og61e, lecz kaj^.dy moment jego. 
Wobec tego staje si§ jasnem^ ±e dla okredlenia takiego zja- 
wiska, jak spadanie pewnego ciala, niema iadnej potrzcby 
wyliczania caiego laficucha przyczyn, siggaj^cego w nieskoA- 
czoBoM, gdyi wymienione wladnie zmiany w poprzedzaj^- 
cym bezpodrednio stanie warnnk6w stalyeh 8% koniecznemi 



190 



i wystarczaj^cemi do sprowadzenia takiego zjawiska. One 
okredlaJQ w znpeIno6ci jakodciowo i ilo^ciowo dane zjawisko. 
Gdyby zaS zaszU jakad jeszcze poboczna zmiaDa w warnn- 
kach stalychy ktdraby wplyn§la na jakodc i ilodc skutku, 
natenczas otrzymamy inne zjawisko, kt6rego tet przyczyDf 
inaczej okredlic wypadnie. 

Jeszcze bardziej uwydatni 8i§ wadliwo6(i definicyi 
WuNDTA, gdy sprobujemy zastogowac jq do inaych przykU- 
d6w. Gdy 8i§ m6wi o wybuchu, spowodowanym przez iskr^ 
lab dmierci przez traciziiQ, iskra lab trucizoa w mowie 
pospolitej achodz^ za przyczyny tych zdarzeA, gdy± ze sta* 
nowiska praktycznego zbyteczn^ bytoby rzecz^ wyliczaDie 
wszystkich niezb^dnych waraok6w, jak np. w pierwszym 
wypadku obecnoSc pewnej ilodci materyi wybuchowej, 
zamkni^tej w stnsnnkowo szczaplem pomieszezenia, dost^p- 
nej dla powietrza i b^d^cej w zetkni^cia z iskr^; w dm- 
gim zad wypadka oddzialywanie ciala traj^cego na orga- 
nizm, kt6ry jest w pewnym staaie i caly szereg zmian, 
kt6re nast^pnie w organizmie zacbodz^. W ten spo86b jeden 
z warunkbw, kt6ry najwiaAciwiej byloby nazwad powo- 
d^»'y aznajemy za przyczynQ, unikaj^c wymieniania za 
kaidym razem calej grupy warunk6w, ktdrych albo staloid 
dobrze jest znan^, albo obecnoSd w kaidym danym przypadka 
sama si^ przez si^ rozumie. Dop6ki ten nal^g z praktyki 
przenosimy do teoryi, p6ty nie jest on szkodliwy; p6ki ba 
dacz, dla skr6cenia, nie wymienia raz po raz caly eh kom- 
pleks6w warunk6w, niezbednych dla wytworzenia pewnych 
8kutk6w, gdyi uwaia je za znane i przestaje tylko na wy- 
mieuienia tych dodatkowych czy dopelniaj^cych 8zczeg6l6w, 
kt6rycb znaczenie w daaej chwili bada. Atoli n»}6g ten sta- 
nowczo staje si^ zgubnym, gdy filozof to niemetodyczne 
i z praktyki zapo^yczone pojgcie przyczyny M'prowadza 
w obieg spekulacyi. Ale i deflnicyja Wundta okaie 8i§ nie 
wiele lepsz% pod tym wzglgdem. W obn rzeczonych przy- 
Uadach iaden z warnnk6w osobno wzi^ty nie okresla jako- 
dciowo i ilodciowo skatka, bo jako6c i rozmiary wybncba 
zalei^ od wszystkich wymienionych 8p6}czynnik6w, jak rd- 



191 



wniet trncizDa nie oddziala zab6jczo na organizm b^d^cy 
w pewnem nsposobienia , albo nast^pnie postawiony w ja- 
kied zapobiegaj^ce otrnciu warunki. OkreillaJQC przyczyn^ 
daoego zjawiska, musimy wyliczyd wszystkie te zmiany 
w og6lnym stanie warunk6w stalych, kt6re sprawily, i4 zja- 
wisko, przedtem nieobecne, naraz powstalo. Nie zachodzi ta 
iadna potrzeba diedzenia za kaidym razem nieskoi^czonego 
ia&cacha przyczynowego , ani tadna dowolnod6 Die ma ta 
miejsca. 

Stanley Jevoks *) utrzynmje, i4 „eala nauka zmierza 

ku tema, aby dowied^, ie istnienie wszecbSwiata w pewnym 

staoie i w okredlonym momeDcie jest warunkiem jego istnie- 

nia w nast^pDJ^cym momencie i w iDnym na poz6r stanie . . . 

Przyczyna ozoacza warnnki, przy jakich moiemy oczekiwa6 

powstania pewnego zjawiska na zasadzie poprzedoiej obser- 

wacyi nad biegiem zjawisk w przyrodzie." Tak wi§c w za- 

f^adzie Jevons podziela definicyj^ przyczyny, podan^ przez 

Mill'a, Bain'a i Lewes'a. I on v^szakie zastrzega si^ prze- 

ciwko zbyt szerokiemn, jak utrzymoje, znaczeniu, jakie Mill 

temn termiDowi nadaje, cbociat w sensie odmienDym od 

WuNDTA. „MiLL — zarzuca logik angielski — nietylko uwaia 

prawa przyczynowodci za r6wD0znaczne niemal z nank^, lecz 

n^ywa tego termina w takim sensie, \f. mo^naby s^dzi6^ ie, 

gdzie pochwycilidmy kolo przyczynowodei , tarn jni tnamy 

do czynienia z pewnikami. Ze stanowiska filozoficznego wa- 

dliwo§6 takiego n^ycia termina powyiszego polega na tern, 

ie przyczyna okredlan^ bywa jako konieczne i niezmienne 

poprzedzanie zjawiska^ tak, it, skoro istnieje przyczyna, sku- 

tek takie istnieje, albo niezlocznie nastqpi6 musi. Jeieli tedy 

znamy przyczyn^ zjawiska , to znamy takie i to, co niew^t- 

pliwie nast^pi ; ie zad przypaszcza si^, it nauka za pomoc^ 

naleiytej metody dodwiadczalnej mosfce osi^gn^^ znajomo§6 

przyczyn; wi§c wypada, te dodwiadczenie mo2e nam do- 

8tarczy6 wiediy pewnej o przyszlyeh przypadkach. Nie je- 



') Principles of science. Ks. II; rozdzial XI, passim. 



192 



dnak niema pewniejszego nad to, ±e doSwiadczenie ograni- 
czone nie moie nam nigdy dostarczy6 pewnej wiedzy o przj- 
szlodci, taky it albo przyczyna nie jest niezmiennym poprze- 
dnikiem, albo nigdy nie moiemy osi^gn^d niew^tpliwej siiajo- 
modci przyczyn.^ W innem zn6w miejsca Jevons pisze: 
„Kic nie mam przeciwko uiyciu termin6w: przyczyna i pray- 
czynowodc, bylebySmy sobie nie wyobraiali nigdy, ie wiedza 
nasza o przyrodzie moie osi^gn^c pewnodc... Mojem zdaniem, 
przyczyna niczem sig nie rdtni od og6ta dodatnich i njem- 
nycfa warunk6w, kt6re z mniejszem lab wi^kszem prawdo- 
podobienstwem poprzedzaj^ zjawisko. W tym sensie niema 
iadnej rdtnicy pomigdzy znajomosei^ przyczyn i na8z% ogdln^ 
wiedzy nast^pstwie kombinaeyj, w jakim przedstawiaj^ si^ 
nam same zjawiska przyrody, albo w jakiem wyst^paj^ ooe 
w na8zem doswiadczeniu.^ Jeteli pominiemy ow^ podejrzli- 
woSdy z kt6r^ Jevons zapatroje si^ na termin przyczyny oraz 
kwestyj^y o ile ta podejrzliwoS6 wzgl^dem Mill'a jest nzasa- 
dnion^, to mnsimy si§ zgodzid, ie wszelkie nadawanie na- 
szej zoajomofici przyczyn znaczenia wiedzy bezwzglgdnej by- 
loby bt^dem, nie nsprawiedliwionym bynajmniej przex to 
wszystkOy CO wiemy wog6le o naturze naszej wiedzy do- 
dwiadczalnej , kt6ra jest tylko wzgledn^ i mniej Inb wifcej 
prawdopodobn^. 

Zwaiywszy tedy powyisze roztrz^sania i zarznty, tak 
mo^emy zdefinijowad przyczyn§: Przyczyn^ pewnego 
zjawiska jest ogdl zmian w bezpodrednio po- 
przedzaj^cym to zjawisko stanie warnnkdw sta- 
lych, kt6re to zmiany, o ile nas dodwiadczeoie 
nczy^ s^ konieczne i dostateczne do powstania 
tego zjawiska. Poniewaz ka^da zmiana stann warnnkdw 
wszechdwiat skiadajacych jest tak^e zjawiskiem, ktdre n)w- 
niei przyczynowo wyja6ni6 naleiy, wi§o w kaidym danym 
razie granica, na kt6rej zatrzyraac sig mamy w poszukiwania 
lancacha zwiqzkow przyczynowych, zaleiy od zadania, jakie 
sobie stawimy; dia nanki zad> uwaianej jako ealodd^ granic^ 
takq w kaidcj chwili jest to najdalsze ogniwo, albo ten naj- 



193 

dalszj ssereg ogniw laicncha ppzyczyoowego, do kt6rego na- 
8sa wiedxa dotarla. 

Tjle pojfcia przyczyny. Bardziej 8zczeg6lowe zacie- 
kanie sig byloby tn nie na miejscn; ale powyisze wywody 
byly kooiecznemi , aby przyst^pid do krytyki poj^cia przy- 
czyny celowej i nast^pnie opartej na tern poj^cia teoryi ce- 
lowoAci czyli teleologii. 



II. 



Zacznijmy od zdaoia sobie sprawy z tego, co mamy 
rosiiiDie£ przez trzy tennioy: eel, celowodi, teleogija; 
bo w powiklania trzech tych rdinjeh rzeczy jut tkwi ir6d}o 
wiela moiliwych oieporozuiiiiefi. 

Gely jestto wyobraienie jakiejd rzeczy, dzialania lab 
BtanUi pol^czone z pot^daniem osi^gni^cia w rzeczywistoscii 
za pomocii Arodk^w, kt6re sig wydaj^ odpowiedniemi , tej 
wyobratanej rzeczy, dzialania lab staoa. Jestto wi$c fakt 
paychiczoy, znany kaidema z wlasnego dodwiadczenia we- 
wQ^trznego. W mowie potocznej celem cz^stokroi nazy wamy 
przedmiot, do kt6rego siQ nasze zamiary odao8z%, ale fakt 
ten dia teoiyi celowoAci jest oboJQtnym. 

CelowoA6 jest poj^ciem oderwaaem: oznacza ono 
taki w og6Ie stosanek, jaki zachodzi pomi§dzy wyobraieniem 
eelowem, jako zjawiskiem poprzedzaj^cem — z jednej strony, 
i aszykowaniem odpowiednicb 6rodk6w, oraz osi^gni^tym 
akotkienii jako zjawiskami naat^pczemi — z dragiej strony. 

Teleologija oznacza teoryj^, kt6ra asiluje wyjadni6 
pewn^ kategoryj^ zjawisk, lab wszystkie w og6le zjawiska 
we wszecb&wiecic; za pomocq poj^cia celowodci, t. j. przyj- 
moj%Cy te przyczjn% danego stanu rzeczy jest eel; albo pe- 
wna iioi6 eeldw, zamierzonych przez jak^d istotQ, zdoln^ do 
cel6w d^tyd i takowe ziszczad. 

Poniewai psychologiczna faktyczno6£ wyobraij^ei celo- 
wych nie nlega w^tpliwodci, celowoid zad; jako poj^cie jest 

WydsiAl OotoC-hlator. Tom XXIT, 25 



194 

zapeteie prawowitem, iIekro6 odnosi 8i§ do wypadkAw, gdzie 

istotnie wybbraienie celowe odegrato rol^ czynnika, dobieia- 

j^cego i szyknJQcego 6rodki odpowiednie do osi^goifcia pe- 

wnego skntkn, jak to widzimy w post^powaniu celowem la- 

dzi i zwierz^t, wi^c cata kwestyja whAciwie powinnaby 8i§ 

redokowac do teleologii, jako teoryi, mianowicie do pyta- 

nia: czy moie byi zastosowane poj^cie celowotei i w ja- 

« kim stopnia do wyjaAnienia zjawisk, w kt6rycU ndzial czyn- 

\ nika psycbioznego w ogdle, wyobraienia zsA celowego w sseze- 

' g61nodci Die jest widoczny bezpo6rednio. 

Bozejrzyjmy si^ jednak bliiej w Datnrze wyobra2ei& 
celowyehy by wiedzie6 nast^pnie, czego i gdzie 8ziika6 
ipamy. 

Wyobraienie w og6le moiemy okre61i<i| jako etan &wia- 
domodci, kt6ry w jednym akcie psycbicznym nprzytomnia 
grnp^ CZI16 slabych, skojarzonych na mocy poprzedniego do- 
Awiadczenia. Czncia w wyobraienia zawsze s^ stabe, co zoa- 
czy: odtwarzane, przypominane , nie za6 takie, kt6re wy- 
wolane zostaly przez bezpodredoie dzialani^ przedmiot^w na 
zmysly; pierwotnie jednak zawsze inasialy one powstai pod 
wpiywem bezpodredniego oddzialywania przedmiotdw na zmy- 
sly, czyli mdwi^c jeszcze og61niej: pod wpiywem doiwiad- 
czenia. Poniewai wyobraienie jest skojarzons^ CTopil czn^ 
wiQC samo to skojarzenie Inb Dgrnpowaoie cznA moi;e byi 
albo odtworzeniem poprzedniego, bezpodredniego doftwiad- 
czenia, gdydmy postrzegali przedmiot b^d^cy odpowiedni^ 
grnp^ cech; albo moie hj6 powi^zaDiem za pomoc^ wyo* 
brai&oi cza6 w tak^ grapf, ktdrej wjjoprzedniem naszem do- 
dwiadczenia bezpoftrednio nie odpowiada iaden przedmiot 
realny. W pierwszym wypattt^ mamy wyobraienie od- 
twarzaj^ce, w dragim — wvobraienie t w6rc^ ze. 
6dy wyobraiam sobie posta6 znajomego, to oczywiAcie b^ 
dzie to wyobratenie odtwarzajqce ; gdy jednak wyobraiam 
sobie po raz pierwszy kulQ ziemsk^, b^dzie to wyobratenie 
tw6rcze, gdyi nigdy nie postrzegalem rzeczy wiAcie kali ziem- 
skiej, lecz przyszedtem drog^ podrednich rozumowa& do tego^ 



195 

it zdoli^em te szczegdly powierzchni ziemskiej, ktdre sam 
bezpoiredaio pozDatem, i wiele innych, o ktdrjch bIq podre- 
dnio dowiedzialem , uloiyd w grnpQ analogiczn^ ze swoich 
geometrycznych wlasnoAci do znanej mi wczedniej kali, albo 
eKpsoida. W wyobrateniaoh tw6rozych jedoak materyjal czu- 
ciowy pochodzi z doAwiadczenia; idzie wife o ngrapowanie 
tego materyjida, czyli o uloienie po8zczeg61nych element6w 
csaeiowych w pewne stosanki. 0i6t zdaje sif by6 pewnem, 
ie 8to8Qnki te takie pierwotnie masz^ by6 zawsze zaczerp- 
niQte z doiwiadezenia y gdyi wlasnoAci pewnej bryly mate- 
ryjalnej musiatem nasamprzdd poznad z dodwiadczenia , aby 
dopiero Dastfpnie m6o wedlog tegoi typa stosunkdw aszy- 
kowa6 szczegdly powierzchni ziemskiej w swojej wyobraini. 
Wyobraienie Pegaza, czyli konia skrzydlatego, sklada sif 
z materyjala calkowicie dodwiadczalnego ; tylko ugrnpowa- 
Die tego materyjala^ stosanek, w jakim sif ta znalazly skrzy- 
dla do konia, jest czem6 takiem, czego bezpodrednio z do- 
iwiadc^nia zaczerpn^d nie podobna. Stosonek wszakie po- 
mlfdzy 8zybkiem poraszaniem 8iQ ptak6w i rol^ w tej czyn- 
ooici skrzydel jest znany z dodwiadczenia ; w ten spo86b 
omyai oskrzydla postal rnmaka, gdjt wyobrainia, poszuku* 
j^ea Arodkdw przydpie8zenia rncb6w konia przez skojarze- 
nie wyobraiefi, oparte na dodwiadczeniu , zatrzyroaje siQ na 
skrzydlacby jako na takim drodku. Tak wife, kaida tw6r- 
CZ0A6 wyobraini polega na ukladania jakiegokolwiek mate- 
ryjala dodwiadczalnego w takie stosanki, ktdre r6wnie2 do- 
Awiadozalnie poznane zostaiy, jakkolwiek na innym matery- 
jale. Zadne tedy wyobraitenie nie zawiera w sobie nic takiego, 
czegoby nie bylo w popr/edniem zewnftrznem lab wewn; trz- 
Dem doiwiadczenia. 

Wyobraienia celowe stanowi^ tylko odmianQ wog61e 
wyobraieA. W ka:^dem wyobraienia analiza psychologiczna 
wyr6inia irz^ pierwiastki : amyslowy czyli poznawczy, dzifki 
ktdremn wyobraienie odnoszone'* trywa do jakichkolwiek 
pnedmiotdw wewnftrznych lab zewnf trznych , jako symbol 
reprezentaji|oy takowe; pierwiastek emocyjonalny , czyli po- 
czacie przyjemnodci lab nieprzyjemao6ci i pierwiastek popf- 



196 



dowy. Wyobraienie zawsze d^iy do zrealizowania si; went- 
ciach silnych, do maximum udwiadomienia si;, o ile nie prae- 
szkadzaj^ temn inne wyobratenia, kt6re pod jakimkolwiek 
wzgl;dem posiadaj^ wi;cej danych do zwyci;ienia i zapa- 
Qowania wytqcznego w 6wiadomo6ci. Wladciwoid ta wyobra- 
iet jest swego rodzaja iDercyjq psychiczn^. Im wi^cej dane 
wyobraienie zawiera w soble (Todatniego pierwiastkn emo- 
cyjonalnego, im przyjemniejsze jest ono albo samo w sobiei 
albo ze wzglQda na swdj stosanek do innych przyjemnych wyo- 
hrsLteit, tem wi;cej jest widokdw, aby odo zapanowato w Awia- 
domotei; tem silniej b;dzie ono d^ylo do zrealizowania si; 
w czuciach, do maximum udwiadomienia. We^my wyobraienie 
jablka: pierwiastek poznawczy wyobra^^enia tego polega na 
tem, te reprezentuje ono, jako symbol podmiotowy, pewien 
przedmiot czyli grup; cech ; pierwiastek emocyjoDalny polega 
na tem, ie kaide z czu6 slabycb, skladaj^cych to wyobrafte- 
uie, jak czucie smaku, zapachuy barwy, dotykn, ksztaltn, 
jest mniej wi;cej przyjemoe lub nieprzyjemne samo prees 
siQi albo ze wzgl;dn nasw6j stosanek do innych wyobratefi; 
wreszcie pierwiastek pop;dowy polega na tem, ie wyobra- 
ienie jablka ds^iy do zrealizowania si; w czuciach, do os^g- 
niecia maximum ndwiadomienia, czyli tem samem do bei- 
podredniego postrzeienia rzeczywistego jablka. Sila pierwiast- 
kn pop;dowego danego wyobraienia zaleiy od dw6ch in- 
nych jego pierwiastk6w. Wyiej jnt zaznaczono, w jaki sposdb 
pop^dowy pierwiastek wyobraienia zaleiy od emocyjoDalne- 
go; tu powiemy o roli pierwiastkn poznawczego: wyobraia6 
przedmiot nieobecny jest trudniej n\t postrzegaA obecny; 
nadto wyobraienie nigdy nie bywa tak siinem i wyrainem, 
jak bezpodrednie postrzeganie. Umyst, pracnjacy nad wyo- 
braieniem sobie pewnego przedmiotn, d^iy do postrzegania, 
bo w ten sposdb ulatwia sobie prac; i lepszy skntek osi^ga ; 
d^ienie zad to jest r6wnoznaczne z d^ieniem do zrealizowa- 
nia wyobraienia w cznciach, do maximum n&wiadomienia. 
AlC; podobnie jak si; rzecz ma z pierwiastkiem emocyjonal- 
nym, poznawczy pierwiastek danego wyobraieoia takie mote 
oddzial} wac na jegoi pop;dowy pierwiastek nietylko ze wzgl;- 



197 



da na treM wyobraieoia samego w sobie, lecz takie ze wzgl§- 
da na stosunek tej treici do tredci innych wyobraieA. Tak 
^ P-< S^y angielscy astronomowie Fobbes i prof. Newton 
ze zboczefi w drogach zataczanych przez komety wywnio* 
skowali, it za Neptonem musi istnied planeta, ktdrej peryjod 
obrota dokola slofica mosi wynosii 1006 lat, to oczywista, 
it dzisiejsi astronomowie ^ podobnie jak niegdyd odkrywcy 
Neptnna, Adams i Le Yebrier, majq wiele powod6w do szu- 
kania tej planety, nietyiko dlatego^ 2e czoj^ pop^d do bez- 
poiredniego sprawdzenia tego wyobraienia, jakie sobie wy- 
tworzyli na podstawie obliczefi elementdw przypnszczaloej 
planety, lecz jeszcze bardziej dlatego, ie od poznania tej 
planety mote zale2e6 potwierdzenie lub wyAwietlenie innych 
wyobraieA i poj^d astronomicznycb. Wyobraienie o ksi^tycn 
i jego odlegloici od ziemi jest bardzo niewyraioe i dla tego to 
mi^dzy innemi barwne i peine konkretoych rysdw opowia- 
danie Jules Verne'a „Podr62 naksi^iyc^ posiada tyle urokn 
dla niekt6rych nmysldw : kookretne obrazy realizuj^ niejako 
zbyt oderwane wyobraienie i nadaj^ ma wyiszy stopiei 
aiifiadomienia. Umysly, posiadaj^ce wiedzf dostateczn^ w tej 
dziedzinie, w nieznacznym tyiko stopnia poddaj^ siq zladze- 
nia tych obrazbw, gdyt znajomoici^ stosankdw rzeozy wistych 
zwa1czaj% pop^d do osi^gni^cia maximum adwiadomienia nro- 
jooej podr6iy na ksi^iyc ; ale dzieci po przeczy tania ksiqiki 
Yerne'a czfsto niezadowalaj^ siQ tym stopniem ndwiado- 
mienia, jakie daje opowiadanie obrazowe, i zamy61aj% plany 
rzeczy wistej podrdiy. Pop^da tego nie zwalczajq w nich iad- 
ne przeciwne wyobraienia, bo icb nie dostarczylo jeszcze 
aoi doAwiadczenie, ani nauka. Dodajemy, 2e poznawczy kie- 
ninek w pop^dzie do ndwiadomiania wyobraieA stanowi 
w og61e podstawQ ciekawodci i specyjalnie podstawg ^dzy 
wiedzy. 

Wyobraienie, w kt5rem pierwiastek pop^dowy tak da- 
lece jest rozwini^ty, 2e si; adwiadamia jako pot^danie zrea- 
lizowania przedmiota tego wyobra^enia, nazywamy wyo b ra- 
te nie m c^JLiLwem. W tym to sensie okredliliimy eel; jako 
wyobra^enie jakiejd rzeczy, dzialaoia lab stana, pol^czoue 



198 



z poi^daniem osi^gniQcia w rzeczywisto&ci tej wyobraianej 
rzeczy, dziatania lub stanu. Gdy Eolumb wyobraial sobie 
drogQ do Indyi wscbodnich przez ocean Atlanfycki i te ko- 
rzysciy jakie znajomodd tej drogi przynieiiiby mogla dlabaii- 
dla, dla npowszechnienia cbrzedcija&stwa wAr6d niewiernycfa, 
dla wiedzy, to oczywista, it wyobraienie przedmiota zapo- 
wiadaj^cego tyle rdl^Qorodnych korzy6ci musialo zawieraii 
w sobie doio pierwiastka pop^dowego, czyli d%iDotei do 
zrealizowania si^ przez podr6i. Inoemi slowy: wyobraienie 
to stalo siQ celowem i tern natarczywiej celowem, im wi^eej 
bylo motywdw, kt6re podniecaly w niem pierwiastek pop^ 
dowy. Wyobrateuie to moglo bylo powstac przy odmiennych 
waroDkach psychicznych , np. w umydle, ktdryby nie mial 
wyobratenia o kulistodci ziemi, czyli o mo2liwo6ci oplyni^ 
cia jej dokok, ani o tych korzydciach, jakie odkrycie tego 
rodzaju zapewoidby mogb: natenczas pierwiastek pop^dowy 
rzeczoDego wyobraienia bylby slabo rozwini^ty i saoio wyo- 
braj^enie, zamiast natarczywie d^^yi do zrealizowaoia sif 
w czQciach, latwo ust^powaloby miejsca w dwiadomotei in- 
nym wyobraieniom : nie staloby siQ celowem. 

Cele praktycznC; nankowe, moraine, estetyczne — s%to 
takie wyobraienia pewoych rzeczy, dziala& lab stan^w, ale 
wyobraienia o silnie rozwini^tej d^jinodci do zrealizowania 
8i§, do osi^gni^cia maximum 6wiadomo6ci. Eaide zagadnie- 
nie naakowe jest wyobra^eniem celowem: chodzi tarn za- 
wsze osi%gni^cie maximum udwiadomieoia pierwiastka re- 
prezentaj^cego czyli poznawczego ; to zai maximum daje sie 
osi^gn^i pod nast^paj^cemi warunkami: pierwotnie niedo- 
kladne wyobraienie (hypoteza) musi sif zrealizowa6 w cza> 
ciach, w akcie postrzegania (sprawdzenie, dodwiadczeaie) 
i nadto mnsi byd pogodzone z ionemi jut wczetaiej nabyte* 
mi wyobra^eniami , podci^gni^te pod jak^d jednosd teore- 
tyczn^ (rozumowanie '). 



*) D^2aod6 amysla do redtikowania wiedzy do jednodci tec- 
retycznej usiiuje wyja^Dic R. Avenabius z zasady nUaj- 



mnieJBzego wydatku siiy." Patrz jego zajmuj^c^ rozprawQ 
^PhUosophie als Denken der Welt gem&ss dem Princip des 
kleinsten Kraftmasses.^ Lipsk, 1876. 



199 

We wazyatkich dziedzinach naszej dzialalnodci celowej 
rzecz 819 ma tak, ie zrealizowanie jakiegoi wyobraienia ce- 
lowego mote zaleie^S od poprzedniego zrealizowania pewnej 
ilotei ionych wyobratefi. Te wyobraienia, kt6re mnsz^ bye 
wprz6d zrealizowane , jako koDieczne warnnki zrealizowania 
81$ g}6wnego wyobraienia celowego, wzgl^dem tego ostat- 
niego nazywamy Arodkami. Wyobraienie celowe poci^ga 
za 8ob% wyobrateoia mniej lab wi^cej odpowiednicb drod- 
k6w Da zasadzie doAwiadczenia : dodwiadczenie poprzednie, 
osobiflte lab zbiorowe j bezpodrednie lab przekazane , aczy, 
ie pewna rzecz, dzialanie lab 8tan moie istniec jedynie pod 
warankiem, ie pewne inne rzeczy^ dzialaaia lab stany zo- 
8tani| arzeezywistnioDe. Ze stanowiska poznawczego zjawi- 
sko awainokowane nazywamy skatkiem, zjawiska zaA wa- 
raakaj^e — przyczynq; gdy jedoak zjawisko awarankowane 
objawia sif w ^wiadomoAci naszej jako wyobraieaie ^elawe, 
jako cely natenczas skojarzone z oiem wyobraienia zjawisk I 
warankaj^ych przybiorq postal drodkdw, a popQdowy ich 
pierwiastek o tyle b^dzie silniejszyy o ile bardziej poi^da- 
nem jest ziszczeaie awaraokowanego przez nie cela. 

W dopiero co rozwini^tej analizie psychologicznej mie- 
liimy na wzgl^dzie tylko wyobraienia celowe; reprezeata- 
j%ce przedmioty yoA zoane i osi^ane w poprzedniem do- 
ftwiadczenia. 6dy np. celem moim jest znieczaleaie pewnego 
Dan%dQ dia operaeyi , to wyobraienie to celowe wywolnje 
wmojej Amadomodci wyobraienia rdinych drodk6w zniecza- 
laj^icychy jako niezb^dnych dla osi^ni^cia cela; jeieli z po- 
mifdzy tych drodkdw wyda mi siq najodpowiedniejszem za- 
mroieniei to wyobraienie sztacznego zamroienia wywola 
t kolei w omydle moim wyobraienia r6inych cia}, ktdre przez 
pr^kie alatniaaie ai^ w zwyklej tempera tarze mogiyby od- 
bierad w znacznej ilo6ci cieplot^ narz^da; jeieli wybieram 



/ 



200 



dla jakichkolwiek wzgl^ddw eter, jako 6rodek, to w dalssym 
ci^a rodz^ siq wyobratenia tycb mauipulacyj, kt6rych doko- 
na<i mnszQ, aby osiqgn^d zamroienie i tern samem znieezn- 
lenie operowanego narz^da. Wszystkie te sposoby 8^ zaaoe 
i nieraz jut dawaty skntek; na mocy kojarzenia wyobraiefi 
od cela przechodzQ do 6rodk6w i nrzeezywistDiaj%c irodki, 
eel 08i%gam. 

S^ jednak przypadki, gdy wyobraienie celowe jest nie 
odtwarzaj^cem , jak powyisze, lecz ty^i^BSuctn^ a zatem re- 
prezentuje przedmiot z do^wiadezenia bezpoArednio niezDany. 
Nateoozas wypadnie powiedzie(i o niem to samo, co 819 wy- 
tej rzeklo w og6Ie wyobraieniacb tw6rczych : materyjal ieh 
czQciowy masi bj 6 dodwiadczalny, ngrapowanie za6 tego ma- 
teryjala musi byd takte zaczerpDi^te ze 8tosQDk6w gdzieindziej 
dodwiadczalnie pozDauych i na mocy kojarzenia przez podobieii- 
8two na materyja} dany przeniesionycb. Wyobrad^enia celowe 
tw6rcze mog^ hj6 takie teoretycznej natury, etycznej^ estetycznej 
itp. Ze stanowiska poznawczego przedmiot twdrczego wyobra- 
ienia celowego bgdzie skutkiem bypotetycznym, 6rodki zaA — 
warankami hypotetycznemi. Jeieli, zisxczaj^c przypaszczalne 
waranki, otrzymamy bypotetyczny skutek w rzeczywisto6ci, 
natenczas przekonywamy si^, ie hypotezQ zbadowaliimy do- 
brze, te jest ona wyrazem prawdy. Ze stanowiska praktycz- 
nego wyobraienia waraokdw hypotetycznych objawiaj^ sif 
w naszej dwiadomo^ci jako wyobraienia takicbie 6rodk6w. 
Jeieli zrealizowanie drodkdw przypuszczalnych zrealizaje nam 
eel wyobraiany, natenczas przekonywamy siQ, te plan nasz 
by} trafny, jeieli zad nie, natenczas b^dziemy mnsieli przy- 
zna6, te albo drodki by}y nietrafoie dobrane, albo sam eel 
w ogdie jest niemoiliwy. Eiedy Krebs i R^nabd powzi^li myil 
balona, ktdrymby moina kierowad, to zar6wno sam eel jak 
i Arodki przez nich utyte by}y zaczerpni^te z do6wiad- 
czenia : balonu, ktdrymby moina kierowac, nikt przedtem nie 
postrzegal w rzeczy wistodci , ale zoano sposoby kierowania 
okr^tdw, znano budow^ ptaka kiernjqcego si^ w locie, jako& 
zt^d analogicznie usiiowano przeoiedd stosunki i zastosowad 
je do balonU; zl^d tei czerpano pomysly drodkdw przypa- 



201 



szczaloie do zamicrzonego cela wiod^cycb. Stopniowe udosko- 
nalenia pod kontrol^ dodwiadczefi dokonaj^ reszty '). 

Powyi8z% analiz§ wyobraien celowych przedsigbrali^niy 
nic pr62no: przekonala nas husL, ze nie tylko wyobraienia 
celowe odtwarzaj^ce^ lecz nawet tw6rcze, kWrym iaden przed- 
iniot w rzeczywistoSei nie odpowiada, s^ tylko ukladeni 
materyjalu doiwiadczalnego, wedlug 8to8unk6w gdzicindziej 
doswiadczalnie poznanych. Masimy tu jeszcze zwr6cic uwagg 
Da jeden szczegdl pierwszorzgdnej wagi , kt6ry b§dzie tylko 
dedukcyJQ z powyiszych wywod6w. Napoz6r zdawa6by si§ 
mogio i niektdrym teoretykom celowoSci zdaje sie w rzeczy 
samej, te objadniac wyobraienia celo^e, jako akty psycbi- 
czDe, kt6re nic wigcej w sobie nie zawieraj^, jak same na- 
bytki dodwiadczeii poprzednicb, to znaczy — dopuszczac si^ co 
najmniej paradoksu : wyobra^enie celowe — zarzuca nam — 
reprezentuje rzecz nie istniej^cq w danej chwili, wi§c przy- 
szlodc niejako; co wi^cej, moie ono reprezentowac rzecz do- 
tad zgola nieznan^y rzecz, kt6ra dot^d nie istniala wcale. 
Poniewai jednak w d^ienia do ziszczenia tej rzeczy dobie- 
ranie i oklad srodk6w odpowiednich zale^y od wyobra^enia 
celowegO; wi^c zdawaloby si§, it mamy tu do czynienia 
z faktem szczeg^lnym, gdzie czynnikiem staje si; ^pi'zyszlodd 
idealnie w wyobraieniu celowem reprezentowana," ie naraz 
por2j|dek rzeczy w przyrodzie 8i§ odwraca: zamiast zwy- 
klego przyczynowego trybu rzeczy, w kt6rym zjawiska po- 
przednie uwamnkowaja nastgpne, ta, przeciwnic, przyszle, 
koAcowe zjawisko oddzialywa na uszykowanie zjawisk tak, 
ahy sif to przyszle zjawisko ziscilo. „Alboi nie jestto przy- 
zoanie cudu swego rodzaju — zapytuje Pawep. Janet *) — 
gdy w mecbanicznym laficnchu zjawisk znajdnjemy ogniwo, 



^) Jui po wydrakowania powyzszego wst^pu poznalem dzielo 
dra Teodora Lippsa: Grundtatsachen des Seelenlc- 
hens J Bonn, 1883. W rozdziaie XXVIII, Qualitative Stre- 
bungefif Ziele und Mittel, znaJduJQ kompetentne potwierdze- 
nie gldwnej osaowy wylaszczonego tu pogladu. Pozostaje mi 
tylko odesla^ czytelnika do tej wybornej pracy, str. G19 — 650. 

*) Causes finales, 2-e wyd. str. 255 — 256. 

WMxUI fiiozof.-hiiitor, Tom. XXIf. 26 



202 



kt6re naraz posiadad ma moc odwracania Diejako porz%dkn 
tego lai^cucha, ogniwO; kt6re; b^d^c samo jedynie wypadkieni 
nast^pczym nieskoficzonej ilosci zjawisk poprzednich, od tej 
chwili narzncalobj dalszema c&|gowi laAcucba to nowe i nie 
przewidziane prawo, na mocy kt6rego to, co ma nastiipicy 
staje 8iQ prawem i regni^ dla tego, co poprzedza?" j^iJest le 
futur qui determine le present^ — dodaje ten sam autor *), 
^Niema tn moiliwego wykr^ta od wplywu przyszlofici na 
przeszlodc — powtarza inny zd6w autor *). Warto si; zasta- 
nowic nad tern fatalnem nieporozamieniem. 

Roztrz^ania powyisze nie pozostawiaj^ iadnej w^tpli- 
wodci CO do znaczonia tej lekkomyslnej gry wyraz6w. Samo 
wyobraj^enie celowe jest faktem rzeczy wistym, jest aktaalnym 
stanem psychioznym; cale uwarunkowanie tego faktn tkwi 
w poprzednich przyczynach, w poprzedniem do&wiadczenio. 
Jako fakt rzeczywisty wyobraienie celowe musi by6 jednym 
z warunk6w albo przyczynf^ przyszlych zjawisk, mnsi bye 
czynnikiem warnnknj^cym na mocy prawa przyczynowo- 
I dei pewu&...pi:^8z}e zjawiska, ale nie moiemy dostrzec iad- 
. I nej przyszlosci w wyobraieniu celowem , nie , coby jnt ist- 
.niato, a jednak byio przyszlem, 2e ju2 pominiemy niedorzecz- 
nod6 tej gry wyraz6w. Pozostaje jedyna tylko okolicznoM, 
kt6ra moglaby w bl^d wprowadzi^, skoro sig jej nie wyjadni 
ze stanowiska psychologicznego, mianowicie: stosnnek wy- 
obraienia celowego do przyszlego skutku. Ot6i i dwiado- 
mod6 tego stosanku opiera si; wyra:&nie na dodwiadczenin 
poprzedniem. Nie d%^yibym do ceI6w, nie poszukiwalbym 
drodk6w do nich wiod^cych, gdybym si; nie przekonid, ie 
ja sam i inui nieraz ju2 skutecznie osi^ali&my w ten albo 
podobny spos6b takie same lab im podobne cele; gdybym 
nie dodwiadczyl, it z wielkiem prawdopodobienstwem motna 
rachowad na staio§c poznanycb zwiazk6w pomi^dzy zjawi- 
skami. Moje wyobra^enie celowe moie si; zidcic albo nie, 
dobrane przezemnie Srodki mogq si; nwieAczy6 skntkiem 



») Ibid. gtr. 59. 

■) X. Morawfiki , Celowo66 w naturze, sir. 92. 



203 

albo nie: zaieiy to od tego, jakim jest zas6b mego doiwiad- 
ezeoia i czy trafiiie ze& korzystam; ale fakt, ie ziszczenie 
sif Bwego wyobraienia celowego odnoszQ do przyszlodci, 
opiera sif na dodwiadczenin ; z innych wypadk6w zaczerp- 
Di^tem. Kiedy przedmiot naszego wyobra2enia celowego ma 
by£ znpelnie nowym, nie nlega w^tpliwodci, te tredd tego 
przedmiotn o tyle tylko mote by6 przewidziao^ o ile na to 
pozwalaj^ analogije z poprzednich do6wiadcze&; o ile za6 
moie si^ zdarzyci; it tred6 osi^gnigtego skatku bc^dzie znpel- 
Die dla nas now^, o tyle nie ulega w^tpliwodci, te w wyo- 
braieniu celowem przewidziana by6 ona nie mogla. Zatem 
frazes: ^.przyszlosd jest warnnkiem przeszlodci^ w zastoso- 
wanio do naszej dzialalnodci celowej jest przenodni^, kt6ra 
w teoryi traci sens wszelki. Celowa dzialalnodc ezlowieka 
bynajmniej nie jest ogniwem, kt6reby naraz odwracalo po- 
rz^dek przyezynowy w przyrodzie: wyobraienie celqwe, tak 
ze wzgl^dn na swoJQ tredi przedmiotowq , jak r6wniei ze 
wzglfdn na zawartq w niem 6wiadomo6d; ±e eel dopiero 
w przysztodei ma sif zidcii, opiera si§ na przeszlem do- 
iwiadczeniU; bo przyszlodc jest tylko wyobraieniem takiego 
stosanku zjawisk, kt6re jeszcze nie zaszly, do zjawisk terai- 
niejszychy w jakim wog6le zostaj^ zjawiska nast^pcze do 
poprzedzajf^cych. Przedmiot wyobratenia celowego, o ile si^ 
itei, dowodzi^ ie w naszem wyobrateniu celowem dobrze s^ 
reprezentowane nabytki dodwiadczeA poprzednich, ie, przy 
przenoszenin 8tosank6w z jednych rzeczy na inne, kojarzenie 
na mocy podobiefistwa nas nie zawiodto, te wreszcie wlas- 
noici i stosnnki zjawisk s^ state. Wobec tego wyobratenie 
celowe musi by6 nznane za jeden z warunk6w przyszlego i 
skntkn, ale przyszlosii ani mniej, ani wi§cej nie jest w niem \ , j 
reprezentowane realnie, jak w kaidym innym warunku; \ 
w wyobraieniu celowem przyszly skatek nie istnieje €gola 
tadn^ czi^stk% realnodci swojej; istniejq tam tylko symbole 
psychiczne jego moiliwych cz^dci skladowycb, o ile te czq- 
&ei skladowe poznane zostaly w przeszlem dodwiadczenin. 
Tak wi^c, laucuch przyezynowy nigdzie si§ nie prze- 
rywa; wyobraienie ccrowc jest tylko ogniwem, w kt6rem 



204 



siQ skupia doiwiadczenie poprzednie. Skoro ms^t stana 
obmydia koDstytueyjq dla paiastwa, opiera sie on albo 
na znanych gobie wlasnodciach pewnego spoleczeustwa, jego 
stosnnkach i potrzebach, albo na analogijacb, zapoiyczoDych 
z dziej6w i obecnych stosnnkdw innych spoleczeiistw ; jakoi, 
po wprowadzeniu konstytucyi, zaloiony eel moie by6 osi^- 
gni^ty, ale obok tego mog^ si§ objawid jakied nieprzewi- 
dziane zgubne skutki, kt6re, albo byty do przewidzenia na 
zasadzie poprzednicb dodwiadcze6 i wtedy tw6rc; konstytn- 
cyi nazwiemy niekompetentnym lub nieogl^dnym , albo nie 
mo^na ich bylo przewidziec, gdyi zupelnie sq nowe — i wtedy. 
zaoszcz^dzaj^c wszelkich nieslusznych wyrzat6w, zaczniemy 
badac i mydle6 o mniej lub wi^cej radykaln}'ch reformacb. 
Mechanika praktyczna i niedycyna mog^ dostarczyd w v/iel- 
kiej obfitoSci przykladdw, gdzie pomysl maszyny lab drodka 
Icczniezego, oparty na wyzyskanin zoanycb wtasnoAei rze- 
czy i 8to8unk6w, okazuje 8i§ trafnym w jednym wzgl^dzie, 
ale cbybionym w jakimd innym, poprosta diatego, ie niepo- 
dobna bylo przewidzied w pomydle celowym pewnych 8knt- 
k6w dot^d niedodwiadczonych. 



III. 

Powyzsze preliminaryja b^d^ nam pomocne w dalszym 

ciagu badan nad celowodci^. Ta czas przyst^pic do przed- 

j stawienia dogmatycznego^tepryi celowoSci, by poznac twier- 

I dzenia i argumentacyj^ jej zwolenmk6w. Nie maj^c zamiarn 

' wyezerpywa6 rzeezy historycznie, musimy jednak poznac teo- 

ryj% eelovvosei w jej nowoczesnym stanie, gdy, stoj^c w obec 

met6d i zdobyczy nauki wsp6lczesnej, liezy6 si§ musi z jej 

wymaganiami. I tu jednak b§dziemy sig mogli zadowolic 

zapoznaniem si$ z niekt6rymi tylko przedstawicielami do- 

ktryny, bacz^c na to, aby nie istotnego nie pominqd. 

Z pomigdzy filozof6w spdlczesnych najsystematyczniej 
opraeowal i wyloiyl doktryn§ celowo6ci, nie tylko pod wzgl§- 
deni dogmatycznym , lecz zarazem historycznym i krytycz- 



\ 



205 

nym, francnski spirytualista Pawei;.J4net^w dziele swojem 
„Le$ causes finales,^ *) Oddaj^c naleiD% sprawiedliwodd ern- 
dycyi i nieraz zrgcznodci dyjalektycznej tego autora, musimy 
zaznaczy6, iiy podobnie jak inni 8p6}cze6Di zwolennicy teleo- 
logiiy Janet zupeinie Die korzysta z tak pot^i^nego i staoow- 
czo nieodzowoego drodka w badaniach filozoficznych , jakim 
jest analiza psychologiczna poj§d, skutkiem czego dzielo jego 
sprawia dziwne wraienie traktatu z owych cza86Wy gdy 
jeszcze nie istniala jako nauka psychologija i na niej oparta\ 
teoryja poznania, gdy racyjonalizowano nad poj^ciami, 
Die pytaj^c o icb geDez§ i metodycznodd. W kaidym razie 
ksi^ika Jan£TA nchodzi dzid za klasyczD^ w przedmiocie 
dogmata i nzasadnienia teoryi celowodci. Na innyeh zwolen- 
mk6w i przeciwnikdw teleologii b§dziemy si§ powolywali 
przygodnie, o ile si^ to okajte potrzebnem do scharakteryzo- 
wania wazniejszych odmian tej doktryny i ustalenia krytycz- 
nycb oa ni^ poglqddw. Baczniejsz^ wszakze nwag; zwr6- 
cimy na azasadnienie doktryny celowoSci w ksi%j;ce X. Ma- 
RYJANA MoBjAWSKiEGO „CeIowofi<i w oaturze" '). Praca ta pod 
wzgl^dem teoretycznym bynajmniej oryginaloa nie jest; owszem 
wyratnie autor siq zapoiycza z Janet'a, Ed. IIartmann'a, 
ale, wedtag intencyi samegoj: autora, ma ona by6 pierwszem 
systematycznem zarysowaniem obraza celowo6ci w przyro- 
dzie, pierwsz^ kpsmologilq^jteleolo^iczn^; obejmuj^ca syste- 
matycznie calod6 przyrody. Nadto, 8tu3yjum X. Morawskiego 
jest jedynem temn przedmiotowi podwi^conem dzielem w j§- 
zyka polskim. Innyeh antor6w sp6}czesnych , jak LoiZEOO ( / 

i ITftBiTM^WfA, kt6rzy pilniej zastanawiali siq nad celowoscia, i i 
me b^dziemy roztrz^sali systematycznie jui dla tego, ±e po- ' / 



*) Dziefo to poraz pierwszy ukazalo si^ w r. 18JB^; w r. 1878 
w Edynbargu wyszedl jego przeklad angielski, dokonaiiy 
przez WiLLiAMA Affleck'a, ze zmianami wprowadzonemi 
przez autora i przedmow^ prof. Flinta; wreszcie w r. 1882 
wyszio drugie wydanie oryginalu, 8 a; str. XI i 755, ze 
zmianami i dodatkami. Tu opieramy sie na wyd. drngiem. 

*) X. M. MoRAWSKi. CelowoS6 w naturze. Stndyum przyrodni- 
czo-filozoficzne. Krak6w, 1^§^ 8-a, str. 203. 



206 



gl^dy ich znajdziemy w ksi^ice Janeta, ju2 zd6w dla tego, 
ie rozbidr Hartmank'a wymagalby krytyki calego jego sy- 
stemu, z ktdrym si$ jego teleologija dcidle wi^ie. Tymczasem 
dzielo Hartmann'a ^Philosophie des Unbewusst^n^ jest bar- 
dzo w^tpliwej wartodci uaakowej, co tei zgodnie i z najroz> 
luaitszyeh stroD wykazali yit tacy specyjalidci, jak zoolog 
OsKAR Schmidt, filozof i ekonomista Fr. Alb. Lange, filo- 
zof Vaihinger, filozof i matematyk Duhring, psycbolog i fi- 
lozof James Sully. Hartmann, wyzyskoj^c i spo^fcytkowuj^c 
uapoz6r zdobycze nauki nowoczesnej , tak dalece wypaczyl 
jej poj^cia, ie gl^boki Alb. Lange wyraia sIq o nim: ^W^t- 
pi§, czy istnieje druga ksi^ika z nowszych cza86w, w kt6- 
rejby dorywezo powi^zany materyjat w tak jaskrawej byl 
sprzeczuodci z wszelkiemi g}6wnemi rysami metody przyro- 
dDiczej . . . Systemat Hartmann'a stawia si^ w jaskrawszem 
przeciwieustwie do naak pozytywnych, aniieli jakiekolwiek- 
b^d:^ z poprzednich i pod tym wzgl^dem powtarza wszyst> 
kie bl^dy Schelling6w i Hegl6w w nierdwnie grubszej 
i dotykalniejszej formie" '). Wreszcie rozejrzymy 8i§ w po- 
gls^dach na celowo66 przyrodQik6w i g}6wiiie Gastawa T. 
FfjCiuuuiA i J. R ScuNEijjugRA , kt6rzy mog^ reprezentowac 
dwa typowe kierunki teleogii, o ile takowa tu i owdzie Qzna- 
waD^jeszcze bywa przez przyrodDik6w. 

Dzieio Janet'a ^Les causes finales^ sklada si^ z dw6cb 
czQ§ci gldwnych, z kt6rych pierwaza rozstrzyga pytanie, czy 
cclowod6, albo przystosowaDie 6rodk6w do cel^w, jest pra- 
worn przyrody; druga zad zastanawia si^ nad zbadaniem 
ostatecznej zasady celowodci we wszeebdwiecie, albo i,pierw- 
szej przyczyny prawa celowofici." Wedlug Janet'a celowofe^ 
nio jest bynajmniej zasady, kt6raby siQ tak koniecznie Da- 
rzucala umyslowi naszeoia przy poznawania dwiata, jak przy- 
czynowodd. Ze w przyrodzie istuieje cod takiego jak eelo- 
woS6; tern nie mo^emy wiedzie6 a priori: graotowna tec- 



*) Fr. Alb. LanqB) ^Uistoryja materyjalizmu," przekh polskt, 
t. II, sir. 283. 



207 



ryja celowodci innsi bye azasadnionq jako wynik obserwacyi 
i iDdakcyi. Bzat oka na porz^dek zjawisk w przyrodzie 
przekonywa, ie porz^dek ten sklada si§ z oddzielnycb ta&- 
cach6w zjawisk, z kt6rycb kaidy jest dostatecznie w sobie 
powi^zany prawem przyczynowodci. Te oddzielne szeregi 
zjawisk jut to rozwijajq si§ rdwoolegle, nie zawadzaj^c bez- 
posrednio o siebie^ jni zd6w krzyiuj^ si^ i przenikaj^ si^ 
wzajemnie, wytwarzaj^o bardziej skomplikowane skutki. Zbiei- 
Do6c 8zereg6w „moie by6 niekiedy awarankowan^ przez 
sam^ natar§ rzeczy,'' jak to widzimy np. w zjawisku przy- 
plywu i odplywu morza, stale zbiegaj^cem si$ z ruchami 
ksi^^yca i okrei§Ionemi zmiananii we wzgl^dDem polo^enia 
ziemi do sloica. Niekiedy zn6w szeregi zjawisk spotykaj^ 
si; ze sob^y nie b^d^c do siebie bynajmDiej w stosunkn od- 
dzialywania wzajemnego, jak to si^ zdarza np. w gracb 
losowych: ten rodzaj zaieinodci nazywamy ^przypadkiem.*' 
Przypadek nie jest aoi bytem, ani sabstancyj%; ani przyczyn^ 
kt6raby wyjadniaU zjawisko; oznacza on tyiko spotkanie sig^ 
przyczyn, zapelnie zewn§trzny stosunek pomi^dzy wzajemnie 
niezaleinemi zjawiskami (str. 24). 

Skoro jednak szeregi przyczynowo powi^zanych zja- 
wisk spotykaj^ siQ cz^sto, skoro tego rodzaju zbiegi oko- 
liczno6ei s^ do66 liczne i skomplikowane , skoro wyniagaj^ 
wifkszej ilodei przyczyn, wtedy jnt nie wystarcza odniesienie 
kaidego zjawiska do jego przyczyny, wtedy zacbodzi po- 
trzeba wyjainienia samego zbiegn tych szereg6w i to po- 
trzeba tem wi^ksza, im samo zjawisko jest ez^stsze, im skhdo- 
we cz^sci jego s^ liczniejsze. Przeciei cz^stoic zbiegania si^ 
ze sob^ pewnych szereg6w zjawisk jest tak^e zjawiskiem, 
kt6re 8W0J$ przyczyn^ mie6 mnsi, kt6re specyjalnie objadoic 
naleiy. Niekiedy skomplikowane te zjawiska dadz^ siQ wy- 
jainid wprost przez odniesienie ich do poprzedniego uklada 
przyczyn, jak np. gdy chodzi o wyjadnienie cz^stokroi na- 
potykanycb maszel na g6rach ; atoli w innycb razach staje si^ 
to niemoiebnem , mianowieie gdy badana kombinacyja nosi 
na sobie ntakie pi^tno, jakoby by}a ulozona odnoSnie do 
przyszlego mniej lab wi^cej odleglego wypadku.^ Natenczas 



208 

odnodnodd ovra do przysziego wypadku jest elementem do- 
datkowym^ kt6ry takze wymaga wyjadnienia; wyjaSnienie 
zad to kaie przypuszczad ^przyczyD^, w ktdrej przyszle zja- 
wisko jest idealoie reprezentowane.^ Boznm nasz sznka 
przyczyn nie tylko dia wyjaSnieDia zjawisk, tego co pod 
zmysly podpada, lecz nadto dIa wyjadnienia porz^dka zja- 
wisk, kt6ry obejmnjemy umyslem. Gdybydmy wi§c zanie- 
chali wyjadDienia tego dziwnego stosanka zjawisk, gdzie 
przeszlosc oczywidcie godzi si$ z przyszloSciq, toby^my sie 
sprzeniewierzyli prawa przyczynowofici. Tak wi§c, ,wycho- 
. dzimy od panktu okredlonego, kt6ry nam dany jest jak ska- 
1 tek; poniewai jednak skatek ten nie bylby inaczej moiebny, 
jak przez uicobliczon^ ilo6c zbieg6w okolicznodci, tedy zgod- 
no66 owa pomi^dzy tak^ mnogodci^ zbiegaj^cych 819 zja- 
wisk i pewnym skntkiem stanowi ficisjy.ilaw6d celowosoi." 
W ten sposdb osi^gamy przedwiadezenie , ie ceiowo§6 jest 
faktem, jest prawem przyrody. 

Zasad^, na mocy kt6rej umyst lodzki wymaga wyja^- 

nienia porz^dku i zgodnodei zjawisk; Janet nazy wa ^zasada 

zgodnodci" (principe de concordance str. 81) i dzieli takow^ 

na dwie odmienne postaci : pierwsza stosaje si^ do porz^kn 

fizycznego i mechanicznego , a moie byd nazwana ^zasada 

zgodnodci meehanicznej"; drnga stosuje si^ do porz%dka bio- 

, logicznego i moie bye nazwana „zasad^ zgodno&u^eleolo- 

I gicznej,^ albo ^zasad^ przyezyn eelowych/' Zasada zgodno- 

dei meebanicznej orzeka: „Gldy pewien zbieg zjawisk wy- 

st^puje stale, nie do6d jest odniesc kaide zjawisko w szeze- 

g61nodci do jego przyezyn poprzednich; lecz naleiy nadto 

dokladnie wytl6maczyc sam fakt zbiegn. Innemi stowy: 

zgodno6c zjawisk przypnszcza przyczyn§ okredlon^ i to z tem 

wi^kszem prawdopodobie&stwem, im wi^ksz^ jest ilodc i roz- 

maitoi§6 zjawisk zgodnych.'' Zasada zgodno6ci teleologicznej 

orzeka: „Gdy pewien zbieg zjawisk uwarankowany jest nie- 

j I tylko ze wzgl^du na sw6j stosnnek do przeszlodoi, lecz nadto 

I \ pod wzgl^dem stosunkn swego do QrzyszloAci, natenczas nie 

staloby si^ zadodc zasadzie przyczynowosci, gdybydmy, przy- 

puszczaj^c pewn% przyczyng tego zbiegu, pomin^li przytem 



209 



wyjainienie jego okredlonego stosanku do przyszlego zjawi- 
ska. Inoeini stowy: zgodno6c pewnej ilosci zjawisk, povri^- 
zanych z pewnem przyszlem zjawiskiem, kaie przypnszczac 
przyczyn^, w kt6rej to przyszle zjawisko jest idealnie re- 
prezeotowane; prawdopodobieAstwo takiego przypnszczenia 
wzrasta w miarQ tego, jak si^ coraz bardziej komplikuj^ 
zjawiska zgodne, oraz proporeyjonalnie do wzrostu liczby 
gtosaokdw, )]|cz^cych owe zjawiska ze zjawiskiem koi&co- 
wem." *) 

Umysl ladzki dziala celowo; analogija zmnsza oas do 
przypnszczeuia, ie zwierz^ta takie dzialajq celowo, nietylko 
w poBtQpowania kierowanem przez amyst; lecz takie w czyn- 
Doiciaeb instynktowych; wreszcie wedlug tegoilk roznmowania 
przyj^A nmsimy, te ca}a przyroda o^ywiona dziala celowo. 
Z jednej strony przyczyca celowa niew^tpliwie objawia si^ 
w porz!|dkn psycbologicznym ; idzie o to — czy objawia si; 
ooa oiiej? Z drugiej strony przyczyna mechaniczna widocz- 
Die sis objawia i napoz6r wyl^cznie panaje w porz^dku 
Dieorganiczoym ; czy wystarcza ta przyczyna wy^ej ? Pomig- 
dzy dziedzinami psychologiczn^ i nieorganiczo^ rozciaga sig 
duedzina iycia organicznego. Czy si^ rozciaga ta dzialanie 
przyczyn celowycb? czy tei da si^ tn wszystko wytl6iDa- 
czy6 przez sam tylko mechaoizm? W odpowiedzi na te py- 
taDia Janet rozumuje: jeieli mam prawo przypuszczad , f.e 
zwierz; d^iy do celn, gdy wybiera Arodki odpowiednie do 
samozachowania i obrony, to takiei samo mam prawo przy- 
pQ8ZCza<J, ie przyroda r6wnie2 zmierzala do celO; gdy z nie- 
mniejszq m^drodci^ zaopatrywala zwierzQ w narz^dy, kt6re 
8% 4rodkami najodpowiedniejszemi do dopi^cia cela powyi- 
8zego. Jestto tylko indakcyja przez analogij^. 

Jakkowiek Janet zapowiedzial wy2ej, te zasada przy- 
czyn celowycb stosnje si^ tylko do porz^dkn biJQlogicznego, 
Die naleiy jednakie s^dzi^, jakoby zamykal on rol^ przy- 
ezyn celowycb wyl^cznie w granicacb dziedziny biologicznej. 



*) Les causes finales^ str. 82 — 3. 

Wjdslal filouC-histoT. Tom XXn. 27 



\ 



210 

W 6wiecie nieorganicznym , co prawda, wyjadnienia za po- 
moc% przyczyn celowycb nie s^ niezbgdne, nie wymagaja 
tego nalogi umysla; ale b^dz co b^di vTyjadnienie takie nie 
byloby niedorzecznem , nie bjloby w iadnem razie sprzecz- 
nem z prawami rozumowania; na zasadzie „b!^di logiki, badi 
analogii." Byd mote, ii. porz^dek dwiata nieorganicznego nie 
zawsze kaie celowod6 przypnszczad , ale tet nigdy jej nie 
wyi^cza i mianowicie — celowodei wzgl^dnej. Swiat nie- 
organiczoy, dziedzina mechanizmu , mote by6 w og6le pod- 
ci^gni^ty pod prawo celowodcl.ze wzglgdu na swdj stosanek 
; do istot iywycb, jako warunek i r^kojmia ich istnjenia. 
Nadto, trudnoby zrozumie<^ jakim sposobem w przyrodzie 
bezeelowej naraz pojawia sIq istota zdolna do ceI6w zmie- 
rza6, istota, „kt6ra przeuosi w przysz}o6c przyczyn^ tera- 
^niejsza;^ niby ogniwo w przyczynowym lancachn, ktdre, 
b^d^c samo tylko wypadkiem nieskoAczonego szeregn ogniw 
poprzednich, naraz zyskaje zdolnodd niejako odwrdcenia po- 
rz^dkn szerega i narzucenia temu nieprzerwanemn szeregowi 
nowego prawa, na mocy kt6rego to, co ma dopiero nast^pie, 
staje si§ norma i regul^ tego, co poprzedza. 

Skoro tak jest w rzeczy samej, skoro prawo eelowoSci 
w przyrodzie jest niew^tpliwem . gdziei tedy przyczyna tej 
celowosci? Musi ona tkwic w jakiejd ioteligencyi wytszej, 
w rozumie boskim. Jak dalece wniosek ten jest prawowi- 
tym? Opiera si§ on na analogii, odpowiada Janet wraz z cala 
rzesz^ teleoIog6w: posiadaj^c bezpodrednie do^wiadczenie 
poprzedniego ukladu waruDk6w we wlasnem postQpowanin 
celowem, rozumujemy, te podobna^ przyczyna musi wytwa- 
rzad przystosowania celowe w przyrodzie. Jestto roznmowa- 
nie r6wnie prawowite, jak to, do kt6rego 6i§ uciekamy przy 
wnioskowaDiu, te czynnodci naszych bli^nich i zwierz^t wy- 
1 1 plywaj^ ze dwiadomych zamiar6w ; jestto analogija pomi^dzy 
'; \ przemyslem przyrody i przemyslem cziowieka: r6tmesL w sto- 
^ pniu tylko. Takim jest dow6d fizyczno - teol ogiczny 
istnienia Boga, jako s^r6dta i ostatecznej przyczyny wszelkiej 
celowoSci w przyrodzie. 



211 



G62 jest ostatecznym celem wszeehdwiata? Bo wladci* 
wie. bez wykazania stosanka poszczegdlnych ceI6w do tego 
ostateczpego, system celowodci we wszechdwiecie nie dalby 
8i; wykazac: Taki eel ostateczny musi bye eelem absolat- 
oym, bezwzglQdnym. ^adna z istot Da dwiecie, sam ezlo- 
wick nawet, jako niedoskonale stworzenie; nie mo2e staDo- 
wid bczwzglfdnego celu przyrody. Absolut moie bye tylko 
jeden, a tym jest B6g; wi§c wypadaloby, ie B6g stworzyl 
Swiat dla samego siebie. Przeeiwko temu przypuszezeniu 
atoli stoi twardy zarzut Spinozy, iz, skoro B6g stworzyl dwiat 
dla siebie, wi$e oczywideie po to, aby dwiat ten ezynil za* 
ioii jakiejd potrzebie jego, zk%d wypadaloby, ±e przed 
KtworzeDiem dwiata B6g nczuwal brak czegod, eo zd6w sprze- 
ciwiabby 8i§ poj^cia absolutu, kt6ry jest by tern zupelnie 
w sobie skoAczonym i wystarczajqcym sobie. Janet przy- 
znaje, ie w zarzacie tym tkwi tradno6(i nielada; ^wladciwie 
trzebaby by6 Bogiem, abyt§zagadk§ rozstrzygnq6** '). Ponie- 
wai jednak 6wiat istnieje, wi^c nie mo2e on bye w sprzeez- 
Doki z natnr^ hoskq. Jedyn^ doktryn^ zdoln^ wytldma- 
czy6 stworzenie 6wiata eelowego jest doktryna boskiej milodci. 
Ale jakie B6g mo^.e miiowa^ cod innego , jak sam siebie ? 
To cod innego, ten dwiat moie 8p6}bytowa6 z Bogiem, nie do 
niego nie dodaj^e, ani tei nie nie odejmnj^c, gdjt dwiat jest 
Diesp^lmierny z Bogiem. Motywem stworzenia dwiata bylo 
(lobro istot stworzonych. Takiem dobrem najwyiszem nie 
mote byd ani czneie, ani nmyslowoSd i jej wytw6r — wiedza, 
Iccz moralno6<i bezwzglgdna. Ostatecznym celem przyrody, 
ziszczeniem i ostatecznym dowodem celowodci, jest moral- 
noid. Na dogmatycznem zaznaczeniu tego Janet poprzestaje: 
„W ten 8pos6b — powiada on — otwiera si§ perspektywa 
dla drngiego dziela, kt6rego nie wykonam, kt6rego si^ bg- 
dde musiat ktoi inny za mnie podj^d, mianowicie: zbadad 
celowodd w porz^dku moralnym... Zadanie to przekracza 
obecne sily moje". 



') Causes finales, 583. 



\ 

I 

I 

f 



212 



Dogmatycy teleologii w zakresie tej doktryny nigdy 
nie odznaczali si^ oryginalnoAci^ pogl^ddw; cech$ tf raczej 
ich krytykom przypisac naleiy. W dziele X. MoRA¥rsKi£GO 
„Gelowo6£ w naturze*' oryginalnego takie znajdziemy nie 
wiele. Ta sama indukcyja, a przynajmniej jej pozory, w aza- 
sadnienin celowoAci w przyrodzie, te same przyszle wypsdki 
idealnie reprezentowane w przyczynach celowycb, to same 
oddzialywanie przyszlodci na przeszlodd^ ta sama analogija 
celowodci twor6w przyrody do celowodci wytwordw przeroy* 
8}a ladzkiegOy poznanej z dodwiadezenia podmiotowego, wre- 
Bzcie ten sam dow6d fizyczno -teologiczny istnienia Boga 
i jego stosankn do 6wiata. 

Podobnie jak w dzielach czlowieka — dowodsi aator 
„Celowodci w natnrze" — widzimy odnodnodc firodk6w 
nmydlnie do pewnych eel6w zamierzonych i przystosowanyeh, 
tak rdwDie^ w przyrodzie napotykamy twory wyrainie na- 
cechowane odpowiedniodci^ do pewnych cel6w. Celowo6c 
w przyrodzie nie jest jak^ bypotez^ lab doktryny filozo- 
ficzoq: jestto fakt; kt6ry siQ narzuca amyslowi Indzkiemn, 
gdy ten pierwsze kroki w poznawanin przyrody stawia, fakt, 
kt6ry 8i§ bezpodrednio ze zjawisk wyprowadzid i ndowodnic 
daje. PostQp nauki tylko coraz bardziej fakt ten potwierdza. 
Jakimie sposobem amysl przychodzi do s^du, te przyroda 
jest celow^? Podstawa s^dn tego bywa dwojaka: albo — 
zachodz^cycb zewn^trz nas zjawiskaeh s^dzimy na pod- 
stawie analogii do samycb siebie, do celowoici dzie} czlo- 
wieka; albo — dostrzegamy wprost w ntworach przyrody 
przedmiotowe piQtno celowodci^ kt6re na tern polega, 2e liez- 
ne i rdinorodne czynniki sUadajq si§ na jedno&6 harmo- 
nijn^, nie daj^ca sIq wytl6maczy6, jako dzielo slepego przy- 
padkn. Tak wi^c poj^cie o celowodci wytwarza si^ w amyile 
na zasadzie doswiadczenia wewn^trznego, na podstawie wta- 
snego sposobn dzialania; ale pow6d przypisywania celowoAci 
przedmiotom tkwi w samychie przedmiotach. 

Dwa pytania stawia sobie do rozwiqzania ks. Moraw- 
SKI : Gzy przyroda tak wygl^da, jak gdyby byla z zamiarem 
urz^dzona i do pewnych cel6w zmierzala ? Czy porz^dek ten 




213 

w przyrodzie jest istotnie dowodem jej celowych d^inodci, 
czy tet by6 moie jakimd innym sposobem da si^ objadnid? 
Na pierwsze z fycb pytan dot^d niektdrzy badacze od- 
po¥nadali w ten spoadb, ie poddawali rozbiorowi pewne 
specyjalne wypadki, celowy plan przyrody zdradzaj^ce; tak, 
PiiWEL Janet wykazal celowe arz^dzenie oka, Chauff^rd za- 
stanawia siQ nad objawami celowodci w rozwojuzarodka, 
FAPJRE^ledzi celowo&6 w instynktach owad6w, zad Edward 
Habtmann, „wielki badaez tej kwestyi,^ apatruje celowoSe 
w „8ile leczniczej'' organizmn i indziej. Nikt jednak dot^d 
nie zdoby} sif na obraz porz^dka celowego w calej przyro- 
dzie: dokona wife tego antor nasz „w gl6wnych zarysacb.'' 

Wszystkie twory przyrody, z wyjqtkiem cziowieka, 
dziel% Bi§ na trzy krdlestwa: mineralne, roslinne i zwierz^ce, 
1 taki let jest porz^dek ich wzrastaj^cej doskonaloAci. Ot62, i 
«jeieli przyroda jest celowo zbudowana, to ni2s^a-i«4aty. i 
w og6le mnszq byd dla wy^szycb" '), co tei faktycznie spo- 
strzegamy w przyrodzie. Aby xxiidi w dwiecie materyjalnym 
najwyiszy objaw 2ycia zwierz§cego: czacie, dwiadomu66, na 
to trzeba dw6ch rodzajdw czynnodci : czaciowych czyli zmyslo- 
wych i organicznych czyli wegetacyjnych. Te ostatnie, jako 
oiisze, reprezentowane s^ przez rodliny^ ktdrych racyjonalnem 
zadaniem jest: zaoszcz^dzaci istotom czaj^cym energij^ niezb§- 
dn^ dla iwiadomoAci, umoiliwiad istotom Awiadomym rueb, 
niezb^dny do odbierania calej rozmaito6ci wraieA. Z zadania 
tego wy wii|zaJ4 sig rodliny, przyswajaj^c z grnntn, w kt6rym 
tkwi% snbstancyje mineralne i przerabiaj^c je na zwi^zki 
organiczne^ potrzebne do iywienia sIq zwierz^t. Takim spo- 
sobem iwiat mineralny jest l^cznia, poddcieliskiem i spichle- 
rzem tycia, kt6re mu napowr6t zoiyty materyjal oddaje, 
„bo iycie, zD^^ywaj^c 4ywe sily materyi, tej nieustannej 
wymiany wymaga" (str. 26). 

Kr61estwa mineralnemu celowodc zazwyczaj bl^dnie nie 
bywa przypisywan^ a ir6d}em tego blf du jest nie uwzgl§d- 



» 

I 



') Celowo6<^ w natarze; str. 24. 



214 

nianie znanej filozofom dwojakiej celowofiei: wsobn^j, 
kt6ra polega na tern, it aklad wszystkich czf6ci przystoso- 
wanyjest do iycia calo^ci, tadziej^ odnaiinej, ktdra zq6w 
' ! na tern polega, ie badowa i cechy istot niiszych przystoso- 
wane s^ do widok6w dobra istot wy^szych i do calej eko- 
nomii dwiata. Z tego stanowiska dwiat oieorganiczny cechnje 
celowodii odno6na: rozgl^daj^c si^ w stosnnkach fizycznycb, 
cbemicznycb, astronomicznycb, geologicznyeh i geograficznycb, 
moioa w nich dostrzec „u8trojenie niezliczonyeh 6rodk6w 
dla urzeczywistnienia warunk6w iycia i Awiata tyj%cyeh." 
Dopiero w dwiecie rodlinnym po raz pierwszy objawia si; 
celowo6(i wsobna: w rodlinie nstrdj narz^ddw i czynnodci 
racyjonalnie zastosowany jest do cein caiodci. Rodlina mosi 
8i§ wci^i odradzai, „bo iycie ci^gle zniywa poteucyjalni( 
si}^ pochloni^tycb materyja}6w" (36) i rozradzad, bo jednostka 
jest znikom^y a typ jest wiecznie potrzebny w nstroja przy- 
rody. Oprocz celowodci wsobnej, rodliny charakteryzaje jeszcze 
ceIowod6 odnodna do dwiata zwier£§cego, gdyi slut^ one za 
poiywienie^ siai^ jako przyrzf^dy do oczyszczania powietrza 
(zwierz^ta, oddyehaj^c, oblong tlen, wyziewaj^ zad kwas 
w§glowy; roAliny, mniema autor, ^oddycbaj^ w przeciwoy 
spos6b: cblonq kwas w^glowy a tlen wydzielaj^'' sir. 39), 
jako materyjal bndalcowy, jako materyjal do odzieiy, jako 
drodki lecznicze. 

SwiadoQiodd jest celem wsobnym istot krdlestwa zwie- 
rzQcego. Pogl^d ten t}6maezy racyj^ logiczn^ i potrzeb^ 
calej bierarcbii systemdw eelowycb, jakie w tem kr6lestwie 
znajdujemy. Narz^dy czncia „Iogicznie" wymagaj^ narz^- 
d6w lokomocyi, gdyi inaczej ^wladza poznawcza przedmio- 
t6w odleg}ych bylaby nieracyjonaln^ bez wladzy poruszania 
8i§ ku nim" (45). Dalej widoczne s^ objawy celowofici 
w nkladzie kostoym, w czyanodciacb odiywiania, oddychania, 
odradzania, nerwowych, instynktowych, psychicznych. 

Jaka2 jest racyja logiczna istnienia niezliczonyeh ro- 
dzaj6w i gatunk6w istot organicznych? Co znaczy walka 
byt? Co znaczy gatunki szkodliwe i pasorzyty, cndzym 
kosztem iyjqce? Trzy sa racyje logicznio wyjadniaj^ee po- 



215 



wyisze pytania: 1^, racyja genetyczoa, polegaj^ca Da tern, 
te pojawienie siq wyiszych typ6w ^.ycia ninsialo by£ poprze- 
dzone przez ni^sze; 2°, obecna r6wnowaga ekonomii przy- 
rody zaieiy od tego, ie jedne gatankis^ poiyteczne, a na- 
wet Diezb^dne dla innycb; albo pojedy&cze gatunki przez to 
slai^ celowi przyrody, ie utrzymuj^ w r6wnowadze nad- 
mierny rozw6j innycb gatnnkdw, wyniszczaj^c je odpowied- 
nio do potrzeb rdwnowagi; 3^, „natnra chciala wy peloid 
lie moinodci t^tnem iycia cal^ knlQ ziemsk^, kt6rq dla iy- 
cia zbndowala.'^ Atoli skutkiem i warnnkiem osi^gni^cia 
tego cela jest walka o byt, przedmiot utyskiVa6 i niezaslu- 
tonych wyrzut6w ze strony pesyniistdw i pozytywistdw: 
walka byt jest dobrodziejstwem natury^ gdyi dzi^ki jej 
wi^ksza ihii istot doeiska siQ do aczty iyeia^ a nadto isto- 
ty Diisze, nietylko dmierci% swoj^ siu^q wyiszemn celowi, 
lecz slabiej odcznwaj^ one cierpienia agonii i zgola nic nie 
wiedz^ dmierci. Tedy calodc przyrody jest ukladem jednu 
litym , w kt6rym wszystko si§ harmonijiiie wi^ie do uiszcze- 
nia 6wiadoino6ci i przez t^i 6wiadomoi§C; za eel uwaian^, 
logicznic siQ t}6inaczy. W natnrze pannje uklad, kt6ry mydli 
celowej odpowiada, panuje celowodd. 

Do najzacieklejszych przeciwmk6w teleologicznego na 
dwiat pogl^du oale^ materyjalidci i ewolue)joni6ci. Wedlug 
materyjalizmu wszystko si^ dzieje przez przypadek : pozorny 
porz^dek w dwiecie jest tylko koniecznym wynikiem 6Iepo 
dzialaj^cych praw mechaniki kosmicznej. Zk^din^d ewolu- 
cyjonizm biologiczoy, ze swojq formal^ „die Erhaltung des 
Bestens^ (?) , podsawa wyobraienie jakiej6 sily we wszech- 
dwiecie, kt6ra do postQpu d^iy, ntrwalaj^c co poiyteczne 
i oiszcz^c CO bezcelowe. Bez inteligencyi ntwory racyjonal- 
ne S4 niemoiebne; do takiego wniosku zmuszaj^ bezwzgl^d- 
ne zasady roznmn. Celowodd jest takq sam^ a priori oczy- 
wist^ zasad% (principiam) wszelkiego byta i mydleuia, jak 
zasady totsamodci; przyczynowodci , racyi dostateczDej. Sam 
fakt, 2e niekt<)rzy nie upatrnj^ celowoici w przyrodzie, do- 
wodzi, le w amy die naszym jest cod od przyrody niezale^.- 
negOy te posiadamy jak^d modt^ bezwzglgdn^, wedlug kt6- 



216 



rej przyrodQ s^dzimy, 2e rozumiemy logik^ absoluto^ cel6w 
i wedlag niej rzeczywistofic mierzymy. Pozory i domysly 
niecelowodci tarn si^ zazwyczaj poczynaj%, gdzie si§ ko&czy 
wiedza dcista. Tak , powoly wanie si^ na Diekt6re niepotrzeb- 
ne czlonki ciala, np. grnczoly piersiowe a in§tczyzny, albo 
wprost npada przed oczywistofici^ , ie graczoly te nie 8^ 
organami szcz^tkowemi, lecz poprostu s^ ^dziedzictwem po 
matce^ (75), albo zd6w apadd mnsz^ wobec teoryi edno&ci 
planu w przyrodzie, wedlng kt6rej przyroda, modelujac 
istoty 4ywe weding jednego typu, o tyle tylko typ ten 
w rdinych rodzajach odmienila, o ile tego rozmaite wanmki 
icb iycia wymagaly. Gzego nie tldmaczy potrzeba, to wy- 
jadnia sp6lQod6 plana, bez konieczno§ci nciekania 8i§ do 
sp61nego pochodzenia. 

Ewolncyjonizm pomimo tego nehodzi dzid za gidwoego 
przeciwnika nauki o eelowodei. Materyjalizm , widz^c, jak 
z jednej strony post^p nauk przyrodniczych coraz bardziej 
wydwietla celowy porz^dek w przyrodzie, z drngiej zai stro- 
ny, jak rozw6j rachunkn prawdopodobieistwa kJadzie tamQ do- 
wolnym spekulacyjom nad przypadkiem, schronil si^ prawie 
wyl^cznie w teoryi ewolncyjonizmu , z kt6rej zrobil „pod 
egid% Spenceba sw6j Symbol, swoJQ filozofij^, swoj^ waro- 
wni^.^ Tymczasem, ewoluQXi^oaiam nie zawiera w sobie nie, 
coby si§ celowodci sprzeciwialo, a nawet sam jest pomyslem 
teleolog6w i spirytnalistbw, takich jak Descartes, Leibniz 
i Hegel, ktdrzy go rozwin§li jako najwyiszy wyraz oelo- 
wodci i antytez; mechanizmu materyjalistycznego. Tradno zna- 
le±6 w ewolacyjonizmie miejsce dia przypadkn, akoro si^ wi- 
dzi, jak idea ksztaltu koncowego pannje nad robots przygoto- 
wawcz^, jak zwolna i zdaleka gromadzi cz^iei skladowe zraza 
nieuiyte; nawet same poj^eie rozwojn ^zawiera w sobie 
uznanie preegzysteneyi reznltatu koncowego, wydobywania 
si^ na jaw czegod , eo jui bylo w pierwotnym stanie rzeczy 
zawartem. Ewolncyjonidci, negnj^c ezynnik m^droAci w pray* 
rodzie, post^pnj^ tak znpelnie, jak ci, coby odrzucali czyn- 
nik umysln Indzkiego w powstawanin wyrob6w praez ma- 
szyny wykony wanych ; przeciet, widz^c zjawisko w niepraer- 



217 

wany }ai&cuch przyczyn i skutk6w, nie usuwamy przez to 
koniecznodci pierwszej przyczyny: je2eli pierwsza mglawica 
zawierala jnt w sobie potencyjalnie iycie i wszystkie fazy 
i szczeg6iy rozwojn jego y to tembardziej naleiy w tern npa- 
trywa£ objawa nieskonczonej mqdroAci jakiejd pierwszej przy- 
czyny. Tak wi§c caly ewolucyjonizm bez celowofici chybia 
cela; w objadnianin zad szczeg6}6wy zamiast wyl^czad ce- 
lowodd, na kaidym j^ krokn przypaszcza. Do dwoch czyn- 
Dik6Wy kt6remi Lamarck asiJowal wytl6maczy6 zmiennodd 
i rozwdj gatuDk6w, mianowicie : drodowiska i potrzeby^ Dar- 
win dodal trzeci czynnik: dobdr nataralny. Spencer dalej 
zwraca nwagg Da: 1^, koordynacyj^) wewD^trzn^, kt6ra po- 
lega na r62nicowaniu i calkowaniu narz^ddw i ich czynno- 
Sci; 2°, przystosowywanie 8i§ stosuokdw wewn§trznych or- 
ganizmn do zewo^trznych otoczenia. Wszystko to redukaje 
8i$ do trzech wystawionych przez ewolncyjonizm czynnikdw 
rozwojo organizm6w: wplyw przystowujqcy Srodowiska, do- 
bdr naturalny i przypadek. ^aden z tych czynnikdw nie 
t}6niaczy powstawania nowych potrzebnych narzqddw, bo 
mnsi je wytwarzad cod, co d^^y rozumnie do utrzymania y 
istot organicznych przy iyeia. 

Sama przyroda w trojaki 8pos6b poucza nas o celo- 
wotei dwiata: l-O; przedstawia si^ jako system harmonijny 
z odpowiednicfi^'Srodkdw do osi^gnigcia najwyiszycb form 
tyeia zloiony; .2-0, nietylko przez sw6j stan obecny, lecz 
przez stawanie si$ swoje dowodzi ona, ie wei^i dla przy- 
szioiici pracuje, ie wobec tego, co ma by6 potem, panuje nad 
tern, CO siQ obecnie dzieje; 3-o, sami przeciwnicy celowo6ci 
w pracacb swoieb podrednio przyczyniaj^ si§ do jej nzasad- 
nieoia. Zreszt^, logika jest po stronie zvrolennik6w celo- 
woici, S^y^y zgodnie z przepisem Bakona, poczynaj^ oni 
w indnkcyjnych wywodach swoich od faktu prerogatywnego, 
najbardziej wybitnego, — od dziei Indzkich, by siQ nastQp- 
nie po8awa<S ku dolowi ^) ; gdy tymczasem przeciwnicy ich 



*) Por<5wnaj to4 samo w ^Causes finales'* , str. 127. 

Wjiic. filotof. hiator. T. ZXII. 28 



218 

post^puj^ w kieninkn odwrotnym: od doln, od praw mecha- 
nicznych materyi, gdzie celowod6 jest najmniej widocziui, do 
iycia. W ten sposdb teleolog zawsze jest w zgodzie z sob^ 
samym i faktami, gdy przeciwnik jego, poczynajse od mgla- 
wicy kosmicznej, w kt6rej celowod6 Die jest widoczn^, kon- 
sekwentnie masi zaprzeezyi celowodci tam nawet, gdzie ona 
faktyczDie i oczywidcie istnieje, w dwiecie istot iywyoh. 

Nie wchodz^c w liczne szczegdly, ktdre nic w sobie 

oryginalDego. nie zawieraj^, poprzestaniemy na zaznaczenio, 

±e autor „Celowodci w natarze^ system celowodci poj- 

muje antropocentrycznie, tj. ntrzymnje, i± B5gy transoeodentny 

wzgl^dem swiata, powodowany motywem mitoici, iwiat 

stworzy} dia xizlowieka, kt6rego przyrodzooe zadanie jest 

i dwojakie :^ ufrzyiny wac iycie swoje, co czlowiekowi jest 

S sp6lne z niiszemi tworami, i mydlq poznawa6 dwiat^ a przez 

I dwiat stwdre^. W dalszym ei^gu przy sposoboo&ci potr^cimy 

r6ine szczeg6}owe pomysly ks. Mobawskiego, ta zad wy- 

starezy powyiszy rys zasadniezy, niemal wlasnemi slowy 

aatora oddany. 

Za8tan6wroy si§ bliiej nad pogl^dami obu antordw. 
Mydl zasadnicza; ktdr^ Janet z naciskiem w dziele swojem 
rozwija, na ktdrej nawet budnje wtadciwie swoj§ teoryj% oe- 
lowodci; jako prawa przyrody, w wysokim stopnia na nwagf 
zasinguje. W rzeczy samej bowiem, gdy mniej lab wi^eej 
liczne przyczynowo powi^zane szeregi zjawisk rozwij^j% si$ 
w ten sp6s6b, ii nie dostrzegamy iadnej wzajemnej pomi$- 
dzy temi szeregami zaleinodci, a pomimo tego oczywiscie 
przybieraj^ one kieranki, ktdre si§ spotkaci masz^ i wydac 
okreslony skntek, natenczas dla objadnienia skntkn nie do§c 
jest zbadaii wstecz ka^dy ze skladowych 8zereg6w oddzielnie, 
w celu wykrycia koniecznych przyczynowych nwaranko- 
\ wafi jego, leez nadto potrzeba wykryd prz^zynQ zbieinotei 
\ owych 8zereg6w, co, w sprawie wyjasnienia cTahego skom- 
plikowanego skutkn, jest rzeczy kardynaln%. Jeieli^ maj%c 
do zbadania takie zjawisko^ jak Dictionnaire des sciences 
philosophiquesj^ odniesiemy r64ne artykuly tego dzieta do 
wtadciwych aator6w; jeteli dalej zbadamy genez^ prze- 



219 

konai^ filozoficznych kaidego z antordw, genezg icb wiedzy 
i kieiUDkn specyjalnego, to b^dziemy w stanie przyczynowo 
sobie objaSnic powstanie kaidego oddzielnego artykniu; ale 
obja^Dienie to bynajmniej nie wyt}6maczy nam jeszcze ani 
iegOj jakim sposobem nsitowania kilkudziesi^ciu aator6w, pi- 
8zj|cych najrozmaitszych przedmiotach , zto^yly eig na je- 
doo zbiorowe dzielo, kt6re usilnje systematycznie wyczerpad 
og6) teoryi i zagadoieA filozoficznych; ani tego, jak na t^ 
prac^ zbiorow^ zloiyli si^ niiauowicie nczeni nacecbowani 
pewn^ W8p6Inodci% kieranka i pogl^ddw, charakteryznj^cych 
spirytaalizm francnski. Dopiero fakt poprzednio powzi^tego 
plann przez redaktora tego dziela Adolfa Francka i hi- 
storyja wykonania tego planu, w poroznmieniu z dobran^ 
grnp^ antor6w, wyjai&ni nam, jak tyle pojedynczych usi- 
lowafi zioiyd sif mogio na cabdd systematyczn^. Tak 
6amo teu; kto zbada genezQ kaidego 6zczeg6>a w bndo- 
wie i czynnodciach danego organizmu, nie objadni jeszcze, } 
jak m6g) organizm powstaii , jak ta mnogo66 przyczynowo 
pow]%zanych 8zereg6w zjawisk zbiegla h\^ w jedn^ organi- 
eznie skoordynowanq calodd, zwanq istot^ iyw^. 

To tei potrzebQ tego obja6nienia uczawano zawsze: 
tak same nsilowali potrzebie tej zaradzid zwolennicy specy- 
jaloych akt6w tw6rczych jak i ewolucyjonidci. Pierweiy za- 
miast objadnid jedn§ wielk^ zagadk§: jak powstaly organi- 
zmy iywe? — postawili dwie takie zagadki: zagadkQ stworze- 
nia i zagadk^ 8tw6rcy, obie jednostajnie w nance niemo&ebne 
do rozwi^zania ; drndzy — samej kwestyi uadali postal pytania 
nankowego: jakie sa konieczne i dostateczne warunki po- 
W8tanTa Trozwoju istot iywych? Chociai dotqd nie zdolano 
zadowalaj^co na to pytanie odpowiedzied, to wszakie wst^- 
piono na drog§ bez w^tpienia jedynie dot%d ptodn^ w na- 
nce. Teoryja rozwojn jest dalszym ci^giem teoryi nwarnnko- 
waA przyczy nowych , teoryi zmian pod wplywem otoczenia, 
czyli przy8to8owywania si^. Pytanie, kt6re Janet z takim 
naciskiem podkredla, wcale nie bylo przez nank^ przeoczone^ 
a nigdzie tak Awiadomie i wyra^nie nie zadawano sobie py- 
tania tegO; jak wiaiinie w nowoczesnej teoryi rozwoja. Prawda, 






*«^ 






\ 



f 

f 



220 

2e bijologija, zaniiii si§ nzbroila w tak pot^ine narz^dzie, 
jakim jest metoda pordwnawcza , post^pajqca przy 8wie- 
tie geologii, paleontologii, geografii i embryjologii , byla 
z jednej strony czysto zewn^trzn^ systematyk% i morfologij^ 
istot iywych, z drugiej zad strony badala fizyezne i chemi- 
czne waranki oddzieloych czynnoSci w organizmach. Prawda 
i to, ie dlago wyobratano sobie t§ nauk^ Da wz6r 6w- 
czesnej fizyki i cbemii; wierzono, ii, badaj^c oddzielne 
ksztalty, mecbanizmy, procesy fizyczDe i chemiczney zdo- 
lamy wyja6ni6 csAo&6 astroja iywego, kt6ra 8i$ jakod tam 
przypadkiem z tych 8zczeg6}6w zIoiy6 moie; ale zaprzeczye 
niepodobDa, te bijologija spdlczesna wytQia wszystkie rozpo- 
rzj^dzalne si}y swoje w cela nankowego zbadania przyezyn, 
od kt6rych zaieiy ksztaltowanie si^ materyi iywej w corai 
bardziej skomplikowane i coraz dcislej skoordynowaoe ei^oftci. 
PrzyzDaj^c Janet'owi stesznod^ zupelnq w sprawie po* 
loieoia wog61e nacisku na mysl, it niepodobna poprzestad 
na przyczynowem wyjaSnienin oddzielnych szeregdw zjawisk, 
lecz nale^y takie szaka6 przyczyn zbie^Dodci tych szeregdw, 
I i dzifki ktdrej powstaj^ bardziej skomplikowane zjawiska, nie- 
podobna natomiast zgodzic sig na zarzut, jaki ten autor czyni 
nauce spdlczesnej z rzekomego ignorowania tej trudnodci, 
jak r6wnie2 niepodobna przyj^d bez zastrze^en tych wyrdi- 
nieii, jakie Janet pod tym wzgl^dem ustala pomi^dzy r6i- 
nemi kategoryjami zjawisk. Takie zjawrska, jak zgodno6c 
przyplywn i odplywn morza z rachami ksi^iyca, jak pewne 
zbiegi w grach losowych, jak kwestyja obecnoi§ci mnszel na 
g6rach, jak wreszcie stosunek rd^nych narz%d6w i czyn- 
nodci do calego Dstroja, niczem istotnem pod wzgl^dem przy- 
czynowego wyjaSnienia nie r64niq sig pomi§dzy sob^: wy- 
stgpuj^ tu r62ne czynniki i w rd^Dycb stopniach komplika- 
cyi, ale zawsze przypnszczac ninsimy dcisle uwarunkowanie 
jednych zjawisk przez dragie i tylko uprzedzenia mogly 
podsuD^c ten podzial dowolny, jaki zazDaczylidmy w powyi- 
szem streszczeniu dziela: „L€S causes finales.'' ^ 

W rzeczy samej, Janet ntrzymuje, 4e w kwestyi obec- 
nodci muszel morskich na g6rach dod6 jest cofn^d sig do 



t 
' t 



221 



poprzedniego nklada przyczyn, aby zjawisko wyjaSnid. Za- 
pewDe, ale wart() 819 bliiej zastanowid na tem, co twierdze- 
nie to znaczy. Oto mamy warstwQ muszel na g6rze; zjawi- 
sko to dzieli 8i§ nasamprzdd na dwie cx^dci: powstanie 
maszli i powstanie g^ry, kt6re to oba zjawiska moiemy ba> 
daCy cofaj^c si^ w la&cuchu przyczynowym do coraz dalszych 
ogoiw; w ten sposdb otrzymamy dwa szeregi przyczynowe, 
z kt6ryeh kaidy z kolei sklada si^ z wielu podrz^dniejszych 
szeregdw i jest bardzo skomplikowanym skntkiem. Przy- 
paicQiy jednaky iedmy zdotali oba te szeregi obja§ni6 przy- 
czynowo z nalej^.ytq dokladnodci^; nie wystareza to oczywi- 
6c\e do znpeinego objadnienia zjawiska: nie na kaidej g6- 
rze lei^ mnszle i nie kaida mnszla leiy na gdrze; dwa te 
szeregi rozwijaly sie niezaleinie od siebie w ci^gu wiek6Wy 
a jednak zbiegly si$ w 8p6Inyni skntka : obecnodci pew- 
nych maszel na pewnych g6rach. Tq zbie^nodci szeregdw, tQ 
zgodno66 pewnej liczby zjawisk poprzednich z przyszlem 
zjawiskiem takie wyjadnii naleiy. Fakt^ ie pewna mnszla 
leiy na pewnej g6rze, jest skntkiem, kt6regoby nie bylo, 
gdyby w jednym szeregu nie bylo ealej bistoryi rozwoju 
maszel morskich, w drngim za6 szeregn — wyniesienia si^ 
nad poziom morza tej cz^dci ziemi, na ktdrej pewna muszla 
powstala. Czy wi§c i tn powiemy^ te przyszlodd wplywala 
na przesz}o66 i tak pokierowala oba niezaleJtne od siebie 
szeregiy aby 8i§ one zbiegly w tym wsp61nym skntku? Nie, 
gdyby cbodzilo wykrycie przyczyny tego spotkania si§ 
dw6ch niezale^nycb od siebie szeregdw, co najwyiej po- 
wiemy, it trzeba 8i§ zwr6eic do jakiegod dalszego nkladu 
warank6w, do jakicbd ogdlniejszych praw, ktore nam wyjad- 
Di^, jak dwa wymienione szeregi zjawisk koniccznie przy- 
bra£ mosialy te mianowicie kieranki, kt6re dany skntek 
wytworzyly. To samo da si^ powiedzied o kaidem innem 
zloionem zjawiska: poj^cia zjawiska Inb pojedynczego sze- 
regn przyczynowo powi^zanych zjawisk s^ wzgl^dne; za- 
leiy to od tego, czy w danych okolicznodciach nmysl nasz 
ajmnje co6 konkretnie, jako calodd w sobie skoi^czon^. Wla- 
6ciwie jednak kaide zjawisko i kaidy szereg, gdy je pod- 



\ 



> ( 



\ 



222 



dainy analizie, rozdziel^ 819 na cz§6ci skladowe, a ehociaibyimy 
kaidy ze skladowych 8zereg6w po osobno potrafili pny- 
czynowo obja6oi<i; to pozostanie jeszcze jakai koordynacyja 
tych cz^gci w ich wspdlnym skutkn, kt6rejby nie bylo, 
gdyby jakie6 npecyjalne przyczyny nie skierowaly pojedyii- 
czycb 8zereg6w tak a nieinaczej. Poniewai za§ Janbt po- 
wiada: „La coordination la plus simple implique deja que 
Videe du tout precede cdle des parties %** wi§c ten sam aotor 
przyzoaciby masia}, ie wsz^dzie, gdzie tylko mamy do czy- 
nienia ze zbie^nodci^ pewnej liczby szereg6w zjawisk w je- 
dnym skntkn, trzeba specyjalnie badai przyczyny tej zbiei- 
no6ci. Rzecz wi^c jasna: wszyatkie bez wyj^tkn zlotone 
zjawiska zostaj^ w tym samym stosunku do zasady przy> 
czynowoSci, — wsz^dzie trzeba wyjaSoid przyczyny czfSei 
sktadowych i przyczyny ich zbieiooSci w jednym skntko. 

Na to mo^na odpowiedziei jednym tylko zarzntem i w nim 
wladoie tkwi rdzeA kwestyi calej: takie zjawiaka, jak obec- 
nokt muszel na g6racfa, jak uderzenie piorana w opokf, nie 
84 tej natury, i^bydniy mogli przypuazczad, ie komnkolwiek 
zaleied moglo na osi^gni^cin takiego lab innego skntku, gdy 
tymczasem takie uszykowanie si; warunk6w, dzi^ki kt6renin 
dany organizm moie powsta6 i ntrzymad si; przy iyeia, ma 
widoczny sens, zostaje w widocznym stosnnka do tego, eo- 
dmy zwykli za cenne awa2a<^, do czego przywii^znjemy war- 
tod6 praktyczn^. Podzia} Janet'a zjawisk na kategoryje, 
z kt6rych jedna podlega zasadzie zgodno6ci mechanicznej, 
draga zad zasadzie zgodnodci teleologieznej, opiera si; wpro8t 
na tern, ie do jednych zjawisk nie przywi^znjemy iadnej 
ceny, i^adnej wartodei praktycznej, gdy tymczasem do innycb 
J4 przywi^znjemy; opiera si;, innemi slowy, na stosnnkn 
zjawiska do oceny subjektywnej. Tarn przyszlodd uwamnko- 
waje przeszlodd, tam idea calodci poprzedza cz;dci; gdzie 
przyszlosc ta albo calo66 z naszego stanowiska zaslngnje na 
tO; aby do niej d^iyi, aby j^ za eel sobie stawii. 



') Les causes finales^ 292. 



223 



„Jeieli istnieje zasada przyczyn celowych — powiada 
Janet ^) — to polega ona przeciei nie na twierdzeniu, te s^ 
cele, lecz powinnaby nas ona objadoid, po czem b\^ pozoaje 
eel i czem siQ rdini eel od skntku.^ Jakie^ wi^c objektywne 
cecby podaje Janet, na zasadzie kt6rych daloby si^ w kai- 
dym oddzielnym przypadku orzec, czy dane zjawisko powstalo 
w drodze przyczynowoSci mechanicznej; czy celowej ? Na to 
odpowied^ brzmi: „Po8znkiwane kryteryjum przyczyny ce- 
lowej stanowi zgodnodd teraznieJ8zo6ci z przyszlodci^, uwa- 
iUDkowanie przez t^ tamtej'' '). Ale, co daje nam prawo 
orzekac, te ta przeszlodi czy terazniejszodd zostala uwarnn- 
kowana przez przy8z}od6, 6wdzie za4 nie? Na jakiej wresz- 
cie zasadzie moiemy wyrokowa6, ±e w jednym razie zgod- 
DoM pewnej liczby poprzedzaj^cycb zjawisk z pewnem zja- 
wiskiem nast^pnem, jako wypadkiem, istnieje; drugi raz, ±e tej 
zgodnotei nie masz? Takich cech podaje Janet trzy: im 
czfftciej spotykaj^ si^ ze sob^ pewne szeregi przyczynowo 
powi^zanych zjawisk w jednym skntku; im bardziej kompli- 
knjii sif zjawiska, zgodnie do danego skntku wiod^ce; im 
bardziej wzrasta liczba stosnnkdw, l^cz^cych poprzedzaj^ce 
zjawieka ze zjawiskiem koficowem , — tern bardziej wzrasta 
prawdopodobieAstwo przypuszczenia, ie dany przebieg zja- 
wisk zostal nwarnnkowany przez przyczyny, w ktdrej przy- 
ezle zjawisko bylo idealnie reprezentowane , 2e przyszlodd 
oddxialywala tn na terazniejszodd , ie mamy do czynienia 
t przyczynowoi&ci^ celow^. 

dmiem twierdzid, ie powyiszy probierz celowodci jest 
niedostateczoy, ±e, na zasadzie cech wskazanych, celowod6, 
jako fakt nigdzie stwierdzi6 sig nie da, bo i w przyczyno- 
wym porz%dkn takie zgodnodd zjawisk poprzednich, jako 
wamnknj^cycb , ze zjawiskiem nastQpnem , jako nwarnn- 
kowanem, jest konieczn^ ; bo^ jakkolwiek czQstem b^dzie spo- 
tykanie si^ 8zereg6w przyczynowo powi%zanych zjawisk, jak- 



') loe. cit. 14. 
■) loc cit. 52, 



I 

I 

t 

t 



224 



kolmek zawii^ bgdzie komplikacyja zjawisk zgodnych, jak- 
kolwiek wreszcie liczne b§d^ stosnnki, ^cz^ce zjawiska po- 
przednie ze zjawiskiem koficowem, — dop6ki nie zdolamj 
wykazad jakiejd pozytywnej cechy, na niocy ktdrej mogli- 
bydmy stwierdzi6 obecno66 tak odr^bnego fakta, jak celo- 
wo66, dop6ty zawsze moina b^dzie przypnszczad , ie czq- 
Btodd, komplikacyja i ilod<S l^cz^cych 8tosaok6w w danym 
razie b% jeszcze niedodd wysokie, aby tracii wszelk^ nadzie- 
J9, te je kiedyA wyt}6maczy6 zdolamy za pomoe^ przyezy- 
nowodci sprawczej. Celowo66 ma by6 faktem znpelnie od 
przyczynowodci odr^bnym, nie za6 stopniem tyiko tej ostat- 
niej. Oi6t cecby rzeczoDO 8% ilo6ciowo tylko wzgl^ae; r6* 
inica zsA oparta na wzglgdnodci ilodciowej, moie poshiiyc 
do wyr6inienia odmian tego samego faktu, ale nigdy do 
stwierdzenia zapeloej jakodciowej odrgboodci. W iadnej nance 
r62nice ilodciowe nie daly mo2no6ci stwierdziii istnieoia zn> 
pelnie jakodciowo odr^bnego faktn. 

Ale i z innej strony probierz celowo6ci podany praez 
Janet'a okate si§ chybionym: Milijony umysldw niewahaly 
bIq i dot^d nie wahaj% nwa2ad potopn za zjawisko celowe^ 
chociai te same nmysly nie w^tpily, ie zjawisko to bylo 
nnikatem; tQ sam^ sklonnodd do celowe^ tl6mac2;.enia po* 
rz^dkn rzeczy zawsze zdradzal czlowiek'w obec zjawisk rzad- 
kicb; fenomenalnych i w silnym stopnin oddzia}ywaji|cych na 
interesa jednostek lab ogdia, jak trz^sienia ziemi , niszcz^ce 
wybncby walkan6w, zarazy i t. p. Opinii filozofa francnskie* 
go nie popiera nawet analogija z celowemi czynnodciami czlo- 
wieka; tarn bowiem Die koniecznie cz^sto^i, komplikacyja 
i ilod6 l^cz^cych stosnDk6w rozstrzyga o celowodci, lecz, albo 
bezpodrednia wewnQtrzna obserwacyja, albo dwiadectwo do- 
dwiadczeDia poprzedniego, te zawsze skatki pewnego rodzaja 
8% wypadkami dzialalnodci celowej. Czy skntek tak bfdzie 
rzadki, jak Madonna Sykstyiska lab dramaty Shakespeabe'a, 
czy tak rzadki, prosty i mal^ ilodci^ sto8unk6w powi%zany 
z poprzedniemi zjawiskami^ jak wybryk HerostratA; zawsze 
skatki te nznamy za celowe, ilekro6 si^ okaie bezpo6rednio 



225 



lab po^rednio , te je nwarnnkowaly wyobraitenia celowe 
czlowieka. 

Dodac naleiy, i^ kaidy w og6lc skutek jest wypadkieni 
z^odoego skomplikowania zjawisk poprzednich; i,e zawsze 
zjawiska, kt6rc uwaj^amy za warnnki , Iqczy ze zjawiskiem 
koucowcm czyli skntkiem taka wladuie \\o&6 stosnnk6w, ja- 
ka, ze wzgl§du na ilo§c wcbodzacych cz^Sci skladowycli, jest ko- 
nieczDq; wzrost bowiem ilodci stosnnkdw, I^cz^cyeh zjawiska 
poprzednie z nast^pnemi, zar6wno jak wzrost komplikacyi, 
zalezy nic od obecDo6ci czynDika celowego, lecz od iIo6ci 
w og6Ie czyDDik6w, kt6re nwarnnkowaly powstanie danego 
zjawiska. 

Wzgl^dna czQstodd zjawiska uszla u Janet'a za objek- 
tywn^ cecb§ celowodci, jak si^ wyj:ej przekonamy, dlatego, 
ie nie analizuje on poj$6, ie nie jest woloy od bl^dnego po- 
jQcia przypadkUy kt6ry wedtng przypnszczenia antora ma t}6- 
maczy6 rzadkie zbiegi okolicznodci, ale niedostatecznym jest 
do objadoienia tyeb, ktdre sig czQsto powtarzaj^. Tymczasem 
wiadomo , \t w og6le wzgl^dna ez;sto66 ^ z jak^ si^ powta- 
rzajs^ pewoe zjawiska, odgrywa wa^.D^ rolQ w teoryi indnk- 
cyi stosowanej do wykrycia praw stalych, stalycb przyczy- 
nowycb zaleinosci zjawisk, nie zad celowego ich porz^dkn. 

Kaida rzeez w przyrodXie'V nawet nieorganicznej , gdy 
zbadamy warnnki jej powstania, okaie si§ zbiegiem wielii 
Hzereg6w zjawisk, szeregdW; kt6re siQ nieskoAczenie dingo 
i b\c moie niezale:^nie od siebie rozwijaly. Skoro na kon- 
rowy reznltat bedziemy si^ zapatrywali jako na eel, naten- 
czjis okaic si; z tego stanowiska, ie porz^dek, wjakim si^ 
poprzednie zjawiska rozwijaly i szykowaly w szeregi i kom- 
pleksy 8zcrcg6Wy zostaje w okre^lonym stosunkn do owego 
przyszlego skntkn; i zatem skJonni bedziemy twierdzii, 2c 
dany zbieg zjawisk jest celowym, 4e przyszIoSd wplywala 
tn na przcszlodi. Nie na wszystko jednak zapatrnjemy si^ 
zc stanowiska ccIowcgOy bo nie wszystko nas jcdnostajnic 
obL'hodzi, nie wszystko zostaje w widocznym stosunkn do te- 
go , CO nwaiamy za cenne pod jakimkolwick wzglgdem — 
cstetycznym lub w ogdle praktycznym. Ale ocena taka jest 

Wydi. SJosof -Wator. T. XXIT. 29 



226 

^npelnie snbjekty wna ; pogl^d na rzecz pewn% zaleiy nietylko 
od jej wlasnej natary , od jej cech objekty wnych , lecz wa- 
runkuje si^ takie przez warnuki sabjekt ywne. Sam Janet 
przyznaje, ie aJQcie celowego porz^dku zjawisk jest snbjek- 
tywnem. Skoro zsA przyczyD^ celowej occny zjawisk nie sa 
same zjawiska, lecz ich stosanek do waronkdw psychicznycb 
snbjektu poznajacego, wiec wyja6nieiiia, dia czego jedne rzeezy 
wydaj^ sie nam celowcmi, inne zsA nie, trzeba przedewszyst- 
kiem sznka6 w 8nb|Qkcle , co tet w swoim czasie nczynimy. 
Ta sama rzecz moie by6 cenion^i inaczej przez pesymist; 
i inaczej przez optymist^; a s^ usposobienia, dla kt6ryeli 
t z. „celowa harmonija dwiata** wydaje si^ bezsensowojrm 
chaosem. 

Tak wigc jedyna podstawa, na kt6rej si^ Janet oparl, 
jedyoe rzekomo rozstrzygaj^ce cechy, kt6re nam podaje dla 
rozpoznawania faktn celowoSci, upadaj^ zupelnie ; ani podsial 
zjawisk na kategoryje i wyplywaj^ce zt^d wyr6inienie dzie- 
dziny bijologicznej, jako specyjalnej dziedziny celowoici, ani 
rozrdinienie zasad mechanicznej i teleologiczoej zgodnotoi, — 
nie 8^ nzasadnione nankowo i iadnych sposobdw objektyw> 
nego odr6iniania zjawisk celowych od niecelowych nie po> 
siadamy. 

Nie podawszy cech pozyty wnych samego fakta, tern bar- 
dziej nie m6gl Janet grantownie nzasadnic „prawa celowoid,^ 
ktore ma by6 indakcyj^ z faktdw. Prawem w og6Ie nazywa- 
my kaidy staly stosanek zjawisk, zaleiny od ich wlasnoSd. 
Skoro Janet twierdzi, it w pewnej dziedzinie przyrody pa- 
nDJe prawo, kt6rego formula brzmi: przyszlofid warnnkuje 
tera2niejszo66 , to, albo przez to chce powiedzied, ±q 006, co 
nie istnieje (jako przyszle), jednak dziata, czyli istnieje, co 
i byloby oczywist% niedorzecznodci^; albo zn6w pragnie przez 
i / to wyrazid, 2e kto6 posiadal Inb posiada wyobraienia celo* 
we, kieraj^ce przebiegiem zjawisk, i ie w tych wyobraieniach 
wlai^nie przyszlod6 jest idealoie zawart^. Pomijaj^c atoli mgli- 
sU)i& tego twierdzenia, moiemy si; powolac na powyiszy 
rozb]6r, w ktdrym nsilowalidmy dowieii, ie wyobraienia ce- 
lowe nie zawieraj^ w sobie nie przyszlego, ie s^ tylko ak* 



227 



tualnosci^, faktem tera:&Qiejszyin, nwarunkowanym tyiko prze? 
zjawiska poprzedzaj^ce i obecne. Nie dosyc jednak oa tem, pra- 
wo Janet'a, opr6cz tej wlasnofici^ it si^ nie opiera ca iadnym 
fakcie ndowodnionym i te formula tego prawa jest w sobie 
sprzeczooAci^, ma tQ jeszcze eech$, stanowczo wyrdiniaj^e^ 
je z podrdd wszelkieh znanych praw przyrody, ie nie tkwi 
ODO we wlasnodciach rzeezy, lecz przyczyna jego jest trans- 
cefi(]fioJtii%i bo £r6dlem i przyczynq celowodei w dwiecie jest 
B6g transcendentny. Powstaje zt^d ta trndno66 niozwyUa, 
te, opr6cz prawa celowodci w przyrodzie^ Janet przyznaje 
wprost istnienie eel6Wy jako fakt6w, jako idei boskicb, tak 
\i zamiast jednej tajemnicy, mamy w dodatka tajemnicQ rozamu 
transcendentnego i zagadk^ oddziaty wania czegoi , co jest 
transcedentnem na immanentn^ przyrod^. tern jednak 
niiej. 

Napoz6r bezcelowe albo i przeeiwne celowo6ci zjawiska 
w przyrodzie Janet usiiuje objadnid w ten sposdb, ie kaide 
zjawiftko w przyrodzie jest ustosunkowane z niezmiern% ilo- 
6ci% innych zjawisk; iaden umysl skoficzony wszystkich tych 
stosaokdw zbadad nie moie: s^ to anomalije rzeczywiste 
lab Qrojone, wymagane przez og61ne waranki calodci '). Jestto 
oczywiicie zupelnie dowolny optymizm; ba skoro amysl 
ograniczony nie jest w stanie ocenic, czy to, co si^ zlem 
wydaje, nie jest zlem koniecznem, albo i dobrem w og61n}m 
planie celowo do dobra zmierzaj^cej calo.4ci, to i naodwr6t, 
ten sam sko&czony umysl nie jest w stanie oceniii, czy to, 
CO si^ nam dobrem wydaje, nie jest tyIko pozorem, uhid^ 
w og6lnym planio wszechzlego.^Bod w koucu trzeba znac eel 
ostateczoy, do kt6rego wszystko zmiefza-/ by s^dzic o celo- 
wej odpowiedniodci 8zczeg6l6w; aieby ocenid, czy najwyiszy 
i transcendentny roznm dziala wedlug plana celowo, trzeba 
pozna6 koniecznie jego plan ostateczny. Sam autor to przyznaje. 
Takim celem ostatecznym, wcdlng Janet'a, jest ^bezwglgdna 
moralno66"; ona jest ^^zarazem ziszczeniem i dowodem osta- 



■ « 
• » 



') Ibid. 234. 



\ 



228 

teczDym celowodci'' (594). Widzielidmy jednak^ ie z dziek 
^Les causes finales'" nie tylko nie dowiadujemy si^, czem jest 
owa bezwzgl^dna moralDo66; lecz, ie alitor sam zrzeka si^' 
naszkicowaDia ze stanowiska celowodci jut bodaj obraza tej 
warunkowej i wzglgdaej moralnodci, z jaki) tn dmierteini 
mamy rzeczywii&cie do czynienia. Mo^Da wygodnie rozpra- 
wia6 ceIowo6ci tego lub owego szczeg6la, dop6k] ze sta- 
nowiska subjektywDej oceny orzeka si;, co godne jest miaoa 
celu, CO zad nie; ale skoro si; nie wie, dok^d wszystko osta- 
tecznie zmierza^ a tego Janet nie wie, natenezas znikaja 
wszelkie r$kojmie, it wszystko w eatodci, a wi^c i w szcze- 
g6}ach, jak^kolwiek uniwersalnq warto6<^ celowa posiada. 

Zatem teoryja eelowodci Janet'a, czy j% weimiemy 
n jej podstaw faktycznyeb, czy j^ mamy rozwaia<i jako pra- 
wo przyrody a posteriori poznane , czy si§ wreszcie zwr6- 
cimy do moralnodci, kt6ra ma by6 jej ostatecznym dowodeni) 
wszgdzie si§ okazuje dogmatem, nankowo nieuzasadnionym. 
Widzielidmy ju2, jak dalece ks. Morawski w ksi^iee 
swojej „Celowodc w naturze" zbliia si; do Janet'a w pu- 
gl^dach swoich. Antor polski jednak o wiele nst^pnje frao- 
cuskiemu pod wzgl§dem precyzyi filozoficznej. Przebiegaji^c 
szereg wywod6w w ksiq^xe „CeIowoSc w naturze**, dowia- 
dujemy 8i§, 4o celowo§6 nie jest ani ^hipotez^", ani „teoryj^ 
filozoficzn^" *); czemie wi§c jest ona? ^Faktem, dajacym sitj 
bezpodrednio ze zjawisk wyprowadzic*" '), „prawem metaii 
zycznem" ^), „d^^.nodci£| natury" *), atoli obok tego — „8adem, 
j pofirednio wysnuwanym przcz analogijq^' ''), ^poj§ciem* ^), 
! ^pewnikiem absolutnym — zasad^ myfili* ''). Okredlcu, jak 
widzimy, jest dodc, ale jak je pogodzic ze sobQ? jak pogo- 



*) Celowo66 w naturze, 6. 

') Ibid., 6, 100. 

') Ibid., 70. 

♦) Ibid., 128. 

») Ibid., 14—18. 

•*) Ibid., 19. 

') Ibid., 70. 



229 



ilzii mySl, ie cclowdSc jest p'j^cicm urobionem na podstowio 
doSwiadczenia wewD^trzneg^o i przez analogiJQ stosowanem do 
swiata objcktywDCgo , z inncm twierdzeniem ^ ^.e jest zasada 
royili, podobnie nieunikniona, jak zasada to^samodci, lub inno 
zasady mydlenia? Je^.eli bowiem celowodc tak jest jaso^ 
i pewo^, i^ „nietylko rzeczy inaezej poj^c nie moina, alo 
latwo poj^d, 4e inaezej rzeczy bye nie mogfj" *), to poc6i 
zadawad sobie tyle mozolu nad jej dowodzeniem? Wszak 
zasady toisamoSci Inb sprzecznodci nikt doswiadczalnic, czy 
indokcyjnie, nie uzasadnia i nie dowodzi. W rzeczywisto6ci 
snbjektywnej, psychicznej, poznajemy tylko wlasne wyobra- 
ienia celowe, jako fakt bezpofiredni. Rozwaiajac nast^pnie 
stosonek, jaki zachodzi pomi^dzy nadzemi wyobraieniami 
eelowemi i doborem 6rodkdw, oraz osi^ganemi skutkarai, mo- 
temy sobie przez abstrakcyjj^ wytworzyc mniej lub wi§cej 
dokiadne poj^cie celowodci , jako pewnego porzadkn, czy 
ustosunkowania pomiedzy zjawiskami poprzedzajacemi i na< 
st^pczemi, porzqdku analogicznego do tego, jaki widzimy 
pomiedzy wyobrazeniem celowem, wyborem Srodk6w odpo- 
wiednich i odno6nodciq tych ostatnich do celii osiqganego; 
WHzystko to jednak nie narzaca si^ tak dalece naszej vfla- 
dzy poznawczej, byftmy nie mogli inaezej pojmowad Swiata 
zcwn§trznego, jak celowo, albo, wedlng wyraicnia Spinozy, 
wielkiego przeciwnika teoryi celowosci — sub specie finali- 
tatis. Owszem, roo2emy myftled i mySlimy o wielu rzeczach, 
jako niecelowycb; innych zupelnie nawet nie podciqgamy 
pod katcgoryj^ cclowoSci; jeszcze o innych moiemy sie spie- 
rad, czy s^ celowe i w jakim stopniu. Innemi slowy: celo- 
wo64i zgota nie jest tak^ zasady mySIenia; jak zasada to2- 
samoiei. 

Wobec tego zmienia 8i§ charakter calej kwestyi; bo, 
skoro teleologiczny pogl^d na wszechdwiat nie opicra si^ na 
niezlomnej zasadzie niydlenia, tedy nie tylko staje s\q moi- 
liweon twierdzenie, ie wsz^dzie w przyrodzie daje si; napo- 



•) Ibid., 70. 



230 



tykac „8pos6b faDkcyjonowania tnachinalny, Die liczacy si^ 
z przypadkowemi zmiananii, i zt^d w mDdstwie przypadkdw 
dzialanie bezcelowe^ albo tet wr^cz przcciwne wiadoinyin 
natary zamiarom" '), jak to ks. mobawski sam ntrzymDJe, 
lecz uadto otwiera si^ wolna droga do dysknsyi i przytem 
zupelnie okre61onej dyskasyi, ktbrq moinaby tak sfonnQlo- 
wa6: poj^cie celowodci, podobuie jak katde inne pojeeie, 
rousi mie6 swoJQ tre66 i zakres. Ktokolwiek wi^c przyste- 
puje do nzasaduienia lub krytyki teleologii, czyli teoryi ce- 
lowcgo poglqdu na przyrod§, bezwarunkowo powinien zdac 
sobic dokladnie sprawQ z tredci i zakresu poj^cia celowoici 
i nadto, analizuji^c zjawiska i ich stosunki w przyrodzie, 
rozwaiyd, czy elementa, tredd poj§cia cclowodei skladaj^ee, 
daj% 8i§ wykryd w przyrodzie; zk%d jut wypadnie, jak da- 
lecc zakres tego poj^eia mote by6 grantownie rozszerzooym, 
jak dalece da si^ ono rozci^gn^i do zjawisk, wszecbSwiat 
skladaj^cych. Tak post§pnje Dauka, gdy chodzi o rozciv 
gni§cie poj§cia rosliny do wielu niiszych organizmdw, poj§- 
cia deniokratyzmu lub monarcbizmu do ustroj6w polityczDych, 
poJQcia rozwoju do j(;zyk6w; tak post^puje ona w tysi^cz- 
nycb przypadkach: bo innej drogi pozuawania rzeczy niezua- 
Dych za pomoc^ znanycb — niema. Albo celowoSc w na- 
turxe jest faktem, pouiewat moina udowodnic faktyczoe 
istnieuie czynnikdw psychiczDych , zwanych wyobrateniami 
celowemi^ muiejsza o to, czy one pochodz^ od saniej oatary, 
czy od istoty nadprzyrodzonej ; albo celowoW natury jest 
postulatem teoretyczDym , kt6ry zadowalaj^co przyczyoia 
si^ do wyjadnienia zjawisk, w tadcn iooy spos6b niezroza- 
mialych; albo celowodc w przyrodzie Die istnieje. Sa to 
wolne i otwarte kwestyje i diatego wlafinie otwarte, 4e ce- 
lowod6 nie jest zasad^^ mysleDia. 

Wedlug pogl%d6w 8p61nych obu wytej przytoczonym 
autorom i zarazem stanowczej wi^kszodei teleologdw, teleo- 
logija kr6tko niote bye zdefioijowana jako doktryna, usila- 



*) Ibid. 116. 



231 



ja^'a wyjaSnid niokt6re kategoryje zjawisk we wszechSwiccie, 
albo i wszcchdwiat ca)y w ogdiDodci; pod wzgl^dcm spostrzc- 
ganego w nim porz^dka i wzajemDGgo nstosunkowaDia zja- 
wisk Jako skutek celowej i rozoninej dzialalnoSci istoty wszech- 
m^drej, zdolnej m^drc celc svvoje iiskutecznia<i. DIa jednycb 
istoty tak^ jest B6g, kt6ry istnieje poza przyroda, ale w spra- 
wy tej przyrody czynnie wdawa6 8i§ moi^e, — B6g trans- 
cendeniny; dla innych jest ni^ duch, przenikajs^ey i o^.ywia- 
js|cy przyrod^ — wi^c immanentny; dla jeszczc innych po- 
treebna jest cala bijerarchija dach6w, kt6rc w dziwnej harmonii 
i sabordynacyi do rozamnych cel6w zmierzaja. Sp6lD^ 
wszysikich tych poglqddw cecli^ jest przekonanie, it zja- 
wiska pewne, zanim si^ zidcily w rzeezy wistodci , musialy 
jut hyi reprezentowaoe w czyichs ideach celowycb; musiaty 
byd owem c3 evsxa Arystotelesa, czyli dyrektywami, wedlug 
ktdrycb waranki rzeczywiste szykowaly sxq w ten sposdb, 
by reprezentowane w celowych ideach przedmioty zidcid, 
ow^ przyszlodci^, kt6ra tera^niejs/.odiS warankuje. 

i^laden przedstawiciel doktryny teleologicznej, niezalei- 
Die od moili wych odcieni, nie odrzuca przyczjn sprawczych : 
przypuszcza si^ tylko, ie przyczyoy sprawcze nie wystar- 
czaj4, by wyjadni6 poznawany porz^dek zjawisk w przyro- 
dzie. Jeieli Awiat, w kt6rym nie byloby nie wi^cej, pr6cz 
kooieczDego nwarnnkowania jednycb zjawisk przez drugic, 
pr6cz gry dzialai^ i oddzialywau wedlug praw stalycb, na* 
zwiemy mcchanizmem , w takira razie sam mechanizm nie 
wytworzyfby taETego porz^dku Swiata, jaki poznajcmy, gdy* 
w mechanizmie brak czynnika kierowniczego i prirz^dkuj^^- 
cego. Takim czynnikieni, kt6ry dlepym mecbanizmem kieruje 
i rozomny w niro porz^dok ziszcza, wedlug zwolcnnik6w 
celowoici, inaj% hyi przyczyny cclowe. W gruncie wi§c rze- 
czy zwolenniey celowodci dodaj% tylko nowy czynuik, do- 
rzQcaj^ now^ kategoryje warunk6w, kt6re wraz z innemi, 
w przyrodzie istniej^cemi warunkami, przyczyninj^ sig do 
wytworzenia pewnych skatk6w. Z tego stanowiska doktryna 
celowoici w istocie swojej bynajmniej nie zawiera kwestyi 
jakieji odr^bnej przyczynowoSci, bo wyrainie przypuszcza, 






232 



i* ccle, 8p6ld7/ialaja" pospohi z wszclkiemi inncmi we wszcrh- 
{^wiccie czyoDikami, waninkuji^ pcwno /jawiska jako ska- 
tki i przcto sa tylko odr^bnfy katcgoryj^ czynnik^w, a wjtgl^- 
.dnic warunk^w. Wol)CC czcgo doktryna cclowo6ci ostatcczoic 
stawia tylko k\vcstyji| istnienia takicgo odr§bnego czyonika^ 
jak celc, i jcgo stosunku do roszty czynnik6w jui poznaDych, 
lub tych, kt6ro pozoane bgdq. To objasnia, jak sic zdajc, dosta- 
tccznic, dla czego przyjgcic lub odrziiccnic celovvofeci w przy- 
rodzie pod tadnym wzglgdera nie narusza poj§cia przyczyny, 
ani jego zastosowania tcorctycznego w t. z. prawic przyczy- 
nowoSci. W rzcczy samcj bowicm, gdyby udowodnioncni 
zostalo, ic w wytworzcniu pcwnego narzadu, np. oka, opr6cz 
czynnik6w fizycznych (a), chemicznycb (b), bijologicznych (c) 
i psycbicznych (d), bral nadto niezb^dny odziai jakis 
czynnik mctafizyczny, kt6ry nazwijray „ccIowq idea widze- 
nia" (o), jak to utrzyrauje wlasuic Janet i wigkszo^c teleo- 
log6w, \v takim razie przyczyn^ povvstania oka byloby 8p6l 
dzialanie og6lu wszystkicb wymienionycb \varank6w (abcdc), 
cbocia* przez to poJQcic przyrzyny pod wzglgdcni treSci 
swojcj ani rozszerzoneni aoi uszezuploDcm nie bgdzic. Gdyby 
uatomiast udowodnioiK^ zostala zbytecznosc lub metodologi- 
czna iiieprawowitoSc przyjmowania takiego czj-nnika, jakini 
nia bye „celowa idea widzcnia", natenczas bgdziemy mieh 
jeden sp61ezynuik , o jcden warnnek mniej, ale samo po- 
jgcie przyczyny nie zgola nie ucierpi na tem, i to tenibar- 
dziej, *e, wedhig poglada teleolog6w, sama zasada cclowosci 
w przyrodzie jest wolna, a wi§c przyczynowo nwarnnkowana 
nie jest. 

Taki poglf^d na stosunck celowofici do przyczynowoSci 
^.adnej nie ulcga zniianie, czy doktr^ng celowosci rozwaj^^c 
maniy pod jej mcfafizyczna postacijj, gdzic eelom przypisujo 
siQ \))t objektywuy, wzglgdem mechauizmu dwiata transcen- 
dentny, gdzic celc odnoszone bywaj^ do bytu najwytszcg", 
jako pierwszcj przyczyny wszccbrzcczy ; czy tci, nie po- 
suwajf^c si(j tak daleko, zacie^niiny doktryn§ celowodci do 
szrank6w empirycznych, w jakicli jj\ uznajs| niekt6rzy przyrod- 
nicy, mianowicie do granic swiata istnt organicznych, czvli 



233 



wpr«»8t przyznamy, 4e porz^dek dwiata organicznego jest 
Ukki, jak gdyby w niu dzialaly cele, 4e zatein poj^cie celo- 
woAci dopoiuaga nam do zoryjentowaoia 8i§ w dwiecie orga- 
nicziiym, do njfcia 8to8unk6w jego, do przewidywania albo 
odkiywania praw nowycb. Zaw8ze wyst^pi tylko kwestyja, 
w jakim stopoia przyznad moiemy niezb$dnoil6 lab rzeczy- 
wi8to&£ nowego czyonika, raz metafizyczDie, drug! raz for- 
malnie pojmowancgo, raz, jak si§ Kant wyraia, koostyta- 
tywnego, dragi raz regulatywnego, — ale uic wi§cej. 

Z tego 8tanowiska doktryna celowodci, zredakowana do 
swego i8totnego 8eD8u, nie przestaje by6 oczywidcie zagadnie- 
Diem wielce powaioem ; usnwaj^ sig tylko w ten sposdb za- 
wiklaaia, wynikaj^ce z pozornej waiki przyczyn sprawczycb 
z przyczyoami celowemi, bo takiej walki niema, jeieli tylko 
a^ao^ gmiane pojmowanie przyczyny w og61e. Samo jed- 
Dak zagadnieDie celowodci pomimo tego .w dalszym ciqgu 
oalcly do najtrudniejszych ze stanowiska nankowego, bo 
najbardziej zawilych zagadnieA, gdyi wci^ga ono w 8w6j 
zakres poj^cia i zagadnienia z dziedziny psychologii, teoryi 
poznania^ przyrodoznawstwa w najszerszem tego 8lowa zna- 
czenin, etyki^ a tndziei metafizyki i teologii. Naukowe uza- 
sadDienie pogl^du, kt6ryby jednoczednie godzil tyle odmien- 
uych pnnktdw widzenia i czynil zadodc tak r6tnorodnym 
wymaganiom, jest zadaniem nie latwem, a by6 mo^e arojo- 
nem nawet, gdyf. wymagania tebryi nankowej, irddla, z kt6- 
rych nanka czerpac mnsi i metody jakiemi si^ ooa posiugnje, 
s^ odmienne od wymagaA, irddel i metdd, majqcych wzi§cie 
i powagf w r64nych systematach metafizycznych lub teolo- 
giczoych. W tern wladnie tkwi 4r6d}o odwiecznycb 1 dot^d 
niezalatwionych jeszcze 8por6w o celowodc we wszecbdwic- 
cie, podsycanych gl6wnie przez filozoftw z wolnej r§ki, kt6- 
rzy, poczytajao filozofij^ za rozumowanie o wszystkiem na 
podstawie nieomylnycb wyrokdw rozumu albo „zdrowego 
rozs^kn," wnosz^ zam^t poJQ6 i metod nienaukowych nawet 
do nauki i prawdy jej opacznie tldmacz^. Pragn^libydmy 
w dalszym ci%ga stadyjnm niniejszego podda6 rewizyi ze 
stanowiska naakowego pnnkta zasadnicze tej do^tfyny, me 



234 

wcbodz^c jednak systematycznie We wszystkie jej 8zczeg6}y 
i konsekweDcyje , gdjt zaprowadzitoby to nas zbyt daleko, 
bez osobliwych zresztq korzydci: krytyka bowiem zasad tern 
samem jest krytykfj koDsekwencyj. 



IV. 

Jednym z argnmentdw, ktdremi si^ zwoleDnicy teleolo- 
gii bardzo cz§sto poslugojq, jako broni% zaczepn^ i odporD^, 
jest ^racyja,^ „racyjonalno66/ nietyiko jako cecha rozumo- 
wania, lecz jako norma w najszerszem tego slowa znaczenin, 
rozci^gana do objektywnego dwiata zjawisk i ich stosunkdw. 
WyDika to z tego dcislego zwi^zku, w jakim teleologija zo- 
staje do metafizyki, albo do filozofii, kt6ra bardzo czisto 
bywa tylEo odmienn^ nazwq tamtej. Nie bez powoda za- 
ZDaczylidniy, it zamiareni naszym jest poddac krytyce teleo- 
logiJ4 ze stanowiska mianowicie^oiaalmseego. Wobec cbari^- 
teru, jaki dzid wkdnie dosz% spekulacyje naukowe w tak 
nawet empirycznyeh Dapoz6r dziedzinach, jak fizyka, zda- 
wabby si^, it nic bardziej z prawd^ si; nie mija, jak za- 
pewnienie Janet'a, jakoby ^naoka slasznie coraz bardziej 
nsiinje wyzwolid si; z wi^zbw my&Ii filozofieznej*' *). Ani 
takie nsilowanie dzi6 nie istnieje, ani mn slasznodci przyznai 
nie motna, gdyby w rzeczy samej istnialo. 

Ja^et w nastQpuJQcy 8pos6b odrdinia nank; od filozofii: 
przedmiotem nauki jest wykrycie w skomplikowanych faktaeh 
przyrody ieh prostych czQdci sUadowych; w 6wiecie op. 
istot organicznyeb nauka powinna poza ksztaHami narzyldw 
i ich wladciwem uiyciem wykry6 nadto skladowe ich ele- 
menta, tudziet okredlid ich natur;, bqdi to przez wykazanie 
roli anatomicznej takowych, b^difc ich sUadu chemicznego ; 
obowi^zkiem takie nauki jest wykryc istotne tych elemen- 
t6w wla&ciwodci. Nauka coraz bardziej usiluje odrzucid wszel- 



') Ibid. str. 172. 



236 



kie z g6ry powzi^te idee i ogranicza zadanie swoje do 
8twierdzania okreslonych 8tosunk6w pomi§dzy faktami i sta- 
Ijch ich warank6w. Nawet przy pomocy rachanku nanka 
nie jest w stanie dokonac nie nad to; wszystko, cokolwiek 
przekracza zadanie powyisze, Die jest jui Daukq, lecz filo- 
zofij^, ^nie jest wiadciwie nauk^, lecz mydl^, refleksyj^ — 
CO jest czemd calkiem odr^bnem^ '). Skoro z nauki maj^ 
by 6 wyl^ezone mydl i refleksyja, na co sig zapewne iaden 
z przedstawicieli j nanki Die zgodzi , tedy wa^^D^ jest rze- 
cz^ przyjrzed si^; ozena wlasciwie jest owa tnjil i refleksyja, 
kt4)reby filozofija w wyl^czne swoje posiadanie zagarD^6 
chciala. „Filozofija — utrzymuje Janet — i wog61e duch 
Indzki masz^ si§ ograniczyc do zagadnienia, czy mydl obo- 
wi^zan^ jest powstrzyma6 si^ od badaA nad znaezeniem 
tego widowiska, jakie ma przed sobq; w szczeg61nodci za6 
filozofija ma zbadad^ jaka my6I kierowala powstawaniem istot 
organieznycb ; a przynajmniej, czy jakakolwiek mydl rzeczy- 
wifeie byla czynnq w tej sprawie" '). Zbytecznem byloby 
dowodzic , 2e in zn<!)W iaden filozof ani psycholog nie zgodz^ 
si^ na seryjo, aby zakres czynnodci mydlowych czy reflek- 
syjnych m6gl byd ograniczony do tak ciasnego zakresn 
przedmiot6w. Zakrawa to na zredukowanie mydli do zakre- 
sn poJQcia „czystego rozumn'', kt6ry wedlug Kanta ma by6 
zdoluosci^ operowania nad ideami tylko, jakkolwiek idee te 
nie S4 wedlug niego wyrazem prawdy objektywnej '). 

MySl, refleksyja, oczywidcie jest organem zar6wno 

uanki, jak filozofii, gdyi filozofija jest takie nauk^, kt6ra 

^9 od innych tylko przedmiotem i metpd%_j(0^<i mo2e; 



') Ibid. str. 170—172. 

») Ibid. str. 171. 

*) Z oaaki Kanta rozwin^l aiQ pogl^d , ie rozum ma do czy- 
nienia z tem^ co nadzmyslowe , wieczne i absolutne (pozna- 
nie dobra, prawdy, pi^kna i Boga), gdy tymczasem roz- 
8i|dek obejmuje to tylko, co empirycznie jest danem. Ro- 
znm w ten sposdb stal bIq ^r<5dlem i r^kojmi^ poznania 
oadprzyrodzouego. 



236 



iadna naaka nie zrzeka 8i§ dzid posawania 8i§ ai do oaj- 
dalszych w swoim zakresie konsekwencyj , ktdrych jedynij 
granic^ w kaidej danej chwili jest znajomo6d przedmiotn 
i 8i}y poznawcze mydli ; nauka bez mydli jest niedorzeczno- 
dei^. Przez filozofij^ jednak Janet prawdopodobnie rozumic 
wiedzf, kt6rej jedyn% r^kojmiq jest formalny mechaniun 
mydli, a wi§c to, co dobrze jest znane pod mianem meta- 
fizyki racyjonalistyczDCJ. Mo^e si§ komad wyda6 paradoksem 
twierdzenier 4e ^racyjonalnoSc" tego rodzaja byla zawsze 
plag^ nanki; a jednak cala historyja nauki jest polem walk 
z racyjonalizmem staczanych. Edward Hartmann , 6w slyn- 
ny filozof Nirwany, pokilkakroc w dziele swojem : ^PhUoso- 
phie dfs Vnbewussien'* powtarza, ie najlepsz^ metod^ filozo- 
ficzD% jest stopniowe przerabianie genijalnych przeczai mis- 
tyczuych na wiedz§ racyjonaIn%, i tak dalece pewny jest 
siebie, ie nawet^ gdy mn najgruntowniej wykazano z rdinych 
stron i po wielekrod, 4e jego ^przeczacia mistyezne" i »wie- 
dza racyjonalQa" s^ poprostu „nieactwem", pomimo tego nie 
stracil tryjamfaj^cego usposobienia genijnsza. Dlaezego? Bo 
trybanalem racyjonalnodci jest nie iadne dodwiadczenie lab 
sprawdzanie, lecz wiara niezacbwiana w wewn^trzos^ koD> 
sekwencyj^ mydli wlasnej. Nast^paj^ce zdanie streszcza 
w sobie odrazu ealy dogmat racyjonalizmn metafizycznego: 
„Niezawodnie zio^ona w nas jest moino6c pozoania taka, 
jakiej wlaSnie potrzebujemy" *). 

Gechy znamienne racyjonalizmn metafizycznego , o lie 
potrafilidmy je wydobyc z dziej6w filozofii, s^: pomijanie 
kwestyi, czy poj^cia oderwane, kt6re sq przedmiotem spe- 
kulacyi, zostaly wytworzone metodycznie, a wi§c psyeholo- 
gicznej genezy tych poj§d i ich metodologicznej prawowito- 
Sci; hipostazyjowanie poj§c abstrakcyjnych , czyli przyzna- 
wanie odpowiadaj^cych im byt6w w objektywnej rzeczywi- 
stodei ; uznawanie konsekwencyi wewn^trznej , logicznej kon- 



*) Stan. Siedlecki. „Kilka uwag o ewolacyjonizmie jako 
teoryi filozoficznej.*' („Muzemn", GrudzieA, 1886, str. 691). 



237 



sekwencyi w powi^zaniu danych poj§(i i sqd6w za jedyna 
i dostateczD^ r^kojmi^ prawdziwego poznania rzeczywistodci 
objektywnej ; wrcszcie dsdno&i do zredukowania wszystkiego 
do jednoSci roznmowej, przez rozci^anieL prajv izasad, wy- 
SDutych z dodwiadczenia podmiotovrego, psychicznego , na 
calo§6 W8zech6wiata *). 

Jeieit poj§cie racyjonalnofici ma jakieS powaine zna- 
czenie, to oznacza ono tylko formaln^ konsekwencyj^i rozu- 
mowan naszych, fornialn^ ich zgodnodc z przepisami logiki. 
W tych wyl^cznie granicach racyjonalnoSc jest wa^u^, nie 
zb^dni^ i rozstrzygaj%ca. Naleiy jednak vvystrzegac 8i§ dw6ch 
bardzo npowszechnionych bl^ddw: nie ludzic si§ jakoby 
samo rozumowanie racyjonalne moglo by(5 wystarczajqcym 
(lowodem jakiejkolwiek objektywnej, faktjcznej rzeczywisto- 
*ci i nie przypisywac praw logiki przyrodzie. 

Aparat nasz logiezny, albo mecbanizm roznmowy ko- 
niecznie mdsi operowad na pewnej tresci dodwiadczalnie zdo- 
bytcj. Koznm logicznie dzialajt^cy wszystko, jak mlyn, prze- 
miele, co siQ do kosza wsypie; ale nie dziwmy si^, je^eli, 
wsypawszy plewy zamiast ziarna, w rezultacie otrzymamy 
r6wnie4 plewy przemielone, nie zaS m^k§. Niejednokrotnie 
jui zwracano nwag§ tych, kt6rzy s^ nader poehopni do za- 
8t080wywania formul matematycznych wszedzie, gdzie si§ 
da otrzymac cyfry jakied, 2e, zanim sig zastosuje odpowiednis^ 
fornml^ roatematyczn^ , naleiy wprz6d materyjal faktyczny 
odpowiednio opracowad i trafoie postawid pytanie, uwzgl§d- 
Diw8zy wlasnoici rzeczy i ich rzeczywiste stosunki. Pomimo 
tego statyetycy do swoich tablic cyfrowych, podobnie jak 
psychofizycy do swoich protok6l6w eksperymentalnych , za- 
wzi^ie i z poi&pieehem stosuj^ formuly matematyczne i te- 
ma oczywiAcie przypisad naleiy, ii, pomimo ogromu wlo4o- 



*) Co do tego ostatniego punktu pordwnaj H. Siebeck'a , „2)ic 
metaphysischm Sysiemc in ihrem gemeinsatnm Verhdltnis- 
se zur Erfahrung.'^ {Vicrteljahrsschriftfiirwissenschaftli' 
che Philosophies 1878 zesz. I, str. 1 — 17 i zesz. II, str. 
150—187). 



r 
I 

\ 
( 



238 



oej dot^d pracy, wypadki s^ mniej nit skromne. Jestto ra- 
cyjonalizm matematyczny, w istocie awojej iylei warty, co 
racyjonalizm logiczny, gdy si^ nie zwaia na warto66 ma- 
teryjala, jakim rozporz^dzamy. Skoro Platok wycbodzi 
z zsAoieii, \i koio i kula s^ najdoskonalszemi fonnami geo- 
metryczDemi , tndziei, te B6g, tworzqc iwiat, masial go 
stworzyc DajdoskoDalszym pod wzg]§dem formy, to wniosek, 
ie ciata niebieskie zataczaj% drogi koliste i te ziemia ma 
ksztalt kuli geoDietrycznej , jest zapelnie racyjonalnym. Kie- 
mniej mia) racyj^ ojciee koSciola Ambrozy, gdy, wychodz%e 
z zalotet , it wszystko we wszechdwiecie jest celowem, orac 
^.e dzwiQk jest czemd wrodzaju plyou, kt6ry sIq przez acho 
do duszy przesqcza, dowodzi}, te brud Dagromadzaji|ej i»i$ 
w uszach jest rzecza celowo wielee poiyteezuq, albowiem 
zatrzymaje w sobie glos doebodz^ey do neha, przez co nla- 
twia odbieranie wra^ei^ diwi^kowych i atrzymywanie ich 
w pami^ci *). W pierwszym przypadkn stwierdzono falszy- 
woSc wniosku, w dragim falszywodd przeslanek; ale raeyjo* 
oalnodd bynajmniej nie uratowala od upadku oba tych kon- 
strukoyj logicznycb. Tak samo ma si^ ze wszystkiemi spe- 
kulacyjami na temat wszech6wiata , gdzie zaufano dowodo- 
wcj sile samogo racyjonalizmu. 

Na katdym kroka teleologowie, i na ich czele Janet, 
uciekaja si$ do racyjonallstjczDych speknlacyi; ktdre pot^- 
pili^my wyiej. Zastanawiaji^c sie nad celowodei^ narz^ow 
oddecbowych, Janet pisze: „Rzecz calkiem oczywista, ie 
zwierzQ, iyj^ce w wodzie, mogloby oddyehad powietrzem 
tylko pod warunkiem, it glow^ b^dzie wci^i trzymalo po< 
nad wod^; co byloby sprzecznem z zachowaniem zwie- 
rz^'cia, skoro przypu6cimy, it iywnodi mote ono znajdowac 



*) Cytow. u. Zocklera: y^Geschichte der Beeiehungen riri- 
schen Thcologie und Natuncisscnschaft,*' str. 109. Takie 
liczne tego rodzaju fakta zebrai Prof. Fritz Schulzk 
^Entstehungsgeschichfe der Xattirterachtung*' ^Kosmos^ 
herausg. von Dr* Ernst Krauze, 1879, str. 245 — 347» 
409—421. 



239 



tyiko w wodzie." Wobec teppo natnra obdarzyla xwicrz§ta 
I^dowe plncami , zad wodne — skrzelami ^). Atoli, wbrew 
rozamowaniom teleologa, przyroda dopu§cila slq bardzo wio- 
la tego rodzaJQ sprzecznodci , gdyi istnieje bardzo wiele 
zwierzqt i ptak6v? woduycb, ktdre, pomimo, ii i.ywnoi6 
8WOJ9 jedynie znajdujq w wodzie, jedaak oddychaj^ plnca- 
mi, jak r6wnie2 na odwr6t, s^ ryby, oddycbaj^ce skrzelami, 
pomimo, it poloj^ na owady nad wod^. Tworz^c ptaka przyroda, 
zdaDiem Janet'a, kt6ry si^wtej mierze powoinje na opinij^ 
Stkaussa Durckeim'a *) , miaia tak roznmowad : naleiy dac 
okrycie cialu ptaka, w ten jedoak sposdb, by nie poi/vi^k- 
szyi wagi jego i nie utrudnid przez to Iota. Lekki wio8 nie 
bylby dostateczny dla ntrzymania stalej temperatary eiala, 
g^ta zai Bierii uniemoiebnilaby lot; wypada wi^c pokryd 
ptaka pi6rami , kt6re zarazem powi^kszq powierzcbni^ skrzy- 
de}, nie przysparzajqc zbytnio wagi. Mniejsza o to, te s^ 
ptaki pokryte pierzem, kt6re wcale nie lataj^, ie s^ zwie- 
rz^ta lataji^ce z niezwykl^ 8zybkodci%, jak nietoperze, a jed- 
oak pokryte wlo^iem: Janet pomimo tego twierdzi, ii. 
przyroda post^powala sobie przy rozwi^zaniu powyiszego 
zadania, jak geometra-analityk '), chociai oczywiicie do- 
wie6i tego nie potrafi. W innycb zn6w przypadkach Janet 
teleologiczne dowody swoje formuinje na \vz6r wnio8k6w 
warunkowych: „Jeieli 8tw6rca przyrody chcial, aieby ptaki 
lataly, to c6t m6gl zrobid lep8zego, jak obdarzyd je 8krzy- 
dlami?^^). Rozamie si^ samo przez siq, it odpowied^ na 
podobne pytanie je8t niemoiliw^, bo nie znamy granic po- 
t^gi tego stwdrcy i przeto nie wiemy, coby lepszego m6gl 
on zrobid; istniej%ce zad warunki aerostatyki, do ktdrych 
8i$ w rdtnym stopniu przystosnwaj^ istoty Iataj%oe , nie pod- 
legaj4 ocenie ze stanowiska doskonalodci , bo sq jedyne istnie- 
j^ce i znane nam z dodwiadczenia ; iadnych innycb wymydlid 



') Les causes finales^ 107. 

*) ThSologie de la nature, t. I, str. 257. 

*) Ibid. 50. 

*) Ibid., 177. 



240 



nie potrafimy. „Jeieli przyroda — m6wi gdzieiodziej Ja- 
net — cbciala zbudowa6 scree skurczliwe , to czyli^. nie jest 
oczywistcm, i^. musiala ona ntyc do tego tkanki sknrczliwej 
i czylii nie byloby dziwoem w wysokim stopnin^ gdyby 
bylo inaczej ?" *). ie przyroda , cbc%c stworzyd serce skurcz- 
liwe, stworzyla je skorczliwem, jestto tautologija, o kt6rej 
r6wniei nie powiedzie6 nie mo^na po zatem , o ile ona jest 
skonstatowaniem faktu. Coby naturze na tern zaleie6 moglo, 
aby wytwarzaiS mianowieie takie warunki, wfirdd kt6iycb 
serce skurczliwe byloby niczb^dnem i czy wog61e ona cze- 
gokolwiek chcied mo^.e, tego nie wieray. 

Tego rodzaju jalowa dyjalektyka wypelnia stanowczo 
dwie trzecie ksi^iki Janet'a ; iaden jednak fakt w ten spo- 
s6b wyjasniony nie zostal; wiedza nasza nie na tem nie 
wygrala. Janet bierze zazwyczaj fakt powszechnie znany, 
np. stosnnek daoego narz^du do danej czynnoiici i dodaje 
do tego formula teleoIogiczD^, li dana czynno§6 byla celem, 
ktorym si^ kierowala przyroda lub B6g przy ksztaltowanin 
odpowiedniego narzadu. W ten spos6b fakt pozostaje fak- 
tem, a wszystko, co douiego dodano, tajemnic^, kt6rej roz 
strzygn^d niepodobna. Gdzie idzie o og6Iniejsze eele i pra- 
wa przyrody, tarn Janet odnosi je bezpo6rednio do Boga; 
gdzie za6 o szczeg61y ze dwiata bijologicznego , tarn wystf- 
puje nosobienie przyrody; gdyi, jak zapewuia nas aator, 
„rzeczq jest niew^tpliw^, 4e stosowniej jest, aby Stworca 
rzeczy dzialal wedlug praw og61nych, nii aby sig wdawal 
w ka^.dy szczeg6l zosobna"*). Tego samego zdania w tym 
wzgl^dzie jest ks. Morawski i nie ulega w^tpliwoici, ii 
obaj autorowie mieli swoje racyje twierdzenie takie wyglo- 
sic; CO prawda, s^ inni, wedlug kt6rych B6g wdaje si? 
w katdy szczeg6l specyjalnie ; ci zarzucaj^ zwolenuikom po- 
wyitszego pog^du: „By(i moie, ie s^ umysly, kt6rym 8i§ 
zdaje, te takie poj^cie b6stwa jest wystarczaj^ce , ale to 



») Ibid., 178. 
") Ibid., 221. 



241 



chyba owoc bezmySlnoSci" *) ; oni takie muszi^ inied swoje 
racyje, ale to pewna, i.e powa^nie m6wic o tern, co ma byd 
bardzicj dla Bc»ga „8to80WDC^'y jest istnem niepodobieustweni, 
ile twierdzeuia nasze maj^ mied jakad wartodc Daukow^. 
Ilnstracyj do tezy racyjonalistyczDej w ksis^ice „Gelo- 
wo§c w natarze" zDajdnjemy (akj^.e ai do zbytka; tu zado- 
wolid 8i§ moietny przykladem typowym, kt6ry ma tgjesz- 
cze zalet^, te autor sam bezpodrednio nazywa go ^^racyjo- 
Daloym'' '). Idzie o to, czy inne ciala niebieskie, opr6ez 
ziemiy zamieszkane s^ przez istoty iywe, innemi slowy o tak 
zwan^ wieIo66 6w]at6w zamieszkalych. Przyst§puj^c do 
tej kwestyi z czyetym aparatem logiczDym, moiemy racyjo- 
nalnie i znpelnie prawnie postawid ten tylko dylemat: ciala 
niebieskie albo s^ zamieszkale, albo nie s^; nic trzeciego 
w tym wzgl^dzie bye Die mo^.e. Posluguj^e siQ samemi 
prawami myAli, nie mo2emy ani krokiem dalej post^pie. 
Dla nanki, kt6rej ebodzi tylko o wiedz$ prawdziw^, co 
znaczy — bezpo^rednio lub podrednio sprawdzaln^, jest rze- 
cz^ zgola oboJQtnq, kt6ra z dwu alternatyw okaie si§ praw- 
dziw^: aby sig Da tQ lub ow^ stroD^ przycbylid, trzeba ko- 
niecznie fakt6w bezpodredoio lub podredoio znanych. Tak 
sif ma rzecz z nank^; ale dla ks. Morawskiego zg6ryju2 
znad nie jest oboj^tnem , kt6ra alternaty wa okaie sIq uza- 
sadnion^ ; bo cbociai zgadza siQ wyrainie , 2e przyj^cie tezy, 
it inne 6wiaty s^ zamieszkale , w niczem nie sprzeciwialoby 
dif pogl^dom jego Da celowy stosunek wszechdwiata do czlo- 
wieka i przez czlowieka do Boga; to wszakie widocznie 
woU drng% alternaty wq, wedlug kt6rej 6wiaty oie maj^ 
mieszka&cdw : jakoi usiluje zbudowad hypotez§, kt6raby 
racyjobalnie pogodziia niezaraieszkalDodc dwiatdw z jego po- 
gl^dem telcoIogiczDym. Nauka po to budnje hypotezy, by 
wyjadnid pewne fakta i ich stosunki do innych fakt6w oa 
podstawie wiedzy poprzedDio zdobytej. RQkojmia wartodci 



*) SiBDLECKi, loc. cU.f str. G89. 
') CelowoM w nat. 145. 

Wytfx. ftloiof.hiHt. T. XXU. 31 



242 

hypotezy jest jej zgodnodd z wszelkiemi dot^d znanemi fak- 
tami danej kategoryi ; nadto, hypoteza nie powinna zostawac 
w sprzecznodci logicznej z iado^ z przyj^tych jnz bypotez 
lab teoryj, o ile te nie okai^ si^ falszywemi i mnsi si; 
sprawdza6 na wszystkich w dalszym ci%ga spostrzegaDycfa 
faktach tej samej kategoryi. W kwestyi wielodci iwiat^w 
zamieszkalych nauka rozporz^dza nader szczoplym zasobem 
fakt6w zoanych podrednio; zaS przeciw tezie wielodci 6wia- 
t6w zamieszkalych niema nawet cienia dowodn ; bo fakt, ie 
Da wielu cialach niebieskich uapotj^kamy warunki, kt6re nie 
pozwalajq przypnszczad tarn istnienia takich organizmdw, 
jakie napotykamy na ziemi ; fakt bardzo prawdopodobny, ie 
temperatara na powierzchni Merkurego musi przenosid tem- 
perature wody wrz^cej przy normaloem ciSnieniu atmosfeiy 
ziemskiej; temperatara zad Urana lab Saturna pod r6wni- 
kiem jest niisz^ od panktu marzni§cia, — fakta te nie do- 
wodz^ bynajmniej , te nie mog^ istnied w tych warnnkach 
inne, niezaane nam formy iycia. Natomiast wyniki badan 
astrofizycznych dostarczaj^ nam wskaz6wek , ie waninki nie- 
kt6rych innych cial niebieskich, jak np. Mgrsa, s^ nader 
zbliione do naszych ziemskich; zk^d jedyny tylko prawo- 
wity wniosek, ie na cialach tych obecnodd istot iywych 
bylaby moiiiw^, gdyby nie nad to nie staio tema na zawa- 
dzie. Ale na tym nader skromnym wniosko i koniee tym- 
czasem ; bo nie znamy warankdw powstawania istot iy wycb 
na ziemi i przeto nie moiemy zgola s^dzid o tem , czy pow- 
stanie istot iywych na innych cialach niebieskich jest w ja- 
kimkolwiek stopnia prawdopodobne. Jeieli Huyghens ^) od- 
wolaje si^ do „racyi^ i twierdzi: podobnie, jak anatomizo- 
j^c cialo psa, mogQ analogicznie wnioskowad o ciele iwini, 
wola, lab innego zwierz^cia podoboego wogdie ksztalta, ie 
i tam znajd§ tei same jelita, iol^dek, serce, placa, w od- 
powiednich pozycyjach, tak r6wniei, spostrzegaj^c podo- 
biefistwo pomi^dzy planetami w wiela wzgl^dach, shiBznie 

*) Huyghens: jfCosmotheoros*^ , 1699, str. 17. 



243 



moiemy wnioskowaci, it one okata biq podobnemi i pod 
inoemi wzgl^dami, — to oczywidcie w twierdzeniu tern 
HuTGHENS nieprawDie rozciqga analogij^ do warunkbw iy- 
cia, o kt6re ma chodzi, gdyt w owym czasie nic jeszcze 
Die wiedziano o fizycznych , chemicznych i meteorologicznych 
warankach na cialach niebieskieb, a bardzo jeszcze niedo- 
kladnie znano warnnki tycia oa ziemi. Ten sam po nim 
b}%d popelnili Fontenelle, Laplace i wielu innycb, ai do 
nam spdlczesnego Flamarion'a, . pomimo, 2e fizyczne i che- 
miczne warnnki ami niebieskich dzid w pewnej mierze s^ 
jut znane. Oslawiony dowcip Voltaire a, w ktdrym przy- 
r6wnywa zwolennik6w wieloSci dwiat6w zamieszkanych do 
czlo wieka , ntrzymnj^ce^o , it skoro pchly s^ na nim , wi§c 
powiony hji na wszystkich Indziach^ jest powain]eJ9zy nit ' 
aif z pozorn zdawad mo^e. Zt^d wszakte nie wypada, aby 
dlnaznem bylo cz^^to napotykane twierdzenie, te nigdy nie 
zdolamy rozstrzygn^ii zagadki powyiszej, bo i oa to brak 
nam dowod6w '). Niemasz fakt<)w — niemasz hypotezy. 



') Pi^kn^ naok^ w tym wzgl§dzie przekazai nam mimowolnie 
Aug. Comtb, ktdry w r. 1834 pisah f,Nous concevons la 
possihUiU de determiner leurs (des corps celestes) formes^ 
Icurs distances^ leurs grandeurs et leurs mouvemcntSj tandis 
que nous ne saurions jamais 4tjidier par auc un 
moyen leur composition cWnnTquej ou leur structure mi- 
neralogique^ et a plus forte raison^ la nature des corps or- 
ganises qui vivent a leur surface*^ (Coursde phifos. positi- 
v€y l\j 6). Rzecz prosta, it racyjonalizm Comte'a opieral 
aiQ w tym razie na niewiedzy, gdyik nieznany mu byl 
fakt, 2e Wollaston w 1802, a Frauenhofer w 1815 
joi obserwowali ciemne linije widma, 2e w 1833 r. Brew- 
ster dowiddly \t linie te zaIe^ od przechodzenia promie- 
ni dwietlnych przez drodowisko. Te zad odkrycia, o kt(3- 
rycb CoMTE m<5gl byl ju4 wieclzie6, prowadzily do innycb, 
ktdrych w knrsie swoiro nwzgl^dni6 nie mdgl, do wielkicli 
odkryd Foucault'a w 1849 i Kirchhof'a w 1859, ktdre 
&ktycznie klam zadaly racyjonalistycznej tezie Cohte'a, 
te chemicznych warnnkdw cia) niebieskich nigdy pozna6 nie 
zdolamy. 



( 



244 

Wszystko to jednak nie zraia kg. Morawskiego do 
wyracyjonalizowania czegod, co hypotez^ nazywa: Bdg, za- 
mierzaj^c stworzyc Swiat dia czlpwieka, zacza} od tego, it 
stworzyi niezmierzone masy materyi kosmicznej o pewoych 
dowolnie obranych wlasnoficiach , poczem rozpocz^ly si§ 
pr6by. Po wiela a wiela chybionych asilowaniacb, udalo sif 
nareszcie wyciosa6 ziemi^ malaczk^, ktdra jakoby zamierzo- 
nema celowi odpowiada. Niechie kto wynajdzie lepsz^ ilia- 
stracyj^ do slynnego wiersza HoracegO: Parturiunt mun- 
tes — nascetur ridiculus mus! Reszta 6wiat6w, te ogromy, 
„kt6rym niemasz miary," — to pr6by chybione, „kwiaty 
/ zwi§dle w zawi^zku/ „wiory odpadle przy ciosanio ziemi* — 
\ na mocy niealychanego „prawa elekcyi" (143), kt6re ma na 
tem polegafi: skoro natiira (reap. B6g, str. 172), cbce xAji 
jakiego6 drodka, wprz6d oczywidcie celowo stworzonego, ale 
„malo do cela uzdolnionego,^ wtedy — ^zast^pnje nieudol- 
no6(i mnogodci^^ i wytwarza milijardy istot, z kt6rych tylko 
drobna cz^stka eel zamierzony iid *). Prawo to elekcyi kaie 
nam antor do tego racyjonalnie godzid z innem przez scho- 
lastyk6w wymySIonem „prawem oszcz^dnofici" w natarze, — 
lex parcimoniae (133). 

Poniewai zgodnie z teleologami wog61e antor nasz raz 

po raz twory i arz^dzenia przyrody przyr6wnywa do ma- 

' szyn i wyrob6w ezlowieka i z analogii tej czerpie r^kojmie 

argumentacyi swojej, wi^c nie od rzeezy b^dzie rozejrzed 



') pGdyby czlowiek, ktdry chce upoIowa6 zaj%ca, paBzczal 
milijony wy8trzal6w na wielkiem bloniu we wazelkicb kie- 
rankach; gdyby dla dostania si^ do zamkni^tego pokojo 
skiipowal tysi^cami najrozmaitsze klacze i prdbowal kai- 
dego; gdyby dla posiadania domu wybndowal ca)e miasto 
i zbyteczne domy pozostawil na pastw^ wiatrom i bnrzom — 
nikt zapewne nie nazwalby go dzialaj^cym dla celo, a jesz- 
cze mniej mo^naby bylo domniemywa6 si^ jakiejd wytszej 
m^drodci, ukrytych zasad i rozmydlnej przezorno^ pod 
takiem post^powaniem. " (Fr. Alb. Lanqe: Historyja ma- 
teryjalizmu, Warszawa 1881. t. II, 243). 



246 



8i§ to nieco w tej argumentacyi, chooiai systematyczniejszq 
jej ocen§ znajdzie czytelnik niiej. 

Z ksiqiki „Celowod6 w naturze" nie widad, jaki jest 
stosuDek dwiadomodci do og<)lnej dynamicznej ekonomii przy- 
rody i zk^d si^ ta Swiadomodd bierze; ale to pewna, te, 
wedlag antora, dwiadomodd jest naczelnym celem j^yeia zwie- 
rzfcego. Otdj^ Helmholz a ponim inni wykazali dodwiad- 
czalnie, te tylko 7^ calej energii wytwarzajqcej 8i§ w ciele 
ladzkiem przez utlenianie sif pokarmu (w^gla, wodorn, azota) 
zaiywa 8i§ na pracQ zewDQtrzn^; pozostate Vs ^^^^j energii sq 
niezb^dne dia wytwarzania ogromnej iloSci pracy wewngtrz- 
nej, dIa podtrzymaoia organizmu potrzebnej, jak up. na rn- 
chy Berca, ptac, na podtrzymanie pewnej normy ciepla zwie- 
rzjcego, i t. p. Ta praca zewn§trzna, s^ to ruchy, umo^.eb- 
niaj^ce wog6lnodci odiywianie i samoobron;: wigc zdobywanie 
i przeiawanie ^ywnodci, zmian^ miejsca, d^^wiganie ei^^^ardw 
i t d. Wszystko to s^ rzeezy oezywiscie celowo podrz^dne^ 
waninkaj^ce i amoiebniaj^ce rozw6j ilwiadomodci , o ktdr^ 
ostatecznie chodzi. Ue^. tedy maszyna, zwana eialem ludz- 
kiem, mo4e wytwarzac sily bezpofirednio do celu stosowanej, 
skoro takie masy tej sity musz^ by6 zuiywane na samo 
tylko podtrzymanie maszyny? Go prawda, slasznie zauwa- 
ty\ Armstrong w swojej prelekcyi „0 maszynach paro- 
wych:* „Ilosc pracy, wytwarzanej przez iyw% maszyny z da- 
uej ilo&ci opata, zawstydza maszyny parowe;'' tak samo 
MoLESCHOTT zwraca uwag§: „ Praca maszyny ciala ludzkiego 
mote dosifgn^c pi^tej czQ^ci mecbanicznego r6wnowainika 
ciepla wytwarzanego, gdy tymczasem inne maszyny osi^- 
gaJ4 zaledwie polow^ tego rezaltatu ^),'^ Naleiy jednak 
awzgl^dniad t§ kardynaln^ w tym razie okolicznodd, ie 
w maszynach parowych celowo uwzgl§dniamy tg tylko prac^, 
kt6ra dla nas jest po£yteczn%, kt6rej od pewnej maszyny ocze- 
kojemy; gdy tymczasem , stosnj^c ten sam celowy punkt 
widzenia do maszyny zwterz^cej, mnsimy przyznad, it wy- 



') Revue acientifiqtie, seryja druga, t. I, str. 487 — 488. 



f 



246 



twarza ona chyba jakaS nieskonczeDie ma}^ ilo6£ praey ce- 
lowo wartodciowej , w stosnnku do ilodci pracj, zntywanej 
ua podtrzymanie organizma. Wtadciwie, tak machiaa parowa, 
jak zwierzgca, dcidle bior^C; oddaj^ cal^ siIq, jak% si$ do 
nich zastofisowywa, bo sita giQ%6 Die luoie; ale, gdy machina 
parowa wytwarza pracy bezpo6rednio celowej bardzo duio 
w stosunka do zaiytego materyjala, machina zwierz^a wy- 
twarza jej bardzo malo, jeieli s\q zgodzimy, ie 6wiadomo66 
jest celem machiny zwierzecej. Gdy nadto zwaiymy, ie 
dwiadomod6 prawdopodobnie wedlag autora nie jest wytwo- 
rem sil niateryjalnych , lecz jak^d emanacyj^ odr^bnej sub- 
stancyi ducbowej, natenczas znajdz'emy si^ naraz wobec 
trndnego pytania: czy wogble jakakolwiek ez$S6 pracy ma- 
szyny zwierzecej objawia si^ pod postacif^ dwiadomrsci, tej 
najwy^Bzej instancyi w celowej hierarchii Swiata zwie- 
rz^cego? 

Mechaniky ktdryby zbadowal maszyn;, zaiywaj^c^ cho- 
cia4by 0,96 sily opalowej na prac§ wewn§trzD^, t j. na 
tarcie, na rozgrzewanie koti6w, na fankcyjonowanie regola- 
torOw, nchodzilby za niezdar§, tak samo jak fabrykant, ktd- 
ryby przy produkcyi marnowal, nie m6wiQ jai bezmiardw 
lecz cbociaiby 57o materyjalu. ilei wi§c licbszym w po- 
j§cia autora mnsi by6 bndowniczy dwiata, kt6ry zaledwo 
nicskouczenie drobn^ czs^stk^ materyjalu celowo wyzyskid, 
i to materyjalu wcale od ziemi nie gorszego; bo analiza wid* 
mowa wykrywa w skladzie cial niebieskich tei same znane 
nam z poiyteczncsci swojej ciaia elemeutarne; bo wreazcie 
meteory od czasu do czasu na ziemi^ spadajace, staja si^ 
cz^dci^ sktadow^ gleby urodzajnej, a wiec do podtrzymaoia 
iycia zdatnej! „Twierdzic — powiada Janet — 4e caly 
wszechdwiat zostal po to stworzony, aby si§ zjawito iycie 
na moment na jednym z najbardziej znikomych glob6w, to 
znaczy przyznawac wieiks^ nieodpowiedniodc pomi^dzy srod- 
kiem i celem ')." 



') Ibid., 269—270. 



247 

I to nazywa 8i§ hypeteza „racyjonalna,* „nowa i fimia- 
la," jak J4 sani aator okredia '). Przynajomiej noivq hypo- 
tcza ta Die jeat; bo jeszcze Arystoteles, usilujsjc wyt}6inaczy£ 
obe€Doi6 rzeczy niecelowych, przypadkowych, w celowym 
organizmie wszeehdwiata, dowidd}, it przyroda, wskutek nad- 
miernej obfitodci si} awoicb, wytwarza wiele rzeczy pobocz- 
nych, r^psL ^uatv czy irapa^ua? '), niby p§dy poboczne, igraszki 
^lepej konieczDo6ci przyczyoowej, niby wi6ry i odpadki nie- 
uniknione, gdy rze^biarz ciosa sw6j pomysl artystyczny z ma- 
teryjaln, kt6ry w sobie niema iadnej wartodci. Ale, na czem 
8i$ ta bypoteza opiera? Co objai§nia? Co znaczy ten stw6rca, 
tworz^cy masy materyi niezdatuej do zamierzonego celu, 
a potem probuj^cy i cbybiaj^cy? Gdzie zreszt^ jeden cho6by 
dow6d, ±e tak by}o w rzeczy samej; albo choc jeden pow6d 
do przypaszczenia, te tak by6 mnsialo, lub by6 moglo? A je- 
dnak bypoteza ta niewqtpliwie jest racyjonaln^, oczywidcie ze 
fitauowiska jej autora, skoro go zadawala: ona odpowiada 
jego poj§ciom o Bogu, o celowofici, jego wiedzy przyrodni- 
czej wog6le; ona dopomaga ma wierzyd w to, w co on 2y- 
czy sobie wierzy6. Pewoa tylko, ie hypotexa ta naukow^ 
nie jest, a to jni w danym przypadku wystarcza. 

Obawa, te czytelnik m6giby z rozumowafi powyi^szycb 
wjsnac nieshiszn^ opinijq, jakobym wog6le ;,racyjonalno6d" 
potfpial, nakaznje mi zastrzec si^ tu raz jeszcze, te racy- | 
jonalnodc, jako wewn^trzn^ kotisekwencyj^, jako logiczn^^ ! 
poprawnodc mydli, nwaiam za rzecz bezwarunkowo w kai- 
dem rozumowaniu nieodzown^. "^^iedzajrawdziwa , czyli — 
jak sif rzeklo — sprawdzalna, musi konieczuie posiada6 pod-) , 
w6jn^ r^kojnii^ prawdziwoSci swojej : empifyczna,Jucacyjo- \ \ 
naln^. Z jednej strony musi by6 sprawdzaln^ w elementach 
swoich x;zuciowycbjkt6re sa jedynem 4r6dlem jej treSci fak- 
tjcznej; z drngiej zad strony mnsi si^ formalnie, czyli iogi- 
eznie godzid z prawami my61i naszej i z og6lnym zaso- 



') Gel. w nat, 145. 

*) Phys, II, 6, 1 Ethic. Nicom, I. 4, p. 1096. ed. Becker p. 6. 



248 



bem nabytych jui poj^ft i bj^cI^w, o ile te za prawdziwc sa 
aznane i tego saniego przedmiota bezpoi^rediiio lab po^rednio 
dotycz^. Nleracyjonalna wiedza za prawdziw^ iiznan^ bye 
nie moie, ale sama tylko racyjonalnoSc nigdy nie mote bye 
uzuan^ za rgkojiniQ doBtateczn^ prawdy naukowej ^). Przed- 
miot kaidej wiedzy jest jeden i ten sam: wszechdwiat w ea- 
lodci albo w jakiejS cz§dci jego. Wiedza, kt6ra szuka r^kojmi 
swoich w tradycyjach u§wi§conych i pop^dach serca, jest 



') Dobitnie wyrazil to Kant: „Co si^ tyczy pozaania pod 

wzgl^dem czystej formy (z pominiQciem wszelkiej tre^ci), 

to oczywista, ie logika, o ile podaje ogdlne i obowi^zn- 

j^ce prawidla rozs^dka, w tych wlasnie prawidlach mosi 

tet podawa6 probierze prawdy. Cokolwiek bowiem zostaje 

z niemi w sprzecznodci , jest falszem; gdji w ten sposob 

rozB^dek staje w sprzecznoSci ze swojemi ogiSInemi pra- 

wami mySli, a wi^c z sob^ samym. Ale probierze owe 

dotycz^ tylko formalnej strony prawdy czyli mydlenia 

wogdle, i w tym te^ zakresie s^ zupelnie sluszne, lubo nie 

wystarczaja one. Jakkolwiek bowiem pewne poznanie pod 

wzgl^dem formy logicznej moie by6 zupelnie poprawne, 

t j. nie b^dzie samo w sobie sprzeczne, w kazdym je- 

dnak razie moie ono by6 sprzeczne z przedmiotem. Wobec 

tego ezysto logiczny probierz prawdy, mianowicie zgodnos^ 

pewnego poznania z og<5Inemi i formalnemi prawami roz- 

s^dku i rozumu, jest conditio sine qua non, wi^c negaty- 

wnym warunkiem wszelkiej prawdy, ale dalej iogika po- 

8uwa6 si^ nie mo^e i bl^du, ktdryby tkwil nie w formie, 

lecz w tredci, iogika nie zdola wykrj6 za pomoe^ swojego 

kamienia probierczego." Kritik der reinen VernunfL wyd. 

B. Erdmann, 1884. str. 84. W innem zn6w miejsca czy- 

tamy: „Sztuka sofistyczna nadawania poznru prawdy swo- 

jema nieuctwu, jak r6wniei svvoim rozmydlnym sofizmatom 

za pomoc^ nasladowania roetody gruntowuoSci przez logikf 

wog61e przcpisy wanej y oraz za pomoc^ poslugiwania sif 

topikj| logiczny w celu przyozdobienia jalowycii wybiegow 

swoich, nazywa siq dyjalektyk^. Mozna tu poleci6 pewn^ 

i po^yteczn^i przestrog^, ie Iogika ogdlna, jako organon, 

jest zawsze logik^ pozordw (des Scheins) czyli dyjalektyk^ 

Poniewaii Iogika nie zgola nie uczy nas o tre§ci poznania, 

lecz jedynie o formalnych warunkach zgodnodci z rozs^d- 



249 



relig]ji|; wiedzq^ kt6ra sig z zasady opiera tylko na formal- 
nej ssDkcyi rozumu, kt6ra 8i§ zadawala, gdy jest sama 
z sob^ w zgodzie, gdy jest racjjonaln^ i konsekwentn^^ — 
jest metaflz^k^ rdfijJQpalistyczn^ ; wreszcie wiedza, kt6ra te 
tylko tezy za prawdziwe uzoaje, kt6re si§ zgadzaj^ z rze- 
czywistoiici^ bozpodrednio Inb podrednio poznawan^, a kt6re 
w sobie fl% koDsekwentne, i dop6ty tylko za takie je uznaje, 
dop6ki si; one pod obu r^eczonemi wzglgdami sprawdzaj^, — 
jest naak^. W przcdmiocie tedy r6inicy niema ; rbinica tkwi 
vf odr^bnych metodach i w odmiennyeh probierzach warto6ci 
wiedzy. W ten sposdb moina powiedzied, ie metafizyka ra- 
cyjonalistyczna ze swojej strony, religijne zad systematy ze 
8wojej, podaj^ tezy i dogmaty swoje, jako subjektywne re- 
gulatory oceDiaDia Awiata i post^powania ; nauka zad, nie 
wyl^czaj^c filozofii naukowej, nsilnje podaii pod postaei^ po- 
j^ i teoryj swoicb takie regulatory, ktdreby posiada}y moi- 
liwie zapeln^ zgodnodd tego^ co wiemy z tem, eo bylo^ jest, 
lab bfdzie. Jeieli tedy napotykamy zarzat, ie z przyrody, 
kt6ra jest naturaliter Christiana y nauka dzisiejsza robi po- 
gank; ') , to dmiato odpowiadamy na to : nanka nie moie 
by( ani cbrzedeija&sk^ , ani mahoroetansk^ — to rzecz^ re- 
ligii i kodciola; nie rooie byd respublika&sk^ lub monarehl- 
czD]| — to rzecz^ wladz ustawodawczyeh i warnnk6w poli- 
tycznyeh ; nie moie by6 moraln^ lub niemoralo^ — to rzecz^ 
samiefi indywidnalnycb i opinii publicznej. Ona musi by6 
metodyczn^: jej irddlem — faktyczno6c do6wiadczalna, narzQ 
dziem — metoda i metodycznie wytworzone poj§cia, celem — 
wiedza prawdziwa, to jest sprawdzalna. Tezy o niilijonach 
6wiat6w, zmarnowanych gwoli wyeiosania ziemi, teologija nie 



kiem, kt<5re zreszt^ ze wzgl^du na przedmioty s^ oboj^lne, 
wi^c poslugiwanie siq ni^, jako narz^dziem (organon) w celu 
rozwijauia i pomnaiania chociaiby z pozoru wiadomodci 
swoichy prowadzi tylko do bredni, do dowolnego dowodze- 
nia lub zbijania z pozorami prawdy byle czego." Kant, 
ibid, 85. 
'} Celow. w nat. str. 197. 

Wjds. filosof -Uifltor. T. XXII 32 



250 



przyjmie, bo sif teza ta sprzeciwia dogmatom wszeehmoey 
i doskonatoAci Boga; metafizyka jej si^ wyprze, bo zoajdzie 
w niej wewDf trzne, formalne sprzecznodci ; nanka j% odrzud, 
bo niczem zgota jej udowodni6, na niczem sprawdzid nie motna. 
Gdy jednak my racyjonaloodi w sensie wji wskaza 
nym nznajemy za konieczny ale Die jedyny probierz praw- 
dziwoici wiedzy, nasz teleolog wladDie w tym sensie bardzo 
czfsto sprzeniewierza si^ raeyjonaloodci, jak to latwo dowieSc 
licznemi przykladami, z dziela „CeIowo66 w natarze" zacserp- 
ni$temi. Przeciwstawiaj^c si^ materyjalistom ^ kMrzy .pny- 
czyn^ najwyisz^^ wszechrzeczy maj^ pojmowa6 mechanieznie, 
i panteistom, kt6rzy j^ pojmuj^ zoomorficznie (na wz6r nie- 
Awiadomego instynktu zwierz^t), ks. Mobawski wyra^nie de- 
klarnje si^ jako zwolennik w tej kwestyi antropomorfizmn M; 
na innem wszakie miejsen tym, kt6rzy rozamiej^ cad i ska- 
tecznodd modlitwy^ jako doraine wdanie si; „przyczyoy naj- 
wy^szej;^ modyfikuj^ce normalny bieg przyrody, zarznca: „to 
wszystko 84 wyobraienia antropomorficzne , niewladciwie do 
Boga zastosowane ').'' Ot6t ze stanowiska logiki, tej jedynej 
mistrzyni racyjonalizmu , antropomorfizm w zastosowanin do 
Boga moie by<i albo wladeiwy, albo niewladciwy; ale pod 
iadnym pozorem jedno i drugie, bo dwa te sprzeczne po- 
j^ia wyl^czaj^ sif wzajemnie, zwlaszcza n tego samego 
antora i w tej samej praey. Ta2 sama nieracyjonalooM wy- 
stQpnje, gdy autor w kwestyi nieskoficzono&ci dwiata raz 
ntrzymuje, ie n^^i&t ma niezawodnie jakieA ostateezae 
granice'' '), inny zd6w raz powiada: „nie obstaj; za abso- 
lutnq niemoiliwodci^ nieskoi&czono6ci Awiata^ ^). Niemniej za- 
stanawiaji^eq jest a przyrodnika - filozofa niekoDsekwencyja, 
ktdra zdaje si; zdradzad, ii autor niedokladaie zdaje sobie 
spraw; ze stosunkOw dynamicznych w organizmacb iywych. Na 



») Ibid., 106. 

•) Ibid., 196. 

«) Ibid., 134. 

*) Ibid., 142. 



*) Jed^nem trddlcm iywych aii przez iycie zuiywanych, t. j. 
Awiatla i ciepUi jeat olbrzymia masa materyi, zwana sloA- 
ceiD; ale nic nie wiemy o ^adnej wymianie materyi zt%d 
wfatdnie wynikaj^cej. Rzecz tak si^ ma: rodliny, czerpi^c 
8w6j pokarm z cial wzgl^dnie tak prostycli; jak lotne 
swJi|zki w^gla, amoniak, woda, wytwarzaj^ z nich nader 
skomplikowane i nieatale ciata orgaoiczne. Zwierz^ta prze- 
ciwnie wyioagaj^ przewainie poiywienia jut organicznie 
przez rodliny albo inne zwierz^ta przerobioncgo. Rodlina 
iyje koflztem tych saroych cial, co i zwierzQ trawoierne — 
bialkdw, tluszczdw, w^glowodan6w — z ^ jednak rdinic^, 
te rodlina przewatnie sama wyrabia Bobie te ciala organi- 
ezne, gdy tymczasem zwierz^ masi je koniecznie do8ta6 
jui gotowe. Zt^d iywienie si^ rodlin przedstawia nam dwa 
procesy : proces, przygotowuj^cy materyja} orgaDiczuy i pro- 
eea budnj^cy z tego matetyjala komdrki, tkanki, narz^dy; 
chociai dia rodlin zdaje si^ by6 rzecz^ do pewnego stop- 
nla oboJQtn^, czy one mnsz^ same dla siebie wytwarza6 
poiy wienie organiczne, czy otrzymuj^ jut gotowe, czego 
dowodem szczepy na obcych gatunkacb, owado-Jserne i mi^- 
soterne ro&liny oraz grzyby, ktdre mog^ wyrasta^ zardwno 
na Bstucznych mieszaninach mineralnych i na cialach or- 
ganicznych. Skoro rodlina, tak samo jak zwierz^, potrze- 



251 

8tr. 26 czytamy, ie istnieje ustawiczna wymiana materyi 
pomi^zy trzema krdleatwami przyrody, „bo iyciC; zuiywa- 
j^c ftywe ally materyi, tej wymiany nieustannej wymaga." 
Dalej jednak (str. 36) czytamy: ^iycie ciqgle zniywa poten- 
cyjooaln^ bUq pochloniQtych materyjaldw^. Skoro nwzgl^- I 
dnimy, te fizyka spdtczesna w nazwach: ^iywej sily*' ^ 
i ,8i>y potencyjalnej*' rozrdl^nia dwie odr^bne postaci energii k 
i jeieli nadto przyjmiemy, ie, zgodnie z wymaganiami logiki, 
w obo powyiszyeh zdaniacb terminy „iycie" i «zn2ywa£^ 
zaehownj^ toj^^same znaczenie, to slnsznem b^dzie wymaga- 
nie, aby siq antor zdecydowal jakod w tej alternatywie 
i OTzekl Btanowczo, ezy iycie zniywa potencyjaln^, czy iyw^ 
8il$, czy obie jednoczednie. Pytanie to o tyle jest doniodlej- 
sze, ie na tym wtaAnie pnnkcie opiera si^ kardynalne za- 
danie calej ksi^iki — przedstawienie ogdinego obrazn ce- 
lowego plana w przyrodzie '). Takie trndno racyjonalnie po- 



252 

godzi6 twierdzenie , i,e „w mndstwie przypadk6w dzialanie 
bywa bezcelowe albo wr§cz przeciwne wiadomjm zamiarom 
natary^ (115), z innem twierdzeniem , ie W8zechwiedza Bo- 
ska z g6ry przcwidziala i obmydlUa celowo ka&dy oajdrob 
Diejszy szczegdl we wszechswiecie (189); te w kai^dym szcze- 
gdle naleiy widziec powody celowe, moraine, ktdre dobroc 
Stw6rcy na oka miala (196), ze „nieiiia nic w swiecie, 
coby z ide^ celowodci i m^droici tw6rczej w widocznej stalo 
8przeczno6ci^ (98). Je8tto wainy pnokt w doktrynie celowo 
dci, kt6ry, jui pomijaj^c niemoiliwodd jakiegokolwiek naoko- 
wego uzasadnioDia, wprost ze stanowiska formalnego przed- 
stawia niepokonane trndnodci. Jednak i tn w arsenale argo 
mentacyi teleologicznej znajd^ siQ podobno dwie odpowiedii. 
Popierwsze, wybryki niecelowe pochodz% od materyi, kt6ra 



buje do iycia: bialkdw, tiuszczdw i weglowodaD<$Wy wier 
potrzebuje id ona tlenu do wewn^trznych procescSw cza- 
Bteczkowych, a gdzie istnieje spalanie siQ tych m&teryja- 
Idw, tarn musi by6 wydzielanie biq ciepla i strata tej iywej 
sily. Rodliny atoli w ekonomil dwiata organicznego prze- 
wa^nie gromadz^ zapasy energii potencyjonalnej , kosztem 
iywych ail ciepla i dwiatla, pochodz^cych od s^oAca^ pod- 
czas gdy zwierz^ta przewainie trac^ te zapasy energii po- 
tencyjonalnej , przez rodliny nagromadzonej , pod postacU 
sily £ywej ciepta 1 ruchdw mecbanicznych , ktdre niepo- 
wrotDie gin^ dla ekonomil dwiata organicznego. Z tegOj 
te rodliny gromadz^ zapasy energii potencyjonalnej kosz- 
tem iywycb sil ciepla i dwiatla alonecznego, nie wypada 
bynajmniej konieczDod6 wymiany materyi pomi^dzy trzema 
krdlestwami, bo iywe sily sloAca, dostawszy si^ do eko 
nomii i^ycia, nie kr%^ potem, lecz przeszedlszy szere^ 
przeksztalceA , wypromieniowuj^ w koAcn niepowrotnie 
dla tej ekonomii; tak \i sloAce mnsi do8tarcza6 wci^i no- 
wych zapasdw sily ^ywej^ nie otrzymuj^c nic napowrdt, 
wbrew twierdzeniu ks. MorawsejeqC; ie wymiana na tem 
polega, jakoby rodliny i zwierz^ta, zniywaj^c sily Swiata 
nieograniczonego, musz^ je ^napowrdt mn oddawad," za> 
pewne aby mic6 zndw co ztamt^d czerpad. Nie, laftcach 
; jest rozemkni^ty: iycie czerpie 2ywe sily od sioAca^ ale roz* 
; trwaniaje, o ile dots^d wieroy, w przestworach nieograniczonycfa. 



253 



ma by6 najmniej zdatnym materyjatem do osi^gania twordw 
celowych. Frzeciwko tema jednak wyst^pujq zarznty : mate- 
ryja, jako ,bienia," jest wladnie najlepszym, najbardziej po- 
datnym dla wszelkich wyrob6w materyjalem , o czem wlad- 
Die dwiadczy przemysl Indzki; zreszt^ dlaczeg62 B6g, kt6- 
rego jiai jest wszechmocne , stworzyl materyj^ tak celowo 
niezdatn^y 2e ona moie uiekiedy celom jego wymykac si^, a na- 
wet je krzy2owa(S? Atoli kwestyja stworzenia materyi bywa 
dyskretnie pomijan^ przez teleolog6W; albo nwiklanq w sprzecz- 
noict Dienniknione z ro^drodei^ celowo dzialaj^c^, jeieli te- 
leology podoboie jak Janet, przyznaje, ii materyja jest wy- 
padkiem opatrznodciowego aktu tw6rezego ^), Drnga odpowiedi 
moglaby brzmiec: Diecelowo66 po to isfDieje, aby tern dobit- 
niej zazDaczyi celowodd, przenikaj^cq cal^ przyrodQ, i^2A,thj 
celowodc nczyni^ bardziej Damacaln^ i oczywist^, podobnie 
jak zr^czny akrobata podczas najniebezpieczniejszych zwro- 
t6w pozornie pada, aieby na chwil^ zaniepokoi6 widza i tern- 
bardziej zadziwid go zrQczDodci^ swoj^" '). Nie jestto iart 
bynajmniejy owszem, argnmentacyjq podobn^ teleolodzy po- 
stognJ4 siQ bardzo cz^sto: tak, na pytanie przez siebie sa- 
mego postawione — dla czego, w brew ogdlnemn planowi 
pi^kna w przyrodzie, niektdre istoty sq brzydkie — ks. Mo- 
ra wski odpowiada: „By przez te cienie w obrazie, jak m6wi 
sw. Tomasz, wyst^pila dwietnodd i doskonatodd caloici.^ Ilei 
bamorystyki w tym racyjonalizmie teleologicznym ! 

prngim kamieniem obrazy teleologdw • racyjonalistdw 
jest przenoszenie praw mySli na przyrod^ objektywn^, za 
pomoc^ tych praw wladnie poznan^, przypisywanie dwiatn 
realnema racyjonalnodci czyli konsekwencyi roznmowej. Wszyst* 
kie spekulacyje teleologiczne o przyrodzie Hartmann6w, Ja- 
ifET6w i ks. MoRAWSKiEGo, to jeden ci^g zlndzeA w tym 



') I^es causes finales , 530 — 533. „Aucun effort de notre es- 
prit ne noiis permet de concevoir un pMnomine naissant 
spontaniment du niant, sans etre provoque par qaelque 
chose d'anterieur.^ Janet, ibid. 286. 

") Janet, ibid.^ 60. 



254 

kiernnka. Jakim sposobem „w dwiecie tjm panaji^ pore%dek, 
harmonija i rozum? — zapytnje Janet '). ^Mateiyja — lo- 
zamaje on — pozostaje materyj^, czyli snbstratem , wanm- 
kiem rozwoja zjawisk; sila r6wnie2 pozostaje tern, czem jest, 
przyczyn% rachn. Ani w jednym, ani w drngim z tyeh pier- 
wiastkdw nie zawiera sig zasada rozwoja racyjonalnego. Co 
najmniej, trzebaby doda6 trzeci pierwiastek, a wi^ idef, 
ktdraby byia przyczyn^ kierowniczq, co znaezy tylei, co 
zwrdcenie si$ do doktryny celowo6ci." ') Czetn jest ta dok- 
tryna, w cz§6ci juiedmy widzieli; w cz^dci zobaczymy niiej; 
ta ehodzi o ra&yjfinalunLfrzyrody, jeden z dogmat6w tej 
doktryny. 

Nie naleiy sobie wyobra2a<i, te teleolodzy bardzo snb- 
tylizaj^ w sprawie przenoszenia racyjonalizma wlasnego na 
przyrod^; owszem, dzieje si; to bardzo prosto, po gospo- 
darsku: ^Przyroda — rozamnje Janet — coby stworzyb 
zwierz; trawoierne i niestworzyla trawy, bylaby medoTzecziu|. 
Otdi^ przyroda niedopuAcila si; tej niedorzecznodci : stwony- 
ws'/y zwierz§ trawoierne, stworzyla takie traw;; nksztaho- 
wawszy oczy i nszy, stworzyla 6wiatlo i difcwi^k^ *). Stan%- 
wszy na tem stanowiska^ moinaby wykazac, ie przyroda ta 
dopaszcza si; wi;cej niedorzeczno6ci , mt aktdw racyjonal- 
nych, bo zawsze i wsz^dzie tworzy o wiele wi^cej istot, 
kt6re musz^ gin4<i dia braku warank6w niezb^dnych do ty- 
cia, nii istot, kt6re znajduj^ traw; gotow^ i nposatone s^ 
w srodki do zdobywania jej sobie. Zwolennicy teleologii 
ch^tnie wypelniaj^ dziela swoje przykiadami racyjonalno&ci 
przyrody w powy^^szym styla i kaidy icb znajdzie wielk^ 
obfitod6 w kaidej ksi^ice, tenia przedmiotowi po6wi;conej. 
Nas ta obehodzi og6lna zasada , ±e wszystkie tego rodzaja 
pseudo-fakta zwykly achodzi6 za dowody, ie wszecUwiat 
jest arz^dzony racyjonalnie. Jestto najelementarniejsze zla- 



') Ibid., 416. 
•) Ibid., 320. 
") Ibid., 267. 



265 



dxenie. Swiat poznajemy nie sam w sobie, lecz, jako ogdt 



\ 



, zjawisk i stosank^w pomi^dzy niemi zachodz^c^ch^ przez t \ 
ryzmat wlasnego roznmn, na zasadzie praw naszej wlasnej ' ^ 

f pereepcyi i wlasnego myilenia. WiedzBi^j^Zi^^ o fiwiecie 
przybiera postaii takich symboldw subjektywnych , jak wyo- : 
braienia, poj^ia, prawa przyrody, bypotezy, teoryje. Gala i 
pixedmiotowa tre66 tych sjmboldw powstala oczywidcie pod 
wplywem wypadk6w zewn^trzoych i porz^dku, w jakim one 
auicbodz^ ; nie dziw tody, ie, zwracajqc si§ nast^pnie do zja- 
wisk przyrody, znajdajemy w nich ten wladnie porz%dek 
i zaleinoAci wzajemne, kt6re stanowi^ tre66 naszych poj^d, / 

praw, hypotez, teoryi. ChcieiS z tego wysnawa6 wniosek / 
o rozamie przyrody, to znaczy, wpada6 w kolo bi^dne bez 
wyjicia. Nie 6wiat jest racyjonalnie zbadowany, lecz od- 
wrotnie dowodzi to, ±e tre66, wypelniaj}|ea nasz umysl, pow- 
stala pod wplywem zjawisk i ich porz^dku we wszechdwie- 
cie. Es. HoRAWSKi oytaje zdanie Naville'a, „ie odkryeia 
nankowe wymagaj^ racyjonalnycb poszakiwafi, poszukiwania 
za6 takie snponaj^ w dacha ludzkim jak^d z g6ry dan^ pe- 
wnoi6, ie spotka si^ w natarze z harmonij^, jednodci^, ra- 
cyjoaalnodci^ y czyli zgodnodci^ praw natary z prawami my- 
iU' '). Opinija ta filozofa francaskiego bynajmniej nie po- 
iirierdza slasznodci podsnwania racyjonalizmu przyrodzie; 
owszem, jest ona jednem z tych nieporozamiefi , kt6rych 
w dziejach metafizyki znajdujemy wielk^ obfito6£; nie zwrd- 
cooo ta awagi na fakt, ie kaide t z. prawo natary jest 
wypadkiem oddziatywania przyrody na nasz amysl, ie zatem 
naleiy rozrdiniad dwa te czynniki i role ich wlaAciwe. Skoro 
znajdajemy, te porz^dek natary zgadza si^ z tredci^ amyslu 
naszego, to pocbodzi to ztqd, ie treAd ta powstala ^oj ^gply - 
wem tejie natary; jeieli zad znajdajemy, ie prawa myUenia 
dgjn si; stosowad do wykrywania nowych praw natary, do- 



*) Gel. w nat 183, cyt. Nayille, La physique modeme. Etu- 
des historiques et philosophiques. Przeklad polski — Era- 
k6w, 1885. 



266 

wodzi to tyiko, te w og61e nic inaczej pozna6 moiemy, jak 
przez prjzmat wtasnego mydlenia, ±e zatem tai sama przy- 
roda za pomoc^ tego samego narz^dzia pozuawaoa, da za- 
sadniczo analogiczne wyniki teoretyczne *). Owa „z g6ry 
dana pewQo66" ztqd pochodzi, ie poprzedoie dodwiadczenie 
/ nanczyio nas, it przyroda objawia pewne stale przyezynowe 
i zaleinoAci zjawisk^ 2e nadto ka^d^ nowonabyt^ wiedz§ z ko- 
nieczDodei Qsymbolizujeniy we^ilug praw mydlenia wlasnego. 
PewD0§6, z jak^ oczeknjemy, i^. poddawszy materyja} fak- 
tyczny, doAwiadczalny, przerdbce umyslowej , otrzymamy 
prawo jakied przyrody, opiera sig oa jedonstajnofici popned- 
nich do6wiadcze6; zkdzenie zad, „ie s\q spotka w natnne 
racyjonalnodii/ polega na tern, ie w kaidej naszej wiedzy 
przyrodzie znajdujemy robots uoiysla wlasnego, spoty- 
kamy sie z wlasnym rozumem. Jeieli cecby rozanm przjj- 



*j Mutatis mutandis, mo^na si^ tu powolad na Kanta: ^Es 
isL*. Mary dass die erste Bedingung, namlich die, unier 
der allein Gegenstdnde angeschaut werden kdnnen, in der 
That den Objekten der Form nach a priori im Gemutk 
gum Grunde liege. Mit dieser formalen Bedingung der 
Sinnlichkeit stimmen also alle Erscheinungen nohthwendig 
Uhereiiiy weil sie nur durch dieselbe erschcinenf d, t. mi- 
pirisch angeschaut und gegebem werden kOnnen. Nur fragi 
es sichj ob nicht auch Begriffe a priori vorausgehen als 
BedingungeUj unter denen allein etwas, wenn gleich nichi 
angeschaut, dennoch als Gegenstand uberh^upt gedackt 
wird; denn alsdann ist alle empirische Erkenntniss d^r 
Gegenstdnde solchen Begriffen noihwendiger Weise gema.^, 
weil ohne deren Voraussetzung nichts als Objekt der Er- 
fahrung moglich ist', demnach werden Begriffe von Gegen- 
st&nden uberhaupt als Bedingungen a priori alter Er- 
fahrungserkenntniss zum Grunde liegen; folglich wird dit 
objektive Giltigkeit der Kategorien als Begriffe a priori 
darauf beruhen, dass durch sie allein Erfahrung (der Eorm 
des Denkens nach) mdglich sei. Denn cdsdann beeieken 
sie sich nothwendiger Weise und a priori auf Gegm- 
st&nde der Erfahrung, weil nur vermittelst ihrer itbtrhaupi 
irgend ein Gegenstand der Erfahruug gedacht werden kann.^ 
Kritik d, rcinen Vernunff, loc. cit.^ sir. Ill, 



257 

miemy w og6Ie za cechy „rozumnoSci" czy raoyjonalnodci, 
to nic dziwnego, ^.e je w wytworach Daszego rozamu znaj- 
dziemy, ale He bgdzie, gdy sig damy uwiedd pozorom i prze- 
oiesiemy je na pbjektywn^ przyrod§. 

Harmonija, jedood6^ racyjonalDo66 — h^ to poJQcia, kt6re 
powstaly w umydle naszym pod wplywem dodwiadczenia ze 
WD^trzoego i wewn§trznego, kt6ryeh jednak objektywizowad, 
odnosid wprost do natary nie wolno, zanim si^ z nicb uie 
wjdzieli tego picrwiastku, kt6ry pocbodzi od naszcgo rozu- 
ma, naszych nczad, pragniei^ i d^iaoSci. „Zgodnodd praw 
Datary z prawami mydli^ nie dowodzi racyjonalnoi^ci dwiata 
zewD^trznego, bo ten ani racyjonalnym, ani nieracyjonalnym 
Die jesty lecz dowodzi. jedynie, „i.e prawa nafury" s^ to for- 
moiy, zbndowane wedlug praw mydii na podstawie dodwiad- 
czenia faktycznego i przeto z prawami mydli nie aprzeczue, 
a objektywnej rzeczywiftt^Aei symbolicznie odpowiadaj.4ee. 

DIa illuatracyi weimijmy zn6w jeden z wielu przyUa- 
d6w. Ks. MoBAWSKi utrzymnje, ie proces oddychania rofilin 
jest odwrctn}' do procesu oddycbania zwierz^t, te mianowi- 
cie ^zwierzfta, oddychaj^c, cblon^ tlen, wyziewaj^ zad kwas 
wjglowy;.,. rodliny oddyebaj^ w przeciwny spos6b: cMon^ 
kwas w^glowy a tlen wydzielaj^** M ; i Qa tem opiera cz§6c 
6woich apekulacyi teleobgicznycb nad przyrod^. Tradno za- 
przeczyi, ±e domniemane to prawo natury godzi si^ najdo- 
skonalej z prawami mysli, ale, eo godne uwagi, it wrgcz temu 
przeciwne prawo, glosz^ce, te proces oddychania u roSIin 
jest znpelnie taki gam, jak a zwierz^t,— rdwniei doskonale 
godzi 8i$ z prawami my61i. Ot6t tak sIq rzecz ma, ie w}a- 
6nie draga ta formula, utoisamiaj^ca oddycbanie roslin z od- 
dychaoiem zwierz^t, jest dzi6 pewnikiem naukowym, do- 
^wiadczalnie stwierdzonym *) , i gdyby nasz „przyrodnik — 



") Ibid. 39. 

') DawnieJ mniemano, 2o rodliny oddychajj^ kwasem w^gla- 
nym i wydycfaaj^ przy oddychania tlen. Chocia^ wiedziano, 
ie ro&Iiny w ciemnodci wydzielajq kwas w^glany i chlon^ 

W)dz UoMl.-hi»Uir. T. XXII. 33 



268 



filozof^ uwainiej nieco byl czytal chociaiby KukUD. Ber* 
kabd'a, na kMrego si; tak ch^tnie powoluje; toby z pewno- 
6ci^ zaoszcz^zil sobie tego niemilego nieporozamienia. Co 
prawda, nie bylby moie wtedy tak odwainym w swoicb wy- 



tlen, ale Duhas i Bodssingault objaSniali to prze8%cza- 
niem si^ kwasa w^glanego z grantn. Obecnie, dzi^ki pra- 
com Sachsa y HoPFE - Seilbr'a i Kl. Bsrnard'a wiemy, 
ike tak nie jeat. Protoplazma ro61inna, bezbarwne cz^ci ro- 
61in, korzenie, nasiona posiadaj^ zasadniczo teisame wla- 
snoftciy CO i tkanki zwierz^ce. Rozklad kwasn w^]an^;o 
i nwalnianie tlenu ze zwi^zkdw w^gla jest spraw^ zieleni 
(chlorofiln). Tak same jak zwierz§, przy oddychanin ro- 
61ina pochlania tleu i wyziewa kwas w^lany; i tak samo 
nast^pstwem procesu oddychania u rodlin jest wytwarzanie 
si^ ciepla. (Cl. Bebnard: Legons sur les phhiomenes de 
la viCy Uy 141 — 203). Sama nawet protoplazma zieleni, 
jak kaida protoplazma zwierz^ca, iyje — wchlaniaj^ tlen 
i wydzielaj^c kwas v^glany. Gzynno66 zieleni^ polegaj^ca 
na rozkladaniu przy pomocy promieni dwietlnych kwasn 
w^lanego i wchlaniania w^gla, jest czynnoScl% odiywez% 
ale bynajmniej nie oddychaniem (Cl. Bernabd, ibid. I, 
143, 150, 274. II, 220 — 240). Zreszt^ pami^U^ naleiy, 
te istnieje rdwnieis zielch zwierz^ca z wladciw^ sobie ezyn* 
no&cia ; ziarna tej zieleni dostrzegli Cohn, Stein, 8GHirL.TZs 
i in. a wieln pierwotniak6w i wymoczk6w, u zwierzokne- 
w<$w i robakdw: Euglena viridis^ Stenior polymorphus^ 
Hydra viridiSf vortex viridis^ ascidia i t. d. Wszakie z tem 
ostatniem wi^^e si^ jeszcze kwestyja t. zw. symbiozy. 
Mianowicie, prace Cienkowskiego (1871), braci H£Btwiq'6w, 
WQgierskiego uczonego Getza Entza (1876), Bbaiii>t'a, 
Hahann'a i wieln innych dowodz%, 2e zieleA, w niektdiych 
ni^Rzych organizmach zwierz^cycb napotykana, wyrabia si^ 
nie przez tei organizmy, lecz przez kom^rki rosUnnei iy< 
j%ce, jako oddzielne istoty organiczne , w tkankach danego 
iyj^tka na prawach t. zw. przez De Barte'qo symbiosj, 
t. j. wspdlnego, wzajemnie poiytecznego poiycia. Jednakie 
Engelmann znalaz} n iyj^tka, zwanego voriiceUoj jednostaj- 
nie rozloiony barwnik zielony, ktdry, jak tenie Ehgelhaiik 
dowldd}, podobny jest bardzo do zieleni rodlinnej. (Ehgel- 
MANN : Ueber diierisches Chlorophyll. PFLt/GER's ^c^ /. 
Fhysiologie, XXXII, r. 1883). 



259 



wodach teleologicznych, ale za to bylby unikn^} zarzutn Die- 
znajomo&ci elementdw fizyjologii i Dad to dowiedzialby si^ 
nietylko, ±e hypoteza racyjonalna jest niezb^do^ jak stnszDie 
twierdzi Kl. Bernard, ale czem bye powiona hypoteza ra- 
cyjooalna i jak dalece zgodnodi domniemanycb praw przy- 
rody z prawami mydli nie jest r^kojmi^ prawdy naukowej. 
Swiata wymydle^ nie moina — trzeba go pozna6. 



V. 

Wiele zwyci§8tw pozornych odnie6Ii . zwolenniey eelo- 
wo6ci i dziA jeszcze odnosza, strasz^c przeciwnik6w swoich — 
deterministdw i ewolacyjonistdw — widmem tak zwanego 
„przypadka'' albo „AIepego przypadkn^. Ustawiczne 
oapaici teleologdw na tych, co si^ odwoluj^ do przypadkn, 
jako do instancy!, maj^cej wyjadnia6 powstanie w og6le da- 
nego porz^dka rzeezy w przyrodzie, albo poszczegdlnyeh jej 
twor6w, bylyby znpelnie na miejscu, gdyby nam wykazano, 
CO teleolodzy roznmiej^ przez przypadek, a co ich przeciwni- 
cy. By6 moie, 4e wtedy zrozumielibyfimy, w jakim stopniu przy- 
padek moie lab nie mote uchodzid za objektywny czynnik 
w przyrodzie , Inb za zasad^ wyjadniaj^c^ porz^dek dwiata. 
Wtedy takie okazatoby sig prawdopodobnie, ie teleolodzy 
oajmniej maj^ prawa do robienia zarzat6w z tego, do czego 
sami raz po raz si^ nciekaj^, w co sami wierzq: ^Teoryja 
przyczyn celowych — jak zapewnia Janet *) — bynajmniej 
Die zaprzecza istnienia.przypadka w przyrodzie^; tylko tam, 
gdzie zjawisko zachodzi stale, „nie mote byd ono skntkiem 
czystego przypadku'' '), ale takie zjawisko, jak spadnifcie 
meteom na ziemi^, moie by6 dostatecznie wyjadnione przez 
przypadkowe spotkanie si^ ziemi z asteroidem '). Innemi slo- 



') Ibid. 281. 

*) Jamet, ibid. 37. 

') Ibid. 33. 



260 



wy przypadek teleolodzy przyznaj^ tarn, gdzie si$ decydnj^ 
aznad wyl^czne panowanie ^dlepego mechaoizma^ , materyi 
i sit mechanicznych materyj^ poraazajqcych. Obroficy celo* 
wodci twierdz^, ie nie mog^ zrozamiec, jak przypadek z mar- 
twej materyi, z atom6w o mechanicznych wlasnosciaeh, mote 
budowac skomplikowane organizmy, ale natomiast daj^ do 
zrozumienia, jakoby calkiem bylo dia nich rzecz^ jasni^ jak 
przypadek moie wytwarza6 to i owo, w og61e wszystko, co 
siQ im oboj^tnem lub prostem wydaje. Zk^din^d w pismach 
ewolucyjoDist6w bijolog6w napotykamy cz^ste odwolywanie 
sIq do przypadka tarn, gdzie trzebaby wyjadnid, zkad pier- 
wotnie powstal dacy zaczqtek organn Itib czynnoSci orga- 
nicznej; kt6re si^ nastcpnie rozwijaj^ albo zanikaj^ pod wply- 
wem pomyfilnych lub niepomyfilnych warunk6w otoczenia. 

Zt^d mo^na si^ przekona(5, ie jedni i drudzy niezbyt 
siQ kwapi^ z zapnszczaniem siQ w gl^bsz^ krytyk^ poj^cia 
przypadku. Teleolodzy, co najwyi^ej, w wycieczkach swoich 
przeciw „dlepema mcchanizmowi" uciekaj^ sig do rachonku, 
by wykazad jak dalece nieprawdopodobnem jest przypuszcze- 
nie, aby przypadek dan^ skomplikowan^ caloSc m6g} wy- 
tworzyc. Wz6r tego rodzaju jalowych i celu chybiajjicych 
zarzutdw podal Cycero *;, gdy, zbijaj^c materyjalist^w, we- 
diug kt6rych dwiat mial powstac z przypadkowego zbiegu ato* 
mow materyjalnych, zapyty wal ich, dlaczego nie przypnszczaj^ 
it litery alfabetu laciiiskiego, rzacone na traf, mog% si^ tak 
uloiyd, te powstan% Annales Enniusza, albo przynajmniej 



*) Be natura deorum^ II, 37: Hie ego non miror, esse quetn- 
quam, qui sibi persuadeat corpora quaedam solida atqxie 
individua vi el gravitate ferri mundutiiqiie effici omatissi" 
mum et pulcherrimiim ex eorum corporum concurshne for- 
iuiia. Hoc qui existimai fieri potuisse, non inteUigo cur 
non idem putet , si inmimerahiles unius et riginti formae 
Utterarum vel aureae vel quales lihet aliquo coniciantur^ 
posse ex iis in ierram excussis Annales Enniij ut deineeps 
legi possintj effici; quod nescio an ne una quidem versu 
possit tantum valere fortuna. 



261 



jeden wiersz tego utworu. Przyklad ten tulal 8i§ przez cale 
wieki po pismach teleolog6w i ich przeciwnik6w : Tolland? 
Locke, Helvetius, Diderot, Holbach, zastqpili w nim tylko 
Annales przez klasyczniejsz^ Iliad§ ; Jan Huber woli w tym 
razie De return natura Lukrecyjusza; ks. Morawski zostal 
wiemy Iliadzie. Jestto jeden z przykad6w, jakie nieporozu- 
mienia powstawac moga, gdy si^ nie podda poj;6 krytyce 
Daleiytej, jak wieki cale i pokolenia spierac si^ mog^ o Die, 
poz6r tylko. 

PrzypuWmy , 4e rozebralifiray ezcionki calej Iliady, 
i, zmieszawszy je naleiycie, mo^emy rzucac na cbybil trafil. 
cd4 wi§c chodzi ? Czy o to, jakie jest prawdopodobiefistwo, 
ie za pierwszym czy kt6rym§ tani rzutem z kolei uloiy si§ 
Iliada? Prawdopodobienstwo to jest nieskoAczenie male, ale 
matematycznie przy odpowiedoich danycb da}ol^j;^«iiJ wyra- 
zii Zt%d jednak nie wypada bynajmniej, aby przypadek 
nlotenia si^ Iliady czemkolwiek r64nil si$ od wszelkiego in- 
nego przypadka, o ile elementa pozostan^ te same, od przy- 
padkn, gdyotrzymamy wierutny bezlad; owszem, prawdopo- 
dobieibatwo, 4e za pierwszym rzutem otrzymamy wszelki do- 
wolny uklad czcionek Iliady, jest jednostajnie nieskonczenie 
male. A jednak zawsze jakiS uklad wypad6 musi, kt6ry, by6 
moie, te si^ potem nie powtdrzy przez milijony lat rzucania. 
Katdy taki uklad ze stanowiska prawdopodobiei^stwa mate- 
matycznego ma zupelnie tyle4 szans przyjdcia do skutku, co 
i Iliada. Gdy si; m6wi o mo4liwych kombinacyjach czcionek, 
nie naleiy wiklac takiej rzeczy, jak sens, jaki ktod mote do 
danej kombinacyi przywi^zywad, bo to jest dia rachunku 
kombiDacyi oboj^tnem ; kombinacyja odpowiadaj^ca Iliadzie 
wydaje siQ dlatego czemd szczeg(3lnem, 4e posiada ona sub- 
jektywne znaczenie, zupelnie ze wzgl^dn na rachunek praw- 
dopodobieAstwa oboj^tne. Pomimo tego jednak ks. Morawski, 
zaprzykladem innych teleolog6w, powatnie zapytuje: „Czemut 
w takim razie nie przypuszczacie na seryjo , 2e . . . Iliada ta- 
kimie przypadkiem, bez niczyjej mysli powstala?^ '). Dla- 

') Ibid. 65. 



262 



tegO; odpowiadamy , te nic nas nie nagli do niedorzecznjch 
przypaszczeA; kaide za6 nieazasadnione przypnszczenie jest 
niedorzecznodci^. Z dodwiadczenia zar6wno osobistego, jak 
zbiorowego i tradycyjnie Dam przekazanego wieniy, te poe- 
mata pisuj^ ludzie speeyjalnie do tego uzdolnieni ; przeciwnie 
zai, jtadne dodwiadczenie nas nie uczy, aby kto6 przez cak 
wieki rzucal czcionki i w ten spos6b otrzymywal poematy. 
Innemi slowy, objadniamy powstanie Ilijady w 8po86b najliar- 
dziej z dodwiadczeniem zgodny. Wrdcimy jeszoze do tej kwe- 
styi z innej nieco strony, tn zad zanotojemy fakt, te zwo- 
lennicy doktryny teleologicznej opacznie rozumiej^ poj^e 
przypadka, skoro siQ do takich roznmowafi aciekaj^ 

W ijcin potocznem pr^rp^dkjVTn nazywamy kaide zaj- 
ic\Qj kt6rem jcstesmy przekonani, ±e nie daloby si^ pne- 
widziec, a zatem i oczekiwanem by6 nie mog}o; przewi- 
dywanie atoli lab nieprzewidy wanie jakiegod sajScia 
bynajmniej nie orzeka o objektywnej naturze samego zajAcia 
i jego moiliwych uwarunkowan ; wyrazy tc oznuczaj^ oczy- 
wiScie tyiko nasz Rubjektywny stosunek do danego zajikia. 
Ze jednak nioinoi&6 przewidywania opiera siQ na znajomoSci 
stalego biegu zjawisk, stalych praw przyrody, tedy latwo 
zrozamied, dlaczego tak cz^sto przypadek okreSlano jako gra- 
ni^^zne poj^cie wiedzy ludzkiej. Hume powiada: ^Chociai 
w swiecie nie ma wcale przypadku, jednakie nasza niezoa- 
joniodc rzeczywistej przyczyny pewnego zajdcia w tym sensie 
oddzialywa na nasz umyst i rodzi tego rudzajn wiar$ albo 
mniemanie" *); „wyraz przypadek — m6wi Quetelet — slu- 
ty arz^dowo do zamaskowania uiewiedzy naszej*' *); Aleks. 



') Though there be not such a thing as chance in the worldj 
our ignorance of the real cause of any event lias the same 
influence on the tmderstandino and begets a like species of 
belief or opinion. — Philosophical essays concerning hu- 
man understanding, 6. — Pordwnaj takie studyjum Wilb. 
Windelband'a : Die Lehren vom ZufalL Berlin , 1870. 
Z pracy tej zapoiyczamy niektdre daty. 

') Lettres aur la theorie des probability, str. 14. 



263 



Humboldt pisze: „Przypadkowem w powstawaniu planet wy- 
daje siQ cziowiekowi to, czego on nie zdoial genetycznie wy- 
jainid" ■); takie Spinosa: ,0 rzeczy pewnej m6wimy, iejest 
przypadkowa tylko dlatego, ±g brak nam poznania" '). 

Z powyiszego jest oozy wista, ±e i w poj^eia przypadka 
naleiy wyrdiniad dwie sktadowe cz;6ci poznawcze: subjektywn^ 
czyli podmiotow^ i objektywn^, ezyli przedmiotow^. Poj^cie 
przypadkn w powyiszym znaczenin jest abstrakcyj^ odwszyst- 
kich tych zaj&i, gdzie danego zjawiska nie umiemy wyjai§ai6 
z praw przyrody w og6le nam znanych, albo gdy nie mo- 
iemy go odnie6<i do prawa lub og61nej zasady, ktdra nas 
w danej chwili obcbodzi. Pojecie wi^c to wcale nie dotyezy 
natnry samej rzeczy i przeto wyja6nia6 takowej nie moie; 
przenoszenie poj^cia przypadku na objektywue fakta i sto- 
sanki jest pospolitym bl^dem naiwnego realizmu. W rzeczy- 
wistoici pojecie przypadku odnosi si^ wprost do BtosunkU; 
jaki zachodzi w umydle naszym pomi^dzy postrzeieniem da- 
oego zjawiska i niotnodci^ lub niemotnodei^ subjektywn^ 
powi^zania tego postrzeienia ze znanemi nam w pewnym razie 
prawami. Tak pojmowany przypadek pod 2adnym pozorem 
nie mote uehodzid za instancyj^ cokolwiekb^di wyja6niaj%cq, 
bo, przedewszystkiem , jestto poJQcie wzgl^dne , oznaczaj%ce 
nasz atan subjekty wny ; bo, powt6re, pojecie to oznacza wlad- 
oie, te pewna rzeez wyja§ni6 si^ nie daje. Tylko wrazach, 
gdy chodzi o zaznaezeniO; te pewne zjawisko nie zostaje 
w zwi^zku przyczynowym ztem, co w pewnej cbwili jestprzed- 
miotem uwagi naszej, albo gdy si; pragnie zaznaczy6 nie- 
wiedz; naszQ — tak rozumiany przypadek moie mied prak- 
tyczne czysto znaezenie. 

Teoretycznq jaIowo66 przytoczonej formuly poj^cia przy- 
padku widzieli snad^ i teleolodzy, i dlatego usilowano zusAeii 
bardziej objektywne znaezenie tego poj^cia. Janet wyrainie 



') Kasmos, 1875; I, 98. 

*) Res aliqua nulla alia de causa contingens dicitur nisi res- 
peciu defecius nostrae cognilionis. Ethica^ 1, prop. 33, schoL L 



264 



powiada: nPrzypadek nie jest przyczyn^, lecz jest zbiegiem 
przyczyD, jestto zupclnie zewn^trzoy stosaaek, kt6ry Diemniej 
przoto jest rzeczywistym pomi^dzy zjawiskami wzajemnie 
niezaleinemi*' *). Przytem Janet powoluje si^ na Cournot, 
kt6ry 8iQ wyraia: ^Przypadek jest kombinacyj% kilkn syste- 
m6w przyczyn, z ktdrych ka^.dy rozwija siq w swoim szeregn 
niezaleinie od innych^ '). Taka interpretacyja poj^ia przy- 
psldku nie jest now^: rozwin^l j^ najdokladniej Schopen 
HAUER, kt6ry zwraca uwag^ ua zgodoodd tej interpretacyi 
z etymologiJ4 wyraz6w (rj|jLp£pYjy.6;, cyixrrwjjLa, contingenSy aca- 
dens. Niemieckie Zufall i polskie przypadek rdwniei 
oczywidcie z tem si^ zgadzaj^; ale, co najwainiejsza, Scho- 
PENHAUER podnosi, te tak rozumiane poJQcie przypadka weale 
Die neguje zasady przyczynowodci , lecz wprost wyraia, ie 
zasada ta Die ma zast6sowania do stosoDku pomi^dzy dwo- 
ma faktami) wyraia, ie dwa fakta istniej^ rdwDoczedDie lub 
Dast^puj^ po sobie, ale Die wyoikaj^ z siebie. „Kaide zajdcie 
w Swiecie rzeczywistym — sq slowa Schopenhauera — jest 
zarazem koniecznem i przypadkowem : koDieczaem w stoson- 
ku do czegoS, co jest przyczyo^, przypadkowem w stosunka 
do wszystkiego iDDCgo"'). 

Niestety, i tej formule poj^cia przypadka nie moiemy 
przyzDad znaczenia instancyi, kt6raby w jakib^d^ spo86b wy> 
jadDiala stosunki zjawisk Swiata objektywnego, i to dla dwo- 
jakiego powoda: Dasamprz6d poj^cie to takie wyrato tyiko 
nasz subjektywny stosuoek do fakt6w objekty wnych , gdyi 
od Das zaleiy, ezy dwa jakie§ zjawiska zechcemy zestawic 
ze sob^, czy nie; skoro bowiem w zaloienia zgadzamy sif, 
te dwa zjawiska Die s^ do siebie w iadDym stosunku ko- 
DieczDym, wi^c rzecz prosta, it stosuDek ten wytwaraamy 
tyIko subjekty wnie , i kt6rckolwiek zjawisko wzgl^dem dra- 
giego b^dziemy uwaiali za przypadkowe, zawsze przyznac 



») Ibid. 24—25. 

*) Cournot , art. „ llasavd^ w Diction, d, sciences philoso- 

phiques. 
») Welt als Wille und Vorstelluvg, 550. 



266 



wypadnie, te przypadkowodd ta Die nie orzeka ani wyja^Dia 
wz^l^dcm tych zjawisk, bo ona oznaeza tyiko subjektywne 
zentRwienie tego, co objektywnie w iadnym stosonkn nie jent. 
Oprdcz tego powodn, kt6ry moinaby nazwac formalnyniy ist 
nieje inny jeszcze, bardziej w glqb rzeczy siQgaj^cy. Wyiej 
zwraGaliimy jai uwag^ na to, jak dalece wzgl^dnem jest 
W8zelkie orzeczenie o niczaleinoAci wzajemnej jakicbkolwiek 
8zereg6w zjawisk ; ilei to w dziejach rozwoju mydii ladzkiej 
daloby si^ zaznaczyc faktdw^ gdzie pozorna niezale2no§6 ze- 
stawianycb zjawisk okazala si^ tylko granic^ wiedzy ladz- 
kiej, gdyi potem zaleinoSd wykryto. Arystoteles utrzymy- 
wal, te ^niema przypadku, ani zbiegu przypadkowego, jeleli 
deszcz pada w zimie, ale jest to przypadek, gdy deszcz pada 
w czasie, kiedy slofice jest w konstelacyi Psa. Nic w tern 
nie ma przypadkowego, gdy upaly pannj^ podczas kanikuty, 
ale opaly w zimie s^ przypadkiem.'' Et6ryi meteorolog zgo- 
dzi si; z tern dziS, gdy na zasadzie dlngich spostrzeiefi wy- 
krylo peryjodfczne cykle zjawisk meteorologicznycb, i gdy 
w wiela wypadkach to, co si^ wydawato przypadkowem, zdo* 
iano odaieftc do pewnych przyczjn? W tym sensie poJQcie 
przypadkn oznaeza tylko granic^, gdzie siQ ko&czy nasza 
wiedza o zwi^zka lub o wsp6lnej przyczynowej podstawie 
pewnych zjawisk lab icb szereg6w, napoz6r przypadkowo 
zbiegaji|cycb si^ ze sob^ w przestrzeni i czasie. Twierdzenie 
RtaDowcze, te dwa jakiekolwiek szeregi zjawisk zbiegly 8i§ 
bez iadnej przyczyny, ie ani iaden dalszy uklad warnnk^w, 
ani iadne bardziej og6Ine prawo, nie wyjaAni^ nam fakta 
zbietno&ci dwoch pozoruie niezale>.nych szereg6w zjawisk, 
r6wDaloby sif zapewnienia, ie znamy wszystkie motliwe 
nklady warunkdw i wszystkie prawa przyrody, tak dalece, 
it moiemy zawsze wyr6tnia6 niechybnie fakta od praw za- 
leine od fakt6w niezaletnycb czyli przypadkowycb. Rzecz 
jasna, it i w tym razie pojQcie przypadkn oznaeza tylko 
8abjektywn% granicQ wiedzy uaszej i bynajmniej natary objek- 
tywuej rzeczy wistoici nie dotyczy. 

W jakimie wiQC razie poj^cie przypadkn mogloby miei 
objekty woe zastosowanie ? Tylko w jedny m : gdyby si^ dalo 

Wjrdi. Alosof.-klltor. T. XXII. .'^4 



( 



266 



dowie66, ±e zjawisko jakieS samo przez sif powstato, ie nie 
zostalo zdeterminowane przez ^adne przyczyny. Bytoby to 
absolutne poj§cie przypadku i jednoczeSoie znpelna negacyja 
przyczynowodci. Nietrudno jedoak zrozumiec, ie dla nas, 
dla nmysia naszego jest niemoiliwodci^ stwierdzenie takiego 
przypadku w przyrodzie, bo gdyby nawet w niej by}y zja- 
wiska od iadnych przyezynowych uwarankowan Diezaleioe, 
w iaden sposdb uie zdolalibysmy dowicSc ich rzeczywistej 
niezaleinodci ^ ich samoistnego , przypadkowego objawiatiia 
siQ, albo zawsze zacbodzi6by mogla zupelnie azasadoiona 
w^tpliwodd — zk^d wiemy o ich przypadkowodci i gdzie 
pewnodd, ie nie istDiej^ przyczyny konieczne tych rzekomo 
przypadkowych zjawisk, przyczyny, kt^rych dot^d nie zdo- 
lalidmy wykryc. Mo^na dowiedc zale^nodci lab niezaleinoici 
danego zjawiska od jakiegod innego, ale uiema sposoba ado- 
wodnienia zupelnej niezaleinodci czegokolwiek od reszty 
W8zech6wiata. Gziowiek, jak si^ trafnie wyrazil Lichtekbebo, 
jest „das rastlose Ursachenthkr^ — bez wytehnienia masi 
przyczyn szukac. 

Uczony duAski E. Kuoman w znakomitem dziele 8wo- 
jem „Unsere Naturerkcnniniss ^) powiada, it jeieli determi- 
nizm Qciekal si^ niekiedy do argumentn. ±e najnmiejszy 61ad 
wolnoAci uczynilby wszelk^ uauk^ nieoioiliw^, to powiklai 
on fantastycznie nauk^, kt6ra rzeczywidcie istnieje ze swoim 
dalekim idealcm: z aniwersaln^ formal^ mateniatyezna, kt6- 
raby obj^la wszechdwiat, i w kt6r6j naleialoby tylko 8ym* 
bolowi tf oznaczaj^cemn czas, nada6 wielkosc okredlon:^ aby 
wnet z calq dcislodci^ poznac^ odpowiedni temu czasowi stan 
rzeczywistoSci. OczywiScie, it formula taka bylaby zgola 
niemoiliw^, w razie jes^eli wolna^yolaJataieje. Ale, i nie* 
zalesfcnie od tego, zdaniem Kbomana rzeczywista nauka nigdy 
nie zdola takiej formnly wytworzyd; doti^d w calej nance 



*) K. Kroman Unsere Naturerkenntniss , Beitrdge zu einer 
Theorie der Mathematik und Physik , Kopenhaga 1883, 
8tr. 239—240. 



267 



i> dacba niemasz ani dladn matematyki, naszc zad formnly 
niateniatyczae ponieki^d odDosza H\q zawsze do pewnych 
oderwanycb, pomysled si? daj^cych przypadk6w, gdyi rze- 
czywist<)66 sama jest zbyt skomplikowan^ i nieprzezroczyst^ 
<lla oaSy abydiuy j^ matematyczoie sformuiowe^ zdolali. Przy- 
tem Kroman z zadowoleniem zaznacza, \i w tej mierze zda- 
nie je^ zgadza si? ze zdaniem tak wytrawnego myilliciela, 
jak Helmholtz, kt6ry pisze: „08tateczDy eel teoretycznycb 
nank przyrodniczycb polega na tern, aby wykryd ostatnie, 
niezmieDne przyczyuy proces6w, zacbodz^cycb w przyrodzie. 
Czy w rzeczy samej wszystkic procesy mog^ by6 sprawdzone 
do przyczyn takich, czy zatcm przyroda mialaby by6 zrozo- 
rniat^ znpe}Die> albo czy zachodzs| w niej zmiany, kt6re si? 
prawn koniecznej przyczynowo^ci wymykaj%, kt6re przeto 
wkraczaj^ w dziedzin§ samoistnodei , wolnodci, tego nie b?- 
(Izieniy to rozstrzygali ; w katdym atoli razie jest rzeczy 
jasDi^y ie nauka, kt6rej celem jest zrozumienie przyrody, inusi 
wychodzic^ z zaloienia, pizypuszczajqcego mo^liw^ jej zrozu- 
miaiosc i zgodnie z tern zatoieniem musi wDioski swoje bu- 
dowaCy badad, ai, bye moie, za poiuoc^ fakt6w niezbityeh 
zmuszoDQ zostauie do uzDaoia granic swoich '). Przykro mi 
wyzDa6, ie z obu wymieniouymi mydlicielami, kt6rych tak 
>?ysoko cenie, na tym punkcie zgodzicsig ^iajuug?. Ovvszem, 
formalnie mo^^ua przypuscid istuienie takiej kategoryi byt6w, 
kt6re w ij^adnej przyezynowej zale>.DoSci od czegokolwiekbqdi 
Die zostaj^; ale przypnszezcnie takie iadnego znaczeuia dia 
naaki naszej luied Die moj^^e, dop6ki uniys} nasz pozostauie 
istutoie takim, jak jest. Moieroy wykryc tak^ kategoryjq zja- 
wisk, kt6rej zaie^nodd przyczynowa na zawsze pozostanie 
tajeronicj^; ale takiej, ktoraby Das zmusila do przyzDaoia, ie 
w rzeczy samej ooa Die podlega przyczyDOWodci, nie moiemy 
sobie wyobrazid, bo uroysl nasz nie rozporz^dza iadnemi 
drodkami do stwierdzenia, ie co6 jest zupcinie niezale^Dem, 
dopi^ki b^dzie stal Dieunikniony zarzut, \i bye moie dot^d 



*) Il£LMH0LTZ; Uelev die Erhaltung der Krafts 1884, str. 2« 



268 

nie zdolalidmy tyiko wykryd przyczyn, od ktdrych te Tie- 
komo wolne zjawiska zalei^. Twierdzeuie Kromana, jakoby 
przyj^cie zjawisk przyczynowo niezale^nych ma by6 obojf- 
tnem dla fizyki, nie da si^ uzasadniii, dopoki wprzdd nie 
udowodnimy, ie dziedzina przyczynowo niezale^^na nie moie 
mied iadoego wplywu na dziedzioQ przyczynowo^ci fizycznej: 
tego zad udowodnid nie zdolaniy, bo w og6le rodzaju i za- 
kresu moiliwych wplyw6w absolutu wolnego, o ileby takowy 
istnial; na przyezynowy bieg wypadk6w poznad nie ma spo- 
sobu. Twierdzenie Helmholtza, te jakied iakta niezbite mo- 
glyby wskazac granice , do ktdryeh siQ nauka ma zap^dzac 
w swoicb badaniaeh przyczynowych zaleinodci we wszeeh- 
6wieciey nie da si^ dla tego uzasadnid, ±e takich fakt6w nie- 
zbitycb, co do kt6rych umyst nasz zostalby nankowo prze- 
konany, it s^ przyczynowo od niczego niezale^nemi , wyo- 
brazid sobie nie moina^ o ile nie posi^dziemy rQkojmi wszecb- 
wiedzy. 

Najbardziej, jak s^dzQ, przyczynilo si^ do zawiklania 
kwestyi przypadkn uienalei^yte zrozamienie przez wielu przy- 
padku matematycznego w teoryi prawdopodobienstwa. Fak- 
tem jest; te prawdopodobiei&stwo przypadkn obliczamy tam, 
gdzie nie znamy prawa lub praw, wedhig kt6rych kaidy fakt 
pewnej kategoryi dalby sie przewidziec, gdzie nie znamy 
przyczyn, warnnkuj^cycb zjawisko: ale zk^din^d nie nlega 
w^tpliwodci; te matematyczna teoryja przypadk6w opiera sif 
wtadnie na przypuszczeniu niezlomnej przyczynowodci , gdjt 
ioaczej nie mialaby sensn ^adnego. Gdy matematyk oblieza, 
jakie jest prawdopodobie&atwo, te z urny, zawieraj^cej biale 
i czarne gaiki w okredlonyeh iloSciach, wyjmiemy bial%; gdy 
statystyk obrachowywa prawdopodobieAstwo przypadkn dmier- 
ci ka^dego krakowianioa, lub krakowianina pewnego wieko^ 
to w obn razach przypuszczaj^ oni, i^ zjawiska te zalei^ 
od pewnych stalych przyczyn, w cz^dci nieznanych zapeluiey 
w cz^dci zad znanych tylko jakosciowo, ogdlnie^ 1 tak po- 
wiklanych, te niepodobna poda6 formuty, kt^raby amoiliwtfa 
przewidywanie ka^.dego oddzielnego zdarzenia. Poniewai 
nadto matematyk wie dobrze, te okolicznoici , przyczynowo 



269 



warankaJQce obliczaae przezefi zjawiska, s^ zmienne w pcw- 
oycb granicach, wiec w racbankn swym awzgl^dnia moili- 
wie najwi^ksze szeregi cyfr, tadzie^ maximum i miuimnm 
wahan, w przypaszczenia, ii w dlngicb okresacb okoliczDOSci, 
modyfikaj^e skutki staiycb przyczyn, wzajem si; r6wDowai^.q, 
oraz, te 8^ pewne granice tej zmiennoi^ci, bo i sama zmieD- 
UiM pewnym stalym prawom przyczynowym podlega. 

6dy podrzncamy monet;, mo^e ona upa66 na jedn; 
z dwn stroD. Matematyk, abstrabnj^c od wszelkicb uxoHi- 
wych przyczyOy owzgl^dnia tyiko okoliczDod6, ±e moneta ma 
dwie slrony, na kMre pada<S mo^e, i orzeka, it prawdopodo- 
biefistwo npadni^cia monety na t; lab ow; strong jest je- 
dnostajne, mianowicie wynosi V}- ^i^ on jednak dobrze, 
ie fakt npadni^cia monety na t; a nie na drug^ strong ma 
swoje przyczyny, kt6rycb poebwycii dokkdnie nie moie, 
jak poloienie drodka ci^ikoici monety, sila i kierunek rzn- 
tn i t p. Gdyby si$ te przyczyny, a raczej elementa przy- 
czyny, daly doUadnie zdefinijowad, racbunek prawdopodo- 
bienstwa bylby wtedy zbyteczny, albowiem skntek kaidego 
rzata dalby si$ dokladnie przewidziec. Pomijaj^c atoli po- 
boczne i niepocbwytne warnnki, matematyk zastrzega si; 
te przepowiednia jego sprawdzi si; nie w kaj^dym danym 
przypadkn, lecz na wielkiej liczbie przypadk6w, gdyt przypn- 
szcza, it wszelkie jakoAciowe i iloSciowe kombinacyje nie- 
inanycb lab niepocbwytnycb warank6w tembardziej masz^ 
si; wyczerpac i wzajemnie w rachunka zr6wnowaiy6, im 
znaczniejszii b;dzie ilodd rzat6w, przy zacbowania motliwie 
tych samycb waraokdw z naszej strony. Buffon znalazl 
doiwiadczalnie , te moneta, podrzaeona 4040 razy, apadia 
1992 razy na stron; z napisem i 2048 razy na stron; berba; 
De Morgan w ten sam 8po86b znalazi, te na 4092 rzut6w 
moneta apadta 2044 razy na stron; napisa i 2048 razy na 
stron; berbu ; Jevons na 20,480 rzatdw otrzymat 10,127 na- 
p]s6w i 10,353 berby. Cyfry te bardzo si; zbli^aj^ do wska- 
z6wek racbankn, mianowicie do polowy og61nej snmy rza- 
tdw; ale we wszystkicb przytoczonycb grapacb dodwiadozeA 



y 



270 



\vidoczQ^ jest stala przewaga po stronie herbdw, zk%d ma- 
tematyk w dalszym ciagn zawnioskojc, tt mnsi istniec jakaA 
stala przyczyna tej wyraznej tendencyi; ie jednak jej nie 
ZDa, wi^c ua zasadzie wielkiej iloSci doswiadczeu bfdzie si^ 
stara) obliczyc prawdopodobD^ graaic^ dzialania tej niezna- 
nej przyczyny i wprowadxi j^, jako poprawk§, do swego 
rachunku. Tak wi^c przypadek matematyczny pod tadnym 
pozorem nie wyl^cza przyczynowoSci. 

6dy si(j rozwaia ust^py, w kt6rych filozofowie i przy- 
rodnicy powoluj^ si^ na przypadek w awoicb obja^Dieniacb 
zjawisk, Jatwo dostrzec, ii mniej lub wigcej wyrainie zawsze 
pozostaj^ oni pod wplywem bl§dnego wyobraienia, jakoby 
racbnnek prawdopodobieAstwa przypadka byi pod jakimkol- 
wiek wzgl^dem wyjadnieniem zjawiska. Tymezasem prze- 
ciwnie, racbunek prawdopodobienstwa diatego wlafinie i poty 
tylko jest potrzebny, ze i dop6ki zjawisko nie daje 8i§ wy- 
ja6nidy z wyjqtkiem tego niezlomnego pewnika, ie w ogole 
od jakichd przyczyn zaleie6 odo musi. Przypadek, jako po- 
jedynczy fakt, nie daje 8i§ obrachowa(^; w racbanku praw- 
dopodobienstwa obrachownjemy raczej stale stosunki, w gra- 
nicacb kt6rych przypadek nast^pic raoie. Prawa rachanka 
prawdopodobienstwa nio daj^ nam oczywiscie praw faktdw, 
lee/, dajjj nam normy oczekiwauia fakt6w mozliwycb i w tym 
to sensie J. St. Mill mowi, ie prawdopodobieiii^two nie jest 
whisnodci^ samego zjawiska, lecz tylko nazwf^ dia stop- 
nia azasadnienia , z jakieni zjawiska tego oczekiwac mo- 
iemy. 

Z jakiejkolwiek wi^c strooy rozwaiac bt^dziemy poj^- 
cie przypadka, zawsze przekonamy si^, ie poj^cie to nie 
objasnia zjawisk swiata objektywnego. Powolywac 815 
w wyjaSnieniu teoretycznem na przypadek, to znaczy zrze- 
kac si§ poszukiwania pi:zyczyn i praw stalych i przez to 
torowac wolnjj drog§ kontrowersistom'sNvtrtrn z obozn teleo- 
logicznego, ktdrzy poSpiesz£( wypelnid luk§ swoimi koneep- 
tami przyczyn celowych, jak to mi^dzy innymi uczynil Hart- 



271 



MANN, podajf^G nawet sw6j zabawny racfaunek prawdopodo- 
bieustwa przyczyn ceiowych we wszcchdwiecie *). 

Z tego, CO siQ dot^d powiedzialo o przypadku, zdaje siq 
bye jasnem, ±e odrzucenie przypadknjako instancyi pod jakim- 
kolwiek wzgl^dem wyjadniaj^cej zjawiska, byDajnmiej nie jest 
argamentem, ktoryby nas zmuflzat do rzacenia si§ pod sztandar 
teleologii, bo przypadek nie jest synonimem przyczynowoSci, 
mechanicxiie^ czy jakiejb^d^ innej, lecz jej zaprzeczeniem, 
ile bywa pojmowany objektywuie. Zreszt^, przyczyny ce- 
lowe, wedliig zwolennikdw tej doktryny, nie wy}%czaj^ ko- 
DicczDodei przyczyn sprawczych; one maj^ tylko odegrywad 
rol§ reiyserdw, porz^dkuji^cych przyczyny sprawcze, ukla- 
daj^cych je w grupy i szeregi, odpowiednio do idealnie za- 
loionych 8katk6w. Czy taka specyjalna reiyseryja jest po- 
trzcbn^y czy wszechdwiat w rzeczy samej jest ohosem nie- 
.sp6JQych i niezaleinych od siebie szeregdw zjawisk, kt6re 
dopiero trzeba, pomimo koniecznych praw przyrody, wi^zad, 
naginac, sprowadzac razem i kombinowad, to inna kwestyja. 
Pa&stwo przyczyn ceiowych zaczyna si§ tam, gdzie 8i§ ko6- 
czy paostwo poznanych przyczyn sprawczych, tkwi^cych 
w oatarze saniych rzeczy i wybornych rezyserek porz^dkUr 
Odzic jednak naaka nie zdolala jeszcze porz^dka zreduko- 
wac do przyczyn, tam wyst§puj^ cele i cieu sw6j rzucaj% 
na ea}y obszar wiedzy. Zt^d obowi^zek dla przedstawicieli 
nanki nigdy nie wbijac slapdw granicznych dla pa&stwa 
przyczynowego , lecz zawsze posawad si^ dalej, majqc za 
8ob% warowny szaniec wiedzy naukowej. 

Zastanawiaj^c si^ w dalszym ci^gu nad argamentacyj^ 
tak zwolennikdw przypadku w przyrodzie, jak ich przeciw- 
nikdw, doBtrzegamy, it jodni zawsze niemal, a drudzy do6d 



') Ks. MoRAWSKi zgadza sIq i w tym razie z dowodzeniem 
Hartmann'a (Cel. w nat, 20 — 21), ale punkt ten zostat 
jni potylekrod i tak decyduj^co obalony w bie^cej lite- 
ratnrze 6Iozoficznej, ie, nie chc^c powtarzad, powolamy 
si^ ta chocia^by na Langeqo ^Historyja materyjalizmu/ 
II, Btr. 275-283. 



272 



cz^sto wyobrataj^ sobie wykrytc przez nank§ elementa kos 
miczDO, z ktdrych si^ konkretny. Swiat zjawisk sklada, op. 
atomy, jakby cod naksztalt kostek, kt6re si^ w gne rziiea, 
albo galek w arnic zmieszanych ; jakoby one nie posiadaly 
iadnycb stalych wlasnoi&ci, nie podlegaly iadnym prawom, 
wedlag kt6rycb wi^i^ si§ w niesko&czon^ rozmaitoM sto- 
anQk6w i kombinacyi. Skoro ktos zdradza si^ z pogl%dein, 
weding kt6rego materyja ma by6 czemd biernem, co, o ile 
siQ z pod re^.yserskieh rz^ddw celowodci wymyka, o ty\e 
moie siQ sobie ukiadac w jakied igraszki przypadkn; skoro 
kto6, pragu^c obali6 przeciwnikdw teh ologii, podsawa im zda 
nie: „natura, trz§8^c odwieeznie rzeszotem i^wiata, moBida 
w ko&ca z koniecznoSci rzeezy y^ytrzsjjii i ten szez^Iiwy 
sklad atoQj6w, kt6remu istnienie zawdzi^czamy ^)^ tedy oozy- 
widcie mamy do czynienia z bardzo elementarnem nieporo- 
zumieniem. Podobne zwroty wobec dzisiejszej wiedzy mnsza 
x\}ii za chybione strzaly, bo pogl^d pierwotny, personifikn- 
ji^cy nature niby jak%d o8ob§ , co przesypuje na chybil trafi} 
piasek atom6w biernycb, naleiy do przesziodci, kt6rej echa 
slyszymy dzid chyba w niekt6rych pomyslacb metafizycznych 
albo w poezyi. Dzid nature naiika nazywa og6l wszystkiefa 
pierwiastkdWy jakie jej ^anaTTza wykryla w skladzie rzeezy, 
poznany wszechdwiat stanowi^cyeb , wraz z wiasnodciami 
tych pierwia8tk6w i staiemi stosunkami , kt6re od tych wtas- 
no6ci zale^^y a kt6re nazywamy prawami przyrody. Pier- 
wiastki te, ze wzgl§da na ich wlasDodci, naaka dzieli na 
r6i^ne kategoryje , jak mechaDiczne, fizyczno - chemiczne, bijo< 
logiczne, psychologiczne ; wreszcie sklonna jest do podziele- 
nia ich na dwie wielkie kategoryje atojopid.w dynamiQicijch 
i objawdw psychicznych, czyli objaw6w 6wiadomo6ci. Dwie 
te kategoryjS'^me^ehaLJq siQ ju4 wzajem do siebie zrediiko- 
wad, chociai^ zostaj^ w nierozerwalnym fankcyjonalnym 
zwi^zkn pomi^dzy sob^. Przy wyjadnianin wife badowy 
dwiata i powstania jego pojedy&czycb twor6w nie moiemy 



*) Kb. Morawski, Cel. w nat., 66. 



273 



clcmcnWw, do kt6rych analiza nankowa doszla, ogalaca<S 
7. icfa ws%y8tkieb nicodjcinnycli wlasnoi&ci, uie mozcni}* za 
pominftc o tych koniecznycb stosnnkach, jakic z Uch wlas- 
noSci wyplywai musz^, a jui tembardziej nio mamy ohgci 
iodzid riq naiwnem wyobra^.enieni , jakoby clementa kos- 
miczDC podlegaly takienin tylko prawu^ jakieniu podlega 
piasek, na chybil trafil wysypywany z rzcszota. ^.adnych 
rmateriaux iiuielrrmines, indifferants a ioute forme^, o 4a- 
doych j^materiaux qui nc sont pns appropries a la chose 
qu3s doivent realis(r^ *) — nic nie wiemy. Historyja nauki 
dowodzi, 2e coraz bardziej post^pujemy w poznawaoiu ko- 
niecznyeh zwi^zkdw pi zyczynowych pomi^dzy elementami 
kosmiczncmi ; w viielu razach zdolano jni wykazad, jak na 
dn»dze czysto przyczynowych 8tosunk6w pomigdzy elemen- 
tami o pcwnych Btaiych wiasnoSciach powstaly takie lab 
ione wytwory. i zwi^zki te przyczynowe s^ tak dalece state 
i wjstarczaji|ee , tt nio^eniy je sztucznie odtwarzai, zesta- 
wiaj^c konieezne warunki. Zywimy te^. nadzieJQ, it w tym 
kierunka b^dzieniy si^ pusuwali coraz dalej, chociat nie lu- 
dzj) Das widoki wszeebwiedzy. Nikt nie jest w stanie orzec 
stauowczo f gdzic jest granica praw stalycb^ kt6re kiedyd po- 
7.nac bi;dzic roo^^na, opartych na wlasnodciacb i koniecznycb 
jttosaokach eleiucntdw; jeieli dzid nie moi^.emy w ten sposdb 
objainid wielu objawdw t. zw. porz^dku we wszecbSwiccie, 
to nie wieniy, ezy jutro nie dadz^ si^ odkryc jakied nie/.na- 
uc wlusnoftci i z nich wyptywaj^ce stosunki konieezne, ktore 
nam takie lub inne szczegdly tego porzadku wyjaSni^, wy- 
kali^ nam konieeznoid de>ermini8tyc;cna takiego a nie innego 
kiciaiika, takiego a nie innego ustosunkowania zjawisk. W po- 
gi^dzie dciSle detcrministyeznym o iadnym cbaosie mowy 
bye nie mote; na twierdzenie Jaket'a: ^^Uezwzgl^dnc za- 
przeczenie celowi 6ci jest doktryn^ cbaosn'^'j, Amialo ino- 
temy odpowiodzied: odrzueenie doktryny celowodci jest tec- 
>yj% praw staiych przyrqdy. 



') Janet, ibid., 414. 
') Ibid., 280. 

Wyds. lioioC-hUi. T. XXIL 35 



274 



Slab% 8troDf^ teorjri determinizma stanowi to^ ii nie 
jest ona wstaoie rozwi^zad dot^d wszystkich zagadek; ale 
dla naoki niedoskonalodd ta zawsze jest pewniejsz^ r^koj- 
mi^y nii p6wno6i, z jak% teleologija pozornie rozstnyga 
wszystkie tajemnice przyrody, oie pomna^aj^c wiedzy naszej 
chociaiby o idiblo. „Z pomi^dzy wszystkich niebezpieeanych 
DiUog6w nmyslowych — powiedzial trafoie Huxi£T ') — naj* 
niebezpieczniejszym bodaj jest ten, kt6ry iaki szkolne iia> 
zywajii ^^koguci^ pewnaifii^jBiebie*' (^g/:i5Mr^e5) , i nieossa- 
cowan^ zaletQ dysoypliDy fiiozoficznej dla umysln stanowi 
ta przeciwwaga, kt6ra z niej wyptywa przeciw nidogowi 
rzeczonemu. Kto posiada chociaiby elementarne wiadomo- 
6oi z filozofii y ten me y ie cecba niezbitej pewno6ci wlaAdwii 
jest tyiko istnienin standw swiadomoAci , dopdki one istniej^; 
wszelka inna pewnoid jest tylko mniejszym lab wi^ksiym 
stopniem prawdopodobie&stwa. " Wobec tego, zrzekajy aif 
jidawej pewno6ci siebie teleologdw^ moifcemy tymczasowo po- 
przestad na hypotezie, zgodnej z faktami dot%d wyjafoio- 
nemi i coraz bardziej sprawdzaj^cej si^ na nowycb , te atan 
rzeozywisty natury, tak wogdle jak w 8zczeg6lach , w kaidej 
danej chwili jest nieaniknionym wypadkiem odwiecznych wlaa- 
no6ci tych elementdw, z kt6rycb sif poznawany wszech- 
Awiat sklada, oraz ich wzajemnych na siebie oddzialywan '). 
W pogl^dzie tym dla przypadku objektywnego nie masz 
miejsea. Pozorna tradnod6 pogl^du tego ma na tern polegac, 
jak to jn^ nieraz zarzucano, ie skazani bylibyimy w }an> 
eaobn przyczynowym od ogniwa do ogniwa cofai si^ w nie- 
9koAczono66y gdyi iaden wysilek nmyshi ladzkiego nie mote 
poj^iy aby co6| co mialo pocz^tek, niemiiUo swojej popne- 



^) SemsaUons and organs of senses^ 1882, str. 32. 

*) J, Sure we przeprowadzenie zasady prsycsynowoAd , s wy- 
rugowaniem wszelkich ciemnych hypotes o rilaeh, wypro- 
wadzonych z samych tylko poJQ^ powinna pozosta6 na 
zawsze przewodnim ponktem zapatrywania sif na ealy ob- 
szar nank przyrodnicsych." Lanob, Historyja mateiyja- 
lizma, Ily 271. 



275 

dzaj%cej przyczyny (Janet) , albo masielibyimy dowolnie za- 
trzyma^ si^ na jakierofi oguiwie lab szeregu ogniw, jako na 
takich, kt6re przyczyn nie miaty, czemu si; zii6w opr^ pra- 
wa rozoma ludzkiego. Nietrndno jednak wykazad, te pod 
tym ¥^l^em nie lepiej siq rzecz ma z pogl^dem przeciw- 
nym, bo on wtadnie zatrzymuje si^ dowolnie na pewnyoh 
ogniwach lancucba, kt5re nazywa przyczynami celowemi, 
a kt6re zbiera w ognisko w rozumie najwyiszym, jako pierwszej 
przyczynie; o tej pierwszej przyczynie twierdzi si^, ie ona 
sama jest siebie przyczyn^ , ±e pocz^tku nie miala. Dowol- 
oo6d teoretyczna tego przypnszczenia nwydatni si; nij^.ej ; tn wy- 
starczy zapytac: dlaczeg62 mielibydmy odrzaca6 pogli^d, kt6ry 
w przeAwiadczenia ograniezono^ci wiedzy naszej iadnych gra- 
Dic uie stawiy ostatecznie zad nie usuwa moinodei przypnszcze- 
nia, te wtaAnie eleinenta, z kt6rycb si; wszecbAwiat sklada, \ 
wraz z ich wlasnodciami stalemi, s^ ow^ pierwszq przyczyn%? 

Eogo ten pogl^d nie zadawala, a on jedyny dot^d 
byi plodny w nance, ten si§ powinien nzbroid w rezygna- 
cyj% albo wykazad gdzie i kiedy inny jaki6 pogl^d by! plo- 
dnym w sprawie nankowego wyjadnienia zjawisk przyrody. 
Nieeh ktokolwiek wykate w calej naukowej wiedzy o przy- 
rodzie co6 wi^cej nad te zwykle i nieodzowne momenty kai- 
dego objainienia nankowego: analiza zjawisk, w celn pozna- 
Dia ich pierwiastk6w skladowych ; klasyfikacyja zjawisk na 
zasadzie podobie&stw i r62nic cech przez analiz; wykry- 
tych; wreszcie syoteuv bf d^ca wykazaniem koniecznych wa- 
nink6w czyli przyczyn powstawania zjawisk, a wi^c wy- 
kryciem praw przyrody. Objadnia<i co6 w przyrodzie — to 
zoaczy: analizowa(i, klasyfikowa^ i wykrywad zale^.no6ci 
przyczynowe. Zadne odkrycie, iadna hypoteza, 2adna teo- 
ryja, nie innego nie zawierajij w sobie. Dich im Unendlichen 
su finden — musst unterscheiden und dann verbinden — po- 
wiedzial wielki poeta i my61iciel. 

Pozostaje nam w koAcn zastanowi6 si; jeszcze nad jedni| 
koncepcyjil poj$eia przypadkn, ktdra w istocie odpowiada- 
Uby pnypadkowi objekty wnemu , czego doti|d sznkaliAmy 
napr6iiio. Z pomi^dzy wieln postaci; pod ktdremi ,,przypa 



276 



dek" asilujc wcisn^c ai^ do nauki jako instancyja wyjaSnia 
jsjca, jedn% z najbardziej znanych i apowszechnioDyeh sa 
wszelkiego reilzajn „sily wolne," czyli innemi slowy: pnty- 
czynowo od niczego nie/ale^.ne. Hume powiedzial^ ie qWoI- 
uoii, jako przeciwstawicnie knniecznodci , jest tern sameni, 
CO przypadek, kt^ry, jak powszecfaoie si^ przyjmnje, nie 
istnieje^ '); zgadza si; na to pomi^dzy wieln inDymi i Dro- 
biscl), gdy twierdzi: ^Poj^cie bezwglydnej wolnodd zgadza 
9i<} zupelnie z poj§ciem czystcj przypadkowoSci •).** 

Ju'A wyicj zwrdciliSmy uwagg na to, 4e, gdyby oawet 
przypiidcic istnienic czcgoS, co od iadnych przyczynowych 
nwarnnkowafi zale^^nem nie jest^ a wi^c jost wolucm, to Die 
inoglibydmy w ^.adcn sposdb tego bytu wolne^ro poznad, ani 
jego niezale^nodci bczvvzgl^dncj ndowodnic. Tii powolamy 
siy na przyklad z polskiogo pidniiennictwa zaczerpni^ty, by 
pokazac, jak zvvolennicy doktryny teleologicznej nie ^ardzj^ 
nawet broni^ po^^yczan^ z arsonalu detcrninizrau, byle bronic 
przypadku objektywnego. W artyknle p. St. Siedleckisgo 
„Kilka uwag o ewolucyjonizmie, jako filozofieznej teoryi" •), 
mi§dzy innemi wyczytnjcmy zarzut, jakoby przypaszc/enie 
jednakicb i jednakowo dzialajs^cych przyezyn nie godzito si; 
z oczywist^ rozmaitoSci^ skatkow; „Zkqd2e — powiada an- 
tor — wobec jednakicb i jednakowo dzialaj^cycb przyezyn 
taka uderzajaca rozmaitose skutk6vv? Okolieznosc, te rozma- 
itodd spdldzialaj^cych warunk6w je^t coraz inna, nsuwa tyiko 
trudnodc na dalsze pole: bo warnnki owe, je^eli maji| raied 
wplyw jakikoiwiek, musz% byd r6wnie2 jakiemi6 silami — 
a zatem s^ to albo sily wolno, kt6re raz dzialaj^, dmgi raz 
nie dzinlaj^, raz czynne s^ w jeden 8pos6b, drug! raz w inny — 
a w takim wypadkn da si; owa rozmaito66 wyjadnid bardzo 
poprostu; albo te^ warnnki te s^ r6wnie2 silaaii dziatajqcemi 



*) Philos, essays concerning human understanding^ 8- 

•) Die moralische Statisiik und die menscMiclie WiUensfrei- 

heitj str. 63. (Przeklad polski w seryi Biblijoteki umie- 

j\»tiio6ci prawnych) 
•) Czasop. „Muzeum," Grudzieii, 1886, btr. 670 — 693. 



277 



Slepo i to w pewien ficiSle okreSlony sposdb — aw takim 
razle powraca to samo co wyiej pytanie, zk^d wobec tej 
niezmiennoici przyczyn taka zniiennoSc 8kutk6w ? Jeieli wa< 
ranki te same nie powtarzaj^ si^ nigdy i nigdzie, je^eli 
owszem coraz to inne nastaj^, to zmiana ti ich musi m\ei 
przeciei jakqd przyczyn^, a sily dzialaj^ce zawsze z konic- 
ezQo^]2^ bezwzglfdn^, maj^cc zawsze te same scidle okrcd- 
looe skntki, zmienDo6ci takiej powodowac nie mog^, bo 
zmieDDod6 nie moi,e by6 skutkicni niezmiennodci i przyczyny 
niezniieone mog^ takie tylko niezmienne wywolywac skatki. 
Albo wi^c musimy przypuScic sp6hizia}anic w naturzc sil 
wolnych, albo zgodzi^ si? na bezwarunkowo niezmienny 
przebieg zjawisk w przyrodzie *)." Ani na jedno, aui na 
drngie godzi6 8i§ nie potrzeha, bo jest jeszcze trzeci pnnkt 
wyjteia: naleiyte zroznmienie prawd pjaukowych. 

Stale prawa przyrody bynajmniej nie wymagaj% jedno- 
stajno6ci skntk^w tam, gdzie niema jednostajnodei przyczyn; 
prawo przyrody jest tylko idealnq formnlq, kt6ra orzeka, co 
si^ dzieje koniecznie, gdy okreAlono warunki dzialajsj. Ponie- 
wai taden atom we wszechSwiecie nie mo4e by 6 jednoczed- 
Die do calego ogromu atomdw wszechswiat skladaj^cycb 
w Jednostajnych stosunkach, bo wchodz^ tu w gr^ nie tylko 
r62De odIegloSciy lecz tak^e oddzialywanie przez podrednictwo 
i przy spdindziale innycb atomdw o niejednostajnycb wias- 
uoiciacby wi;c rzecz jasna, it owa stala r62nica warank6w 



*) Alitor powohije s'lq przytem na Ulrici'ego, Grundziige der 
ptakiLscheti Philosophic, W nieco zraodyfikowanej formie 
stawia ten i^ain zarzut Rowland Hazard | wedlug kturegO| 
je^eli przyczynsi katdego zdarzenia jest w ostatecznym roz- 
biorze ogol zmian, jakie kiedykolwiok zaszly we wszccli- 
dwiecie, a wIqc ka^de zdarzeuie ma, SciSle bior^c, t^ samQ, 
t- j- Jedynij i og(51n$| przyczyn^ — zk^d^e ta rozmaitod6 
skutkdw wobec takiej jednotliwo6ci przyczyny? (Zwei 
Briefe iiber Verursachung und Freiheit im Wollen gertchtet 
an J. St. Mill. 1875, str. 57—63, cytow. przez dra Al. 
Kaciborbkibgo ^Podstawy poznania J. St. Milla^ t II, 210), 



278 



wzajemnego na siebie oddzifdywania tyla rdtnych czynnikdw 
spraWia niezmiern^ rozmaito66 8kntk6w. Nie wy}%eza to 
pod iadnym wzgl^dem stalo6ci praw przyrody, wyraiaj^cydi, 
±e atomy, lab jakiekolwiek inne czynniki, ktdrych rzeczywi- 
sto66 udowodnic si^ daje, na mocy cecb sobie wlaidwyeh, 
wii^i^ 8i$ w pewne okreslone stosankiy uwarankowiij^ aif 
wzajemnie w pewien okreilony sposbb. Ilekroi na mocy 
tycb praw przyrody w pewnem miejscu i czasie pow8tani| te 
same warunki, tyiekro6 skutki b^d^ takie same i o tyle tar 
kie same, o ile warunki s^ takie same. I tn wi^ determi- 
nizm wyl^cza moinoSi i sens wszelkiego przypadku obje- 
ktywnego, tembardziej, te wolno i dowolnie dzialaj%oe sily 
uniemoiliwUyby wszelk^ nank; i wszelkie przewidywanie tja- 
wisk, a tak zle przeciQi nie jest. ,,W natnrze — jak sif wyraiit 
Ahystoteles — nie nie istnieje niezaleinie i bez zm^zkn, 
jak w zlej komedyi** '); „o przypadku nalety powiedzieiS, 
te niedostQpny on dia iadnej teoryi^ '). Sznkajmy tylko sta- 
lych przyczyn i nie }ud:fcmy si^ nadziej^, te przypadek, i^h" 
kolwiek mu form§ nadamy i gdziekolwiek go przyjmiemy — 
ezy w dziedzinie mechanizmu materyjalnego, czy w dziedzi- 
nie si} wolnych i byt6w niezaleinych — mote cokolwiek wy- 
jaiSniad naukowo. 



VI. 

Odwieczny problemat „rozama najwy^^szego," deminrga 
§wiata, odgrywa wybitn^ rol§ w wywodacb zwolennikiw ce- 
lowodci i w latwy do zrozamienia spos6b cz^tokrod przenosi 
czysto naukowe zagadnienie o celowodci w natnrze na nie- 
wla6ciwy grant teologiczny. U wielu kwestyja „roxiimD 
najwyiszego" nchodzi za drailiw^ i, jak 8i§ zdaje, wcale 



') Meiaph. XUI, 3. 

') Ibid.| ed. Bramois, V, p. 124. 



279 

nieshisziiie , bo nie naleiy nigdy wiUad intere86w wiary 
s interesami naoki. Kt62 nie wie^ te w dziejach lodzkoi&ci 
bywaly epoki, kiedy nsilowano my 61, poszukaj^c^ prawdy 
naokowej, skr^powa^ dogmatami wiary religijnej i naodwr6t, 
epokiy gdy wiar$ chciano poddad wyrokom nanki? I dzi6 
takie niew^tpliwie podzielilyby si^ zdania w kwestyi, czy 
dogmata religijne potrzebaj^ nzasadnienia swego sznkai 
w wiedzy naukowej, tak jak zawsze si^ na tym pnokcie 
dtielily, chociai zdaje sIq by6 pewnem, ie zaloiyciele syste- 
matdw reiigijnych nie nwaiali za potrzebne aciekad si$ do 
powagi roziuno lab dodwiadczenia, ie an! racyjonalistami 
ani empirykami nie byli. Ftdes quaerens intdkctum^ jak si; 
iw. Anzelm z Canterbury wyrazil , jest dzieci^ciem epoki, . 
gdy racyjonalizm trzeba byb powolywad na pomoc zachwia- 
nej wierze. Bbgoslawieni ci, co nie widz^, a nwierzq; wiara 
oie znosi Tomaszdw niewiemych, co, jak nanka, musz^ pal- 
eem wszysiko namacai; alynne za6 wyraienie ojca ko&cio)a: 
credOf quia absurdum est, oznacza, 2e rzecz jasna i udowod- 
niona przeataje by6 przedmiotem wiary, bo si; staje pewni- 
kiem nankowym. Ewestyja tedy roznmn najwyiszego staje 
Bif wtedy tylko draiiiw^, gdy ktokolwiek z aparatem argu- 
mentacyi naakowej godzi na dogmata wiary religijnej, gl$- 
boko w seroach i sumieniach milijon6w zakorzenione. Skoro 
wgzakie, nie potr^eaj^c wiary niczyjej i jej podstaw, sta- 
wiamy kwestyj^ naakowo, skoro pytamy, czy pojfcie roznmn 
najwyiszego da si; naakowo nzasadnid, wtenczas wszelka 
draiKwoM znika, bo nawet w razie przecz%cej odpowiedzi 
wypadaloby tylko, te naoka z powodu swoich odr^bnych 
zadafi i metod nie moie poj^cia tego wcielid do pogl||d6w \ 
pnez siebie nzasadnianych, ie kompetencyja jej nie rozci^ga 
rif do ostanawiania lab odrzacania dogmat6w wiary, i dog- 
mat sam pozostalby niewzrnszony, o ile ma trwate podsfawy \ 
w sercach i samieniach ladzkich. 

Bozomna przestroga Schopenhauera, kt6rej sif zresztii 
sam antor sprzeniewierza, glosi: „Jeieli chcemy zrozamied 
dadanie pnyrody, nie nalety aciekad si; do por6wnafi z na- 
Biem wlaanem dzii^aniem.'' Przestroga ta diUaby si$ tak 



280 

zparafrazowad : jeil^.eli chcemy pozoac przyrodf, nic nciekajmy 
si; do wyjadniefi telcologiczo} ch, bo ostatccznie antropomor- 
fizm jest jedyna podstawq doktryny celowofici w przyrodzic. 

W tak zwanym teleologicznym dowodzie istnienia Boga, 
a inne dowody natnralnie w tych okolicznoSciacli nam 
nie cbodzi, antropomorfizm odgrywa pierwszorz^dn^ rolf. 
OwszerUy doktryna celowcsci jeszcze bardziej zaciednia za 
daiiie niniejsze, bo wladciwie wymaga tylko zbadania,, czy na 
abtropomorfizinie da si; naukowo oprzec jcden tylko atrybat 
bdstwa, mianowicie — rozum naj[wj^8zy^ jako absolutny czyn- 
nik, tworz^cy i arz^d^aj^cy 6wiat celowo. Wedlng doktryny 
celowosci ntnysl ludzki znajdaje w sobie samym dane do 
s^dzenia o celowodci poznawanej przyrody, a poniewai cele 
mog% by6 przypisane tylko istocic jakicj6, zdolnej my&le6 ro- 
zamniC) rozumnie Srodki dobierac i szykowac, wi^ celc 
uniwersalne wszechdwiatu mogly powstad tylko w nmyilc 
boskini; w rozumie najwyisz} m i przeze& tylko askuteczniono 
bye mogly. W ten 8pos6b rozum najwyzszy ma by6 super- 
latywcm abstrakcyi rozama ladzkiego. 

Aby oceniiy jak dalece metodycznie poj^cie rozomu naj- 
wyiszego zostalo wytworzone, bo metodyczDodc wlaSnie jest 
istotnym naukowo6ci warunkicm, rausimy sig nasamprz6d 
dobrzo rozejrze^y czy w istocie rozum najwyiszy zostal §ci§Io 
antropomorficznie obmydlany, czy nie przypisano temu rozo- 
mowi nic jakodciowo wiecej uad to, co charakteryzuje rozum 
ludzki, jako bezposredoio dosigpn^ nam rzeczywi8to6c-4tRy- 
cbiczn^. Gdyby siQ bowiem okazalo, ^e rozumowi najwyi- 
szemu przypisano coS jakodciowo nowego, natenczad nuleta- 
loby wykazad: zk^d wiemy, if. jakikolwiek. rozum w og61c 
moie takie nieznane z dodwiadczcnia psychicznego cechy 
posiadad, a najwyiszy rozum rzeczywidcie je posiada? Brak 
dowod6w w tym wzglgdzie rbwnalby si; uznaniu, ie pod* 
stawa antropomorficzna w tej kwestyi ze stanowiska nauko- 
wego stanowczo odrzucon^ by£ musi. 

Cecb^ rozumu ludxkiego jest to przedewszystkiem , te 
calq wiedzQ swoj; o dwiecie zewngtrznym must zdobywai 
z dodwiadczenia y a posteriori Swiat musi by6 poznawany. 



281 



jako coA, CO jai istnieje, aby na^t^pnie jednego w nim po- 
t^dai, drngiego nie ; jedno uwaiad za stosowne do osi^goi^* 
cia poi4dan6go, inoe zd6w za niestosowne — bez czego 
cele i Arodki nie istDiej^. Cele nasze mnoi^ si; i rozsze- 
rzaJ4 w miar§ zapoznawania si; z nowemi kombinacyjami 
reeczy i stosankdw w dwiecie, z ktdrych jedne s^ poi^dane, 
lone nie. Aleby eel skntecznie osi^gni^ty zostal; musimy 
takie prsypudcid poprzedni^ znajomo66 drodk^w^ z pomi^dzy. 
kt6rych wlaiciwe dobierane by^maj^; znajomod^ ta rdwniei 
ezeq)ie si; z jedynego ir6dta wiedzy naszej -^ z do6wiad- 
czenia. Tak ii w ogdie w amydle ladzkim, o ile ten po- 
xoany zosta}, niepodobna przypudcid tadnej tredci realnej, 
jako danej bez dodwiadczenia jednostkowego lab zbiorowego; 
CO Dajwi^eej — moina ma przyznad pewne wlaiciwoAci for- 
malnei dzi;ki ktdrym przerabia on realne percepcyje, nada- 
'}tfi im fonny poj;<i, 8%d6Wy wywoddw. pochodzenie tych 
wiateiwo&ci, ktdre, jak wiadomo, mog% si; objawiac a czlo- 
wieka tylko pod wptywem zetkni;cia si; ze dwiatem zjawisk, 
moina si; jeszcze spierad, ale fakt niew^tpliwy, ie nmysl 
ladzki odci;ty, od wszelkieh moiliwych dodwiadcze&i nie da 
8i; zroznmiec jako co6 rzeczywistego i realn^ tred6 posia- 
daj%cego. 

Tymczasem z poj;ciem rozamu najwyiszego rzeez ma 
si; zapetnie inaczej. Masimy ta przypaszczad/ ii roznm ten 
przed wszelkiem jeszcze moiliwem dodwiadczeniem, bo wtedy 
przeciei, gdy wszecbAwiat nie istniat, powzi^l by} jai olbrzy- 
mie i peine tredci realnej cele, ie najdokladniej cal% ich 
bierarchijii i wszystkie szczegdty obmydii), f.G przewidzial 
realne wlasnoici drodkdw odpowiednich. Mamy wi;c tu do 
czynienia z cech^ znpelnie jako6ciowo now%, kt6rej nigdy 
ilada iaden z rzeczywidcie poznanyeb amysl6w nie objawil, 
kt6rej wprawdzie mdwic mo^emy^ jak m6wimy o prze- 
strzeni, maj^cej cztery Inb n wymiar6w, kt6rej jednak ani 
pon&f ani tembardziej rozamowi przypisac nie moiemy. Ta 
superlatywy nie nie pomog^, bo jakkolwiek doskonalodd 
omyghi ladzkiego moie si; stopniowad, a kajtde stopniowa* 
nie fonnalnie moina posawad w kierankn maximam i mini- 

Wjds. ilMOf..Ust. T. XZIL 36 



282 



mam do nieskoficzonodci , to wszakie stopniowaoie to Die 
mote przekracza6 granic jakodciowych , przez psychologija 
wytkniQtycb. Umysl mo^.e siQ doskonalii pod wzglQdem za 
kresu nabytycb wiadomodci, pod wzgl^dem sprawnoici swo- 
jejy czyli pr^dkodci i wielostronnodci , z jak^ dziala, por^w- 
nywa, postrzega istniej^ce stosunki, nogblDia, abstrahnje, 
wnioskuje, pod wzgl^dem nieznatonodci / ale wszys&o to 
razem wzigte nie zawiera w sobie ani jednego pierwiastka 
wiedzy o realnem swiecie , wiedzy absolutnej, metempirycz- 
nejy wszelkie dodwiadczenie i samo istnienie dwiata doiwiad- 
czalnego wyprzedzaj^cej. 

Pr6b sformulowania superlatywa amyshi ludzkiego nie 
brak w literatarze filozoficznej. Sam wiek XVIU pnedsta- 
wia icb dostateczn^ Woii, Racyjonalizm dwczesny ladzi) si; 
wci^i, ie nie tyiko kwestyja nmysla ludzkiego da si; rox* 
atrzygn^c podobnie jak zadanie geometryczne , ua zasadzie 
roznmowan nad niewielk% ilodci^ danych dodwiadczalnych. 
lecz w og6Ie dmialo rozprawiano o umyslach fikcyjnycb albo, 
jak je nazywano, ^moiliwycb,^ jak si^ rozprawia w mate- 
matyce o krzywycb, dowoinie im dodaj^c i odejmajqc r6iiie 
mniej lub wi^cej urojone eechy. Nie m6wimy jai o znaoej 
fikcyi Condillac'a, na kt6rej ten nie zawahat sig opnec 
swojej teoryi poznania, lecz sam Kant raz po raz znajduje 
cod do powiedzenia o umydle, kt6ry nazywa dcr moglide 
Ver stand, albo der gottliche Ver stand, Cechy tego amyslo 
Kant tak sobie wystawia) : gdy umysl boski 006 sobie wyo 
braia, akt tego wyobrazenia r6wna sif aktowi twdrezemn, 
tak it wraz z wyobraieniem istniej^ przedmioty tema wyo- 
braieniu odpowiadaj^ce. Taki umysl nie potrzebowidby, zda- 
niem Kanta, specyjalnego aktu syntezy rozmaitych danych 
percepeyi w jedynym akcie apercepcyi czyli jednoAci samo- 
wiedzy; myfilenie wedlug kategoryi nie miatoby rAwniei 
znaczenia dla takiego umystu % Laplace takte ulegl po* 



^) „Defjenige Verstand, durch dessen Sdbsibeumsstsein sugleki 
dcLs Mannigfaltige der Anschauung gegeben wurde, cm 



283 

ft 

kosie podobncgo racyjonalizma : „Wypadki obecne, powia 
da on, zostaj^ z poprzedniemi w zwiazku ^ opartym na oczy- 
wistej zasadzie, te iadna rzecz nie nioie zacz^6 istniec bez 
wytwarzaj^cej j% przyczyny. Fewnik ten, znany pod nazw% 
zasady racyi dostatecznej , rozci^ga si§ oawet do czynnodci 
iiapoz6r oboj^tnych... Musimy wi§c obecny stan wszechdwiata 
rozwaiac jako skatek jego etanu poprzedoiego i jako przy- 
czyof atana, kt6ry oast^pi. Uniys}, kt6ryby naraz w jednej 
chwili zoal wszystkie sily, otywiaj%ce przyrod^ i wzgl^dne 
pdoieoie do siebie istot przyrod^ skladajacych ; kt6ryby 
nadto by} doii rozlegty, aby t§ cai^ wiedz; podda6 anali- 
7.ie, — taki umyst w jedoej formnlc obj^lby rucby olbrzy- 
micb ciat niebieskich i rucby ka^.dego najUejszego atomu: 
nic nie byloby dIaA niezDancDi; zar6wno przyszloSi^ jak 
przeszlodd bylyby mo obecne. Roznm Indzki, ze wzgl^du na 
tf doskonalodc, jak^ potrafii nadac astronomii , przedstawia 
siabil zaiedwo kopij^ takiego dacba, od kt6rego b^d:&cob^d£ 
zawne pozofltanie nieskoficzenie dalekim'* *). Gdyby nawet 
przypoiftcid, ±e wiedza tego fikcyjnego umyslu Laplace'a zo- 
staia doiwiadczainie zdobyt%, to i tak jeszcze w fikcyi jego 
tkwi bl^d kardynalny, kt6rego nawet ze Btanowiska czysto 
formalnego saperlatywizma usprawiedliwic nie mutna : umysl 
tea w jedoej chwili musi oiieci przytomn^ cal^ wiedz^ 
rzeczach, silacb i stosnnkacfa, Swiat skladaj^cych, ninsi 
w jednym akcie dwiadomodci obj^d tak niesko&czon^ wie- 



Ver stand, durch desscn Vorstellung zugleich die Objecte 
dieser Vorsteilutig exisfirten, wUrde einen besonderen Actus 
der Synthesis des Mannigfaltigen zu der Einhtit des Be- 
wusstsehis nicht bedUrfen.'^ (Kritik d. r einen Veimuff, wyd. 
Erduanma, §. 17, 8tr. 119). — ^Detin, woUte ich mir 
einen Versfand denken, der selbst ansckaute (wie etwa ei- 
nen gOitlichen, der nicht gigebene Gegcnstande sich vor- 
steiltBy sondern durch dessen Vorstellung die Gegensi&nde 
seibsi Bugleich gegeben oder hervorgebiacht wurden), so war- 
den die Kategorien in Ansehung einer solchen Erkenntniss 
gar keine Bedeutung haben^ (Ibidem. §. 21, str. 123. 
*) Laplace, Essai philosophique sur les probabilites , 5 wyd., 
8tr. 3. 



284 



dz; i nadto dokonac jej zupelnej analizy, by w jednej 
formale obj^ii wielkie data niebieskie i kaidy drobny atom, 
przeszIod6 i przyszlodc. Cechs^ rzeczywistego nmysln Indz- 
kiego jest to, ie masi on kolejao przechodzid od wyobraie- 
Qia do wyobra^onia, od s^da do s^da, w szeregu moment6w; 
lecz w jedoym inomencie oie mote obj^6 Dawet wzgl^nie 
prostego rozamowania. Innemi slowy: amysl ludzki jest dys- 
kursywny i z natury swojej musi ka^d^ mydl przebiegae 
w momentach po sobie nast^puj^cych , czyli w czasie; gdy 
tymczasem „umysb Laplace'a a, dodajmy, i ^rozum najwyi- 
szy" teleolog6w, obejmiije wszystko w jednym momencie; 
w jednym punkcie czasu, czyli od warnnkdw czasa jest nie- 
zaleiny. „U Boga — mdwi ks. Mouawski *) — niema praed- 
teni i potem, przeszlodci i przyszlodci; jest tylko wiekuista 
terainiejszoAd, jeden akt wiedzy.^ Czas moina dowolnie 
skracad, ale nicodii czasa nie jest ju2 iadnym stopniem czasu; 
rozum zad, kt6ry wszelk^ wiedzQ zawiera w jednym akcie, 
przez czas nieuwarankowanyni , ka^e nam zndw domydlac 
si; jakodciowo nowej cechy, kt6rej na iadnym umyAIe lads- 
kirn nie moglidmy stwierdzid ^)f tak dalece, ie nawet meta 
fizycy, wyzwalaj^c ducha z pod wszelkicb warankdw, rot 
patrywali go jednak pod kategoryj^ czasn, podobnie jak 
materyj^ pod kategoryj^ rozciqgtodci. Moinaby zreszt^ po- 
wqtpiewac, czy wyrugowanie z amyshi boskiego kategoryi 
<;zasa; czyli zdolnodci odrdiniauia rzeczy terainiejszych od 
przeszlych i przyszlych, zapewnia ma w jakimkolwiek stop- 
nia wyi^szodc^ bo w kaidym razie albo my jestedmy w bi$- 
dzie, gdy urodzenie swoje uwaiamy za przeszlo6£ i teiierc 



*) Loc. ciLf 196. 

') Pordwn. Kant'a, Prolegomena zu einer jeden kunftigen Mc- 
taphysik, §.57 passim. Zreszt^ Kant w tym punkcie nie 
jest konsekwentny i osti^tecznie przyjmaje^ ie dwiat mo- 
aimy tak sobie wyobraiad, jak gdyby byl rz^dzony przez ro- 
zum wyiszy, bo 6wlat sam sobie nie wystarcza {Prokg, §. 
58); chociai filozof; ktdry z takim naciskiem dowodzi, ie nie 
nie wiemy o awiecie samym w sobie, najmniej ma prawa 
orzekad o tem^ czy ten dwiat sobie wystarcza^ czy nie. 



285 



za przyszloie, albo umys) boski, kt6ry tych moineDt6w czasowo 
rozr62nic nie mote, kt6re si§ dla niego w tera^j^niejszodci zlewaj^. 
To tyiko pewna, te znan^ postac^ zaburzei& umystowych, gdy pa- 
cyjent przeszle lab przyszle wypadki bierze za tera^niejsze, po- 
wBzechnie uwaAamy za npodledzenie; w koncepcyi wi^c antro- 
pologicznej nmyslu najwyiszego cecha ta za njemn^ aj66 musi. 

Dalsza ze staoowiska naukowego nieprzezwyci^iooa 
tradnodc w antropologicznej koncepcyi rozumu najwy^szego 
polega na tern, te tadne doSwiadczenie Die upowainia nas 
bynajmniej do przypuszczania moiliwodci nmyshi czy rozumu^ 
niezaleinego od substrata cielesnego, od ni6;^;u j^y;wego 
i w odpowiedzi 8pos6b odiywianego. Wiem, te metafizycy 
lekcewai^ sobie ten skrupal, ale wobec fakta, te cal% naszQ 
wiedzf naakowQ o umyAIe opieramy dzid na psychologii, 
kt6ra nie dostarcza ^adnych podstaw do przypaszczania mo- 
tliwoici jakichkolwiek zjawisk dachowych bez substrata ner- 
wrrffegOy skrupal ten ze stanowiska natukowaga xnusimy 
tizna^ za niepokonalny. Jeieli nie mamy iadnych podstaw 
do ntoisamiania psycbicznych objawdw dwiadomodci z jakie- 
mikolwiek procesami materyjalnemi, to natomiast mamy zu- 
peine prawo og6l czynnodci psycbicznych uwaiac za funk- 
eyi% systemu nerwowego w tern zaaczeniu, ie czynnodci 
psychiezne od pewnych standw systemu nerwowego s^ nie- 
odii|czone i wszelkie zmiany w objawacb psycbicznych s^ 
ioinio wftlitiAfi od zmian fizyjologicznycb w systemic nerwo- 
wym. Dacha, albo rozumu absolutnego, od warnnkdw cie- 
lesoych niezaleinego, nauka uzasadnic nie mo2e, a koncep- 
cyja antropomorficzna rozumu najwy^szego zawsze pod tym 
wzglfdem masi grzeszyd dowolnodci%, gdji nie moie przy- 
toczyd tadnej analogii psychologicznie uzasadnionej. 

Tak wi^c „rozam najwyiszy^i niby antropomorficznie 
pojfty, nie posiada najistotniejszych cech i warunkdw roznmu 
Indzkiego: ani wiedzy dodwiadczalnie zdobytej, ani mydlenia 
dyskarsywuego w warunkach czasu, ani funkcyjonalnej za- 
leiQoici od warunkdw cielesnych; naodwr6t w ten sposdb 
pojf ty rozam najwyiszy kaie przypuszcza6 takie jakoAciowo 
nowe cechy, ktdrych naukowo pozna(^ i objai^nic niepodobna. 



/ 



286 



W szeregn tych cecb pomiD^Iidmy tu umydlaic jeda§, ki6ri 
na wtadciwem miejscu otodwimy, mianowicie, cech§ absolute 
nej tw6rczodci umyslu boskiego, kt6rej takie dlad6w iadnych 
psycBoTogija wykry<i Die zdotaia dot^d. Przedmiot o cechacb, 
kt6rycb dot^d nie spotkaliSmy w doswiadczeDia, nadto Bie zosta- 
j^cy w stosnoku zaleinoSci do ^dnej ze znanycb nam rzeczy, 
wif c przedmiot absolutny, dla naukowego poznania jest stanow* 
ezo uiedostf poy. Zwolennicy antropomorficzDej analogii rozn- 
ma najwyiszego twierdz^, ie ceeby tego rozamu okre&lsLJ^andlo- 
gice et proportionaliter f ie cecby umysWw stworzonych, wi^ 
Indzkicb pot^gnj^, przenoszt^c je na b69two, te zatem o8i% 
gajs| wiedzQ swoJQ o nmyi^le najwyiszym via etninentiaey iu- 
pereminentiae, superlationis. Zdaje si;, >2 widzielidmy z do- 
stateczDf( dokladnodci^, te antropomorficzDa koncepcyja ro- 
zamu najwy^^szego nie dajo si; utrzymaiS ani ze wzgl^Q oa 
wskazane jej 2r6dta (analogija do poznanych amysldw Indz- 
kicb), ani ze wzgl^dn na metod§ (superlatywizm). 

Analogija, do kt6rej si; rednknje cale zagadnienie o ce- 
lowosci w przyrodzie, wyiej byla jut sformalowana. Analo- 
gija ta, pomimo nacisku, z jakim si; na ni^ teleolodzy po- 
wolnj^, jest przykladem tak wzorowo pod wszelkiemi wzgl; - 
dami falszywego wniosku analogicznego , te nie latwoby 
przyszlo zdoby6 si; na inoy podobny przyUad. Wniosek 
analogiczny polega oa tem, te, na zasadzie dowiedzionego 
podobie&stwa pewnycb przodmiot6w pod wzg1;dem jakicb- 
kolwiek wlasnodci lub stosunkdw, wnioskujemy o takiemie 
podobiei&stwie innycb icb wtasnodci lab stosank6w. Cbemija 
np. na katdym kroka posiaguje si; tego rodzaja wnioskami. 
Skoro zbadano, te jod i brom podobne s^ do siebie pod 
wzgl;dem swycb wlaiciwodci tak dalece, te kaidej snanej 
wlasciwodci jednego ciata odpowiada takai wladeiwo66 dra> 
giego ciata, ilodciowo tylko, czyli pod wzgl;dem stopnia r^ina 
(bez czego oczywidcie ciala te masielibysmy nwaiad za je- 
dno), jeteli nadto kaide znane poli^czenie jednego eiala 
odpowiada pol^czenia dragiego, natenczas, odkry waj^c ja- 
kied nowe pol^czenie joda, moiemy przez analogija z wicl- 
kiem prawdopodobiefistwem wnioskowac, te brom to same 



287 



pol^czenie da6 inasi. Skoro, na zasadzie spoBtrzeicA nad 
staDami wlasnej §wiadomo6ci i towarzysz^cemi im objawami 
zewnftrzDcmi , wnioskojemy o obecnodci podoboych standw 
psychiczDych n innych 086b; ilekrod spostrzegamy u nich 
odpowiednie objawy zewD^trzne, to opieramy si^ tu Da ana- 
logii tak dalece ftcistej, na takiej masie istotnych podobiefistw 
opartej, te prof. Bain radby j^ nwaial za zupelnie 6cis}% 
dednkcyj^, z prawa indukcyjnie zdobytego wyscut^. 

Aoalogija b^di co bqd£ zawsze jest w grnncie rzeczy 
tyiko mniej lob wi^cej prawdopodobn^ wskazdwk^, w jakq 
strong spostrzeienia , dodwiadczenia i w og6le badanie skie- 
rowadby oaleialo. Zreszt^ analogija moie zestawiad przed- 
mioty bardzo od siebie r62ne, nie maj^ce migdzy sob^ nic 
8p6lnego , z wyj^tkiem jednej lab niewielkiej liczby wlasno- 
id, ale wtenczas baczyc naleiy, aby wysnuwane wnioski 
nie przekraezaly granic tej mianowicie wlasnoAci i jej po- 
znaoych sto8nnk6w. Tak, organizm bijologiczny i spoleczeA- 
stwo Indzkie przedstawiaj^ tylko niektdre podobieAstwa sto- 
sonkdWy jak koordynowany podzial pracy i rozw6j objawia- 
j%cy Biq w rd^Diezkowanin 8]§ i calkowaniu si^ czynnodci 
i odpowiednicb organdw; jakoi w tych granicach bijologija 
i aocyjologija wymieniaj^ si^ jut z korzydcii| plodnemi ana- 
logijami. Ody jednak pocz^to na podstawie tych niewieln 
podobiefistw 8du6 wnioski analogiczne co do dalszycb wla- 
AeiwoAci, gdy nie zawahano si; w domach i gmacbach 
widziei kostny system organizmu spolecznego, w drogach pn- 
bliczoych i bandlowych — nklad naczyniowy, w drutacb tele- 
grafieznycb i telefonicznych — nerwy, w gieldach — zwoje 
ajrmpatyczne , a w rz^dzie — m6zg, to, rzecz prosta, wkroczo- 
DO na manowce zgola jalowe a zapewne i zgnbne dla po8t§p6w 
oanki. Te same wady miala wyiej przytoczona analogija 
HuTOHENSA, maj^ca dowodzid wielodci dwiatdw zamieszkanycb. 

Istota analogii teleologicznej jest nast^pnj^ca: bndowa 
twiata ze wssystkiemi tworami jego tak jest podobn^ do 
celowycb wytwordw dzialalnoAci czlowieka, te^ oile niew^t- 
pliwie przyczynii celowycb dziel czlowieka jest rozum Indz- 
Id , tyle ftwiat i nrz%dzenia jego ka2i| przyposzczad rozum 



288 

nieskoficzenie od ludzkiego doskonalszy. Wobec tego pne- 

(dewszystkiem wypadaloby sif za8tanowi6, ezy w neezy 
samej przyroda i jej twory s^ tak dalece do celowydi 
. dziel czlowieka podobne , by analogij^ powyisz^ OBpra- 
wiedliwiaty. W tym wzgl^dzie teoretycy celowo6ci ze 
szczegdlnem upodobaniem rozwodz^ si^ nad podobiefistwem 
iywych a8troj6w do maszyn przez czlowieka zbadowanych, 
a tak 8% gorliwi i niepowdci^gliwi w wynajdywanin rysdw 
spdlnych, \t, gdybydmy chcieli za pytanie: czemo Iliady 
nie awaiamy za przypadkowy zbieg liter? — odplaci6 pi^ 
knem za nadobne, to by Amy mogli zapytac: czemo nan^i 
i maszyn , znajdowanych w Pompeii albo wykopalisk trojaA* 
skich ScHLiEMAKA Die Qwaiacie za celowe twory przyrody? 
Jedni Uadq Dacisk na podobiei&stwa, inni przedewszyat- 
kiem na r6inice potni^dzy orgaDizmami , jako par exceUenu 
celowemi tworami przyrody i wytworami przemysta ludz- 
kiego albo wog61e mechanizmami. Jestto dziedzina bardzo 
powiklana i gl6wDie z powodu braku jasnycb poj^, ozua- 
czanyeb za pomoc^ specyjalnych termindw. Przez wyraz 
mecbanizm bardzo cz^sto oznacza si; r6tne rzeczy: 1^, 
doktryo^y wedtug kt6rej wszystkie zjawiska we wszeeh- 
iwiecie t}6macz% sig jako wyniki tylko cidaienia i ade- 
rzenia sIq wzajemnego atom6w i mas materyjalnycb ; 2% dok- 
tryn; determioizmn przyczynowego , wedlag kt6rej zjawiska 
z koniecznoAci^ warankuj^ si§ wzajemnie na mocy praw 
Btatycb^); 3^ aktad wszelki, w ktdrym zmiany zachodz^ na 
mocy statycb praw determinizma ; 4^ maszyn^, czyli nUad 
wszelki, przenosz^cy sily pod pewn^ postaci^ i w pewnym 
kieronku. Pierwsz^ deiinicyj%, jako formula specyjalnej dok- 
tryny, kt6ra sif nie daje dot^d naukowo rozci^n^6 do wszysl- 
kieh zjawisk wszechdwiata, moiemy pominf)6 : broni^ jej dzi- 
siaj tylko metafizycy materyjalizmu. Draga definicyja formnliije 
. 6w detercninizm najszerzej rozumiany, ktdrego wtaAnie my bro- 
nimy ; ezy chodzi o staled^ zwi%zk6w chemicznycb, ezy o pra* 



*) Tak rozamie mecbanizm Janet, loc. cit, 244, chociat oie 
zawsze konsekwentnie trzyma si; tej definicyi. 



289 

WAy wedtn kt6rych wzajemnie warnnkuj^ 6i§ zjawisklEi psy- 
chicane, wszfdzie mamy do czynienia z mechanizm^jaV' t j. 
z determinizmein wedlng praw stafych^ jakiekolwiek one sq 
(Tokolwiek dotycz^. Wobec tego trzecia definicyja okreAIa i cze- 
kaidy pojedyficzo wzi^ty odlam przyrody; jeieli sif zgo 
dzimy przyj^ specyjaln^ nazw^ nklad meohaniczny, 
w takim razie wszystko, cokolwiek weimiemy; czy uklad 
materyjalny^ czy istot^ iyw^, gdzie tyiko zmiany zachodzq 
na mocy praw 8talffil^..£dzi^ jest konieczne awarunkowanie 
zjawisk jednycb przez dragie — b^dzie nkladem mechani- 
ctujffu Wreszcie czwarta definicyja slaty do ol^redlenia 
jednej strony nUaddw inater}'jalnycb , o ile one slui^ za na- 
rz^zia do przenoszenia sit w pewnej postaci i w pewnym 
kiemnkii. Mniejsza o terminy — cfaodzi o rozrdinienie po* 
jf6 i stale ich oznaczenie. 

Przyjft^ przez nas definicyja mecbanizmu przyjmuje takie 
okolicznoiciowo Janet, z t^ wszakie r62nic^y te Janet oczywi- 
6ciedziedzin§ mecbanizmu, czyli determinizmn wedlng graw 
staiyj^b, rozci%ga tyIko do martwycb tywio}6w natary, do ma- 
teryi, ktdr^ przytem, zgodnie z przedstawicielami ascetyzmu, 
traktaje z nietajon% ale w nance o przyrodzie dziwn^ po- 
gard^: mecanisme brutal, mecanisme aveugle, mecanisme pur 
ou jeu aveugle des elements ') — oto zwykle u niego prze* 
zwiska mecbanizmn. Nad reszt^ i przedewszystkiem w 6wie- 
cie btot organicznycb panaje celowo6£; owszem, w Awiecie 
istot organicznycb mecbanizm nie jest \icale rzccz% istotn^: 
pif£ zasadniczycb wlasciwoSci organizacyi — odtywianie si$, 
wzrosty odradzanie sif , sknrczliwodd i inerwacyja — 1,8^ \ 
niezaleine od wszelkiej bndowy mecbanicznej *)." Dod6 przy- 
pomniec tn sobie, ie Janet mecbanizmem nazywa konieczne 
wzajemne warnnkowanie si^ zjawisk na mocy praw sta* 
iych, aby dozna6 wielkicb tradnodci w wyjadnieniu sobie, 
jak powyisze fankcyje organiczne mog2| bye niezaletnemi 
od wszelkiej budowy mecbanicznej, jak organizm moie nie 



') Ibid., 370 i passim. 
*) Ibid., 167. 

Wydaial ttoiof -histor. Ton XZH. 37 



« 



290 



by6 okreAlonym aktadem mechanicznym. Mi^yiby ciynoo- 
6ci iycia organicznego nie podiegad ^.adnjrm prawom sta* 
}yiD? Dalej Janet przybiera sobie do pomocy H. Spencera, 
aby tern bardziej stanowczo odr6ini<i organizm od nUadn 
mecbanicznego , i przyjmnje, jako cecby znamienoe orsa- 
nizmu, koordynacyj^ wewn^trzo^ czynnoAci i ci^le pny- 
stoBOwywanie 8i§ 8to8aiik6w wewn^trzDych do stosankdw le- 
wD^trznych '). Te cecby zopelnie wyraiad iDaj% celowoM 
organiczD^ i w mechaDizmie ich niema. Jestto zladzenie 
Spencera, kt6rema Janet zbyt skwapliwie zawierzy): kai- 
dy aktad mechaniczny posiada koordynacyj^ wewn^tniui 
i w kaidym z nich st08unki wewn^trzoe mnsz^ 819 pnyslo- 
sowywad do zewn^trznycb ; bolid spadaj^y nietylko ma 
pewn^ kordyiiacyj% cz^steczek, dzi§ki kt6rej pnedstawia 
cialo okredloDych k8ztaU6w i koDstytucyi chemiczoej, lecz 
nadto, przebiegaj^c r6tne warstwy atmosfery i zblim^c sif 
do powierzchni ziemi, przystosownje sif w kaidym momen- 
cie do waruDk6Wy zmieniaj^c temperatarQ, obj§to6c i 8tao 
sw6j dynamiczny. Pod wp}ywem potfiniejszych czynnikdw 
zewD§trziiych 8tracUby nareszcie te cecby, na mocy kt6ryeb 
Qwaiamy go za ten sam przedmiot, tak same jak eialo or- 
ganiczne pod wplywem zbyt pot§^iiych czynnikdw pneataje 
\)j6 istots^ 2y w% , chociai jako uklad mechaniczny dalej sif 
przy8to80wuje do warunk6w otoczenia. 

Kopi^c przepaSc domi^dzy mechanizmem i organizmem, 
Janet odci^l sobie wazelkie drogi do tak wainej dla teleolog6w 
analogii organizm6w do wytwor6w przemysia ladzkiego. 
Czlowiek wkdciwie budoje tylko maszyny, t. j. nUady prxy- 
Btosowane do przenoszenia 8ii w pewnej poBtaci i w pewnym 
kierunku. Mechanizm^ ezyli staty determinizm zjawiak we- 
ding praw przyrody, zawsze mn jest dany. Tymczaaem 
przyroda, wytwarzaj^c organizmy, ktdre jakoby 8i| niezaleine 
odw8zelkiego mecbanizmn a tembardziej nie 8% muBtjiam^ 
wytwarza co6 takiego, czego w wytw6rczo6ci cslowieka 
wcaie nie znajdnjemy; iadnej tn analogii by6 nie moie. 



*) Ibid., 367—8. 



X 



291 

Inaczej zapatmje 8i§ na t§ spraw^ ks. Morawski. 
W ksi^i^ce „Celowo86 w natorze" napotykamy tu i owdzie 
rozproBzone wzmianki, i,e w tworach przyrody daje si^ wi- 
dzie^ wielka iIoil6 urz^dzei^ tak samo celowych jak w dzie* 
lach czlowieka; znajdajemy ta ^domy, mosty, ubrania, kuch- 
Qie« dpicblerze, systemy sznurdw i dimgmj pompy kana- 
lizacyjne , azbrojenia zaczepne i odporue , spr§^.ypy, soczewki 
i komory optyczno; nawet balooy, telegrafy^ lampy eiek- 
tryczne — r§k^ natary wykonane'' *). I odwrotnie, „w ma- 
azynach Indzkich znajdajq si^, opr6cz przyrz^ddw slu^cych 
do zewDQtrznego wyroba, inne przyrz^dy przeznaczone do 
zacbowania samycbie maszyn : jak okrycia, 8marowidla, kla- 
py bezpieczeistwa i t. p.^' '). „^e maszyna ludzka (t.j. przez 
czlowieka zbadowana?) sama si^ nie buduje i oie naprawia, 
jak organizm oataralny, to dowodzi niiszoi&ci sztuki ladzkiej 
wobec Datnry, a wi^c chyba wy^szodci tej m^drodci i pot^gi 
CO natnrf Qtworzyia, w pordwnaniu z rozumem i drodkami 
jakie czlowiek posiada^ '). Tak wi^c, maszyny i organizmy 
s% znpelnie do siebie podobne , z wyj^tkieni tej jednej ce- 
ehy, ie sif maszyna sama nie naprawia, jak organizm. 

Inny nasz teleolog, dr. W. Szokalski*), systematycz- 
niej zastanawia sIq nad analogij^ orgaoizmn i mechanizmn: 
^Mechanizm — s^ jego slowa — ma to do siebie , 2e jest 
zavrsze dzietem obcego usiiowania, i te^ wi^i^c pojedyAcze 
czfici ustrojn y wprowadza je w ruchy silami y kt6re mn jnt 
gotowe z zewnsitrz przycfaodz^. Obrazem jego jest pierwszy 
lepgzy przemyslowy zaklad, rozumem ludzkim powzi^ty, ■ 
a Indzk^ wykonany r^k^... Organizm jost takie maebiD^^ I 
lecz machine nierdwnie doskonalszq, kt^ra sama si^ tworzy, ' 
sama atrzymoje si^ przez si^, sama sobie siiy na swe po- 
trzeby dostarcza i we w}a6ciwyeh, swemn celowi odpowied- 



*) Loc. cit. 10—11. 

•) Ibid., 104. 

•) Ibid. , 104. 

*) Poczj^tek i rozw<5j nmyslowoSci w przyrodzie. Waraz. 1886. 



292 



oich y zwraca je kierunkacb. Nie wytwarza ooa icfa wpraw- 
dzie z niczego, gdjt ani sily aDi materyi stworzyc nie mo- 
inskf lecz jak pszczola mi6d z kwiat6w, tak i ona zbiera je 
po odrobinie z atomow odiywczej materyi, przeplywaj^cej 
przez ni^ w ksztalcie pokarmu, }^zy je z aob^, wyrabia 
samodzielnie swoje oarz^dzia i DagromadzoDemi samodziehue 
giiami w racb je wprowadza. Takiemi organizmami 8% je- 
dynie tyiko istoty zyj^ce i dlatego let je organiczoeini zo- 
wieniy . . . Mechanizro powstaje , utrzymuje si^ i dziaia za 
obe^ tylko pomocs^, organizm zas istnieje sam przez sif. 
Mecbanizm wyst^puje biernie , organizm czynnie i samoistnie. 
W piorwszym wiadza tw6rcza stoi poza obr^bem nstrojn, 
w drugim zai§ nierozdzielnie jest z nim zespolona. Jedoak- 
ie w eatym obrazie przyrody mecbanizm i organizm tak 
dci^le z sob^ si^ jednoez^, tak nierozdzielnie nzupetniaja 
8i§ wzajemnie, te cbyba tylko abstrakcyjnie od siebie od- 
dzielic si$ daj^ i je^eli tylko samodzielnodc prze&lepiaZ; to 
mi^dzy niemi nie znajdziesz r6£uiey" '). „W ogdlnosci kaide 
i to bez wyj^tku cialo jest organizmem, kaide bowiem po- 
lega na samodzielnem asystematyzowania siQ wszystkich 
drobinkowych rucb6w w jedn^ )%czqcycb si^ caloAc, stoaow* 
nie do typn jemu wladciwego. Kaide cialo ma swoj^ wla- 
6ciw^ drobinkowa bndow^, do kt6rej si^ wszystkie jego fi- 
zyczne wiasnodci odnosz^; a jeieli o anatomii i fizyjologii 
mineral6w mowy jeszcze niema, to na nie bez zaprzeczenia 
jut zwr6cono uwag^^ a dalszy naakowy rozw6j doprowadzi 
nas z pewnodci^ do tego, it wszystko, co wyszlo z r^ki 
przyrody^ nznamy za organizm y z t^ tylko pomi^dzy twora- 
mi rdinic^, ie s^ organizmy trwale i organizmy przemi- 
jaj^e" '). 

Jak widzimy, dr. Szokalski raz mechanizmem nazywa 
wog61e nklad materyjalny z wladciw^ mn gr^ sii czi^stecz- 
kowychy ktdrajestnieodl^czn^od wszelkiego nkladn matery- 



') Szokalski, ibid., 69 — 61. 
*) Szokalski, ibid., 68. 



293 



jalnego; dnigi raz mechaDizraem nazywa maszyoQ, czyli 
abstrakcyj^ budowy, przystosowanej do przenoszenia ail 
w pewnej postaci i w pewnym kierunka. To powiklanie 
daje pozory podstawno^ci twierdzenia , jakoby mechanizm 
powstawal, atrzymywal si; i dziatat za obc^ tylko pomoc^, gdy 
tyoiczasem organizm istoieje sam przez si^. ByDajmniej, 
maszyny tylko bndowane przez czlowieka, jako maszyny, 
|)ow8taj(| za obci^ pomoca., ale kaida maszyna jednocze- 
snie jest mochanizmem, czyli akladem mecbanicznym , kt6ry 
ma sobie wta^ciw^ koordynacyj^ sil wewn^trzoych , kt6ry 
Ramodzieloie w pewien 8pos6b oddzialywa na otoczenie 
i moc4 wlasnej 8p6JDodci sii si^ atrzymuje. Mechanizma 
nie charakteryzaje bierno66, bo najprostsza bryla inaczej 
oddzialywa na ciala otaczaj^ce, Btosownie do swoich rozmia- 
r6w, ksztaUa i sklada. Uwzgl^dnienie tego byloby ustrzeglo 
dra SzoKALHKiEGO od sprzeczDo6ci z samyin sob^, w jak^ 
wpada , gdy raz Dtrzymaje j te rdznic^ pomi^dzy orgaDizmem 
i roechanizmeni stanowi „8amodzielno6c" pierwszego, w ko&- 
ca zad przychodzi do wnioska, ie kaidy mechanizm bez 
wyji|tka jest organizmem^ czyli 2e ^.adna r6itmca nie istnieje. 
Katdy organizm jest mecbanizmem, ale nie naodwrdt, bo 
organizm jest mecfaanizmem specyjalnym, jest gatunkiem 
mechanizmn. 

Psycfaolog belgijski Jozef Delboeuf *) zwr6ci} uwag§ 
ua analogije pomiedzy organizmami tywemi i maszynami. 
Wedlag tego pisarza analogija ta wyst^puje pod trzema 
wzglf dami : 1 ""y organizm 2y wy, tak samo jak kaida maszyna, 
moie dzia)a<^ tylko pod wamnkiem zaiywania sily ; 2^, kaidy 
niecbanizm sztnczny (maszyna) dobrze wykonywa zawsze 
jednQ jak^ czynnod<i i to samo w nstrojn iywym: serce 
bije, tol^ek trawi, w^troba i,6ki wydziela i t. p. Nadto, 
kaidy z tych przyrzs^ddw organicznych jest do pewnego 



*) Patrz szereg artyknldw jego o i^ycia i 6mierci w ^Revue 
phaosophique'', 1883, Nr. 10 i 1884 NN. 7, 9, 10, a tak- 
te osobn^i ksi^ik^ jego o tym przedmiocie w seryi „Bu 
bliotheque de la philosophie contemporaine.^ 



294 



stopnia niezaleiny, niby mechanizm skoi&czoDj; 3^ zar6wD0 
organizmy jak mechanizmy podlegaj^ zepsacin i Die mogs^ 
si^ same przez si; naprawiac. W orgaoizmie naprawa pew- 
nego zepsntego narz^da konieeznie zalety od istnienia jot 
gotowych iDnycb narz^ddw, niezepsutych jeszcze. 

Niew^tpliwa, ie ka^dy organizm, jako uklad matery- 
jalny, jest mechanizmeiD , czyli ukladem mecbaDicznym, ie 
przeto wszj'stkie warnnki zasadnicze cbociaiby m&szyny 
sztacznej muszQ w nim istoie^. Tradniej si$ zgodzic na to, 
ie serce wykonywa dobrze tylko czynnoftc pnlsacyi, bo czyn- 
no86 ta bylaby niemozliiY^y gdyby r6wniei dobrze nie wy- 
konyviato ono czynnodci odiywiania si^ albo wzrosta. Jest- 
to tak samo oczywiste, jak to, ie kaida mnszyna moie 
fankcyjonowac tylko kosztem jakiejs si}y, jak i to r6wniei, 
ie tylko ze stanowiska utylitarnego moina tvrierdzic, \t 
kaida maszyna zawsze jedn^ tylko jak^ czynnosi wyko- 
nywa dobrze, bo op. maszyna do szycia nie tylko dobne 
szyje, CO z praktycznego stanowiska jest najwainiejsze, lecs 
takie dobrze w swoim rodzaja przeprowadza ciepto, wydaje 
diwi^ki i t. p. , o czem ze stanowiska teoretycznego zapo- 
rnioaii nie naleiy. Rdzei^ kwestyi tkwi nie w tern, ie or- 
ganizm jest konieeznie roechanizmem czy maszyn^, — to 
oc/ywista, ale w tern, ie organizm jestto maszyna iywa, 
ie posiada pewne ceeby bijologiczne, na zasadzie kt6ryeh 
odrdiniamy go od rzeczy martwych. Ceeby te, ktdrych do- 
t^d nikt w spos6b naukowy nie zredukowal do innych bar- 
j dziej prostycb , ssj nast^paj^ce : cz^steczkowa resty tncyja zn- 
/ iytycb ez^sci przez asymilacyj^, obecnodc w stosunkacb 
' z otoezeniem takiego regulatora, jak czucie, kt6re sif na 
wyiszycb szczeblach rozwoju staje dwiadom^ dzialalno&ei^ 
psycbiezn% i genetyczna ei^glo^d rozwojn. Wilh. Roux do- 
) daje nadto przewag^ restytacyi nad zniyciem i samoregola- 
ojj^j jako ceeby odrdiniaj^ce mecbanizmy organicsne od 
nieorganicznycb '). 



') Dr. Roux, Der Kampf der Theile im Organismus^ Lipsk, 
1881. — ^Selbstregulation und Uebercompensatian sind dU 



295 



Dalsze zaposzczanie 8i$ w 8zCzeg6}y byloby ta zby- 
tecznem. Por6wnywaj%c utwory 4ywe z mas/^ynami , o ile 
aoalogija ma by£ poprawn^, musimy albo we wnioskach 
ograoiczyc si^ tylko do mechanicznych cech podobieAstwa, 
albo Dadac analogii kierunek odwrotny i wykazac, te ma- 
Bzyny r^ podobne do organizm6w pod wzgl^dem cech bijo- 
logicznycb. W pierw8zym wypadko Die osii^gamy iadnego 
argamento dla tcleologii, bo kai:dy uUad raateryjalDy, czy 
to b^dzte kamiefi, czy dr%g, czy wodospad; czy lokomoty- 
wa, w stoannka do iDnych uktad6w moie odegrywad rol$ 
maszyDy, przenoaz^cej 8il§ w pewnym kiernnku i pod pewn^ 
postaci^; okoliczoos6 ta jednak Die orzeka jeszcze Die o ce- 
lowoiei , bo celowo66 tkwi w iSwiadomem zastosowaDia pew- 
Dego uklada materyjaloego dojakiegod iDDego, dla oai^gDi^- 
cia po^danego skutka.- 6dy wi^c zazDaczamy, ie organizm 
mifdzy inoemi jest maszyD^, a maszyo^ jest kaidy uklad 
materyjalny, czy od powsta) w drodze Datnraloej , czy zostal 
przez cztowieka zbudowaoy, to celowoSii przez to Die Die 
zyskoje. Trzebaby cbyba kooiecznie dowie66 w katdym 
przypadkOy \i czyoDiki psychiczoe pod poataci^ wyobraieA 
celowych braly udzial w wytwarzaoiu takicfa ukiaddw ma- 
teryjaloych , jak ustroje 2y we. Odwr6ceDie zad aaalogii i udo- 
wodnienie, ie maszyoy a^ podobaepod wzgl^dem cech bijo- 
logicznycb do aatroj6w iywych — jest Diemoiliwem. 

Ale idimy dalej. Nie da siQ zaprzeczyc, ie wazelkie 
wytwory przemyah ladzkiego oatateczDie redakuj% ai^ do 
nkladn wczedoiej pozoanych materyjatdw o pewDych atalych 
wlaaoodciach i atoauDkach; gdy wi^c idzie o wyroby ladz- 
kici nie mote bye mowy o atworzcDin wedlag obmydlanego 
plana bodaj jednego atoma materyi, Inb o nadaDia bodaj 
jednej nowej wlaanodci atomom: wazyatko mnai byi wzi^te, 
jak jeaty poznane, jak jeat, i tylko w granicach iatniejiicych 



Orundeigenschafien und die ndthigen Vorbedingungen des 
Lebens.'' Sir. 226. Dzidio to obfitaje w dwietne i orygi- 
nalne pomyaly i spoatrseienia. 



296 



i pozDanych rzeczy da si; skombinowaii cod celowi odpo- 
wiedniegO; celowi, ktdry takie na zasadzie doSwiad(»enia 
powstah Tema, ktoby mniemal, it wladnie kombinowaiiie 
owo jest aktem niezaleioej od do6wiadczenia tw6rczoki 
umyslowej, historyja wszystkich urz^dzeA ladzkich i ich 
udoskonalefi odpowie, ie i kombinacyja rzeczy istoiejiicjch 
i pozDanych jest owocem ustawicznycb pr6b i dodwiadczco. 

Obroficy celowoSci i w ich liczbie Janet i ks. Mobaw> 
SKI zwracaj^ uwagf na to, ie wytwdrczodc czlowieka jest 
tylko dalszym ci^giem tvr6rczo6ci rozumu boskiego njawDio 
nego w przyrodzie. Zapewne, czlowiek sam jest ogoiwem 
przyrody i wszelka praca jego takie; i&e jednak teleolodzy 
wyrainie przyznaj^, i,e wyroby przemysla Indzkiego s^ 
wiele mniej doskonale od twor6w przyrody, wi^ cbyba 
musieliby takie przyzoa£, te teu dalszy ci^ tw6rczoki 
przyrody, kt6ry czlowiek w swojej przemyslowodci ujawnia, 
jest cofniQciem 8i§ wstecz w ogdlnym rozwoja. Przecbodxic 
od celowej dzialalnodci czlowieka do celowej budowy orga 
mzm6w, to znaczy, przechodzic od czegod bardzo prostego 
do czegod bardzo skomplikowanego i nawet nowego. W naj 
prostszej nawet koa)6rce jest co6, czego dot^d nietylko nie 
potrafimy odtworzy6, lecz czego nawet wcale nie zd&idy 
i nie rozamiemy ; jakie wi$c analogija z dzialalnodciii czio 
wieka mo^e ta wystarczatfV 

Zwracaj^c si^ zatem do dwiata, kt6rego urz^dzenie ma 
by6 w calo6ci i w szczegdiach dzielem celowo dzialaj^cego 
rozumn, zad materyjaly i ich wlasnoi^ci maj^ bye Arodkami 
odpowiednio do ceI6w przez ten^e rozuro stworzonemi, na- 
potykamy t$ nieprzyzwyci^^^on^ trudno66, ie rozam 6w boski 
musi posiadac wszystkie cecby inne, nii rozum ladzki: wie- 
dzQ realnq, nie doswiadczalnie zdobyt^, moc tworzenia ma- 
teryja}6w kosmicznych i nadawania im cech wladciwycb, 
my61 od warank6w niateryi i czasu niezalein^ i bye mote 
inne jeszcze nieznane cechy, bo wiadciwie nie motemy wie 
dzie6, jakie cechy musialby posiadac ten , ktoby mial iywe 
organizmy tworzy6, gdyi nie przenikn^liAmy jeszeze tak 
gl^boko w tajoiki iycia organicznego. Przedmiot o znpelnie 



297 



innych cecbacfa, n\± z dodwiadczeoia Dam znany rozum ludz- 
ki , oioie bye, czem si^ podoba . tylko rozumem nie jest, je- 
teli wog6le istnienie takiego przedmiotn da 319 udowodni6. 
Z powyiszycb uwa^ wypada, 2e w analogii teleologiczDej 
rzeczy pordwoywane, t. j. wytwory przemysin ludzkiego 
i twory przyrody si^ istotoie od Biebie r6zDe, ie nadto do- 
myiloa przyczyna twor6w przyrody — „roznm najwyiszy" — 
mnsialaby bye istotnie rdin^ od jednej z rzeezywistych przy- 
czyn wyrob6w cz}owieka, mianowicie — rozumu ludzkiego; 
ie wreszcie analogija ta istotnie przekracza granice eech 
i 8to8aok6w pordwnywanych i zti|d, ie organizm jest nkJa- 
dem mechaDiczDym , daj^eym 8i§ przyr6wDa6 do wszei- 
kich celowyeb i nieeelowycb maszyD, kaie sig domydla^ 
celowo6ei i w stosnnku do tych eech organizmn, kt6rych 
maszyny przez cztowieka bndowane nigdy Die posiadaj^. 
Innemi slowy : aaalogija jest tak oienzasadDioD^ pod wzgl§- 
dem Dankowym, jak tylko byd mote. 

SlnszDO^e atoli Dakazaje zazDaczy6, 2e, wedlug ks. 
MoRAWSKiBOO , przy wykry waDiu w przyrodzie 61ad6w dzia- 
)aloo6ci celowej rozumu uajwyzszego, kierujemy si^ Die sam^ 
tylko analogija aDtropomorficzo^. Owszem , oajcz^ieiej 
w tworach przyrody oie upatrujemy iaduego podobienstwa 
do dzie} ludzkieb, a mimo to bezpodredoio odkrywamy 
w nicb cech^ celowej dzialaloodci rozumu. Cech^ t^ ma 
byd: „idealoa jedoo^d, wyDikaj^ea z mnogich i rozmaitych 
czyonik6w, stosowDie do niej zIoioDych". Przykladem — 
narzfdzia kamieoDe epoki przedbistoryczDej : boidy kamieo- 
ne y kt6re archeologija uznaje za wyroby celowe pierwotoego 
czlowieka, posiadaji^ „moie jakieA dalekie podobie^two do 
olywaDycb dzi6 narz^zi** '). Raide z otluczeA boMu mo- 
globy by6 skntkiem sit elementarnyeh ; ale, gdy widzimy, 
jak wszystkie ot}QezeDia sUadaj^ si^ Da ca}o6£ boidu, wDet 
przyposzczamy roznmD^ przyczyo^ ich powstaDia. 

Na to Daaamprzdd odeprzed mnsimy, te trndao poj^d, 
jakun sposobem, w}dz%c poraz pierwszy eo6 podobDego, jak 

*) Celow. w nat. ,16. 

Wy4ilal Uosof.-histor. Tom. XXII. 38 



298 



bold, moiemy bezpodrednio poznac^, ie to jest wlainie ,ca- 
\oM boldn.^ Jeieli 8iQ nie kierujemy iadoemt analogijami 
i zatem nie mamy tadnego wyobraienia o moiliwem zasto* 
sowaniD tego przedmiotu , to z tak^ sam^ slasznodci^ mogli- 
bydmy przypaszczai , te jest to dopiero setna cz^ jakiejA 
cabdci. Ale wiadnie przycbodz^ nam wnet na mydl analo- 
glje broni i narz^dzi do rozbijania y na zasadzie kt^iych mo* 
±emy mydlec, ie to caio6<i, chociai to przypnszczenie byloby 
jeszeze nie do66 uzasadnione, tak samo, jak nie jest oza- 
sadnion% legenda Indowa, te glaz, 8toj%cy pod Pieskowii 
Skais^ w pobli^n Ojcowa, jest ^maczng^ Herknlesa", choeiai 
i ta legenda oparla si§ na analogii ksztatt6w. Powt6re 
jednak naleiy awzgl^ dni6 , te wyroby kamienne pierwotnego 
czlowieka w rzeezy samej pierwotnie nwatano wprost za 
kawaly odiapanej opoki, czyli, jak sif wyratano w wiekach 
drednich, za lusus naturae ^ tak daleee nie zdradzafy one 
bezpodrednio umyslowi ludzkiemn swojej „idealnej jednofei." 
Uwaiano je za igraszki przyrody, wcale nie doskonalsse od 
wielu innyeh w rodzaju schodbw, kolomn, bram, kopnl i t p. 
w wywietrzalych i wyp)6kanych skataeh Inni zn6w awa- 
iali te narzfdzia za broi^ olbrzyma, ktdrego szczt^tki npa- 
trywali w szkielecie slonia pierwotnego; jeszeze inni za po* 
ciski piorunowe. Gdy jednak wpadnifto na poszlaki, te 
moie i topory kamienne znajdajf) si^ zazwyczaj w znaczniej- 
szej ilodci obok wyraifcnych dlad6w znanej dzialalnosci esio- 
wieka , obok kodci zwierz^eych i Indzkieh potapanych z wj- 
rainym zamiarero wydobycia z nich szpiku, bo ko6ci bex 
szpikn zwykle let^ nietkni§te, obok taren i wog6le ilad6w 
pierwotnyeh siedzib cztowieka; gdy nadto znaleziono takiet 
same albo bardzo podobne narz^dzia kamienne a Inddw dsii 
jeszeze pozostaj^cyeh na najnitszych szezeblach eywilizaeyi 
i poznano ich uiytek wladciwy, np. poslngiwanie siQ niemi 
przy zabijanin ofiar ladzkich i zwierzfcycb , — natenczas 
powstala owa bardzo prawdopodobna hypoteza, byniymniej 
nie na bezpoAredniej intaicyi „idealnej jednoAci^ oparta. Jej 
podstaw^ takte jest analogija na dodwiadezenin oparta. Bar- 



299 



dzo slnstnie w tej materyi wyra^ sIq Wundt '). „0<ly ktod 
oa widok dzieU sztuki przypaszcza, 2e ono jest wytworem 
r; ki ladskiej , to s^d 8w6j bardzo groDtownie opiera na nie- 
zKczooej liczbie dodwiadczeA. Gdyby jedoak na zasadzie 
poSrednio adzielaoych ma wiadomoAci Inb wlasnyob spostrze- 
teA zDaoy ma by) dot%d tylko jedea albo bardzo szczapla 
liczba przypadk6w, gdzie podobny przedmiot powstal w ten 
8pos6b, oatenczas na zasadzie analogii m6glby by6 oparty 
wniosek. ale let wniosek ten by}by tylko problematycznym''. 

Co godna awagi , ie nawet a zwierz^t kopalnych, kt6re 
przeei^ przedstawiaji| tyle analogii do zwierz^t obecnie istnie- 
jacycb , cz^to niepodobna rozumiec roli pewnycb szczeg6}6w 
bodowy, gdy nie rozporz^dzamy odpowiednim zasobem do- 
dwiadczeii bezpo6rednicb. Jnz Schopenhauer *) zaawaiy}, 
ie a mr6wkojada pomi^dzy pot^inemi ramionami, pazurami 
mocoemi, dlagiemi i krzywemi, a zapetnym brakiem zQb6w 
zachodzi tak ra2%ca nieodpowiedniodci , ie, gdyby to zwierze 
zagiD^o, mr6wkojad kopalny bylby dla czlowieka zagadkq 
Dierozwi^zaln%, a zwlaszcza, gdyby jeszcze i gatanek mr6- 
wek znikl z powierzehni ziemi. Dodajmy, ie w takim razie 
Cuvieb'owska zasada, loi des correlations organique, kt6ra 
sif teieologom *) wydaje tak niechybnym wytrychem do otwie- 
rania zagadek celowodci organicznej , bylaby raczej przeszko- 
d% oii pomocq przy celowem obja6niania zjawiska. H. Spen- 
cer w swojej ^Fizyjologii transcendentalnej" ^) zwraca uwa- 
gf , ie kret ma tak niezwykle w^zk^ miednic^ w stosunku 
do reszty ciata, ii, gdyby by} zwierz§ciem kopalnem, ma- 
sielibyAmy przypaszczac, ie rodzil male w stanie bardzo 
aierozwinif tym , gdy tymczasem jest on jedynym ssakiem 
^nanym, kt6re rodzi male nie przez miednicQ i dzi^ki tema 
ro<lzi je w stanie normalnym. Przyklad ten dowodzi, te 



*) W. Wundt. LoffiJc, I, 314. 

') WiUe in der Naiur, 40. 

') Janbt, ibid., 63; ks. Morawski, ibid. , 85. 

*) gSzkice** T. II w polskim przekladzie. 



300 



nawet w dwiecie organiczDym , tej specyjaloie olobioDej dzie- 
dzinie teleolog6w, bez doAwiadczeA bezpodrednich albo wnioa- 
k6w analogicznych na dodwiadczeniu opartych, tadoej bez- 
poAredniej intnicyi w przedmioeie celowo6ci byi nie moie. 
I o tern takie pamiQtad naleiy, ie^ gdzie brak doiwiad- 
czalnej znajomoici cel6Wy jakienti si^ czlowiek kierowa} pre; 
wytwarzaniu pewnych wyrob6w, tarn moftna budowa£ pre}- 
paBZCzeoia, ale iadnych nieomylDych eech wia6ciwej celo- 
wo6ci by6 Die mote, Jakkolwiek bowiem czlowiek pewnii 
rzecz robi w okre^lonyni celn, to wszakie skatkn celowego 
nie moie odli|ezy6 od innych koniecznie ma towarzysz^cycb 
skutkdw poboeznychy jak np. w maszyaie tarcie, wy?rii|zy- 
wanie 8i§ i promieniowanie cieplika , warczenie tryb6w i iime 
ruchy poboozne. Dajcie glachemu od urodzenia zbadac U- 
bakierk§ graj^c^, a z pewnodcif^, pomimo jej wielkiego p<»- 
dobie&stwa do ionych sztucznych maszyn, wpadnie na dzi* 
waczne pomysly w przedmioeie celowodci tej maazyny, 
jeieli Die bedzie do6c m^drym, aby siQ wcale od h^q po- 
wstrzyma6. My wtasnie jestedmy takimi nieogl^nymi gin- 
cfaymiy gdy twory przyrody oceniamy ze stanowiaka celo- 
wo6ci: pochwyciwszy pewieo 8zczeg6) bndowy, czynnosc 
pewD^ BubjektywDie dla nas waiD%, nie wahamy 8i§ woct 
t)6maczy<S ich sobie celowo, stosownie oczywidcie do hory- 
zoDtn swego widzenia, chociai objawom tym towareyszii 
tysi^ce innych, kt6re wprost pomijamy, jako podrz^dne. Gdy- 
by Mikromegas Voltaire'a przybyl do nas z Syryjasza z 8wo- 
im towarzy8zem z Saturna i gdyby zaczQii ci pnybysze 
wyroby nasze teleologicznie oceniad, to prawdopodobnie 
w maszynach i arz%dzeniach naazych cz^stokroi braliby za 
eel cod takiego, co wedlug na8 jest tylko nieaniknion^ oko- 
licznodciii towarzysz^c^ » pozbawion^ W8zelkiej wartodci ce- 
lowej; ich potrzeby, upodobania i snbjektywne sposoby za- 
patrywania h\^ bylyby dla nich w tym wzgl^zie dyrektyw]|. 
Dziala Krupp'a mogtyby si^ im wydad przyrz^dami do de- 
monstrowaoia krzywej pociska , podobnie ja^ dzicy indyjanie 
potykaj^ kawalki pismem pokrytego papiern, ti6macz4(c ao- 
bie celowo ten wyr6b ze swego ntylitarnego stanowiska, 



301 



jako 4rodek leczniczy; lub jak cii dzicy zawieezaj^ sobie 
aa szyi i glowie nasze guziki i inne Idni^ce lab jaskrawe 
przedmioty, tldmacz^c je sobie ze stanowiska wtasnej celo- 
wotei eetetyczoej, jako przedmioty ozdoby. Te i tym po- 
dobne wzgl^dy si^ joi dostateczn^ dla nanki przestrog^, aby, 
odrznciwszy snbjektywne probierze celowodci^ a takie tyiko 
s^ moiliwe; badai wszystkie bez wyjatku zjawiska w ich 
wtaAciwej zaleinoAci przyczynowej ^). 

Znami^ Jednodci idealnej'' w systemie odpowiednio 
nlotonyeh czyDiiik6w, jak przyznaje zreszt^ sam ks. Mobaw- 
SKi, nie jest bezwzglQdoem : owszem „kilka 8zczeg6}6w moie 
si$ zejd^S przypadkiem w taki sposdb^ w jakiby je q1o< 
tyta przyezyna rozomna i przedstawi^ jakid poz6r celowo- 
6ci" '). Taky op.: ^mueba; atramentem zmoczona i chodz^ca 
po papierze, moie wykrei^lid ksztait litery C'' ; w ten jednak 
spofl6b moie powstac tylko bardzo prosty aklad, ale nie 
mote powstad wiersz Horacego. Wyiej jui wyloszczylii&my, 
diaezego si^ nie zgadzamy, aby wog6le cokowiek przypad 
kiem powstac moglo, a wi^c i owo C przez mnch^ skred- 
lone masialoby mieii swoje przyczyny; to zad pewna, ie 
zdarzaji^ si^ dodi cz^sto zbiegi okolicznosci , kt6re prostot^ 
owego C wiele przedcigaja, a jednak, pouioio ich niezwyk- 



') Kant powiada: Endlich milssen wir nach einer richti- 
gen Majcime der Naturphilosophie una alter ErJddrung 
dtsr Natureinriehtungj die aits dem Willen eines hUchsten 
Weaen^ gezogen warden^ enthalten^ weil dieses nicht mehr 
Naturphilosophie ist^ sondem ein Oestandniss , dass es 
damit bei uns zu Emde gehe", (Prolegomena zu einer je- 
den kUnftigen Metaphysik , §. 44) — „ Wenn ihr (der 
Naiurtoissenschaft) auch dergleichen anderweitig angebo- 
ten wUrde {z, B. Einjlnss immaterieller Wesen) so soil 
sie es dock ausschlaaen und gar nicht in den For (gang 
ihrer Erkldrungen bringen , sondem diese jederzeit nur 
nuf das griinden, was als Gegenstand der Sinne zur 
Erfahrung gehbren und mil unseren wirklichen Wahmeh- 
mungen und Erfahrungsgesetzen in Zusamm&nhang 
gebracht werden kann^ (Kant, ibidem, § 67.) 

•) CcL w oat., 19. 



302 



lego skomplikowania y nikomn nie przyjdzie na mydl dzt6 
p<iwainie je t}6maczy6 celowo. Poprzestaiimy na kilkn pny* 
ktadach. 

Spdlczesny aatronom amerykaiski Ezaw Hall odkryl 
w sierpnin 1877 r. za pomoci| refraktora Waszyngtofiskiego 
dwa ksietyce Marsa, kt6re Madau Dazwi^ Phobos i Deinos. 
Pierwszy odlegly jest od drodka Marsa o V, jego irednicy, obie- 
ga zad dokola Marsa w przecii^a 7 y, godzin; dragi, odlegiy 
3 y, drediiicy, zatacza drog§ 8woj§ w ci^ga 30 godzin. 
Ot6tf w fantastyezoycb „podr62ach Galiwera'', znanym dziele 
JoNATANA SwiFTA, zoajdojemy opowieA6, te astronomowie 
nrojonej wyspy Lapnty odkryli dwa ksi^iyce Marsa, z kt6- 
rych jeden odlegiy jest o 3 drednice i zatacza drogf w cij)ga 
10 godzin; dragi za6 odlegiy o 5 drednic, obiega drog^ do> 
kola Marsa w ci^gn 21 y, godzin *j. T^dy tart Swifta 
przeszio 100 lat wyprzedza rzeczywiste odkrycie, a r6i- 
nice w cyfrach nrojonych i astronqmicznie obrachowanych 
bynajmniej nie przekraczaji^ granic znanycb w historyi astro- 
mii r6tmc w obliczeniach, w r62nycb czasach i przez r6i- 
nych 8pecyjalist6w dokonanych. Niemniej aderzaji^ym jest 
nast^pny zbieg okolicznodci : francuska izba depntowanyeh 
w roku 1830 sklada si§ z 402 czlonkdw, z ktdrycb 221 staoo- 
wili stronnictwo zwane „La queue de Robespierre"" y reszta 
za6 181 znani byli pod nazw^ y^Les honneis gens"^ Jeteli 
kaidi^ liters w obu tych nazwacb przyjniiemy za liezb^ 
odpowiadaj^c^ jej miejscu porz^dkowemu w alfabecie, Da> 
tenczas otrzymamy, ie suma cyfr kaldej nazwy daje liczb; 
czlonk6w odpowiedniego nazwie stronnietwa , a wi^c obie 
snmy. dodane daji| og6lni| liczb^ wszystkich depntowanyeh *). 
Do podobnych zbieg6w okolicznodci nie przywi^znjemy tad- 
nej wagi i dla tego nie tl6maczymy ich sobie celowo. Fakt, 
te rok wstiipienia na tron Ludwika XIV (1643), data, od 



') Cytowane u Dubois - Retmond' a, Ueber die wisBenachaftli- 

chen Zustdnde der Gegenwart. 1882. 
*) Cytow. u Jevons'a, Principles of science. Lfondon, 1874. 



303 



kt6rej zacz^l rz^zic samodzielnie (1661), data jego dmierci 
(1715), po dodaDin cyir zawsze dajs^ 14, czyli jego liczbQ 
porzi|dkow4 w szeregu imienDikdw jego na francuskiin tro- 
Die, — fakt ten nie ma dla nas i^dnego zDaczenia; tak samo 
jak tea ioDy: jeieli do liczby 1794, oznaczaj^cej rok upadku 
Robespierr'a, dodamy 8um§ cyfr tej liczby, to otrzymamy 
1815, ezyii rok apadkn Napoleona I; nastQpnie, powtarzaj%c 
teo sam proceder z 1815, otrzymamy 1830 czyli rok upadku 
Earola X. Do66 jednak czyta<i bi8toryk6w r62nych czasbw, 
aby 819 przekonac, te tym podobne zbiegi zdarze^ sta- 
wa)y 81^ nieraz poka8fi ^^ interpretacyi celowych i do po- 
dejrzewania „palca OpatrznoAci". Ewestyja t. zw. peryjody- 
zacyi history], czyli podzialu dziej6w na okresy posiada 
wielkil i ponczaj^c^ literature, w ktdrej latwo natrafici na 
tego rodzaju cbronologiczne zbiegi okolioznodci , jak np. 
teiata peryjodycznod<^ pewnej kategoryi zdarze^ gl6wnych, 
obok moiliwego podzialu okres6w gi6wnych na podrz^dniej- 
sze r6wDiei przez zdarzenia odpowiednio podrz^dne; trzeba 
tyiko zrfcznie dobiera<i zdarzenia ')• Nie omieszkano natural- 
nie w tern r6wniei dopatrywad si^ celowycb rz^d^w opatrz- 
nodci. Co do nas, mamy tylko jedno do nadmienienia , ie 
iaden podobny zbieg okolicznodci nie dzieje 8i§ bez przyczyn, 
do kt^rych lei w}%czy6 cz^sto naleiy 8ubjektywne nrojenie. 



VII. 



Bozci%ganie dwiadomodci i jej objaw6w po za granice 
organizacyi nerwowej jest takim samym odwiecznym Modern 
melafizyki spirytualistycznej , jak redukowanie 6wiadomo6ci 
do mcb6w atomdw materyjalnycb jest bl^dem metafizyki ma- 



') W tym wzglQdzie moiemy wskazad dzielo Bbnloew'a, ^^Les 
lots de Vhistoirey 1881., gdzie bardzo duio wloiono pracy 
w jalowe dla nanki figle cbronologiczne. 



304 



teryjalistycznej. Janet kladzie naeisk Da to, ie. skom^my 
pozoali eel w dwiadomej dzialalnodci cztowieka i iwierx^t, 
w dalszym cii^gn idea celowodci nie moie znikac jedynie 
dla tego, t^ napotykamy nowy waruaek — oiedwiadomi^ ; 
indakcyje i analogic nasze teleologiczne nie potrzebaj^ iista- 
wa6 tam, gdzie nstaje swiadomodc '). Przykiad niedwiadomej 
celowodci przedstawia nam instynkt zwierz^cy. Wyehods%c 
od samych siebie^ nasamprzdd na podstawie indnkeyj analo- 
gicznyoh przyzuajemy, tt podobni nam Indzie dziata|4| ee- 
lowo ; dalej, tt zwierz^ta, kiernj^c si; czneiem i omysleniy dxim< 
}aJ4 celowo; je8zcze dalej, te czynnodci instynktowe s^ skie- 
rowane do celo ; wreszcie przyznaci masimy, 2e wog6le csyn- 
nodci organiczne, tak analogiczne z instynktami, r6wiiiei 
gkierowane si^ do cela, i wreszcie, jako ostatnie ogniwo lego 
szeregn indnkeyj, przyznac musimy, tt same kszUltowanie 
narz^ddw wykonywaj%cyeh czynnosci ceiowe kaie przypaax- 
czac ide$ celu ^). Co prawda, sam Janet zastrzega si§, 2e 
szereg ten indnkeyj nie jest nieprzerwanym, gdyi od chwili^ 
^dy fakt ^wiadomosci znika nam z przed oeza, nie moiemy 
jui przyjraowac, '\t nmys}owo6£ celowo dzialaj^ca jest bea- 
podrednio obecni| w samej istocie aktn celo vv ego dokonywa- 
%cej ; w ten spo86b wystarczy przypudci^, ^e umyslowod^^ ta jest 
poza istot^ celowo dzialaj^c^i ^e jest ona w przycaynie, 
kt6ra z zewn^trz celowem zachowaniem si; istoty kieruje *). 
To wyznanie dla nas wystarcza, bo widzielidmy, ie ftwiado 
mosci innej od naszej i niezaleinej od tych warnnk6w, kt6re 
psychologija podaje jako niezb^dne dla jedynej poznawalnej 
dwiadomodci, przyznac niepodobna, jeieli si^ mamy kierowac 
rzeczywidcie icisl^ analogij^, nie za6 intnicyj^, ktdrej dvria- 
dectwom naaka kompetencyi nie przyzoaje. Ks. Morawski, 
bior^c rzecz od drugiego koAca, ntrzymnje, te materyjalidei, 
^prowadzqc niecelowodc od mglawicy at do fnnkcyi organica- 



*) Ibid., 141. 
') Ibid., 162. 
•) Ibid., 142. 



806 



nej i zwien^cego indtykta, powinni logicznie zaprzeczy6 
eelowoici nawet w dzialanin zwierz%t samoiBtnem^ *). ie 
materyjaliAci przy obecnym stanie wiedzy nie potrafi^ wyjaA- 
nii zjawiska celowego dzialania a czlowieka i zwierz^t na 
podstawie tylko mechanicznych wksnodci materyi — to pe- 
wna; tak samo jak spirytnaliAci nie objadni^ mo2Qo6oi przy- 
puszczenia wyobraiefi celowych tani; gdzie niepodobna do- 
wieA<i istnieoia 6wiadomo6ci analogiczoie do naszej podobnej 
i w analogicznych warnnkach zo8taj%cej. Dlaczego jednak 
materyjaliici mieliby by6 logicznie zmaszeni do zaprze- 
czeoia oelowo6ci w postQpowaoin czlowieka i zwierzqt, skoro 
ta celowoM jest faktem — tego zrozamie6 niepodobna. Za- 
waze mamy ta do czynienia z tym nieublaganym raoyjonali- 
zmem, kt6ry wyobraia sobie, ie logika moie fakt obali6, 
te niezale^^nie od tego co jest^ mosfcemy sobie dwiat wyrozu- 
mowa6. 

CelowoAci jako fakta we wladciwej dziedzinie rzeczy- 
wisto^i psycbiczaej nikt nie odrzuca, ani materyjali6ci , ani 
ewolacyjoni6ci. Wszyscy oni podpisz^ si^ pod slowami 
Wundta: „Szczeg6Inie zaznaczyd naleiy, ie opr6cz post^* 
powania ladzkiego, w dowolnem post^puwaniu zwierz%t^ 8% 
takie przypadki, gdzie wyobra^.enia celowe wystfpuj^ jako 
csyanikiy wply waj^ce na objektywny przebieg zjawisk w przy* 
rodzie . . . Wsz^dzie, gdziekolwiek mamy do czynienia z po- 
p^dami i wyobraieniami istot dowoloie dziatoj^cych^ a wi§c 
8£€zeg6lnie w przypadkach walki zwierz^t tego samego i r6^- 
nych gatunkdw o poiy wienie i moinod6 rozradzania sif, tarn 
niepodobna zaprzeczyd przyczynowego i objektywnego zna- 
czenia wyobraieA celowych^'). Aby nnikn^d wszelkich nie- 
porozamiefi co do natary tych wyobraieA celowych , Wunbt 
dodaje: „oczywiicie nie pod wplywem jakich6 wyobraiefi 
celowych, kt6reby sIq znajdowaly poza istotami iywemi, 
albo byly niedwiadome, niby misty czne sily iycia, lecz pod 



') Cel. w nat, 98. 

■) WuMDT, Logik I, 683. 

Wyds. fllosof.-hiator. T. XXII. 39 



306 

wplywem wyobraieA celowych, ktdreby detenninowiJy do- 
wolne i dwiadome post^powanie zwierz^t*' ^). — „Przeciw- 
nie — powiada tenie aczony — jestto zapelnie dowolna 
i przeto ze staDowiska teorji poznania znpehiie nienzasa- 
dnioDa doktryna, ktdra przypnszcza przyczynow% dzialalDoM 
celow tarn, gdzie dowoloe post^powanie doAwiadczalnie atwier- 
dzonem Die zostalo"'). Pogl^d ten, bardzo Datnrainy i nie 
potrzebuj^cy dowodze^^ napotykamy a wiela antordw spot- 
czesnych. Wszystkie opinije w tym przedmiocie w gmneie 
redak^j^ 8i§ do twierdzenia, ie cele, jako rzeczywistodi re- 
aloa^ wystfpnj^ tylko pod postaciq wyobraiefi celowych, 
a wi^c tarn, gdzie jest 6wiadomo66 i jej substrat nieodzo- 
wny — m6zg, system nerwowy. ^Granice celu (jako czyn- 
nika faktycznego) zbiegaj^ si^ z granicami Awiata zwierx^ 
cegOy ktdry zdolny jest po^dad i wyobraia6; dziedziaa, 
w kt6rej zakresie eel posiada znaczenie objektywne, jest 
dziedzin^ psychologii^'). 

Mniej prawdopodobnie zwolennikdw zoajdzie inna opi- 
nija WuNDTA; wediag ktdrej, wyobraienia celowe maj% ode- 
grywa6 wielk^ rolQ w transformizmie, w powstawania form 
orgaDieznych. „6dy uwzgl^dnimy — sq siowa jego — ie 
jai najoiisze organizmy zdradzaj^ najprostsze objawy po- 
p^ddWy kt(3re spostrzegaez nieaprzedzony masi awaia6 aa 
postQpowanie dowolne, w takim razie niema obawy, aby&my 
przecenili rolQ tego wply wu w procesach przystosowywania si$ 
czynnodei i prawdopodobnie z ezasem dadz^ si^ jeszcze sre- 
dukowad do tego wplywa najbardziej zasadnieze zagadnieniay 
dotycz^ce skomplikowanej organizaeyi zw]erz%t Wzgl%d ten 
z logieznego stanowiska tern wi^kszej nabiera wagi, ie w ten 



') Ibidem, I, 584. 

•) Ibidem, I, 684. 

*) SpitzcTf Beitrdge zur Descendenetheorkf Lipsk, 1886, 
str. 436. W pi§knem tem dziele rozdzial ^Die Tdeologie 
in der Auffassung der OrganismmweW str. 431 — 470 
zaslnguje na uwag^ pod kaidym wzgl^demi Pordwniy takie 
James Sully, „Le pessimismey** Parydi, 1882, str. 191. 



307 

8po86b eel zysknje owe znaczenie objektywne, w mydl kt6- 
rego wyobraienia celowe wyst^puj^ jako przyczyny okre- 
Monycb procesdw w przyrodzie^ '). Bqd^ co b^di;^ pytanie, 
w jakim zakresie bijologija zdecyduje si^ iizna6 wptyw wy- 
obratefi celowycb zwierz^t na organizacyj^ tych ostatnich, 
jest zagadDieniem , nad kt6rem moina nankowo dyskntowad 
na podstawie fakt6w pozytywnycb , labo Diezb^dne 8^ wst^pne 
roboty faehowych bijolog6w w tym dot^d prawie nietkni^tym 
kieniDka. Wszelakoi , najpomydlDiejsze rozwi^zanie tego za- 
gadnienia w sensie twierdzqcym pod iadnym wzgl^dem nie 
zmodyfikaje problematu teleologieznego, bo wyobraienia ce- 
lowe Die przestan^ by£ tyiko rzeczy wistodci^ psychiczn^ , we 
wiaAciwy sposdb awarunkowaD^ i przyczynowo zaiezn% od 
innych przyrodzooych czynnikdw. Aktualne wyobraienia ce- 
lowe nie mog^ pod iadnym pozorem achodzi^ za pierwsze 
absolDtne ogniwa w ia&cuchacb zjawisk^ ktdre to laficncby 
zbiec 81$ maj^ w pewDycb 8kntkach; wyobraienia celowe 
tak samo podlegle sq ogdinej przyczynowodci w przyrodziC; 
a powstawanie ich tak samo przyczynowo wyjadnione by6 
masi. S4 to tylko bardzo skomplikowane stadyja w rozwoju 
szeregdw przyczynowych , ale nie pierwsze przyczyny. 

Gkly w kaidym z przypadkdw chodzi praktyczne wy- 
jaiuienie rzeczy, tedy powolanie si$ na to, ii pewoa czynnodd 
op. dzialacza bistorycznego, wyplywa z jego wyobraiefi celo- 
wycb ^ ktdrym tei przypisai naleiy wyb6r takicb a nie in- 
Dycb irodkdw przezeA uiytycb, moglahy nas zadowolnid; 
ale gdzie idzie teoretyczne wyjaSnienie^ tarn powolanie siQ 
na eel sabjektywny, jako czynnik, mo4e by6 tyle tylko 
zadowalniajsicen), ile samo wyobraienie celowe, jako zja- 
wisko, przyczynowo zostalo jnt wyjadnione. Dlatego tei hi- 
storyk nie poprzestaje zazwyczaj na zaznaczeniu indywidnal- 
nej inicyjatywy pewnego dzialacza, jako primum movenSj 
lecz bada warnnki jego otoczenia, wpiywy wycbowania i dro- 
dowiska spolecznego, i tak zagl^bia sif w badanin przyczy- 



*) Wtodt, Logikf II, 449. 



808 

Dowem powfltania jednostki historycznej i jej d^toi at do 
graniCy gdzie warankuj^ce przycz^Dy przestaj^ by6 z na- 
tury swej socyjaloemi i przeto wkraczaj^ w zakres kompe- 
tencyi innej specyjalnej nauki, np. psychologii, antropologii 
i t p. W ten spoBi^b naaki wzajemnie si^ wspieraj^ w spra- 
wie przyczyDOwego wyja^Diania zjawisk i ostatecznie wis|i% 
sif w jeden system wiedzy. Tak 61edzimy ten laAcucfa przy- 
czynowy — jak mdwi Sib William Gbovb w slynnej swej 
ksiqice: j,Stosnnek sil*' — w kieranka Btan6w poprzedzajv 
cych, zaciekamy sIq w nieskoficzon^ rozmaito^6 zmiennych 
postaci sUy, „9Lt na jakimd momencie tej przeszloici gubimy 
jej 6Iad nareszcie, Die dla tego, ithj ona wtedy wla&oie byla 
stworzona lab wog6le kiedykolwiek, lecz dlatego^ ie sif 
ona rozUada na tak^ masQ sil elementarnych , \± przestaje 
by6 dost^pnq dla naszyob zmysldw, albo dla naszych zdol- 
noAci poznania^. 

Takie natnralne ograniczenie celowotei do dziediiDy 
pgyebiiMMej, jakkolwiek zupelnie nzasadnione, teleolog6w 
oezywi6cie nie zadowoli. Jedni z nicfa nie nstiipiii ze stano- 
wiska, wedlag ktdrego przyczyny celowe s^ bytami abso- 
lutnemi, inni — ze stanowiska, wedlng kt6rego oelowoM 
jest postolatem teoretyczno-poznawczym, niezb^dnym dla obja- 
inienia zjawisk 6wiata chociaiby bijologicznego. Jak sif nitej 
okaie^ pogl^dy te maj% swoje gl^bokie podstawy w psychics- 
nej naturze czlowieka^ jak wiele innych zlgdzef^^ kfcftre 
naaka w swoim zakresie jut pokonala, albo pokona6 masi. 
Nie trzeba siQ jednak Indzid, aby kiedykolwiek in6gl nasta^ 
czas, gdy takie lab inne pogl^dy metafizyczne nie bfd% 
mialy zwolennikdw swoich, ktdrych pr6tno przekonywa^ 
z naukowego stanowiska, gdyt stoj^ na stanowiska zapelnie 
odrQbnem. Ghodzi tu wszakie nie o zwolennikdw oelowofidi 
lecz krytyk^ filozoficzn^ tego poj^cia, o oczyszczenie i wy- 
dwietlenie drogi, po kt6rej teoryja nankowa ma krocsyd. 
Z tych wzglfddw musimy wej6<S w niekt6re jeszcze szese- 
g61y analizy psychologicznej i logicznej. 

Widzielidmy jnt, te pog]%d teleologiczny, przypisaj%c 
byt objekty wny ceiom , te si^ tak wyrazimy — metapsychiea- 



309 

Djm i pnaooBE^c wszystkie po}%czone z tern trndnodci na 
niby antropomorfieznti fikcyj^ roznma najwyiszego, nio nie 
objainia, lecz przeciwnie dodaje no we powiklania i zagadki. 
Jeieli metafizyczna koneepcyja ceI6w objektywnycb niema 
Dcbodzii wproat za niedorzeczDo66 — otrzymuje Trekdelem- 
BCBO — w takiiD razie mnsi si^ ona stac teoryj^ antropo- 
iiiorficxD% ozyli wiari| w widziadia^ nS^J^ ^^U kt6ryby fak- 
tyczDie wystfpowal jako czynoik w przyrodzie, mo2e ona 
w ten jedynie 8po86b objadnidy w jaki si^ to n ozbwieka 
odbywa w gruncie rzeczy przez mydii i wol^^. ^e jednak 
teoryja ta wlainie antropomorficzn^ nie jest i by6 nie mote, 
wykazaliAmy jni to z dostatecznym naciskiem i przeto strong 
metafizyczn^ kwestyi mo^.eroy uwaia6 za zatat^ion^. 

Moina wszakie i naleiy zada6 sobie dwa pytania 
wcale Die oboj^tne ze stanowiska teoretyczno - poznawezego 
i silnie zwi%zane ze spdlczesnym rucbem nankowym, zwiasz- 
cza w dziedzinie bijologicznej. Oto wlaiinie pytania owe: 

l*o. Czy roztrzqsanie zjawisk i ich 8to8nnk6w ze 8ta- 
oowiaka poj^cia eelowodci ma byd radykalnie w nance od- 
nniconeniy pomimo niezaprzeczonego faktn^ ie nmy8l ludzki 
wielkf posiada 8k}onno6<i do oeeniania i roztrz48ania rzeczy 
ze stanowiaka wladnie celowodci? 

2-0. Jak 8i9 mamy zachowad wobec faktn, ±e ewolu- 
cyjoni6ci| nie wyl^czaj^c ich wielkiego przew6dcy, m^drca 
c Down , wci^t je8zcze Aci^gaj^ na 8iebie zarznty, poparte 
przez takie powagi, jak E5llikeb, Alfr. R. Wallace, ksif^t^ 
d'AsoTLL, it, b^di^c w zaaadzie przeciwoikami doktryny ce* 
lowoAciy raz po raz jednak w pracacb 8woich nciekaj^ 8iQ do 
jfzyka i zwrot6w teleologicznych ; te przy objadniania zwi^zkn 
pomifdzy zjawi8kan)i n8tawiczuie prawi^ o celaeh i Arod- 
kach; ie w elownikn ich wyrazy: ^aieby,*' „w tym celn" 
i t p. graj4 rol$ wybitna, a nawet takie pojf cia teoryi ewo- 
lncyjoni8tycznej, jak „dob6r natnralny* — impUcite kai^ 8if 
dumydlad celowoici? 

Na8amprz6d odpowiemy na pierw8ze pytanie, jako bar- 
dziej zaaadnicze, Ze kaide zjawisko w przyrodzie zaebo- 
dz4)ce, kaJbdy akntek powikianego laucucha przyczyn, moiemy ^ 







\ 



310 

sobie wyobrazi6 jako eel do osi^gni^cia ; te przyezyny, kt6re 
koniecznie do niego wiodty, moiemy sobie wyobrazi6 jako firod- 
ki, — rzecz to bardzo zrozomiala. Fakt to psychologicznie nader 
prawdopodobny, zaS Eistorycznie stwierdzony, te czlowiek 
pierwotnie byl praktykiem tylko, zanim zostat i teoretykiem 
zarazem. Praktyczne staaowisko jest czysto teleoIogiczneiDo 
bo^ czy pragniemy cod osi^o^c i badamy drodki rozpon%- 
dzaloe, by z pomi^dzy nich wybrad odpowiednie, a wi§c 
skntecznodd zapewniaj^ce, czy zastanawiamy 8i§ wprost oad 
danem zjawiskieni; — przedewszystkiem i pomimo woli roz- 
waiamy je pod wzgl^dem poJ^.yteczno6ci Inb szkodliwo&ei 
dia nas, przyjemnodci lab przykrodci, pi^kna lab brzydo^, 
dobra lab zlego. Takiem jest pierwotne stanowisko amyste 
Ittdzkiego. Mydl ta, zreszt^ nie nowa, tak trafnie zostala 
zformalowaa^ przez dafiskiego psychologa Habalda Hoff- 
dinga'), ie warto si$ nan powolac: „ Pierwotnie interes 
praktyczny jest d^wigni^ wyobra^eA. Zadanie pierwotnego 
pozaania polega na tem, aby wynale^d drodek do zaspoko- 
jenia pop^da. Dopiero powoli rozwija si; pop^d do poznania 
dIa samego poznania. Nawet pr6by mydlenia wywolane przez 
entazyjazm kontemplacyjny powoli tylko i nie zapehiie wy- 
zwalaj^ si§ z pod przemocy aczacia praktycznego i przeto 
zazwyczaj ooszq pi^tno teleoiogiczne . . . Czlowiek pragoie 
pozaac przyrod; tak^, jak^ ona jest, ale z'arazem iyczy so- 
bie, aby jego wlasne cele byly celami przyrody. Wszystkie 
prawa przyczynowe w ostatniej instaneyi swojej sq dla niego 
drodkami dla urzeczywistnienia dobra najwyiszego... Poj^e 
koDiecznosci pierwotnie jest praktyeznem : mydl szuka tylko 
warnnk6W; bez ktdrych eel czlowieka nie da si; nrzeczy- 

wistnid**. Pierwotne wi§c stanojyjakfi^pjnx§.^'^~"P^^*^'***^^y — 
jest praktyczne i teleologiQjpia^ gdybydmy staoowiska tego 
nigdy i w iadnym przypadka pokona6 nie zdolali, tobydmy 



') Dr. H. HdFFDiHG. Psychologic in Umrissen auf Chrundlage 
der Erfahrung, Przeklad Diemiecki F. Bendixeka, Liipak, 

1887. 8tr. 382. 



311 



dot%d zamiast astronomii mieli astrologij^, kMrq zjawiska 
niebieskie obchodzily ze staaowiska celowego — o ile mialy 
dopomagai do wyznaczania horo8kop6w i przewidywania 
nkrytych w lonie przyszlodci lo86w ladzkich ; chemija bylaby 
alchemijs^ wiecznie poszukuj^c^ kamienia filozoficznego, coby 
nam wszystko w zloto przemienia} ; fizyka bylaby wiecznie 
magijil czyli sztok^ zaprz^gaoia zapomoc^ tajemniczych prak- 
tyk przyrody do swoich cel6w; bijologija bylaby wiecznie 
sztak^ leczenia. Szcz^dciem jednakie, pomimo, ie interes 
praktyczny przedewszystkiem si^ narznca umyslowi, pomimo, 
ie pierwBze pytania pn^z ten nmysl stawiane odnosz^ siQ 
do zjawisk praktycznie wainycb, a same pytania formutaj^^ 
8i$ celowo J — pomimo tego wszystkiego nmysl po dlagich 
prdbach 1 doAwiadczeniach zdola} si^ wyemancypowad i za- 
}^& stanowisko teoretyczne, mniej lab wi^cej od wi^zdw^ce- 
lowoici praktycznej wolne. Dlugie i peine zawod6w do- 
dwiadezenie wykazalo, nast^pnie zad teoryja wyjadnila, ie 
najpewniejsz^ r^kojmiq po8t§p6w wiedzy, kt6r^ nastQpnie 
motaa sobie w dowolnym praktycznym kierunku wyzyskiwad, 
jest stanowisko teoretyczne, wobec ktdrego wszystkie zja- 
wiska 84 jednostajnej wagi, niezaleinie od ich stosnnka do 
interesdw czlowieka, kt6remu chodzi tyiko poznanie tego, 
CO jest i taky jak ouo jest Czlowiek wszakie po zdobycia 
tego tnidnego stanowiska nie zmienil natary swojej, nie 
in6g) i nie potrzebowal porzncad praktycznego stanowiska, 
bo naglony potrzebami, kt6rych zadoddaczynienie w otacza- 
j%cej przyrodzie znale6d masi , w dalszy m ci^ga stawia sobie 
cele, dziala celowo i zjawiska przyrody w sfcycia praktycz- 
nem musi rozwaiad jako drodki, mniej lab wi§cej do jego 
cel6w przydatne. 

Jut sama wyiej zaznaczona okolicznodd t}6maczy dia 
czego nmysl ladzki w tych nawet razach, gdzie dosi^gn^l 
wyiyny stanowiska teoretyczuego , wbrew woli i wiedzy, czq- 
stokrod wikla do naaki swoje nalogi praktyczne i wraz 
z nimi celowf^ zjawisk ocenQ. Ale 84 inne jeszcze niemniej 
doniosle przyezyny tego: nmysl nasz staje wobec ogromnej 
iloAci gotowych jni, dokonanych rzeczy i stosankdw. Zna- 



312 

my oko, jako narz^d widzenia^ zanim pozoaliimy jego ana- 
toiniJ4 i historyj^ rozwoju pod wp}ywem optycznycb wamn- 
kdw Arodowiska; zoamy skrzydio, jako przyrz%d do loto; 
serce, jako pompQ , tiocz^c^ kre w do pine i do naczyA ; lict- 
ne przyrz^dy nerwowe, jako regulatory r62nych czyanoici 
orgaoicznych ; poznajemy odpowiedniodd, jaka istnieje pomi^ 
dsy badowii kwiata i owada, kt6ry jego miodniki wypija, 
odpowiedaioid, umoteboiajqc^ zaptodnieoie pyikiem nasien- 
nym, zanim poznamy historyj^ rozwoju roiJliny i owada 
i zawile koleje ich zobopdloego przystosowania 8i§; pozna- 
jemy bndowf nasion, ktdra w pewnych warunkacb otoczenia 
umoiebnia rozpowszecbnianie si^ galnnka , zanim poznaliAmy 
przyczyny tego. S^ to wszystko fakta gotowe, od kt6rych 
zaczf^c musimy. Tak samo w przyrodzie nieorganicznej na- 
samprzdd poznajemy waranki astronomiozne^ fizyczne, hydro- 
graficzne, rozktad pr^ddw wody i powietrza oraz stosnnek, 
w jakim te zjawiska zostaj^ do zjawisk najiywiej nas ob- 
chodzj^cych, do iycia i jego warunk6w na ziemi. Si|to r6w- 
met fakta gotowe^ stosnoki wyrobione, wypadki nieBko&eze- 
nie diagich procesdw przyczynowych, skntki koAcowe, od 
ktdrycb badania zaczynad mnsimy. 

Badanie gotowych jut 8kutk6w w przyrodzie rozpoczyoa^ 
mnsimy od wyobraienia ich Bobie; nast^pnie zaA cofa6 sif 
trzeba wstecz do warank6w koniecznych, doprzyczyn, kt6- 
re pewne skntki wy tworzy}y. W ten sposdb nmysl nasz z na- 
tnry rzeczy zmuszoay jest przy badanin przyrody przebie- 
gad proces co do porzi^dkn wr^cz odwrotny do faktycznego 
przebiegu zjawisk, Inbo znpebie zgodny z porz%dkiem wtas- 
nego mydlenia celowego: musi on zaczyDa<^ od wyobraieoia 
skutku, kt6ry go nderza, by nast^pnie bada6 warnnki, kt6- 
reby taki skntek wydad mogty. Skoro warunki te wykryi 
zdotal^ natenczas przez ich zesta wienie moie 08i%gni^i skn- 
tek, kt6ry jui ma reprezeutowany w wyobratenin. Naiwoj 
realizm pierwotny, przy znanej swej sklonnoici do przeno- 
szenia mydli swojej na zewn^trz i do tiomaczenia wszyst- 
kiego antropomorficznie, nie spostrzega siQ, albo zapomina 
tern y jbe proces mydlenia przy badanin byl z koniecznosci 



313 

odwrotnym do Datorabego porz^dkn zjawisk w przyrodzie, 
ie Die wyobraieoie skutku poprzedzilo szereg przyczyn i sam 
skutek rzeczywiBty, lecz ie nasze wyobra^eoic skatkn ju2 
istoiej^cego poprzedzilo tyiko poznanie szerega przyczyn, 
dany skntek determinnj^cych. Takim sposobem c^lowy po- 
rz^dek mydlenia przenosi siq bezzasadnie na porz^dek przy- 
rodjy zgrnba antropomoriiczDie poj^tej. Wyobraienie skatkn 
staje 8i§ celem metafizyczoym — transcendentnym ozy imiua' 
neDtnym, wszystko to jedno — a przyczyny odegrywaj^ rolg 
irodk6Wy przez 6w eel dobranych i Qloionycb. A wiQC za- 
cbodzi ta tylko snbjektywne „odwr6ceDie kota^, przenicowa- 
nie rzeczywistego porz^dkn rzeczy i nic wi^cej. Tak siQ 
przedfltawia ta fatalnoic teleologiczna, kt6r^ ks. Morawski 
sformalowai w zdaniu: „Niema tu mo^liwego wykr^ta od 
wplywa przyszto6ci na przeszlodi" '). 

T§ odwrotno§6 porzqdkn przyczynowego i teleologi- 
czaego zauwatano jni dawno ; my tylko dajemy, jak si^ nam 
zdaje, nieco dokladniejs/ejej wyjadnienie. Widzieli j^ Abtsto- 

TELBS, LUKBECYJUSZ, SPINOZA, KaNT *). NaWCt HaBTMANN; 

zaznaczaj^c cztery momenty celowoiici: wyobraienie celUi 
wyobraienie drodk6w, uskutecznienie drodkdW; nskntecznienie 
cein, dowiddl, \t mial dane potemu, aby si^ nstrzec blQd6w 
teleologiiy ale zam^t pojQc metaiizyeznych standi ma w tem 
na zawadzie. W^zel tej fatalno6ci trafnie pochwycil Tben- 
DELEKBUBO w swoich Logischc Untersuchungen, gdy m6wi: 
,Toy CO jest p62niej8zem, w pogl^dzie teleologiczoym staje 
sif wczeAniejszem ; przysztodd, kt6ra nie istoieje jeszcze^ rz^- 
dzl terainiejszodci^; stosonek przyczyn sprawczych zapelnie 
siQ odwraca, przez co znika porz^dek w czasie, kt6ry wla6- 



*) Cel. w nat., 92. 

') Uwagi Kanta nad celowodci^f przedewszystkiem w Kritik 
der Uriheilskraft y pod wielu wzgl^dami zasluguj^ na 
uwag^; tu nie moiemy zastanawia6 si^ szczegdlowo nad 
pogl^dami Kanta na celowoS6, tem bardziej, ie wywolaly 
one spory I obfit^ literature, wai^n^ zreszt^ dla wyja- 
dnienia pogl^d^w Kanta, ale nie dla teoryi celowodci. 

Wyds. iloBof.-hiBtor. T. XXII. 40 






314 

nie w objadnieniQ przyczynowem awata si^ za cod stalego, 
za wladciwy porz^dek rzeczy; koniec bowiem staje sif in 
pocz^tkiem^. R6wniet dobrze zrozamiat to De Morgan, gdy 
z ironij^i pisze: „Niekt6rzy pisarze wci^t jeszcze prawii| 
przyczyoach koucowych, chociat wi^kszoid czyteliiik6w 
tylei ich rozumie, jak gdyby m6mli o poczqtkach koA- 
cowych** *). 

Nie zawsze atoli amysl badaj^cy zjawiska przyrody 

zmaszony bywa przebiegac wskazany p«)r2^dek ; niekiedy 

nieoczekiwanie, zestawiaj^c okredlone waroaki, otrzymnjemy 

skatek i w ten apos6b odrazu mamy jego przyczynowe wy> 

/jadnienie. Poniewai mydl nie potrzebowala tu przebiegac 

/ w kierunku odwrotnym do porz§^d|u],.4M»yrody, wi§c pochop- 
nod6 nasza do podsuwania w tych przypadkacb obja^nien 
teleologicznych ma muiej pokas, albo ich weale niema. 

Oddawna jui i slasznie zauwaiono, te porz^dek ce- 
lowy i przyezynowy masz^ 8i§ TTTujrmnir^jjjkrywffii Z po- 
wy^szego zdaje sIq by6 zupeinie zrozamialem, dla czego tak 
wiadnie bye masi: porz^dek przyezynowy jest rzeczy wistym 

\ |porz^dkiem w przyrodzie; porz^dek celowy jest porz^dkiem 

' psycbicznym, jest subjektywnem usymbolizowaniem tamtegn, 

ile on poznany zostal — w odwrotnym sensie. Szereg 

drodkdw i szereg przyczyn tu i tarn zachownj^ ten sam szvk, 

tyiko koncowe wyobraienia skatk6w, jakkolwiek p62niej$ze, 

pod nazw^ eeI6w zo^taj^ przeniesione na pocz^tek procesa 

J naturaloego, niby poprzedzajs^ce. Dwa te por/^dki o tyle 

|si§ P'krywac musz^, o ile symbol odpowiada rzeczy usym- 

boli/^owanej; tylko ie pokrywaoie si^ to nie nie stanowi, bo 

i obraz w zwierciedle odbily idealnie pokrywa 8i§ z przed 

mintem oryginalnym, ajednak, gdybym, poznawszy topografija) 

pokoJQ wedlug obrazu zwierciadlowego, nie odwrdcil go sy- 

metrycznie, jak te^^o rzeezywisty porz^dek rzeczy wymaga. 



*) De Morgan, Formal Logic, 231. „Final causes^ przekU- 
damy przez „przy<'zyny koAcowe" dla zaznaczenia sprzecz- 
Dodci, o kt6r'^ De Moroanowi chodzi ; wladoiwie zad nale- 
ialoby powicdzie6 „przyczyny celowe". 



315 

lecz pokierowa} sig ftciSle wskazdwkami zwierciadla, tobym, 
chc%c wj]M za drzwiy stink) sobie nos o zwierciadJo, ale 
zamierzoDego cela nie osi^gn^l. Nie o pokrywanie si^ ta 
zreszt^ idzie, lecz o to, ezy porz^dek celowy, polegajacy na / 

przeDiesieniQ wyobra^enia skutku na pocz^tek, cokolwiek 
Dankowo objafinia w przyrodzie. Oczywidcie, ie nie, bo. 
wyobraieuie skntka nazwane eelem nie zawiera w sobie nie 
nad to, CO widzimy jni w gotowym skutkn; co si^ za6 tyczy 
6rodk6w, to o iadnycb innych mowy bye nie mo^e, jak wlaS- 
nie przyczynach, kt6re skatek uwarunkowaly. 

Powyisze wyjaSnienie zludzeA teleologicznych , jeieli 
»\^ nie mylimy, rznca zarazem dwiatlo na zarzat, powtarzany 
czfsto przez naszych i obcych teleolog6w, ie p08t§py nauki 
pozytywnej i wszystkie jej nowe zdobyeze nie obalaj^ prze- 
ci^i systemu teleologicznego, lecz owszem dostarczaj^ mu 
niateryjalu do wypelniania luk jego. Jestto pociecba mucby 
CO siedz^c na jarzmie ^o}u, wyobra^ala sobie, ie razem 
z Dim orze. Pr/.edewszystkiem leleologija obalon^ by6 mo^e 
nie przez materyjal pozytywny, kt6rego podatno66 dostatecz- 
nie stwierdza historyja 8y8temat6w nietafizyeznyeh , lecz 
przez kryt\k§ jej poj§c i mttod zasadnic/ycb. Wiemy to do- 
brze, te materyjal faktyczny zawsze byl dia metafizyk6w po- 
i^danym nabytkiem, bo chociai wypieraj^ si^ oni znikomych 
zdobyczy dodwiadczenia, ale z czeg6zby ost^itecznie mieli 
budowac nowe 8ystemat> swoje? Spytajcie dzisiejszvch ma- 
ruder6w begelijanizmu, czy postgny nauki w c/enikolwiek 
zachwialy ich system, a z pewnc>6ci^ wszysoy, i Da czele 
ieh prof. Michelet, odrzekn^, ie bvnajmniej. Wszak Ludwik 
BOcHNEK w pi^tnastem wydaniu glt»6nej nwojej ksi^iki Kraft 
uud Staff utrzynmje na seryjo, ie^^ po irzydzie^^tu latach od 
cbwili jej pierwszego wydania nie vWdzi powodu cofoi^cia 
cbociaAby jedne^o zdania, ^i\yt, jak s^dzi, po^^t^py nauki 
w tym czasie tylko potwierdzily je^o pog^dy. Tymczasem, 
w tym okresie sama tylko ksi^^.ka Langego. ^Historyja ma- 
teryjalizmu" gl^bok^ krytyk^ swoja- wyrz^dzila tak niepo- 
wetcmane wylomy w twierdzy materyjalistycznej, 4e my Sled 
jakiejkolwiek obronie dzid bodaj niepodobna. 8pra\va z ma- 



\ 



316 



teryjalem nanki pozytywnej, skoro tylko ten zdobyty jni so- 
Btal^ jest nader latwa: jeieli cale zadanie teleolog6w ma 
poIega6 Da odwracania porz^dkn natDralDego, to bez w%t* 
pienia katde nowe ogniwo wstawione do porzi^dkn przyeiy* 
Dowego, kaida nowa zaleino6c w dwiecie zjawisk wykryta, 
przez znane odwriScenie znajdzie sobie miejsce w porzi|dka 
celowym. Moinaby to sobie mniej wiecej nzDiysIowid sehe- 
matycznie; jeieli porz%dek przyezynowy jest taki: 



Przyczyna A. I Skutek, ^ 

Przyczyna B. i (reap, przyczyna) 

Przyczyna C. \ Skntek, ^ 

Przyczyna D. ) (reap, przyczyna) 

to porz^dek celowy b^dzie taki: 



Skutek Z 
* (i wyobraienie jego ce- 
lowe), 



r 



Wyobraienie eel. y ( Srodek A. 
(reap. 6rodek) '1 Srodek B. 

Wyobraienie eel. y i Srodek C 
(reap, drodek) *| j^rodek D. 



= Przyczyna A. I 

= Przyczyna B.i J ^^.^^ 

= Przyczyna C. \ ) ^^f*^- 
= PrzyczynaD.) 

Wstawiajmy dowoln^ ilod6 ogniw — odwr6cenie zawsze 
b^dzie Acislem. Proceder ten przedstawia nawet pon^tn^ 
perspektywQ dla zwotennik6w systema teleologicznego, bylebj 
tylko znaleili w sobie do66 cierpliwodci, aby wyczekiwa^ 
przyszlych zdobyczy nauki i postQpowai trop w trop za jej 
postQpem, bo maj^ w ten 8po86b znpetn^ rQkojmi§, ie, w miar; 
wypelniania si^ Ink w iaicnchn przyczynowym, przez proce- 
der odwracania, b^d^ sobie nznpeiniali 8w6j systemat teleo- 
logiczny i jego bierarchij^. ie jednak odwracanie to nie 
przysporzy nam wiedzy naukowej, to tak widoczne, jak, te 
odbicie szeregn monet w iwierciedle w odwrotnym porz4)dko 
nie przysporzy nam mienia, ^albowiem badanie przyczjn 
celowych jest jalowe i rdwniei, jak dziewica Bogn po6hibioDa, 
nie nie rodzi" — powiedzial Bacon *). 



') „Nam causarum finalium inquisitio sterilis esiy et tanqtiam 
virgo Deo consecrata nihil parii^. De dignatione et augmen- 
tis scientiarumy HI, 5. 



317 

Z tego, CO sig wyiej powiedzialo, wypada, 4e teleolo- v ^^ 
gii'zne wyja^nianie zjawisk przyrody niema iadnej nankowej \ 
wartotei. Jeszcze bardziej utwierdzimy si^ w tyra wywodzie^. 
gdy 8i§ rozejrzymy w teleologii bijologicznej i zarzutach, ja- 
kie na siebie dciagn^la. 

Z wyj%tkiem badaczy spolecznej i etyczoej natary czio- 
wieka — bijolog chyba najbardziej podlega pokasom teleo- 
logiczoym. Badania Hwoje rozpoczyna on od przedmiotdw in- 
dywidoalnycb, a tak skomplikowanycb, jak organizmy iywe, 
jak narzqdy i czyDnodci, zostaj^ce w pewoycb okre6lonych 
fnnkcyjoDalnych stosankach do siebie. Zanim jeszcze powstad 
mogly teoretyczDe badania w dziedzinie bijologii, nmys} 
Indzki wczedniej ju^, kieruj^c siQ W8kaz6wkanii dodwiadcze- 
nia niemetodyeznego i praktyc%nemi wzgl^dami, przyzwy- 
czail 819 odr6inia6 w chaosie zjawisk indywidua, narz^dy 
i czynnoAci, jako pewne skoiiczone calo6ci, kt6re siQ wzajem- 
nie wspieraj^ i wzajem od siebie zale^. Na cialo wlasne, 
a st^ i na zwierz^ce, pomimo woli patrzymy jako na na- 
rz^zie pr/ydatne do osiijgania pewnych eel4nv z podr6d kt6- 
rych iy cie iwiadome nwaianiy za najwyisze w hierarchii 
eelowej, dia tego^ ie ono wlaAnie stanowi treii naszej osoby. 
Praktycznie jest to bardzo azasadniony spos6b zapatrywania 
sif na rzeczy. Wladciwy Wqd rozpoczyna 8i§ wtedy, gdy za- 
patrywania te przenosimy do teoryi, gdy, pocz^wszy od 
swiadomodci i Jtycia, nastfpnie i tre66 tej 6wiadomo6ci, na- 
8ze pop^dy, npodobauia, pasujemy na modly do mierzenia 
trci^ci i wartodci rzeczy i ich stosank6w w naukowem bada- 
niu przyrody. Teleologija zawsze si^ opierala na jakichd 
predyltkcyjaeb i npodobaniach subjektywnych : Gustaw 
FECHiYEB przypnszc'/.aistnienie mieszka6c6w na ksi^iycu, bo, 
zdaniem jego, ksi^iyc w takim tyiko razie eel 8w6j wype}- 
nia, jeieli slniy za miejsce pobyta istotom mySI^cyni; rod- 
liny wediag niego muszq mie6 swoje dncby, bo nie zgadza- 
loby 8i§ z poJQciem celowoSci, gdyby przestrzefi byla wy- 
pelnion^ tak szcznp}^ ilodci^ istot czuj^cycb, jak^ reprezen- 
taj% Indzie i zwierzgta. Hermann Lotze idzio w tyoi kie- 
mnka jeszcze dalej; gdjt obdarza atom ka^dy dusz^; na tej 



318 



zasadzie, ie kaj^.dy punkt w przestrzeni powinien aczawad 
rozko8z bytn wlasnego. Tak, tyexe 6wiadome tyiko z tytniu 
koniecznodci celowej narznca siq calej przyrodzie. Nie Da 
tern koniec jednak: opr6cz iycia i i^wiadomodci; tak dia na^ 
wainych, mamy przeciQ^« wide innych rzeczy cennych i npo- 
dohai. Wi^c, jedni szakaj^ k6t w przyrodzie, bo nroili so- 
bie, te kolo, jako niby najdoskonalsza forma geometryczDa, 
musi byd celem przyrody i jej Stw6rey; inni 8zokaj% propor- 
cyi wog6le, albo wol^ proporcyjji ziotego ci§cia; jeazcze 
inni barmonii, pi^kna^ symetryi, bo te wydaj^ si^ im czem^ 
8zczeg6lnie wladciwem i m^drem^); wreszcie s^ tacy, kt6- 
rzy wprost pragDQiiby znaled6 w przyrodzie wcieleDie swo- 
ich wlasnych sylogizmdw, ziszczenie wlasnych idealdw etycz- 
nyeb lub estetycznych. Tak, z przyrody gotowi teleolodzj 
zrobi6 estetyka, logika, etyka, byleby tylko wlasnego sjs- 
teniu *). 

Tej pierwotnej, naiwnej teleologii niepodobna zarzDcad 
bijologorn szkoly ewolucyjonistycznej ; ale to pewna, ie zbyt 
8% nieo8tro^.ni w wyra^eniach swoich, te latwo poddnj^ si^ 
bczpodredDim podszeptom mydii niemetodycznej, ktdra z na- 
}oga wpada iia celowy tok rozamowafi, tarn zw}a8zcza, gdzie 



*) Jeden z nowszycli teleologdw Adolf MOhry w „Kntik 
und kurze Darstellung der exacien N at ur philosophies p<>- 
wiada: Wo Proportionnlitdt sich findet , da ist auch 
gedacht warden; dies ist so sicher, toie ein Beweis ir- 
gend se'm kann (Gdzie jest proporcyjonalnoSd, tarn prze- 
ci^i mySl dziala6 mueiala; jestto tak pewny dowdd, i^ 
pewniejszego bye nie moze). Gottingen, 5-te wyd., 188*2. 
Tak samo Bossuet m(5wi : ^Tout ce qui montie dt V or- 
dre, des proportions hien prises et des moyens propres a 
[aire de certains effets^ montre aussi une fin expresse, par 
conscquentj un dessein form^, une intelligence reglee et tin 
art par fail" Oonnuiisance de Dieu et de soi^metHe^ chap^ 
IVj 1. 

*) Janet wyrainie pisze : „7Z faut admettre une nature gh- 
metrej comme une nature artiste^ comme une nature indn- 
strieuse^^ Ibid,, 278. 



319 



poznajemy pewD§ bndowQ, pewien nktad czynnodci organicz- 
nych w stosunkn do danej calodci bijologicznej; do indy- 
widaam. Nawet w natnrze nieorganicznej cz^sto bijolodzy 
odkrywaj^ „m^dre nrz^dzenia natary''; gdy spostrzeg^, it pe- 
wien uklad stosnnkdw przyrodzonych awarankowaje byt osob- 
Qik6w bijologieznych. 

ie ewolacyjonidci wog6le, a na icb czele DarwiN; po- 
tfinie si^ przyloiyli do uzasadnienia przyezyoowego pogl^du 
na dwiat zjawisk bijologiczDyeb, 2e, jak trafnie powiedziano, 
cal% teoryjq celowotei wywr6cili do g6ry nogami, ie z za- 
sady 8^ zdecydowanynii przeciwnikami teleologii, — to samo 
siQ przez si^ rozomie. Je>.eli jednak wyk}adaj;| rezultaty ba- 
dan Bwoich w formie mniej inb wi^cej tele^logicznej, to, jak 
8i§ zdaje, z jedoej strony naleiy to prz} pTsac nieog1edno6ci, 
z jak^ 8i$ powierzaj^ bezpodredniemu tokowi mydli, kt6ra, 
opr<>cz Da}og6w teleologii praktycznej, bardzo cz^sto z kooiecz- 
no§ci nmsi w badaniach swoicb przebicgad kolej odwrotn^ 
do rzeczywistego porz^dku rzeczy, jake6niy to jui wyka- 
zali. Z dragiej jednak strony, byi moie, i,e odegry wa tu rol^ 
eb§d niedo66 adwiadomiooa zainteresowania czytelnika, zejdcia 
do puziomu najiepiej mu znanych stosunkdw i wyobraie^, oty- 
wienia styln przenodniami antropomorficznemi. Wszak Lotze 
powainie utrzymuje, te anikanie w wykladzie poJQcia celo- 
wudci sprowadza „dziwne jakied znudzenie*'; niby naaka ma 
obowi^zek, za przykladem starego romansu, wprowadzad 
gwoli zabawy intrygi, kt6reby wiodiy do celowych i bn- 
dnj^cyc'b ro^wi^zan. 

Co gorsza. te ewolocyjonizm wprowadzit nawet termi- 
Dologij^. kt6ra nietyiko podaje broA do rs^k przeciwnikom 
jegoj lecz bezwiednie zbija z tropn samychie przedetawicieli 
teoryi rozwoju. Taki terrain, jak „dob6r nataralny", jest sta- 
nowczo teleologiczny, bo kaie przypaszczai jakifi celowy 
kiernnek doborn, jakid eel, kt5ry siQ przy dobierania ma na 
widoka, i nawet kogod^ co dobiera. Tyniczasem, iadna ko- 
DieczuoAc nie zmusza do poslagiwania s\q tym tcrminem, 
gknro obok niego jest inny, wolny od wszelkich w tym wzgl^- 
dzie zarzni6w i wyraiaj^^cy to wladnie^ co wyra/ac potrzeba: 



320 



zachowywanie si§ prey iyciu osobnikSw najlepiej prgffsUh 
sowanych — wyraia wtadnie w 8poB6b zapelnie z przyezy- 
Dowym pogl^dem na przyrod§ zgodny, ie te iodywidoa 
utrzymuj% si; przy iyciu, kt6re najlepiej 84 przyatosowaoe 
do warQnk6w otaezaj^cych i tern wi^cej maJ4 widok6w otrzy- 
mania si;, im lepiej sq przystosowane '). Tak rdwniei 
terminy: „wy48z>" i ^niiszy", „do8konal8zy" i ,,mniej do- 
skonaiy*' — iatwo mog:% pod8Uwa6 my^li, zbyt blizki zwi^- 
zek maj^ce z naszym subjektywnym sposobem uceny warto* 
dci rzeczy; chocia^ skala rozwojowa istot bijologicznych jest 
jc8zcze niepewna i cz^sto trudno bywa orzec, kid re z porni^- 
dzy dwn zwierzs^t lub rodlin jest bardziej rozwinic^te, to 
w kaidym razie nie ulega w^tpliwodci, te przy tej oceoie 
bijolog ma na wzgl^dzie nie jakieS upodobania snbjektywne, 
nie jakied zbliianie si§ do celu zdala przydwiecaj^cego Inb 
oddalanie si; od niego, lec/., jak to wyjadni} H. Spencer 
w swojej slynnej rozprawie „Po8t§p i jego prawo" *), a takte 
i w innych pracaeh mydl t; systematyczDie przeprowadzi) 
jedyn^ objektywn^ miar^ rozwoja jest 8topie6 wyrdiniczko- 
wania si; narz^ddw i ezynaodci, oraz stopieA jednoczesncgo 
zcalkowania si; tycbie. Tak^ rna by6 naJog6lnieJ8za formofai 
rozwoju, a przeto szczeble z tego stanowiska oceniane moioa 
nazywad: „bardziej rozwinigty", „mniej rozwini;ty". 

Z pozoru zdawacby si; mogto, ie w sprawie «dobora 
naturalnego'' mamy do ezynienia nie z chybiunym tyiko 
terminem, lecz, ie faktyczny stan rzeczy termin ten narzaca, 
jako najbardziej odpowiedni. Mianowicie, zwolennicy celo- 
woSei a, co gorsza, niedodc konsekwentni jej przeciwnicy 
utrzymuj^ cz;8to, it dob6r nataralny, jako czynnik rozwoja, 



');Nie8}a8ZDie ks. Mobawski podsuwa ewolacyjonistom termin 
^die Erhaltung des Besten*^ (Gel. w nat., 67). Aator mu- 
8iai termin ten zapoi:yczy6 z ktdregod tldraacza Darwdsa, 
bo sam Darwin nazywal to „ihe survival of fittest*' f co 
znaczy : zachowanie si; przy iyciu osobnika najlepiej przysto- 
Bowanego. 

') ^Szkice** t. I; w polskim przekladzie. 



321 



mote tylko w pewnych, przez celowy plan przyrody okre- 
6ioDychy kiernnkach wytwarzad odmiaiiy, te w ioitte okreUo- 
nych §;raiiicacb wiedzie on zmienny dwiat istot iywych do 
celdwy przez tet kierunki wytkni^tych. Zdaje siQ, ii pogl^d 
ten opiera si^ na powikianiu w jedno trzech r6inycb rzeczy: 
nasamprz6d bowiem naiety odr6inia6 fakt powetawania ta- 
kich nowych cech organicznycb, kt6reby^ w razie ntrwalenia 
81$ i rozwinigcia, mogly cbarakteryzowad nowe odmiany ga- 
tankdw; nast^pnie — zachowywanie sif przy tyciu odmian 
najlepiej do otoczenia przystosowanycb , czyli wtadciwy do- 
b6r naturalny, i w ko6ca — kieruuki, w jakicb dob6r natn* 
rainy jedne z pojawiaj^cycb siQ cech w drodze dziedziczno- 
ici Qtrwala i potggnje, zas inne tlumi i t^pi. Gdy sig wszyst- 
kie te trzy momenta, tak poosobno, jak w naleiytym ich 
zwiiizka, rozwaiy, staje B\q oGzywistem, te teleologija pr6ino 
w dziedzinie tej sznka bezpiecznej dia siebie przystani. Ea- 
2dy 2 tyeb momentdw jest kwestyj^ faktu, cbociai w obozie 
nawet ewolucyjonistycznym panuje w tym wzgl^dzio widocz- 
na zdafi rozterka. Wszyscy godz^ bIq na to, ie dob6r na- 
taralny przez dziedzicznodc ntrwala i pot^guje cechy nabyte, 
jeieM te cechy przystosowane s^ do warunk6w, wdr6d kt5- 
rych dany gatunek iyje; i przez dmierd i zatamowany roz- 
p}6d tiami je i t^pi, je2eli one nie sa do danych warunk6w 
przyaiosowane. Idzie wi^c gl6wnie o pojawienie si^ tych no- 
wych cech, kt6re si; maj^ utrwala<^ lub gin^i, a kt6rych 
przyczyny powstawania wq nam prawie nieznane. Wedlug jed- 
nyehy i w ich liczbie samego Darwina, cechy te wystQpuj^ 
jako przypadkowe i pod wzgl^dem iloki i jakodci dowolne 
{aeeidenfal, fortuitous, spontaneous) ; inni zn6w, a w ich sze- 
rega nietylko Agassiz, lecz Nageli, Asa Gray, Dug d'AR- 
GTLL, Huxley, Mivart, Seebohm, Geddes, utrzymaji^ doM 
zgodnie, ie dla katdego gatunku s^ pewne granice, pewne 
okreAlooe kierunki, w jakich nowe cechy wystQpowad mog^, 
cbociai taden z nich i dla iadnego gatunku wylqcznych 
tych granic moiliwych modyfikacyj wytkn^d nie zdo}at. 
Prof. Huxley, w artykule swoim „Evolution^, zawartym 
w ^Encyclopaedia Britdnnica'^ , pisze: ^Oczywist^ jest rze- 

Wyds. filoxof.-biftor. T. XXU. 41 



/ 



322 



cz%, it kaidy gatanek d^ij^ 4o wytworzenia okredlonej iloAci 
i jakodci odmian, przy czem rola dobora Daturalnego polega 
na sprzyjania rozwojowi jednych z tych odmian i thimienia 
rozwojQ inDych**. Na poparcie jednak pogl^da tego mote 
tylko przytoczy6 nast^pnj^c^ spekalacyj^: „Wieloryb nie 
zmierza w kieranka wytworzenia odmiany poroslej w pierze, 
ani tet ptak iaden w kieruDka odmiany opatrzonej w r6g 
wielorybi.^ Znakomity zoolog angielski G» J. Romanes o tyle 
zgadza 8i$ z Darwinbm, ie, stnsznie odrzncaj^c przypadko- 
woS6, ntrzymnje wszakie, it odmiany mog^ wyst^powac we 
wszelkich nieprzewid^ianych kierunkacb, 2e s^ one, jak si; 
wyraia amerykanski zoolog Asa GbaT; wszecbstronne (om- 
nif(rous)j ±e zatem iadne proroctwa, na plaoie celowym 
oparte, nie s^ motliwe. Na odparcie pogl^da, kt6ry repre- 
zentuje Huxlet, Romanes trafnie zwraca nwag; ') na tg 
okolieznodc, \i, skoro si; przes^dza kwestyj2| moiliwych kie- 
rank6w, w jakich mog^ powstawad nowe ceehy organiczne, 
jako przypaszczalne zapowiedzi nowych odmian, natenczas 
naleiy ksLtdn^ cecb; rozwaia6 nie w stanie wysokiego joi 
rozwoju i wyHpecyjalizowania, bo wtedy wyda si; ona nie- 
prawdopodobn% w gatunka, kt6ry jej dnt^d nie posiada}, 
lecz nwzgl^dniad naleiy najbardziej zacz^tkowe fazy rozwojn 
kaidej cechy. I w rzeezy samej , blaszki rogowe w jamie 
ustnej wieloryba powstaty ze stwardniei^ rogowych na bro- 
dawkach 8k6rnych, co wskazuje sam nktad ich szerego- 
wy; oi6t w jamie ustnej niekt6rych czworonoinych, a szcze* 
g61nie girafy, napotykamy jut takie stwardnienia w stanie 
zacz^tkowym, w dziobie zsA u niekt6rych ptakdw, a gtownie 
u kaczek, rzeczone stwardnienia rogowe s^ jeszcze bardziej 
rozwini^te i pelniq nawet t; sam; rol; filtra, co n wieloryba. 



') G. J. Romanes. Recent Critics of Darwinism (Contempo- 
rary Review J czerwiec, 1888, str. 836— -864). Pordwnaj 
tak^e w tym wzgl^dzie studyjum H. Spencera, The Fac- 
tors of Evolution y gdzie autor asiiuje W)'kry6 wlasciwe 
znaczenie i granice doboru naturalnegOi jako czynnika 
rozwoju. Londyoi 1886. 



323 



RAwniet, dledz^c pordwnawczo stopniowy rozw6j opierzenia 
i Dwlosienia, moiemy zanwaiyi fakta analogiczne. Wszela- 
kol Die podobna dowiedd, iiby Die mogla powsta6 odmiaDa 
girafy kb kaczki o siloie rozwiDi^tych w jamie ustDcj blasz- 
kach rogowyeby gdyby jakied waruDki otoczenia szczegdloie 
sprzyjaly zachowaoia i rozplodowi takich tylko osobDik6Wy 
kt6re wymieoioD^ cecbQ zacz^tkow^ w wyiszym posiadaj^ 
stopDia; Inb gdybydmy pragn^Ii sztaczaie wytworzyii ras^ 
odmieDD^y wybieraj^c do rozpiodn tylko odpowiednie osob- 
niki. Natomiast bardzo liczoe fakta z praktyki hodowedw 
zwierz^t i ogrodDik6w dowodz^, it w rzeczy samej moiDa 
wytwarzaii DieokreAIoD^ ilo66 odmiaD o cecbacb Dajdziwacz- 
niejszyeby przez dobdr sztuczDy osobDik6w, w kt6rycb ce- 
ehy te dostrzeioDo w staoie zacz^tkowym. Zakres faktycz- 
Dych argomeDtdw tego rodzajn dalby si§ pomooiyd w Daj- 
rozmaitszycb kieniDkacb do bardzo powaiDycb rozmiar6w, 
i to Die wy}%czaJ4e czlowieka. PrzytoczQ tu jedea przyklad: 
wtajemDiczoDy w plaD i cele przyrody teleolog Diew^tpliwie 
wyAmiaiby tego, ktoby ma powiadal o mo^Iiwodci wytwo- 
rzenia rasy Indzi, pokrytycb paaeerzem rogowym, jak kro- 
kodyL A jedoak dobrze jest zaaa^ przypadlodi Ichtyosis '); 
kt6ra polega Da tern, ie n pewoycb 086b jui, z nrodzenia, 
Inb we wczesDem jeszeze dzieciAstwie , oa oaskdrkn calego 
ciala lab pewaycb tylko cz^dci jego wyst^paj^ blaszki ro- 
gowe, ktdre ostateczDie tworz^ paacerz, przypomiDaj^cy la- 
sk^ rybi^ lab jeszeze bardziej pokrywy rogowe wgidw i ja- 
szezarek, z liDieoiem oawet w odpowiedaiej porze roka. Ta 
Die daj^ca si^ asao^^ przypadlodd wyst^puje aiekiedy w bar- 
dzo ZDaczDycb rozmiarach, przyczem blaszki rogowe prze- 
kszt^caj^ 8i$ w kolce; jest ooa Dadto tak dalece dziedzicz- 
D%y it, Dietylko atrzymaje si$ w rodzioacb, jak to wladoie 
widzimy w rodzioie Lambert , kt6ra w pocz^tka tego stale- 



') Co do BZczegcStdw patrz: dr. Edmttnd Lesser, Lehrbuch 
der Haut und Qeschlechtskranhheiien^ tom I; str. 203 — 208, 
wyd. 2. Lipsk, 1886. 



» I 



\ "— 



324 

cia pokazjw^l* ^ po Euopie, lees 8taje si; nawet code- 
miezB^ w okolicacfa* gdzie stosnnki rodzinne w ciasnyeh 
samknif le sj| sznnlueh. Podobniei ^pnyroda'' wytwarza ol- 
bnvinie rr^dzinj p$Tchopat6w; rodziny iiid>wida6w o r; kach 
szesciopalcowTch ; rudziiiy. w kt^rych data, nie wy\%etA]9fi 
twany, caikowicie pokryte 8^ dhigiem wlosiem (Hypertri- 
chosis : cale gminy dotkni^te knrz% slepot^ i t p. Mniejsza 
o to, ie przypadtosci te z praktycznego lekarskiego stano- 
wiska nehodza za patologiczne , chociai wzgl^d ten pudred- 
nio potvrierdza fakt, ie nikt cech tych oie uwata za ce- 
lowe; atoH x czysto teoretyeznego stanowiska bijologa s^ to 
cecby, ktdre^ przy odpowiednich warnnkach otoczema, albo 
przez dobor sztuezny^ dalyby si; otrwalid i spot^owad. W ta- 
kim razie o wytworzenin si; Dowej odmiany rozstrzygalbj 
nie jakiA plan celowy^ wytykaj^cy kiernnek i kres rozwoja 
pewnego gatanko, lecz rozstrzygaloby z jednej strony — wy- 
st^pienie nowej cechy zacz^tkowej, zaieine od nieznanych 
nam przyczyn, a przeto pod wzgl^em kieraokn nie daj^ 
ai; przewidziec; i dragiej za§ strony — waranki zewn^trzne, 
mniej lab wi^cej spr/yjaj^e rozwojowi danej cechy. 

Tak wife widzimy, ie jakoM i ilo6c pojawiaj^cycb si; 
nowych cech, kt6re przypuszczalnie moglyby stanowic ma- 
teryjat do Dowych odniian, jest o tyle nieograniczon^, ii ze 
, stanowiska iadnego plana celoMLego nikt dot^d jej moiliwycb 
I granic i kierankdw przewidzie6 nie zdolal; dalej widzimy, 
i ie sam dob6r natnralny redakaje si; do sprzyjania jedoym 
cechom a niesprzyjania innym, ale w jedynym seosie odpo> 
wieduiodci poiui^dzy temi cechami oraz otoczeniem, czyii 
w sensie przystosowania; w ko&co widzimy jeszcze, ii kie- 
ronki, w jakich „dobdr natoralny' pewne cechy ntrwala lab 
tlamiy r6wniei ze stanowiska iadnego plana celowego i dia 
iadnego gatanka przewidziec si; nie dadz^, bo rozstrzyga 
ta zawsze stosunek danych cech organicznych do warankow 
zmiennych otoczenia, w kt6rem pewna odmiana trwa, lob 
ginie; stosunek zad ten dot^d tylko empirycznie i post factum 
poznad si; daje. 



325 



Wyraz Die jest bynajmniej rzeczq oboj^tn^ w oddania 
my^Ii naukowejy bO| skojarzony z pewn^ tredci^ niemetody- 
ezniii pomiiDO woli i wiedzy wprowadza do rozpraw nauko- 
wych cale dobrodziejstwo inwentarza. J§zyk wladnie teleo- 
logiezny przylo*yl sig do tego, 4e ewolucyjoniSci inepostrze- 
ienie dla siebie wpadajq dzid w pulapke; skoro bowiem 
zwoleouicy celowodci pocz^li korzysta6 z niedcislodci jfzyka 
przeciwnik6w swoicb i pozornie wod$ na wtasny mlyn obra- 
eac, natenczas ewolucyjonidci, zamiast stanowczego zazna- 
czenia swego stanowiska naakowego i przyznania si$ do niedo- 
kladnoAci j^zykowych, pocz^li oa zbicie teleolog6w wyszuki- 
wad w dwiecie zwierz^cym i rodlionym fakt6w, gdzie narz^dy 
i czyDQodci zostawatyby w stosuDkn wr$cz eelowosci prze- 
ciwDym. Atoli, przez to poszakiwanie fakt6w t. zw. dysteleo- 
logii, w cela oslabienia doktryny teleologicznej, eo ipso przy* 
znano poniek^d, ie reszta, ca}y ogrom nornialnych stosan- 
k6w w 6wieeie istot iy wych, jest dziedzio^ celowodci; ±e ob- 
jawy dysteleologii tylko gdzieniegdzie zakl6caja jedno6(& 
og6lnego plaDu celowego. Gdy Ernest Haeckel *), w Hcz. 
Dycb swoich przyczyukach dysteleologicznycb , albo Her- 
KAN MCller, w swoieb wspanialycb studyjach nad zapla 
dnianiem kwiatdw przez owady, gromadz^ z luozolem przy- 
Uady nrz^dzefi organicznycb wpn^st szkodliwych dla istot 
poBiadaj%eycb takowe, gdy n. p. Muller^ wykazawszy^ jak 
powszechnie kwiaty i owady cudownie sq pr/ystosowane pod 
wzglt^dem morfologicznym do nslng wzajeninycb, DastQpnie 
wynajdDJe jakiego6 Bombus mastrucatus '), trzmiela, ktdry od 
dola przedziurawia kielicby kviiat6w dla dostania siq do 
miodn i w ten sposdb nie przyczynia si^ do icb zapladniania 
i gdy tl6iiiaczy to d^steleologicznie; to w rzeczy samej ino£e 



*) Patrz: Generellt Morphologie der Organismen^ Berlin, 1866 
T. 1, 8tr. 100 i T. II, 266—286. 

■) Bombus mastrucatus f ein Dysteleolog unter den alpinen 
Blumenbesuchern. y^Kosmos^ (organ ewolucyjonlstciw nie- 
mieckich), Wrzesieti, 1879, str. 422—431. 



/ 

/ 
I 



c '^^ • .li-iTi — i-s-r -itr ^f — :.s-?i:'-!i:a '-^i ▼tir^. Ei«et:2 pp>?ta, 
z T.-a**^ ':*/w i.-t *rr^ in; :2L-"a irr^-^s * wizix baiowy 
r^ -i- *-: « - 1 — iiT -^ "1 hi irimAi-w ..taenia nie 
*\ V w^ 'ir-m ^ ■▼ --: un n-rra x-e':ri7*r*:'5-.wa' ia pod 
" n .1" I w-11 v-^-Lr'H lie "izu.-a«:a:j. •% i; ^cio>!'- ^i ; leez 
T^ - li^zi'^ ir^L-i'^u'va •& T -zie *r..ra;*? ^rryK* »*•: wania pny- 
•r;'T' T • Tv*:^.:Li 'TLa^-Xf ir^er x**z^zie. r* d wphrwem 
4'i ^-^1 vn. 11 !▼ z:xri:irr5t inez kr rszj Ii") <ii:iszy eras 
z*' ^^-^it^ Txx -Kiai** £-iniLii L }»ini:j-3T la^zi ne 5a pny- 
i.;i»i:L.ni n:r^':'t-:i iT-')r-:j^sri •^•^▼ixa t 'i'lV'-'iza, ie orga- 
i.m7 "H lit* '-7 7 !''*•: n^'n-* i^niajn wp<j.woni nowego 
•". *r::vtT:..i, » iii-tTi *'t* fLi iikz.i !ai i::i::'«?Ji prrvczvn zna- 
lii./. ?-i7T'«Li. 1 laxij^ftr- <ria«:'v*i£-^ me je*! aci teleo- 
I ; z: : II I. ir.: ij i^-i^TTr^ z' i zz±: pnTr».«ia;est, dianan- 
t . •»*;?• :•" 1:1*1:1 A 2'*T, xi^ni.e;. atele-: I . ^icma, c<> znaczy 
tit lit ^TAZ. w^-ia !*i«.T» •*«•: "jji:w^: •. '? i.^miarra bve Die mote. 
W r^z..!ir* tiiiiT narjj p^ijxrac ineba, ze ewolncjjo- 
t**.Tr v:4zz.e w rrn w.'^-rire *r« csaiy zarzuty; gdyi 
L ^s x.-^ i^*^*!! i^T !'-?ii V : Tia tcjtr V^i ? ' iieir'> nietvlko innych 
w r/'a: w^r wi«::^r. le^^z *a:r.: si* wisiaa w za: ale walki 
z trr'c icjaci^ Z.i^ii:ec a nank'^'We w ostatecznem sf>rma- 
lowanfa sw .jem p^'-wincy prz>b:erac foriL^ soisle Daakow%; 
w«(zy*t*<:e za* d ^i r^iaz^ii^te fryn'ki naokowe^o badania 
J przyfsdy w Utooie i^f^*}-t] sa tylk*- i jedyn-e stwierdzeoieni 
wUiTi .4cri rz^czy i stahcn przyezynowych zaleznosci pomid 
d'/y ni^rr/ii. .Skoro porzadek mysli przy badania zjawisk przyl 
rody hy\%a czf^st'i odwr»»tny do uainralnego j>orzadku rze- 
czy^ t^ file dajmy si^ powodowac ualogom naiwnego antro- 
pornorfic/nef^o realizmn, a jeszcze bardziej nalogom teleolo- 
^ii prakty(r/nej, i odwrocmy porz^dek my^li zgodnie % po- 
r'//i\<\W\i-Au r/e^zy, podMbnie jak si§ odwraca negatywn^ ma- 
lryr'<; foto^raficzna, by otrzymac obraz z rzeczywistoSci^ zgod- 
riy. I'l'oryja poznauia zna tego rodzaju sprostowania metx)- 
dolri^ic/.ric i nawet rugowauia tam, gdzie masiano wprowa- 



327 



dzi£ do badan fikcyje pomocnicze. W danym zad razie spro- 
stowanie to o tyle jest latwiejsze, ie poj^cie celowodci wcale . 
nie jest Dieaniknionem i tylko przez przyzwyczajenie do 
jraktyczDego zapatrywania sif na rzeczy Darzucamy nance^\ 
l ojecie celq^ kojarzqc je z wyobraieniem skutku, kt6ry si^ \ 
lam do zbadania nastr^cza. 

Nie dowodzi iet wcale koniecznodci teleologicznego 
stanowiska w nance odwolywanie si^ do takich przykladow, 
ie Harvet odkryl obieg krwi, zastanawiaj^c si^ nad celo- 
wem przeznaczeDiem niektdrych wladciwodci w badowie na- 
czyn krwioDodoycb ; ie Weber dokoDal wainyeh ndkryc 
w przedmiocie budowy oka a psdw morskich, kicruj^c siQ 
przekonaniem, i± astr6j tego oka musi mie6 cod szczegolnego, 
poniewai celem jego jest widzenie w wodzie i w powietrzu; 
te CcviEE^ zapatraj^c si^ celowo na budowe nstroj6w, po- 
trafit z jednego z^ba zagiiiioaego zwierz^cia odbadowa6 caly 
astr6j jego. Tradnodc wyrobienia sobie jakiejkolwiek opinii na 
podstawie podobnych przyklad6w pocbodzi zt^d, ie me vriemy, 
jak si$ wladciwie inydl zachowywala we wszystkich szcze- 
golach a wymieoionycb badaezy; bardzo prawdopodobna, ie 
sif oni kierowali praktyczoym, celowyni sposobem zapatry- 
wania siQ na rzeczy, ale nie ulega tei w^tpliwosci, ie w za- 
sadzie kaidego z powyiszych odkryc spoczywa gi^bokie 
przeAwiadczoDie o koniecznej przyczynowej zaleinodci zjawisk. 
Harvet musial byd pewnym', \± klapki w przebiega naczyA 
nie powstaly bez przyczyn nataralnycb, tak same jak Weber 
mnsial wiedzied, ie oko, kt6re powstalo pod wplywem dwn 
r6zDych drodowisk optycznycb, masialo okazac.pewne zmiany 
w badowie. Covier tylko za pomoc^ analogii do zoanych 
jQi sobie zaieinodci organieznych i faukcyjonalDych w ba- 
dowie nstrojbw zwierz^cycb m6gt siQ domydlad form zagi- 
nionycb, gdzie zad te zaieinodci, empiryczaie pozDawanC; 
wiklaiy si^ przez ione modyfikuj^ce okoliczDodci, lub w ogole 
nie dostatecznie zbadane byly^ tarn brakowalo ma analogij, 
taniy jak wiadomo, grnbo si$ mylil i zs^h dinolherium okred- 
lai, jako nale^cy do tapyrium giganteum^ chociai rdinica 
mi^zy oba zwierz^tami, jak si; potem okazalo, jest ogromna. 



i 



328 

Dz\i, gdj przyczyDowe wyjasnianie zjawisk stanovi oi 
wszelkich badaii naukowych przyrody, moJ^.na nawet bet 
szczegdlaego niebezpiecze&stwa zadawad sobie pytaoia ze 
\ BtaDowiska^ celowo6ci y skoro to komnd badania alatwia, ale 
w ostatecznym rezultacie konieczn^ jest rzecz^ przeprowadzi^ 
6ci61e przyczyuowy 8pos6b widzenia. Wzgl^dne teleologiczne 
stanowisko tam jedynie moie by6 dopaj^zczooe, gdzie dowiefi6 
mo^oa, ie faktyczne wyobraieoia celowe wyst§powa}y, lab 
wystfpaj^ jako przyczyny, jako warnnki psj^chiczne, modyfi- 
kaj^ce bieg zjawisk. 

Przewidnj^c tu malo prawdopodobny, ale hs^di co b%di 
moiliwy zarzut, nie chcemy go zostawic bez odparcia. W roz- 
dziale drugim stadyjnm niniejszego, kredl^c psychologiczn^ 
analiz^ wyobraie& celowycb, przyszlidmy do wnioska, te 
wyobraienia celowe i wyplywaj^ca z nich dziatalnoSc celowa 
nie zawieraJQ w sobie nic takiego, coby npowaiuialo do 
twierdzenia, ii, z ehwil^ pojawienia siQ w przyrodzie istut 
dzialaj^cycb celowo, wyst^puje ogniwo w la&cuchn przyczy- 
nowym zjawisk, kt6re naraz odwraca porz^dek przyczyuowy 
tak, it zamiast uwarankowania zjawisk nast^pnych przez 
poprzedzaj^ce, przysz}od6 zaczyna na teraioiejszodd oddzia- 
tywa6. W rozdziale niniejszym asilowalidmy zd6w wykazac, 
i.e teleologiczna interpretacyja porz^dku zjawisk jest tylko 
odwrt^cetfiem icfi porz^dku naturalnego, rzecz) wistego. Mog- 
loby sif zdawaCy ie wpadamy przez to w sprzecznoM z sob^ 
i przyznajemy motnosd psychicznego od^vrdcenia naturaloego 
biega rzeczy, kt6rej zaprzeczyli^my wczedniej. Dod6 wszakie 
zastanowic si^, aby zarzut ten cofu^^, jako zupelnie powien> 
chowny. Wczedniej byta mowa o moinodci odwrdcenia rze- 
czywistego porz^dku zjawisk przez czynnik psychiczny tak, 
aby to, CO jest przyszleoi, wplywalo na to, co t^ przyssloM 
poprzedza; ta zad chodzilo nie o odwrdcenie porz^dka objek- 
tywDej rzeczywistodci, lecz o porz^ek poznania, czyli sub- 
jekt}wnego ns^mbolizowania ju2 dokcnaoej rzeczywistoici — 
odwrotny do porzqdkn tej rzeczywisloSci. Przez to, ie, sa- 
cz^wszy badania od sp6lczesnych stosonkdw spoleczoych 
i cywilizacyjnycb, b^dziemy si^ cofali w przeszloAd bistoryenui 



329 

ai do przedbistoryczDych zacz^tkdw iycia Indzkodci; nie od- 
wrtcimy jeszcze natnralnego biegu zdarzen rzeczywistych. 
Bozbi6r doktryny celowodci jako systema wymagal roz- 
btoru poj$<i zasadniczycb, na kt6rych siQ ta doktryna opiera, 
lab przeciwko kt6rym walczy^ i krytyki metod jej zasadni- 
czjch. Gklzie toczy si^ walka na wielk^ skalf, tarn mnsz^ 
by6 tei partyzanci, ktdrzy, nie wchodz^c w caioii plan6w 
tej i tamtej ze stron walcz^cych, prowadz^ mniejsze utarczki 
na wlasD^ r^k; i w szczuplejszym zakresie dzialai^ mog^ 
wjrz^dzad przeciwnikovvi trndnodci. W szlachetnej i przy- 
nosz^cej ladzkosci zaszczyt walce idej, w ktdrej si; zwarly 
dwa systematy: teleologiczny i deterguaiatyezny, ilodd par- 
tyzantdw jest tak ogromna, ie uwzgl^dnid tu chociaiby naj- 
gldwniejszych byloby dia nas niepodobiei&stweiii. Opr6cz 
filo£of6w z fachU; najwi^kszy interes mog^ badzi6 zwolen- 
nicy celowoici z obozu specyjalistdw przyrodnik6w. Tu po- 
przeataniemy na zazoaczeniu kilku typ6w, kt6reby moina 
aog6lnic. 

Specyjaliici bijolodzy, o ile s^ zwolennikami ^Mkwoilei, 
nie zapuszczaj% si; zazwyczaj w gi^bsze uzasadDienie dok- 
tryny, lecz poprzestaj^ na ilnstrowania za pomoc^ materyjala 
bijologicznego swoich pogl^ddw, kt6re tet w wyjadnieniach 
swoich zastosowuj^. Co si; tyczy analizy samego poJQcia ce- 
lowo6ci, poprzestaj^ oni najcz§dciej na stwierdzenia faktycz- 
nego istnienia urz^dzeA celowych w dwiecie istot iywych, 
a nadto ch^tnie si; przyznajq do teoretycznej solidarnodci 
swojej w tym przedmiocie z pogl^dem Empedoklesa z Agry- 
gentn '). Filozof ten wyobraial sobie materyj^, jako pier- 
wotn^ substancyj^ niezmienn^, kt6rej cz;dci ksztaUuj^ si; 
w caloici skomplikowane i rozpadaj^ si; pod wplywem dwa 
wrogich sobie sil: miloAci i nienawidci. Wdr6d ustawicznej 



*) EmpedocUs Agrigentini fragmenta. H. Stein. Bonnae, 1852, 
str. 4. Aristoteles, Physica, II, 8. Obfite przyczynki do hi- 
Btoryi doktryn teleoJogicznych podaje P. Janet, Causes fi- 
naleSj Appendice. str. 595 — 755. 

Wyds. ftloaoL-hitt. T. XXII. 42 



330 

walki tych dwa si} ostatecznie utrzymnj^ sif tyiko agre- 
gaty trwalsze, gdyt wszelkie moiliwe ugrapowania elemeB- 
t6w snbstaDcyi kosmicznej dop6ty musz^ ulegad rozklada- 
J4cej sile nienawidci, dop6ki w tej grze dziaiaA i oddzialy- 
wafi mog4 powstawad coraz trwahze ngrapowania. On tedy 
pierwszy rzncit mydl przystosowania bIq i zachowywaoia 
przy iycin osobnik6w najlepiej przystosowanych , czyli do- 
born natnralnego na zasadzie wybrakowywania kombioacyj 
do przetrwania niezdolnycfa. W ten sposdb ngrnntowal on 
hypotezQ powstawania nstroj6w w drodze prflycM^ngwoftH 
nataralnej. Wilh. Roux, we wzmiankowanem jui dziele swo- 
jem % wychodz^G wprost z pogl^du Empkdoklesa, w sensie 
darwinistycznym zmodyfikowanego, pisze: „Tak wi^c celo- 
wod6 nie jest wytworem woli czyjejd, lecz jest faktem do- 
konanym; nie jest ona teleologiczn^, lecz przyrodnicz^ wy- 
tworem mechanicznym , gdy^ nie odpowiada ona jakiemns 
z g6ry powzi^temiT eelowi, lecz oznacza, ii to, co posiadalo 
wlasnodci niezb^dne do przetrwania wobec danych stosan- 
k6w przyrodzonych, przetrwalo rzeczywiftcie". Mamy wigc tn 
do czynienia z czystym jeszcze determinist^, kt6ry zatrsy- 
mnje tylko wyraz „ceIowodd'' dia oznaezenia okredlonej wlafi- 
ciwodci istot iyyvjchy u*^6rych nai*z4dy i czynno&ci s% tak 
wzajem do siebie i do otoczenia przystosowane , it w pew- 
nych granicach czasu, dop6ki jakied przemoine czynniki sto- 
snnkn tego zbyt silnie nie zakl6cs^, trwanie tych istot jest 
moiliwem. Bardziej typowym przedstawicielem tego rodsajn 
celowodci 6ci61e bijologiczDej wydaje si; nam Jerzt Henrtk 
Schneider w dziele swojem „0 woli zwierz^cej** •). Celowo&6 — 
zdaniem jego — istnieje tylko w krdlestwie organicznem, gdyi 
szeregi zjawisk tylko w swiecie istot iywych zamykaj^ ai; 



') Wilh. Roux, Der Kampf der Theile im OrganUmus^ 
str. 1 — 2. 

') Der thierische Wilh, Systematische DarstMung und Er- 
kl&rung der thierischen Triebe und derm EnMehung^ etc 
Lipsk, 1880. 



331 

p«wBemi koftcowemi zjawiskami. Naturalnie, o koAcn abso- 
latoym mowy bj.6 Die moie : 8^ to tylko wzgl^ dnie koficowe 
zjawiaka, koficowe ogniwa znpelnie okredlonych }aficQch6w. 
Wieln Dazywa celowem to tylko^ co jest przedmiotem poti^- 
dania dia pewnego nmyshi. Wobec tego wypadaloby, te, albo 
wazystko jest celowem^ jeieli si; zgodzimy przyj^d, te ist- 
Dieje amysl aniwersalDy, albo ceIowod6 zostaje zaciednioD^ 
do obr§ba dowolnycb post^pkdw czlowieka i zwierz^t. Schnei- 
DEB nwaia zagadnienie o dachu QDiwersalDym za jalowe ; 
gdyby oo nawet istnia}; a tego dowiei6 nie moiemy; to 
w katdym razie mosimy badaoia swoje celowodci ograniezyd 
do Awiata istot organicznych, gdjt ta jedynie moiemy rze- 
csywiicie eel spostrzegad, gdy tymczasem cele dacba ani- 
wersalnego na zawsze pozostan^ dla nas tajemnic^. U istot 
iywych spostrzegamy, te kaidy narzad i kaida czynnoAd 
w kaidej ebwili zd^iaj^ do podtrzymania gatnnka. Tkwi to 
jot w natarze rzeczy, te wszystko, co celowe, utrzymuje si$, 
gdy tymczasem wszystko niecelowe ginie. Celem iycja or- 
gaoiczaego jest utrzymanie gatankn i kaidy szczeg61 z tego 
staoowiska wyjainianym by6 masi '). Poglqd ten, jakkolwiek 
bardzo apowszechniony wdr6d bijolog6w i gldwnie w wyko- 
oaoiQ ez^sto stosowany, nie posiada wladciwie iadnej. donios- 
}ofei teorefyczDCJ. Twierdzenie, te tylko w Awiecie orga- 
nieznym widzimy zjawiska koncowe, zupelnie zamykaj^ce 
okreilone szeregi zjawisk, jest zludzeniem sabjektywnem, 
kt6rego znaczenie wyiej ocenionem zostaTo.' Gdy przedmiot 
jakikolwiek rozwatamy ze stanowiska poj^cia, pod ktdre 
go podci^gamy, natepczas staje si^ oo dla nas czemi 
indywidoalnie skoficzonem i przetrwanie jego w tej indywi- 
doabiej skoAczonoAci ^ dzi^ki ktdrej moglibydmy go za ten 
sain nwatai i pod to samo poj^cie podci^gaii, wydaje si^ 
czemA poA^danemi celem. Jeieli np. przedmiot jakiA rozwa- 
lamy ze stanowiska poj^cia organizmu iywego, natenczas 



V 



") 8GHNEIDBB, ibid, patrz gl6wnie rozdzial o celowoAci, str. 
23—45. 



/ 



332 

kaidq okoIicznod6, wobec kt6rej przedmiot ten miiglby si; 
ntrzymad jako organizm, uwaiamy za sprzyjaj^c^ czyli ee- 
low^, i kai^d^ okolicznodd, wobec ktdrej przestalby on odpo- 
wiada6 naszema poJQcia o iywyra organizmie, nwatamy za 
niesprzyjaj^c^ czyli niecelowq. Ztad wypada, ii nonna ce- 
lojlQ&cLloAl' flnbjektywne stanowisko, z jakiego dany^przed- 
miot rozwaiamy, pol«iCzone z przypuszczenieo., opartem sub- 
jektywnie Da zasadzie toisamodci, ale objektywnie nieshsz- 
nem, jakoby przedmiot rozwaiany m6g} przez pewien czas 
zostawad rdwnym sobie.* Jeieli przez gatunek, kt6rego za- 
chowanie wedlug Schneidera jest eelem . ij^cia, rozamied b§- 
dziemy nie wlasn^ abstrakcyj^, lecz realD% grap$ Inb szereg 
osobDik6w pewnych sp61nych cechach filogenetyczDie 
przekazy wanych , tedy zwa^.yc naleiy, \± na ogdi snma oko- 
liczDodci niesprzyjajqcycb przewaia suin^ sprzyjaj^ych , bf> 
ostatecznie gatnnki, tak same jak osobniki i wog6Ie wszeikie 
powstajqce formy, z biegiem czasn i pod Daciskiem wanu- 

kdw wci^i si$ zmieniaj% i wrcBzcie gin%^ a zatem nie trwaj^ 

• 

Jako te same, nie utrzymnjq si^, a przeto domniemanego celn 
nie osi^gaj^. Utrzymuj^i siQ tyiko nasze poj^cia o gatonkach 
i osobnikach, o ile t^ sam§ tredd reprezentuj^. Zatem, wla^ 
ciwie celem tn jest nie gatuDek, lecz nasze przypaszczenie? 
it ijwe osobniki zachownj% si^ tak , aby odpowiedni gato- 
nek wci^i odpowiadal poj§cia, jakieimy sobie o nim wy- 
tworzyli. Innemi slowy, Schneider wyobraia sobie, 4e, skoro 
gatunek czas jakis utrzymuje si; w takim stanie, it motemj 
go podciagn^d pod swoje pojgcie o nim wytworzone, to dzieje 
si; tak wskutek celowej d^tnodci 2ycia do zachowania tej zgod* 
no6ci pomi;dzy gatunkiem i poj^ciem o Dim, czyli podsnwa 
iyciu, jako eel, nasz wlasny postulat celowy. Osobnika ani 
gatunka, ktdryby si; wiecznie utrzymywal^ nikt nie zsa: 
ZDamy tylko takie, ktdre, albo si; dot^d ntrzymnj^ jeszcze, 
albo takie, ktdre zgiDely; to samo da si; powiedziec 
wszystkich w ogdle kompleksach zjawisk. 

wiele gl;b8zym jest iony pogl^d, ktdry wobec tam- 
tego bijologicznego mo^e byd nazwany mechanicznym, a kt^- 
rego przedstawicielem jest Gustaw Teodor Fechner. My- 



333 



Aiiciel ten takie Digdzie w dzielach swoich nie podal systema- 
tycznego nzasadoienia doktryny teleologicznej, ale w licznych 
pracach swoicb, napoly fantastycznyeh, napoly naukowych, 
ch^tnie wraca} do tego temata '). Najdcislej sformubwat on 
pogl9)d 8w6j teleologiczny w ksi^ice Einige Ideen zur Schopf- 
nngS' und Entwickelungsgeschichte der Organismeny pracy, 
ob6tnJ2(eej w gl^bokie pomysly i subtelne awagi, na jakich 
nigdy nie zbywalo temn niespokojnemn nmyslowi. Fechneb 
wycbodzi z zasady meebanicznej, 2e wszystko we wszecb- 
6wiecie d^iy do stann rownuwajgi statej, do stann, w kt6rym 
wszystko byloby moiliwie dobrze przystosowane do siebie. 
Kaida cz^8tka masy kosmicznej, wskutek dzialania sil swoich, 
przyczynia 8i§ do przyprowadzenia i utrzymania innych czq- 
steky a tern samem calodci, do stanu r6wnowagi stalej, kt6ra 
w ogAInodci daje 8i§ osiqgnqi tylko w przybliieniu. Krdle- 
stwo organiczne tak same, jak i nieorganicznC; podlega tej 
ogdioej zasadzie. Pierwotny chaos rozpadi si^ na dwa kr6- 
lestwa, nieorganiczne i organiczne, mo^liwie najlepiej przy- 
stosowane do ogdlnej r6wnowagi i w dalszym ciqgn oba te 
kr^lestwa zmierzaj^ do coraz bardziej doskonatej r6wD0wagi. 
Swiat organiczny z kolei, wedlug tej samej zasady, rozpadi 
81Q na mniej lab wi^cej okreSIone organizmy; zasada wzgl^d- 
nego rdiniczkowania i walki o byt staoowi^ tylko diwignie 
postfpn w kiemnku moiliwie najwi^kszej r6wnowagi stalej, 
czyli moiliwego przystosowania, gdy tymr,zasem zasada dzie< 
dzicznodci ntrwala wypadki tego post^pn. Niema to znaczyc. 



") Patrz: Nannuy oder Hher das Seelenlehen der Pflanzcn, 
Ltipzigy 1848. Mianowicie rozdzialy: IV. Teleologische 
Grunde, str. 62 — 80: X. Teleologische Gegengrilnde^ 196 
do 214; i XL Beispiele aus der Teleologie der Pflanzen- 
tcelty 215 — 243. — Einige Ideen zur Schopfungs- und Ent- 
wickelungsgeschichte der Organis^men^ Leipzig j 1873, mia- 
nowicie rozdzial XI, Teleologische und Psychophysische 
Verwerthung des Prinripes der Sfabilitaf, 88 —95. — Die 
Tagesansicht gegenilber der Nachtansicht , Leipzig, 1879, 
str. 110—128. 



334 

te osiiigni^cie stana r6wDowagi ma hji przej^eiem w staa 
wiecznego spokojn; jestto tylko przejdoie w stan rncbu naj* 
lepiej przystosowanego. Zasada d^ienia do rdwDowagi sU- 
}ej znpelnie odpowiada zasadzie celowo&ci, bo w rzeczy aa- 
mej wszelkie momenta procesoTrozwopowegOi wszelkie objawy 
przystosowywaDia si^ organizmdw i samo zewnftrzoe oto- 
czenie organizmdw o tyle nazywamy celowemi, o ile one 
prowadz^ albo zbliiaj^ organizm do stann rdwnowagi stale), 
ile odpowiednie s^ do utrzymania stann podobnego oadal, 
oczywiAcie w pewnych granicacb czaso. Dsiienie do pew- 
nego cela nie jest atoli tern samem, co osi^gni^ie jego; 
iwiat zbli2a si; tylko do tego celn^ zk^ latwo zrozaraiee, 
dla czego 6wiat np. organiezny, pomimo, it nim rz^dzi zasa- 
da teleologiczna , podlega tak licznym zaburzeniom^ ktdre 
noszi) charakter niecelowodci. PrzejAcie przybliionej rdwno- 
wagi stalej organicznej w tsk^i r6wnowag$ oieorganiczn^, 
czyliy innemi siowy, 6mier6, takie si; nie sprzeciwia powazeeh- 
nej zasadzie celowo6ci. Zasada przyczynowoAci tern aif 
tylko r6ini od zasady celowodei, 2e w pierwszej nwzglfd- 
niamy podstaw;, w drngiej za6 ^l.tegoi samego nastfp- 
stwa zjawisk, ktdre wedlng pewnych praw wynikaj^ 
jedne z drngich. Uporczywe odrzncanie celowofici przez 
/ . wiela nczonych zale^.y od tego, ie nie mog^ oni znale6£ 
I I zasady, ktdraby si; zgadzala z zasad^ przyczynowo6ci i jed- 
noczednie slniyla za eel dla tej ostatniej. Ot6t tak% wlai- 
nie zasad^ jest d^ienie do stana moiliwie stalej r6wnowagi. 
Wedlng teoryi ewolacyjonistycznej, z pomi^dzy wszelkich 
moiliwych twor6w na mocy przyczynowodci ntrzymuj^ si; 
te tylko, kt6re s^ przystosowane; wszelkie inne gin^i mnszii. 
Zar6wno przystosowane jak i uieprzystosowane organizmy 
s^ oboj^tne wobec zasady przyczynowodci , kt6ra dotyczy 
tylko samego fakta. Przeciwnie, skoro zasada di^ienia do 
r6wnowagi stalej istnieje, w takim razie^ wobec zasady przy* 
czynowodci, kt6ra tym d^ieniem r^^dzi, celowe i niecelowe 
skatki nie s^ oboJQtnerai. Zwracajs^c si; od fizycznej do psy- 
chicznej strony bytu, Fechner znajdnje, te fizyczne d^tenie 
do stana r6wnowagi odpowiada d^nodci psychieznej do 



/ 



^ » 



335 

osiiigiii^cia i atrzymaoia tycb wiafinie 8tan6Wy do ktdrych 
d%ieoie fizy czne zmierza : o ile pop^dy dwiadome zawsze 819 
l^ez^ z przyjemnodci^ lab nieprzyjemoodci^^ tyle przyjem- 
1106c lab nieprzyjemnod6 zostaj^ w zwi^zko ze stanami 
r6wDowagi lob Dier6wDowagi ; kaidy rach^ objawiaj^cy si^ 
w iwiadomoici ; tyle l^czy si^ z przyjemaodciq , ile si^ 
zbliia poza pewnq granic^ do stana r6wDowagi stalej; tyle 
l^czy sif z nieprzyjeranodci^; ile poza pewnq granic^ od- 
dala 81$ od tego stana. 

Sprdbnjmy w ealem tern rozamowania zamiast termi- 
nologii antropomorficznej podstawid wyraienia aietyle obra- 
sowey ale bardziej 6cis)e i oie narzacaj^ce przyrodzie pay- 
chicsnych wlasnoAci czlowieka. Zamiast: ^^d^ienie wszech- 
Awiata do r6wnowagi moiliwie stalej"^ powiedzmy wprost: 
„prawo moJbliwego w daoycb waroakach nstalania si; r6w- 
Dowagi'; zamiast: „oboJQtnod<i i nieoboj^tnodii skat- 
k6w wobec prawa przyczynowodci''; powiedzmy sobie; ^^zgod- 
Doi6 i niezgodaoid skutkdw z prawem przyczynowoijici^; — 
a wnet obraz bIq zmieni. Parafraza nasza pozostawia w oba 
przypadkach fakt, istotQ rzeczy Dietkni^t^; asawa tylko prze- 
noinie psychiczne , bo w przyrodzie widzimy tylko fakt , ±e, 
ilekrod dany jest pewieo aklad sil w stanie nier6wiiowagi, 
tylekrod w nast^pnym momencie, lab w szeregu momeDt6w, ten 
earn aklad rdwnowaiy si^ i tembardziej zbliia si^ do stana 
rAwnowagi stalej, im muiej jest przeszk6d do tego w wa- 
nmkach otoczenia; ale iadnej ,,d%2nodci^ w znaczenia mniej 
lob wi^ej Awiadomego pop^du do znanego cela nie widzimy 
weak. Tak samo znamy fakt, te zjawiska okredlone zawsze 
pow8taj%, gdy sq przyczyny po temu, i nigdy ich nie bywa^ 
gdj przyczyn niema; ale wcale nie wiemy tern, aby za- 
aada przyczynowo6ci byla jak^A istot^ czaj^c^, dla kt6rej 
jedne neezy 82| nieoboj^tne, inne zad obojf tne : aasada przy- 
czynowo&ci jestto formnla, kt6ra orzeka, ie wszystko, co 
iatnieje, jest Acidle przyczynowo awarankowane. Z ehwil^, 
gdy znika ^nieoboj^tnodi^^ ^d^tenie", znika tei i eel tego 
d^ienia, kt6ry jest tylko naszem wyobraieniem ostatecznego 
skntka, a lem satnem zaika i oala fantasmagoryja. Pozostaje 



336 

tylko pewien porz^dek zjawisk, pewne stale powtarzaj%ce 
si^ stosunki pomi^dzy zjawiskami , kt6re naaka symboUziije 
w tak zwanych prawacli przyrody. 



VIII. 

Moglibydmy na tem zawiesid swoje wywody o celowo- 
6ci^ bo, skoio t^Jeqlogija zasadniczo nie moie by6 ze s tapo- 
wigka nagkAwego usprawiedliwion^, wi^c tern samem wsxel- 
kie konsekwencyje tej doktryny i wszelkie na niej oparte 
konstrukicyje przyrodDiczo-filozoficzne upadc musz^ Poniewai 
jednak niektdrzy pisarze z Daciskiem glosz^^ ie oto badoj^ 
system ca)y wszecfaiwiata wedlng plana celowo6ci i zgodnie 
z wynikami nauki, wi^c pozwolimy sobie jeszcze rzacic okiem 
na styl tej budowy w najog61niejszych zarysach. 

Nieraz jni przedstawiano calodd przyrody ze stanowi- 
ska celowodci; wbrew tv?ierdzenia ks. Morawskiego, kt6ry 
bierze na siebie rol^ pijonijera w tym wzgl^zie % teleologi- 
czne obrazy przyrody, jako efektowne i stosunkowo bardzo 
latwe, czfsto kusily pi6ra. Szczegdlnie w bieiqeem stnlecia, 
wobec rozwoju teoryi kr^ienia materyi i sil w 6wiecie orga- 
nicznym, chwycono si§ z jednej strony — popularyzowania tej 
teoryi; z drugiej zad strony — uznpelniania i pogl^biania sys- 
tem u teleologicznego wraz z cat^ jego hijerarchij%y kosztem 
tej wladnie teoryi. Swiat mineralny stworzony Kostat dla 
roSlinnego; roslinny dla zwierz^cego; wszystkie trzy razem 
dla czlowieka. Jednem z najwybitniejszych pod wzgl^dem 
literackim nsilowad wyzyskania przyrodoznawstwa spdlczes* 
nego, wraz ze zdobyczami badafi nad historyj% cywilizacyi, 
na rzecz doktryny teleologicznej — jest drag! tom slynnego 
dziela Lotze'go ^Mikrolcosmus^ '). Usilowanie to, jakkolwiek 



*) Cel. w nat., 24. 

*) Hermann Lotze. Mlkrokosmus^ Ideen eur NaturgeschichU 
und Geschichte der Mcnschheity 3 tomy. Lipsk l-sze wy 
danie 1856— 18G4, 3-cie wydanie 1876—1878. 



337 

pod ^zgl^dem naukowego nzasadoienia teoryi celowodci nie 
przedstawia nic oowego, zashiguje Wfizakie na nwag^, jako 
pl6d rozleglego i dzielnego nmysla; obdarzonego gl^bokiem 
pocznciem estetycznem i bujnym polotem fantazyi. Zastana- 
wiano si^ takte nie malo nad celowodci^ dwiata nieorganicz- 
nego i to po wszystkie czasy^ chociai, jak zawsze, spe- 
knlacyje to i po dziMzieA zostaly jalowemi dla nanki. Za 
wz6r ich mogq poslni^yd liczne nwagi teleologiczne n Ghbt- 
STiANA WoLFFA ^) : „SIo6ce po to istniejc , a^eby Da ziemi 
iDog}y zachodzic zmiany pdr roku*'; „ziemia ze wszystkiem, 
CO 81^ na niej znajdaje^ nie jest niczem innem, jeno drodkiem 
przez Boga po to ustanowionym, abydmy niieli to^ czego potrze- 
bojemy"; „brak ruchu osiowego u ksi^iyea daje si? tem wyjaS- 
ni^ ie obrdt ten nie by} potrzebny, poniewai mieszkaAcy ksif- 
tyca maji| }\xt zmian? dnia i nocy^ dzi^ki obiegowi ksi^^yca 
dokda ziemi^ i t. p. [J starych i nowoiytoych antor6w, nie 
wy)%czaJ4C takich astronomdw , jak F. W. Bessel ') pelno 
podobnycb tyrad teleologicznycb, naturalnie odmiennych, sto- 
sowoie do spdlczesnego stann nauk, i zawsze przez wiadciwq 
teoryj^ nankow^ pomijanycb. Nawet powstala swego ro* 
dzaja dysteleologija astronomiczna, podobnie jak mamy dys- 
teleologij^ bijologiczn^; fakta za6, majf^ce stwierdza(J nie- 
celowo^ warnnk6w astronomicznych , zebra! wedlng pier- 
wBzorzfdnych powag spolczesnych Du Prel w artykale „Das 
Leben im Kosmos'^ '). 

Kt6t dzi6 weimie na seryjo podobny „8zczeg6} z fizyez- 
nej teleologii wody": — gdyby ten iywiol, najbardziej 
(a powietrze?) na powierzehni ziemi rozpowszechniony^ w ktd- 
rego lonie wi^ksza cz; 6d fauny i flory przemieszkiwa6 miala, 



*) VemUnfiige Gedanken von Gotty der Welt und der Seele 
des Menscheny auch alien Dingen uberhaupL Frankfurt 
i Lipsky 1719 — VemUnftige Gedanken von den Wirkun- 
gen der Natur^ Halle, 1723. — 

■) Patrz jego: Populdre Vorlesungen Uber wissenschaftliche 
Gegensiande, 1848, str. 606. 

•) ^Kosmos*" II, str. 1—9. 

Wjds. aiMBoC-bSstor. T. XXU. 43 



338 

nie posiadal tego wyj^tkowego, a dot^d nie wjjafinionego 
prawa, ie jego maximum g^stodci Die jest, jak u innych cial, 
w pankcie marzni^cia, ale przy czterech stopniach ciep}a 
nad tym pnoktem, w6wcza8 co zima wody zamarzalyby do 
dna i gin^loby w nich wnzelkie iycie. 6dy tymczasem, skat- 
kiem tego prawa, przy ozi^bioQin niiej czterech stopni, woda 
zimna Die idzie jixi Da dDo, ale do g6ry, na powierzehni 
scioa si^ w 16d; a Da doie, mimo Dajsro2szej zioiy, za* 
chownje tyle ciepla, ile potrzeba scbroniooym tam iyj^tkom 
i zarodkom iycia'' '). Pomi^my jwt to, 2e oikt dot^d nie 
wykazal, jakoby oajniisza temperatura, przy kt6rej iycie 
jest moieboem, byla -j- 4^ C; ie przeciwnie, wiele bardzo 
istot zachowuje 8i§ przy iyciu wobec temperatuty Srodowi- 
ska wiele Di^szej: ie iyj^tka i icb zarodki zamarzaj^ 
w p}ytkich wodach i pomimo tego iyj^, skoro woda odtaje; 
±e wreszcie zDaDy jest staD aDabijozy, polegaj^cy na tern, 
jak liczoe spustrzc^fceDia i doswiadczeaia stwierdzily, te iaby 
i ryby mo^Da zamraj^ac do tego stopDia, it si$ krasz^, jak 
Iddy a jedDak przy powolnem odmrai^aDia wracaj^ do iycia, 
podobDie jak zapeioie wysaszoDe Diisze orgaoizmy odiy waj^ 
przy zetkDiQciu siQ z wod^ '). Pomiumy to wszystko, ale 
przeciwko powyiszej argumeotacyi przedewszystkiem wyst?- 
puje fakt, ie ryby wlaSnie powstaly i rozwiogly 8i§ w wo- 
dzie, a powstaiy i rozwia^iy si$ tak, jak Da to wiasDoSci 
wody pozWolily, t. j. przystosowuj^c si§ do wlasDoSci Srodo> 
wiska. Woda i istoty w wodzie iyj%ce — Die s^ to dwa 
szeregi oiezale^De, kt6reby ktod osobao urz^dzil i potem 
sprowadzil razem, wpaszczaj^c ryby do wody, lecz s^ to 
szeregi, z kt6rych drugi jest faDkcyjoDalaie od pierwszego 
zaleioy, mianowicie uksztaltowaDie si^ ryb Qwarankowane 
jest przez wlasDodci wody i w graaicacb tych wlasaoici 
rozwijaii si^ musialo, o ile ryby mialy pozostad w wodzie 



^) Cel. w nat., 31. Jeiieli siQ nie mylimy, wymienion^ wlad- 
ciwod6 fizyczn^ wody zauwaiono w niekt^rych metalzch4 

') Nad anabijoz^ mi^dzy innymi pracowal CI. Bebkard, na 
ktorego 8i§ ks. M. ch§tnie powolywa, prof. Pbeyek i innL 



» 



339 

i Qtrzymad si; przy iycia. Tak samo nie po to dnieg zostal 
stworzony, jak to nasz teleolog utrzymaje, by pod calunem 
Bwoim ehrooi6 nasionka i poczwarki^ lecz dla tego nasionka 
i poczwarki przcchownj^ si; w mekt6rych przypadkach, 2e 
ftnieg je pokrywa; jakoi latwo dodwiadczalnie dowiedd, ie, 
nie pow8tanie« dniegu zaleiy od potrzeby ochronienia niekto- 
lych istot iywych, lecz ochronienie zaieiy od obecnodci 
imegn. 

Skoro teleologija wyglasza tez§: Je2eli przyroda jest I 
eelowo zbodowana, to niisze istoty w ogdle mnsz^ by6 dla 
wytszych" *), to odpowiemy, ii przeciwnie — celowod6 etycz- 
na, a tak^ wladnie ma by6 celowoSc dwiata, wymagalaby, 
aby wyisze by}o dla niiszego, aby ten, kto jest lepiej npo- 
satooy, biegl z pomoc^ tomn, kto jest nboiszy pod jakim- 
kolwiek wzgl^dem, aby Die poieraDie niiszycb przez wyi- 
szycb bylo zasad^, lecz podnoszenie wszystkich do g6ry. 
Gdy nam powiadaj^ ie rodliny specyjalnie s% przeznaozone 
dla zwierz^t, to odpowiadamy, ie znane s^ rodliny, ktdre 
poieraj^ zwierzQta ; Indzie poieraj^ bydl^ta, ale tei poierani 
bywaj^ przez tygrysy, a nawet przez tak nizkie istoty, jak 
bakteryje, kt6re zn6w, o ile wiemy, nie bndz^ apetytn w isto- 
tacb wytszycb. Zreszt^ i tego takie niczem dowiedd nie 
mo2emy, aby wilk byl wylkszym od koDia, kt6rego poiera, 
jeieli natnralnie sama zdolno§6 poierania nie ma by6 miar^ 
wyiszoAci nad poieranymi. ile czncie i dwiadomod6 s^ 
celcm przyrody, o tyle tradno zrozumie6 z tego stanowiska, 
dla czego taka masa istot o bardziej rozwini^tem czacia i 6wia- 
domoici ginie od istot o wiele pod tym wzgl^dem niiszyoh. 
Broni^c walki o byt ze stanowiska celowodci, ktdrej w kofica 
etyczoy ideal przydwieca, jako dobrodziejstwa , dzi^ki ktd- 
remn j^wi^cej istot dociska si$ do aczty iycia^, teleolodzy 
zapominaj^; ie olbrzymia wi^kszosd tych istot po to si; tylko 
do nczty dociska, by zdobii jej pdlmiski, bo ginie pod po- 
staci^ jaj , zarodk6w i niedorostk6w. A obok tego, w jakie 



') Cel. w nat., 24. 



340 



okrntDe &rodki iizbroila ta celowa natora zwierz§ta dla tf- 

pienia sif wzajemnego! W wiela przypadkach zwolennicy ce- 

lowo&ci powinniby przypnszczac, te jej chodzUo o mo^Iiwe 

pomnoienie cierpien tych, ktorzy 8% poierani. Zastanawiaj^c^ 

jest okolicznosc, te argamentacyja teleolog6w w tym wzgl;- 

dzie jest nadzwyczaj slab^ i pomimo tego ster^otypowo jed* 

nostaJD%. Slynny bijolog Kabol Ernest Baer, kt6ry pracami 

gwemi przyczynU 81$ do ntorowania drogi ewolacyjoniziDowi 

bijologicznemn, przed sam^ jui Amierci^ swoj^ wyst^pil prze- 

ciwko tej hypotezie i standi gorliwie w obroDie celowosci 

optymistycznej '). Wielka ilo§6 przedwczednie gin^ych istot 

iywych ma dowodzi<5, ie ,iaden gatnnek roAiin i zwierz^t 

bezrozamnych nie jest gl6wnym celem przyrody". A przytem 

niloii powstaj^eycb osobnikdw jest tak wielk% — roznmiije 

powaj^ie s^dziwy bijolog — ie zabrakloby dla nicb miejsca 

i poiywienia, gdyby wszystkie one zupelnie dorastaly'. Za- 

b6jczy to argament dla teleologii, ale i Baer salwuje sif 

starym wybiegiem scholastykdw, jakoby ^^przyrodzie cbodzi 

to, iiby istoty, przeznaezone na poiarcie, czas jakid same 

cieszyly si^ iyeiem*'. OkratDa walka o byt ^dowodzi celo- 

wodci przyrody, wog61e bowiem niiej rozwini^te organizmy 

poierane bywaj^ przez istoty wyiej rozwini^te"; zreszt^ 

nprzes^dem jest ze strony nowszycb filozofdw, gdy zazna- 

czaJ4 z gorycz^y jakoby w ten sposbb w przyrodzie pano- 

walo prawo powtarzaj^cej si^ bez ko&ca dmierei m^czen- 

skiej"; bo „6mier6 zadana przez drapieznika rycblejsz^ jest, 

a przeto mniej , nit naturalna , m^eze^sk^" '). Powatne roz- 

trz^sanie podobnej argumeutacyi byloby nie na miejsen, bo 

oczywidcie jestedmy tu poza obr^bem wszelkich znanych fak- 



') K. E. V. Baeb, Studien au8 dem Gebiete der Naturtoissen- 
schaften, Cz§66 U, 1876. Glownie szkice: jjUeber Zielstre- 
bigkeit in den orginischen Korpern insbesondere^ i , Uebtr 
Darwin's Lehre^. — Rozbiorowi teleologii Baera podwi^cil 
krytyczD^ pracQ 8woj% dr. S. Kalischer, Tdeologie vnd 
DarwinismtiSy Berlin 1878. 

«) V. Baer, loco cit, etr. 193—222. 



841 

t6w, a przeto poza obr§bem wszelkiej moiliwej dysknsyi 
Daukowej. 6dy 8i§ zwaiy fakta, ie np. kot nie zabija my- 
szy odrazQ, lecz godziDami niekiedy i z wyrafinowaniem za- 
bawia si^ powoln^ agonij^ ofiary swojej; ie orly i liczne 
zwierz^ta dostarczaji| potomstwn swemu ^ywego lupu, aby 
niedorosle osobniki 6wiczy6 w chwytaniu i zabijanin ofiar'); 
ie tlamy ladzkich ofiar nlegaj^ powolnej dmierci m^czei^skiej 
w walce z istotami, stoj^cemi na najniiszym szczeblu dra- 
bioy organicznej^ jak np. bakteryje grazliczne, i t. p., gdy 
81Q zwaiy to wszystko, natenczas argumentacyja powy^sza 
sama przez si^ upada. 

1 po CO ta cala tragikomedyja teleologicznie zorganizo- 
wana? Czemni ten wszecbmocny rozum najwy^szy — ie siQ 
odwolamy do „racyi^ tel6olog6w — czemut nie urz^dzil tak 
jakoA, aby ducb ladzki, o kt6ry ostateczDie ma przeci^i cbo* 
dziCy znalazl sobie inny jakikolwiek pokarm, moiej krwawy, 
mniej jfkami cierpie6 zaprawuy, aby iinikn^} tych jatek 
w imif moralnoici, ale kosztem krwi i cierpien tyln istot, 
kt6re o moralnodci nie nie wiedzq i wiedzie6 nie maj^, kt6- 
ryeh agonii nie osladza nawet mydl o ofierze^ poniesionej 
dia jakiegoi idealu wzniosiego? 

Wreszcie eelowa ta hijerarcbija przyrody, to nsystematy- 
zowane wszechierstwo doprowadza nas do pana stworzenia^ 
wybra&ea tego, eo sam siebie za eel swiata oglasza. I c6if 
Czlowiek poiera czlowieka ! Hiabiby i ta owo szczeblowanie 
wyi8zo6ci gra£ rol^ swoj;? Najsumienniejsze badania nau- 
kowe dowodz^, ie kanibalizm, ludo^erstwo, na pewnym szcze- 
bin cywilizacyi jest norm^, jest pospolitem zjawiskiem wszyst- 
kich epok i plemion. „U wszystkich lad6w staroiytnodei — 



') Liczne fakta okrncienstwa ptak6w i zwierz^t zebrane s^ 
w nast^puj^cych dzielach : Houzeau, Lea faculUs mentales 
des animaux, 2 tomy. Mons, 1872; G. J. Romanes, Intel^ 
led in animals i Mental evohition in animals, Oba dziela 
takie we francuskim przekladzie: Uintelligence des ani- 
maux, Paryi, 1888 i V evolution mentale des animanx 
Paryi 1884. » 



342 



powiada Schaapfhausen ') — ladoierstwro bylo bardzo po 
wszechnem... Przyjrzyjray 8i§ 8p6}czesnym dzikim iDdom, 
a przekonamy B]§, ±e kanibalizm w wysokim stopnia w$r6d 
nich jest upowazecbniony, ie istnieje on jeszcze dot^d 
a wszystkich ras, z wyj^tkiem Europy, we wszystkich cz^- 
ciach ftwiata". A. Wuttke ") twierdzi, 4e, 2 wyj^tkiem 
wifkszodci Inddw koczowniczych , ma^o jest zresztq Iud5w, 
u ktdrych nie pozostalyby 6lady kanibalizma. Wukdt *) 
utrzymuje, te bardzo prawdopodobnie kanibalizm panowai 
a wszystkich ras rodzaja ladzkiego w pierwotnym stanie 
cywilizacyi, nawet u spdlczesnyeh wysoce ucywilizowanych 
luddw w j§zyku i zwyczajach znajdujemy filady tego. Marco 
Polo podaje, ie jeszcze w XIII wiekn ludoierstwo isfnialo 
w Cbinach, Japonii i Indyi. Brazylijczycy, ktdrych zwiedzal 
Jan De Lery w pocz^tku XVII w., iywili jefic6w najlepsze- 
mi potrawami i uijczali im kobiet swoich, by wygody lycia 
przyczynily si^ do utuczenia ich i nadania smakowitodei ieh 
mi^su; skoro by}a wielka obfitodd mi^sa ludzkiego^ wysysano 
tylko krew i poierano nogi i r§ce ^). U ludu afrykai&skiego 
Azin atuczonych niewolnik6w zarzynano albo odprzedawaoo 
rze^nikom ; mi^so ludzkie sprzedawano w jatkach ^). By 
przerwa6 szereg cytat z najkompetentniejszych w tym przed* 
miocie 4r6del, powolamy si§ jeszcze na U8t§p Spring'a, ktory, 
obok Dupont'a, Schaafhausena, Broca, KarolaVogt*a,Sten 
stroop'a, przyczynil si§ do udowodnienia, 4e ladoieretwo 
w Earopie bylo powszecbnym faktem: „W roka 1842 — pi- 
sze on *) — znalaziem w poblitu Ghanvanz w Belgii war- 



*) H. ScHAAFHAUSEN „Die Menschenfresserci und das Mat- 
schenopfer^, Archiv f. Anthropologie, IV, str. 248, 253. 

*) A. Wuttke, „Geschichte des Heidenthums^ y I, § 97. 

') W. WuNDT, Vorlesungen uber Menschen und ThiersetUy 
II, 129. 

*) Klemm, Aflgemeine CtiUunvissenschnft, I, 175. 

*) Wuttke, ibid., 175. W og61e pordwnaj w tym precdmio- 
cie gruntowne studyjum L. Wojew6dzkiego ^Kanibalizm 
w mitach greckich" (po rosyjaku), 1874, 

•) Czasopismo „Ausland^, 1870, str. 504. 



343 

Btw; w jaskini, zloion^ z kodci najstarszej cpoki przedhisto- 
rycznej, resztki uczty pierwotnego czlowieka. W tej pomie- 
szanej kapie zoajdowaly siQ kodci zwierz^t i ladzi... Ko6ci; 
kt6re nie zavirieraj^ w sobie szpikU; byly nietkni^te^ ale 
wszystkie dtagie kodci byly potupane... Pomi^dzy ko§cmi 
ZDalazlem nawet cz^dc czaszki ludzkiej, w kt6rej tkwil je- 
szcze top6r kamieony. Zbadalem wszystkie ko§ci ladzkie 
staranoie jedo^ po dragiej. Ale jakie^ bylo zdamienie moje, 
gdy pomifdzy niemi nie znalazlem iadnej m^skiej i w og61e 
iadnej, pochodz^cej od doroslego czlowieka. Wszystkie po- 
chodzity od mlodych kobiet albo dzieci^ Tak wigc mamy 
to do czynieDia nie z takimi ludoieream], kt6rzyby po^erali 
nii^so ludzkie tylko w6r6d okoliczoodci wyji^tkowych^ albo 
z konieczDoici y lecz z kanibalami, kt6rzy poterali je ze 
szczegdlnem Dpodobaoiem, wybieraj^c co smaczniejsze k^ski.^ 
Dawniej, dop6ki wiedziano tylko o lu^oych objawach 
kanibalizma, zapatrywano si^ na to zjawisko, jako Da ohyd- 
ny przykiad upadka i deprawacyi moralDCJ, oburzano sIq 
i moralizowano wi^cej, uii wyjadniano. Gdy jednak etno- 
grafija i badania dziej6w cywilizacyi dostarczyly materyjala 
Bystematyczuego , pogl^d dawniejszy apadl, okazalo si§ bo- 
wiem, ie Indoiercy nie maj^ uajmniejszego wyobraienia 
o zdroinodci lab etycznej nagannodci kanibalizmu; owszem, 
oddaj^ ma 8i§ z calq mewinnosci^ niedwiadomych zlego 
dzieci Datary. Hypoteza upadka i zwyrodaienia moralnego 
pierzchla jak zladzenie, a na jej miejscu pozostal fakt nagi, 
te Q kolebki ludzkodci. kanibalizm jest naturalnem zjawi- 
skiem, kt6re powoli ast^puje pod naciskiem „8ztaczDycb" 
warankdw rozwojn cywilizacyjnego. „Niema watpliwofici — 
pisze LoTZB ') — ±e rajski stan pierwotnego czlowieka cz^sto 
docbodzi} do takiej jak kanibalizm ostateczoodci w spos6b 
zapelnie niewinny (in alter Harmlosigkcit), nie apatruj^e 
w tem nie zdroinego ; ie owszem, przy podniesieniu si; sto- 
pnia Awiadomodci, ladzko66 latwo wynajdywala pozory dia 



') MikrohoBmuSj II; wyd. le, str. 383. 



344 

nadania cech czaloAci tema zwyczajowi. Jakit los m6gtby 
hj6 bardziej odpowiednim dia 086b ukochanycby jak wladoie, 
przemieDiwszy si^ natycfamiast w krew i cialo potomk6w 
swoicb, dalej ci^gn^^ 8w6j byt, nie przccbodz^c w oplakaoy 
Stan gnicia! Podczas, gdy r^ka igra biaiemi ko6<^mi poiar- 
tego prz}jacieia, dusza jedDOCzednie moie sie zaglebiac 
w czule tiim wspomnienia. Ona nie rozamie zdnmienia 
ozlowieka ucywilizowanego, ktdrego obnrzaj% rzeezy podobne^. 
Kanibalizm nie wyczerpnje WHzystkich przypadk6w, 
gdzie czlowiek staje si^ ofiar^ czlowieka. Dalej idzie krwawa 
walka ras, plemion, narod6w, klas i grup spo^ecznycb, kt^rej 
mecbanik^ socyjologicznq odmalowal nam wymownie i z ca^ 
bezwzgl§dno6ciq doktryny prof. Ludwik Gumplowicz w no- 
weni i watnem dIa piSmiennictwa naszego dziele ^System 
socyjologii" *). Wedlug autora tego dusz^ dziej6w Indz 
kicb i spr^^jD^ wpzelkiego rozwoja spolecznego jest d^ino6c 
rdinorodoycb grnp spolecznych do wzajemnego wyzyskn, 
iqdza grnpy kaidej rozci^goienia wtadzy swojej nad innemi 
grupami, i^dza panowania za jak^bqdi cen^, byleby z zy- 
skiem wtasuym. W walce tej W(^la jednostki i jej motywa 
moraine s^ niczem : jednostka zawsze jest ilepem narz^dziem 
grap spolecznych, kt6re nie znaj^ motyw6w moralnyeh i glosu 
sumieoia, bo si^ powoduj^ wyl^cznie i nieomylnie instynktem 
interesu wlasnego "j. Nie miejsce tu wchodzid w rozbidr po- 
g]qd6w, kt6re wyniagaj^ wielostronnej krytyki historycznej 
i ekonomicznej , a by6 moie jeszeze bardziej filozoficznej 
i psychologicznej. Autor w grnncie «^rzeczy stoi na stanowi- 
sku pozytywizmu Co>it£;U4 pod wzgl§deni psychologicznym 
utrzymuje on, ii ^najwi^kszym tryatnfem nowoiytnej nmie- 
j^tno^ci przyrodniczej bylo udowodnienie, ie dach ladzki pod- 
/ lega prawom fizycznym, ie zjawiska psychiczne s^ tylko 
/ wyply wem materyi i jako takie nast^pstwem praw fizycznych *). 



I ) 



') Dr. Ludwik Gumplowicz System socyjologii. Warazawa, 

1888. \-. 

") Ibid. ks. m, str. 221—342. 
■) Ibid., str. 187. 



i 



345 

Wreszcie broni on (iod6 niewyra^Dej doktryny, wedhig kt6- 
rej psychicznemn iyciu jednostek odmawia zupeluie roll rze- 
czywistego czynDika spoJecznegO; stawi^c natomiast jakid 
zbiorowy instynkt grap spolecznych, gdyi pisze: „dzialaiiie 
jednostek nie rozstrzyga o post^powaniu spoIeczei^stW; na 
kt6re wplywa tyiko dzialanie og6}a; te zad tyiko jednostki 
dzialaj^ skutecznie i nieomylnie^ ki6re id% za pop^dem og6}u. 
Za wlasn^ glow^ id%C; jednostka bl^dzi wiecznie, id^c zad 
za popf dem spoleczeistwa swego, nigdy z prawdziwej drogi 
nie zboczy. Jednostk^ na manowce sprowadzaj^ nczucia oso- 
biflte, doktryny i teoryje; spolecze&stwo zawsze idzie naj- 
wlaficiwsz^ drog^, bo z koniecznodci^ natnralnq d^iy zawsze 
w kiernnku swycb interesdw spolecznycb" ^). Cokolwiekby§my 
s^dzili pogl^dach prof. Gumplowicza, jedno jest pewnem, 
ie nikt ma nie nczyni zarzatn z tego, it wladnie w pracy 
swojejy kt6rej znaczenia spolecznego odmdwii niepodobna, 
poszedl „za wiasn^ glow^**; nie przyslacbnj^c si^ i nie 
schlebiaj^Ci by zjedna6 wplyw i powodzenie pracy swojej, 
instynktom grnp spolecznych. Co jednak w danym razie nie 
moie by6 dia nas rzeez^ oboj^tn^^ to fakt, ie prof. Gumplo- 
wicz do pog]%d6w swoicb socyjologicznych, pomimo znpelnie 
detenninistycznego stanowiska swego, wprowadza poJQcie ce- \ 

lowoicL 

' Jestto rzecz^ zupelnie zroznmial^ , ie , obok badania 
iwiata istot iywych; pogl^d teleologiczny nigdzie nie wystQ- 
pil tak stanowczo i wyratnie, jak w dziedzinie wyjadniania 
spraw Indzkicb, 2ycia jednostek, pafistw i naroddw, w nsi- 
lowaniacb nj^eia plana dziej6w ladzkoAci* Sprzyjal tema 
z jednej strony pogI%d antropocentryczny, ktdry aporczywie 
podsnwal niydl, ii czbwiek, jako szczyt i pan stworzenia, 
masi byd przedmiotem szczeg6lnych trosk i zabiegliwodci 
teg^ roznma najwytszego, ktdry ma dwiat i specyjalnie zie- 
mi^ za kolebk^ i siedzib^ przeznaczy}; ie wszystko, co wi- 
dzimydokola siebie, mnsi zostawa6 wjakimi rozamnym sto- 



') Ibid., str. 314—316. 

Wydi. filoBof.-hUt. T. XXU. 44 



■ 



346 

sonka do cxiowieka i ladzkoAci, jako najwyisxej ta insUncjri 
edowej. Zk%din4|d jednak xwaiyi Daleiy, ii nmysl ladzki 
ryebto jat spoatrxec mosial t$ nie8p6lmiernoM , jaka iatnieje 
pomi^dzj d^leniami i xamiarami pojedyficzych 086b lab grnp 
apotecinjchy oraz nie daj%eyni 8i$ przewidziei biegiem spraw 
I ladikich, ktdry sif rax po raz nam narzaca i krzyinje z nie- 
nblagan^ przemoc^ Awiadom&xelfil nsilowania nasze. Wczei- 
nie jni mosiido Bi§ stac oezywistem, ie rozam 1 wola czlo- 
wieka nie 8% jedjnymi czynnikami, ktdreby bieg spraw Indz* 
kich nwaronkowywaly i niemi kierowaJy, bo, chociai w szcze- 
gdfau)h to i 6wdzie ndaje sif nam cele osi^gai i gpoiywac 
owooe iwiadomyeh nsilowaA 8woich, to wszakte cz^to bywa 
inaczejy a gdy si^ rozgl^damy w przebiegn kolei Indzkieh 
na wifkszyeh obszarach i w dhiiszych czasn odst; pack, wi- 
, dzimy najwyrainiej , it rozam i wola cztowieka staji| sif 
igraszk^ jakichA pot^g nam obcych, tak dalece, ie ilady 
naszych asilowan ftwiadomych zaledwo dostrzec sif daj%. 
^ DIa amyslo pierwotuego i Tri^rirj niamttnriyrTtfj otwieraj^ 

sif zt%d dwie drogi rozstajne: albo losy doczesne ladzkofici 
8% igra8zk% ilepego trafa, kt6ry bez wszelkiego rozamnego 
lado wyrzoea na powierzcbni^ byta fale zjawisk, miotaj%ce 
krocbemi nawami narod6w najcz^ciej nie do tyeb brzegiw, 
ka kt6rym one zmierzaj^ ') ; albo losami ladzko&ci rz^dzi 
istota wyisza, wedtag niezbadaaycb, chociai ostatecznie zba- 
wiennycH plan6w swoichy pozostawiwszy rozamowi i woli 



') Pogl^d ten reprezentuje np. Schopenhauer , Die Weli aU 
Wille und Vorstellung^ rozdzial j^Ueher Oesckichte^. We- 
dhig ScHOPEKHAUERA „tOy CO historyja nam opowiada, 
w rzeczy samej jest dlugiem, m^cz%cem i powiklanem wi- 
dzeniem seanem IndzkoSci"; w dziejacb widzi on pdie var- 
Ubergekenden Verfiecktungen einer wie Wolken tm Winds 
beweglichen Menschentcelt j welche oft durch den gering- 
sten Zufall umgesialtet werden^. planie og<)lnym dzie- 
j6w w rdinych systematacb filozoficznych patrz dzidio prof. 
Karibjewa ,,Pytania zasadnicze z filozofii historyi* (po 
rosyjska), 2 tomy, wyd. drogie, Peterabarg, 1887; ghSwnie 
torn I. 8tr. 43—127. 






347 

ladzkiej drobn% cz^stk^ aQtoDomii, obwarowanej kodeksem 

smnienia, tndziei kar i nagr6d doczesDych i przyszlycb. Po- 

wjisze wywody nasze 8^ dostatecznie rozwini^te, aby^ oparl- 

szy si^ na nich jako na przeslankacb , dednkcyjnie wysnui \ "^ 

odparcie obu tych pogl^ddw, wyst^pnj^cycb pod rdinemi 

postaciami — cbaosa fatalistycznego i spirytualistycznej te- 

leologii. 

Profl GuHPiiOWicz w kwestyi tej stoi na odr^bnem sta- 
nowiska, ktdre gotowibydmy uznad za odcieA paptaizmfr mo- 
nistycznego. U podstawy pogl^dn jego spoczywa mitologi- 
czne poj^cie ^natury^mjj^drej i przezornej", kt6ra „wybiera 
oajskateczniejsze i najodpowiedniejsze drodki, prowadz^ce 
najlepiej i najpewniej do powzi^tycb z g6ry zamiardw** ') 
Zamiar oczywiAcie jest aktem psycbicznym, kt6ry masimy 
czyjeji iwiadomodci przypisaiS. Czyjejie tedy? Zapewne ^na- 
tiiry^y ale, pomijaj^c jai okolicznoi^i^ ie pozytywnie nie da 
819 udowodniiS obecnoid dwiadomodci w przyrodzie poza obrg- 
bem istot iywych, pozostaje jeszeze w%tpliwo6(i: dla czego 
zamiarom przyrody mamy przypisywad wptyw aktualny oa 
bieg zdarzeib; skoro wplywn takiego odmawiamy zamia- 
rom rzeczy wistych jednostek ? Jeszeze wi^ksze trndnoAei na- 
str^cza pytanie: jakim sposobetn dzialanie jednostki na spo- 
leczefistwo moie w tym lab innym sensie by6 bezsknteez- 
neiD ? Moina twierdzid, 2e przy pewnycb warunkacb jednost- 
ka, kiernjqea si^ wlasnym rozomem i wol^ i b^d^ca w stycz- 
Do6ci ze spolecze&stwem , nie osi^ga jakiebd okredlonyeh 
skatkdw, ale, ie wog61e dzialanie jednostki na spoleezefistwo 
w jakimA sensie zawsze musi by6 skntecznem ; jestto tak pew- 
ne, jak to, ie dzialanie nigdy nie bywa bez skntku. Skoro 
zaA jednostka na spoleczenstwo oddzialywad moiOi tedy so- 
cyjologia oddzialywanie to badad i wyjai^niad winna. Drugiem 
mitologieznem poj^ciem n prof. Gumplowicza jest nieiwiadomy 
i nieomylny instynkt grap spolecznych. Gdzie niema nmysln 
indywidoalnego, tarn mowa omylnodci lab nieomylnofici 



*) Dr. GuMPLOwicz. System socyjologii, str. 337 — 8. 



^^ 



txad wsneiki tens nmilhpj. bo mjluemi Mh wiemjiatm so^ 



bixi ineiizndiui z jaJta|kL>o 
£B| bih urxTWS^ Je'ze& tet^ zbi«>f9we ^ff ia i nstrnkt 
$np 9p«iffi«zn7^ •iznaezae ouija cos wi^cej. w± igoday spa- 
sob p«ififiepowaiiia» eziuiiia. BLT^easi i ckmim pewwrch pmp 
meezj^vscj^ih. jetiziot$cek^ wT9fieaa|aejv& so&dmnie. w takn 
nxie inamj t2i do ezjnieflct z miCi^lo^^ ze xwjkleM pnj- 
pissnLeni bytz real3e.p> abstnikeyl Cxeafte wobce tego jest 
prawo ceiow^jiiei? ^Ptavi) eeb>w0iiei — odpoviada antor — 
spfswifc. le ksiiie o«Iii.d:ihr«razLie wxa^esae rMaorodiijvli 
iTvi«:'^.:«r jest :in>ikie!n kv dalifaaia n>z:vofowi*, poaem 
pLize: ,W dzietizixiie zjawi^k fizTCZJijTh Buki prajrodnicM 
•^t'iiwua 712 wykazahr e«Iowo$»r tego wzajesaego oddzia;^- 
waoia^ B*:C2zik wie« joki eel o^^^etrn brwa |inez oddzia- 
iyvanie pi>wietrza iti I:^.'ie ro^Iia i trekie liS^^iia powielne. 
ZftMlo^ wie. pki eel ot«fa£TuetTiB byira przez oddjcliaak 
zwierc^ i pnez rmkcTJe ponezi^dlATtk ieh orgaadw. Takie 
V dziedzinie amTsIowej oddiialriranie idei jednTch aa dni- 
gie spD>wadia djl^zr rozwoj amj^wr. Na pola spoi^sutem 
sporu) jest wprmwdzie la c^hia eelowoM, a lieme stromiie- 
twm pi^Htyezne , 5p<:4eexDe i nlozofiezoe, jak up. rewohiejio- 
nilci i pesjmisci, zaprzeezaja, jakobjr w rozwoja dotjrclieza- 
sowym spote^zsTm przejawiaia ^^ mzmnaa eelowoic, ktdr% 
tern gor^cej wykaznj^ inne stronniclwa kanaerwatywne, Ih 
beralne i optrmisei Ale pomimo trch spordw, kt6re nawel 
z wlasciw% kirest}j^ celowotei nie niaj^ aie do czynieBia^ jest 
neczai pewn^, ie kaide zjawisko sp<rieeziie, kaidy iistr6j 
^oleczDf jest zawsze srodkiem do jakiegoi dalsiego cehi ; 
a nawety odmawiaj^c eelowi tema wartodd, nie motna nazwac 
bezcelowym irodka, za pomoc^ kt6rego on osi^gniftym zo- 
stal. lie wi^ w dziedzinie sp<rfeeznej nie nie tworzy zif 
bezcela, nznac zatem masimy i tn panowanie prawa ogdlnej 
celowosci'' '). Kaide zdanie w ast^pie powyiszym budzi w^pli' 



") Ibid., 8tr- 196—7. 



349 

wotci natary faktjcznej: botanik, tak samo jak zoolog, nic 

nie wiedz^ o eelach isiduyehy ani tei o tern, komuby je 

przyptsad mieli; oatomiast wiedz^ oni do pewnego stopnia, 

jakie skutki osi^ane bywajf) przez wzajemne oddzialywanie 

na aiebie liici i powietrza, przez oddycbaDie zwierz^t i czyn- 

noiei ich r6iiiych narz^ddw. i^aden nadto przyrodnik nie 

zgodzi sif na tezQ, jakoby kaide oddzialywanie wzajem- 

ne rdioorodoycb 2ywiol6w bylo drodkiem dalszego rozwoja, ] 

bo znanym np. jest fakt, ie wzajemne oddzialywanie na sie- 

bie organizmn i pasorzytdw, kt5re go opadty^ bywa tego ro- \ 

dzaJQ, it organizm opadni^ty cierpi i niszczeje, zad pasorzyty, 

jak np. wnftrzDiaki, rednkuj^ si^ pod wzgl^em fizycznym 

i paychicznym do minimam potrzebnego w danych nprosz- 

czonych warankacb rozwojn. Takich przykiaddw nwstecznie- 

nia botanik, zoolog i patolog przytocz% tysi^ce. Tak samo 

pedagog i psychijatra, a zapewne i socyjolog, wykaiq, it nie- 

zawaze oddzialywanie idei jednych na drugie zapewnia roz- 

w6j omyslowyy cbociai zawsze sprowadza skutki pewne. Co 

jednak najgoreza, te o celowodei mowy by6 nie mo2e tam; 

gdzie nieznauy jest eel ostateczny aoi istota, kt6rejby ten 

eel przypisad moina; oboj^tnodc za6 prof. Gumplowicza na 

spory stronnictw o wartoi&ci 6rodk6w i cel6w tembardziej 

jest dziwni^ n antora, przyznajs^eego ceIowo6<i, ze wobec tego 

apada wszelka norma do wyrokowania o celowoi&ci kaidego 

danego fakta. Wprawdzie przytacza prof. Gumplowicz slowa 

Agassiza^ kt6ry bypotetycznie nwaia jedno6c rodzaja ludz- 

kiego za eel ostateczny^ do kt6rego Iadzko6£ ds^ty ') , ale 

tnidoo poj%6; jakby ta jedno66 pogodzid si$ dala z wiecznem 

i niezlomnem prawem walki r62norodoych tymoldw spolecz- 

nych o przemoo, walki, kt6ra ma by6 dasz^ i spr^iyn^ 

wgzelkiego rozwojn spoleeznego. Wobec tego wszystkiego 

zmnszeni jestesmy przyj^d pogl^d, do kt6rego ntasadoienia 

dzielo prof. Gumplowicza poirednio wielce siQ przyczynia, 

te w dziejach ladzkicb, podobnie jak w innycb dziedzinacb 



») Ibid., Btr. 167. 



/ 



350 



przyrody^ pannje prawo prz yc^ z ynow QAei . prawo warankdir 
dostateczDych i skutk^w koniecznych, za6 cele wyst^pnjii 
pod postaci^ wyobra2e6 celowych jednostek, kt6re dzialaj% 
albo na wtasn^ r^k^, albo w grnpacb mniej lab wifcej soli- 
darnych i w mniejszym lab wi^kszyra stopnia oiywionych 
8p61no6ci4 aczn(^, pogl^d6w, d^ieA i usposobieA. 

Tak wi§c wyko&czonego plana dziejdw rodzaja luds- 
kiego ze stanowiska celowQ&fii nie skredli} nam i prof. Gcm- 
PLOwicz, labo po kaidym konsekwentnym zwolennika eelo- 
wodci mamy prawo wymagac tego, gdyt celowoM bes eela 
ostatecznego i systenin wiod^cycb dofi 6rodk6w jest czczym 
tylko wyrazem. Natomiast, wbrew twierdzenia antora „Sy- 
stemn socyjologii'', jakoby pesymi6ci zaprzeczaj^ eelowoki 
w rozwoja spoiecznym, plan taki skredlU wladnie pesymista 
i to plan, kt6rego styl bardzo niedwnznacznie opiera 8i$ na 
prawie walki grap spolecznych o przewag^ i korzyici wyzyskn. 
Edward Habtmann, ^wielki badacz celowodci*', jak go ks. Mo- 
RAWSKi nazywa, malaje nam jaskrawy obraz tej faxy rozwoja 
teleologicznego '). i^adna moc, B^dzi on, nie zdolna powstrzy- 
ma6 procesn wyt^pienia ras nitszych; podobnie, jak pan, kt6- 
rema mamy ogon nciq6, nie przyniesiemy nlgi przez to, ie bf • 
dziemy ma go ncinali stopniowo po kawidku, tak tet niema nlgi 
dla ludzkodci w zw}6czenin wyt§pienia ras nitezych. Trzeba 
przydpieszyc proees agonii — oto prawdzi wa filantropija ! Gdy 
pozostan^ na ziemi narody najbardziej tylko ncywilizowane, 
wtedy przewiduje Hartmann walk^ o wiele aci%tliwsz^ bo 
sily zapadnikdw o wiele s^ jednostajniejsze. Mniejsaa o to, 
jakie formy przybierze ta walka, ezy to ma byd wojna, eiy 
jeszeze gorsza i okratniejsza forma powolnego tfpienia si; 
na wszelkich polach spdlzawodnictwa pokojowego. ile 
walka ta wydaje si^ fiiozofowi Nirwany przerataj^c^ ze sta- 
nowiska eademonologicznego, czyli ze stanowiska interesiw 
szcz^dcia najwi^kszej samy jednostek, o tylei wydaje ma 
8i$ aWspanialq ze stanowiska teleologicznego", bo zapewni 



*) E. V. Partmann, Philosophie des Unhewussien I, 307 — 383. 



361 



Dajwyiszy rozwdj jednej Dajzdolniejszej rasy germai&skiej, 
kt6ra wszystkie inne pochlonie, by nast^pnie z cal^ dwia- 
domo&ci^ filozoficzD% ntoiuvL.w. okbycie. Trzeba si^ przy- 
zwyczai6 do xnydli, ±e „zasada bezwiedna^ (das Unbetcusste) 
nie daje 819 zbi6 z tropn mQCzarni^ milijard6w jednostek 
lodzkich i osobnikdw zwierz^cych, skoro m^ki te prowadz^ 
do oela ostatecznego. Takim jest pankt kalminacyjny w pla< 
nie teleologicznym. 

Nieehie nam teleologija ze swoj^ hijerarchij^ trzech 
krdlestw przyrody, ze swoim planem etycznym i czlowiekiem 
Q azczytn drabiny celowej, ktdr% miat d^wigo^d ^rozum naj- 
wyiszy" w dobroci awojej, niech wyjadni takie fakta, jak 
kanibalizm i za^arte krwawe walki w bnie ludzkodci sa- 
mej. Ze z g6ry powziQtym pogl^dem teleologicznym trzeba 
81$ ta cbyba ima6 sofistyki i sprzecznych w sobie wybieg6w 
dziecinnych, by ada6 pozory jakiegod wyjadnienia. Zaiste 
cala trei6 doktryny teleologicznej zawiera si; w slynnej 
gadce Montaione'a g^i; ktdra uwaiala siebie za eel wszyst- 
kiego, CO zna na dwiecie, bo „nawet czlowiek dia mnie sieje 
i dla mnie miele; a cho6 mi; let czasem zje, tod i ja zja- 
dam robakiy kt6re ladzi poieraj^". 

Tylko, ie teleolodzy nie iatwo dadzq si; pobii : na g;d 
MomtaigneU wynaleili g;6 wlasnq. Niejaki Brockes z Ham- 
bnrga ') przedsi^wzi^l dowie66 w pracy dziewi;ciotomowej, 
tt wszystko na dwiecie przeznaczonem jest wyl^cznie dla 
Qtytku t prayjemnodci czbwieka; B6g jest niezr6wnanym 
knchmiatrzem (Speisemeister)y kt6ry z wysznkanym smakiem 
gastroDomieznym stworzyl takq rozmaitodc owoc6w i zwie- 
rz^t jadalnycb '). Tarn, gdzie brak tej jadalnodci; jak np. 



') Cytow. przez Ludw. Feuerbach'a w jego studyjum Pio- 
trze Bayle'u 1838. 

') Por<)wn. ,,Ce1. w nat": ,,Rr61estwo zwierz;ce, szczyt i eel 
innych, nietylko niesie czlowiekowi pokarm i odziei, ale 
tei ma na jego slni^b; rozmaite zwierz;ta^ 1 t. d. (128). 
Pogl^d ten czQsto wy8t;puje. Prof. Rostafinski cytuje 
dzieio poUkie Stan. Kaz. Herciusa, wydane w Krakowie 



352 



u lisi^w, wiIk6W; Iampart6w, tam usiluje Bbockes t wielkiiD 
mozolem wykry6 inne dowody poiytecznoici dla czlowieka. 
W jednym z ust^pdw, po roztrz^dnienia korzydci, jakie czlo- 
wiek odnosi z rd^nycb cz^dci g^si, autor konczy wykrzykoi- 
kiem: ^Wi^c czylii nie promienieje z tego zwierz^ia miidrosej 
wszechmoc Stw6rcy i zarazem jego miloic kn nam!...' 

Tradno powstrzyma6 sig od satyry ; a jednak tak^ jest 
eleologija w zalo^eniach i w konsekwencyjach swoich. 



Zakoficzenle. 

Wytiiki badania naszego w przedmiocie zastdsowania 
poJQcia celowodci do teoretycznego objaSnienia przyrodj 
8^ neg^wiie, chociat obok tego^ jak taszymy, udaio sif 
Dam osi^gDQc niektdre pozytywne wyniki. Pomieszanie za- 
da& teoryi z zadaniami praktyki, b^d^ w sferze bliiazycfa 
potrzeb i cel6w iycia naszego, b^di w sferze dalszych idea- 
I6w, bardzo cz§sto naraia nmysly na paralogizm, ktdrj, 
w imif widokdw prakiycznych i idealnych, pozornie npraw- 
nia zarzat stawiany teoryi, skoro ta nie wypada zgodnie 
z tymi widokami. Determinizm teoretyezny pospolicie oakar- 
iany bywa o to, le przyrod§ przedstawia jako mechanizm 
/ fatalistyczny, wobec kt6rego my, wpleceni w ftlepy w 161 
' i tryT)6w jego, musielibydmy zrezygnowad z nladnycli celow 
i ideat6w swoich, kt6re z jak^A okrntoq ironij^ wynnrzaj^ 
sig z gl^bi istot naszych, i jak fata-morgana w pustyni n^c^ 
nas ka sobie, by po chwili zladzefi subjektywnych odsloni^ 



W 



w 1660 r. pod nast^puj^cym charakterystycznym tytulem: 
„Bankiet narodowi ludzkiemn od monarchy niebieskiego 
zaraz przy stworzeniu dwiata z r6i:nych zidl^ zbdi, owoc<)w, 
bydl^t, ptastwa, ryb etc. zgotowany'. J. Rostafihski, Ze 
Swiata przyrody, str. 312, Warszawa, 1887. 



353 

Dagi fatalizm nienblagaQej rzeczywistodci i rzaci6 nas na pas- 
twQ zw2|tpiefi i rozpaczy zawodu! 

Zarzat plytki i niezaslaiony. ^aden determinizm teo-^ 
relyczny nie zna granie moiliwego rozwoja w zakresie.da- 
Djeb wtasDodci i praw rzeczy wszechdwiat sUadaj^cych ; 
taden determinizm nie moie si^ poszczycid, jakoby poznal 
wszystkie prawa i nieunikniony kiernnek^ oraz kres natnral- 
nego biegu rzeczy ; iaden wreszcie determinizm nie przeczy, 
ie 2ycie nasze psychiczne w takich formach, w jakieb ono 
powstalo, jako skntek dtagiego procesu rozwojowego na roocy 
praw naturalnycb, ±e iycie to z jego poj^ciami i wyobraie- 
niamiy poci^ami i wstr^tami, wymaganiami i idealami, wy- 
st^puje jako ezynnik wcale. Jlie,,pboj§tny, owszem, pot§4nie 
oddzialywaj^cy na bieg wypadk6w. Bozproszone milijardy 
drobin pary wodnej, oddzielnie wzi§te, reprezentajq malaczkie 
ogniska sily, kt6re maJQ wprawdzie swoje dzialanie, ale 
dzialanie tak minimalnie rozloione w ogromacb czasu i prze- 
strzeni; te skutki tycb dzialaA nie dadz^ 819 zdefinijowa(^ 
ani pod wzgl^dem rozraiar6w, ani kierunku. Tymczasem^ 
para nagromadzona w zbiorniku tak zbudowanym, i.Q siiy 
tycb milijard6w drobin zwracaj^ siQ w jednym okredlonym 
kieranku, reprezentoje pot^g^, kt6rej dzialanie roo^.e by£ 
wielkie, bo ograniczone w miejscu i czasie. Umyslowodii na- 
sza jest wlainie zorganizowanem nagromadzeniem drobnycb 
aU takich: poJQcia — 8% to Bkoneentrowane ogniska dodwiad- 
czeniy nabywanych przez szeregi pokoIeA pod wplywem dzia- 
lan otoczenia i naszych oddzialy wai^ ; popgdy — s% to wie- 
kami wyilobione drogi, po ktdrych si^ wyladowuj^ w okred- 
lonym kiemnkn nagromadzone w nas sily, jako oddzialy wania 
na dzialania z zewn^trz; idealy nasze — s^ to ogniska na- 
szych dodwiadczeA wewnQtrznych , s^ to skoncentrowane 
zbiomiki energii naszych nciech i bolbw, jakich doznajemy 
pod wplywem zetkni^cia si^ z otoezeniem, ile ta energija 
zaoszcz^zon^ zostala, ile jej nie wyszafowalidmy na bez- 
poArednie reakcyje. 

Tak wiQC my, integralna czqstka przyrody, stajemy 
wobec niej samej, jako specyjalne, w sobie zwarte i zorga- 

WjrdK. filofof.-hlKt. T. XXII. 45 



\\ 



^ ' 



354 

nizowone ogniska sity nagromadzonej. Dla czegdiby ta sila 
nie miala bye awaiaa% za czynnik, kt6ry mote oddzialywae 
na bieg wypadkdw w spo86b sobie wiadciwy, w miejsca 
i czasie jego wewn^trznej organizacyi odpowiednim, tak, jak 
dzia}ajs| Inne specyficzne skupieoia sit przyrody? Posiadamy 

I' wlasDf) energij^ i wtasne jej regulatory. Dlaczegdtbyimy si^ 
mieli zrzekac ich niyeia i rezygnowai z roli czyDnika w przy- 
rodzie, kt6remn chodzi o wyzyskanie wszystkiego, co si; d% 
na wlasny poiytek? 

Determinizm teoretyczny wcale nie powstrzymnje nas 
na tej drodze i nie pozbawi^ ggi g , n^ j i^ziei j on^ tvlko ma do 
udzielenia nam mqdr^ przestrog^, 2e energija nasza nie jest 
absolutnic niezalein^ energija w przyrodzie, ie, wyst^pajj^e 
do waiki, musimy wiedzied, it nie zlamiemy praw przyrody, 
my — jej cz^stka specyjalna, 4e motemy tylko je wyzyski- 
wa6, chociai granic tego wyzyskiwania nikt wskazac nie 
potrafi. Determinizm teoretyezny nie nakazuje nam zrzepzenia 
si g cel4 w, idea}6w i praey do ich osi^ni§cia zmierzaj^cej ; 
lecz, ^adaj^c przyrody i naszf istot^ paychiezn^, nsituje po- 
dac nam pod postaei^ poj^d i teoryi nankowych moiliwie 
najdoHkonalsze regulatory, wedtug ktdrych moglibydmy z naj- 
wif ksz^ r^kojmi^ bezpieczenstwa i ekonomii rozwija<i zasoby 
energii swojej, w celg^pomnoienia szcz^Acia i nniknienia 
eierpie&. 



^•♦ < » 



WYKA2 NAZWISK AUT0R6w. 



Adams 197. *) 
Affleck 205. 
Agassiz 321, 349. 
Ambroty hw, 238. 
Anzelm z Canterbury. 279. 
Argyll, Due d\ 309, 321. 
Armstrong 245. 
ArystoteleslBi— 186, 231, 247, 

265, 278, 313, 329. 
Asa Gray 321, 322. 
Avenarius. 198. 
Baer 340. 
Bain 187, 191. 
Bakon 217, 316. 
Bayle 351 
Bendixen 310. 
Benloew 303. 
Bernard 258, 259, 338. 
Bessel 337. 
Bo-suet 318. 
Boufisinganlt 258. 
Brandt 258. 
Brewater 243. 
Broca 342. 
Brockes 351. 
Bachner 315. 
Baffon 269. 
Chanffard 213. 
Cicero 260. 



CieAkowski 258. 

Comte 243, 344. 

Gondillac 282. 

Cournot 264. 

Cuvier 299, 327. 

Darwin 217, 319, 320,321,322. 

De Bary 258. 

Delboeuf 293. 

De Morgan 269, 314. 

Descartes 216. 

Diderot 261. 

Drobisch 276. 

Da Bois Reymond 302. 

Dumas 258. 

Dtthring 206. 

Dnpont 342« 

Du Prel 337. 

Durckeim Strauss. 239. 

Empedokles 329, 330. 

Engelmann 258. 

Ennius 260. 

Erdmann 283. 

Fabre 213. 

Feuerbach 351. 

Fechner 206, 317, 332—336. 

Flaromarion 243. 

Flint 205. 

Fontenelle 243. 

Foucault 243. 



*) Liczby umieazczone obok nazwisk, oznaczaj§ strong. 



356 



FraDck 219. 

Frauenhofer 243. 

Geddes 321. 

Getz Entz 258. 

Grove 308. 

Gumplowicz 344 — 350. 

Haeckel 325. 

Hall 302. 

Hamann 258. 

Hartmann 205, 206, 213, 236, 

256, 270, 313, 350. 
Harvey 327. 
Hazard Rowland 277. 
Hegel 206, 216. 
Helmholtz 245, 267. 
Helvetius 261. 
Hercius 351. 
Hertwig 258. 
Hoeffding 310. 
Holbach 261. 
Hoppe Seller 258. 
Horatius 244, 301. 
Houzeau 341. 
Huber 261. 
Humboldt 263. 
Hume 262, 276. 
Huxley 274, 321, 322. 
Huyghens 242, 287. 
Janet 201, W5, ti06— 211, 220 

—228, 232, 234, 235, 239, 

246, 254, 259, 263, 288, 

299, 318, 329. 
Jevons 191. 269, 302. 
Kalischer 340. 
Kant 233, 235, 248, 282, 284, 

301, 313. 
Kariejew 346. 
KircLhof 243. 
Klemm 342. 
Kolliker 309. 
Krause 238. 
Krebs 200. 
Kroman 266, 268. 
Lamarck 217. 



Lange 206, 244, 271, 274,315. 

Laplace 243, 282, 283, 284. 

Leibnitz 216. 

Lery 342. 

Lesser 323. 

Le Verrier 197. 

Lewes 187, 191. 

Lichtenberg 266. 

Lipps 201. 

Locke 184, 261. 

Lotze 205, 317, 336, 343. 

Lnkrecyjusz 313. 

Madan 302. 

Maine de Biran 185. 

Marco Polo 342. 

Michelet 315. 

Mill 187, 191, 270, 277. 

Mivart 321. 

Moleschott 246. 

Montaigue 354. 

Morawski 205,212—218,228, 
240, 244,250, 252, 257,261, 
271, 284, 291, 297, 304, 
320, 336, 350. 

Mtihry 318. 

Mliller 325. 

Nageli 321. 

Naville 255. 

Newton ppof. 197. 

Pfliiger 258. 

Platon 238. 

Preyer 338. 

Qu^telet 262. 

Raciborski 277. 

Renard 200. 

Romanes 322, 341. 

Rostafii^ski. 351. 

Roux 294, 330. 

Sachs 258. 

Schaafhausen 342. 

Schelling 206. 

Schliemann 288. 

Schmidt 206. 

Schneider 206, 330—332. 



357 



Schopenfaaner264,279, 299, 346. 

Schaltze 238. 

Seebohm 321. 

Siedlecki 236, 241. 

Siebeck 237. 

Spencer 216, 290, 299, 320, 

322. 
Spinoza 263, 313. 
Spitzer 306. 
Spring 342. 
Stenstroop 342. 
Solly 20f , 306. 
Swift 302. 

Szokalski 291—293. 
Tolland 261. 
Tomasz z Akwinn 253. 



Trendelenburg 309, 313. 

Ulrici 277. 

Vaihinger 206. 

Verne 197. 

Vogt 342. 

Voltaire 243, 300. 

Wallace 309. 

Wallaston 243. 

Weber 327. 

Windelband 262. 

Wojewddzki 342. 

Wolff 337. 

Wundt 187 — 190, 299, 305 

~ 307, 342. 
Wuttke 342. 
Zockler 238. 



WA^NIEJSZE OMYLKI DRUKU. 



Str. 193 


w. od giJry 10 


jest 


teleogija bydpowinnc 


) tcleologija 


» 206 


„ dohi 12 


» 


teleogii 


» 




tcleologii 


. 247 


n S^ry 5 


» 


dowi6dl 


n 




dowodzil 


, 257 


n g<iry 13 


n 7) 


4e prawo natury'' 


n 


ie 


„prawa natury" 


n 266 


n g<i«7 10 


r» 


albo 


n 




albowiem 


, 267 


n d.l^przyp. 


n 


1884 


n 




1847 


n 271 


n ' g<^ry 16 


» 


chosem 


n 




chaosem 


, 289 


» g<Jry 4 


n 


gokolwiek 


n 




1 czegokolwiek 


. 299 


„ dolu 2 


» 


ktdre 


n 




kt6ry 


, 302 


r, S<iry 6 


n 


Madaa 


i» 




Madan 


» n 


„ d.l,przyp. 


n 


1874 


» 




1877. 


n 339 


n S^ry 1 


» 


zost- 


n 




zostal 



358 



SPIS RZECZY. 



8tr. 
Wftt^p 182 

I. Poj^cie przyczyny sprawczej i przyczyny cclowej. 

Ich stosanek wzajemny 184 

II. Wyobraienia celowe. Ich analiza psychologiczna. 

Ich stosunek do przyczynowego biegu wy- 

padkdw 193 

III. Fogl^d na celowo66 Janet'a. Ksi^ika ks. Mo- 

ra wskieqo ;,Gelowo66 w naturze". Uwagi 
krytyczne 204 

IV. Racyjonalizin. Konsekwencyja subjektywna, jako 

probierz prawdziwoSci objektywnej. Rozci^- 
ganie praw rozumu na dwiat objektywny. 
Wladciwe znaczenie racyjonalizmu . . . 234 

V. Poj^cie przypadku. Tre66 tego poj^cia jest snbjek- 

tywD^. Matematyczne poJQcie przypadkn. 
Przypadek objektywny nie moze by6 po- 
znany. Pqj^cie przypadku, jako instancyja, 
wyjadniaj^ca przyrod^ 259 

VI. Rozum najwy^szy jako koncepcyja antropomorficzna. 

Krytyka tej koncepcyi. Analogija twor6w 
przyrody i wyrobdw czlowieka. Mechanizm 
i organizm 278 

VII. Ciag dalszy. Analogija teleologiczna. Granice cc- 

lowo6ci. Wyobraienia celowe nie ^^ pier- 
wszemi przyczynami. Psychiczne odwrdcenie 
porz^dku naturalnego. Ewolucyjonizm i jego 
j§zyk teleoiogiczny. Pogl^d Fechkera .. . 303 

VIII. Plan teleologiczny przyrody i jtgo niekonse- 

kwencyje 336 

Zakonczenie 352 

Wykaz nazwisk Autordw . . ' 358 



II. 



SPRAWOZDANIA 



Z POSIEDZEN WYDZIALU 

I KOMISYJ WYDZIALOWYCH. 



moEMiJAjmiposc^^ 

SPRAWOZDANIA 

z posiedzuiWydziata Ustoryczno-fllozoflcznego i KomisyJ lydziatoiycli. 



1888. 
Posiedzenie nankowe Wydzialn 

z dnia 8 Lntego. 



Przewodniczqcy Dyrektor Dr. Zoll. 

Prof. Dabgun przedstawia pracQ pod tytulem: „0 ±t6- 
dlach prawa miast polskich w wieku XVI. !^r6dta prawa 
kamego w pismach Groickiego.'^ Do najwa^Diejszych po- 
mnikdw prawa miast polskich w wieku XVI Dale^ ksiQgi, 
spisaoe przez Groickiego, podw6jciego Krakowskiego, uty- 
waji|ce przez dlogi czas w sqdach powagi niemal ustawowej. 
Prelegent zakredlil sobie zadanie 2ir6dlowego rozbioru tych 
ksiag, rozpoczynaj^c prac§ od prawa karnego, do kt6rego 
X powodo Dtedostatecznej pod tym wzgl^dem tredci dawDycb 
praw Magdebarskicb I najvriQcej pierwiastk6w nowycb wci^- 
gnt^i masiat Groicki. Podwi^cit on caiq ksi^gQ opracowaniu 
pomnikowej konstytucyi karncj cesarza Karola V i wydal 
J4 w polskim przekladzie w r. 1565. Dzielo to: „Post;pek 
wybran z praw cesarskich i t. d.^ obfituje w samodzieloe 
dodatki tlomacza , kt6ry wypaszcza zoaczn^ liczb^ artyka}6w, 
a rozklada inne, kombinuj^c je w najswobodoiejszy sposdb. 
Naletalo wi$c przcprowadzi6 przedewszystkiem dokladny roz- 
bi6r kaidego z 91 artykul6w ^Post^pkn/ wykazuj^c czQdci 
jego skladowe i stosanek jego do 219 artykul6w Karoliny. 
Okaznje si^ przytem d^iuodc tlumacza do zlagodzenia 
zbyt srogich przepisdw o torturze, podczas gdy inne do- 
datki samoistoe malo zawicraj^i tredci prawniczej. Nastgpoio 

Wjdx. hittor.-filosof. Tom XXII. I 



II 



naleialo sobie zdai spraw; z przyczyn wypnszczenia 8zereg:a 
przepi86w Karolinj; OkazDJe si;, 2e materjje prawne tych 
przepisdw %% w wi^kszej cz^dci obj^te poprzedoiemi pisma- 
mi Groickiego. Opiera on prawo swoje karne, niepochodzye 
z KaroIiDj; przewainie na Zwierciedle Saskiem i Magdebar- 
skiem Jus municipale (Weichbildrecht) z glosami; dalej Da 
statntach krdlewskicb, na prawie kanoiiicznem , literatorze 
kryminalistycznej czasa i na Pi6mie dwi^tem. Pierwiastkdw 
tjch nie kojarzy naleiycie w caiod(i loiczo^; znajdajemy 
przepisy karne w iaden nie aj^te system, porozrzQcane po 
^yPorz^dku 8%ddw^ i ^Artyknlach prawa Magdebnrskiego.^ 
Reznltat aoalityeznego zbadania nie jest dla Groickiego zbyt 
pochleboym. Byl od kompilatorem , oiywionym najlepsz^ 
chfci^y lecz Die rozporz^za} ani dostateczn^ wiedz^^ ani 
metod% prawnicz^ Praktyczoe zDaczenie jego dziel, wyni- 
kaj^ce z kilkakrotDych wydafi w cia.gu dw6ch nastfpnych 
wiek6w, nzasadnia jedoak potrzeb^ naukowego ich zba- 
dania. 

Kn wi^kszej wygodzie wsp6tpracownik6w, chc^cycfa ko- 
rzystaii z rozprawy, zako6czy} j^ prelegent podw6jnym reje- 
strem, wykazajqcym stosunek mi§dzy tredci^ zapeinego sy- 
stemn prawa karnego owych czas6w, to jest Earoliny, a wszy- 
stkiemi pracami Groickiego. 

Na posiedzenin administracyjnem zatwierdzono zapro- 
szenie prof. Balzera oraz pp. Bbuchnalskieoo, Czabkika, 
FiNKLA, Kwiatkowskiego, Lorkiewicza, Lekka, ks. Gbo- 
MKiCKiEOO i prof. Darguna, na czlonkdw Komisyi bistoiy- 
cznejy zad docenta Dra J6zefa Brzezinskiego na czionka 
Eomisyi prawniczej. 

Wreszcie nchwalono przedstawiony przez Dra Abraha- 
MA zabytek prawa kaooDicznego pod tytalem: Exhortaito 
visitationis synodalis z dyjecezyi Wroclawskiej z wiekn XIV 
przekazad Komisyi bistorycznej celem ogloszeoia go w swem 
Archiwum. 



Ill 



Posiedzenie Wydziala administracyjne 

z dnia 15 Lntego. 



Przewodnics^cy : Dyrektor Dr. Zoll. 

Djrektor Wydziala podaje do wiadomodci , ii ma sobie 
"w formie statntem przepisanej przedstawionych nast^puj^cych 
kandydatdw na czlonkdw Akademii^ mianowicie: 

a. na czloDka czyonego zagraDicznego : Albebta Sobela ; 
&. na czlonkdw czyonych zakrajowych: JE. Alfbeda Ab- 

NETHA i Dra Wilhelma Fbanknoi; 
c na czloDkdw korespondentdw zagranicznych : Tadeusza 
KoBZONA i Wladys£.awa Oghenkowskiego ; wreszcie 
d. na cztonk6w korespondentdw krajowych: Dra Bole- 
sukWA Ulanowskiego^ Dra Oswalda Balzeba i Dra 
Tadeusza Pilata. 



Posiedzenie Komisyi historycznej 

z dnia 14 Lutego. 



Przewodnicz^cy : hr. Stanislaw Tabnowski. 

Prof. Zakbzewski zdaje 8praw§ z podr62y do Siedmio- 
grodn na zjazd w^gierskiego Towarzystwa historycznego 
w Lipcn i Sierpnin r. z. w D^va odbyty, w 8zczeg61nodci 
sad podaje wiadomofic o Siedmiogrodzkich stowarzyszeniach 
nankowycb i archiwach. Towarzystw takicb jest w Siedmio- 
grodzie cztery: najstarszem z nicb jest niemiecki y^Verein 
fur Siebenburgisehe Landeskunde z siedzib^ w Cybinie Wiel- 
kim (Nagy Szeben). 

Trzy zad inne Towarzystwa sq w^gierskie, z ktdrych 
jedno, StowarzyszoDie Mazenm Siedmiogrodzkiego w Kolosz- 
yar (Klausenbnrg) skapia si; okoto tego2 Mazenm^ zabio- 
nego kolo r. 1850 i posiadaj^cego znaczn^ biblijotek^ i zbio- 
ry wszelkiego rodzaja nankowe. Dwa najmlodsze Towarzystwa 



IV 



8% komitatowe , jedno komitata Hanyad, historjCKnoarcheo- 
logiczne z siedzib^ w D^va, gdzic posiada swoje Mozeum 
gromadz^ce przedewszystkiem staroiy tno6ci , ktdre pochodzi| 
z obfitych w tej stronie niegdyd kolonij rzymskich, miano- 
wicie z dawnej Sormisegetuzy Dak6w, potem Colonia Ulpia 
Trajana i innych'; drogie Towarzystwo arcbeologiczne, histo- 
ryczne i przyrodnicze komitatn Alsofebervar z siedzib^ w da- 
wnej stolicy ksi^i^t Siedmiogrodzkicb : Gynlafejervar (Arba 
Jalia, Karlsbarg). Towarzystwo Hunyadzkie powstalo w r. 
1880 i wydato jui kilka tom6w swoich roczDik6w, Towarzy- 
stwo Gyulafejervarskie powstawszy dopiero lb86 r. jeazeze 
Die ogtosiio dot^d iadnycb pnblikacyj. Archiwa najstarsze 
w Siedmiogrodzie istniej^ w miastach niemieckich, miaso- 
wicle: w Cybiuie W. (Hermannstadt) arcbiwam miejakie i za- 
razem ^naroda Sas6w Siedmiogrodzkicb", obfite i dobrze 
uporzqdkowane , kt6rego opis wyda} swieio archiwiste miej- 
scowy Franc. Zimmermann, i w Braszowie (Eronstadt, Brasso) 
miejskie; w obu, pr6cz ksi^g, znajdaje si^ wiele dyploma- 
t6w, mi^dzy innemi znaczna ilodc wa^oycb nieraz nadan 
Stefana Batorego. Go pozostaio z dawnych archiw6w pa- 
blicznych Siedmiogrodzkicb, to zgromadzono obecnie w gl6' 
wnem arcbiwam krajowem w Budapeszcie przy miDisterstwie 
spraw wewn^trznycb ; ta si^ znajdajq : dawne arcbiwnm Sie- 
dmiogrodzkiego naraiestnictwa i kancelaryi nadwornej, szcz^t- 
ki arcbiwdw ksiai^t Siedmiogrodzkicb, archiwum kapitafy 
Gyalafejervarskiej i klasztora w Eolozsmonostor, w kt6rych 
to oba wnoszono zapisy i oblaty, jak w uaszych grodacb 
dawnycb, podczas gdy tak zwany Liber Regius, zaiotony 
1580 r. za Krzysztofa Batorego, odpowiadat naszej inetryce 
koronnej. Arcbiwalia Siedmiogrodzkie jednak w arcbiwam 
Budapeszte&skiem staj^ si^ obfitsze dopiero od XYII wieka; 
z dawniejszego materyjala o znaczenin og6lnieJ8zem , poll- 
tycznem, przecbowuje sig ta bardzo niewiele. Jednym z naj- 
wa^^niejszycb jest kopijaryjusz z XVIII wieka: Acta publica 
Transilvaniae 1583 — 1594^ zawieraj^cy korespondencyj; arz§- 
dow^ kancelaryi Siedmiogrodzkiej (przewaiaie po w^gierska), 
w6r6d niej listy od i do Zaniojskiego itp, W samym Siedmio- 



grodzie (pomijaj^c archiwa rodzinne, prywatne, po wi^kszej 
ez^ci p62oiej powstale), mater^'jai archiwalny znaledd moina 
tjlko jeszcze w zbiorach r^kopidmiennych biblijoteki Muzeum 
Siedmiogrodzkiego w Kolozsvar, ktdre s^ w przewainej oz^- 
dci odpisami sporz^dzoDemi przez hr. J6zefa Eemeny w pier- 
wszej polowie b. wieka; jego zbiory bardzo pracowite daja 
81$ poniek^d por6wQac z naszemi t. zw. Tekami Naruszewi- 
cza; znajdaj^ 8i$ w nicb i Batoryjana, oraz mniej liczne ory- 
ginaloe takie. Dla nas jednak najwa^.niejszym z r^kopisdw 
tej biblijoteki jest r^kopis nosz^cy ten napis: Cancellaria 
PoUmicaj a kt6ry jest jednym z tom6w przygotowawczycb 
zoanego zbioni t. zw. Acta Totniciana. Pisany r^kq znan^ 
z Tomiciaodw oryginalDych , zawiera akta i listy z lat 1539 
— 1547; na ostatnich za6 kilkanasta kartacb, pierwotnie 
czystych, dopisano (spdlczednie) : ^Wotum na sejmika po- 
wiatowym w Opatowie Prokopa P^koslawskiego/ bez daty, 
leoz jak t^eAd pokazaje z r. 1582, a nast^pnie ciekawy opis: 
.Zjazd JMPaodw EwaDgelik6w pro die 23 Septembris zebra- 
ny w Radumiu/ dokonany przez jednego z uczestDikdw te- 
go zjazda protestanckiego w r. 1591. 



Posiedzenie nankowe Wydzialu 

z dnia 12 Marca. 



Przewodnicz^cy f Dyrektor Dr. Zoll. 

Dr. Ulamowski podaje naprz6d do wiadorooAci Wy- 
dziala,, it zamierza w najbliiszym czasie pablikowad kilka 
rozpraw z zakresa historyi prawa kaaoDicznego w Polsce, 
miaoowicie: a) o dzieaifeioach do schylkn XV stulecia; b) 
konkordaty zawierane w Polsce mi^dzy dachowie&8twem 
a 8zlacbU| w XIV i XV stalecin; c) prawo malieiskie we- 
dlog praktyki przestrzeganej w a^dach kodcielDych dyjecezyi 
Sjrakowakiej ; d) Mikotaj z Blonia i jego kanonistyczne dziela; 
e) pokacie pnblicznej w Polsce. 



VI 



Dwie ostatnie rozprawy przedstawia prelegent w stre- 
szczenia. 

1. MikoIajzBIonia. Li teratnra kanonistycsDa nio 
mogla siQ w Polsce z tego powodn nale^ycie rozwin^c, po- 
niewai dzialalnodd Uniwersyteta Krakowskiego na t$ epok; 
przypadla, kiedy i w innycb krajach nastala era kompilaeyj 
i plagijat6w. Korzystano z pism znakomitych kaDODi8t6w 
z XIII i pocz^tku XIV wiekn, ukladano mniej lub bardziej 
przejrzyste podr^czniki , ale Da dziela oryginalne zdobyc si; 
jut Dikt nie m6g). Profesorowie Uniwersyteta Krakowskiego 
celowali w zakresie nauki kanonistycznej niezawodnie wiel- 
k^ erudycyj^, i mogli w pismach polemicznych rdwnorzf- 
doe z innymi nczooymi zajmowac miejsce, ale wyklady icb 
ezyto Dekretu czy Dekretat6w nie mialy wobec jui pierwej 
w tym przedmiocie ogioszonych traktat6w tej nankowej war- 
todci; aby si^ mogly rozpowszechni6 i na Zacbodzie. Obfi- 
to66 zreszt^ dziel obeych nezonych, kt6re znajdowaly si; 
w licznych odpisach po biblijotekacb klasztornych i kapitnl- 
nycb, nie dawala uczac brakn zachodz^cego w tej mierze 
w polskiej kanonistycznej literatnrze, 

W jednym jednakie kierunkn nie mogty wystarezyc 
traktaty pisane przez obeych i z miejscowemi Btosnnkami 
nieobznajmionych aator6w. Dncbowiefistwo polskie bylo je- 
szcze bardzo malo wyksztalcone. Wiela pleban6w zaledwie 
umialo czyta6, nie rozumialo znaczenia sakramentdw, nie 
zdawalo sobie sprawy z doniosiodci rozniaitych obn^dow 
kodcieloych. Trzeba bylo duchowie&stwa tenia dostarczyc 
latwo zrozumiatych , kr6tkich i wolnych od cytat podr^OLDi- 
k6w, trzeba byio zmnsic je do icb odczytywania i przeslrze- 
gania zawartycb w pisemkacb tych przepi86w. W tym cehi 
oglaszati bisknpi polsey, pocz^wszy jni od XIV wieka , przy 
statutacb dyjecezyjalnycb kr6tkie traktaty o sakramentacfa, 
laby jak to aczynil biskup Wroclawski w r. 1410, o jednym 
tylko sakramencie pokuty. Poniewa^ dachowni obowi^zani 
byli miec te podr^czniki pod r^k^ sub poena synodali, po- 
niewa^ nadto podlegali egzaminowi w zakresie tych pod- 
r§czaik6w w czasie wizyty, przedsi^branej czy to przez sa- 



VII 



mego biskupa, czy po8zczeg6]D7ch arcbidyjakondw, przeto 
istoiala gwarancyja, is urz^dowe te traktaty poi^dany od- 
nios^ skniek. 

W miar§ post^pu cywilizacyi i id^cego z niq w parze 
wi^kszego wyksztalcenia dachowie&stwa wiejskiego, zwi^- 
kszaly s\q rozmiary nrz^dowycb podrQCznik6w. Ogloszony 
przez Jastrz^bca w r. 1423 traktat o sakramentacb jest dwa 
nuy obszeroiejszy od tego, kt6ry publikowal sto lat przed- 
tem bisknp Nanker. Najznakomitszym jednak wyrazem urz^- 
dowej tej literatary kanonistyczoej w Polsce jest obszerniej- 
Bze )ut zoaczaie dzielo Mikolaja z Blonia: „De sacramentis 
deque divinis officiis.^ 

Prelegeot podaje kilka dat z iycia autora^ wykaznje 
te by} on aczniem Stanislawa ze Skarbimirza , rektora Uni- 
wersytetn Krakowskiego i Blyonego kanonisty^ ie podwi^cil 
8i§ pdiniej daszpasterstwa , i te wszedl w bliisze stosaDki 
z biskupem Poznafiskim Stanislawem Ciolkiem^ na kt6rego 
to polecenie dzielo swoje napisah Pordwnawszy caty sze- 
reg drakowanycb, b^di w Strasbarga, b^di w Erakowie, 
Wenecyiy Lngdnnie i Paryiu edycyj, docbodzi prelegent do 
wnioska, it wszystkie wydania, z ktdrych najdawniejsze jest 
strasborskie z r. 1476, reprezentuj^ jeden i ten sam tekst, 
i te wszystkie s^ nader bl^dne. Z tego powodn opracowat 
prelegeot 12 r^kopisdw znajdnj^cych si^ w Krakowie, a to 
w Biblijotece Jagiello&skiej , w Arcbiwum kapitulnem i Bi- 
blijotece ks. Czartoryskicfa , i staral si^ na tej podstawie 
Qzyskad wyobraienie o pierwotoym ukiadzie dziela Mikolaja 
z Blonia y oraz sprostowa^ wszystkie te miejsca, kt6re we 
wszystkich edycyjach widocznie s^ bl^dnie ogloszooe. 

Przeglqd r^kopisdw dostarezy) bardzo wa^nych rezul- 
tat6w, bo oie tylko te prelegeot zdolal badowa6 swe woio- 
ski oa moiliwie dokladoym tekscie , ale oadto przekona) si§, 
ie jeden z awzgl^doiooych przez niego r^kopisdw pochodzi 
mniej wi^cej z r. 1430. Skoro za6 wiadomo, kiedy wst^pil 
na atolic^ Poznaiisk^ biskop Staoistaw (1427), skoro dalej 
znajdoje 8i§ w samym traktacie wzmiaoka o papieiu Marci- 
nie V, jako papa modernus, przeto woioskuje prelegeot, te 



VIII 



podrfczDik Mikoiaja z Blonia prawdopodobnie nlotooym 
i ogioszonym zostal w r. 1429 lab 1430. 

Przechodz^c nast^pnie do tre6ci omawianego prsez de* 
bie dzieia, zaznacza prelegent| 2e gldwnii jego wartoM sta- 
nowi^ nie og61oe wywody autora, w kt6rych znac zreKzt% 
wielk^ erndycyj^y ale bardzo liczDe uwagi o atosnnkach 
miejscowych , kt6re zasloguj^ ua jak najpiioiejsze nwzglf- 
dnienie i zbadanie. Por5wnywa dalej prelegent dzielo pol- 
skiego kaooDisty z ianemi podobnego pochodzenia na Za- 
chodzie oglaszanemi podrQczoikami, a przedewszystkiem ze 
stynnym Manipulus curaiorutn Gwidooa de Monte Rotherii, 
kaptana hiszpa&skiego z XIV stalecia; zaznacza naat^pnie 
±e nikt dot^d wtaiciwie Mikolajem z Btooia bliiej 8i$ nie 
zajmowaty i ie te wzmianki, kt6re o nini zoaleA6 moina 
w rozmaitych dzielach; s^ bez wszelkiej caokowej wartosci. 
Nawet Scbalte w znakomitem swem dziele o liteiatorze pra* 
wa kanonicznego, niesprawiedliwy wydaje s^d o naszym 
kanoDidcie; zaznacza nareszcie prelegent , it podobnie jak 
Stanistaw ze Skarbimierza , tak i Mikoiaj z Btooia odzna- 
czat sIq na poln wymowy kaznodziejskiej. Wieiki zh\6T je- 
go kazaA de tempore et Sanctis j drukowany w rokn 1494 
i 1495; nie przedstawia jednak dla historyka iadnego przed- 
miutu do badafi. W kaidym jednak razie moina slnsznie 
awaiac Mikoiaja z Blonia za najbardziej znaoego w Awiecie 
chrzedcijaAskim polskiego kanonisf^, ktdrego traktat byl je- 
szcze w dragiej polowie XYI wiekn jedn^ z najbardziej 
czytanych tego rodzaja ksi^iek. 

2. pokucie pabliczoej w Polsce. Prelegent od 
dlutszego czasa zaj^ty byl zbieraniem materyjaldw do insty- 
tucyi pokory w prawie polskiem , a chc^c badania swe oprzec 
na szerokiej pordwnawezej podstawie, staral sig awzgl^doic 
ile ma to bylo moiebDem, prawa wszystkich innych na- 
rod6w. Pomijaj^c rezaltaty, do jakich w tym kierankn do- 
Bzedl, zaznaczyi prelegent na razie tylko^ ie na prawa na- 
rod6w chrzeSeijaAskich wywario pod tyxn wzgl^dem prawo 
kodcielne wply w decydujqcy. Na awag^ tu przedewazyBtkiem 
masi hy6 wzi§ta instytucyja pokuty publicznej, kt6ra tak 



IX 

waioi| rolf odgrywala w ci^gn jSredoich wiek6w. Prelegent 
omawia w kr6tko6ci literatar^ , zacz^wszy od Sirmonda i Mo- 
rinasa, a skoficzywszy na Scbmitza i Menrerze, i przecbo- 
dti do stOBODkdw polskich, chc^c wykaza6, ±e pokuta pa- 
bliczna stosowan^ byla n Das jeszcze w XV wieka. 

Pooiewai poUkie zabytki^ mog^ce w tej mierze dostar- 
exyc W8kaz6weky pochodzq z czasdw stosunkowo bardzo 
pdinychy bo dopiero z XIII i XIV stnlecia, przeto si^ga 
prelegent do trddel W^gierskich i Gzeskich, wywodz^c, ^e 
"w pa&9twach lycb istnialy analogiczne z Pulsk^ pod wzgl^- 
dem koAcielnym stosanki^ te wi§c pomDiki zwiaszbza Wq- 
^ierskie dostarczajq cennycb wiadomoAci o staoie rzeczy 
w Polsce w XI lab Xn stalecin. Opieraj^c 819 na dawnycb 
oatawach Wf gierskich i Gzeskich , oraz owzgl^dniaj^c doku- 
menta, ogloszooe w zbioracb Fejera, Wenzla i w Codex 
diplomatictis patrius, jakotei wydane przez Kowacbicba for- 
mnly {Formulae solcfmes styli etc. ]799\ twierdzi prelegent, 
ie poknta publiczna 8tosowani| byla w Polsce obok kar pra- 
wa Awieckiego przy calym szeregu przest^pstw, a przede- 
wszystkieni w razie popelnionego zab6jstwa. Przechodz^c 
do czas6w p6zniejszych , zaznacza prelegent, ie wiadomoAci 
o pokacie pablicznej czerpad moina : 1) ze 8tatat6w synodal- 
nych, 2) z instrukcyj dla wizytator6w synodalnycb, 3) z pod- 
r$cznik6w nrz^dowycb, 4) z praktyki s^dowej. Pierwsze 
Irzy rodzaje irddel podaj^ nam tylko wiadomoAci ogdlniko- 
we, a poniewai tak statata, jak i instrakcyje oraz podr^cz- 
niki oparte s^ na waorach obeych, przeto nie dajq nam one 
zapelnie pewnego wyobraienia rzeczywidcie istniej^cych 
w Polsce stosunkacb. Dlatego zwr6cil prelegent sw^ nwagf 
gI6wnie na praktyk^, kt6rej wyrazem ksi^gi biskupie i kon- 
systorskie. Wyczerpoj^ce wyzyskanie kilkadziesi^ciu ksiiig 
aqdowych kodcielnych z XV wieka dostarczylo prelegeutowi 
sxczuplego w prawdzie zasobn akt6w. Awiadcz^cych sto- 
Bowanin poknty pablicznej w Polsce, ale w kaidym razie 
8% te akta wystarczaj^cem iwiadeotwem , ie jeszcze w dra- 
giej polowie XV wieka odgrywala pokata pabliczna niemal^ 
o nas rol^, zk^d wniosek, ie masiala ona w czasacb da- 

Wjdi. histor.-lilosof. Tom XXII. H 



wniejszych daleko obszerniejsze inie6 w praktyce zastoso- 
wanie. 

Nast^pnie przedstawit Dr. Abraham swoj^ prac§ p. i 
„Statata synodu prowincyjonalnego w Ealisza w r. 1420.'' 
Statata te, bgd^ce jedoym z najdwietDiejszych pomnikow 
nstawodawstwa naszego Kodciola, posiadaj^ nadto tem wi$- 
ksze znaczeDie, it bezpodrednio poprzedzaj^ czasy najwyi- 
8zej politycznej pot^gi Eo6ciola w Polsce, t j. czasy Zbi- 
gDiewa Oleinickiego. Aby je naleiycie ocenid, potrzeba 
przedewszystkiem zda6 sobie spraw;, jakie one stanowisko 
zajmnj^ wobec 6wcze8Dego nstawodawstwa ko^cielnego, czy 
to powszechnegO; czy partyknlarnego, wobec stoj^cej wtedy 
na porzqdku dziennym kwestyi reformy Eodciola, tadziei 
kwestyi stosunku Eodciola do pa&stwa. 

Dotychczasowe ustawodawstwo prowincyi Gnieiniefiskiej 
bylo wyptywem dzialalnoSci dw6ch czynnikdw astawodaw- 
czych: syDod6w prowincyjonaloych , samoistDie przez metro- 
polit6w zwolywaoych i synod6w legat6w. ile przedmio- 
tem statntdw synod6w samoistnych byiy zwlaszcza w wieko 
XIII przewainie sprawy dotycz^ce praw i przywilej6w stana 
duchownego w pa&stwie, o tyle statuta legatdw poswi^caj^ 
znowu bliisz^ uwagg wewD^trznej dyscyplinie ko6cieloej we 
wszystkicb jej kierunkach; wskutek tego ustawy obn tych 
orgaD6w nzupeloiaj^ si$ wzajemnie i daj^ dopiero pehy 
obraz prawa party kularnego prowincyi GnieiDieiiskiej. Od 
koi&ca wieka XIII rozpoczyDa si^ jui jednak samoistny zq- 
pelnie rozw6j nstawodawstwa KoSciota polskiego, pow8taj% 
statnta nie tak fragmentaryczDe, jak dawniej, lecz norma- 
j^ce znacznie wi^cej kwestyj prawnych i stosnnkdw koSciel- 
nycb^ a w polowie wiekn XIV powstaje nawet tak zwany 
zbi6r statutdw Jaroslawa Bogoryi. Zbi6r ten nie jest jesz- 
cze wcale kodyfikacyj^ prawa partykularnegO; lecz jedynie 
tylko zestawieniem chronologicznem kilku staint6w. Wido- 
cznie Eodci61 nasz nie odcznwal jeszcze potrzeby takiej kody- 
fikacyiy chocia^ w6wcza3 d^^noSc do kodyfikacyi prawa 
partyknlarnego na Zachodzie byla prawie powszechn[|. Myil 
kodyfikacyi prawa prowincyi Gnie^nienskiej powstala dopiero 



XI 



za arcybiskapa Mikolaja Tr^by, kt6reiiin w tym kierunkn 
iDicyjatywQ przypi8a6 naleiy, a nrzeczywistniata si^ Da sy- 
nodzie w Wieloniu i Kaliszn, w statatach tarn wydanycb. 
szczegdlacb przyjicia do skutku tych statntdw, i o tern, 
kto by} ich redaktorem, nic nam nie wiadomo. Wedle za- 
miarn synodn Ealiskiego, statuta te mia!y by6 zbiorem pra- 
wa partykniarnego prowincyi Gnieinienskiej , odpowiednio do 
potrzeb czasa zreformowanego, zbiorem , ktdry mial zast^pii 
W8zystkie dotychczasowe In^ne statuta. ^rddlo wi^c gl6wDe 
zbiora stanowid mialy dawne statuta; pordwuywuj^c jednak 
ten Dowy zbi6r z niemi , okaie si^ , ±e one stosunkowo do§d 
ma}o materyjala dostarczyfy, 2e obok nich kodyfikacyja Ka- 
liska na innych jeszcze 2r6dlach oprze6 si^ mnsiata. I rze- 
czywiActC; na podstawie zbadania 8tatut6w partykularnych 
obcych, tudziei pordwnania z prawem powszecbnem, dadz^ 
siQ wszystkie prawie ir6dla statut6w Kaliskich oznaczyd, 
a byiy niemi obok naszycb statuta W^gierskie, Mogunckie, 
Praskie, dekreta i uchwaly soboru w Konstancyi, tndzie^ 
wyj^tki ze zbiordw dekretaldve, skqd nasza kodyfikacyja 
wiele czerpala z wyrain^ tendencyj^ godzenia prawa party* 
kniamego z powszechnem. Ten obszerny zakres ir6de\ dwiad- 
czy dostatecznie ; te nasi kodyfikatbrowie na szersz^ skal^ 
kodyfikacyJQ uskutecznic zamierzali^ ie zdawali sobie nale- 
iycie spraw^ z potrzeby reformy i niedostatkdw dyscypliny 
koScielnejy dlatego let kodyfikacyja nasza w rz^dzie podo- 
bnych obcych moie dmialo jedno z pierwszych miejsc zaj^d. 
Wartod6 jej^ pomin^wszy ju:!^; ie widocznym jest w niej 
wplyw dwczesnej nanki, jest jeszcze tern wi^ksz^, ie odpo- 
wiada ona w zupelnodci prawie dwczesnemu pr^dowi reformy. 
Program jej caly jest prawie doslownem urzeczywistnieniem 
programdw Piotra d'Ailly, Clemangisa^ tudziei przypisywa- 
nego kardynalowi Zabarelli programu Capita agendorum in 
coneilio Constantiensi ; w jednym tyiko kierunkn praea re- 
formacyjna naszego Ko^ciola przedstawia luk;, a to w spra- 
wie obowii^zkn rezydencyi. 

W kwestyi stosnnku EoSciota do pai&stwa stoi zbi6r 
Kaliski oczywi§cie na stanowisku konserwatywnem dawnych 



XII 



zasad. Zasady te zreszt^ poddwczas w Polsce powszeehDie 
hyly uznane i wprost na nie nie Qderzano, jeduak jat w po- 
cz^tku XV wiekn widoczn^ jest reakcyja objawiaj^ea si; 
nie przez formulowanie zasad przeciwnych , lecz przez zacie- 
pianie poszczegdlnych konsekwencyj zasady pannj^cej. Wy- 
razem reakcyi by}y nchwaly zjazddw Piotrkowskich z r. 1406 
i 1407, w ktdrych zainieszczone poszczegdlne grawamina 
szlachty. Statuta Kaliskie wobec tego pr^du stan^fy siloie 
przy swoich zasadach i w jednej tylko sprawie jut zadaleko 
posQniQtej, t. j. w kwestyi kompromis^w co do dziesi^cin, 
zachowQJ4 rIq pojedoawczo, dopuszczaj^c moibliwoici iiin6w 
w tym kierankn mi^dzy szlachty a dachowiefistweiii. Kwe- 
8tyJ9 wladzy monarszej i jej nprawnied statata Kaliskie omi- 
jaJ4, stwierdzaj^c tyiko prawa i przywileje Kodcioia tak co 
do obsadzania arzfddw koi&cielnycb , jak i eif£ar6w pabG- 
cznych. 

Wobec tego stanowiska, jak rdwniei przez naleiyte 
przeprowadzenie reformy dyscyplioy kodcieloej , statata Ka- 
liskie masialy si; znakomicie przyezynid nietylko do lepsze 
go zorganizowania i spojenia dncbowiefistwa polskiego, lecz 
i do podoiesienia jego znaczenia, a bezpoiredni ich wplyw 
okazi:ge si; jni wkr6tce w statutacb Warckich , edykcie Wie- 
laiskim i nstawie o egzekncyi wyrok6w dachownych. 

Na posiedzeoin administracyjnem refernje sekretarz 
Wydziala spraw; fandacyi 6. p. jenerala Oktawijasza Aagn- 
stynowicza, naznaczaj^cej kwot; Es. 5000 jako nagrod; xa 
najlepsze dzieb traktnj^ce o zmesieniu zaleinoiksi poddan- 
czej i uwlaszczenin w}o6cian, kt6ry to temat unsi si; pier- 
wotnie rozci%gac na wszystkie plemiona slowiaiskie^ zai 
na przedstawieoie Zarz^da Akademii ograniczonym zostal 
przez egzekator6w testamenta do kraj6w, kt6re kiedykolwiek 
w sklad dawnej Bzeczypospojitej wchodzily. Referent jest 
zdania, te w obec wysokodci nagrody, wypadaloby temat 
rozszerzyd w kierankn historycznym, mianowicie iada£ jako 
wst^pa do rozwiqzania temata, pogl^da bistorycznego na 
Stan wloiciafiski, jego powstanie, rozw6j i dalsze koleje at 
do nwlaszczenia. Ze wzgl^dn zad na tradno66 dla aotora 



XIII 

\ 
w ozyBkania materyjaI6w z trzech pafistw zaborczych, jest 

referent zdania, aby temat rozdzielid stdsownie do zabordw 
na trsy cz^Aci i nstanowid trzy osobne nagrody : jedof wi^k- 
8Z4 a dwie moiejaze, wi^ksza przypadlaby .temn; ktdryby 
oprdcz jednego zabora opracowal takie wst^p historyczny, 
za6 mniejsze tym, kt6rzyby tyiko pojedyncze zabory bez 
watfpn historycznego opracowali. Dr. Zakbzewski jest zda- 
nia, by wstfp historyczny traktowad osobno, by zatem roz- 
dzieli6 temat na cztery cz§§ci i cztery osobne naznaczyd 
nagrody. Poczem przyj^to wnioski referenta z poprawk^ 
Dra ZAKB2EW8KIEG0, polecaj^c referentowi , by na Dajbliisze 
posiedzeoie wygotowal projekt ogtoszenia konkursa. 



Posiedzenie Komisyi historycznej 

z dnia 15 Marca. 



Przewodnicz^cy : hr. Stanislaw Tarno^ski. 

Przedewszystfciem odbyla si^ dysknsyja nad kwestyj^, 
czy i ile czlonkom Komisyi siniy prawo otrzymywania 
dzie} przez KomisyJQ wydawanycb, a nast^pnie nad kwe- 
atyj^ proponowania i przybierania nowych cztonkdw Komisyi. 

W pierwszej kwestyi nchwalono, it czlonkom Komisyi 
powinno sla2y6 prawo otrzymania pablikacyj Komisyi i te 
w tej mierze nalety sit} odoie6£ do Wydziala celem wyje- 
dnaoia od Zarz^dn odpowiedniej liczby pnblikacyj komisyj- 
nych dla jej czlookdw. 

Co siQ zaA tyczy przybierania nowych czlonk6w nchwa- 
loDOy by nad propozycyjami stawianemi w tej miarze na 
postedzeniach Komisyi, dopiero na nast^pnych posiedzeniach 
achwaly zapadaly. 

Nastfpnie prof. Dr. Smolka podal wiadomo66 o Archi- 
warn kosystorskiem w Rzymie (Archivio d, s. Congreg. Con- 
cistoriale), z ktArego dot^d bardzo maio kto korzysta}, z po- 
wodn, it przystfp do takowego jest dosyd trndny a samo 



XIV 



Archiwnm malo nporzs^dkowane. Archiwum to badal prof. 
Smolka wraz z towarzyszami swojej wyprawy naakowej 
w ci^gu roku 1886/7. 

Pomi^dzy materyjalami lego Archiwnm zaslagtij^ azcze- 
g6]nie na uwag^: 1) protokoty z zebrai^ konsystorza; 2) pro- 
cesy kanoniczne przy obsadzaniu bisknpstw. Protokoly ze- 
brafi rozpoczynaj^ si^ od koi^ca XV wieka i s^ prowadzooe 
w 2 seryjach r6wnoczeSnie a mianowicie: a) protokoly pro- 
wadzone przez podkanclerzy i, Rz. E. (Vicecancellarius S, 
R. E.)y b) protokoly prowadzone przez kamerleng6w; (Came- 
rarius S. Collegii), Oryginaly pierwszych 1498 — 1632 w 16 
tomacb (brakuje lat 24); do uzupebienia slni^ kopijaryjtiBze ; 
luka, kt6ra sig wypelnic nie da, obejmnje lat 16. Drugie 
1489 — 1625 z licznemi lukami (52 lat). W jednej i dragiej 
seryi zapisywano przedewszystkiem prowizyje bisknpstw oprd- 
inionych, przy tern zad nieraz r6iDe postanowienia, kt6re 
oa konsystorzu zapadly. Poniewai co do zapisywania tych 
postanowieu panowala zupelna dowolnodi^ wi^o obie seryje 
uzupelniaj^ sIq nawzajem. Akta podkanclerzy w odpisach 
(zupelny zbi6r z luk^ owych lat 16) zawiera Biblijoteka 
Barberioa (wraz z kontynuacyj^). St^d byly one jni dawniej 
zoane i spoiytkowane. Akta kamerlengdw dotychczas Die- 
tkni^te. 

Z wieku XV zachowal 8i§ w odpisie (z XVH w.) jedeo 
torn prowizyj: Liber provisionum S, Collegii^ obejmaj^cy la- 
ta 1408—1433. Znajduj^ 8i§ w nim tylko zapiski o prowi- 
zyjach, o kreacyi i o zgonie kardyna!6w, o wyborach pa- 
pie^y i o przenoszeniu si§ CoUeginm z miejsca na miejsce. 

Pr6cz powyiszych oficyjalnych protokoldw zawiera Ar- 
chiwum koosystorskie w odpisach (i to kilko) dwa pami^ 
toiki zebraniach konsystorza, a mianowicie: kardyoala 
Gambary 1563—1565 i kardynala 8. Severinae 1570 — 1595. 
Pierwszy 8zczeg61nie obfity w wiadomoSci polityczne; oby- 
dwa posiada w odpisach takie Biblijoteka Barberina. 

Do uiytku praktycznego sporz^dzano liczne zbiory po- 
stanowiei'i na konsystorzu zapadlych , z krotszego Inb dlat- 
szego przeci^gu lat. Najwainiejszy, bardzo snmieonie spo- 



XV 



rz^dzooy zbi6r, zoajdaj^cy si^ w Archiwam konsystorskiem, 
obejmoje lata 1517 — 1585. 

Frocesy kanoniczne Doniinatdw na bisknpstwa zaczy- 
naj% sie w dragiej polowie XVI wieku. Nienporz^dkowane, 
oprawne w wolumina bez systemu. Wartodc ich r62na. Nie- 
raz znajdoj^ siq ceune daty bijograficzDe oraz wiadomodci 
o ataoie dyjecezyj. 

Wazyatkie Polonica z t z. Acta consistorialia w obrg- 
eie XV i XVI wieku, oraz z procesdw kanonioznych w ob- 
r^bie XVI i pierwszych dzieei^tkdw lat XVII w. wyzyskauo 
w cii^ga przeszlorocznej kampanii arcbiwalnej. 



Posiedzenie nankowe Wydziain 

z dnia 10 Kwietnia. 



Przewodnicz^cy : Dyrektor Dr. Zoll. 

Prof. Smolka zdaje jako referent sprawe o pracy p. 
Karola Potkanskiego: ^Zagrodowa szlachta i wlodycze 
ryceretwo w wojewddztwie Krakowskiem w XIV i XV wie- 
ku." Prof. PawiAski wywodzi szlachtg zagrodow^ od da- 
wnego wlodyczego rycerstwa^ podnosz^c mydl poprzednio 
jut zaznaczoD^ przez referenta. Nad twierdzeniem tern za- 
stanawia sig krytycznie p. Potkanski w niniejszej pracy 
i docbodzi w swoich badaniach (ograniczonych tcrytoryjalnie 
do wojew6dztwa Krakowskiego), do wrgcz przeciwnych wy- 
mk6w, mianowicie, ie szlachta zagrodowa powstala z roz- 
rodzenia si^ szlachty herbowej. 

Antor stwierdza na wst^pie, to rycerstwo wlodycze 
bylo stanem zapelnie odr^ bnem od szlacbty, nie zad warstw^ 
spoleczD^, wyrdtniaj^c^ si^ jedynie odmieDnem poloieniem 
ekooomicznem. W tym celu wyzysknje skrz^tnie statata 
Kazimirza Wielkiego, statuta Mazowieekie oraz zapiski s^- 
dowe z koica XIV i pocz^tku XV wieku. R62nice s^ na- 



XVI 

stfpnj^ce: 1) za zabicie wlodyki placi si^ kar^ mniejsz^ 
jak za zabicie szlachcica, 2) wlodycj nie posiadaj^ herb6w 
i zawotaA , 3) wlodycy nie maj^ przy wiieja dzieslQcioy swo- 
bodoej, 4) wlodycy nie maJ4 prawa piastowaaia nrzf d6Wy prtez 
najoiiszycb, jak woioych, sluiebnikdw sqdowych i t p. 

Aby odpowiedzied na zapytanie, czy szlachfa zagro- 
dowa, z ktdr^ spotykamy siQ w regestracb poborowych XVI 
wiekn, pochodzi od wlodyczego rycerstwa, bada p. Potkak- 
SKI szczegdlowo stosanki -wszystkicb wsi wojew6dziwa Kra- 
kowskiego, zamieszkalych przez zagrodow^ 8z)achtf. Na 
czterdziestu z gbr^ wsiacb, zamieszkaiych w XVI wieku 
w czQdci lub w zupelnodci przez 8zlacbt§ zagrodowi^, wyka- 
zuje antor, ie w nich i dawDiej w ci^ga XV stolecia zntj- 
dowala sif szlachta drobna, a badajqc 8zczeg6}owo jej Bto* 
sunki, dowodzi, ie mi^dzy m^ wiele jednoRtek naleiaio 
niezaprzeczenie do szlachty herbowej, kt6ra tylko wskntek 
rozrodzenia siQ i coraz bardziej post^puj^cych dzial6w sr6- 
wnala siQ pod wzgl^dem ekonomicznym z poloieniem lycer- 
Btwa wlodyczego. Aator mniema, ie wsie te zamieszkaie 
byly wyl^czaie przez rozrodzonq szlachty herbow^ i te Urn 
wbdykdw wcale nie bylo. Dalej wyszakuje antor wlodykdw 
w 10 wsiacb wojew6dztwa Krakowsbiego (w obr^bie XV 8ta- 
lecia) i objadnia szezeg6lowo icb poloi^eoie spoleczne i eko- 
nomiczoe. Obok wlodykdw spotyka b\^ tarn jedoak takie 
abog^ szlaebtQ herbow^. W znacznej czfsci tych wsi, mo- 
ina to 8twierdzi6; znajdajemy w XVI wieku rdwnieft szlaoht; 
zagrodowq, ale berbow^. 

Z fakt6w tycb autor wysnuwa wnio8ek, ie azlachta 
zagrodowa nie byla niczem innem , jak prodoktem rozrodze- 
nia 8i9 ^zlachty berbowej i dzia}6w sprowadzaj^cych azybko 
rozdrobnienie wlasnodci ziem8kiej. Stosanki ekonomiczne 
XV i XVI Btulecia sprzyjaly takiema rozdroboienin , ponie- 
wa2 ziemia byla wdr6d spolecznodci ziemskiej jedynym ka- 
pitaiem i slaiyla za drodek 8p}at i wyplat w dzialaeh i r6i- 
nego rodzajn transakcyjacb. W wieka XV kolonizacyja ziem 
ruskich Bkhniala wlodcian do opuszczania grnntdw, kt6re 
przecbodz^c w r^ce aziacbty, shij^yly do regalowania intere- 



xvn 

86w maji^tkowycb pr/y dzialach i wypoBaieoiu. Wskntek 
tego Da lanach niegdjd kmiecych spotykamy zagrodowc6w 
herbowych« 

Referent aznaj%c w powyiszej rozprawie cenoy przy- 
cxyoek do rozjainienia danego przedmiota, zaznacza wsze- 
lako dwa zastrze^eDia co do ostatecznych jej wnioskdw. 
Przedewszystkiem kladzie nacisk na tO; te wojew6dztwo 
Krakowskie, w kt6rem szlacbta zagrodowa byla rzadkiem 
zjawiakiem , nie moie dostarczyi materyjaln do zasadniczego 
rozatrzygoi^ia tego zagadoienia; nierdwDie wi^ksze zna- 
czeoie mialyby woioski wysoote z badafi podj$tyeh w tym 
kierankn nad szlacbtq zagrodow^ Dobrzy&8k%, Kujawsk^, 
L^zyck^ a zwlaszcza Mazowieok^. Powt6re szczegdlowe 
badania antora Die wykazDJ% dowodnie, jakoby wsie, za- 
mieszkale przez rozrodzon^ szlachtf herbow^. Die obejoDO- 
waly r6woiei i ladooAci wtodyczej. Zdaoiem refereota kwe- 
styja ta jeat zawaze jenzcze olwart% ; referent bylby sklonnym 
przypotzeza^i , te oa formaeyje szlaebty zagrodowej zloiyly 
81^ oba elementa ; w jakim stosunka jeden i drngi , wykazaA 
moglyby tylko 8zczeg6}owe badania. Prawdopodobnie w roz- 
Doaityeb ziemiach wykazalyby si^ r6ine atosiiDki. 

Korefereot tej praey Dr. Pierosi^ski oiwiadcza, it 
zgadza ai^ w zupefaiotei z zasadoiczemi pogl^ami p. Por- 
KAKSKiBOO, tem bardziej , gdy i sam Diejednokrotnie w swyeb 
pracach pogl%dom tym dal wyraz. ie autor Die zdolal 
prseprowadzic Aeislego dowoda, it azlaehta zagrodowa nie 
powatata ie azlachty wtodyczej, wynika to z trnduoAei do- 
wodteoia fakt6w njemnej natnry; ale jeili autor wykazal, 
ie tak w XV jak i XVI wieka szlacbta zagrodowa jako 
szUehta berbowa iatoieje obok azlachty wlodyczej Diepoaia- 
daJ4cej herbdw, i gdy zbadawazy tyaiqoe zapiaek z tych 
dw6ch wiekAw, dotycz^oych oba kategoryj, nie apotkal ai^ 
ant rasD ze zdarzeniem , by wlodyka przeazedl do kategoryi 
azlachty zagrodowej , co przeciei przy wielkiej liezbie jadnyah 
i dragich bardzo ez^sto zdarza6by aiQ musialo, gdyby isto- 
tua szlacbta zagrodowa w ryoerstwie wlodyczem pocz^tek 
aw6j wzifia i nim siQ^zasilaiay to ten fakt ostatDi przeciei 

Wyda. hictor^-fioaol Tom ZXII. m 



xvra 

stanowezo zmasza do wnioskn, ie szlachta zagrodowa Die 
zostaje w zwi%zka pochodnym z rycerstwem wlodyczem. 
Przeszkod^ gl6wn4 takiego fonnowania si$ szlachty zagro- 
dowej z rycerstwa wiodyczego, byly zdaoiem koreferenta 
momenta materyjaloej natary, a wi^c takie, ktdre najsilnicj 
dziaiaji|, byly to mianowicie kary statatowe za giowf i ra- 
ny, QStaoowione w r6inej wysokodci dla kaidej z tych dw6ch 
kategoryj- Ot6t wtodyka, ktdryby sobie przywlaszczy) eha- 
rakter szlachcica chocby zagrodowego, mnsialby w razie 
czy to rany otrzymanej , czy obrazy czci itp. ^dac wyiszego 
pokapn y takiego mianowicie , jaki przystoi szlacbcieowi ; ak 
pozwany nigdyby ma takiego poknpa nie przyzDj^, lecz 
przywi6dlby dla swej obrony 6wiadki przed 8%d, ktdrzyby 
zeznali^ te pow6d nie jest szlaehcicem lecz prostym wlody- 
ki)y te zatem ma prawo tylko do polowy poknpo, i na 
temby si^ przybrane szlachectwo wlodyki rozbilo. 

Na awag$ referenta, te ziemia Krakowska nie jest 
klasycznym terenem do badania stogankdw szlachty zagro- 
dowej I wyjadaia koreferent , te w wiekach dredoich nie iatnia- 
la w tym kieranka tak znaczna r6iniea mi^dzy Malopolak^ 
a innemi dzielnicami, jak p^^^oiej. Jeszcze w XIV i s po- 
cz%tkiem XV wieka spostrzegamy w Malopolsce t^ sam^ 
tendencyjQ dzielenia szlacheckiej wlasnodci ziemskiej w nie- 
skoficzonodC; jak w innych dzielnicacb. Swiadkiem dziedzi- 
ce Zdzislawic, Potoka i tyle innycb, iwiadkiem zapiski 8^- 
dowe. Ta wi^c pocz^tek szlachty zagrodowej taki nam, 
jak w innych dzielnicacb. Dopiero gdy szlachta Malopolska 
robi^c fortany na Rusi, pocz^la sknpowad drobne dziaiy 
okolo gniazd swych rodowych, a sknpionych zagrodowe6w 
i w}odyk6w przesiedlac na Ra6 w celach kolonizacyjnycfay 
zaczQly sif w Malopolsce formowa^S fortany magnackie, agt- 
us^6 zwolna zast^py wlodyk6w i szlachty zagrodowej. 

Po tych awagach ncbwalono drakowai prac$ p. Pot- 
KANSKiEGO w pablikacyjach Wydziala. 

Nastgpnie przedstawil prof. Dr. Smolka Wydzialowi 
plan obszerniejszej pracy^ kt6ra go obecnie zajmoje, obej- 
maj^cej historyj^ unii Litwy z Polsk^ od r. 1386 do ko&ea 



XIX 



XVI wiekn. Przedmiot tej pracy 8i§ga po za rok 1569; 
sejmn Lubelskiego z r. 1669 nie nwaia antor za termiD pre- 
klazyjny. Dokonaoie iinii oa podstawie* zafiad z r. 1569 
gtanowid bfdzie przedmiot ostatniej cz^dei tej pracy^ przy- 
czem QwzglQdnioD^ zostanie jednolita reforma s^downictwa 
w Koronie i Litwie za Batorego, oraz nnija kodcielna jako 
wynik nnii politycznej. Zabiegi okolo nnii kodcielnej od 
cza86w Witolda pocz^wszy, anija Florencka i jej opadek, wre- 
szcie za cza86w reformacyi program narodowego ko§ciok 
w stosiinkn do cerkwi wschodDiej, znajd^ w zamierzonej 
pracy wyczerpaj^ce przedstawienie. W zakres jej wciagnig- 
ti| zostanie r^wniei historyja kresdw: Podola i Kijowszczy- 
zoy w obr^bie XY i XVI stnlecia; a dia rozjagnienia wiela 
zagadniefi, l^cz^oych si^ z tym przedmiotem, stanowisko 
polityczne paistwa JagielloAskiego wobeo Moskwy i Turcyi. 
W ten 8po84ib poj^ta i wypracowana historyja unii wykaie, 
jakiemi drogami odbywal si^ proces asymilacyi politycznej, 
spoiecznej i cywilizacyjnej w obu polowach mooarchii Ja- 
giellonskiej, a zarazem wyczerpie przedmiot jednego z naj- 
f?a2DieJ8£ycb rozdzialdw kwestyi wscbodniej w XV i XVI 
wiekn. 

Opracowanie dziej6w nnii w tym zakresie wymaga 
dlntszego czasn i rozlegiych 8tadyj6w nad rozlicznemi za- 
gadnieniamiy }%cz%cemi si^ nbocznie z gidwnym przedmiotem. 
Antor zamierza dopi^d tego celn drog^ monograficznych opra- 
cowa6 po kolei wainiejszych 8zczeg6l6w, stanowi^cych nie- 
jako momenta zwrotne w historyi nnii. Do takich momentdw 
nale^ przedewszystkiem : Litwa od dmierci Olgierda do po- 
wolania Jagietty na tron poUki; nnija horodelska i jej zna- 
czenie wobec noii z r. 1386 i 1401 ; 8prawa koronacyi 
Witolda; stanowisko Kazimierza JagielloAczyka na Litwie. 

Poczem prof. Smolka rozwi6d} 8i§ szerzej nad tredci^ 
i planem opracowania pierwszego z powyiszych tematdw, 
mianowicie: Spraw litewskich od §mierci Olgierda do po- 
wolania Jagielly na tron polski: 

§ 1. obejmnje 8tndyja aualityczne nad kronikami lite- 
wakiemi , wydaoemi przez Danilowicza (t. z. Latopisiec Litwy) 



i Narbntta (t z. Eronika Bychowca). Brak wyda6 krjty- 
einjoh oraz niesDajomodc innych pokrewnyeh pomnikdw 
htetoryjografii litewskiej ntradnia dokonanie wyczerpojysej 
analisy. Latopisiec Litwy naleiy awatad sa roezniky zafah 
tony po Amierei Witoldai przez kr6tki przeoi^ czaan pro- 
wadzony systematycznie , a poprzedzony barwoem wapomnie- 
Diem o Witoldzie, kt6re dla wytI6maczeDia je^ stanowifika 
sifga do imierci Olgierda. Jest to wyraz tradycyi, piel$- 
' gnowaoej w kobcb bliskicb Witolda, zki|d iiderzaj%ca ago- 
dnoM mifdzy tern ir6dlem a memor^jalem Witotda o zaj- 
ioiaeh jego z Jagie}li|. Kronika Bychowca, nio^ooa aa 
pocz^tkn XVI wieku, opiera aif w opisie tych wydanen 
gldwnie na tern ir6dle , co zai Die z oiego jest zaczerpnifte, 
polega przewaiaie na tradycyi. 

§ 2. poiwi^cony jest sprawie ebrzedcijafistwa Olgierda. 
Poddaji^e tf kwestyj^ raz jeszcze zzczeg^lowemu rozbiorowi, 
wykazuje antor, fte Olgierd bezw^tpienia ocbrzcii ei; pota- 
jemnie dopiero na loin dmierteloem ; co do 6yn6w aai jego 
nie moie ulegad w^tpliwoiei , te synowie z pierwszego m^- 
lefistwa ocbrzcili si^ za iyeia ojca we wsobodniai obrz%dkDy 
a synowie z drngiego mahe&stwa nie przyj^Ii za iycia 01- 
gierda wiary chrzeicijaAskiej , jakkolwiek przesi^li wp)y> 
wem swej matki, ksi^iniczki Twerskiej. 

§ 3. rozbiera znaczenie systemo^ jakim rz^dzila sif 
Litwa za czas6w Oigierda i Eiejstnta. Wspdlrz^y tych 
dw6ch wladcdw nie byly rzecz^ przypadkow^^ wynikly one 
ze stosnnkn osobistego pomi^dzy obydwoma bracmi^ ale 
zdawaty si^ tak odpowiedniemi dla interes6w litewakiego 
pa&stwa, ie je wyniesiono do znaczenia systemn i staraao 
si; zapewnio wszelkie rfkojmie ntrzymania tego systemn 
w drngiem pokolenin w osobie Jagieily i Witotda. 

Trzy nast^pne §§fy obejmuj^ genez^ waini mi^dzy Ja- 
gielli) a Kiejstotem: 

§ 4. zawiera historyJQ stosnnkdw Litwy z Zakonem 
niemieckim od dmierci Oigierda do nkiadn z d. 29 Wrzeinia 
1379 r. 



XXI 



§ 5. W8p6lcze8De stosnnki z Moskw^ do bitwy Da En- 
likowskieoi poln (1380) z baczoem uwzglQdDieDiem stano- 
wi8ka dw6ch przyrodnich braci Jag:ie}}y, Andrzeja Potockiego 
i Dymitra Trabeckiego. Z rozpatrzeoia si; w tych stosnn- 
kacb wynika, ie Jagiett^ zaprz^taly wy^cznie sprawy 
WBcbodnich kresdw i Btocmnek do Moskwy, ±e akcyja nawet 
obronna wzgl^dem Krzyiakdw oslabla i zwolniala jak nigdy. 

§ 6. podwi^cony kodcielDym sprawom Rusi (eprawa me- 
tropoli), wyjaAnia bezpoArednie powody takiego post^powa- 
nia i wykaznje, na jakie niebezpieczefistwo naraione byio 
pafistwo litewakie wskutek antagonizma z Moskw^ i wzra- 
gtaji^eego wplywa w. ks. Moskiewakiego. 

§ 7. zajnoQje si; zamacbem Kiejstota i odzyakaniem 
whdzy wielkokaiiii^cej przez JagieU^; 

§ 8. BtaDowiskiem Jagielly w latach 1383 i 1384. 

Aot4)r przyrzekl przedstawiaQie kolejno niektdrych cz^- 
M awej pracy b^dt w odczytacb, b%d£ w atreszczeniaoh na 
poaiedzeniach Wydzialn. 

Na poaiedzenin admiDistraryjnem zatwierdzono w caiej 
oanowie przedatawiony przez Sekretarza Wydzialn projekt 
konknran z fuadacyi 6. p. jenerala Oktawijaaza Augttatyno- 
wieta. 

Na aapytanie Zarz^da w aprawie zakapna kai^iek 
z fotidacyi i. p. Henryka Lnbomir^kiego acbwalono na wnio- 
8ek prof. Zakrzewskieoo zaproponowac Zarz^dowi^ by 
w tyui eeln natanowionii zostala ataia Komiayja z 6 cz>on> 
k6w, po 2 z kaidego Wydzialn, kt6raby ai^ zajmowata 
W}borem i ozDaczeniem do zaknpna kai^^^ek potrzeboiejazycb. 
Do tej Komiayi nprosit Wydzial cziook6w awych prof. Smol- 
R^ i Dra PiEKoaii^a&iEGO. 



xxu 



Posiedzenie Komisyi historycznej. 

z dnia 27 Kwietoia 1888 r. 



Przewodnicz^oy: hr. Stanislaw Tarnowski. 

Sekretarz Wydziala oznajmia, it zgodnie z nchwal^ 
poprzedniego posiedzenia porozomiewal sif z Zarz^dem Aka- 
demii w przedmiocie uzyskania odpowiedniej liczby publi- 
kacyj Komisyi historycznej dla czbnk6w tejte. Zarz^ odwiad- 
czyl 8wi| gotowo66 w tej mierze z ograniczeDiem wszdako 
tyiko do t}ch czlonk^w, kt6rzy bior^ czynny ndzial w pra- 
each Komisyi. 

Prof. Smolka stawia wniosek, by tych cz}oiik6w Ko- 
misyiy kt6rzy przez lat trzy nie bior^ ^^zynnego ndzialn 
w pracach Komisyi uwa>.a6 za wyst^pajqcych z Komisyi 
DyskasyJQ nad tym wnioskiem i eweDtualni) nchwal^ odio- 
iODo do jedoego z przyszlych posiedzefi dia szczaplej liczby 
czloDk6w obecnych na posiedzenia. 

Nastfpnie prof. Smolka zdaje szczegdlowo sprawf 
z poszukiwafi czynionych tej zimy w archiwach i biblijote- 
kach rzymskich przez pp. Korzeniowskiego i Czkbmaka. 
P. KoRZENiowsRi groroadzil przedewszystkiem dalej mate- 
ryjal do dziej6w Stefana Batorego, zbierany jnt poprzedoiej 
zimy, opracowywa} wife tom 21 -y Nnncyjatary polskiej, za- 
wieraj^ey korespondencyj^ Bolognetta z r. 1584 i pocz^tko 
1585, r6wnie wain^ i ciekaw^i, jak z lat poprzednich, eras 
tom 22-gi, zawieraj^cy korespondencyjf nast^pcy Bolognetta, 
nuncyjasza Hieronima Boyio, bisknpa Camerino, od Kwietnia 
1585 do Stycznia 1586, kt6rego listy sncbe i powierzchowne, 
bez glfbszej znajomodci stosunkdw, odbijaji| jaskrawo od li- 
stdw jego poprzednika w nuncyjatnrze. Z dalszych miesi^ 
cy tegoi roka brak nawet i tych list6w i wog61e akta ddii- 
cyjatury przedstawiajq dotkliw% lokg. B6wnie2 opracowywal 
Dr. KoRZENiowsKi z czasdv^ Batorego korespondencyj; Pos- 
sewina z lat 1583 i 1584, zawart^ w Nunziatura di Ger- 
mania 94 i w tomie 3-cim Lettere e memorie dd p. Posse- 



xxni 



vino, a wreszcie dokoiczyl odpisn relacyi SpaDocchiego, kt6 
n| joi poprzedoio zacz^to odpisywad w Biblijotece Ghigi. 
Nadto zajmowal 8i§ Dr. Eorzeniowski korespondencyj^ La- 
tioa Latinijasa z Hozyjaszem i iDDymi Polakami, traktatem 
politycznym sekretarza Gommendonego GioyaDDiDiego o elek- 
cyi w Polsce , pisanym r. 1672, korespondencyjq Adama Ko- 
narskiego z Commendonem z r. 1566; listami kardynaJa di 
Como do Caligarego i Possevina z lat 1579 — 81, listami 
z Polski do Pawla Y i kard. Borgbese 1610—13, jako let 
sebra) iDformacyje o materyjalacb dot^d nikomn nieznanych, 
a mianowicie: korespondencyje z Polski, Pragi i Wiedaia do 
Aombala z Kapni 1587—90, korespondencyje kard. Alessan- 
drioo, Rasticocci i Como z Winceotym Laareo, listy z Rzy- 
mn do Gommendonego, Portica, Laurea i Galigarego 1572 
— 78, korespondencyje kard. Barberini z M. Filonardi nun- 
cyjaszem w Polsce 1636—43. 

Dr. CzERMAK pracowa} nad materyjalami z wieka XVII, 
gldwnie z ko&ca panowania Wtadyslawa IV i poez^tkn Jana 
Kazimierza. W Arcbiwam Watyka&skiem opracowywal prze- 
dewszystkiem noncyjatar^ noncyjasza de Torres, to jest to- 
my 52, 53 i 54, zawieraji|ce depesze tegoi nuncyjnsza do 
kardymda Pamphili z lat 1645 i 1646, z dodatkiem prze- 
flylanycb przy uicb t zw. awiz6w, rodzaj kroniki sp^tcze- 
mej; torn 53 zawiera same cyfrowane depesze wainiejsze 
od 1645—51. Te tomy opracowal p. Gzermak tak , ±e mo- 
ioa materyjal przezefi zebrany nty& wprost do wydawnictwa. 
Opr6cz tego dla wlasnych 8tadyj6w opracowywa nancyjatur^ 
Yidoniego i Pignatellego t. j. tom 71 i nast^poe Numiutura 
di Pclonia^ gidwnie wiadomoiici o wojnie Moskiewskiej z r. 
1660, o ktdrej relacyj; wlosk^ w Biblijotece WatykaAskicj 
81^ znajdaj^eii, skopijowat w catodci. Nadto zbieraj^c wia 
domoAci materyjalacb do bistoryi polskiej z XVII wieku 
w innyeb biblijotekacb wloskich, odpisa) takie rzeczy, jak 
relacyj^ o Polsce z r. 1648 o elekcyi z ciekawemi wiado- 
moiciami o Wladystawie IV w Biblijotece Cortini; pismo 
objainiaj^ce misyj; hr. Magni wyslanego do Rzyma przez 
tegoi kr6la r. 1646; relacyJQ Antoniego de Sociis o Polsce 



XXIV 



z r. 1657 (obie w Biblijotece Watyka&skiej); materjjaly do 
sprawy kardynalstwa Jana Kazimiersa (w Biblijotece Nazio- 
Dale i w Biblijotece Barberini). Nareszcie w Archiwum Kon- 
gregacyi de Propaganda fide pracowal p. Czebmak nad wa- 
inemi materyjalami do dziej6w onii i Kozaczyzny w latacfa 
1667 i 1658. 

ZakoficzywBzy awe sprawozdanie oAwiadczyl pro£ SmoIt 
KA, te faodnsze przezDaczone na koszta tegoroesnyeh po- 
szukiwan s^ joi na schyikn i 2e potrzebnym jegt niewielki 
przyczynek ze strony Eomisyj, jeAli jeden z wyBlannikdw 
ma pozo8ta6, jak tego pragoie i jak to byloby z konytei^ 
dla samych poszakiwaA, do koAca Czerwca w Bzymie; po- 
stawi} wife wniosek, aby Komisyja przeznaczyta ze awej 
dotacyi potrzebny fandusz do wysokoAei zlr. 250 wa. Waio- 
sek ten zostal uchwaloDy. 

Nastfpnie Sekretarz przedstawi) sprawozdaoie p. Kbzt- 
^ANOWSKiEGO poszukiwaoiach w Arcbiwam pai^alwa w Wie- 
dnia, tak co do Batoryjandw, kt6re, mianowicie Polonica 
z r. 1577 skonsygnowal y dwa za6 listy odpisal, jakotet co 
do dawniejszych dyplomatdw, ktdrych dzi^ Bohemica z lat 
1157 — 1363 przejrza}, wszyetkie maj^e zwi^zek z Polska 
skonsygnowa}, 10 z nich wydanych jat dawniej akolaoyjo- 
nowal z orygiDaiami y a 5 z oryginal6w odpisal. Sprawo- 
zdanie to przyJQto do wiodomodci. 

Dr. Ulanowski oznajmia, it w ksi^^ch kapitolnyefa 
znalazl ks. Polkowski nader eiekawy zabytek: „Examm 
testium super pravitale Beginai^um^ z r. 1332 w Swidnicy 
i wnosiy aby takowy wyda6 w Archiwom Komisyi. Uchwa- 
loDo wyda<& ten zabytek w Archiwum jakotei inny znaleziony 
przez p. Blumenstoka : Orditmtio expeditiams bellicae $ r. 
1506. 

Wreszcie nchwalooo przedstwid Wydzialowi do latwier* 
dzenia wybraoych czionk6w Komisyi pp. Alojssbqo Ssae- 

COWSKIEOO i ZdZIS£JIWA HOBDTNaiUEOO. 



XXV 



Posiedzenie nankowe Wydzialu 

% dnia 11 Maja 1888 r. 



Przewodnicz^cy: Dyrektor Dr. Zoll. 

Dr. Brzkzinski przedstawia prac§ sw^ pod tytulem: 
„0 staDOWisku prawnem papie:^a w kwestyi alienacyi ma- 
jj|tka koAcielnego z awzgl^doieniem ogdlnej tegoi teoryi 
(Cz^M I). 

Wskazawszy £r6dla kodcielnego prawa powszechnego, 
kt6re jako regain stawiaj^ niepozbywalnos6 kodcielnego ma- 
ji^tkU) zastaoawia 8iQ prelegent nad gldwnem kryteryjum 
rzeczonego princtpttim Diepozbywalnodci — i odnajdnje ta- 
kowe w tej okolicznodci , 2e ze stanowiska prawa kaooni- 
cznego W8zelki maj^tek kodcielny jest podwi^cony Boga; 
WBzelako nie moioa dla tego nwaiad Boga, Ghrystusa; jako 
wlateiciela tegoi maj^tku w Acislem prawniczem siowa tego 
znaezeDia, jakto bylo moiliwem w rzymskich, pogaiaskich 
Btoflankach prawnych co do rzeczy podwi^conycb botyszczom 
przez akt konsekracyi, dokoDywany przy wspdladziale pon- 
tifexa. Z zasady nienarnszalnodci maj^tku kodcielnego wy- 
plywa wprost i bezpodrednio dokiadnic unormowany w nsta- 
wodawstwie koicielnem zakaz bezprawnej alieDaeyi; kt6rej 
zoaczenie prawno-kodcielne jest jak najobszerniejaze. Poda- 
wszy poszczegdlae wypadki prawne, obj^te w prawie kodciel- 
nem zakazem alienacyi, rozstrzyga prelegent kwestyj^ spor- 
es, czy pod wspomDiany zakaz podpada nieprzyj^cie dzie- 
dzictvra lob zapisa nierachomodci lub kosztownych ruchomoici^ 
nsknteczDiooego Da rzeez kodciola lub klasztorn^ powolnj^c 
sig na zasady prawa rzymskiego, w kierunkn przeczqcym. 
Nastfpnie zwraca si^ do przedmiota, do ktdrego w mowie 
b^d^ca zasada niepozby WalnoAci sif odnosi , t. j. do maj^tkn 
koicieloego, do maj^tka Kodciola {Ecdesid) jako takiego, 
jako spoieczDoAcii kt6rej gidwn^ ceeh^ jest jedaodc^ — spo- 
}eczDo6ciy kt6ra tak pod wzgl^dem dogmatycznym jakote:^ 
pod wzglt^'dem swego ustroja prawnego, r62ni si^ istotnie 

Wyds. hbtor.-ftlosof. Tom XXII. IV 



XXVI 

od kaidej innej spotecznoAci ladzkiej, ntworzonej jnito w ce- 
lach czysto gwieckicb, juito nawet w celach religijoycfa) 
w celach knltn. W tym wzgl^dzie tak w literatnrze kano- 
nistycznej jak i a cywilist6w istniej^ najrozmaitsze zapa- 
trywaoia i w^tpliwodci, czy moie by£ mowa w zakresie 
pry watno - prawnym o maj^tka Kodciola katolickiego , jako 
takiego. Z cbarakteryzoj^c^ EoJici6l jednoAci^ w koniecznym 
zwi^zka pozostaje zupetna jego samoistno^d w sferze jego 
dzialalnoAci, kt6ra uieograniczaj^c si^ tylko do myili i aesnc 
Indzkich, rozwija si^ na zewn^trz. Takowa jest jut w sa- 
mem zslotenin Eodciola jako instytncyi widzialnej^ nosz^eej 
Da sobie cech^ kooiecznodci odnodoie do osi^gni^ia celn 
ostatecznego czlowieka, nniwersaln^ pod wzgl^eni czaso 
i 086b. Z tego wyplywa, te Eo6ci6l jut na podstawie jus 
divinutn potrzebaje 6rodk6w materyjalnych do urzeczywistBie- 
nia swej dzialalnodci oa zewnf^trz , do ziszczenia swego celo, 
tj. potrzebuje maj^tka. W zasadzie wi^c moinodc nabywa- 
nia i posiadania przez Ko6ci61 majf^tkn jeat jego nataralneniy 
samoistaem prawem. Podmiot prawny koi^cielnych stoaankdw 
maj^tkowych nie mod^.e tkwi6, jak czfstokro<^ mylnie twier- 
dzonO; jedy Die tylko w cela Ko6ciola, lecz wladcicielem ma- 
jqtku kodcielnego jest jak w}ka7nje prelegent, Koiciol sanii 
jako instytacyja, jako universitas. Ze stanowiska jego prawa, 
wszystko to, CO do kodciota naleiy, i przedstawia jak^ 
wartosd ekoDomiczn^, stanowi maj^tek Ko6cioIa w tern sa- 
mem znaczenia, w jakiem m6wimy o maj^tka osoby fizy- 
cznej w Dajog6lniejszem rozamieDiu. Zasadnicza moinoAc pra- 
wna EoSciola do nabywania i posiadania maj^tkn, winna 
znaledd uznanie w katdem racyjonalnem nstawodawstwie. 
Z przytoczoDych okolicznodci wysnnwa prelegent wniosek, 
te zr6wDanie Kodciola pod wzgl^dem prawno-maj^tkowym 
z osob^ fizyczn^, uszanowanie w takim samym zakresie jego 
samoistno6ci maj^tkowej, 8tanowi6 musi dia Kodciola minimum 
jego uprawnien w sferze sprawami dwieckiemi okrefilonej. 
Jakkolwiek o istnieniu maj^tku kodcielnego nie stanowi sama 
kodcielnodd celn, przeznaczenia, jakie pewnym rzeczom oa- 
dano, lecz rozstrzyga pfzedewszystkiem ta okoliczno66y te 



XXVII 



neczoDe przedmioty wedlug zasad prywatno • prawnych we* 
8zly w stosnnek przynale^nodci do Eoiciota i jego inatytucyj, 
to przeciei przeznaczenie rzeczy Da bezpoAredoi lab podredni 
aiytek Koiciola, nwydatnione na zewn^trz zwiaszcza przez 
akta konsekracyi lab benedykcyi, ma donioste zaaczenie 
w koAcielDem prawie maj^tkowem , a w szczegdlooAci stanowi 
jedn^ ^z gldwnych podstaw nienaraszalnodci maj^tka ko- 
teielnego, a z tej zasady wyplywaj^ wladnie w racyjonaloej 
drodze wyj^tkowej wszystkie prawie przepisy odnosz^ce 8i§ 
do alienacyi maj^tka kodcielnego, kt6ra w stosoDka do pa- 
pieta, jest w dalBzym ci^gu przewatnym przedmiotem roz- 
stn^saA antora. Zasada nienaraszalaodci maj^tka ko6eiel- 
nego znalazla 8w6j wyraz w licznych astawacb koscieloych 
i iwieckichy mieDi^cych maj^tek kodcielDy „res Dei, patri- 
manium Christi,^ a Da tej podatawie i Da wiela ioaych 
jeazcze okolicznoAciacb opieraj^ liczoi a zwlaszcza dawaiejsi 
kaooniAci teoryj^ diyioalD^^ lecz mylnie; aieodgraniczaj^ bo- 
wiera do8y6 6ci6le poj^d teologiczaych od poj§6 prawDych^ 
jakiem niew^tpliwie jest poj^cie wlasDodci, i zapomiaaj^ 
ie koici6t staaowiqc jedno z Gbrystasem , jego zaloiycieleoQ; 
jest wlainie w stosonkach zewn^trznych , w stosuDkaeh pra- 
wnych jedyoym reprezeotaatem Ghrystasa na zieoii. Aoa- 
logiczne znaezeoie maj^ teoryje kaoonistyczDe , przyznaj^ce 
wlasDoAc maj^tka koi&cielDego nbogim lab poszczegdlDym 
Swi^tym. Rzeczoae teoryje Dacecbowaoe jednostroanodci^, 
prowadz^ w ostateczoych koDsekwencyjach do teoryi t. zw. 
antidominialDej , tj. do zaprzeczaoia rzeczywistej wlasoodci 
Koieiola w prywatno-prawnem zDaczeoiu. Nast^poie zwraca 
prelegent uwagQ na to, ie maj^tek kodcieloy w rozamienia 
teoryi divinalnej bylby pewncgo rodzaja maj^tkiem celowyDoi 
(ZweckyermOgeo) w rozumienia Brinza i iDnyeb zwolennikdw 
jego teoryi , w rzeczy wistodci za6 po odrzacenia tej misternej 
nazwy, bylby maj^tkiem bezpodmiotowyDi pozbawionym wszel- 
kiej samoistnoAci , a jako taki podlegacby mnsial w calej 
pehii dyspozycyi paAstwa. Temo atoli przeczy faktyczny 
i prawny stao rzeczy, tak jak takowy 8i$ przedstawia w dzie- 
jaeb Koiciola od samycb prawie pocz^tkdw jego istaieuia 



xxvni 

ai do cza86w dzisiejszych ; a nadto nznanie za8adniczej zdol- 
nodci prawDo - majqtkowej Kodciola przez natawodawstwo 
ftwieckie, nast^powalo w wiein paAstwacb, nadaj^c zazwyczaj 
Kodeiolowi stanowisko nprzywilejowane. Zatem kwestyja ma* 
j%tkii kodoielnego dotyczi^ca, mianowicie zai wszystkie kwe- 
styje odnosz^ce si; do zarz^du i prawa rozporzqdraoia ta* 
kowym, ile ±e te prawa w zasadzie tkwi^ w poj^cin wla- 
SQodci 9 8^ przedew8zy8tkiem kwestyjami prawoo-koScielnemi, 
kt6re nonnDJe natawodawstwo Eodciola, jako objaw woli wla- 
Aciciela maj^tka koftcielnego. Dopnszczalne ta 8% ogranicze- 
nia Kodciola, oparte na 8zczeg6lDych tytalach prywatoo-pra- 
wnych, tndziei na prawie pablicznem, z kt6rego wyplywa 
prawo wladzy panstwowej do wykonywania nad wszelkim 
majatkiem prywatoym pewnego nadzorn po}%czonego z obo* 
wi^zkiem otoczenia tegoi maj^tkn opiek^ prawni^ Eo6ci6} 
powszecbny nie traci awych cech , a zatem i 8wych nataral- 
Dych praw, kt6re ma jako calo6c, w swoich cz^sciach, t. j. 
w swych instytncyjach , zaUadach i fuodacyjach iatniej^eych 
w granicach poszczeg61nego pafistwa. 

Pojedyncze instytacyjey no8zi|ce na sobie cech^ koftciel- 
Do6ci, tj. istniej^ce pod powag^ wladciwej wiadzy kofeieloej, 
przedatawiaj^ mniej lab wi^cej aamoiatnie w pewoem miej- 
8CQ Ko6ci6} powszeehny, stanowiqc tegoi organa w rozmaityeh 
kierunkach zewngtrzDej jego dzialalooici. To stanowisko 
prawa kodcielnego zoatalo rdwniei nznane w natawack pa&- 
8twowycb. Pojedyficze paustwo wiadnie przez owe instytncyje 
kodcielne wchodzi w stycznoi&<S, zawi^znje atoannki prawne 
z Kodciolem powazechnym jako takim. Ta staje antor wobec 
kontrowerayi, kt6rej nie rozatrzyga natawodawstwo kofeielne, 
czy pojedyncze kodcioly katedralne lab parafijalne, kapitoly, 
klasztory itd. moina w obr^bie Kodciola nwaiac za wlaM- 
eieli maj^tkn koscielnego, czy tei wladcicielem takowego jest 
jedynie i wyt^cznie Eodci6t powszeehny jako taki. Ta kwe- 
styja dot^d w nauce kanonistycznej zdaniem antora zgodnie 
nierozstrzygni^ta, ma nietylko teoretyczne znaczenie, leex 
rdwniei doniosloSc praktyczn^. W szczegdlnoSci rozatrzygni^- 
cie takowej toruje drog§ do naleiytego rozwi^zania kwestyi 



VI! ■ '- 

XXIX 

alienacyi w stosanka do papieia. DIa grnntowniejszego 
wyjadnienia rzeczy przebiega prelegent liczoe teoryje, kt6re 
od dawna zajmowaiy w literaturze tak kanonistdW; jak 
i cy wili8t6w, podnosi gidwne ich argameDty^ a zarazem przy- 
wodzi powody, dla kt6rych wszystkie te teoryje diyiDalDC; 
antidommialoey pnblicyatyczne ^ klerykaloo-beneficyjalDe itd. 
w obec zasad prawa koAcielnego nie mog^ wcbodzii w ra- 
cbabf y z wyj^tkiem jedynie dw6ch teoryj, tj. teoryi iostyta- 
towej i powszechno-koAcielnej y kt6ryin tei autor w dalszym 
cii|ga 8W6J pracy 8zczeg6iow8Z4 poAwiQca awagQ. 

Na posiedzenia admiDistracyjnem prof. Dr. Smolka 
zdaje aprawf o pracy Dra Frydebtka PAPiiEOO ^Najstarszy 
dokmnent Polski. Studyjum dyplomatyczne o akcie Idziego 
dla klasztora Benedyktyn6w w Tyficu.** Zgodnie z wnio- 
akiem referenta nchwalono og^osic rozprawQ t^ w pablikacy- 
jacb Wydziaky po poprzedniem dokonania niekMrycb styli- 
gtyezoych poprawek przez autora. 



Posiedzenie administracyjne 

wsp61ne dwdch pierwszych \A^ydzial6w, 

z dnia 14 Maja. 



Przewodnicz^cy : Dr. Earol Estreicher. 

Dyrektor Estreicheb odczytuje odezwf Zarz^da Aka- 
demii Umiej^tnodci , zawiadamiaj^c^ dwa pierwsze Wydziaty, 
i± z podwytszonej snbwenoyi krajowej i nadwyiki wplywdw 
oieprzewidzianycb, przypada na te dwa Wydzialy dodatkowa 
dotacyja na rok biei^cy w kwocie 3127 zlr. 50 wa. co do 
kMrej rozdziiUu pomif dzy Wydziaiy i Komisyje Zarz^d pro- 
pozyeyi od Wydzia}6w tych oczekuje. 

Nastfpnie zabiera glos Sekretarz Wydziala hi9toryczno- 
filozoficznego Dr. Pierosinski i przypomina, te kiedy przy 
acbwalania rozdzialu dotacyi na rok biei^cy, brano przede- 
wszystkiem na uwagQ potrzeby Wydzialu filolologiczoego, 



XXX 



w czem Wydzia} historyczno-filozoficzny robi! daleko idi|ee 
U8t§p8twa, obecnie przy rozdziale kwoty dodatkowej, nalety 
w mytl uUadu z Wydziatem filologicznym pod5wczas xa- 
wartego, brai przedewszystkiem na nwag^ potrzeby Wy- 
dziaia historyczno-filozoficznego. Proponnje wi^c: 

1. aby na publikacyje wydziatowe, miaoowicie Rozpra- 
wy i Pami^tnik, przyzna6 dodatkowo na rok biei^cy jeszcze 
kwotQ zlr. 400 wa. gdyi przezDaczona na ten eel kwota zir. 
1106 wa. z powoda zwi^kszonego rachu nankowego nie wy- 
starczy ; 

2. Komisyi prawniczej, kt6rej po zaplacenin dlag6w 
zaleglyeb z roko poprzedniego, pozostanie z dotacyi tego- 
rocznej zaiedwie kwota zlr. 400 wa. przyznad dodatkowo 
z}r. 1100 wa. aby ttiogla w tym roku wydac chocby jeden 
torn Starodawnych prawa polskiego pomnikdw, tem bardziej, 
gdy zamierza przyst^pid do wydawnictwa pomijanych do- 
tycbczas Zabytk6w prawa niemieckiego w dawnej Polsce; 

3. Komisyi historycznej , kt6rej tegoroczna dotacyja 
w kwocie ztr. 4500 wa. jest o wiele niisz^ od dotacyj ze 
szeregu lat ostatnich , przyznad dodatkowo zlr. 1500 wa. aby 
mogla przyst^pi^ do wydawnictwa tych licznych materyjal6w, 
kt6re s^ z ekspedycyi Kzymskiej a ezedci^ tak^e z poszaki- 
wau 6. p. Lukasa od dawna nagromadzone. 

Z nwagi, ie opr6cz wykazanycb przez Zarz^d zir. 
3127 kr. 50 wa. Wydzialy maj^ nadto prawo rozporz^zic 
niezuiytkowanemi po dzien ostatni Marca 1888 resztami 
z dotacyi zesztorocznej ^ a reszty te wynosz^ zlr. 1033 kr. 
kr. 71 wa.; czyli ie do dalszego rozdziala dodatkowego po- 
mi^dzy oba Wydzialy przypada t^czna suma zlr. 4161 kr. 
21 wa. przeto po awzgl^dnieniu powyiszych potrzeb Wy- 
dzialn historyczno-filozoficznego, pozostaje dla Wydzialu file- 
logicznego kwota zlr. 1161 kr. 21 wa. 

Po wyjafinieniu przez Sekretarza Wydziala filologiezoe 
go Dra Malinowskiego, 4e Komisyja j§zykowa oprdcz do- 
tacyi przyznanej jej na rok bie^cy, potrzebowac b^dzie 
jeszcze zasilku na pomoc. przy ukladanin slownika staropol- 
skiego, przedstawia Sekretarz Wydzialu historyczno - filozo- 



XXXI, 

« 

ficznegOi te Komisyja history! sztnki potrzebnje koniecznie 
znacznego nadzwyczajnego zasilka , na wydanie przygotowa- 
nych od lat wieln przez prof. Luszczkiewicza zabytk6w Ro- 
manizma w dawnej Polsce^ i wnosi, iiby w tym celu prze- 
zoaczyii d)a tej Eomisyi dodatkow^ dotacyjf w kwocie zir. 
1000 wa. za6 Kooiisyi JQzykowej zasilek oa pomoc przy 
akiadania kartek slownikowych zlr. 161 kr. 21 wa. 

Powyiaz^ propozycyj§ rozdzialu kwoty zlr. 4161 kr. 
21 wa. jednogiodnie uchwalono. 



Posiedzenie administracyjne peine 

z dnia 25 Miya. 



Przewodniczqcy : Dyrektor Dr. Zoll. 

Przedewszystkiem przystqpiono do wybora kandydat6w 
na ezloDk6w Akademii. Dr. Bobrzykski odwiadcza, it po- 
niewai wotam Bwoje jui listownie z Wiednia przeslal, przeto 
oaobMcie w glosowaDiu udzialu bra6 nie b^dzie; Sekretarz 
Wydziahi zad okaznje qadeszlych pi^i kopert poczt^ z taj- 
Demi glosami. 

Gdy przepisanego kompletn odmiu Gzlonkdw nie bylo, 
przeto naleialo korzystad takte z wot6w listownie nadesia* 
nych. Zarz^dzono wi^c najprz6d gtosowanie kartkami Czlon- 
k6w obecoych, a zebrawszy 8zed6 kart gtosowania, przy- 
at^piono do otwarcia kopert poczt^ nadeszlych i wyj^to z nich 
pi^6 kart z gtosami. Razem przeto byio glosdw jedynadcie. 
Po sprawdzenia g}os6w okazalo sIq, 2e wszyscy obrani kan- 
dydaci otrzymali wszystkie glosy, t. j. po glosdw jedyDaScie, 
a mianowicie: 

a. na Gztonkdw czynnycb zakrajowych: 

1. JE. Alfred Arneth^ Prezes Akademii Umiej^tnodci 
w Wiedniu, 

2. Dr. WiLHELM Franknoi, Sekretarz generalny Akade- 
mii W^gierokiej; 




XXXII 



b. na Cz}onk6w korespoodentdw zagraoiczDych : 

3. Tadeusz Korzon, bistorjk w Warszawie, 

4. Wladyslaw Ochenkowski, profesor Akademii w Mo- 
nastyrze ; 

c. na Czlonkdw korespondentdw krajowych: 

5. Dr. BoLESLAW Ulanowski, docent prawa polskiego na 
Uniwersytecie Jagiellonskim ; 

6. Dr. Oswald Balzer^ profeaor prawa polskiego na Uni- 
wersytecie Lwowskim, wreszcie: 

7. Dr. Tadeusz Pilat, profeaor prawa administracyjnego 
na Uniwersytecie Lwowskim. 

Gi wi^c kandydaci podani zostali Sekretarzowi general- 
nemu do ogloszenia ich nazwisk na publicznem posiedzenia. 

Opr6cz tego zawieraly wota listownie nadesiane jednego 
kandydata na Czlonka czynnego zagranicznego w osobie Air 
berta Sorela, Sekretarza Senatu Francnskiego i profesora 
historyi dyplomatycznej w Szkole nank polityoznych w Pa- 
ryin; kandydatnra ta jednak dla braka miejsca wolnego 
w tej kategoryi GzIonk6w zostala cofni^t^ i giosowanie nad 
ni^ nie odbywalo si; wcale. 

Nast^pnie prof. Dr. Zakrzbwski zdal sprawQ s oceny 
pracy zbionej oa konknrs z fnndacyi prof. Hetzmavna pod 
tytnteni: ^Stosunki Inflant z Polsk^ za Zygmnota Angosu' 
z dewiz^ „paulatifn.^ Praca ta na szersze rozmiary xakro- 
jona, nie jest jedoak w szczegolach wyko&czonai nie brak 
w niej dobrych pomysldw. Praca ta^ gdyby byU wyko&- 
czona, mogtaby znaled6 miejsce w pnblikacyjach Akademii. 
Wnosi przeto referent, aby tej pracy przyzna6 drng^ nagrod; 
w kwocie zlr. 100 wa. Obecni zgodzili sif z wnioskiem 
referenta, przyst^piono wi^c do otwarcia koperty opatTAonej 
dewiz^ „pQulatim" i pokazalo siQ, 2e antorcm rozprawyjest 
p. Feliks Koneczny. 

N^st^pnie uchwalouo, by przedlaty6 ponownie konknrs 
pierv78zi| nagrod^ na tei same cztery tematy. 



xxkiii 



Posiedzenie Wydzialii administracyjne 

z dnia 26 Maja. 



Przewodnicz^cy : Dyrektor Dr. Zoll. 

Przedmiotem posiedzenia jest sprawa konknrsa z fun- 
dacyi 6. p. Oktawijusza AugostyDOwicza , zwr6cooa przez 
ogdlne prywatne posiedzenie Akademii do Wydziatu z po- 
wodu poprawki wniesioDej przez Dra Bobbztnskiego w przed- 
miocie rozdzialn ez§dci historycznej Da dwa odr^bne temata : 
.Polski piastowskiej" oraz ^Litwy i Bnsi^, niemoiej w przed- 
mioGie odmiennego oznaczenia wysokoiSei iiagr6d. 

Po przeprowadzonej dyskusyi, w ktdrej referent Dr. 
PiEKOSiSsKi zgodzi} si; z wnioskiem Dra Bobrzynskieoo 
w przedmiocie rozdzielenia temata , obejmnj^cego historyj^ 
klasy wieftniaczej w dawnej Polsce, na dwie proponowane 
pnez woioskodawcf cz^dci, za6 co do wysokoAci nagr6d 
proponowaDyeb przez wnioskodawoQ po zlr. 1500 wa. za 
historyczne^ zad po zlr. 1000 wa« za trzy ostatnie temafy 
ozQajaii}, te w razie takiego zniifcenia trzecb ostatnicb nagrdd, 
Akademija mnsialaby si^ raz jeszcze odnieM do egzekator6w 
testamentn 6. p. Angastynowicza i konknrs nie m6g}by jai 
bji na obecnem pelnem posiedzeniu Akademii ogloszony, 
wreszcie Dr. Wojciechowski stawial wniosek traktowania 
tematn historyezoego jako jednej calodci, przyczem takie 
Dr. BoBBZYiirsKi i Dr. Smolka gtos zabierali, acbwalono 
zgodnie z wnioskiem Dra Bobrzynskieoo rozdzielii temat 
bistoryczny jak powyi na dwie cz^dci : Polska — Rud , Litwa, 
zBi CO do nagrdd zgodnie z wnioskiem Dra Piekosi^skiego 
po zh*. 1000 wa. za temata bistoryczne, zlr. 1600 wa. za 
temat dotycz^cy zabont Rosyjskiego, zlr. 1400 wa. za temat 
dotyczyy zaborn Aastryjackiego, wreszcie zlr. 1200 wa. za 
temat dotycz^cy zaborn Praskiego, nakoniec zlr. 1300 na 
koszta drakn i skrdcid termin konkursu do ko&ca Grudnia 
1890. 



-■s.^ *■* ** ."v. ' -'\ 



Wydt- hUlor.-filosof. Tom XXII. 



XXXIV 



Posiedzenie naakowe Wydzialn 

z dnia 15 Czerwca. 



PrzewodniczQcy : Dyrektor Dr. Zoll. 

Prof. Sholka przedstawia dalszy nst^p zapowiedziaQej 
przez siebie obszerniejszej pracy „Hi8toryi unii Polski z Li- 
tw^"^ mianowicie ^Spraw^ metropoli w pierwszych latach 
panowania Jagielly.'' 

W kol^ca XIII wiekn metropolici Kijowscy przeDie61i 
BW^ rezydencyJQ do Wlodzimierza nad Elazm^ w Sazdal- 
szczyinie. WpIyD^to to Diepospolicie na wzoiocnieQie poli- 
tyczDej pot^gi wielkich ksi^t^t Snzdalszczyzny (Wiodzimier- 
skicb, nast^pnie Moskiewskieb). Wobec tego ksi^i^ta Rosi 
Czerwooej starali si^ usilDie o astanowienie odr§bnej metro- 
poli w Haiiczu. Starania te awie^czone zostaly przelotnie 
pomydloym skutkiem dopiero po wygadni^cia rodzimych 
ksi^i^t Rusi Czerwonej, w roka 1345, wskutek zabieg6w 
Lnbarta-Dymitra; w r. 1347 znids) jednak patryjarcbat Ca- 
rogrodzki dowo utworzoD^ metropolQ Halicki^, odnowil j^ 
zad dopiero w roka 1371 pod Daciskiem Eazii&ierza Wiel- 
kiego. 

Tymczasem przewaina czf§6 ziem Ruskicb dostaia si; 
pod panowanie Olgierda, kt6ry ze wzgl$d6w politycznyah 
Die cbcial dozwolic metropolicie zale&oemu od wielkieb ksi^- 
i^t Moskiewskieb, wplywu na sprawy kodeielne swego pai- 
stwa, staral si^ zatem o utworzenie odr^bnej metropoli dia 
Litwy. Patryjarebat Carogrodzki zajmowal wobec jego 2i|dan 
odporne lecz cbwiejoe stanowisko. — W r. 1352 Olgierd 
wyjedoal a patryjarcby Bulgarskiego (TirDOWskiego) wy6wif - 
cenie metropolity dIa Litwy (Teodoreta). Po jego zgonie 
patryjarcbat Caro^^rodzki ast^pil o tyie, te oddai ziemi« Li- 
tewskie pod jnrysdykcyj^ koAcieln^ Romana , kt6rego Olgierd 
wyslal do Carogrodu. Dopiero w r. 1376, gdy Kijowszczy- 
zna przeszta rdwniei pod panowaDie Olgierda, patryjarcbat 
Carogrodzki ustanowil Cypryjana metropolity Kijowskim 



XXXV 

i Litewskim z prawem nast^ pstwa po Aleksym , ktdrj od 
lat 22 by) metropolitq wszej Rasi i rezydowa) w Moskwie. 

R. 1377 umarl Olgierd , w rok p(^2niej Aleksy. Cypry- 
jan Btaral sif przedewszystkiem o nznanie Nowogrodn; tarn 
po8tawiooo warnnek, ateby go wprz6d nzDab Moskwa. 
Uzoanie Moskwy z warunkiem przesiedlenia Bi^ do Wtodzi- 
mierza, byloby zniweczylo ca^ wartoiii zdobyezy Olgierda. 
Post^powanie wielkiego ksi^cia Moskiewskiego , Dymitra 
Dt>^kiego, ilnstruje dosadnie drailiwoii 6wcz68Dego polo- 
tenia. Cypryjaoa nie nznaje i saiuowolnie wynosi na god- 
noM metropolitala^ swego kapelana Mitjaja. Wysyla go do 
Carogroda; po drodze Mitjaj nmiera, a jeden z towarzyszy 
jegOy PiniiDy naduiywaj^c blaokietdw wielkiego ksi^cia, da- 
nycb Mitjajowi, wyjednywa a patryjareby wydwi^cenie na 
luetropolite. Tymczasem w Moskwie nast^puje zwrot nie- 
Bpodziewany. Dymitr powotaje Cypryjana, ktdry w dzien 
Wniebowst^pieoia PaAskiego (23 Maja) 1381 przybywa do 
Moskwy i zasiada na atolicy metropolity. 

Fakt ten ma wielkie znaczenie wobec wspblczesnych 
Bto8ank6w na Litwie. W ziemiach Ruskich waiyi sif wplyw 
wielkich ksi^i^t Litwy i Moskwy. W rokn poprzedoim Ja- 
giello, pragn^c zgnie66 MoskwQ, sprzymierzy} si; z banem 
Mamajem; Dymitr jedoak odni6si na Kulikowskiem polu 
dwietoe zwyci^stwo. Znaczenie Jagielly na Rasi byio pod- 
kopane, niemniej i wobec Litewskiego iywiolU; wskatek 
jego Raskiej polityki i taJDycb zwi^zkbw z Erzyi:akami. 
Cypryjan zatem opaszcza stanowisko metropolity opartego 
o Litw;, jako stracony posterunek. Nie omyli) Bi§ let 
w rachabie, w dwa miesi^ce p62Diej bowiem Jagietto npad), 
a Eiejstnt przywddca starej pogaAskiej Litwy zasiad} na 
tronie wielkoksii|t$cym. 

Moskwa odzyska}a znaczenie koAcielnego ogniska wszy- 
stkich ziem Rnskicb. Pimin w tym czasie powrdcit do Mo- 
skwy jako metropolita Awieio wygwi^cony przez patryjareby. 
W obecnycb okolicznoiSciacb by} tylko zawad^; Dymitr wtr^- 
ci} go zatem do wi^zienia. 



X2LXVI 

W jesieni r. 1382 nowy zwrot Dast^pnje. Cypryjiui 
achodzi s Moskwy i zajmaje dawn^ rezydencyj^ w Kijowie, 
a Dymitr wypuszcza Pimina z wifzienia i aznaje go metro- 
polity Znaczenie tego zwrota jasne. W Sierpnin tegoi rokn 
Jagiello pokona} Kiejstnta, a sprzymierzywszy si^ z Zako- 
nem i podwi^ciwszy ma imudij ognisko starolitewskich d%- 
inoteiy powr6ci} zn6w na tory swej dawnej polityki fin- 
8kiej. 

Dopiero po chrzcie Jagietty, gdy Litwa przyj^a kato- 
licki^ wiar^y CypryjaD powr6cil do Moskwy i wst^pi) w 61a- 
dy swycb poprzednikdw, oddanych bezwzgl^dnie wielkim 
ksii^iQtm Moskiewskim. 

Na posiedzenia administracyjoem zatwierdzono zapro- 
szenie pp. Alojzego Szarlowskiego i Zdzislawa HoRDivf- 
SKiEGO na GzloDk6w Komisyi bistoryeznej. 



Posiedzeiiie Koiiiisyi lustoryczuej 

z dnia 14 Czerwca. 



Przewodnicz^cy : hr. Stanislaw Tarnowski. 

Prof. Smolka ozDajmia, i^ wlaAnie nadeszly do Kra- 
kowa odpisy sporzi^dzone tej zimy w Rzymie przez praca* 
j%cycb tarn wyslannikdw Dra Czermaka i Dra Korzenio- 
wsKiEGOy kt6rycb to odpisach zda sprawf , skoro sif w nieh 
dokiadniej rozpatrzy. 

Sekretarz zawiadamia o wyj6cia i rozestaDio jai na- 
Bt^pnj^cycb pnblikacyj komisyjnycb: iDdeken akt6w pnbU* 
czoycb z XV wieku, wydaoego przez prof. Lkwicriego 
i drugiej cz^jioi ILgo tomn Korespondencyi Hozyjnsza, am- 
razem wnosi, aby Komisyja uchwalita obeonie, it naleiy 
zwr6ci6 teraz ks. Hiplerowi koszt odpisywania w Rzymie 
dawniej jut nadeslanycb Komisyi materyjaldw, prseznaczcv 
nych do dalszych tom6w tej publikacyi, w kwoeie 600 ma- 



XXXVII 

rek, a to zgodnie z uchwai^ z d. 17 kwietnia 1886. Uchwa- 
lono wypiacic. 

Dr. PiEKOSiiisKi stawia wniosek , aby Komisyja ucbwa- 
li)a oddzieln^ pablikacyJQ dia oglaszaDia materyjaidw do 
nauk historyi pomooniczych (beraldyki, sfragistyki^ paleo- 
grafii i t d.) i ieby na ten eel wyznaczyla pewien fandiisz. 
Nad WDioskiem tym wywi^zata si^ dlntsza dyskusyja, w kt6- 
rej zabierali glos pr6cz wnioskodawcy pp. BobbzynskI; 
Smolka, Ulanowski, Zakrzewski; w konea nchwalono na 
wniosek prof. Smolki , ie przed postanowieniem co do takiej 
pablikacyi naleiy przygotowa6 dokladniejszy jej program 
i w tym celn wyznaczyd komitet z podr6d ezlonkdw Komi- 
syi. Do komitetu tego wybrano pp. Piekosinskiego, Smolk^ 
i Ulakowskiego. 

Dr. BoBBZYNSKi*wD08i, £eby przyst^pic^ zaraz do wy- 
dawnictwa dakzego tomn Pami^toika ks. WiELEmcKiEGO. 
Ucbwalooo, polecaj^e redakoyj^ ks. Chotkowskiemu. 

Dr. Ulanowski przedstawia najdawniejsz^ ksi^g^ miej- 
sk^ Bieek^ z lat 1387 i 1388 i wnosi, aby ten zabj'tek 
praktyki s^dowej wedhig prawa Niemieckiego w mniejszych 
miaataoh wyda6 w drakaj^cym sig tomie Archiwnm Komisyi. 
Po dyskasyi , w kt6rej zabierali glos pp. Bobrztnski , Smol* 
KAy Piekosinski, ucbwalono, f.e publikaeyJQ t; przekaza6 
naleiy Komisyi prawniezej , kt6ra otrzymawszy teraz obfitsz^ 
dotacyj^y b^dzie mogia poAwiQcii jeden z tom6w Staroda- 
wnycb prawa polskiego poipnik6w na ogloszenie pr6cz tego 
innych podobnego rodzajn zabjtk6w prawa Niemieckiego 
w Pulsce. Natomiast ochwalono zgodnie z wnioskiem Dra 
Ulakowskiego wydac w bieiqcym tomie Archiwum nchwaly 
synoddw Przemyskieb i statata kapitalne Przemyskie z wie- 
ka XV i XVI, jakotei Formularz biskapa Krakowskiego 
Piotra Wysza z koAca XIV i pocz^tkn XV wieka , wszystko 
to sebrane przez wnioskodawcy i przygotowane do ogto- 
szenta. 

Nakoniec nchwalono na wniosek prof. Smolki wyzna- 
csyc komitet do ntoienia regnlaminu wewn^trznego dia Ko- 



misyi i wyznaczooo pp. Bobrztnsriego , PiEKOsnisKiBGO, 
Smolk^ i Zakbieewskiego. 



Posiedzenie nankowe Wydzialn 

% dnia 10 Lipea. 



Przewodnics^cy : Dyrektor Dr. Zoll. 

Dr. Juursz Leo przedstawia tre^6 pracy swej pod ty- 
talem: „Teoryja i reforma podatka od spadkdw.'' 

Autor podzielil prae§ 8W4 na trty cz^i&ci. W pierwszej 
przedstawil 8zczeg61owo Btao obecny ostawodawstwa Euro- 
pejskiego w przedmiocie podatka od spadkbw^ w drngiej 
akrefilil teoryj^ podatka tego a wi^c przedewszystkiem fank- 
cyJ9 j^o^ ^ systemie podatkowym, w trzeciej wreszcie 
wyloiy} zasady ewentaalnej jego reformy, koniecznej ze 
wzgl^da na niedokladnoAc i niepraktycznoM obecnych nrz^- 
dzen. 

Przegl^d astawodawstw Enropejakich rozpoczyna aator 
od podatka w Anglii, jako wzgl^doie Dajdoakonalszego, 
przecbodzi naat^pnie szczegdiowo astsiwodawstwo Francaakie, 
Wioakie, Belgijskie, Holeodernkie, Roayjakie, Pulakie z cza- 
86w Kaigatwa Warszawskiego , KrAleatwa Kongreaowego 
i rzeczypospolitej Krakowskiej, wreazcie zaataoawia aie naj- 
dlaiej uad podatkiem w Aaatryi. 

Jui z tego por6wnawczego atadyjam wyplywa, ie po- 
datek w Aaatryi nietylko Die naleiy do Dajdoakonalazycb, 
ale pozoataje daleko w tyle poza arzqdzeaiaipi wazyatkicb 
innycb paAstw Earopejakicb. Tiomaezy to poniek^d fakt, 
te obecny a8tr6j podatka w Aaatryi opiera ai^ zawaze jesa- 
cze na przestarzatej aatawie ateniplowe) z r. 1850, podczaa 
gdy prawie wsz^dzie za granic% przeprowadzono w ci%gQ 
08tatuicb 25 lat zaaadnicze na tem polo reformy. 

Jeieli pomimo owycb licznycb reform nie moie nas 
iaden z iatniej^cycb podatk6w w zapelnoAci zadowoloic^ 



XXXIX 

przypisad to naleiy przedewszystkieoQ okoliczoodci , \± teo- 
ryja naoki o skarbowodci , kt6rej g}6wnem i najwaiQiejszem 
zadaniem jest wskazywad praktyce kierunek reform podatko- 
wych na podstawie krytyczDego rozbioru danych nrz^dzefi, 
bardzo niedostatecznie si^ dotychczas przedmiotem tym zaj- 
mowala. 

Przystfpnj^e do przedstawienia wlasnej teoryi podatku 
od 8padk6Wy antor poddaje w rozdziale I-szym cz^dci Il-giej 
krytycznej ocenie dotychczasowe teoryje podatka od spadk6w 
azkoly liberalnej Adama Smitha, 8ocyjali8t6w i aocyjalnych 
reforoiatordWy opieraj^cych si^ w tej kwestyi na pogl^dach 
Jeremiego Benthama, wreszcie teoryje oajnowsze Eisenbarta, 
Scbilfflego i kilkn iDoycb ZDakomitszych ekoDomi8t6w Nie- 
mieckicb i Francaskiob. Najwa2DieJ8zym rezultatetu dotycb- 
ezasowych badai& jest przekonanie; ie kaida iostytucyja po- 
datkowa a wi^c i podatek od spadk6w jedynie jako cz^dc 
sUadowa calego systemu podatkowego ocenian^ by6 moie, 
te wiQc zsLJ%6 si^ nalety w pierwszej iiDii zbadaniem fankcyi, 
jak^ podatek spadkowy w systemie tym ma spelnid. Autor ro- 
zbiera w tym celn istoieji^ce kategoryje podatkowe i przed- 
atawia ich zaiety i vvady i na tej podstawie stawia swoj^ 
teoryj^, wediag kt6rej wj^zoaczyc naleiy padatkowi od spad- 
k6w dwie oddzielae fankcyje w systemie podatkowym. 

Pierwszj^ jego fankcyje b^dzie wyrowoad braki wszy- 
Btkich inoycb kategoryj podatkowych przez uzopelniaj^ce 
obeiateoie kapitaia rochomego, docbod6w ze spekalacyj i kon- 
jaoktnry; wreszcie skapitalixowaoycb oszcz^doodei , o ile ta- 
kowe za iyeia podatnika od rdwDomiernego ponoszenia ci^- 
tor6w pubiicznycb siq uchylaly. Jestto m^c uzupelniaj^ce 
obcisiieDie zdoinodci podatkowej spadkodawcy. 

Drag^ funkcyj^ podatku tego b^dzie stosowne obci^- 
ienie efawilowej zdolno6ci podatkowej spadkobiercy, wzgl^- 
diiie legatar^pjusza. 

Opieraj^c si^ na powyiszej teoryi, ^da autor w cz^dci 
ULciej , aieby przy podj^ii si; majt^cej reformie podatku od 
spadk6.v, rozdzielono podatek ten na dwie odr^bne katego- 
ryje, t. zw. podatek masaloy i podatek od spadkdw; aieby 












; at fTiR.^ tt!«: r%.riinTiE "H»i ^i t;a! , i:r.Ei>f£t war g^«> nie- 

»iu JL:trr*:i:srft-*^:v :»ru rtoAcT^e i ^^f-i^J Polski i XVI 
s XVII in^fcx a =L:Aif.«^j:^ G::T^izxiiierc«, sekr^tarza kar- 
<;*2^'A C.rLrLeifi:ifezi> a r. loco, rcu.:.%ia rejni descrtjtio 
z r IoT3, iLf^.TLaer;^ o V/^tt lUiisaca pnex Bologoetta 
r Ifj^Jj i dn«ra z teiroz r>kQ o s^os^irkach ekoDomiczDyeh. 
a wretx^'ie Brett ra <7'7K-3tio o PoUce a r. 10o7. 

Wjdaniem tego matenrjahi aajmie si? prof. Smolka 
przy Wi)p//tQdzule aezestnikOw w wrprawie Bxymskiej , glch 
wnUi p\h KoHZEMOwsKiEGO i Gbossego. Uchwalono zgodoie 
// yfuthnkiam pomieBcic w Archiwnm Komisyi wszystkie po- 
¥fyhi) wyrnienioDe materyjafy. 

I>r, PrKKOKiNSKi zgodnie z achwaiq Komisyi z d. 16 
Ktyr^/nitt U, r. zdaje 8praw§ ze zioiooych przez prof. Smolk^ 



XLI 



delegatom Eomisyi rachnnk6w dwaletniej ekspedycyf naako- 
wej do tUjmn. Dochody wynosily w r. 1886/7 zlr. 8728 
kr. 30, w T. 1887/8 zlr. 1806 kr. 82, razem zlr. 10555 kr. 
12 wa. miaoowicie dary prywatuycb ofiarodawc6w zlr. 4185 
wa. sabwencyje Sejma i Wydzia}a krajowego zlr. 3500 wa. 
Komisyi historycznej z}r. 750 wa. stypendyja zir. 2000 wa. 
procODt narosly zlr. 100 kr. 12 wa. wydatki zsA wynosily 
w r. 1886/7 zir. 7453 wa. w r. 1887/8 zfa*. 3048 kr. 10 wa. 
nuem zlr. 10501 kr. 10 wa. wnosi w ko&cu , aby Komisyja 
adzieliia absolatoryjom prof. Smolce i podzifkowala mn sa 
trady okolo tej sprawy podjf te. Co tei ochwalono. 

Prof. Smolka wQosi projekt regnlamiDa wewDftrzaego 
KomiByi, przejirzaoy i przyj^ty przez wyzDaczooych na po- 
przedoiem posiedzeniu delegat6w. Po kr6tkiej dyskasyi gt6- 
wnie nad tem, jak naleiy roznmied paragraf orzekaj%ey 
o QBiiwania cz}onk6w niebior^cych udziala w pracach Eo- 
misyi , nchwalono regalaiuiD zgodoie ' z woioskiem i posta- 
nowioDO poda6 go do zatwierdzeoia Wydzialowi historyczno- 
filozoficzDemn. 

Nakoniec Dr. Piekosikski przedktada wniuski co do 
potrzeb Komisyi na rok 1889 w celn przedstawienia ich 
Wydziaiowi i propoonje, aby powotac si^ w tym wzgl^dzie 
na obazeroy motywowany przeszloroczny wyw6d, wedlag 
kt6rego wykazano poddwczas potrzeb^ zlr. 17800 wa. dla 
dokonania wydawnictw przygotowanych na czas najbliiszy. 
Naleialoby tylko wyjadni6, kt6re z wykazanych tam wyda- 
wnictw dokonane zostaly jnt w roka bieii|cym z przyznanej 
dotacyi komiayjnej, dodaji^e zarazem, 2e potrzebaji| one 
prowadsenia ich dalej. Uohwalono zgodnie z wnioskiem, 
poataiiawiaj%c nadto na wniosek prof. Smolki, W8tawi6 do 
preliminarza bodtetn Eomisyi jeszcze zlr. 500 wa. na wy- 
dawnictwo materyjaldw dla nank pomocniczych bistoryi i zlr. 
600 wa. na wynagrodzenie dyrektora wydawnictw, ktdrego 
ostanawia nowy regalamin Eomisyi. 



Wyds. histor.-filocof. Tom ZXII. VI 



XLII 



Posiedzenie Wydzialu admiuistracyjne 

z dnia 17 Lipca. 



Przewodnicz^cy: Dyrektor Dr. Zoll. 

W wykonaniu uchwaly powzi^tej na peloem posiedze- 
niu Akademii Uoiiej^^tnosci dnia 20 Maja 1887, Wydzial po- 
stanawia przedstawi6 Zarz^dowi Akadeojii nast^pnj^cy pre- 
liniiuarz potrzeb tak Wydzialu jako tei Komisyj wydzialowych 

na rok 1888/9, a niianowicie: 

I. Co do publikacyj wydzialowych : 

1. Na dwa toniy Kozpraw i Sprawozdafi oraz na 
czesciowe pokrycie koszt6w Pami^tnika, 8p6)nego dwom 
pierwszym Wydzialom zlr. 2500 

2. na Monunienta Poloniae historica (dalszy ci^g 
wydawnictwa Bielowskiego) z awzglgdnieoiem wyda- 
wnictwa zrodel Ruskicli zlr. 2500 

3. wyuagrodzeuie za redakcyj§ sekrctarza Wy- 
dzialu zlr. 600 

II. Co do Komisyi historycznej : 

W prelirainarzu na rok 1887/8 Komisyja historyczna 
przedlo^^yia plan wszystkich tych wydawnictw, do kt6rych 
materyjaly ma ju4 badi w calosci, bj^di w znacznej cz^^ci 
przygotowane, do ktorych przeto kaidej chwili przyst^pic 
moie, gdyby miala potrzebne na ten eel fundosze. Wyda- 
wnictwa te 8^ nadto tego rodzaju, it kaide z nich obejmuje 
szereg toraow, tak ie w razie wydania jeduego toma, torn 
nast^pny w jego miejsce w program wydawnictwa wstgpuje. 
Budget tegoroczny zdolal tylko w drobnej czgsci uczynid 
zadosd wymaganiom preliminarza na rok 1887/8, Komisyja 
przeto uwaia za wlaisciwe preliminarz ten wznowic i na rok 
1888/9 z uwzgl^dnieniera jedynie zmian spowodowanych po- 



XLIII 

krycieoi niekt6rych potrzeb jn2 z tegorocznego budi^etu, oraz 
wydatkdw iwieio nchwaloDych. I tak: 

1. na podr64e archiwalne ...... zlr. 1000 

2. na wydanie tomu Il-go Praw i przywileji 
miasta Erakowa (cz^dciowa kwota zlr. 500 w bndiecie 
tegorocznym pokrycie zoajdzie) reszta ..... zlr. 2000 

3. oa wydanie tomu Il-go Codex epistokris sae- 
culi XV (cz^sciowa kwota zlr. 600 w badj^ecie tego- 
rocznym pokrycie znajdzie) reszta zlr. 1500 

4. przygotowanie wydaoia tomu Ill-go Eorespon- 
dencyi Hozyjasza zlr. 1500 

6. na wydawnictwo tomu I -go MateryjaWw do 
dziej6w Stefana Batorego z archiw6w WatykaAskich zlr. 2000 

6. na torn II- gi Dyjaryjuszy sejmowych z cza- 

86w Zygmunta III zlr. 1000 

7. na torn Ul-ci Pami^tnika ks. Wielewickiego 
(cz^ciowa kwota zlr. 500 z bndietu tegorocznego po- 
kryt% byd moie), reszta zlr. 500 

8. na wydanie tomu I -go Materyjal6w do dzie- 

j6w kr6l6w z dynasty i Waz6w .• zlr. 2500 

9. na wydanie nowego tomu aktdw kr6Ia Jaua 
nigo zlr. 2000 

10. na Arcfaiwum Komisyi ...... zir. 800 

Do tego przybywa w skutek uchwal 6wie^.o po- 

wzif tycb : 

11. na wynagrodzenie Dyrektora wydawnictw i zbio- 
r6w Komisyi, co jnt w preliminarzu zeszlorocznym za- 
powiedzianem bylo zlr. 600 

12. na wydawnictwo materyjal6w do nauk pomo- 
cniczych historyi zlr. 500 

III. Co do Komisyi prawniczej: 

1. Na pokrycie reszty koszt6w wydawoictwa 
Qchwalooych jui i rozpocz§tych tom6w IX i X Staro- 
dawnych prawa polskiego pomnik6W; obejmuj^cych 
przewainie pomniki prawa Niemieckiego w dawnej 
PoUce zlr. 1600 



XLiV 



2. na wydawDictwo drogtej cz^^ci wyrokdw 8i|- 
ddw kr61ew8kich z czasdw Zygmonta I (1532 — 43) i)r. 2000 

3. na wydawnictwo drugiej cz^i toma V-go 
Starodawnych prawa polskiego poninikdw . . « zb. 1000 

4. na wydawnictwo jednego toma edyktdw i man- 
datow kr6iew8kich od r. 1500 ih. 1500 

5. na przedruk celoiejszych dziel Teodora Za- 
wackiego zlr. 1200 

. IV. Co do Kotnisyi aroheologiezn^ : 

W prelimioarzu do bndieta oa rok 1887/8 przedstawila 
Eomisyja program wydawnictw i czynnodci swoich, kt6ry 
nie na jeden tyiko rok ale oa szereg lat byt obliczony. 6dy 
w tym programie Die si^ Die zmienilo, Komisyja powtarza 
takowy jako prelimioarz potrzeb takie na rok 1888/9, a mia- 
nowicie : 

1. na wydawnictwo ^Mooumenta praehistorica zlr. 600 

2. na yjMonnmenta epigrapbica" .... zbr. 350 

3. na wydawnictwo wykaz6w zabytk6w arcbeo- 
logicznycb, jako materyjala do wydaDia mapy archeo* 
logicznej ztr. 250 

4. na wycieczki archeologiczne .... zlr. 1200 

5. na ntrzymanie Zbior6w arcbeologicznych i na 
wynagrodzeoie Kastosza takowych zh*. 340 



ROZPRAWY 



SPRAWOZDANIA Z P0SIEDZEr5 

WYDZIALU 

HISTORYCZNO-FILOZOFICZNEGO 

AKADEMH UMIEJI^TNOSCI. 



ROZPRAWY 



SPRAWOZDANIA I POSIEDZEN 



WYDZIALU 



HISTORYCZNO-FILOZOFICZNEGO 



/KADEMII UMIEJeTNOSCI. 



TOM XXIII. 



-'>•— ►^-«-^-*- 



krak6w. 



NAKLADEM AKADEMH. 

W DRUKABNI UN1WER8YTETU JAQIELLONSKIEGO 

pod san%dem AnatoU Maryjana Kosierkiewicia. 

1888. 



TRE^d 



I. Rozprawy. 



Str. 

BoLBSLAw Ulanowski: Mikolaj z Bfonia kanonista 

polski z pierwszej polowy XV-go wieku . . 1 — 60 

BoLESLAW Ulanowski: pokucie publicznej w Polsce 61 — 172 

Karol Potkanski: Zagrodowa szlachta i wbdycze 
rycerstwo w wojewddztwie Rrakowskiem w XV 
i XVI wieku 173—267 

Dr. Frtdertk Pap£e: Najstarszy dokument Polski. 
Studyjam dyplomatyczne o akcie Idziego dla 
klasztoru Benedyktyndw w TyAcu 268—312 

Or. MiCHAz BoBRZTMSKi: Prawo propinacyi w dawnej 

Polsce 313—386 



n. Sprawozdania 

z posiedzeA Wydziala i Komisyj Wydzialowych . : i — xx 



I. 



ROZPRA^ATY. 



MIKOtAJ Z BLONIA 

kanonista polski z pierwszej potowy XV. w. 

przedjitawil 

Boleslaw Ulanowski. 



— •••- 



Z t4 dopiero chwil% mogia w Polsce zakwitn^^ litera- 
tara prawa kanoniczDego, kiedy w skatek zaloienia Uniwer- 
•yteta w Krakowie pnbliczn^ zacz^li rozwijad dziatalnoid 
osobniy naakf tQ wykladaj^cy, profesorowie. 

I poprzednio nie braklo zapewne PoIak6W; kt6rzy na 
obcych UniweNytetach do wielkiej w prawie kanonicznem 
doehodzili bieglodci. Lecz ci z nicb, ktdrym si^ nanczyciel- 
ska nimiecbala karyjera, nie mieli po co wraca6 do ojczyzny, 
ci zai, dia kt6rych celem zabieg6w i marze^ by}o osi^nif- 
cie wysokich kodcielDyoh dostojefistw, iDoym musieli 819 
oddawa6 zaJQciom i pracom, nii pilnemn rozczytywanin 819 
w lieznych traktatach zagraniczoych mi8trz6w. 

Kiedy nareszcie Pohka nzyskala w}a8ny 8w6j Uniwer- 
Bytety miopia joi bezpowrotnie dIa kanonistycznej literatary. 
epoka najwifk8zej Awietnotei. Wszystkie pomnikowe dziela 
by}y jut napisaDe, 8etki imion zablyslyjoi, aby przez dlagie 
wieki jaiaied dla przy8z}ych pokolefi^ a poniewai i w kie- 
nioka ustawodawczym na8ta)a cbwilowa panza, wi^c nie 

Wydx. fiIosof.-lii«t4>r. T. XXIII. 1 



by}o widok6w, aby nast^pila tak rychlo jakakolwiek na 
lepsze zmiana. 

Ale produkcyja kanonistycznych utwor6w nie miala dia 
tych przyczyn iadnego dozna(i uszczerbku. 6dy braklo jai 
w^tka i zdolnodci do pisania ksi^iek oryginalnych i gt^bok^ 
erudycyj^ odznaczaj^cych si^ traktat6Wy rzucono si§ tern 
skwapliwiej na pole kompilacyj^ a w tych warankach oka- 
zywala.sif naukowa praca oczywidcie i latwiejsz^ i wydat- 
niejsz^. 

I w tym jedoak kierunku nie mogli kanonidci Polscy 
skuteczDie walczy6 z zagraniezn^ konkurencyj%. Owczesny 
tcbn^cy prawdziwym kosmopolityzmem dwiat naukowy po- 
slngiwal siQ wyt^cznie jgzykiem lacinskim; po tacinie pisane 
aparaty, sumy, lektury i margarity znajdywaly do Polski 
przystgp bez rdinicy, czy autorem ich byl Wloch, Francuz 
lab HiszpaD, a tych o kaDonioznem prawie pisz^cych Wlo- 
ch6w, Francuz6w i Hiszpanbw bylo tak wiela, i o tyle wcze- 
dniej mogli oni swe dziela oglasza6 przed Polakami, it 
gdy nareszcie przyszia i na Polak6w kolej na tej samej 
pracowa6 niwie, zastali oni pole jut obrobioile, i tak dalece 
przez poprzednik6w udoskonalone narz^dzia pracy, ie o otrz2|s- 
ni^cie siQ z pod wplywu uczonych obcych na iaden jut 
nie mogli si§ poknsi6 spos6b. 

Wyklady uniwersy teckie , przepisywane przez bezpo- 
drednich slachaczy, nie zyskiwaly nigdy zbyt szerokiego 
kola czytelnikdw. Bo ucze& tak dingo tylko trzymal si§ s\6w 
swego mistrza, dopdki si$ nie przekonal, ±e i on moie z tych 
samych czerpad 8karb6w, co nauczyciel; raz zsA zasniako- 
wawszy w pismach dawniejszych i znakomitszych kanonist6w, 
spogl^da} jni, na nniwersyteckie swoje notaty z lekcewa- 
ieniem. 

Istniala wszak^e odr^bna gal§£ kanonistycznej litera- 
.tnry rozwijaj^oa siq niezale^nie od nprawianych na Uniwer- 
sytetach 8tudyj6w^ a maj^ca pod wzgl^dem praktycznym 
niezmiern^ doniostodc. 

Zawsze bo tylko drobna stosnnkowo cz^fi^i dnchowieA- 
stwa zdoln^ byla korzystac z prawdziwie naukowych i z ca- 



3 



iym zasobem erndycyi napisauych ksiq^ek. Trzeba wzi^66 
do rfki mannskrypt jakiego kanonistycznego traktatu, aby 
wlasciwego nabrad wyobraienia o trudnodciach pol^ozonych 
z tego rodzajn lektur^. Cytat Diezmiernie mele, kt6re dia 
DiemoiliwoSci stosownego ich w rgkopifimie uwydatDienia 
i dla niedostateczDodci znak6w pisarskich tak znpelnie zle- 
waj4 8i§ z tekstem, ie trzeba iniei Dieastannie napr^ion^ 
uwagQ, aby poczqtkowych wyraz6w powolanej ustawy, lub 
nagl6wk6w poszczeg61nych tytal6w Die }^czyc w jedD§ ca}o66 
z wypowiedziaDcm tui obok zdaniem autora, lecz wladciwie 
je za ka2dym razem oddzielad i rozwi^zywad. 

Czytad z korzydci% i ze zrozumieniem rzeczy kanoni- 
siyczDe traktaty mogli ci jedynie duchowDi, ktdrzy mieli pod 
r^k^ przynajmniej Dekret i Dekretaiy, ktorym dalej nie by)y 
obce imiona rozmaitych uczonych; oraz oajwa^niejsze ich 
dziela, ktdrzy nareszcie oswojeni byli dokiadnie z 6wcze- 
snym sposobem cytowania ustaw i literatary. 

Wi^kszodd duchowieistwa, tj. przedewszystkiem ducho- 
wieAstwo wiejskie, Wdt^powalo zazwyczaj do swojego zawodu 
z bardzo niedostatecznem tylko fachowem wyksztatceniem. 
Przebywaj^c nast^pnie przez dlagie lata w6r6d swoich owie- 
czek; bez iadnego cz^stokrod zetkni^cia si^ z bardziej odwieco- 
nemi warstwaiiii spoleeze&stwa, zapominalo ^topniowo o oa* 
bytycli w szkoie wiadoniodciach , a co najgorsza, tracilo tak 
Diezb^dn^ znajomoAd taciny, i czytanycb przez siebie z urz^du 
tekatdw zgola nie rozumialo. 

Przedsi^braDe przez bisknpdw i archidyjakondw wizyty 
8twierdza}y| ten smntny stan rzeczy^ ktdremu tradno bylo 
jednak stanowozo zaradzid, bo ani stosunkdw, ani ludzi nie 
tak latwo bylo za jednym przeksztateid zamachem. Czyniono 
jedoak bardzo wiele^ 9ieby podniedc ogdlny poziom ducho- 
wieAstwa, i jeieli nie okazywafy siQ podejmowane w roz- 
maitych dyjecezyjach usilowania zupelnie skuteczDemiy to 
w kazdym razie twierdzid moiemy z pewnodci^, 2e ducho- 
wieAgtwo w wiekn XV stoji na nierdwnie jut wyiszym stopniu 
wy ksztalcenia y nit za czas6w Boleslawa Wstydliwego lub 
nawet Lokietka i Eazimierza. 



GtdwDym drodkiem, kt6rego 8i$ chwycil episkopat Polski, 
aieby zachowa6 dachowieAstwo wiejskie przy pewnej SDmie 
naJDiezb^dniejazych dla kapJana wiadomo&ci, bjlo oglaszanie 
nrzfdowjch podr^czoikdw, obejmuj^cych kr6tki wyUad Qaaki 
sakramentach i obrz^dach koftcielnycfa^ i awzgl^dniajyycb 
przytem oczywiAcie najwainiejeze takie dane z prawa ka- 
nonicznego. 

Dw6ch rzeczy potrzeba bylo koniecznie, aby dyjeze- 
zalne podr^czniki odniosly zamierzony skatek: 

1) masiaty one najpierw byi uloionemi w sposib pny- 
Bt^pny i z odrzuceoiem wszelkiego aparatu nankowego; 

2) niezb^dnem b^^Io dalej wynalezienie 6rodka, ktdiyby 
zmasU dnchowiefistwo do posiadania i odczytywania arz^o- 
wych tych podr^cznikdw. 

Co do pierwBzego punktUy to nikoma w Polsce nie 
przyszlo na inyAl, aby zaopatrywad dacbowieAstwo wiejskie 
w ci;iko nczone, a wife zgota dlafi nieprzyst^pne traktaty; 
CO do drngiego, to chwycono siQ bardzo szcz^liwej, jeteli 
nie oryginalnej myili, i^czenia podr$cznik6w nrzfdowycb ze 
statutami dyjecezalnych synoddw w jedn$ caloAd^ w skatek 
cze^o mogli wizytatorzy, bez wprowadzania iadnych no wych 
zwyczaj6w^ wymaga6 od dnchowiefistwa doUadnego zapo- 
znauia si^ ze zloion^ w podr^cznikach tre6cii|, a kaidy 
duchowny, kt6ryby siQ do wymagafi tych nie zastosowal, 
podpadalby ipso facto pod kar^ synodaln^, wynosz^c^ pod- 
6wcza8 do66 znaczn^ kwot$ 3 grzywien. 

Te byly przewodnie mydli, kt6re towarzyszyly ogto- 
szenin dw6oh pierwszych nrz^dowych podr^cznikdw dla dy- 
jecezyi krakowskiej: w r. 1323 przez biskapa Nankera, 
a w sto lat p6iniej przez Wojciecha Jastrz^bca 0. 

Dragi z nich ma jai dwa razy wi^ksz^ nit pierwszy 
obJQto66^ ale zawsze jeszcze bardzo jest krdtkim i przyst^p- 
nie zredagowanym. 



') Co do bliiszych 8zczeg6l6w odseUmy do rosprawy nassej 
zatytulowanej : „Kilka s\6w o statutach 8yaod6w dyjeee- 
zalnych Krakowskich w XIV i XV stuleciu.*' 



I 



Z innycb dyjecezyj Polskich znane nam sq podobne 
podr^zniki dopiero z XV stalecia. Przy statntach synodal- 
nycb Wroclawskich z r. 1410 znajduje siq obszerny traktat 
sakFameoeie poknty, powt6rzony nast^pnie doslownie przy 
statatacb z r. 1446, a w dyjeeezyi Wloclawskiej okazala si^ 
jeszeze nawet w r. 1477 potrzeba ogloszenia urz^dowego 
traktatn o sakramentacb, kt6ry nloiy} i pnblikowa} archidy- 
jakon W}oc}aw8kiy Pawel syn Sulislawa'). 

Podr^czniki Erakowskie z r. 1323 i 1423, oraz Wlo- 
clawski z r. 1477 maji^ og6lnieJ8zy cbarakter i rozleglejszy 
zakres. Wrodawskie z r. 1410 i 1446 jednej natomiast tylko, 
ale znacznie za to obszerniej, dotykaj^ materyi ; lecz i w dy- 
jeeezyi Krakow8kiej pojawialy si^ rdwniei podr^czniki spe- 
cyjalne, jak tego dowodzi napi^any przez Andrzeja z Eoko- 
rzyna traktat o Mszy iw. '), maj^cy na celu wykorzenienie 
DiedoUadnoici i brak6w, jakie mial actor 8po8obno66 zau- 
waiyi w dokonanej przez siebie, jako arcbidyjakona Kra- 
kowskiegOy wizycie. 

Andrzej z Kokorzyna by! wprawdzie profesorem na 
Uniwersytecie krakowskim, ale jak to wyrainie zaznaeza we 
wstfpie do swojego dzielka, przyst^pnje on do nloienia 
wspomnianego traktatn nie jako profesor, lecz arcbidyjakon. 

Nie byli tei w og6lnoici profesorowie nniwersyteccy, 
ani zbyt pocbopnymi do pisania urz^dowycb podr§cznik6w, 
ani tei 8zczeg6lniej nzdolnionymi do uprawiania tego ga- 
tnnka kanonistycznej literatnry. 

Pocbopnymi nie byli dla tego, bo zredagowanie prze- 
zoaczonej dla dncbowieAstwa wiejskiego ksi^ieczki slawy 
2adoej ani rozglosn przynied6 nie moglo ; wcielony do syno- 
dalnyeh 8tatat6w traktat pozostawal z natury rzeczy ntwo- 



') Niedrakowany ten, a bardzo interesnj^cy traktat znajduje 
siQ w jednym z r§kopis6w kapituly WloclawRkiej. 

') Co do Andrzeja z Kokorzyna, por6wna6 wydany przez nas 
,ModD8 inqnirendi super statu ecclesiae generalis,'' przy 
ktdrym oglosilidmy w poprawnem brzmieniu takie wst^p 
do wzmiankowanego traktatn o oBerze Mszy dw. 



rem bezimiennym , a chodby i zaznaczoDem nawet wyratnie 
zostato imi^ autora przy jakimd specyjaloym podr^czniko, 
to jeszcze nie decydowala publicznod^; w kt6rej r^kach zDaj- 
dowa6 si; mia} ten rodzaj literatury, o zdolnodciach i naoee 
pisz^cego. Nie mog^c zajadnied Da szerszej widowni jako 
nanozyciele i pisarze, wyst^powali kanonidci Policy tern ch§- 
tniej w poIemiczDych szermierkach, gdzie ani eradycyj^, aoi 
wprawQ dyjalektyczn^ przez innycb nie dawali si; zaimid, 
ale do skromnej roli popnlarnych autor6w zniiyd si; nie 
mieii ochoty. 

Uzdolnionymi nie byli, bo zatapiaj^c si; w teoryi, 
traeili dla codziennego iycia, w podrz^dniejezych zwlaszcza 
objawach^ i czncie f interes. Wprawiaj^c 8i§ bez wytchnie- 
tia w rozwi^zywanie subtelnycb zagadek prawnycb i sily 
sw^ pami^d na opanowywanie niezmiernie obszernego zasoba 
ustaw i tekstdw, gardzili rodzajem praey, przy kt6rym bez- 
po^jteczn^ byla, a nawet wprost szkodliw^, z takim mozo- 
}em zdobyta eradycyja. Jedno jeszcze s^downictwo mialo 
dla nich pewien nrok^ i jedynym bylo wQzlem l^cz^cym ich 
z rzeczywistodciq, ale ani nawet dlugoletnia praktyka ken- 
systorska nie mogla u nich zast^pid prawdziwej znajomoici 
stosunkdw, bgd^eej udziatem tych tyiko, kt6rzy podwi9caj%c 
si; sami dnszpasterstwa i znaj^c dokladoie duchowieibstwo 
wiejskie, w moinodci tei byli we wlaAciwy do niego prze- 
mawiad spo96b. 

Trzy wi;c byly gldwne postulatai ktdrym powinien byl 
uczyni6 zado66 autor podejmujacy si; nloienia orz^dowego 
dla dyjecezyi podr;cznika: 

Bieglym by6 on mnsiat najpierw w swojim przedmiocie 
i z tajoikami wiedzy dobrze oswojonym. Konieczna w przed- 
stawienia zwi;z}od£ i przyst;pnod<S nie mialy wyklnczad nie- 
zale2nodci s^da, lecz przyczyniad si; tylko do precyzyi wy- 
wod6w. 

Wladad powinien byl stylem jasnym i przejrzystym, 
zroznmialym dla og6la i wolnym od niezwyUych wyraiefi. 

Co najwainiejsza nakoniec, czerpad mial wskazdwki 
przy ostatecznem pracy swojej redagowaniu nie z ksiii^ek 



^ 



i teoryi , ale z wtasnego doiwiadczenia i wlasnej dzialalnodci 
praktyczDej; nacisk k}ad6 by} powinien na te kierunki 
tycia koAcielnego^ w ktdrych wydarzaly fli§ w danej dyje- 
cezyi najcz^stsze i najdotkliwsze achybi^nia^ nnikaj^c tro- 
sUiwie niczego nie m6wi^cych og6lDik6w i bezpoiyte- 
cznych, danym stosuDkom nie odpowiadaj(|cych , przepis6w. 

Nie latwo nadarzyi sig m6gl czlowiek, kt6ryby l^czy} 
w sobie wszystkie wyszczegdlnione powy^ej zalety, i dwiad- 
czy to dachowiefistwie Polskiem bardzo korzystnie, ie 
znalazl sig w jego lonie dnchowny, ktdry nie zawiddt polo- 
iooego w nim przez zwierzchnika dyjecezyi zaufania, lecz 
owszem tak doskonale z zadania siQ wywi^zal, ±e ksi^^.ka 
jego, przeznaczona pierwotnie dia jednej tyiko dyjecezyi, 
rozpowszechniita si^ bardzo szybko nietyiko w calej Polsce, 
ale weszia takie niebawem w niycie i we wszystkich ia- 
nych cbrzeicijaAskich krajach, najpierw w licznych odpi- 
8ach, pdiniej w calym szerega edycyj, i at do sehyiku 
XYLgo stnlecia pozostaia jednym z najulabie&szych i naj- 
bardziej czytanych podrQczDik6w. 

Dachownym tym byl Mikolaj z Blonia, ktdry na pole- 
cenie bisknpa Poznafiskiego , Stanislawa Ciolka , napisal 
w pierwszej polowie XV wiekn dzielko o sakramentacb, 
obrz^dach kodeielnychy ekskommunice i interdyktacb; dzieiko 
ze wszech miar bardzo waine i interesuj^ce ; niewyzyskane 
jednak ani oieocenioDe dot^d naleiycie. 



I. 

Frzegl^d r9kopiB6w traktatn MikoUja z E];onia. 

Poniewai bardzo niewiele tyIko posiadamy wiadomodci 
Hikoiajn z BIoDia, a z nich moze najwainiejsze zawarte 
8^1 w r^kopisach gldwnego jego dziela, najstosowniejszem 
przeto b^dzie zalatwid siq najprzdd z materyjalem r^ko- 



8 

piflmieDiiym , oraz oceDi6 wartoid rozpoczynajfcych si; 
rokiem 1476 edycyj. 

ile moina wnosid, byla liczba kodeksdw miesses^- 
cych w sobie traktat Mikolaja o SakrameDtach tak w Pol- 
see jak zagranic^ Diezmiernie niegdyft wielk^. Poniewai jed- 
nak pojawilo 8i§ jni w r. 1476 pierwsze Strasbarskie 
wydanie dziela naszego kaDonisty, przeto nstala oczywiieie 
z tym rokiem potrzeba sporz^dzania coraz to nowych od- 
pisdw. 

Do naszych poszukiwan korzystalidmy wyl^cznie z ko- 
deksdw przechowaDycb w rozmaitych zbiorach Krakow- 
skicb, jako to: Biblijotece JagielloAskiej , Archiwnm kapi- 
talnem, i Mnzeum ks. Czartoryskich. Uwzgl^nilifimy przy- 
tem 11 rQkopi86Wy z ktdrych przypada 7 na Bibl. Jagiel., 
3 na Arcb. Kapit., a 1 na Mnzeum ks. Gzart. — Jak si; 
z szczegdiowego rozbiorn niebawem okaie, znajdnji| si; 
w tej liczbie niektdre bardzo cenne kodeksy. 

I. Nr. 2415 (Bibl. Jagiell. — Eatalog Dr. Wiai.ocKiE6o 
p. 580j. — R^kopis w malej 4-ce, papierowy, z pierwszej 
polowy XV w. Na kartacb 3 — 222 miedci si; dzielo Miko- 
}aja z Blonia; pisane bardzo wyrainie, w dw6ch szpaltach. 
Sam tekst rozpada si; na nast^pnj^ce ez;dci: 1) Przedmo- 
wa; 2} De sacramentis in generali; 3) Tractatas pro eele- 
bracione misse; 4) Seqaitnr tercia pars boins tractatns de 
censnris ecclesiasticis, de excommnnieacione, suspensione, et 
interdieto^ necnon de irregnlaritatibus inde seqaentibas. 

Pr6cz tego znajdnje si^ na kartacb 1 (1^ 2), 2 (1, 2), 
227 (1, 2), 233 (1, 2), 296 (1) dofld starannie nlo4ony rejcstr 
rzeczowy. Okoliczno66, ii; wypisanym jest rejestr na kilkn 
nie stoj^cych obok siebie kartacb wskaznje, it nioionym on 
zostal po przepisania samego tekstn, i zapelnienin dalszych 
sexterndw kodeksn. Moiemy dalej twierdzid, ie pisarz tego 
kodeksn nie przepisal rejestrn, lecz ie go owszem samo- 
dzielnie nloiyl^ a to z nast^pnj^cej przyczyny. Pomi^dzy 
kartami r;kopisn znalazia si; lutna kartka zapisana t% sam^ 



r^k^ a zawierajqca cz§dc rejestru. PoDiewa^. ta sama cz$d6 
rejestrn znajduje Bi§ i na innej kartce nalei^cej iDte^ralnie 
do mannskryptn , przeto moiemy nznsii w kartce Ininej 
cz^i bnilijona rejestru. 

Bliisze jeszcze przyjrzenie si^ tej kartce wskaznje, ie 
mamy. wladciwie do czynienia z listem prywatnym, kt6ry 
powt^roie na materyjal pismienDy spoiytkowano. Pilne wczy- 
tanie siq w wyblaUe jut pierv^otne pismo, dozwoliio zresty- 
taowad tak osnow^ lista^ jak pomieszczony na stronie od- 
wrotnej adress: 

^Honorabilis domine amice dilecte. Front direxis- 
tis ad dominnm Cristoforum pro peenniis vestris. 
Qnare sciatiS; quia dominus equitauit in Valachiam^ 
sed de die in diem suns speratnr aduentns Leopolim, 
et dnm yenerit, extunc snper proximum festum Natiui- 
tatis domini ipsas vobis dirigat pecunias absque quauis 
negligentia. Datum in Leopoli feria tercia pro- 
xima ante festum sancti Martini. Anno domini Mo 
CCCCXXVIIo. 

Nicolaus de Stradow 
amicus honorabilitatis vestre. 

( — in dorso — ): Honorabili domino Jacobo preposito 
in GemelinO; amico et patri sibi amantissimo**. 

Na pierwszej za6 kartce naszego r^kopisu nastQpuj^oa 
znajduje si^ notatka: 

,ilste liber est domini Petri Skawynsky, altariste 
ecdesie s. Marie, emptus per eundem apnd domi- 
nnm Gyemyelensky pro II florenis, {recentiori manu) 
et legatus Magistro lohanni de Skavina ; decretorum 
doctor!*'. 

Kombinuji|C zawarte w li^cie i notatce wskazdwki, do- 
chodzimy do wuioskil, ie pierwszym wladcicielem kodeksu 
Nr. 2415 by} Jak6b proboszcz z Jemielna, ie korrespon- 
dowal on w jesieni r. 1427 z bawi^cym we Lwowie Miko- 
iajem ze Stradowa, i ie obr6ci} otrzymany w Listopadzie 

Wyds. fil- lof. hittor. T. IXIII. 2 



10 



tego rokn list ze Lwowa na brnlijon do rejestra, kt6ry za- 
mie6ci6 chcial przy odpisie traktatu Mikolaja z Blonia. 

Zu^ytkowuj^c datQ przytoczonego powyiej lista jako 
6rodka do bliiszego oznaczenia chwili, w kt6rej spon^dxal 
Jemielifiski proboszcz swdj rejestr, moiemy twierdzi<i, ie 
pracy tej dokonal w niezbyt odlegtym czasie od chwili 
otrzymania pisma ze Lwowa , dajmy na to mi§dzy r. 1428 
—1430. 

PoDiewai za6y jak zaznaczylidmy poprzednio, dokona- 
nym zostal zawarty w kodeksie Nr. 2415 odpis traktata 
Mikolaja z Blonia^ przed nloieniem zamieszczoDego w tymie 
r^kopisie rejestra, przeto moiemy z wszelkiem uznai pnw- 
dopodobiefistwem ; ie pochodzi saim odpis w katdym razie 
z czasn przed r. 1430. 

Jak przekonamy siQ z analizy innych ta nalei^cych 
r^kopisdw, zawiera kodeks Nr. 2415 najwcze&niejsz^ z ma- 
na8krypt6w krakowskich kopiJQ ^) traktatu Mik<rfaja z Bio* 
nia, na szczegdlniejsz^ przeto zaslagnje uwagQ. 

11. Nr. 4164 (Bibl. Jagiell. — Ratal. Dr. Wislockibgo 
p. 873). P.^kopis papierowy^ formata male fol., pisany 



') Pr6cz tak wczednego odpisu traktatu Mikolaja z Konia 
zawiera r^kopis Nr. 2415, jeszcze kilka innych bardzo 
ciekawych zabytkdw: 1) „Modu8 inquirendi super Statu 
Ecclesiae generalis" fol. 228 — 232, ktdry oglosili^my w V 
Tomie Arch. Komm. Hist. — 2) Compendium prawa 
kanonicznego w 5 ksi^gach wraz z rejestrem fol. 235 — 
296. Pocz^tek tego compendium brzmi w sposdb nast^pu- 
j^cy: Labia sacerdotnm custodiunt scienciam et legere re- 
quirnnt ex ore eias. Quia angelus domini. . . . poczem na 
karcie nast^puj^cej (fol. 236-o) czytamy: Ut autem aaoer- 
dotibus via pateat ad scienciam iuris canonici, lobaunes 
frater humilis de Presburk de ordine fratrum 
minorum, quidam lector MaykburiensiS| snmmu 
lam iuris canonici, quam habemus pre mani- 
bus, communi vtilitati deseruiens conpilauit, ut prudens 
lector inveniret in ea, quid ad iuris eqaitatem, quid ad 
consilii vtilitatem, quid casualiter, quid localiter teneatur. 



11 



w dw6ch szpaltach charakterem z pierwdzej polowy XY-go 
wieka. Na kartach 1—78^ miedci si^ odpis traktatu Miko- 
iaja, ale niecalj; braknje bowiem w kodeksie 3 pocz^tko- 
wyeh kartek. Tekst rozpoczyna 8i§ od 8}6w ^secundum sta- 
tam fidei^ a najblitozy nst^p aosi nagldwek „De accidenti- 
bus baptismi^. Z powodu fragmeDtarycznego stann naszego 
manoskrypta zachowaly siQ tylko na8t§puJ4ce napisy : fol. 38. 
„Seqaitnr tractatas secandus de celebracione missaram^ ; 
oraz fol. 58-0 ^Sequitar tercia pars haias tractatas de cen- 
saris ecclesiasticiB, scilicet de excommunicatione^ suspensione 
et interdicto, necnon de regularibns (s) inde sequentibus. 
Na koAca czytamy : „Expliciunt Statuta proyincialia per ma- 
nns lobannis de Viyno anno d. MCCCCXXXIIII-o. — Orate 
pro eo ipsa legentes^^ Uwaga ta jest oczywidcie myln^, i za 
tak% nzna} tei j^ sam kopista t. j. Jan „de Viyno'', prze- 
kreilil jq bowiem zaraz po napisaniu. Popelnion^ w tym 



et ex hoc patet causa efficiens et intentus autoris. Causa 
materialis est^ circa quam versatur intencio, et hoc sunt 
canonesy decretaleS; epistole romanorum pontificum. Causa 
formalis est duplex: forma tractatus et forma tractandi etc. — 
Zapoznawszy 8i§ bliihej z tre§ci% tego coupendium na- 
potkalem w niem na wyraz polski (orkisz), zk^d wnosz^, 
ie posiadamy w kodeksie Nr. 2415 przerdbk^ dokonan^ 
przez jakiegod nieznanego nam kanonistQ Polskiego 
z summy prawa kanouicznego napisanej przez MinorytQ 
Jana z Preszburga. Ranonisty tego imienia nie przytacza 
Schulte w swojej „Ge8chicbte der Quellen und der Litte- 
ratnr des kanonischen Rechts*', prawdopodobnem jest 
przeto/ te oryginalne jego dzielo t. j. jakad ^summula 
iuris oanonici^ nie zostala dotychczas odszukan^ 1 opi- 
san^. Tern samem zyskujemy w r^kopisie Nr. 2415 nie- 
tylko kanonistyczny utwor Polskiego uczonego^ ale zara- 
zem wladomod6 o nieznanym zreszt^ pisarzu, Janie z Presz- 
burga. — 3) Tractatus de sacramentis compilatus per 
doctorem Zyttauiensem, — o ile si^ moglem przeko- 
na6, nieznany rdwniez w naukowej literaturze. — Obu na 
koAcu wymienionym pismom zamierzamy podwiQci6 osobn^ 
prac^. 



12 



vyp^dkn posT&f wythimaciye raotna najprfdzej prajpusz- 
CBi.j%c ie vrkoncul pnEe|Hsywaci wspolczeinie kopije trak- 
tatB Mikohi^ t Blonia i Stmtntdw prowincyjonalnych , pra- 
wdopodcbnie Kaliskicb a r. 1420; w takim razie cz^ 
mumgi, t j. lawarta w niej data odnosid by si; mogla i Jo 
b^%oe^ w Bowie odpisu. WskazAwki paleografieine po- 
twierdzaj^ nasi wniosek najxapdniej. 

IIL Xr. 727 (BibL JagielL — Katal. De. WiSfcOCKiEGO 
p. 2l:<\. Efkopis papierowy, fonn. male folio , zawiera p. 
241 — 142 odpis traktatn Mikofaya z Blonia nskatecrDiony 
w dw6cb npaltach priei 4 a n^a kopistdw (pierwsza 
rtka: p. 241—292; drnga: p. 293—306; tnecia: p. 307— 
3i>8; ezwarta: p. 369-441). Str. 393-416 stanowiii od- 
dxielny awitek praezDaezony zapewne do ionego egzempla- 
rza traktatn o Sakramentacb, a tyiko przez nieawag; wkle- 
jooy do naszego kodeksn. Zawarta na stronicach tych czf^ 
tekstu odpowiada cz^i traktata pomieszczonej jot raz, 
p. 315 sq. 

PodziiJy w tekscie 8% nast^paj^ce: 1) De sacramentis 
in generali; 2) Seqoitar tractatas secandus de celebracione 
missaruiD, 3) lacipit tercia pars hnius tractatus de censaris 
ecclesiasticisy scilicet de excommanicacione, suspensione, nee- 
DOD de irregularitatibas exinde seqaentibas. 

Przy koAca taki^ czytamy notat^: . Explicit liber, qui 
dicitar Sacramentale, editos per magistrum Nicolanm de 
Blonye, decretoram doctoreniy Rectorem ecclesie parrochialis 
in Cirsko, necnon canoDicnm ecclesie Eathedralis Plocensu 
ae collegiate Warschoaiensis. £t hic, qui scripsit, fait Jaeobns 
de SobDOWOy et est finitas die Satarni XV-a mensis luniii 
anno domini millesimo qaadriogCDtesimo tricesimo sep- 
timo etc.*" 

IV. Nr. 1467 (Bibl. Jagiell. — Katal. Dr. Wislockibgo 
p. 361). Kodeks papierowy, forroata male folio zawiera na 
str. 1—209 zapisanych w dw6cb szpaltach Sacramentale 



13 



Mikolaja z Blonia, oraz dokladny bardzo rzeczowy rejestr 
Da 8tr. 209--232. 

Przy koficn znajdnje si^ nast^puj^cy dopisek: „Expli- 
cit Sacramentale magistri Nicolai de Blonye deoretoram doc- 
toris ad peticionem Reverendi patris domini Stanislai epi- 
scopi PoznaDieDsis compilattim. Scriptum per Vincenciam 
lohannis de Eazimiriay terminatnm sen finitum sabbato in 
vigilia s. Calixti pape, XIII die mensis Octobris, anno do- 
mini Millesimo qnadringentesimo XLIII-o in Craconia sub 
castro Cracouiensi penes s. Egidinm''. 

W tekseie zamieszczonym w niniejszym mannskrypcie 
niema ani rnbryk ani podzialn na 3 cz^dci, ale mimo tego 
twierdzi6 mo2emy, ie Sacramentale przepisanem zostalo z r$- 
kopisn rnbrykowanego i zachowuj^cego podzial na 3 odrgb- 
ne traktaty; bo na strouie 110 na marginesie gdrnym czy- 
tamy: aSeenndnsTraetatus". Zaznaczamy przytem, 2e w oma- 
wianej obecnie kopii braknje czterowiersza; na kt6rym 
koAczy 8i$ dzielo Mikolaja z Blonia. 



V. Nr. 159 (Arch. Eapitul. — Katal. ksi^dza kan. 
PoLKOwsKiEGO p. 92 Nr. 131). Eodeks papierowy formata 
male 4-o, nieliczbowany, i obecnie przez robaki bardzo znisz- 
czony. Odr62nione w nim s^ wyrainie czgdci druga i trze- 
cia: ^Incipit tractatas secundus de celebracione missarnm^, — 
„Tercia pars tractatus hnins de censnris eccIesiasticiS; scilicet 
de excommnnicacione, snspensione et introdaccione (s), nee- 
non de irregnlaritatibns inde seqnentibns". 

Przy koficn po zwyklym czterowierszu czytamy: „Ex- 
plicit sacramentale per manus Mathie de Lomza^ finitnm die 
sabbatino post diaisionem apostolonim anno domini Mo 
CCCC-o XLV-o etc. Thako myly thako myly«. 

Tekst przechowany w tym kodeksie jest bardzo po- 
prawny i z wyj^tkiem niewieln uchybieA naleiy do naj- 
lepszych. Pomi^dzy kartami jego znalazlem zakladkQ^ na 
kt6r9 Qiyto fragmentn listu. Cz^fid jego i calkowity adres 
molebnem jeszcze bylo odczytad : 



14 



„SaIu8 a domino vestre Paternitati. VeDerabiliB 
domine, pater amantissime. Dominos Stanislaas Beetor 
Ecclesie in Yilczyska frater noster carissimns eqaitando 

de Sinodo prenenit 

( — in dorso — ) ^Honorabili domino Martino patri 
amantissimo, Rectori ecclesie parrochialis in Corzenna*. 

(P. S.) nCrisma; secandum iobetis, mi8[i]^. 

VI. Nr, 160 (Arch. Kapitul. — Katal. ks. kan. Pol- 
KOWSKIEGO p. 92 Nr. 132). Eodeks papierowy, form, male 
4-to, zniszczony bardzo od wilgoci, zapisany w calej szero- 
kosci, nieliczbowany. Obejmnje pr6cz wst^pn ez^ci nastf- 
puj^ce : 1) j^Sequitnr de Sacramentis in generali" ; 2) „Inci- 
pit tractatus secandas de celebracione missaram*; 3) ^Se- 
quitar tercia pars haius tractatas de ceosuris ecclesiasticis, 
scilicet de excommanicacoine , snspensione et interdicto, de 
irregularitatibns inde seqnentibns^S 

Przy koAca po czterowierszu taki siQ znajdnje dopisek: 
^Explicit Sacramentale finitam secunda feria ante lestom 
translacionis sancti Stanislai per manns Alberti de Podo, pro 
quo sit dens benedictns cum sua matre virgine Maria in 
sccula seculorum amen, anno domini M-o 454. Qui scripsit 
scripta manus eius sit benedicta''. 

W kodeksie tym znajdcg^ si^ pr6cz tego t^ sama r^k^ 
spisane dwa kazania : 1) De sancta TrinitatO; 2) Feria tercia 
Peutheco8to9, ktdre jednak, o ile si^ zdaje^ nie pochodz^ od 
Mikoliga z Bionia. Pordwnanie z drukowanemi kazaniami 
uaszego kanonisty nietylko dowodzi, ie obu powyiej wymie- 
uionych w edycyi Strasburskiej niema, ale pozwala nam 
nadto stwierdziii znaczne r62nice w fakturze^ kt6re t«m wi$k- 
szoj 8% donioslodci, ^.e badowa wszystkich autentycznych 
kazai Mikoliya zupelnie jest identyczna. 

VII. Nr. 2213 (Bibl. Jagiell. — Ratal. Dr. WistocKiBGO 
p. 531). R^kopis papier., form, male 4-0| zapisany w edej 
szerokodci, zawiera na kart 1—145 traktat Mikolaja odrAi* 



15 



niaj^c w nast^pnj^cy sposdb skladowe jego cz^dci: „Se- 
qaitar de Sacro Canone sea de officio misse etc. Jhesn 
Christe, virgo Maria"; — „De excommuDicatioDe sequitar". 

Na koficn miedci sif taka notatka: ^Anno domini Mil- 
lesimo CCCG sexagesimo. Explicit iste liber per lobaDnem 
de Dambycza dictam Czoschek. In nomioe patris et filii^. 

Mannskrypt ten doM niedbale pisaDy, mniejszej let 
jest niieli inne wartofici. 

Vm. Nr. 158 (Arcb. Kapitul. — Katal. ks. kan. Pol- 
KOWSKiEGO p. 91 Nr. 130). Kodeks papier., form, male 4-o, 
nieco zniszczony od robak6w i wilgoci, zapisany przez calq 
szerokoM i nieliczbowany; zawier^ traktat Mikolaja z Bio- 
nia z zachowaDiem podziala na 3 cz^dci: „Seqaitnr 2-n8 
tractatas de celebracione missarum"; — ;,Seqaitnr tercia 
pars huins tractatas de censnris ecclesiasticis scilicet de ex- 
commanicacione, snspensione, interdiccione, necnon de irre- 
golaritatibns inde seqnentibas". 

Po koficowym czterowiersza czytamy: ^Explicit sacra- 
mentale editam per yenerabilem yiram dominnm Nicolaum 
doctorem decretoram Cracoyieosem , plebanam Girviciensem 
(s), Canonicam Warscbavyensem, et est finitam die sabbatino 
infra octaaas Corporis Gbristi anno domini Millesimo 464.— 
Finis adest operiS; deo sit fassas bonoris etc." 

Na trzech ostatnicb stronicacb tego manaskrypta wy- 
pisanych jest kilka formal na „benedicciones in die pasce", 
a mianowicie: 1) B. Agnoram, 2) B. carninm, 3) B. panis, 
4) B. lardi, 5) B. oaornm, 6) B. casei, 7) B. casei et oao- 
mm, 8) B. salis. — Niektdre z tyob formal zgodne s^ za- 
pebie z temi, ktdre pomieszczone zostaly w Agendzie Era- 
kowskiej z r. 1514 fol. LXXXVIU— XCffl, w innych zacbo- 
dz) pewne odmiany. 

EL Nr. 2403 (Bibl. Jagtell. — Katal. Dr. Wislockiego 
P' 577). Kodeks papier., formata male 4-o, pisany w ca- 
lej szerokoi&ci i akonczony w r. 1469. Dzielo Mikolaja Blo- 
nia miedci siQ w nim fol. 50 — 157 ; zaznaczone s^ w tym 



16 



odpisie podzialy nastepnj^ce: „Seenndti8 tractatns de cele- 
bracione misse^; — ^Sequitur tercia pars ete.^ 

Interesnj^cjm jest ten manuskrypt z powodn glos 
roarginesowy eh pomieszczoDych przy traktacie Daszego ka- 
nonisty. Jedn^ z nich, wypisan^ w rozdziale o malieAstwie 
przy 6-tej i 7-inej kauteli, podajeiny dia przyUada: ^Qoan- 
docunqae vxor alicnins sepe cum aliqno eolloqnitar, tone 
maritas debet enm monere trina vice, ne colloqoatar, et 4-to 
testes ponet et aceedet iadicem enm testibas, et si earn 
inveDerit in dome sna post monicionem , potest enm inter- 
ficere". 

X. Nr. 2600 (Bibl. Jagiell. — Katal. Dr. Wislockiego 
p. 618). Eodeks papier., formatn mate 4-0, z polowy XV 
wieku, pisany przez cat^ szeroko66, zawiera na str. 1 — 229 
fragment traktatn Mikolaja z Blonia, rozpoezynaj^cy siQ od 
rozdzialn poswi^conego sakramentowi poknty, a mianowicie 
od mbryki: „Sequitar praetiea hnins sacramenti (peniten- 
tie)"; podzial na 3 cz^dci zachowanym jest i w tym odpisie: 
^Seenndus tractatns de celebracione missarnm^; — „Tercia 
pars etc.** 

Po koficowym ezterowierszn czy tamy jeszcze : ,,Expl]cit 
sacramentale per me Nicolaum snccentorem in Cznlycze, na- 
cione de Proszynowicze''. 

XI. Nr. 1778 (Mnzenm ks. Czartoryskicb). Eodeks pa- 
pierowy z polowy XV wiekn, pisany przez cal^ szerokoM, 
lecz nie zawieraj^cy ani podzialu na cz$dei ani rnbrykowa- 
nych nag}dwk6w. 

Tekst dziela Mikolaja z Blonia jest we wszystkich wy- 
liczonych odpisach, pomijaj^c nieliczne mniejszej wagi ro- 
inice, znpelnie jednolitym. 

Znaczniejsze odmiany zachodz^ dopiero w mbrykach, 
CO oczywidcie przypisa6 naleiy kopistom. Wobec tego jed- 
nak, ie posiadamy kilka bardzo wczeAnych kodeksdw, 
podaj^cych nam tekst traktatn w jego najwiemiejssej 



17 



postaciy zbytecznem by bylo Ua66 wi^kszy nacisk na drn- 
gorz^D^ t§ okoliczno66. 

Omdwione przez nas kodeksy przypadaji^ na okres po- 
mi^dzy r. 1430 — 1464. Kiekt6re z nich zawieraji^ dzielo 
Mikolaja z Blonia, jako jedn^ tylko sw^ cz^dA sUadow^, i te 
84 najdawbiejsze y inoe mia}y za przeznaczenie ten jeden 
tylko reprodnkowad utw6r. 

Tjtal naszego traktata brzmi we. wszystkicb najlep- 
szych mannskryptach zgodnie: ^Sacramentale^, i wszystkie 
tei prawie kodeksy uwidaczniaj^ podzial jego na trzy od- 
r^bne cz;§ci. Te zaii odpisy, w kt6rych przeprowadzonym 
Die zostal ten podzia}, pochodz^ oczywidcie od mniej dba- 
lych i mniej samieonycb kopistdw. 



11. 

Fneg^d drnkowanych edycyj traktatn Mikotaja z Blonia. 

Wobec tegOy it bardzo skrz^tnie zanotowane zostaly 
wszystkie znane wydania dzie^a Mikolaja z Bionia w chro- 
nologicznej Biblijografiji Polskiej Dyr. Estreichera/ zbyte- 
cznem by z naszej strony bylo wyliczad je powt6rnie. 

Nie zahiechalidmy, minn) tego, znacznej liczby edycyj 
dokladnie przegl^dnqc; i skolacyjonowa6 ich z tekstem prze- 
chowanym w najdawniejszych kodeksacfa. 

Uci^iliwa ta praca doprowadzila nas do nast^pnj^cycb 
wynikdw: 

1) Pomi^dzy wydaniami rozrdinii naleiy kilka grnp 
wedhg miejsca drokn ; mamy wi^c grnp9 Strasbnrsk^, Era- 
kowsk^y Parysk^ Weneck^, Lngdnfisk^. 

2) Prototypem do wszystkicb nastQpnych edycyj byly 
wydania Strasbarskie, sporz^dzane w oficynie Mareina Fla- 
cba od r. 1476—1499. 

3) Wydanie Strasburskie opiera si$ na r^kopisie r6- 
tni^cym sif w rnbrykowanin od opisanych powyiej kode- 
k86w; zawiera krdtki wykaz rzeczy „ Tabula huius tracta- 

Wjds. filosof. hUtor. T. XXIII. 3 



18 



tofl^, nmieszczony na ssanjm kofica i nloiony najpewniej 
dopiero w chwili przyst^ienia do drnkiL Xa ostatniej stro- 
nicy teksta po koAcowym czterowierszn, zamieszczoiui je8t 
notatka: ^Finit tractatos perntilis de administracione sacra- 
mentoium, de expositione officii miBse, de dicendis horis ca- 
nonicis, deqae censnris ecclesiasticis canonice obsemandis^. 
W edycyi Strasbnrskiej z r. 1512, kt<^ra si; pojawila 
w drnkarni Jana Knoblocha, ta tyiko zachodzi r6inica, ie 
pomieszczonemi zostaly czterowiersz i notatki dopiero po 
wykazie rzeczy. 

4) Edycyja Erakowska z r. 1519 nskutecznioDa przez 
Jana HatJjEBA jest przednikiem wydania Strasbarskiego 
z t^ tylko odmiao^, ie czterowiersz znajdaje si§ zaraz po 
tekscie, a notatka dopiero po tablicy; — edycyja Macieja 
i Marka Szarfenbergdw z r. 1529 jest przednikiem poprze- 
dniej z malo znacz^cemi odmianami w nibrykowania (op. 
,,caatele obsernande^ zamiast „cantele circa predicta obscr- 
nande*'), oraz z pominiQciem czterowiersza i notatki. Wykaz 
rzeczy jest rdwniei nieco innym, bo jeszcze bardziej skrd- 
conym. 

5) Wydania Paryskie (mialem pod r^k^ z r. 1510 
i 1527) s% przedrnkami edycyi Strasbnrskiej , wykonanemi 
pod wzgl§dem typograficznym bardzo pi^knie, z obszememi 
i dokladnemi wykazami materyi. 

6) Wydania Weneckie i Lngdn&skie obrachowane na 
wi^ksze rozpowszechnienie y odpowiadaj^ dzisiejszym edy- 
cyjom kieszonkowym i dwiadcz^ wymownie o poknpie, ja- 
kiego doznawalo w drugiej jeszcze polowie XVI stnlecia, 
dzieto polskiego kanonisty. 

Z tych nwag wyplywa, ie do ocenienia warto§ei drn- 
kowanego tekstu ^Sacramentalis'' Mikolaja z Blonia wy- 
starczy nwzgl§dnienie kt6rejkolwiek z identycznych mi^zy 
sob^ znpebie edycyj Strasburskich z XV wiekn. 

Por6wnanie druku z r^kopismami pozwala skonstato- 
wad caty szereg niedokladnodci , z ktdrych oczywificie ca^M 
znaczna mniejszej jest wagi; tak np. gdy zamiast poprawoej 
mbryki: ^De sacramentis in generali" m^j^ wszysUue wy- 



19 



dania: «De sacramentis in genere." Nie brak jednak i ta- 
kich blfdiWy kt6re atradniaj^ wladciwe zrozamienie rzeczy, 
lab pozbawiaj^ nas ciekawej jakiej wiadomodci. PrzytoczQ ta 
jeden, ale bardzo charakterystyczny przyUad. W rozdziale „de 
dicendis horis canonicis*' rozbieraj^c pytanie^ czy moie biskap 
dyspensowai chlopca maj^ego wi^cej m± 7 lat „qai ex di- 
spensatione obtinet beDeficinm non caratum, et nescit boras 
legere," powohije sif M]ko}aj z Blonia na: „Batio magistri 
Stanislai de Scab! nam domini mei in qnadam positione 
sna.^ Eanonisty nazwiska tego nie znamy, ale skolacyjono- 
wawszy odpowiedni nst^p edycyi z kt6rymkolwiek z mann- 
skryptdWy przekonywamy siQ, ie czy tad trzeba nie Scabi- 
nam ale Scarbimiria. Zysknjemy przeto ciekaw^ wia- 
domo6<Sy te Mikolaj poczytywal Stanislawa ze Skarbimirza 
za swego mistrza. 

Nie moiemy oczywidcie podawa6 w niniejszej pracy 
wykazn wszystkich mytek, ktdre zachodzq w edycyjach, ale 
samienne zestawienie drnkowanego tekstn z poprawnemi ko- 
deksami npowainia nas do wnioskn, te nie mote nchodzid 
wydanie Strasbnrskie bynajmniej za doskonale. Rozporz^- 
dzaj^c cho6by temi tylko r^kopisami, kt6re si^ znajdnj^ 
w Krakowie^ dalaby siQ askntecznid wierna edycyja Mikolaja 
z Blonia, eo tembardziej nawet nwaiam za dod6 wainy nan- 
kowy postnlat, 2e dopiero po rozwi^zanin na nowoczesny 
sposdb licznyeh cytat, ktdre nagromadzil Mikolaj z Blonia 
w swem pii&mie^ staloby si^ ono dla naukowych badaA za- 
petnie przyst^pnem. 

ni. 

^ka dat z iycia Mikolaja z Btonia. 

Zabytki rgkopidmienne, w kt6rycbby najwlaAciwiej bylo 
6znka6 za szczegdlami do biografii Mikolaja z Blonia, 
nie zostaly dot^d ani wydane, ani przesznkane. Z tego po- 
woda rozporz^dzamy na razie bardzo tylko szcznpl^ wiq- 
zank^ fakt6w i wiadomodci. 



1 



20 

Rodzinnem miejscein naszego Mikolaja bylo prawdopo> 
dobnie to Blonie, kt6re zoajdnje siQ wedlng tabeli z r. 1827 
w wojew6dztwie Mazowieckiem, obwodzie Warszawskim, po- 
wiecie Blo^kim. Ojcn jego bylo na imif Falislaw. Na nni- 
wersytet Erakowski zapisal si^ Mikolaj w r. 1414 za re- 
ktoratu siynoego kanonisty mistrza Paw}a syna Wlodzimie- 
rza '). Rok przedtem dzieriy} po ISIetniej przerwie Stanislaw 
ze Skarbimirza po raz wt6ry berlo rektorskie. 

W gradnin r. 1415 promowaoy zostai Mikdaj na ba- 
kalarza .in artibns^ za dziekanata mistrza Jak6ba z Jaala'); 
a w 6 lat p6iniej doBt^pil godno&ci mistrza *). Dziekanem 
by} pod6wczas Stanislaw z Piotrkowa. W tym samym rokn 
kreowanym zostal na mistrza mi^dzy innymi takie Hikolaj 
z Brzega, ktdry sprawowaK nrz%d rektorski w r. 1433. Na 
nniwersytecie zetkn^d si; mosial Mikolaj z Tomaszem ze 



^) Album studiosornm Uniwers. Grac. p. 35 : „Nicolans Pbali- 
slai de Blone dedU 6 grossos.*' 

') Anno domini millessimo CCCC XV ante natalem domini in 
decanatu Magistri Jacob! de lassel, by ad gradum bacca- 
lariatus in arlibus sunt promoti: Caspar de Craconia, Vin- 
cencins de Gird, Nicolans de Blonye, Cristofoms de 
Landiscbnty Johannes de Baboschowa, Petms de Snli- 
borzwo, Thomas de Dobrzin." — Statata necnon liber 
promot ed. Maczkowski p. 9. 

') „In tertio examine, anno domini MOGCC 21 infrascripti 
ad gradum magisterii sunt promoti et hoc ordine collocati : 
Ottho de Climenthow, Nicolans de Brega, Vincencins de 
Brega, Nicolans de Blonye, Frater Jodocns de Wra- 
tislavia, Nicolans Buthneri de Cracouia, Thomas de Xanaz, 
Johannes de lastrs^bye.^ — Stat necnon lib. prom. ed. 
Muczkowski p. 14. Przy tej sposobnodci prostnjemy mylne 
zdanie Maciejowskiego (Pidmiennictwo Polskie I, pag. 
344 — 345), kt6ry odr(5iinia dwdch Mikolajdw z Blonia, 
z kt6rych jeden mial by6 autorem traktatu i kazaA, a dmgi 
bakaiarzem i mistrzem „in artibus^ na Krakowskim nniwer- 
sytecie. Jak wspomnielidmy jui powyiej nazy wa Mikolaj Sta* 
nislawa ze Skarbimirza „dominus mens,*' to znaczy, ie uwaia 
go za Bwojego mistrza, nanczyciela. Poniewaib zaS wykla^ 
dal Stanislaw wladnie w tych latach na uniwersytecie 



21 



Strz^piDa, z Mikolajem z Ealisza i Janem Elgotenr, ktdrzy 
tak wybitne zaj^li pbiniej stanowisko w bierarchii kodciel- 
nej i nance. Z profesor6w przejql siQ Mikolaj z Btonia naj- 
wi(cej wyktadami Stanislawa ze Skarbimirza. Bardzo nam 
przychodzi ialowai, ie nie znamy kanonistycznyeh dziel 
znakomitego tego nczonego, ktdrym nasz Mikolaj bardzo wiele 
z pewnoAci^ zawdzi^czah Stanislaw ze Skarbimirza byl nie 
tylko slynnym kanonist^, ale i wielkim kaznodziejq. W obu 
tjrch kiernnkach poszedt nczefi w dlady swojego mistrza, 
i wslawil BiQ nie tylko nankowym traktatem, ale takie znacz- 
n^ iloAci^ bardzo znamienitych kazaA, drukowanych w XY 
wieka i pdtniej po kilkakrod zagranic^ 

Kiedy zostal Mikolaj ^doctor decretornm/' nie wiemy; 
te nim by}, dowodz^ notatki dol^czane do odpis6w jego 
traktata. 

Prawdopodobnie wyUadal Mikolaj czas jakid na nni- 
wersytecie Erakowskim; wyniienionym przynajmniej jest on 
mi§dzy „doetores et magistri^ bezpodrednio przed Janem 
Elgotem *). 

Do tego samego zapewne czasn, tj. mniej wi^cej do 
lat 1422 — 1427 odniedc naleiy dokument kr61ew8ki, doty- 
cz%cy naszego Mikolaja, ale nieszcz^Aliwym trafem znany 
nam tylko, jako pozbawiona daty formula. W akcie tym 
odnosz^cym si§ do zamiany beneficyj6w pomifdzy Jarandem 
z BernaciCy kanonikiem Wloclawskim, a Mikolajem z Blonia, 



Krakowskim, kiedy znajdowal si§ w liczbie ucznidw Mikolaj 
z Blonia, poniewai dalej nie ma w tym samym czasie, 
ani blisko przedtem lab potem, innego w Erakowie scho- 
lara tego imienia, poniewai nakoniec wyrainie jest Mikolaj 
we wstQpie do traktatu, oraz w jednym z r^kopisow na- 
zwany nietylko ^doctor decretornm," ale takie ^^magister," 
wi^c iadnej nie moie ulegad w^tpliwodci, te istnial W8p<5}- 
czednie jeden tylko uczony kaplan nosz^cy imiQ Mikolaja 
z Blonia, i te to on wladnie kumnlowal w jednej osobie 
wszystkie te tytuly i godnodci, ktdre Maciejowski nwai^a 
za wystarczaj^c^ dla dwojga liidzi. 
') Album Studiosorum Univ. Crac. p. 6: „Magister Nicolans 
de Blonye Decretorum doctor." 



22 



nazwany jest tenie „eapellanas noster,^ i nosi prdcz tego 
przjdomek Pczolka. 

Charakterystyczne to przezwisko pozostaje zapewne 
w zwisflka ze skrz^tnem nsposobieniem naszego Mikolaja, 
kidrj gromadzil oiezwykle zasobj wiedzy z dordwnnj^c^ 
pszezole pilnosci%. 

Jako kapelan krdlewski czynnym by} Mikolaj z Btonia 
przedewszystkiem w kancelaryi nadwornej, gdzie pomagal 
notaryjnszom krdlewskim w pracy, kierowanej przez podkan- 
clerzego. 

Podkanclerzym by} w latach 1422 — 1428 StaDi8}aw 
Ciolek; p6iDiejszy bisknp PoznafiskL Migdzy iii}odziatkim 
ale nczonym kapelanem, a wytrawnym politykiem i mistrzem 
dyplomatycznym zawi4za}y siQ jut wtedy bliisze stosnnki, 
kt^re na ca}% karyjer§ Miko}ajay oraz na nankow^ jego dzia- 
}alnod<i nie pozosta}y bez wp}ywii. 

Eapelani krdlewscy otrzymywali zazwyczaj bardzo szyb- 
ko rozmaite beneficyja, kt6ryeh patronem by} sam monar- 
cha. Pierwszem zaopatrzeDiem naszego Miko}aja 8ta}a si^ 
altaryja na zamka Przedeckim, ktdr^ jednakie nie d}iigo 
zatrzyma}. 

Mimo bowiem nzyskania stopni naukowych i mimo }a- 
twodci; z jak^ Mikolaj m6g} dwietn^ zrobic karyjer^ na ten 
lab inny sposdb, t^skni} on do prawdziwie kap}a&8kiego za- 
woda, kt6ry nwaia} za nieroz}%czny z dnszpasterstwem 
i gloszeniem slowa Boiego. Altaryja byla syneknr^ nie zo- 
bowi^znj^c^ jej posiadaeza do jakiejkolwiek pracy. Miko}aj 
wolalby rozwin^d dzi^alnod^ jako pleban, i przyj^} tei cb$t- 
nie zrobion% mn przez kanonika W}oc}aw8kiegOy Jaranda 
z Beruacic, propozycyJQ zamiany altaryi na probostwo w Char- 
lapii mniejazej, wsi nale^cej do archidyjecezyi Gnieiniefi- 
skiej. Er61 zgodzii sif na t^ pertraktacyj^, i ndzielil Jaran- 
dowi prezenty na altaryJQ Przedeck^, poczem azyski^ tenie 
inwe8tytur§ od WJodawskiego biskopa *). 



^) Odno8z%ce 8i§ do tej sprawy formuly znajdiy^ 8]§ w ma- 
nuskrypcie Bibl. Jagiell. Nr. 348 p. 342. Pierwsza z nich 



23 



Prawdopodobnie opuicil Mikotaj po dokonanej zamianie 
Datjrchiniast Krak6w i obj^l zarz^d swojego probostwa. Wai- 
ny ten w iyciu naszego kanonisty wypadek nast^pil w kai- 
dym razie na kilka lat przed nzyskaniem przez Stanislawa 
Cidka stolicy Poznafiskiej, inaczej bowiem Die daloby si^ 
wythimaczyd gl^bokie doAwiadczenie , jakiego daje Mikolaj 
na kaidym kroku dowody w traktacie o Sakramentach , kt6ry 
jak zobaczymy niebawem, napisanym zostal najp6iniej w r. 
1430. 

Tymczasem posun^l siQ dawny zwierzchnik Mikolaja 
na wyiszQ godno66; 29 Sierpnia 1428 r. odbyla si^ w No- 
wym Eorczynie konsekracyja podkanclerzego , Stanislawa 
Ciolka, na biskupa PoznaAskiego, a nowy ksi^ie kodcioJa 
Die zapomnial o kapelanie krdlewskim, ktdry tak rycblo 
QSiiD^l sis Z6 Dwora do cichego probostwa w Gharlupii. 
Hianowany kapelanem ^) bisknpim nie indgl siQ Mikolaj wy- 
mdwid od czynniejszegp iycia^ tembardziej, te zaszczytne 
polecenie, kt6re niebawem otrzyina}, przypadaio dobrze do 
jego zdolno6ci i zamiardw. 



opatrzona nagMwkiem: ^Presentacio Regalis pro qnodam 
sao" brzmi w skrdcenia, jak nast^puje: ^Wladislaus... lo- 
hanni... episcopo WladislanieDsi... Quia honorabilis laran- 
dns de Bemaczicze canoDicns Wladislauiensis et Nico- 
lans de Blonye dictns Pczolka^ capellanns no- 
ster, cupientes se permntatia locis salubrius exercere 
ipsornm beneficia altenitrnm conmutamnt , ita^ quod ipse 
J. snam ecclesiam parrochialem in minori Charthlnpya 
Gneznensis diocesis pro altari in castro Predecensi, cnins 
coUacio, presentacio, sen queuis alia disposicio ad nos di- 
noBcitnr pertinere, consensu nostro ad id accedente predicto 
Nicolao tradidit et contulit... ** Druga bezpodrednio po pierw- 
szej id^oa formala ma napis: ^Innestitara canonici in al- 
tare^ a tre66 jej zamkn^6 siQ daje w nast^pnj^cych wy- 
razach: „Iohannes episcopns Wladislauiensis... domino la- 
rando... de eodem altari providit.*' 
') 2e Mikolaj z Blonia byl istotnie kapelanem Stanielawa 
Ciolka, dwiadczy przedewszystkiem wst^p do „Sacramen- 
tale,^ w ktdrym czytamy: „Porro Nos Stanislaus... epi- 



24 

Nie wiemy niczego zgola o statatach synodainych dy- 
jecezyi Poznafiskiej z XIY wiekn. Niepodobna nam pneto 
rozstrzygnqd pytania, czy nie oglaszali poprzednicy Stani- 
slawa podobnych podrQcznik6w jak te, kt6re dia dyjeeezyi 
Krakowskiej publikowali biskopi Nanker i Wojciech Jastrx;- 
biec. Gdyby nawet jednak istnialy podobne bardzo zm^e 
traktaty, to jeszcze zroznmialem by bylo zapelnie pragnienie 
Stanislawa Giolka, aby za jego rz%d6w otrzymalo dnehowien- 
stwo PoznaAskie obszerniejszq i dokladniejsz^ ksi^kf, w kt6- 
rej by w naleiyty sposdb uJQte zostaly najpotrzebniejsse 
kaplanom wiadomodci. Na antora takiego podr§o.zDika nikt 
lepiej 8i§ nie nadawai, jak nczony i bogobojny, a przytem 
tak bardzo w daszpasterstwie zamiiowany Mikolaj z Blonia. 

MDiemam, ie bardzo pr^dko po obj^cin rz^ddw dyje- 
eezyi Pozna&skiej pozyskal bisknp Stanislaw Hikolaja dla 
Bwojich plan6w. Domydlam sif r6wnie2, te opotei} nasi 
kanonista probostwo swoje mniej wi^eej w pocz^tkn roka 
1429, aby przenieAd si^ do Poznania, gdzie latwiej bylo o po- 
trzebn^ do podobnej pracy literature. 

Biblijoteka kapituly Pozna&skiej zawsze byla bardzo 
bogat^. Wzrastala pna ci^le w skntek hojnyeh dar6w bi- 
skup6w i kanonikdw, i liczyla w chwili, kiedy przystfpowal 
Mikolaj do pisania^ znaczn^ jni niew^tpliwie ilo&6 cennych 
kodeks6w. 

Nie zapuszczaj^c si^ w zbyt daleko id%ce bipotezy, 
moiemjt twierdzi6 stanowezo, 2e ukoficzonem zostalo dzielo 
naszego Mikolaja jeszeze za iyeia papieia Harcina V % 
ktdry, jak wiadomo, zmarl 20 albo 21 Intego 1431 r. 



Scopus Poznaniensis... tractatum... per venerabilem viram 
magistrum Nicolaum de Blone decretorum doctorem, ca* 
pellanum nostrum deuotum, fideliter collectuip... omnibus et 
singulis rectoribuB ecclesiarum parochialium habendum... 
mandamus...*' — W edycyjach kazaA nazwany jest Mikolaj 
rdwniejt kapelanem biskupa PoznaAskiego. 
') Wrozdziale: „De ecclesiastico interdicto" zamiedcil Biikolaj 
nast§puj%c^ wzmiank^: „Hodie eciam per extravagantem 



25 



Dzielo Mikolaja jako przeznaczone w pierwszym rzQ- 
dzie dia dyjecezyi Poznafiskiej zostalo pneAloioue kapitule 
do przegl^dniQcia^ poczem dopiero nzyskalo aprobat^ bisku- 
pi^. GhociaJ^ nie zostato ono ogtoszoDem na sjnodzie, jako 
cz^d sUadowa statntdw dyjecezyjalnycb, to jednak na mocy 
specyjalnego pontanowienia biskupa obowi^zani byli wszyscy 
proboszcze do posiadania dziela naszego kanonisty, a to pod 
kar^ synodaln^, kt6rej mieli ulegad w razie, gdyby stwier- 
dzili archidyjakoni lub wizytatorzy synodalni; ie nie jest 
przestrzegana wola zwierzebnika dyjeeezyi w calej pelni. 
W ten aposdb nznanem zostalo dzielo Mikolaja z Blonia 
jako nrz^dowy podr^cznik dIa duchowiei^stwa parafijalnego 
dyjeeezyi Pozna&skiej. 

Usprawiedliwiona jednak ealkiem ambioyja Mikolaja 
z Blonia si^gala nieco dalej. Na pospieszne i moiliwie do- 
bre napisanie swego traktata wyt^iyl on wszystkie sily 
i zdolno6ciy w nagrodQ pragn^l nznania, ktdrego najmiisz^ 
ma form% byloby jak najwi^ksze rozpowszeehQienie z eal^ 
mitodci^ opraeowanego dziela. Gdyby tak wszysey Pohcy 
przynajmniej biskapi nadali temu dzielu w dyjeeezyjach swyeh 
nrz^dowy charakter, marzenia antora w rzeezywi8to66 by si^ 
zamieuily ^}. 



Martini pape qninti moderni exteuditur ista indul- 
gentia etc.'' 
^) Wymowoym wyrazem iyczeA naszego Mikolaja jest ostatni 
nst^p jego traktatn; przytaczamy go dla szczegdlnej jego 
pi^knodci: „Sed et ipsi reuerendissimi patres et domini 
domini archiepiscopi, episcopi, ceterique prelati, doctores 
et magistri, si que bene scripta in presenti tractatn inve- 
nianty approbare dignentnr graciose, qne vero dnbiosa, 
nodosa ant perplexa, declarent, delucident, et interpreten- 
tnr. Insnper qne minus bene posita faerint^ corrigant et 
emendent, occupationi potins qnam ignorantie ascribentes 
errorem. Testis enlm deus est et angeli eins me granibus 
et ardnis, non solum diuersis, verum etiam sibi invicem 
adversis protnnc occupatum fuisse negociis, et nisi pia 
duxisset manum sedulitas, nisi diuine gratie miseratio ani- 
mnm lacessitum' confortasset, nequaqnam naufragosa im- 

Wyds. tlosoC-lilstor. T. XXIU. 4 



26 



Czy nast^pilo to kiedykolwiek w innej jeszcze jakiej 
dyjecezyi opr6cz PoznaAskiej, nie wiemy. Prawdopodobniej- 
8z^ jest odpowiedi przecz^ca; ale bo ie± nie potrzebowala 
ksiqika naszego Mikolaja takiego polecenia; zyskiwala ona 
sama przez si^ czyteloikdw i bez nakazu biskap<)w w r^ 
kach ka^.dego niemal byla proboBzcza, a co waiaiejszay czj- 
isAo j^ z upodobaniem i wyiBze, tj. katedralne przedewszyst- 
kiem ducho wieAstwo ^ dla kt6rego w}a6ciwie przeznaezon^ 
Die by}a. 

JeJ^.eli jednak, ezego na pewno nie wiemy, zyskaio 
dzieto naszego kanomsty w jakiej innej jeszcze dyjecezyi 
powag^ nrz^dow^, to chyba najprgdzej w Piockiej. Sam 
Mikolaj pochodzil z archidyjakonata Warszawskiego nalei^- 
cego wprawdzie do dyjecezyi Poznanskiej, ale terytoryjalnic 
staDowi^cego jedn^ z Mazowszem calo66. I przywi^zanym 
tet hyl nasz autor do Mazowieckiej ziemi bardzo, skoro po- 
staral »iQ o azyskanie probostwa w GzerskUy w bliskoki 
rodzinnego Blonia, i tarn prawdopodobnie ostatnie sp^zil 
lata. Przed rokiem 1437 jest ju^^ Mikolaj czlonkiem kapituif 
Piockiej. Moi^e godnoS^ ta byla w zwi^zka z zaprowadze- 
niem jego traktatU; jako urz^dowego dla dyjecezyi Piockiej 



becillis animi tumba propriis conatibns snb anhelo pectore 
sea cor pore salutarem enecta fuisset ad portum. Hortor 
postremoa, vt quisquis lata legeris, mei peccatoris recorde- 
ris, exorons dominum, vt dob pro tain industrioso labore 
quam prh mentis deuotione.et bone voluntatis affectn, qoo 
cunctis Cmristi fidelibus proficere conabar, mercedem per- 
petuam ornibus fideliter in vinea sua laborantibus pro- 
missam lagiri dignetur tempore oportuno.'^ 

Pocz^tkowa cz§66 tego ust^pu brzmi w edycyi Krakow- 
skiej z r. 1529 nieco inaczej : ^Preterea ad procellosi 
huius maris ; scilicet propositi nostri portum consistente^ 
ipsos reuereudissimos patres et episcopos, prelates et doc- 
tores ecclesie domini conmonere libuit, ut si que bene 
scripta invenerint, approbare dignentur, que vero etc.* — 
Pordwnanie z najdawniejszemi kodeksami pozwala twieT- 
dzi6, te r(52nSca ta jest w zwi^zku z zamiarem Szarfen- 
bergdw nadania przedrukowi z r. 1529 znamienia o ile 
moinodei oryginalnej edycyi. 



W^F 



27 



podr^znika?' Pr6cz tego byl Mikolaj takie kanonikiem 
kollegiaty Warszawskiej ; nie doszedlszy zreszt^ w obrQbie 
dyjecezyi Pozna&skiej dp iadnych wyjtszych, o ile to wia- 
domo; godnodci. 

Jak dhigo pozosta} Mikolaj kapelanera Staoislawa Cioika, 
czy odbywa} z nim razem podr62 do Bazylei na Sob6r, 
gdzie *wypowiada} te tak liczne kazania, ktdre pozostaly 
nam po niniy na to wszystko odpowiedzied si§ na teraz nie 
da, a iai prawdziwy, 2e o tak wybitnym cKlowiekn, tak 
niewiele dochowalo siQ nam bijograficznych 8zczeg6}6w. 08tat- 
nich dni swego iycia ntywal Mikoiaj na opracowywanie ca- 
lego szerega kazaA „de tempore et Sanctis.'' W jednym 
z nieh dopatrze<i siQ moina 6Iadn, ie napisaoem zostalo w r. 
1438'). S^ tei W8kaz6wki, ie pisal Mikoiaj takie Polskie 
kazania, urywek z jednego z nieh ogtosil Maciejowski '). 

Data dmierci naszego kanonisty nie jest nam znan^. 

') W kazaniu CXIII na Niedziel^ 15-t^ po dw. Trdjcy (Edyc. 
Strasbnrska Sermonnm de tempore z r. 1494) czytamy 
w ust^pie pierwszym nast^puj^ce wyrazy: ^^^re igitur 
dies sunt modo salntis, quando quilibet, qui petit — accipit, 
qoi querit — inaeoit, qui pulsat -^ aperitar ei. Nou erit 
tale tempna post banc vitam, vbi dines petit aque guttam 
iam fere mille qnadringentis triginta octo an- 
nis ab Abraham quamquam pyssimo, nee tamen exauditiir 
etc.'' Zamieszczenie tej a nie ionej liczby nie jest prawdo- 
podobnie dzielem przypadka lecz spowodowane zostalo 
dat% rokUy w kt6rym spisywal Mikoiaj z Blonia to wladnie 
kazanie. — Jeieli wi^c zaroieszczaj^ wydawey Strasburscy 
przy koAca calego zbiora nast^pnj^c^ notatk^: ^Finiunt 
sermones magistri Nicolai Blony (s) decretorum doctoris, 
capellani episcopi Posnoniensis de tempore et Sanctis, con- 
scripti ab eodem anno domini MCCCCXXXVIII, vt videtur 
capi ex sermone CXIII , circa medium membri primi eius- 
dem sermoniS;'' to tkwi^cy w nwadze tej wniosek jest 
o tyle mybym, it rok 1438 moie byd uwajsanym co naj- 
wyiej za dat§ tego jednego kazania, w ktdrem wspomnian^ 
jest identyczna liczba, ale nie ma podstawy, aby z nim 
}^czy6 opracowania wszystkich innych kazaA, ktdre bodaj 
czy nie zaj^lo kilkanaicie lat z iycia Mikoiaj a z Blonia. 
') Dodatki do PidmienDictwa Polskiego p. 102—106. 



^■T 



28 



IV. 

Traktat llikolaja z Btonia. 

Dzielo Mikolaja z Bionia nie dochowalo sig nam ani 
w antografie, ani w iadnym takim kodeksie, ktdrjby ^ned- 
stawia} gwarancyj^, ie jest bezpodrednim z antografa odpi- 
sem. Z tego powodn nzasadnione mamy w^tpliwo&ci tak co 
do ty tub ; jakim opatrzyl Mikolaj swoj^ ksi^Jik^ , jak eo do 
wewD^trznego podziahi jej na cz^dci. 

W edycyjach Strasburskich, oraz Erakowskiej z r. 1519 
taki znajduje siQ tytul: „Tractatas sacerdotalis de sacrameD- 
tis deque diuinis ofBciis et eornm adcuiaistrationibus.^ W uskn- 
teczniooej przez Szarfenbergdw edycyi, a wladciwie w prze- 
druku z r. 1529, zmienionym zostal ten napis na nast^pn- 
j^cy: pTractatus de sacramentis et diuinis of&ciis, ac eornm 
administrationibns.*' 

Ale tytuiy te pochodz^ niew^tpliwie nie od samego 
Mikolaja z Blonia, ale od wydawc6w, kt6rzy nie zawsze na 
rzeczy dobrze si^ rozumieli. Szarfenbergowie chc^c pree- 
drnkowi swojemu nadae o ile moinodei cech§ oryginalnego 
wydania, wprowadzili tei pierwsi podzial na dwie ksi^gi 
(Lib. I. De sacramentis in genere; — Lib. 11. De officiis 
ecclesiasticis) nie znajdnj^cy siQ ani w manuskryptach, aoi 
edycyjacb Strasburskich i Krakowskiej z r. 1519. Oczywiscie 
bylo zastosowanie tego podzialu jedynie nast^pstwem przy- 
j§tego z gory tytulu. 

Tymczasem moiemy wywnioskowa6 ze wstf pn do dziela 
naszego kanonisty, pod jakim tytulem ogloszonem ono zo- 
stalo przez samego autora. W poleceniu bisknpa Stanislawa 
nazwane ono jest: ^Tractatus de administrandis rite ecele- 
siasticis sacramentis, celebrandisqne missarnm solennys et 
censuris ecclesiasticis canonice obseruandis.*' Tytnl ten zgod- 
nym jest z podzialem zachowanym we wszystkich najlep- 
szych kodeksach i najstosowniejszym istotnie dla ksi^iki tej 
trefici, jakiej jest napisany przez Mikolaja podr^znik. 



■J«a ^m 



29 



Jedn; ma tylko niedogodnos^ oryginalny napis, t^ mia- 
nowicie , te jest nieco za dingim. Z tego ie± zapewne po- 
woda nie ntrzymal siQ on w praktyce, a raczej zmodyfiko- 
wanym zosta} przez kopistdw na kr6tszy, ale mniej stoso- 
wny, zawieraj^cy sig w jednym wyrazie ^Sacramentale.^ 
Jak 81$ to ez§8to wydarza, pocz^to wi^c ozoaczad ksi^^kQ 
Mikotaja z Blonia vreding pierwszej jej; prawda te Dajwa^- 
niejszej i najwi^cej czytanej czfici. 

Pierwsza ta gz^&6, jako stoj^ca tut po og61nym tytnle, 
nie tniala prawdopodobnie nigdy specyjalnego Dag}6wka^ lecz 
rozpoczynala si^ od rubrykii „De sacrameDtis in general!.'' 
Inne natomiast cz§dei opatrzone zostaly w odpowiednie na- 
pisy, kt6rych nie mamy tu potrzeby powtarzad, bo wymie- 
Diliimy je starannie przy opisie kodeksdw. 

Nadmieni6 tu jeszeze musimy, te cz§d6 druga podwi$- 
cona w pierwszym rz^dzie ^Exposition! Misse,^ obejmuje 
nadto dodatkowy rozdzial: ;,De dicendis horis canonicis." 

Og6lna tendencyja traktatn objawia siq w bardzo obszer- 
nej i zr^cznie, a nawet z pewn^ wykwintnodei^ , do pisma 
biskupiego nloionej harendze. 

Harenga ta osnata na temat s}6w dw. Lukasza: „Med!ee 
cara te ipsum," ma oezywi^cie za autora samego Mikoiaja. 
Ustfp poczi^wszy od wyraz6w: ^Porro nos Stanislaus etc'' 
poehodzi zapewne od samego biskupa lub kt6rego z bisku- 
picb notaryju8z6w. 

Znan^ nam jni jest tredd rozporzqdzenia, kt6rem nada} 
Stanislaw Ciolek ksi^ice Mikoiaja z Blonia eharakter urz^- 
dowy, przytoczylidmy r6wnie4 tak ciekawy jej koAcowy U8t§p, 
zamykaj^cy w sobie iyczenia autora. Ale najbardziej cha- 
rakterystyezn% i przewodni% mydl Mikoiaja najlepiej objad- 
niaji|C4 j^s^ inna, takie przy samym kofieu traktatu za- 
mieszczona dygressyja, kt6r^ w poprawnem brzmieoiu w ca- 
lej tu podajemy rozciqglodci : 

„Ex his patet, quam lata sit potestas episcoporum, 
quia omnia possunt, nisi expresse prohibeantur. Sunt autem 
malti easas in inre express!, in quibus eis conceditur aucto- 
ritas dispensandi; quos Incidc scripsit Vilhelmus in Speculo 



30 



inns, de quibns hie supersedere ceosnit scribentifi sednfitaa 
sciens, quia episcopi non egent, ut quis eos doceat, sed epi- 
scopi sunt alioram doctores I. q. YII. ConnenieDtibas '); pre- 
sertim cum presentis opusculi principalis tntencio fuerit siv^ 
plicibus simplicia tradere rudimenta, Don provectis doeimieDta 
sabtiHa; nt cam apostolo lac potam daret non escam parwlis, 
propter quod eciam stilus eiusdem non in doctis ant per- 
swasibilibus humane sciencie verbis, sed in doctrina spiritus 
excurrit, eo quod inxta Isidorum de summo bono li-o YI 
horret sacra scriptnra spumeum sapientie ambitum. Ignoscant 
igitur doctores super stili et materie ruditate, quia non ipsis, 
sed simplicibus dirigitur. Grati sint simplices quorum pre- 
fect ui preseus opusculum destinatur. Sed et ipsi etc.^ 

Lepiej scharakteryzowai^ ksi^iki Mikolaja z Blonia — 
niepodobna; a okolicznodd; te z tak wielki| ulegloici^ i z tak 
przykladnem uszauowaniem odzywa si^ autor o biskupaeb, 
nie msAo z pewnodci^ wplyn^la na przyj§cie, jakiego dozn^ 
zredagowany przezeA traktat. 

Wyznanie naszego kanooisty wzigte by6 musi wtedy 
przedewszystkiem w rachub§, jeteli si^ ma wydawai 8%d 
jego dziele ze stanowiska og6lnej kanonistycznej litera- 
tury. I dla tego trudno si^ spierac ze Schultem, kt^ry oce- 
nia Mikolaja z Bbnia dosyd surowo, lub raczej nie wiele 
mu podwi^ca uwagi '), bo istotnie nie przeds^awia traktat 
Miko][aja, oderwany od stosunkdw Polskich, iadnego prawie 
interesu dla badacza szukaj^cego w kanonistycznych ntwo- 
rach nowych jakichd pogl%ddw lub wyczerpujqcej przynaj- 
mniej polemiki w przedmiocie najwa^niejszych kontrowers. 

Przytem szkodzi czasami zbytnia skromnodd okaznjv 
cemu j^ niebacznie autorowi. Nie chcialbym wyst^powai^ 
z nieuzasadnionemi mo^e podejrzeniami, ale trudno si§ opreec 
przekonaniu, 2e nie przeczytai Schulte calego traktatu na* 



') c. 4. C. I qu. VII. 

') Gescb. der Quellen u. der Litteratur d. Canon. Rechta, 
II p. 443—444. 



31 



szego Mikolaja, lecz ie poprzestaj^c na przejrzenia wst^pu 
i ostatDich stronDic, odni6s} niekorzystne o calem dziele wy- 
obraienie, kt6re niezawodnie niegloby pewnej w przeciwnym 
kierunka modyfikacyi, gdyby miai by} uczony Diemiecki 
czas zapoznad 8i§ bliiej z ksi^ieczk^ Polskiego kanonisty. 

Dla tego tei odrazn kladQ na to nacisk, ie oceniad 
nalety wartodc 1 znaczenie traktatn Mikolaja z Btonia g}6w- 
nie ze stanowiska kodcielnych stosunkdw w Polsce, ie 
w dzielka tern to b^dzie dla nas najcenniejszem , o czem 
dowiedzia} 8i§. autor nie z ksi^iek, ale z praktyki, i co nam 
chociai slabe dad mote wyobrajtenie b^di o przestrzeganin 
w dyjecezyjach Polskicb odmrennych jakich zwyczaj6w 
prawnych, hs^dt o stanie moralnodci parafijalnego ducho- 
wiei8twa. 

W tym kiernoku i z tego wychodz^c pnnktn widzenia 
postaramy siQ wyzyskad w krdtkodei ksi^ieczk^ Mikolaja 
z Blonia. 

I. W Rozdziale o sakramencie chrztu w rnbryce: ^De 
cathecismo et exorcismo** czytamy '): 

„£8t autem catecismas secundum Thomam instruccio 
ante baptismnm in illis, que sunt communia et dicuntur fidei 
rudimenta, ad que credenda omnes explieite tenentur, sicnt 
est fides trinitatis, incarnacionis , passionis domini^ iudieii et 
prouideDcie dei de factis hominum; de aliis autem debet in- 
strui post baptismnm. Undo secundum ipsum in adulto re- 
qniritur, ut per se cateeisetur et christianam religionem pro- 
fiteatur; catecisatur autem ad boc adultus, qui ad fidem 
voeatury nt ad quam vocatur, proprie moueatnr voluntatis 
arbitrio. Hinc est; quod cum baptisetur Euthenus vcl paganus 
aduUus^ non patrini, sed ipsemet per se ad interrogata res- 



') Najwainiejsze usi^py z traktatn Mikolaja, ktdre dotycz^ 
stoBunkdw Polskich, podajemy bezpodrednio z r^kopisdw 
w calodci. Rtokolwiek zecface zestawid je z drukowanym 
tekstem, przekona si^ latwo, ile to dotkliwych bl^ddw 
zawierajq wzgl^dnie najpoprawniejsze edycyje. 



32 



pondeat sacerdoti, cuius contrarium seruatur in Polonia ei 
Mazouiaj et satis male^. 

Z nst^pn tego wynika, ±e w dyjecezyjach Polskich od- 
powiadali rodzice chrzestni Da pytania kaplaoa oawet 
wtedy, jeieli przyjmnj^cy sakrament chrztn byt jut do* 
roslym. 

n. W tym samym rozdziale przedstawiwszy pod m- 
bryk^: „De modo baptizandi^ wszystko, cokolwiek dotyczy 
sposoba adzielania chrzta^ zaznacza jeszcze Mikolaj: 

„l8ta etiam forma obseruanda est a vetnlis in necegsi- 
tate baptizantibns y et per caratos sepius predicanda. Nam 
comperi et inueni in parrochia mea qnaDdoqne mnlta super- 
sticiosa et vana his verbis addi et ea niirabiliter yariari. 
Quidam enim proferunt solum ista verba sine aspersione 
aque, credentes sufGcere solam prolatiooem verboram; qui- 
dam antem solo sale pnemm enm bis verbis tangnnt Qoi- 
dam vero formam verboram mutant dicentes: N. ego te 
baptizo in nomine dei amen. Quidam autem dieunt: in no- 
mine omnipotentis dei amen; que omnes forme erronee sunt, 
nee aliquid operantur". 

III. W dalszym ci^gu pisze nasz autor: 
^Deinde sacerdos aceepto sacro crismate vngit pnemm 
in vertice et in summitate capitis dicens oracionem, que 
sequitur: Deus omnipotens pater domini nostri Jhesn Crist], 
qui te regenerauit ex aqua et spiritu sancto etc. — Circa 
quod cauendum est sacerdoti, ne puerum vngat crismate in 
fronte, sicut plures iam fecisse cognoui, et eos de cetero fa- 
cere prohibui. Nam solus episcopus habet vngere in fronte 
in confirmatione. Ynde prohibitum est inferioribns sacerdoti- 
buSy ut nunquam tangant aliqua vnecione frontem hominam. 
De hoc expresse habetur in Glossa ca. XIX , Quoniam in 
baptismO; De senteneia excommnnic. li-o VI % vbi dicitur: 



*) 0. 19 in VI-o, V. 11. 



T^il' 



33 

post baptiBmam sacerdos VDgat io vertice crismate Hon in 
fronte, qnia hoc est solias episcopi, nt notatur: De conswe- 
tndine c. V. ^) Prohibicio autem, ne sacerdotes inferiores 
YDgant in fronte, habetnr in plaribus iaribns, nt patet, De 
consecracione, dist. V, capitalO; Nonissime '). Erroris antem 
caasam illis, qaos sic yidi errare, dedisse comperi libros vi- 
ciatos in rnbrica hnins pnncti. Nam fere omnes agende et 
libelli baptismales in hoc loco sic habent: hie faciat sacer- 
dos crncem cnm crismate in fronte. Corrigant autem tales 
de cetero libros saos^ ne ipsi a domino corrigantur, et agant 
penitenciam de errore preterite; adeantque aactoritatem ordi- 
nariam, per qnam cum eis super huiusmodi errore commisso 
dispensetnr. 

lY. Mdwi^c sakramencie bierzmowania zanwaia Mi- 
kdaj w rnbryce : „De accidentalibus confirmaeionis^ : 

„ Quarto requiritur, quod locus vnccionis ligetur panno, 
qnousqne desiccetur; et postmodum eciam secundum Hugo- 
oem homo debet esse sub quadam disciplina in custodiendo 
crisma, ne scilicet caput lauet vsqne ad septem dies propter 
septem dona spiritus sancti, que tunc recepit. Hoc tamen 
hodie non seruatur bene. Bonum tamen esset seruare propter 
reuerenciam sacrament! et significacionem predictam. Con- 
stoetudo autem nostra habet, ut vsque ad terciam diem liga- 
tara ista portetur, et tunc tercia die conburatur panniculuS; 
et locus frontis sale et aqua bene lauetur^ et aqua in focum 
yel in fornacem efiPundatur^. 

V. W rozdziale o sakramencie eucharystyi zasluguje 
kilka wzmianek naszego kanonisty na nwzgl§dnienie; 
w pierwszej wystQpuje Mikolaj z wlasnem zapatrywaniem 
konsekrowaniu hostyi przez kaplana: 



') c. 6. X.-L 4. 

■) c. 6. D. V. De Consecr. 

Wyda. 61t»iof.-hlator. T. XXTU, 



34 



y, Qnartam, qnod est de substantia hniiis saerameiitiy est 
intenclo. consecrantis , scilicet nt intendat io special! yel in 
generali hoc facere, qnod facit ecclesiai vel quod fecit Cri- 
stns et statnit focieiidaiii; licet autem inteneio semper sit 
necessaria de snbstancia, non tameti atteneio, vnde si raeos 
rapitor ad alia ex infirmitate rel negligencia yel incoriay aoii 
ideo est minas eonsecratam, qaam si affaisset atteneio. Peo- 
cat tameD ille, qui conseerat, et se non recolit, qaanto atteii- 
cins potest ad osnsecracionem. Nam debet attentas esse ad 
hoe, nt coDsideret, quid facit; et maxime quando plnree hoa- 
tias consecrat pro commnnicantibus. Unde debet habere 
respectnm specialem ad illas hostias omnes> qne suit in 
altari, staret quandoqne, quod eciam illas, que sunt in pixide 
residue, consecraret — secundum quosdam. MiJU tamen hoc 
non apparet^ quia ex quo non intendit consecrare alias, nisi 
que sunt hie coram ipso de propinqoo cumulate ad Tnom 
locum, quaotumcunque generaliter intendat super eas, non 
consecrabit^ nisi illas etc." 

W drugiej zwalcza w rubrjce: ,»De credendis in hoc 
Sacramento [Eucaristie]" stawiane przQz sekciarzy cseskich 
i%danie, azebj nietjlko duchowni ale i wszyscy w ogCle 
wiemi przyjmowali sakrament eucharystyi ,sub ntraqae 
specie'' : 

„Decimo credendum est, quod licet sacerdos debemt 
sub vtraque specie sumere hoc sacramentum, com celebrati 
tamen populo sufficit sub specie panis. Et racio, quia Beonn* 
dnm Archidiaconum '), De consecracione, dist II, Oompm* 
mus '), in hoc sacramento non solum attenditur efficacia sed 
eciam significancia. Significatur euim per istas duas spedes, 
scilicet corporis et sanguinis seorsam sumptis per sacerdo- 



*) Wla6ciwie „Ouido de Baysio'' antor bardzo rozpowsseeh- 
nionego „ Apparatus ad Decretnm**, na ktdry powoluje si) 
w tem miejscn niezawodnie Mikolaj; cf. Schulte, Geseh. 
d. Qaellen n. d. Litteratnr d. Canon. Bechts. U p. 186 sq. 

*) 0. 12. D. U. de CoDsecrac 



35 



tem tempore oelebraeiotiiB , at dioit Gorra super Matheum 
Cam aatem sacerdos tantnm et non populns habet huiuamodi 
aignifieaeionem ex ordine sno exprimere; tantum ipse et aon 
popnliiB Bnb ntraque specie debet snmere, eo quod tanc ipse 
gerit vices Cristi^ popalus aotem non. Et ideo populo non 
eat opus de siguificaoione sed de efGcacia, et quia efficacia 
eat eqnalis sab ntraque specie, ideo popule traditur sub al- 
tera specie, in qua tradi potest cum reverencia et cautela, 
a presbiteris antem tantnm sumitur sub vtraque specie^. 

W trzeciej wyst^puje przeciwko gloszonemu przez 
Begard6w mni^maniu, jakoby cztowiek „omni tempore quo 
idoneus est manducare spiritualiter*' zdolnym by} rdwniei 
y^ad mandncaodum sacramentaliter^. 

a.M qui Yolnptate dominante coniugi miscentur, prohi- 
beri debent ab hoc sacramento, XXXUI, q. Ull, Vir cum 
propria etc. ^). Albertus autem dicit, quod eciam post sanctam 
oommanionem non licet illo die debitam exigere, nee exao- 
tom reddere, nisi cum difficultate, pntat tamen, quod reddens 
illo die debitam, non peccat mortaliter sed venialiter. Sed 
dieeres tamen: Jeronimus in quodam sermone simpliciter 
prohibet dicens: quicunque uxori debitum reddit, non potest 
canies agni edere, ^XIII q. IIII, Sciatis '). Dice secundum 
dociorem subtilem, quod non potest omnino cum tanta reue. 
renciit Et ideo consilium est, ut tunc abstineat, licet non sit 
preceptum necessitatis, quia non video, quomodo propter hoc 
Bolom peccaret mortaliter, quia percipit corpus Cristi. Vnde 
glossa super dicto capitulo Sciatis dicit, quod talis non po- 
test edere de carnibus agni, id est de corpore Cristi, propter 
raaerenciam sacramenti, vel cum causa libidinis conmiscetur 
uxori, alias tamen tenetor debitum reddere, ut dicitur XXXIII 
q. I e^talo I '). Kon video, quare puniretur, cum tantnm 
pro mortali peccato abstinendum sit a corpore Cristi, De 



>) c. 7. C. XXXIII. qu. 4. 
^ c 1. C. XXXm. qu. 4. 
^ c. 1. C. XXXm. qu. 1. 



36 



consecr. dist. n, Qaottidie ^). Ex quibns infero^ quod dogma 
Begardorum docens homiDem pro omni tempore , qao ydo- 
neus est manducare spiritnaliter, esse ydoneum ad mandn- 
candnm sacramentaliter, est pestiferam et scriptaris Sanctis 
contrarinm; patet ex snpradictis. Nam multi existentes sine 
mortal! peccato sunt ydonei ad mandncandam spiritoaliter, 
cam sint in gracia et tamen propter reuerenciam sacramenti 
non sunt idonei ad mandaeandnm sacramentaliter , sicat pa- 
tet de coniagibns actnaliter conmiscentibns , ut dictnm est'. 

W czwartej odpiera bl^dne zapatrywanie Hossytdw, 
a to omawiaJQO sz6st% kantel§ w rubryce: ^De cantelis 
sernandis circa hoc sacramentum [Eucharistie] ex parte sn- 
mentium^. 

„Si autem senciat [commnnicare intendens] reuerenciam 
minui et feruorem non multum augeri, debet interdum absti- 
nere, ut cum maiori reuerencia et devocione postmodam ac- 
cedat. Undo quantum ad hoc relinquendus est unusqnisqae 
suo iudicioy ut dicit Augustiuus libro I ad Januarium. Neo 
te moueat in contrarium illud dictum Ambrosy libro I-o de 
Sacramentis, quod eciam ponitur de Consecr. dist n, Si quo- 
cicDscunque *), quod allegant Hussite hereiici dantes pre- 
sumpcionem communicandi cottidie secularibus, ubi sic dici- 
tur: Qui semper pecco, semper medicinam accipere debeo. 

W pi^tej nakoniec wzmiance, wci^gni§tej pod ra- 
bryk^ „De cautelis sacerdotum^ i nale2%cej do trzeciej 
z rzQdu kauteli, kt6ra stanowi: „ne sacerdos det alicui hos- 
tiam non consecratam loco consecrate **, przytacza MikoJiy 
drastyczny przypadek, kt6ry doszedl do jego wiadomodci: 

,,Sicut de quodam audiui^ qui senciens se grauibus pec- 
catis fornicacionnm irretitum, presertim cum ilia nocte ha- 
buisset concubinam, timens offendere diuinam maiestatem in 
missa eadem die per ipsum celebrata, ad quam inconfessna 
pudore sociorum aliorum confusus, ne de eo illud scireni 



') c. 13. D. II. de CoDsecrac. 
') c. 14 D. II. de Consecrac. 



37 



accessit et hostiam non consecratam elenanit popnio adoran- 
dam 9 qnam solns postea sumpBit. Quod sepius 8e facere 
asserait coram concnbina predicta, cum per earn de tanta 
irrenerencia sacramenti, ad qnod ita indignus accederet, 
faisset reprehensus. Hoc autem ' est maximum peccatnm, 
maias illo, quo quis in mortali peccato commnnicat, sicut 
dicit Decretalis, de celebraeione missarum, de homiue % 
nbi dicitnr, quod talis illndit deo et populo, quia facit po- 
pnlnm idolatrare. Faciet ergo talis sacerdos iuxta consilium 
inris L dist. de hys *), in fine ultime glosse, ubi dicitur, 
qood dnmmodo sit contritus, quamuis non eonfessus, neces- 
sitate urgente potest licite deo celebrare, et in tali casn non 
fingat se consecrare, sed veraciter in nomine domini con- 
secret, et hoc est dignum^. 

YI. Rozwodzqc siQ do66 szeroko o sakramencie po- 
kuty, i wspominaj^c o podziale na: „peoitentia solennis, 
publica, priuata", oraz opisuj^c wedlng Dekretu Gracyjana 
(c. 64 D. L)y w jaki spos6b odbywa si^ ^penitentia solen- 
nis", dodaje Mikolaj t^ interesnj^c^ uwag^: 

^Iste autem modus iam non seruatur aput nos, sed 
translatUB est in Cenam domini, ubi expeditur^. 

yn. Pod mbryk^ „de penitentiis iniungendis" zamiesz- 
czone s^ „canones penitentiales^ w liczbie 37. W r§kopi- 
sach oznaczony jest wprawdzie ostatni kanon jako 35, ale 
to tylko z tego powodu te poprzednio uj^te zostaly pod 
liczbf porz^dkowq ^S'^ wladciwie At trzy odr^bne kanony. 

Po wyliczeniu kanon6w pokutnych zauwata Mikolaj: 
„Sant plures alii casus, qui aput nos non occurrunt, et ideo 
de illis nicbil posui; by autem intelligeudi sunt de peniten- 
tia publica pro peccato publico". 



*) c. 7. X. m. 41. 
") c. 34- D. L. 



38 



Zachodzi wiQO pytanie, ktdre to wlainie pnypadki 
Qwaiid nasz Mikolaj sa zbyteczne podawa6 do vnadomotei 
Polskiego dnchowiefistwa. 

Kanony pokntne pojawiaj% si; w rozmaitych sbiorach 
i raz w mniejezej raz w wi^kazej ilodci. Nie jeai rdwniet 
Btalym wzajemny ich po sobie porz%dek. Poniewai ofieyjal- 
nego ich zbioru nie bylo^ wi^c m5g} kaidy antor w redago- 
wania oraz mniej lub bardziej wlai^ciwem icb grupowaom 
osobistem kierowa6 si9 zdaniemi Naj bardziej rozpowszech- 
nionemi by}y z jednej strony zbiory kanondw pokutoych nlo- 
ione przez Henryka de Segasio (Cardinalis Hostienais), 
a p6iniej przez Bonawentar^ '), a z drogiej ^Canooea poe- 
niteotiales Astesani^ wyj^te z obszeroej oAm k8i%g lici^cej 
„Sanima de casibus'' tego samego autora ') i amieszezaDe 
w wielu wydaniach ^Corporis iaris canoniei^ obok Dekretn 
Gracyjana. Uklady te liczi^ po 58, 46 lab 47 kaiion6w. 
W traktacie o sakramencie pokaty do^czonym do statat6w 
dyjecezalnych Wroclawskich z r. 1410, znajdnje biq pr6cx 
ianych cz^dei skladowych takie zbi6r kanondw pokutnych 
ntoionych w innej koleji nit we wzmiankowanych zbioracb, 
ale w liezbie 46-dciu. Nasz Mikolaj nietylko ie si; w wyli- 
czenia kanondw wlasnego trzyma systemn, ale .prdcz tego 
inaczej je stylizuje, i jak widzieliimy, niektdre z nich cal* 



^) Cf. Wasserschleben, Die Bussordnungen der Abendlfindi- 
schen Kirche p. 96; Schulte, Gesch. d. Quellen nnd d. 
Litter, d. Canon. Rechts II p. 129; Schhitz, Die Boa*- 
bllcher nnd die Bussdisciplin der Kirche, p. 792, 793. 
Wassbrschleben doDosi, ie canones poenitentiales Astesani 
ogloszone zostaly drakiem jako osobne dzielko w Wenoeyi 
r. 1584. W obec tego nieoboj^tnem b^dzie zaznaczy6, ie 
w Krakowie pojawily 8i§ one jut w r. 1534 w oficynie 
Macieja Szarfenberga, ale w nieco odmiennym ukladaie, 
jak ten w kt<5rym znajduj^i bIq one przy edycjrjach De- 
kretu. 

*) Cf. Btintzino, Gesch. der popolftren Literator des r5iiu 
canon. Rechts. p. 521; Sohultb p. 425 sq.; ScHMrrSy p. 

794 sq. 



39 



kowicie pomija. ZestawiwMj awzglgdnione przez Mikolaja 
kammy, e temi np. kt6re wymienia Aatesanus, spostrzegamy, 
te opnszczone s^ w dziele Pohkiego kanonisty Da8t9paj%ce: 

1) Qui scienter falsnm iarat vel aliam iarare cogit. 

2) Qui frangnnt penitenciam solennem Bine redeundo 
ad priora crimina vel similiay sine redenndo ad negociacio- 
nem yel milioiam secalareoi; qae sibi faerant interdicta. 

3)* De Btilla sangvimis altaris cadeotis snper ter- 
rain etc. 

4) Si qniB encaristiam propter ebrietatem vel voraci- 
tatem enomnerit 

5) Qnandt) mns corodit vel oomedit corpus Jesn sine 
aacramenti hostiam. 

6) Qni domam snam magicis et incantationibns Ins- 
trat ete. 

7) Qnicnnqne yxorem adnlteram cognoscit^ anteqnam 
penileal 

8) Episeopns, qni sine cansa clericum innitnm et recla- 
nantem vel penitas absolnte ordinat 

9) Episeopns qni correctionem de vendioione misterio- 
ram dissimnlat 

it Mikolaj mnsial opnici6 oba na ostatkn wyliczone 
kanony, wynika z calej tendencyi jego ksi^tki, w kt6rej 
wystrzega si; najstaranniej w czemkolwiek si^ narazid bis- 
knpom, a niebezpieczefistwn temn z latwotci^i Di6g}by nledz 
wystQpnjiic z jakiemikolwiek w obec nich nankami. W tym 
kiernnkn zaznaczyl Mikolaj stanowisko swoje bardzo.wy- 
ratoie w przytoezonym jut przez nas poprzednio kofioowym 
itft^fe swego dziela; a jak daleee ostro&nym on jest a na- 
wet bojailiwyniy dowodzi stylizacyja dmgiego z zamieszezo- 
nych przezefi kanondw pokntnych: 

.Secnodo si presbiter fnerit pnblions femieator, decern 
annis peniteat inclnsns, sacco indntns^ tribns mensibns conti- 
nnis a yespere in resperem, ntatnr pane et aqua, ezceptis 
diebns dominicis et festinis; qnibns annis expletis potest 
enm episeopns ad pristinnm statam renoeare; 4e qno mnl- 



40 



turn habetar LXXXII dist Presbiter '), quod nan scripsi 
propter tedium episcoporum^ qui in hoc sunt remissi et pooius 
ad penas proni*^. 

VUL Jedoym z oajbardziej interesnj^cych i iiajbar* 
dziej oiyginalnycb rozdziaJow traktatn Mikolaja z Bionia 
jest rzecz o spowiedzi. Znac, ie znajdaje si^ ta antor w swo- 
jim iywiole, te namyslal sig diago nad kaidym &zffitg6\em 
i ie pannje najznpelniej nad objadnianym przedmiotem. 
W rabryce „De eaatelis confessoris, zashgaje ten ast^p, 
ktory zawiera trzeci^ kaotel^, na wyrdinienie: 

^Tercio eaneat confessor, ne andiat confessionem mnlie- 

rem illam, cnm qua peccanit, scilicet concabinam vel adnl- 

torara snam, nam licet secondam dominam Archidiaconom 

XXX q. I in capitQio : Omnes ') super glossa U, talis sacer- 

dos possit tali mnlieri ininngere penitenciam , com sit eios 

parrochiana, secnndam Hngonem tamen melios faceret, si 

earn delegat alteri presbitero, nt coram eo pins mboris et 

verecnndie paciatnr, qnod est magna pars penitencie, De 

penitentia, dist. L Qnem penitet '); secundum Hngonem, 

qui eciam notat IIL, q. ^TI, c ultimo % Quicquid tamen de 

boo 0^0 non video aliad^ nisi quod clerici concnbinis sois 

non dchent peuitenoias ininngere, sed eas pocius indncere, 

ut ab aliis accipiant penitenciam, nt in Glossa II, XXXIII 

q. It riacuit ^). £t hoc totum est propter honestatem secnn- 

du;n Rartholonieum Brixiensem ^), et propter ordinem seenn- 

dum Hu^onein. Qaantum autem est de inris rigore, si pres- 

biter dat [Hniiteuciam eoDcnbine sue pro delicto secum com- 

niisso, \^lebit penitencia secundum Archidiaconum, qui ita 



') c, h. n. LXXXII. 

•) 0. 8, 0, XXX, qu. 1. 

•) c, 8v^ l>, L De poenitenUa. 

*) o» 7. 1\ 111. qu. 7. 

') e. 10. 0. XXXIll qu- 2. 

*) Of, SoHri.TK op, r, p. 83—88. 



41 



Dotat m. q. VII. c. yltimo, vbi hoc idem sentit Lanrencius 
PoIoDtts *). Dicit tamen Glossa II. XXX. q. I. c. Omnes, 
qood presbiter orientalis, sicut Rathenicns vel Grecus, non 
aodit peccata sue vxoris, quia nee ipsa ei libere confiteretur, 
si adalterinm commisit; ergo in omnibns istis melius est ha- 
iusmodi personas remittere ad alios snperiores. Et ego 
nUror de tantis doctoribusy quod facinnt in hoc magnam 
difficultatem, an presbiter possit audire concnbinam suam 
confessionem ; ego enim video^ quod iste casus est episcopalis^ 
at dictum est supra.^ 

IX. Nie male maj^ znaczeuie wywody Mikolaja o sa- 
kramencie malieistwa. Zawsze stara sig nasz kanonista 
owzgl^dnia^ stosunki partjkularne Polskie, a nawet i wladci- 
wo6ei Polskiego j§zyka. Bozwodz^c si§ obszernie w rubryce 
„Diffinicio matrimonii'' nad sposobem zawarcia malieAstwa 
i nad rd^^nic^ pomigdzy „sponsalia de present!^ i ^de futu- 
re'' powiada pomi^dzy ionemi: 

^In omnibus antem istis, vbi ista rerba dubia sunt, 
recurrendum est ad intencionem contrahencium et ad com- 
MUfiem verborum vulgarium inielligentiam. Vnde credo, 
quod per ilia verba spoosi interrogati mutno in Polonia 
scilicet: N. placet tibi habere E. in yxorem; et ille respon- 
dente: placet; — si mulier interrogata respondet simili- 
ter, contrahitur verum matrimonium, articulo: c. Ex litteris, 
de Sponsalibus '). Nam per ,illa verba omnes de Polonia 
intelliguot contrahi matrimonium, ergo et sic vicini commu- 
niter intelligunt, debent eciam contrabentibus ilia verba fa- 
cere eundem intellectnm, cum dicant doctores in capitulo: 
Ex litteriSy de Sponsalibus, quod in talibus recurrendum est 
ad intellectum vicinorum, et hoc approbat Franciscus ') ibi- 



*) Cf. Schulte: op. c. p. 136, 137. 

•) c. 7. X. IV. 1. 

') Franciscus de Zabarellis, ktdrego ;,Commentaria in quiuque 

libroB decretalium*' ma tutaj na my^li Mikolaj, cf. Sohulte : 

op. c. p. 283 — 285. 

Wyds. fi]osof.-liifU)r. T. XXIII. 6 



I 







JUOET «fr3*icaa2&« ^^^^ •fins. Ss sveur^v Ti 
•lac gmfmn. &;eB£j in i 






* 



T 



2$Cie Sf'j 




cast, ess ie«iK»3e mi:me »:« suit 

■3iif<^ij«. — ftfras est m P:h*fm*m^ — ctedo qu^ i 

TboBias im lY teftteadarui dbL 



« _ 



% HevicBS de S<g»o; Sc&n.n: op. dt. p^ 123 — 129. 

*> t 1. D. XLm. 

'i Gainehou Donatis; Schti-tv: opu e. p. 144 — 15^ 

*) Kie wchodiimj obf^aie w bliisie axn^filj paj oadwie* 
DiQ zapatzywalk Mikolajm x Blonia o ■aligAatwie, pone- 
vai osobn^ Biebavem ogiosimy prac^, ktdrm aawi^iqy 
do wydmej praei nas ,,Pnktjki w qirawadi mittf*tHch 
w 6^dach dQchownYch etc* otjaiie ai^ pnBedatevieMB 
pnestneganydi w Polsee w |ya wiglqdxM asad. 



^- 



43 



XL Nie okasQJe nasz kanonista iadnych zgola sympa- 
tjj dla tych dachownych, kMrzy i wtedy wyl^znie si; oglq- 
daji| oa zachowywane przez kodci6} Rzymski zwyczaje, kiedy 
wyrainie rozporz^dza prawo kanonioznOy ie trzymad 8i§ na- 
lety praktyki przestrzeganej w katedraloym Inb metropoli- 
talnym koAciele; takich kaplandw, kMrych pi^tnuje prawo 
Polskie mianem kortezan6w, nazywa Mikolaj w rozdziale 
.De modo dicendi boras canonicas^ jeszcze dosadniej „Ro- 
mipetae.'' 

nConaeqnenter queritor de modo dicendi boras canoni- 
cas. Est aatem modas dicendi eas secnndnm formam et dis- 
posieionem ecclesie Catbedralis, si in ea babeatar specialis 
rubrieaj alioqnin reonrratnr ad Metropolitanam ecclesiam, 
cnins mbrica ab omnibus est semanda^ at dicitnr in concilio 
Toletano Xn dist De bys ^) ; qna deficiente recnrritnr ad 
Bomane ecclesie conswetudinem. Hoe est contra multos Ro- 
mipeiaSf qfii in partibus nostris volunt dicere haras canonu 
eas more curie Romane, cum tamen babeant specialem mo- 
dun et formam et mbricam in eomm Metropolitanis aut 
Catbedralibos ecclesiis. Et by incidnnt in penam dicti con- 
ciliiy scilicet snspensionis per sex menses a commnnicacione. 
Nam licet ecclesia Romana sequenda est in sacramentis, non 
tamen in dininis ofBciis, nt notat lohannes Andree^ de cele* 
bracione missanun^ capitnlo l."" '). 

XII. Bardzo s^ cbarakterys^czne i stan dncbowiefistwa 
Polskiego doskonale malajs|ce szczegdly, kt6re przytacza Mi- 
kotq w dalszym ci%gn tej samej mbryki: 

yyVernm tamen, qnia cnrati in parocbialibns debent oc- 
copari confessionibns et procnracione sacramentomm tam 
circa sanos, qoam infirmos, ideo snfficit eis orare prinate in 
ecclesiis nel in domibas, dnm tamen in loco bonesto sit 
et qoieto. Non sicat qaidam discoli consweuerunt dicendo 



') c. 13. D. XII. 
^ c. X. UI. 41. 



h 0^Lii i^^^f ^'T' t7*ucj . ct£r T£irr.fitf ad jKuata^ et in 
ztltrfisii c: TriKLj-iii*' zir^muiz^ifrc rertia boranun per 
tiLjL r^ T::::A!**rf i»*jr 'Tiiiroi sin Tk^rarcm. Qui dam eciam 
II jr'*;: iT'TfCj.- erieixi::, e: .T::«d delerins est iaeentes 
si.:»iLi n L Ti*! j*'-*.-^'. T-^tif^- FTiin 7*f^Tii« s^cum mnrmnnuit 
iirt*. tl:- TtT' ii L .il:- ix ii^ii:* c:?^rrrente« per Tutm, 
tIjlji. a.r: '::jirzL tli.n.-aa:: ir i-li'eis s.--»Doroge, at more 
J Lij'-i^i'roL i^ru^ T-.;^j^rc, ilz SLZieui anie foras ecclesie 
Kiij-tt* tr: ix ^'-TLrerji rr-iTzif tries rairrinEt salntaotes per- 
h:iJLi h.i i^'.l*y-AjL dis^t-IlieL:e« Ynze fit qcod qnandoqae 
L:'skiM I>'»TL'i.i:f T:":i*^nL- El re>;»»Dtaeat: Bonnm mane, 
C:iL:ia rriiii-.'SA: .r: i»>r:::* errare, i.uam orare dicendi siiDt 
y^iL L:.^e e-riL il^sz^ rewereofia et edam atteDcione dicende 
fTLl- <j-e aiiciL reierertia est in )c»cis talibns, ant cam 
tanrls strep t::::^ rideart, de quibus dicit Isidoros libro de 
KHJLO be DO. Qiii pr'-de5t sn-ei'iTus labioram, tW cor est 
iLCtum. ^icat enim toi giBe mcKinla^rioDe fit vox porconim, 
gie oratio rire deToci«:Le est iLug^iras boTm. Et quod deterios 
e^t, DOEDoJIi eoiam inter ip>a K^rdida et abfaominabilia opera, 
rbi eeiam com cane Ic^ijui Tererentar, cam deo in oracione 
loqQDtar. Certe n^eneior. si non andiai quendam presbitemm 
voce alia dicere vesperas beate Virginia sedendo in cloaca, 
et pnr^ando alweam. Qnod nepfaas, quantum pndoris habeat 
et culpe, attendere potest vnusquisqne sensatoa. Ideo corri- 
gatur tam inepta corrnptela, ne deus, ^ude placari debait, 
acrius provoeetur." 

XIIL Pisz^c 8we dzielo dla ducbowie&stwa parafijal- 
nego i znaj^ wszystkie jego niedostatki, nie szcz^dzi Miko- 
}aj praktycznych uwag, przyczem cz^sto wprowadza w grg 
wJasn^ swoj^ osobg: 

^Aliqni tamen incipiunt boras per ilium versiculum: 
Hancti spiritiis assit nobis graeia, sed non est vis. Ego im- 
cipio per Aue Maria ista racione, quia nee graeiam spi- 
ritus Rancti me posse obtiuere puto sine Marie sufragio, ideo- 
que ad cam recurro primum; quoniam impetrare non nisi per 
cam melius non dnbito." 



46 

XIV. Elads^c silny nacisk na pilne i uwaj^ne odmawia- 
nie przez dnchowDych ^horarum canonicaram,^ wyst§puje 
Mikolaj z wielk^ energij^ przeciwko bezmydloemn klepania 
modlitw, i powtarzanin bez liczby tych samych wci^i wy- 
razdw. Uwagi, kt6re zamiedcit nasz antor w czwartej kan- 
teli pod rnbryk^: ^Gautele circa boras caoonicas obseruan- 
das^ z pewnoAci^ na wlasnem jego polegajq dodwiadczenin: 

jyQaarto caneat clericas orans, ne in horis resnmat pluries 
Tnam et idem verbum, quia dicitur. Ecclest VII: Ne iteres 
verbnm in oracione taa; contra quod faciunt quidam dicen- 
tes: Pater noster^ pater noster, pater noster, qui es, qui es, 
qui eSy sexcies aut sepcies; et non dico sepcies taotum, sed 
et septuagesies septies, que iteracio procedit ex inaduerten- 
cia et indenocione ac mentis distraccione, quia dum alia co- 
g^itant in yno verbo, lingwam tam diu figunt , donee cogitata 
pertransibunt ; et by pocius irritant deum, quam orant. Nam 
dicif Seneca: Perturbat mentem auditoris, quod sepe dicitur, 
scilicet vna et eadem vice, ymo quodammodo in hoc deus 
blasphematnr, dum per hoc quasi videtur semel dictum non 
audire, yel non intelligere, nisi sepius ei resumatur.'' 

XV. W wywodach swojich uwzgl§dnia Mikolaj z Blo- 
nia bardzo skrzQtnie nietylko dawniejsze zbiory, ale i naj- 
nowsze konstytucyje papieskie. W rozdziale o ekskomunice 
np. powotuje si^ na konstytucyje Marcina V „Ad euitanda," 
kt6ra weszta, jak c. 7. w sklad konkordatu Eonstancyj- 
skiego *). 

„Hodie tamen per statutum Constantinense bene proui- 
8um est, ut nuUus aliquem vitare debeat, uel pro excommu- 
Bicato habere; nisi denunciatus sit et declaratqs.^ 

Fragmentaryczny ten przegl^d najwainiejszych ust^pdw 
w dziele Mikolaja z Bionia, kt6re b^d^ odnosz^ siQ bezpo- 



') Habdt.: Magnum ocenmen. Constant, concilium I p. 1055; 
Rober: Der Eirchenbann p. 248; Huebler: Constanzer Re- 
formatioD p. 113. 



i> ii F:*Ls£i. tAii diUadse daj% wyobraienie o spo- 
i>>:j&. w Skki tTftkr^ie ar^or o fvojiiD praedmiocie, lepiej 
pixvA^ KUK p zxAt dciamie etrony naszego kanonisty 
i w^z^'jU >t£-: trakiars, nii wszelkk ogolniki, ktdreby mo- 



Wsz^ibe zacriov-ije Mikctlaj 8woj% indywidoafaioU 
1 wiiszit ¥wc-'t vypcviada zdanie, ciego oie moina oigdy 
zaur^ poix^ie. zwaiTwsxT, ie kn^ika tnymana jest 
w Ujzit pr-izl^TLTrnj i ie iwiat , w ktorym obraca si; aator, 
to liieramra 9i^bolamczD->ka]i<HiUtTcxDay tak jednobarwna i tak 
maio da;%ca p>jla do jasDo^d i pnejrzyslotei w styla i pned- 
atawienin necxj. 

EmdvcTJa nasze^ kanonisty rozIegl% jest, ale nie ci^« 
k4. Duswiadezenie praktrrzne Mikolaja dodaje jego dzielo 
pewnej og6lniej»ej zaprawy, kt6ra pozwala czytai je z in- 
teredem i bez tego zDuienia, ktore wywohij^ zazwyezaj w ezy- 
telnikn przeciftoe kaDonistfczne traktaty. Gl^boka znajo- 
mos4^ nstaw i literatory nmoiliwia antorowi swobodne po- 
ruszanie si; wsr6d najrozmaitezycb kwestyj, a praktyezoe zet- 
kni^cie 8i§ ze 8tosankami kodcielnemi w rttnych dyjecezy- 
jach Polskicb sluty ma wybomie do reflektowania na kaidym 
kroka na partykalarne, w Polsce w zastosowania b$di|ce zwy- 
czaje, lab w6r6d dachowienstwa Polskiego najbardziej rozpo- 
wszechoione wady i niedostatki. 

Zbytecznem si^ aam wydido wylioza6 aatortw, na kt6- 
rych pisma powohije si^ w swojim traktacie Mikolaj. Wobec 
dziel bezimienDych lab takich, o kt6rycb autorach iadnych 
Die posiadamy bijograficzoych danych, stanowi wykaz uwzgl^- 
nionych w dzielach tych pisarzy bardzo dogodny i pewny 
Arodek azyskania bliiszych chroDologicznych W8kaz6wek. Wie« 
dzqc jednak dokladnie, kiedy ij\ i pisal oasz kanoDista, do 
trodka tego acieka6 sif nie mamy potrzeby. 

PrzekonaliAmy si^ zreszt% por6wny wiy^o bardzo stanumie 
nagromadzone w ksi^ice Mikolaja cytaty, z kanonistyczn^ 
literature, spisan^ tak skrz^tnie w dzietach Stintzh^ga 
i Schulte'qO) te autor nasz stoji najzupefaiiej na wyaokoici 
>vMp6loze8neJ nauki. I nie mo2e to nikogo zadziwia6, hoi 



47 



przecie nie tyiko, te siQ ksztaJci} Mikolaj na nniwersytecie 
Krakowskim pod takimi mistrzami, jak Stanislaw ze Skar- 
bimirza i Pawe} syn Wlodzimierza, ale prawdopodobnie i sam 
przez czas niejaki nniwersyteckiem trudnil siQ nanczaniem. 

Teraz moiemj raz jeszcze powt6rzy6 wyraione po- 
przednio zdanie, ie s^d Schulte'go o Mikolaja z Bionia 
nie tylko ie nie daje nam miary o znaczenin jego traktata 
dla historyi prawa kanonicznego w Polsce; — bo w tym 
kieninka irudno, aby ocenionym byt nasz aotor przez obcych 
naleiycie — ale ie w og6le zbyt jest pobieinym i szablo- 
nowym, aby mdg} hj6 trafnyra i sprawiedliwym, j^adnego 
oezywiicie nie czynimy zt^d kanonidcie Niemieckiemn zarzntU; 
bo maj%c do opanowania tak wielki przedmiot i do ocenie- 
nia takie mndstwo dziel i traktatdw, nie byl on na iaden 
8po86b w moinotei specyjalnych czyni6 nad kaidem poszcze- 
gdlnem pismem dochodzeib; ale zaleialo nam na tern bardzo^ 
aby nie nton^l Mikolaj z Bionia w6r6d tej powodzi trzecio- 
n^nych o prawie kanonicznem pisz^cych antordw, ktdrych 
dzida dla tego tylko s^ jeszcze wspomiDane, te skala icb war- 
toici daje nam zarazem miar^ o wyksztalcenin, kt6re posia- 
da6 mogla korzystajiica z nich jedna cz^dd dachowie&stwa. 

Im bardziej mnsial si^ Mikolaj kr^powad ciasnemi ra- 
mami nrz^dowego podr^cznika, kt6ry w pierwszym rz^dzie 
przeznaezonym byl dla parafijalnego duchowiefistwa, im lepiej 
81^ wywi^zal z trndnego tego zadania, i im przyst^pniej 
wyloiyi caly szereg zawilych kwestyj, tem wi^cej naleiy 
cenii, te potrafil on przytem zachowai w swem przedsta- 
wienin pewn% nankow^ Acislodiy i ie nmial nie wdaj^o sif 
w snbtelne i zawile wywody, by£ cz^sto niezaleinym w 8%- 
dsie i orygioalnym w pogl^dach. 

KiedyA ogloszone moie zostan% ksi^gi konsystorskie 
dyjecezyi Poznaj&skiej. Wtedy maj%c pod r^k^ bogaty w Dich 
m]e8zcz4ey sif materyjal, lepiej b^dziemy mogli oceni^ war- 
UM ksi^iki Mikolaja z Bionia , a prawdopodobnie zyskamy 
wtenezas i o osobie antora niejedn^ now^ i interesnj^c^ 
wiadomoii. 






I?- 



•!7..'c»?ni 17! 'ao wian- ^; *f:r> r:«iLAri tin* ai^treznej lite- 
nmrv. iz^.^ :•£ p« ;i-«itia-A *l^ izjiiL !:i^:ej ksiazki Sttx- 

M' ^•t xi'ti.rr ni:*^ ^e irir.d aJ*on:w cAleiacTch do tej wfai^ 

A * « 

A»^ Iitc-irirTi ;a C'-^iiii ty'.n rerrezentanrow i tvle 
rvenie i:a'r.;z:a:>z'' :h driei i trAkta:»>w, ie znniTlibvsmT 
L-i;«rle'^Iiwizc^o czv^ielmka lakreslajac na^zema zadania zbjt 
rozlr^re eran «^f. P przc^taz-ienxj dla te^ na awz^Iednienio 
dw.->rb tylio p€wne p-krewieastwo z Mikolajem maj^cych 
p:«arzy, z ktonrca pierw^zr zyl w p^x^zatku XIV stQlecia, 
dnizi zi* byl na-^zecia kanon:S'?ie w<p«Mczesnyin. 

G^:d"cie de M nre Rotherii *» wiemy bardzo niewiele, 
to jedao tjiko z pewaosoia, ie oglosil kanonistyczne 8we 
ditic}>, zarytilowaae ^Man!pi!as caratorum/ w r. 1333*). 

Zamiast w>t^pe'ii p^^przedzil act r swoj^ ksiaik^ listem, 
wy.stosovvanym do bi-^kapa Walencyi, Ryszarda. Czytamy 
w nim przy koncu: 

^Hec ergo attendens et vig^ili meditatione perpensans 
Heqaens opasculnm de instrnctione Deopbitornm cnratornm 
conpo-»ni, rndi quidem stiUo, sed vtili, non carans de 
verbornm orDatu sed de animaram commodo et profeeta, 
r|uodqnidem opusculnm ad yos, qui estis sacrosanete eccle^ie 
lumioare praeclarnm, qui lacetis velut laeerna laceos in fir- 



*) Schulte: op. c. p. 429 — 430. 

*) Korzystamy w niniejszem z wydania Strasburskiego z r. 1483. 



4t) 



mamento ecclesie luilitantis, qui radio diuine sapientie exem- 
ploqne yite sanctissime ac sarculo correctionis caritatiae sub- 
ditos yestros illaminatifl, perficitis et pnrgatis, dnxi humiliter 
destinaodum , vt lima correctionis yestre politnm prodeat in 
pablicnm, qaod sine ilia non andet. Suscipiatis pater et do- 
mine reoercnde cum afectu beniuolo presens opusculum, quod 
offert humilitas, comioatnr afeetus ac caritas persnadet Cor- 
rectumqae et emendatum, si yestre dominationi yidetur, com- 
miinicare placeat curatis neophitis, yt qui nescinnt 
addiscant, et qui sciunt, scire se gaudeant et ad maiora con- 
scendant^ 

Tak przedstawiwszy eel i przeznaczenie swojej ksi^tki, 
dodaje jeszcze Guido ua ostatniej jej stronie nast§puj^ce 
wyrazy : 

„Hec circa ofGcium curatorum breuiter a me perstricta 
sunt, yt simplices in aliquibns instruantur et magis pro- 
necti ad altiora iuuestigandum laborare conentur. Obsecrans 
vt si in hoc libello lector aliqua ytiiia inneniat, ipsa soli 
deo attribuens gratias ei referat, quod aliquantulam scintillam 
intelligeotie mihi impartiri dignatus est. Ea autem, que mi- 
nus bene dicta yidentur, humane fragilitati ascribens carita- 
tine corrigaty et pro me peccatore preces ad deum fideliter 
fundat" 

Przjwodzac sobie na pami§6 ten ust§p z dziela Miko- 
laja z Btonia, w kt6rym nasz kanonista wyluszcza zamiary 
swe i iyczenia, znajdziemy w nich ten sam zupelnie bieg 
myili i t^ sam^ tendencyJQ, ktbr^ wyraia Guido de Monte 
Rotherii przy swojim ^Manipulus curatorum.^ Prawdopodob- 
nem jest nawet, ie nie by} ten podrgcznik Mikotajowi 
obcym, i ie wplyns^l po cz;6ci na techniczns^ strong napisa- 
nej przez niego ksiqiki. 

I Guido stara} si^ przedewszystkiem o to, aby jego 
praca znalazta iaskg u biskupa i uznan^ zostala przez tegoi, 
jako urzfdowy podr^cznik dla pocz^tkuj^cych proboszcz6w. 
Mikdaj nie potrzebowal wprawdzie czynic podobnych za- 
bieg6w, skoro wezwanym zostal wprost przez Stanislawa 
Ciolka do wygotowania odnodnego traktatu, ale przy reda- 

W}dc. filotof bistor. T. XXIII. 7 



:a) 



gowania swojich wywoddw, mosiai miee nasz aotor le same 
wciai przed oczyma wzgl^dy, co Gaido. 

Analogii pomi^zy traktatem Mikolaja a gManipnIns 
ciiratoram'' dopatrzee si§ trndoo gl^biej nit w zaloieDia. 

Bo raz ob^jmaje dzielo naszego kanonisty o mele 
obszerniejsz^ dziedzin^ nit ksiaika Gaidona, traktnj^ca w}a- 
sciwie tyiko o sakranientach, a wi^c odpowiadaj^ca pierwszej 
tylko czeSci pracy Mikolaja z Bionia. 

Ale CO wainiejsza, kiedy gldwnq zalet^ ksiaiki Miko- 
iaja jest stanowisko praktyczoe aatora i szerokie awzgl§- 
dnianie stosankdv? partyknlarnych , to maniy w .Manipnlos 
caratorum'' o wiele og6lDiej<<zy bardziej kosmopolityczoy 
podr^czniky kt6rego autor choc zwraca si$ we wst^pie do 
bisknpa Walencyi, nie stara si^ przeciei bynajmniej o zasto- 
Sdwanie swej pracy do potrzeb i stosankdw tej jednej prze- 
dewszystkiem dyjecezyi. 

Je^cli w dciSIe nankowych traktatach zaslng^je podobny 
punkt widzenia na W8zelkie nzDanie, to nie jest on wcale 
poi^danym, jako przewodnia my61 przy okiadania arzedo- 
wych dla pewnej dyjecezyi przcznaczonych ksi^iek. 

Kiedy aator zrzeka si^ z g6ry prawa wdawania sie 
w kontrowersy i polemiczne atarczki, to nie potrafi on nas 
cbyba na iaden jai zainteresowad sposdb, jeieli si; jeszcze 
w samycb tylko chce trzymad ogolnikach, pomijaj^c tak do- 
brze partykniarne zwyczaje, jak wszelkie W8kaz6wki o staoie 
dnebowieAstwa w danej prowincyi. 

Gnido b}} prawdopodobnie profesorem nniwersyfeta 
w Walencyi; czy zajmowal 8i§ jednak kiedykolwiek dusz- 
pasterstwem, i czy wlasnem m6gl si^ w tym wzgl§dzie kie- 
rowad dodwiadczeniem, nie wiemy^ ale po przeczytania jego 
ksi^^.ki — bardzo w^tpimy. 

^Manipulns Caratorum" przedstawia siQ nam jako atw6r 
teoretyka, kt6ry tym razem przemawia do szerszej pnblicz- 
noi^ci, i stara 8i§ dla tego o jaSDo66 i zm^zloi6, ale kt6ry 
nie znajdoje w tej pracy npodobania i nie wlewa w nii| ani 
ciepla, ani nie o^.ywia jej wspblczuciem z dodwiadczenia sa- 
mcgo antora bior^cem jcdynie swe zrddlo. 



»J"i ■■ -III 



51 



Lecz i w styla.oraz w samej technice przedstawienia 
wyiszym jest nasz Mikotaj niieli 6.aido de Monte Rotherii. 
Jeieli w .Manipalus enratonim" jest sty I istotoie ;,nidi8/ 
to w dziele naszego kanonisty jest on tyiko „breuis i faci- 
lis." Przytetn ujmnje Mikolaj rzecz sw^ o wiele zwi§^lej 
i jainiej, i moie w skutek tego przy tej samej lub mniej^zej 
nawet obj$to6ci swej ksi^iki o wiele wi^cej poda6 czytelni- 
kowi dnehowej strawy, jak to czyni jego poprzednik. 

Jednym z najobszerniejszych jest w dziele naszego Mi- 
kolaja rozdzia) podwi^cony sakrameDtowi pokuty. Staoowi 
on sam dla siebie kr6tkie: ^GonfessioDale'' lub zwi^zl^: 
^Sammulam de confessioae,** kt6rych literatura obea posiada 
tak wielk^ iIo66, a polska nie posiadaia a2 do r. 1430 wla- 
sciwie iadoej. Traktat pomieszczony przy statntach syno- 
dabych Wroelawskich z r. 1410 nie moie tu by 6 brany 
w racbnbfy bo raz ogloszooym i rozpowszechDioDym on zo- 
stal w obr^bie jednej tylko dyjecezyi Wroclawskiej, a na- 
stfpnie poniewai zawieral same tylko sacbe wyliezenie ka- 
nondw pokutnycb i przypadk6w rezerwowanych , bez objad- 
Diaj%cego je teksto. 

To bylo oczywiAcie przyczyn^, ie nasz kanonista opra- 
cowal ten przedmiot obszerniej n\t inne, bo podwiQcil ma 
at pi^t^ CZ966 calego swego traktatu. 

Wspdlczednie z Mikolajem iy\ i pisat we Wloszeeh 
dominikanin „Antonins de Forciglione'' zwany najczfdciej 
nADtboninas arcbiepiscopns Florentinus,'' poniewai w r. 1426 
azyskai godno66 arcybiskupa Florencyi '). Mi^dzy licznemi 
jego dzielami najbardziej moie rozpowszechnionem bylo Con- 
fessionale, kt6re w samym tylko w. XV doczekalo siQ 73 
edycyj. 

Esii^ka ta') tej mniej wi^cej obj^toici, co caly trak 
tata Mikolaja z Blonia, dzieli si^ na trzy ez<;dci: „Do con- 



*) Por6wn. nim Stintzino: op. cit. p. 529 — 530; Schulte: 

op. cit. p. 444 — 445; Sciimitz: op. cit. p. 838. 
') KorzystnliSmy z wydania Strasburskiego z r. 1488. 



:r2 

fessore, de interrogatoriis in confessione fiendis, de restito- 
tione,*' a wi^c obejmaje to wszystko, co w dzielku naszego 
kanonisty znajduje sIq w rozdziale o'sakramencie poknty. 

Nie wdaj^c si? w zbyt szczegdiowe rozpatrywanic, 
kt6reby do iadnego nie doprowadzilo nas reznltato, moiemy 
„ConfessionaIe^ kanonisty Wloskiego por6wna6 najwladciwiej 
z mnoi^cemi si? w naszcch czasach ^Katecbizmami' naj- 
rozmaitszych nank, w kt6rych aator ma na wzgl^dzie jedy- 
nie praktyczne cele, i stara si§ 8w6j przedmiot nloiyd w ten 
spos6b, aieby czytij^cy nad niczem nie potrzebowal nigdy 
pomySIcd, lecz w krdtkicb zdaniach znajdowal na wszyatko 
odpowied^. Zabijaj^cy wptyw tego rodzajn literatory dobrze 
jest znanym ; korzystaj^cy z niej pozostaj^ zawsze w bardzo 
ciasnem k6)ka wiadomo6ci podanych w tej lab owej ksi^- 
ieezce, ale samym sobie poradzi6 nigdy nie b^d^ w stanie. 
Dnchowienstwo ni^.sze ze szczegdln^ rozczytywalo 8i§ pre- 
dylekcyj^ w takich wladnie utworach, jakiem bylo „Con- 
fessionale^ Antoniego de Forcigiione, a nie nie mote dac 
lepszego wyobrazenia o wartodci tego dzielka jak cz^ 
drnga jego, zawieraj^ea na 60 kartach, to czema poSwi^ca 
nasz kanonista w rabryce „De modo andiendi confessiones" 
p6}tory zaiedwie kartki. 

Kiedy wylicza ^Archiepiscopus Florentinas** wszystkie 
moiliwe osoby, ktdryeh pyta6 spowiedzi przytrafid si? moze 
ksi?dzn, a w rabryce np. „de artificibas et mechanicis^ 
osobne daje rady, „de lanificibas^; osobne „de pistore, sa- 
tore pannoram, aarificibas, bistrionibas etc.^, to nie popada 
Mikolaj nigdy w tak naganu^ drobiazgowodd , lecz og6ine 
stawiaj^c zasady przytacza kilkanaficie tyiko przykiaddw, 
dla lepszego wytlamaczenia rzeczy. 

Chociai wi?c pisze i nasz Mikolaj dla parafijalnego 
tylko ducbowieiistwa i calkiem popalarnie redagaje swoje 
wywody, to ta zachodzi r62nica mi?dzy nim a bardzo wie- 
loma tym samym przedmiocie piszqcymi aatorami, te 
kiedy wi?kszo6c atylitarnemi kieraj^c si? \?y}%cznie wzgl?- 
danii, na strong naukowjj zaduej nie zwraca uvvagi, to prze- 
ciwnie nasz kanonista usiiaje zawsze pozosta6 przy pewnyni 



53 



Daukowyin tonie, kt6ry nie pozwala mu zdowu gubic siq 
w niczliczonych szczeg6Iach i drobnostkach. Esi^zka Miko- 
)aja nie tylko jest przyst^pnq i praktyczn^, ale takie po- 
uczaj^c^ i do samodzielnego pobudzaj^c^ mydlenia. Na tycb 
wlafinie zaletach zbywa przewa^.nej liczbie utwor6w oalei^- 
cyeh do popularnej literatury kanonistycznej , i z tego po- 
wodn stawiamy traktat Miko}aja z BloDia wzgl^dnie bardzo 
wysoko. 

VI. 

Eazania Mikotaja z Blonia. 

Powiedzielidmy jui p(^przedniO; te bliskie stosunki ze 
Stanislawem ze Skarbimirza nie pozostaty bez wp}ywu na 
og6lni| dzialalnodd Mikolaja z Blonia. Pudobnie jak Stani- 
slaw, tak ssuno odznaczyl Ri^ i Mikolaj nietylko w nauce 
prawa kanonicznego, ale tak^e, i to bardzo nawet wybitnie^ 
w kaznodziejskiej wymowie. 

Ogromny zbi6r jego kaza&, drnkowany by} kilkakrot- 
nie, a chociai nie jestesniy kompetentnymi do oceoienia icb 
wartodci, to nie chcieli6niy ich jednak calkowicie pomijaiiy 
z powodu it dcidle si^ one wi^^ z zawodem duszpaster- 
skim, kt6ry przekladal nasz kanonista po nad wszystkie inne. 

Eazania Miko}aja dziel^ sig na ^Sermones de tempore** 
i ^Sermones de Sanctis^. Pierwszyeb obejmuje wydanie 
Strasbarskie 131, drngich 51. Zazwyczaj dzieli si§ ka2de 
kazanie na 4 cz^dci: w pierwszej om6wiony jest w kr6t- 
koSci temat, i podana ekspozycyja kazani^, nast^pnie id^ 
3 czlony (membra), kt6re odpowiadaJQ zaznaczonemu w eks- 
pozycyi podziatowi. 

Przegl^daj^c dokladnie kazania Mikolaja z Blonia nie 
zoajdnjemy w nich wprawdzie tadnych danych, ktdreby nzu- 
pelnialy obraz stosonk6w kodcielnych Polskicb, zarysowany 
w kanonistyeznym traktacie naszego autora, ale zyskujemy 
lepsz^ 6wiadomo6<i og6lnego wyksztalcenia, kt6re posiadal, 
i dzialalooAci, kt^r^ rozwinql. 



.54: 



Je-'eiL w oraktai'ie przewazaj'a **ylatj z piaanj cfarzei* 
cijaaiiKiim. &i w kazaniat^h banizi> mi ez^sto pnjtMezam 
nywa.a aarorowie k:a*yi!zni, Greccy i Rzymscy, i to niety iko 
pmzaicj. ale i poeci. Czne jiil pewiea powiew komanizmii, 
kzijry przeoija ^i^ aie w samjcli zreszt% cytatach, ale 
i w ipo4< hie pL^ania, do^ mznvm od tego, i jakim sif 
ZT^kle iSDotvkamv w kazaniacii iacin^ikicli z XV etulecia. 

Kam przeki)aaxiie, le meslnszziie pomiJanTm dotjeb- 
cza^i bvwai materyjal historyczny. lawarty w iredniowiecz- 
nyck kazaoiacii. Prawda^ ze korzystanie z nick wymaga 
wiele daremnej praey. a reznltat badan pozostaje ez^okroc 
birdzo 9t.j8aakowo drobaym : ale jeieli siq chee przeniknac 
p« ziom dncfa«.wy spoieczen^jtway lab jednej przynajnmiej 
je^ro klaj»y, t j. *taaa diiehowiiegi>y to trzeba »i§ wczytywac 
i w ten rudzaj literatury^ a zwLaszcza w kazania antor^w, 
ktorzy jak Mikoiaj z Bionia pi^^za przyst^pnie i zroznmiale. 
Pooiewai brak nam z XV stulecia znaczniejszej liczby po 
PoUka olozonvch, a wi^e dia ladnodci przeznaezoDych ka- 
zan, przeto icnsimy d^ichodzic przy pomocy laciiskich, 
w jaki mniej wiecej spo$43b przemawiac m<>^i dachowni do 
zgromadzonych w kosciele wiernych. 

Z kazaa Mikoiaja z Blonia jednem z Dajeiekawszych 
jest LXXXII-gie „De Corpore Cbristi-*, w kt6rem id ninein- 
bro seeundo^ m'*wa jest o przyjmowaniu eacharystyi ^stib 
utraqne specie''. Kazanie to stanowi azopelnieiiie do odD08> 
Dcgo Dst^pa zamieszczoDego w Traktacie pod rabryk^: ,De 
credendU circa hoc sacramentam [Eacharistiae]^. 

Na nwag§ zaslngnje dale] kazanie XLY-te, przezna* 
czone Da Niedziel§ ^loaocanit'^, w ktdreoi omawia Mikoiaj 
kwcHtyJQ, jakie mozna przyjmowad poiywieoia w ezasie 
wiclkiego postu i w jakiej to porze dnia naleiy czyoid. 
Zdaje mi si^, 2e moiDaby z tego kazania wcale interesajiiee 
wyci^go^6 W8kaz6wki o niekt6rych przestrzeganyeh w Pol- 
Hce domowych zwyczajach '). 

*) ^Sed quid diceres de castore, cuius caudam in leionio co- 
medimuH. Hespondeo secundum magistrnm ibidem (Thomam), 



•'.■ 



Oi> 



Cz^tokroc czyni Mikolaj plasiyczne por6woaDia dobrze 
dwiadczs^ce o jego spostrzegawczym zmydle i ^ywyin dow- 
cipie. Tak np. dowodz^c w kazaniu LIV na Niedziel^ „Iu- 
dica^, 2e lepiej je8t, kiedy kaznodzieja trzjma 8i§ w og61- 
Dikacb, jak kiedy zbyt wyraiaie rzuca swemu audytorjum 
prawd§ w oczy, przytacza nasz kaoonista oa poparcie swo- 
jego zdania nast^pujacy przyklad: 

Gdy kapiaD pokrapia w Niedziel^ zebranych na nabo- 
ieustwie Indzi, w6wcza8 zbliiaj^ 819 W8zy8cy do niego 
z otwartemi oczynia i wysuni^tem naprzdd obliczem, niech 
jcdnak tyiko ailoiej plndnie wodq dwi^con^, wnet si^ roz- 
8awa ciiba, kryj^c twarz w r^kach i przymykaj^c powieki. 
Podobnie jak z woda radzi Mikolaj po8t;powa6 i z prawd^. 



VII. 

P6znie]8ze przer6bki traktatn Mikolaja z Btonia. 

Jak dowodzi powaina liczba r^kopisdw traktatu Miko- 
laja z Blonia, znajdnj^cycb 81^ w 8aiDych li tylko zbiorach 
Krakow8kichy rozpow8zecbni}o 8iQ dzielo naszego kanonisty 
w pierwotnej 8wojej postaci bardzo azybko po calej Polsce. 



quod omnia animalia habentia formam quadrupedis, ex vna, 
et piacisi ex alia parte, ponsunt comedi ex ea parte, qua 
apparent pisces, ex alia vero minime, vt est biuerus sine 
caator". 
') nVulgariter viderous, quod cum sacerdos die dominico 
aspergit populum, tunc omnes deponunt capncia, oculos 
aperinnt, facies exponunt et appropinquant sacerdoti. Scd 
si eis habnndantcr aquam in faciem fundat, omnes statim 
oculos clandunt et refugiunt, et se ab aqua defendunt et 
manibns protegunt. Sic est de veritate, quod quando ab 
aliquo predicatore Veritas predicatur in generali, tunc 
omnes libenter audiunt, sed si valde corrigit et increpat 
vicia, in qaibus iacent, statim eis displicet Veritas. luxta 
illnd: Audiet luxuriosus et displicebit ei". 



oG 



Z rokiem 1476 pocz^ly si^ nkazywad w krotkim jedna 
za drng^ odst^pie edycyje Strasbnrskie , tak ie mog} jai 
kazdy dochowny z latwoSci^i bye w posiadanio ksiaiki 
Mikolaja. 

Nie we wszystkich jednak dyjecezyjach Polskich staio 
dacbowienstwo parafijalne Da tym samym zupelnie stopnia 
wyksztalcenia. W Krakowskicj, Poznanskiej i Gniezoienskiej 
t. j. w dyjecezyjach granicz^cych bezpoirednio z zachodem* 
posiadalo odo wi^ej niezawodnie wiadomoSci, niieli w dy- 
jecezyjach srodkowychy jak Knjawska lab Plocka. Wspomi- 
nalismy }ut przedtem, ie jeszcze w r. 1477 okazaia sif po- 
trzeba ogioszenia w dyjecezyi Wloclawskiej, kr6tkiego pod- 
r^czoika o sakramentach, kr6tszego nit te, ktdre o tyle 
wczesniej publikowali w dyjecezyi Krakowskiej Wojciech 
Jastrz^bieCy a nawet Nanker; jest to wcale pewoa wska- 
zowka, f,e nie musial bye zbyt pocie8zaJ2)cyin stan o6wiaty 
wsrod dnchowienstwa parafijalnego dyjecezyi Wlodawskiej. 

Traktat Mikolaja z Blonia, pisany z widocznem stara- 
Diem zachowania do peirnego stopnia nankowej cechy, wy- 
dawal si^ niew^tpliwie bardzo wiela z pomi^dzy docho- 
wieustwa wiejskiego, zbyt jeszcze Dczonym i nazbyt nie> 
zrozomialym. 

Tak przynajmuiej mDiemaDO na Eojawach, gdzie tei 
usknteczDioo^ zostala w drngiej polowie XY stnlecia prze- 
r6bka ksis^iki naszego kanonisty, polegaj^ca na doSc bez- 
DiYsIaem skrocenin pierwotnej osnowy nloiooego pnes Mi- 
kolaja traktata. 

Frzerobkf ti^ cdnalazlem w jedoym z maniiskrypt6w 
kapituly Wlodawskiej, mieszcz^cym mi^dzy innemi statnta 
pi\>winv.*jjonalne Mikolaja Traby, Btatata dyjecezyjalae WIoc- 
lawskie, ealy szereg oglaszanycb przez arcbidyjakon6w roz- 
porzadieii, uiezgrabuie ulozou^ kroniczk; Polskii, „Gesta 
Koiuauorum'^y i nareszcie 6w wyci^ig z dziela Mikolaja 
z Ulonia. 

K^kopis teu roprezentowal calj| biblijotek;, a prawdo- 
podohnio i caly zapas wievhy Michala z Krobioa, kajlana 
d^Jei*C£>i WKchnvskiej. 



r^ir- 



57 



Wladciciel r^kopisa zawdzi^czalgo caikowicie wlasnej 
pilnoAci, czego tei nie omieszkal kilkakrotnie zaznaczyd. 
Temn celowi odpowiadaj^ca notatka zamieszczona przy 
koAca zajmuj^cej nas obecnie przer6bki, brzmi w spos6b 
nast^puj^cy : 

^Finis. Per me Micbael^m de Krobyno Mathie filinm 
pro tunc in Coyalije percunctana in RegimiDe scolarum, 
Anno domini 1501 feria VI proxima ante Natinitatem Marie 
tone in maximis tribalacionibns existens per Stanislanm 
Corzensky oppreasus*'. 

Nie by} jednakie Micbal z Krobina autorein wyci^u 
leez akopijowa} go tylko dia nzupelnienia cennym dodat- 
kiem nagromadzonych z mozolem do kodeksn awojego 
akarbdw. 

Przer6bki dokonal najpewniej jakid nieznany nam bli- 
iej duchowny dyjecezyi Wbciawakiej , i to niep62niej jak 
w dmgiej potowie XV wieku. 

Zadalem aobie prac^ zestawienia przer6bki z oryginal- 
nym ntworem Mikotaja, w nadzieji, ie mo2e Datrafi§ na 61ad 
jakichA dodatk6Wy b^dqcych w zwi^zkn z miejscowemi ato- 
aunkami dyjecezyi Wlodawakiej. 

Reznltat zeatawienia tak ai^ przedatawia: 

Eopiata miai przed aob^ niekompletny egzemplarz 
przer6bki, wakatek czego zaczyna ai^ jego odpia dopiero od 
aakramentu encbaryatyi. Z podwi^conego aakrameotowi temn 
przez Mikolaja rozdzialn korzyata} przerabiacz bardzo akqpo, 
notnj^c tylko par§ natQp6w z rubryk : „De cautelia aernandia 
ex parte anmentinm**, i „De cantelia aernandia ex parte aa- 
cerdotia". 

Skrz^tniej wyzyakanym zoatal rozdzial o aakramencie 
poknty, z kajidej mbryki po trochn, ze azczegdlnem nwzgl^- 
dnieniem czyato praktycznycb nat^pdw, jak interrogatoryj6w 
i kanon6w pokntnych. 

To aamo powiedzied aiQ da o aakramencie oatatniego 
olejem 6wi§tym pomazania. Sakrament ^ordinia* zoatal po- 
mini^ty, a z rozdziahi o aakramencie mahefiatwa uwzgl^dnit 

WTdx. fi]osor.-hi«tor. T. XXIII. 8 



;**- 



3r5Sin.;»;un SLL.^L'^w-^t t »a i-ai'-i wpi<«iijch w onginalDyni 
trxiUkre 7«;«t riiirri-A _!•» eAi;rI:5 matrimonii^. 

Z losi.tnti'j'i Tn-ei-^^^^ieria oDirj- mszy sw. zaezer* 
ZiZ'.kL >-5'crL:»a*!» £3» vc 4 iLl-etimie kantele z osmin wcu|- 
ri:*tC7:a zrs-fi X i.-Ivi i> .:*«^-jkn2 ej rnbrjki tego rozdziala. 

Z«.«LjiLi.ft^ iwi^-inriT-ai z-^tal rozdzia} _de dicendis 
i.-'':* !*Ai a. ••.<*- >'«-"3t3 i^x-s-icp -^i^ wi'da^ o ekskommonice 
I zLTrri in-*, Trrj kT'-ya tie zaD'eJbuje przerabiacz po- 
'■-1^17: xa Xk iijfn ir:*fil:w:e prawie wszystkich prawi- 
c^i : >c»'f* : e u^z ^^waria interdykto; z rozdziala zai 
T-* bTTj^'Tliji\i:;e* iAT:-e?2.."xz. i to wsknkenin, 14 tylko 
;>e-^>.TT:i jrici M i:-:i-i r->iacvcb recul- 

W cr.-ji* i««H p:^?^ «i^a praea redaktora W7ci%ga na 
p-:wta'x±:i:i c :^l•:w:::e la swoim wzorem laioie z.niego 
^?.'t^-'- ^'^*^r' •^^ Cz^To •>iwo}ujc si^ pnytem przerabiacx 
♦i»> •j-T^jLili zzizsacz^i'ae wt^dT: vide in Saeramentali. W ten 
sr*>?*:':> z' zozx ea£:->^' ma 6 razy mDiejsz^ obj^tosc jak 
k<:azka ICikciaja i je<l bezmyslnTm i bezniyteeznym znpel- 
nie zlepkiem. 

Dwukrotcie tjiko zamiesot} przerabiacz w swojim wy- 
cia^ od siebie sanieg-^ poch-idzace dodatki, oba przy sa- 
ls ramencie p«>kntT. 

Pierwszy raz, podajae za Mikohijem nast^puj^c^ 
formg roz^^^eszania : ^Anctoritate domini no!>tri Jesn Christi 
et anctoritate beatornm Petri et Panli, et aoct'ritate mihi in 
hac parte concessa ab oniiiibas peecatis tniSy per te deo et 
mibi confesdis ego te absolao in nomine patris et filii et 
spiritas sancti-*; — przytaeza jeszcze inni|: 

,AIia fonna absolacionis, qoam posnit Magister Matbias 
de Raczansz. 

Dominas noster Jhesos Christns per meritnm sne pas* 
gionis dignetur te absolnere, et ego anctoritate einsdem do- 
mini nostri Ibesa Christi et beatornm apostolornm Petri et 
Panli et sacerdoeii mei, qna fnngor in hac part^, de omni- 
bus peecatis tnis mortalibas et venialibns, de qnibns cordc 
contritus et ore confessas es ac circnrostanciis ipsomm^ et 
de qnibus libenter coDfitereris^ si tibi ad memoriam Teni- 



69 



rent , absoloo te in Domine patris et filii et spiritas sancti. 
Amen^. 

Osob^ mistrza Macieja z Raci^ia latwo moina stwier- 
iziiy sznkaj^c za nim w ^^liber Promotionain Universitatis 
Cracoviensis". 

Jak si^ na podstawie tej ksi^gi dowiadnjemj; uzyskal 
Maeiej z Baci^ia stopien bakalarza w r. 1423 ^) a stopiefi 
mistrza „iD artibas^ w r. 1432 '). Wpisanym te± on zostal 
do Metryki Uniwersyteckiej •) ponii§dzy ^Doctores et Ma- 
gistri" z tytutem „decretorum doctor**, wi§c prawdopodob- 
nie wykkdal wtedy w Krakowie, kiedy odpoczywal Miko- 
laj z Konia po napisania swojego traktatu. Nie s^ nam 
zoane iadne dziela Macieja z fiaci^ia, wi^c nie mo^.emy 
ozoaczyii, zk^d zaczerpn^]; przerabiacz Wloclawski przyto- 
czonej powyiej formuly na absolucyj?. W kaidym jednak 
razie, n}o2on% zostala ta formula co najmniej w kilka lat 
po akazania siQ ksi^^ki naszego Mikoiaja. 

Drugi raz cheial si^ widocznie przerabiacz pochwa- 
\\t ze znajomodei^ 8tatat6w prowincyjonaluych z r. 1420^ 
bo przepisuj^c z Mikolaja przepisy tyezqce 8i$ rozgrzeszania 
„in articnlo mortis" dodaje jeszcze uwag§: 

nVide aliam formam ecclesie in statutis proyincialibas 
circa finem^', 

maj^c oczywidcie na mydli rozdzial 8tatat6w Trqby 
gDe excommnnicatione" *). 



Chociai tak lichq okazala sif przer6bka Wloclawska, 
to jednak poznanie jej nie znpelnie jest bez znaczenia. Bo 
ra% daje nam ona pewne poj§cie o duchowiei&stwie Kujaw- 
skiem, i o stosunkowo niiszym poziomie jego odwiaty 



M MuczKOWSKi, Statuta etc. p. 16. 

•) Ibidem p. 24. 

*) Album Studiosorum p. 7. 

^) Starodawne Prawa Polsk. Pomn. IV p. 255. 



60 



a powt6re aiyoza pewnofici, ie w tej lab innej formie, t j. 
albo w oryginaloym tekscie, albo nareszeie w skrdceiiin, 
uiywanym by! traktat Mikoh&ja 2 Blonia jako podr^eua 
ksi^ika w jednej dyjecezyi wi^ej. Bye moie, te dakze r;- 
kopiimienne badania odkryj^ niejedn^ jeszcze przer6bk; 
z dziela naszego kanonisty. 



^•♦•» 



^•^ 



O pokucie publicznej w Polsce. 

Przcdstawil 

Bolestaw Ulanowski. 



Badania nad historyjq prawa kanonicznego do dwoja- 
kich powinny mierzy6 cel6w: pierwszym jest dokladne po- 
zoaDie wszystkich faz w kilkuDastowiekowym rozwoju kod- 
eielnego prawa, dragim, nie mniej wainym, jest ocenieme, 
kt6re systemy praw i w jakim stopnin nksztalcily si^ pod 
wplywem zasad prawnych, rozprzestrzeniaj^cycb swe pano- 
wanie r6wnocze6nie z rozszerzaniem 819 cbrzedcijaAstwa. 

Nie podobna przes^dza^, jaki b^dzie og6lny wynik 
prowadzonycb w tym kieraDkn posznkiwai^; zapewne okaie 
bIq CD dla kaidego kraja wielce odmiennym^ wedlag tego 
na jakim stopnin rozwoju znajdowalo si§ prawo danego na- 
roda w chwili, kiedy po raz pierwszy przyszlo ma sjq zet- 
^n^k z prawem kodcielnem. Go do Polski jednak, to jni 
teraz ftmialo mo^na twierdzi6, ie prawo kanoniczoe bylo 
jednym z najwainiejszych czynnikdw, kt6re wplyn^Iy w prze- 
waiaj^cy 8pos6b na oformowanie si^ ziemskiego prawa. 

cywilizaeyi i prawie Polskiem mamy dopiero 
z Xin-go stulecia bardziej konkretne wiadomodci, ale 



6:? 



trzeba odrazo posmi%c ei^ ai do polowy XIV wieko, jeteli 
cbcemT azjskac wjrazniejsze zarysy po8zczeg61iiych insty- 
tucTJ prawnych. Wtedy zaA posiadaj^ te instytacyje po 
wi^kszej ez^sci skoDczonq jai postac, nie zdradzaj^cj^ ni- 
czem wszystkich szczebli, przez ktdre przechodzily po- 
przednio. 

Okolicznosc ta atradnia bardzo, ale nie nniemoiliwia 
sledzenia xa genez^ tej lab owej instytncyi prawa Pol- 
skiego. 

Bo jeieli, nie wychodzqc po za zakres prawa koAciel- 
nego, stwierdsimy, te miaio ono w pewnym kieranka w Pol- 
see za$t4!»sowanie , i jeieli r6waocze§nie dostrzeiemy w pra- 
wie swieckiem analogiezne objawy^ to nie b^dzie m6gl 
uebodzic za przedwezesny lab nienmieJQtny wniosek, ze 
w genetyeznym do siebie pozostajq zwi^zka rdwnolegle 
nstytaeyje Polskiego i kanonicznego prawa. 

Bardzo interesnj^c^ i, powiedzielibydmy, niezmiemie 
plastyczD^ jest w prawie Polskiem instytacyja pokory. 

Krwawa zenista zaezyna joz ast^powac powoli ze zwy- 
czaj6w ladoo^ei. Istnieje jc2 dia zabdjcy sposdb osani^ia 
si^ przed uiebezpieczei^stMem odweta, groiaccgo ma pier- 
wej bezwzgl^dnie ze strong krewnych zabitego. Kompoxy- 
eyja ocenia prz}wr6cenie nonnalnyeh sto8ank6w nii^dzy po- 
waSnionemi rodami ua wagQ ziota. 

Rozlana niebacznie krew sprowadza w pewnych wa- 
rankacb dla winnego materyjalne tylko straty, redokoje 
jego odpowiedzialno6c do rz^da prawnoprywatnych zobo- 
wi^zaA. 

Nie wszjsey jednak zadawalniaj^ 8i§ za glowf krew- 
nego pieni§2nym okapem. Gi^bsza bole66 lub silniejsza 
duma ka^e si^ niejednemu sprzeciwiad wszelkim pr6boai 
ugody, zemsta pozostaje dlan najgor^tszem pragnienieiDy 
dmier6 winowajcy jedynym celem. 

Czegoby nie zdzialaly najwi^ksze skarby, to sprawia 
pelna niistycznego nastrojn nroczystodiS , b^d^ca ostatnim 
drodkiem do przeUagania miciciela. 



63 



W ^alobnej odzieiy, z roieczem u szyji, w orszaku 
pewnej liczby krewnych Inb przyjacidi, przyst§puje zab6jca 
przed oblicze uprawnionego do zemsty, upokarza si^ przed 
nim, blaga o przebaczenie , zycie swoje oddaji^c w jego 
rfce. 

Czyoiiic to spelnia tylko zab6jca jeden z warunkdw 
agody, kt6r^ bezpoAredoio przedtem przyprowadzili do skutkn 
rosjemcy. 

Uroczystodi t§ nazywaj^ 4r6dla prawa Polskiego — 
pokorq, cbarakteryzujqc J4 tym jcdnym wjrazem najtrafniej 
i najdosadniej. 

Lecz CO moglo wywola^ w niAcicielu przekonanie, ie 
npokorzenie si^ przed nim zabdjcy, DajskuteczDiejszem jest 
zadoAinczyDieoiem za popeioion^ zbrodni^. Dlaezego pataj^c 
osprawiedliwionem pragnieniem zemsty, porzaca on natych- 
miast wszclki zamiar odwetn, skoro zabdjca wykona formal- 
0066, mogqc^ bye z jego strony tylko komedyj^. 

Bo istotnie nast^pnje chwila, kiedy niczem innem jui 
nie jest pokora jak wstr^tni^ komed\ j^ ; tak naleiy 819 za- 
patrywai na uroczystodci b^d^ce jeszcze dzisiaj w u^jciu 
a Czaroog6rc6w i Alba6czyk6w w celu przejednania kre- 
wnych zabitego ^j. Ale wdwczas, kiedy instytncyja ta wcho- 
dzila dopiero w i}cie, kiedy nie by la jeszcze zabytkiem 
archeologii prawnej, lecz wynikala z nsposobienia i Wiary 
spoleczeAstwa, w6wczas przeciei nie samo tylko przywi^za- 
nie do odwiecznych zwyczaj6w powodowaio mdciciela, by 
^dal wykonania pokory, i spelnieniem jej czqI siq zaspo- 
kojonym. 

Masial w pokorze tej tkwi6 Jakid pierwiastek wyiszy, 
mdsialo siQ odzwierciedlad w niej co6 stoj^cego w tak 
bliskim zwi^zkn z Bogiem i religij^, a moment, w kt6rym 
kl^zal zbrodniarz u n6g mdciciela, tak zapeln^ w stosnn- 



') Cf. Spiridion Gopcevic, Oberalbanien and seine Liga, p. 
333 sq.; co si^ tyczy Cf.arnocrdrcdw cf. Popowic, Recht 
und Gericht in Montenegro, p. 87 sq. ; Gopcevic, Le Mon- 
tenegro et les Montenegrins, p. 68. 



•:4 



jui^Ti wT'C^xizje niT^'al zmiaii^, ie ten kidrj % preebacze- 
ni'im $we^ ^^--^ p*>ln«>^l si^ i ziemi, iadn^ miani nie 
mozi j:ii bjc tjni dAwnvm kmri^ skalanym winowajoi, ale 
wiy^Ym, prxex ^pecaioc:! przez siebie pokor^ oczyszczonym 
xe zhrr.dzL «1 •wiekiem. 

B>> na eiexze poIe^(a istoU pokory, co pnedewszjst- 
kiem JLij^ztito j^j tak wielkieg>> znaczenia? 

Sa<iz^« ze pabliczne i bezwz^i^dne wyznanie spA- 
niooe^o czvna. Bvla to niejako spowiedi odbywaj^ca si^ 
w obee swiaiik.iw w chwili, ktora, je^liby tcgo zapragn%l 
mioieiel, osta'niaoj si^ stala dla zabojcy. Winowajca sta- 
wal przed swojizn s^lzia z prawd^ w nstach, i sam poda- 
wai na siebie narz^jzie kary. 

Ale zaoim jeszeze astysza} wyrok, zanim dokoD^ spo- 
wiedzi, jaz rozp4>ezyiia} zabojca pokat;, kt6rej gi6wii4 a cza- 
sem jedyn^ tresci^ byla zewn^trzna nroczystoAc, z jak^ sif 
odbywala pokora. 

Skoro adzielit msciciel przebaczenia, tern samem ozna- 
wal za dostateezD^ poknt^, kt5rej poddawa} Big winsy. 
Wyznanie i pokata zmazaly zbrodoig, i nie potrzebowai jai 
s^dzia i msciciel karac pokotnj^cego Amierei^. 

Widzf zatem genez§ pokory w przeniesienin pojfc 
spowiedzi i pokaty do sfery prawa ftwieckiego. Tkwi^ 
w pokorze spowiedz jest spowiedzi^ pnbliczn%, tre66 poknty 
zalein^ jest od ngody. 

Staoowisko zabojcy przed spelnieniem pokory bylo 
analogicznem do po^o^enia grzesznika pozo8taj%cego pod 
kl^tw^. Jak wykl^ty mnsial prosit biskapa na klfczkach 
o ndzielenie mn rekoncylijacyi '), tak samo blagal zab6jca 
mdciciela o przebaczenie. Rekoncylijacyja nie nast$powala 
bezwarankowo, lecz zalein^ byla od poddania si; przez 



') Na dow6d przytaczamy ast^p z dziela Reginona ,De Sy- 
nodalibus caasis et disciplinis ecclesiasticis'' (Lib. II 
c. 418, w edycyi Wassbrschlbben'a p. 375), opatrzony 
nagMwkiem: „Qualiter episcopas reconciliet vel recipiat 
ezcommunicatam^ : 



65 



grzesznika odpowiedniej pokucie; podobnie znpeJoie przyj- 
mowid na siebie npokarzaj^cy si^ zabdjca rozmaite obowi^z- 
ki, ktdrych tredd byia zapeioie analogiczn^ do tredci po- 
koty pablicznej. 

Im wyiej sobie cenilo spoleczefistwo instytucyje kod- 
cielne spowiedzi i pokaty, tem wi^ksz^ przywi^zywad mn- 
siaio wag§ i do pokory; ale rzecz jasna, te zbliienie^ kt6- 
redmy starali si^ uzasadnid, znikaio z biegiem czasu ze 
dwiadomodci ogdtn, a za istotne znamiona pokory nwaiano 
pewne tyiko formaIno6ci zewnQtrzne, ktdrych znaczenia nie- 
w^tpliwie nie roznmiano '). 



Gum aliquis excommanicatas vel anathematizatas poeni- 
nentia dnctas veniam postulat et emendationom promittit, 
episcopas, qui eom excommunicauit, ante ianuas ecclesiae 
venire debet, et XII presbiteri cam eO; qui earn bine inde 
circnmstare debent, ubi etiam adesse debent ilii, quibus 
iniuria vel damnum illatum Qst, et ibi secundum leges di- 
vinas et humanas oportet damnum commissnm emendari, 
aut si iam emendatum est, eornm testimonio comprobari. 
Deinde interroget episcopus, si poenitentiam , iuxta quod 
canones praecipiunt, pro perpetratis sceleribus snscipere 
velit; et si ille, terrae prostratus, veniam postulat, culpam 
confitetur, poenitentiam implorat, de futuris cautelam spon- 
deiy tunc episcopus, apprehensa manu eius dextra, eum in 
ecclesiam introducat, et el commnnionem et societatem 
Cbristianam reddat. Post baec secundum modum culpae 
poenitentiam ei iniangat, et literas per parochiam dirigat, 
at omnes noverint, eum in societate Christiana receptum. 

*) Plerwszym, ktdry pokory dwiecic^ (Todtscblagsilhne, Buss- 
procession) w bliiszy wprowadzil zwi^zek z prawem ko6- 
cielnem , a mianowicie z poiiut^ publiczn^ byl* uczony 
Niemiecki FrauekstabT; autor dw6ch bardzo cennych 
przedmiotowi temu poSwi^conych opracowati: „Blutrache 
nnd Todtschlagsllhne im Deutschen Mittelalter," Leipzig 
1881 ; i „Die Todtschlagsiihne des Deutschen Mittelalters 
Berlin 1886. Z kanonistdw wypowiada to samo zapatry- 
wanie Meurer w rozprawie: „Die rechtliche Natur der 
Poenitenzen*', Archiv fttr kathol. Kirchenrecht T. XLIX. 
p. 177—217. 

Wydi* filoMf.'hlftor. T. XXIIL 9 



66 



Aby jednak nzDad moina nasze przecktawienie rzeexy 
za slaszne, trzeba prz7pa6ci6y ie wprs^dy, zanim pojawiij^ 
sif w prawie ziemskiem 61ady pokory, zaprowadzoiui jni 
zo8ta}a w Polsce instytucyja poknty pnbliczDej; inaezej bo- 
wieoj wypadiJoby genezf pokory w odmienDy tlanaesyc 
spofidb. 

Przytem, stwierdziwazy nawet prz^trzeganie w Poiaee 
pokaty publicznej, kcMiiecziiem jest rozwaiyd, ezy proees 
utworzenia si^ pokory na wzorach apowiedzi i pokaty doko- 
uai si^ calkowicie i niezaleinie w Daszym kraja, czy tei 
nie nast^pito przeobraienie to jni wprzi6dy w jakim syied- 
niem pafistwie, i czy nie przej^lo prawo Polskie gotowej 
int iDstytucyi, odpowiedniej zreszt^ warankom wlasnego 
rozwoja. 

Pierwszs^ tez^ b^dzie moina wykaza6 daleko pewniej, 
niieli dnig%; bo jak zobaczymy, nie zgoia 819 Die gprzeei- 
wia twierdzeniUy ie jai w XI wieko wywieraK) prawo ka- 
Doniczne znaczny wplyw ua rozmaite kiernnki spoleczoego 
w Polsce bytn; drngiej przeciwnie adowodnic prawie niepo- 
dobna dia brako ivodely kt^reby nam pozwolily na pewno 
wnosid, ie jakai instytncyja byla lab nie byla alosowa- 
n^ n nas przed wiekiem XlV-tym. 

Jeieli nagromadzony przez nas materyja} dowodowy, 
okaie si; wystarczaj^cym , to z przedstawienia naszego wy- 
niknie, te na utworzenie 81^ pokory Polskiej wptyn^ ka- 
noniczne prawo bezpodrednio lub przynajmniej poiredoio. 
Reznltat taki bylby sam przez siQ bardzo donioslym, leci 
wyraiony bez zastrzeienia poprowadziiby ni6g} do wnioska, 
ie pokora jest jedn^ z tych instytneyj, kt6re s^ tyiko wia^ 
ciwe n^rodom chrzedcijanskim. 

Tymczasem wniosek ten ntrzymadby sif daisiaj jni 
Die ni6g}. 

Wiemy bowiem , te prawo BinnaAskie ^) zna pokory, 
ktdrej mnsi si^ poddad brat dopnszczaj^cy sif cndzoloztwa 



') RoBLER, Zur Lebre von der Blatraohe, Wttrabni^ 1885, 
p. 14; — obszemiejsz^ rozprawQ prawie BirmaAskiem 



"C««^ 



• 67 

K mationk^ brata, a a Kabyldw ') obejmaje ugoda maji^ca 
oa coin usnn^i krwaw^ zemstQ na wypadek zab6J8twa — 
zawsze takie waranek, aby dopelnil zab6jea ceremonii zn- 
pefaiie aoalogioznej do chrzedcia^skiej pokory. Birroani wy- 
ziiaJ4 religJQ Baddy, Kabylowie przyj^li naakf Mabometa; 
jakimkolwiek wplywie prawa kanonicznego na zwyczaje 
tych Iiid5w Die moie by6 oczywiicie mowy, a przeeiei wy- 
robily 8i$ a nich te same instytacyje, kt6re ze wzgl^du Da 
Polskf przyptsad cbcemy interwencyi katolickiego kodciola. 
Zjawisko to, iiapoz6r niezwykie, naleiy do tych fakt6w, 
ktdrych histoiyczno - pordwnawcze badania nad prawem co- 
raz wi^cej wyprowadza6 b^d^ z ukrycia. 

Swiadomodi, ie pewnejnstytacyje prawne, do kt6rych 
doszly narody cbrzeAcija&skie pod wpfywem koscieloego pra- 
wa, uzyskaty niekt6re lady Azyjatyckie za spraw^ religii 
Buddy, a niekt6re Afrykafiskie za przyczynieniem si^ Islama, 
oie wzrnszy w niczem historycznego wywodu, objadniaj^cego 
genezQ Polskiej, Czeskiej Inb W^gierskiej pokory. Zmody- 
fikowad nam cbyba tyiko przyjdzie pierwotny og6lny wnio- 
sek stosownie do roz8zerzenia sIq wiadomoAci naszyeh z po- 
wszecbnej historyi prawa. Nie powiemy jnt wi^c: pokora 
je8t instytacyj^, kt6ra powstala i powstai mogla wyl^cznie 
za wply wem prawa kanonicznego , — lecz raczej : pewne 
gystemy religijne wplyn^ly na prawa dwieckie w ten spo- 
86b, ii w celn usani^cia krwawej zemsty wprowadzoni) 
zostala do nich instytacyja pokory jako oznpelnienie kom- 
pozycyi. 

Rozprawa, z ktdr^ obecnie wyst^pujemy, jest wi^c 
wlaftciwie przygotowaniem do innej , ktdr^ podwi^cimy po- 
korze Polskiej. Zajmowali si§ jui wprawdzie tym przedmio- 

pomiedcH ten sam nczony w ^Zeitschrift fUr vergleichende 
Rcchtswissenschaft." VI. p. 160—186. 
') KoHLEB, Shakespeare vor dem Forum der Junsprudenz, 
p. 142 1 na podstawie znakomitego dziela pp. Hanoteau 
i Lbtouknauz pod tytalem: „La Kabyiie et les ecu tames 
Kabyles.** 



68 



tern pierwszorz^dni nczeni , jak Senator Hube '), professor 
Pawinski '), a w najnowszycb czasach Miklosich '}. Jedoakie 
pocieszamy si^ nadziej^ , ie nawet po pracach tjch aator6w, 
nie b^dzie nasze przedstawienie calkiem zbytecznem. Baz, 
ie rozporz2|dzamy r^kopismiennym mateiyjalem obszerniej 
szym od naszych poprzednikdw, a powtdre, poniewai stara- 
lidmy siQ wyzyskad w 8pos6b bardziej wyczerpaj^cy zagra- 
niczD^ literatnr^. 

Pragniemy bowiem przedstawid pokor^ Polsk^ Da tie 
por6wnawczej history! prawa, co przy tego rodzajo insty- 
tucyjach wydaje sif najbardziej odpowiedniem. 

ie roli, jak^ przy genezie pokory odegrato prawo 
koScielDe, osobnil podwigcamy pracQ, wynika zt^d, ii roz- 
dzial ten dla pewnych szezegdloych powod6w do zb}t wiel- 
kicbby ardsl rozmiar6w, w przedstawienin ogdlnem. Aby 
nie psa6 wewn^trznej harmonii zanadto w drobiazgi zapnsit- 
czajqcemi sig badaniami , za}atwimy sif z t^ cz^ dci^ naszego 
przedmiota naj8ainprz6d , tornj^o sobie tern samem drogfdo 
dalszycb szerzej zakredlonych wywoddw. 

ROZDZIAL I. 

Foknta pnbliczna wedhig zasad prawa kanonicznego. 

Jak wszystkie instytneyje prawa kanonicznego, tak 
samo i pokuta publiczna przechodzi^a przez rozmaite stopnie 
rozwoju *). 



') zemdcie i pokorze podlng praw Polskich i Czeskicb, 
Warszawa 1829, odbitka z IV-go Tomu czasopisma: ^The- 
mis Polska" ; — Wroida, Wrdiba i Pokora, Btndyjom 
z history i prawa karnego ; Warszawa 1884, odbitka z Ate- 
nenm za rok 1884. 

') pojednaniu w Zab6J8twie wedlng dawnego Prawa Pol- 
skiego, Warszawa 1884. 

») Blutrache bei den Slaven, Wien 1887; odbitka z XXXVI-go 
Tomu Pami^tnika Wydz. Hist. Filozof. Akademii Umiejet- 
noSci we Wiedniu. 

*) Literatura kanonistyczna dotycz^ca pokuty publicznej bardzo 
jest rozlegl^. Pierwszym, ktdry instytucyi tej oddiicln^ 



69 

W pierwszych wiekach cbrzedciai&stwa nie posiada 
jeszcze poknta cechy iostytucyi prawnej, lecz ma wyl^cznie 
charakter moralny. Grzesznik obrazit Boga, popadl w kl^- 
twf i usuni^tym zostal „a commaDione fidelinm.*' Zt^d jed- 



po6wi§cil moDOgrafijfy by} uczony Jezuita Jak6b Sirmond, 
Historia PoeniteDtiae publicae, 1651. (Opera Varia, Pari- 
eiis 1696, IV. col. 479—512; — cf. Schultb Qeschichte 
d. Quellen and d. Litteratur d. Canon. Rechts, III. p. 
572); — tym aamym przedmiotem zaj^l siQ nast^pnie 
inny Francuski kanonista i teolog, Oratoryjanin, Jan Mo- 
RiNUSy kt6rego dzielo nkazalo s\q w 20 lat po rozprawie 
Sirmonda: Tytnl tego dziela brzmi: „Commentaria8 biato- 
ricus de disciplina in adroinistratione Poenitentiae tredecim 
primis BecnliB in ecclesia occidentali| et hncuaque in Orien- 
tali obsernata'' ; (Schultb op. cit. p. 593). Ksi^iska Mori- 
NU8A obejmnje wraz z dodatkami okolo 1000 stron in folio, 
i Btanowi najobszerniejsze i dcidle historyczne przedstawie- 
nie rozmaitych faz, jakie przechodzila poknta pnbliczna. — 
Z nowazych antordw wymieni6 nale^y : Bimterim, Die vor- 
ztlglicbsten Denkwflrdigkeiten der Christ - Kathol. Kirche 
Tom V czq66 2-ga i 3-cia; Wilda, Das Rircbliche Buss- 
wesen im Abendlande, Allgemeine MoDatsscbrift fUr Wis- 
sens, nnd Litterat. za r. 1853; Wassbrschleben, Die Buss - 
ordnnngen der abendlSndiscben Eirebe, 1851; Frame, 
Die Bnasdisciplin der Kircbe von den Apostelzeiten bis 
znm YII. Jabrb. 1867; Verino, Zur Qescbicbte der Poeni- 
tentialbtlcber ; Znr Cbarakteristik der Poenit. BUcb. Arcbiv. 
fllr Katbol. Kircbenr. B. XXX ; Friedberq, Ans Deutscben 
BassbUcbem, 1868; w wielkiem dziele Schultego roz- 
dzial „Die Litteratnr ftir das Forum internum (II. p. 512 
sq.) ; LoENiNG, Gescbicbte d. deutscben Kircbenrecbts. I II. 
1877 — 1878; Katz, Ein Orundriss des Kanon. Strafrecbts, 
1881 p. 42 — 52; Schmitz, Die Bussbticber und die Buss- 
disciplin der Kircbe, 1883; tego samego autora caly sze- 
reg drobniejszycb artykuldw podwi§conycb ksi§gom pokut- 
nym, a zamieszczonycb w kilku ostatnich ' rocznikacb cza- 
sopisma „ Arcbiv ftlr Katbol. Kirchenrecbt^ ; w wydanej 
przez Kraus'a. Real - EncyklopSdie der Christl. Alterthii- 
mer art. Busse przez Funka (I. p. 179 — 186); w Kir- 
cbenlexikon Wetzer'a i Welte'go (edyc. dmga) artykuly: 
Beicbtbttcber przez Veringa (II. col. 209—221), Buss- 






70 

Dak Die wyplywa jeszczo dia aiego koDieczDoM poddania 
sif pokacie. Bisknp Die ozyDi iadnego kroko, bj tmnmt 
grzeszDika do spelDicDia poknty, a kli^twa Die staoowi jeaacze 
byoaJDiDiej Arodka^ kt6ryby do tego prowadzi} celu. 

Poknta Die jest kar^ ale dobrodziejstwem dla grzesz- 
Dika; Diezb^doym jej waroDkiem jest sknicha, i dlatego Die 
biskap wyst^paje z iuicyjatyw^, ale Mm grzeszoik. Jako 
Dajwyisz^ lask^ mosi od prosit biskapa o dopuszczeDie 
go do poknty, kt6rej spetaieaie zmaie przest^pstwo i omo- 
iliwi grzeszDikowi powr6t do grooa wieroych. 

Za kar; wigc Die mote by£ ozoaD^ poknta, skoro Die 
Dchodzi oDa za z i e ale za dobrodziejstwo, i skoro poddaoie 
si; jej zaleioem jest wy^czDie od woli grzeszoika. 

Cz^dd pokoty, kt6rej dopelDia grzesznik przed rekoD- 
cylacyj^, ma oa cela przeblaganie obraioDego Stwdrcy, dal- 
sza C7.^i6 zmier^a kn nsuDiQciu doczesDych kar, kt6rtby B6g 
8prawiedlif?y Dwaial jeszcze za stosowDe zeslac Da miDoego. 

Powoli jedoak rozszerza si; przekooaoie, te obratoDym 
zosta} przez grzeszoika uietylko B6g ale i ko6ci6ty a zwta- 
szcza; ie publiczae przewiDienia — pnblicznej wymagaj^ po- 
knty. R6wDocze6nie przyjmnje si; zasada, te pokata mote 
stanowid liejszego gatunku kar;, a Da wet, ie przez podda- 
oie si; jej mo2e grzesznik unikD^i kl^twy. Eiedy wi;c 
pierwej nchodzila poki]^ta jedyoie za ^satisfactio Dei/ to 



discipliD przez Funk'a (II col. 1561 — 1590), i Buftse 
przez Wildt'a (IL col. 1590 — 1613); Hinschius w zna- 
komitem swem dziele „Daa Kirchenrecbt der Katholiken 
und Protestanten (IV p. 84 — 135) traktaje wyl^cznie o sa- 
kramencie pokuty (Busse), zaznaczaj^c, ie o pokacie pn- 
blicznej mdwi6 b;dzie przy prawie kamem. Nakoniec po- 
wolujemy si; na wyborn^ rozpraw; mlodego katolickiego 
kanonisty Chrystyjana Meurer'a „die rechtliche Natnr der 
P5nitenzen der Katbol. Kirche in historiscber Entwicklong'' 
pomieszczoD^ w Arcbiv ftir Katbol. Kirchenr. B. XLIX p. 
p. 177 — 217, na ktdrej przewainie opieramy si; prxy 
kredleniu niniejszego rozdzialu. 



i 



71 



obemie awatan^ jest takie, jako zadosy6ao2yirieDie dane 
koAeiolowi, a nawet pokr^ywdzonej stronie. ') 

W dawnieiizyoh ezasaeh; ^. moiej wiQcej przez pierw- 
szych 7 wiek6w chrze6cija6stwa, nast^puje poknta po kl^twie, 
jako ftroilek do nwolnieDia sif z pod jej sknlkdw; pdiniej 
wyalareza aroczysta obietaiea ^zeszaika, te wypelni nazna- 
czoii% mn poknt$, do zupelnego neoni^cia ze siebie klatwy. 
Pierwej zgiaszal si^ sam grzesznik z difci^ dokonania pr>- 
knty, w nast^pnym okresie wzywa go do tego zwierzebno66 
dachowna^ poslnguj^c si^ kl^tw^, jako drodkiem przybagla- 
j%cym. 

Poknta pnbliczna przybiera zatem charakter kary, kt6ra 
dori^a gFZ68anika wbrew jego woU, jako ,,iDalam passioeie." 

Przeobraienie to uskuteczaia 819 w czasie rozszerzania 
8i$ ksi^iek pokntnych (libri poenitentiales), i pod ich wply- 
wem; a nowa poatad, w jakiej poknta pnbliczna wyst^puje 
z powoda tej zmiany, czyni z niej indtytacyj^ mogi^c^ zna- 
leii zastosowanie i w prawie 6\¥ieckieDi. Je^elt bQwiem 
przestfpstwo jakiei podpada z jednej strony pod kar^ za- 
groiomi prsez nstaw^ Awieek^, i rAwnoczednie daje koteio- 
}owi pochop do i^dania, aieby winowajca poddal sif poko* 
cie pablioznej, to obydwie kary wchodzi| obok aiebie w za- 
8t68owaDie. *) 

WyDikiem podobnego pojmowania rzeozy mnsialo by6, 
te pafistwo niyezalo koAciolowi swojej pomocy w tych wy- 
padkach, kiedy groiba U^twy nie wystarczala, aby ziiagli6 
grzesznika do poddania si^ pokncie publicznej. 



') Pierwsze dlady podobnego pogl^da znajduj^ bIq w ^Poe- 
nitentiale Vinniai*' z drngiej poiowy VI wieku, jak slasznie 
zauwataj^ Fkaubnstadt i Mbitrbr. Odpowiedni ust^p z tego 
zabytkn brzmi jak nast^pnje : 

081 quia rixam faciat de clericis ant ministris Dei, eb- 
domadam dienim peniteat cnm pane et aqna et pe t at Te- 
nia m a Deo sno et proximo sno plena confesaione et 
bnmilitate, et aio potest Deo reeonciliare et proximo sno," 
Wassbbbchlebbm op. cit. p. 109; Schmitz op. oit. p. 502. 

*) Mkureb: op. cit. p. 196. 



72 



Na takim stopnio rozwojn, nie ostatecznym wszakle, 
znajdaje si^ poknta pabliczna w X wiekn, a wi^c w chwtli, 
kiedy wraz z cbrzeAcijafistwem instytncyja ta dosta6 si; naj- 
pierw mogla do Polski. 

Wiernego obrazn poknty pnblicznej, jak^ ona w tych 
czasach byla, dostarcza nam nieocenione dzielo Regimona 
z Prttm .De cansis synodalibaa et disci pliois eccleslasticis'^ 
napisane kolo r. 906, a kt6re , jak zobaczymy, znanem byto 
niezawodnie i w Polsce. 



ROZDZIAL n. 

Fnegl^d MiA zawieraj^ych wiadomoiei o pokacie pnUi- 

cznej w Polsce. 

Nie brak wprawdzie rozmaitych zabytkdw, w ktdiych 
wedtag wszelkiego prawdopodobiefistwa powinoyby sif znaj- 
dowa6 wzmianki o pokucie pablicznej w Polsce, ale zabytki 
te pochodz^ wszystkie z czas^w stosunkowo do66 p6in}cb, 
i nie do8tarczaj% tak obfitego plona, na jaki 8i§ pierwiastko 
wo liczy. 

Wszystkie ta nalei^ce 2r6dla podzielid moina oa kilka 
nast^pnj^cych kategoryj: 

I. Statnta synod6w prowincyjonalnych. Przej- 
rzawszy wszystkie, kt6re ogloszono dotychczas drnkiem, zna- 
le:fcli6EDy w dw6ch tylko do naszego przedmioto odnoss%oe 
siQ przepisy: 

1. Na synodzie, kt6ry sIq odbyl w r. 1279 w Bndxie 
pod prezydeneyj^ legata papieskiego Filipa, biskupa FirmaA- 
skiego, i kt6rego postanowienia mialy moc obowi^znj^c^ takte 
w Polsce, ncbwaloDo mi^dzy innemi: ') 



') Antiqoissimae Constitutiones Synod. Provinc. Gneznens. ed. 
RoMOALDUS HuBE p. 133 (cap. 77); Helcel, Star. Pnwa 
Polsk. Pomn. I, p. 418 §. 66. — Rozdziil ten sUtntow 
opatrzony jest nagWwkiem: „De confessione clericorum et 
Bortilegiis et incendiariis et simoniacis et etiam fartine or* 
dines recipientibas.^ 



▼■• 



»' 



73 



.Sciendam est, qaod e^cpmmanicati snnt ipso facto, 
qui in clericos vel qaoscunqae religiosos manas iniciant te- 
mere yiolentas, qui litteras domini Papae falsificant, vel ad 
hoc praeparaot, vel eis scienter utantur falsis : et tales a do- 
mino Papa vel eius mandato sunt absolaendi. Excommnni- 
camns sortilegia vel maleficia de sacramentis ecclesiae fa- 
cientes, et qni malitiose procreaaerint abortivum, et qai ad 
coninngendnm vel ad distrigenduin matrimoninm scienter de- 
ponnnt testimoniom falsitatis. Has antem sententias in snis 
ecclesiis frequenter nunciont sacerdotes. Excommunicanius 
etiam incendiarios et ecclesiarum effractores et voluntarios 
violatoreSf voluntaria homicidia sine iudicio et iusticia perpe- 
petranteSf simoniacos, fartive et per saltum ordines rerdpientes, 
falsarios. Et hniusmodi excommunicates dioecesanis episcopis 
inxta formam ecclesiae , satis fucti one praemissa ac eis impo- 
sita poenitentia ^) competenti, permittinius posse absolui.^ 

Synod ma w postanowieniu tern oczywidcie na mydli 
pokntf publiczn^. 

2. Ust^p 19ty statut6w, ogloszonycb na synodzie Unie- 
jowskim z r. 1326, odnosi si$ r6wnied^ do pokuty publiczncj 
i nast^puj^cej jest tredci: '; 

„Cum inter opera teuebrarom Apostolus ebrietatem com- 
memorans, ab ilia, que ntique omne bonum opus dissolvit 
meotisque inducit exilium, ac libidinis provocat incentivum, 
filios Incis praecipiat abstinere, ideoque stataimus, ut omnes 
Christifideles , clerici et laid, praesertim in sacris ordinibus 
coDstituti, a crapuia et ebrietate abstineant diligenter, nee 
tabernas absque causa rationabili frequentare, aut ad equales 



*) W wydaniu senatora Hubeqo czytamy w tem miejscu: 

npraevia," Helcel domydla si^, 4e powinno by6: „poena"; 

dla mnie nie ulega w^tpliwodci, ^ jedynie moiliwym jest 

tataj wyraz: ^poenitentia.'' 
•) Antiquiss. Const. Prov. Gnezn. p. 200; Helcel op. cit. 

p. 403. W edycyi senatora Hubego rozdzial ten ma na- 

gldwek : „De ebrietate abstinonda." 

Wyds. filotof.-bistor. T. XXIII. 10 



74 



potas qaemqaam invitare vel potius incitare, ant se obligare 
praesamant. Alioqain si secus egeriDt, si clerici sint , et ex 
ebrietate huiasmodi fecerint, quae oon conneDiant hooestati 
modestiae clericalis, per snperioreni^ ad qaem pertinet taliom 
correctio, poena trium marcarum usualis pecuniae mulctentur^ 
et oiholominas poenis aliis spiritnalibus , pront faeti qualitas 
snaserit, castigentur; qui si non fuerint in solvendo in certo 
loco per unum mensem ad peragendam poenitentiam deiru- 
dantur ; laicis vero in foro poenitentiae pro huiusmodi inor- 
dinata ingluvie iniungatur poenitentia salutaris, Snper qoo, 
coDfessiones aadientinm conscientias oneramns. 

II. StatQta 8yDod6w dyjecezyjalaych. Opr6c2 
ze wszystkich publikowanych y korzystalidmy takie z pewnej 
liczby nieogloszonych dotqd statiit6w synodalnych dyjecezyi 
Wiociawskiej, oraz ze 8tatnt6w synodu Przemyskiego z r. 
1415, ktory przechowat siQ w rgkopisie nalei^cym do zbio- 
row Zak}adu Ossolinskich we Lwowie (Nr. 379) '). 

Jedynie tylko statuta Wroclawskie •) z r. 1410 i 1440 
dostarczyiy nam wainiejszych danych, poniewai zawieraja 
ohszerny traktat o sakramencie poknty. Powr6cimy jeszczc 
do niego w jednym z nast^pnych rozdziai6w. 

III. Podr^czniki urz^dowe dia niiszego dn- 
ohowieuslwa. Co do tego rodzaja £r6de}, moiemy 8i§ 
powv^Iao ua poprzedzajace nasze rozprawy '). Tntaj zazna- 

*^ Oiokawy ten niezmiernie zabytek postaramy 8i§ niebawem 

•^ /.wmoamy uwjiire, ze zbior statul(5w dyjecezyi WrocUw- 
^kioi» ojK>sior.y przez Moxtbaciia, nie jest zupeinym. Tak 
np, wya.il Wattenbach po raz pierwszy w IV tomie Cm- 
SKvpi>uKt Historyc/neiTO Slaskiego (p. 273 — 277) rozporza- 
a;oii::i b >ki;iiA IKnrvka z 1 Wrzesnia 1316 roku. Mvli 
?iio iovin.ik WvrrKNBACH. uwazajar je za statuta synodalne; 
jt.^ tv* bv*\%.era tylko przepisy, klore wydaje bisknp w po- 
r\^<tuiuor..u a ktpltuL'i. W kaztiym jednak razie naleialo 
io wou-^^n.^o *io o^»*»ino:ro zbiorn statutcJw. 

*» KTik,^ ux^x,: v» ^utuuh i^ynoiiuw dyjecezalnych Krakow 



75 

czamy tylko, f.e podr§czniki ogbszone przez Nankera i Woj- 
decha Jastrz^bca d)a dyjecezyi Erakowskiej, oraz podr^czDik 
Wloolawski z r. 1477, nie zawieraj^ iadnych wiadomoiici 
pokucie pahlicznej. Dla tego przyjdzie Dam tyiko nwzgl^- 
inii wspomniaDy ja^ traktat Wrodawski i odpowiedni nst^p 
z kanonistyczDego dzieta Mikolaja z Blooia. 

IV. Instrukcyje dla wizytator6w synodal- 
nych. Wydanycb dotychczas zostaio tyIko cztery. Z tych 
dwie pochodz^ prawdopodobniez XlVjeszcze wieka '), dwie 
iune ttloionemi zostaly w latach 1420 i 1422 ^). 

Wszystkie te instrukcyje 8% w ogdle bardzo malomowne 
i CO najwytej stwierdzaj^, ±e pokata publiczna miala w Pol- 
see zastosowanie w XIV i XV stuieciu; o bliiszych atoli 
Bzczeg6}ach dowiedzied siQ z nich nie moina. 

Tak np. czytamy w instrukcyi ogtoszonej przez Prof. 

SZUJSKIEGO : 

„Iteni [inqairantur testes], si qais commisit homicidiam 
ant qaodcanqne peceatum enorme, quod non carat penicen- 
tiam agere."* 

albo w iostrakcyi Wloclawskiej, kt6rs^ wydal Dr. Abraham: 

,,Iteni si qni magni pecca tores et manifest! peni ten tiam 
pablicam agere neglexernnt." 

lab nareczcie w pablikowanym przez nas ^Modas in- 
qairendi" : 

,,ltem si qui magni peccatores et manifest! peniten- 
ciam non agentes." 

Z podobnych istrukcyj nale^y zreszt^ korzystad bardzo 
ostroinie. UUadano je bowiem wedhig jednostajnych wzo- 

skich; — Mikolaj z Blonia kanonista Polski z pierwezej 
polowy XV w. ^ 

*) Jedn^ z nich wydal Prof. Szujski w Cod. Epistolnris pag. 
350 z manuskryptu Bibl. Jagieil. Nr. 348: drugs| Dr. Abra- 
ham w V tomie Archiwum Kom. Historycz. p. 225 — 229. 

') Instrukcyje z r. 1420 oglosilcm w przytoczonej ju2: pracy: 
Rilka uwag o Statutach etc. p. 28 — 32; nast^pn^ zad wy- 
dalem pod tytulem: „Modus inquircndi super Statu Eccle- 
sie generalis** z pierwszej polowy XV stnlecia. 



76 



r6w, i pewnych pyta^ nigdy nie zaniedbywano w nich omiesi- 
czac. W danym jednak przypadkn nie ma powoda odma- 
wiad przytoczonym pytaniom praktycznej doniosIo6ci. 

V. Dyplomata. W dokamentach, zwlaszcza wyro- 
kach i ngodach, znajdowad si; mog^ bardzo cenne wska- 
z6wki CO do sposoba, w jaki poknta publiczna 8t6s<h 
wanq by}a w tym lab owym krajn. W Polskich jednakte 
kodeksach dypIomatyczDycb podobnego rodzaja akt6w nie 
znajdajemy. 

VI. Ksi^gi koDsystorskie. Protok6ty s^ddw 
duchownych w Polskich dyjecezyjach zaczynaj^ sie niestety 
dopiero z poez^tkiem XV stalecia. Przeszakaiidmy dokladnie 
ksi^gi konsystorza Krakowskiego i Lubelskiego, w kt6rycb 
udaio si; nam szcz^dliwie odnalcdc pewn^ Iiczb§ interesajv 
cych zapisek. Zdamy z nich spraw; w ostatnim rozdziale 
naszej pracy. 

VII. Formalarze. Jedynym jui ogloszonym tego 
rodzaja zabytkiem jest formnlarz Aroolda z Protzan pocbo- 
dzijcy z pierwszej polowy XIV stalecia '). KorzystaliSmy 
priWz te^o z formalarza z czas6w bisknpa Krakowskiego 
IMotra Wysza *}, oraz z dw6ch innych, zawartycb w rgkopi- 
saeh Biblioteki Jagiell. Nr. 348 i 2136 »). Formalarze te 
uiieszoz^ w sobie materyjal identyczny z tym, kt6rego do- 
starczi^il nam ksiegi konsystorskie. 



Wydal ^ Wattkxbacu w V tomie Codicis Dipl. Silesiae. 

*) Formularz s ezasow Piotra Wysza odnalazl 8i§ w Arcbi- 
>vuiu kapituly Krakowskiej. Zawdzi^czam go laskawej 
ucicvnuosi'i ksiodza kanonika Ignacego Polkowskiego. Wa- 
iuY ten zabytek '^glosz^ w najbiiiszych miesi^cach. 

*) Kilka wvjatkow z tyoh formularzy poJalem jako dodatek 
do puMikacyi mojoj : ^Praktyka w sprawach malzeAskich 
>v sjuIacIi iiucliownych dyjecezyi Krakowskiej w w. XV/ 
p. l>7 -104. 



■B — ^ 



77 



Z przegl^du naszego wynika, 2e. wiadomodci i;r6d}owo 
pokacie pablicznej w Pulsce rozpoczyoaj^ si^ z r. 1279, 
a SciSle rzeczy biorqc z r. 1326 , 4e dopiero z XV wieku 
mamy dostateczne dane, b^d^ w zapiskach ss^dowych, badz 
we wgpdlczesnej literatnrze, by m6dz jn2 przyst^pic do przed- 
stawienia tej istytncyi. 

. Poniewai jednak wszystko przemawia zatem, te pokuta 
publiczna o wiele wczedniej wyrobila sobie w Polsce prawo 
obywatelstwa, czego wszakte nie podobna wykazai na zwy- 
klej drodze, przeto nie pozostaje innego drodka, jak uzupei- 
ni£ brakujs^ce nam wiadomodci ze ^r6dei kraj6w s^siednieh. 

Jeteli bowiem uda si^ nam z jednej strony wykaza6, 
it pokuta pabliczna jnt w XI wieku byla w uiycia w Cze- 
chach i na W§grzecb, jeieli z drugiej strony potrafimy prze- 
konad, 2e istnialy niegdyS w Polsce ustawy analogiczne do 
najdawniejszyeh pomnikdw ustawodawczych Czeskich i W§- 
gierskichy to zwaiyw^zy, it pod wzgl§dem kodcielnym Pul- 
ska, Czechy i W§gry w podobnem znajdowaly 8i§ polo*eniu, 
b^dziemy mogli twierdzi6, 4e i eo sig tyczy pokuty publicz- 
nej nie by! stan rzeczy w Polsce innym, nii w obu tych 
pogranicznych krajach. 

Tern samem zakredlonym zostaje plan naszych badan. 
Zanim powr6cimy do stosunkdw Polskich, b^dzieniy musieli 
opracowad poprzednio zr6dla Czeskie i W^gierskie, i stwier- 
dzi6 dla ka^dego z tych kraj6w osobno, czy i o ile stdsowa- 
n^ w nim byta instytacyja pokaty pablicznej. 

Wynik przedsi^wzi^tych w tym kierunku dochodzefi 
slaiyc nam b^dzie jako podstawa do dalszych wniosk6w. 



ROZDZIAL III. 

Pokuta publiczna w Czechach. 

Czeeby to maj% w8p61nego z Polska, 4e z epoki przed 
w. XIV, bardzo tylko niewieloma wykazac 8i§ mog^ praw- 
nemi pomnikami. Zawsze jednak s^ Czesi pod tym wzgl^- 
dem 0(1 nas bogatsi, a chocbyiSmy tylko mieli wymienic de- 



78 



kreta Brzetyslawa I. z r. 1039 ^), to z naszej strony nie 
mamy tadnego zabytkn, kt6ryby stat z niemi na r6wDi *). 

Dekreta Brzetyslawa rdini^ si; bardzo od wszystkicb 
p62iiiej8zych pomnik6w ustawodawczycb Czeskicb, tak z po- 
woda stosaok6w prawnycb, kt6re sq w nich dotkni^te, jak 
orgaDizacyi pa&stwowej, kt6ra si; w nicb przejawia. 



*) Dekreta Brzetyslawa I dochowaly 8i§ w Kronice Kozma 
sa Pragskiego. — Wydania ich znajduj^ si^ w Jire^^ka, 
Codex luris Bohemici I, p. 15| 16; i w tegoi nczonego 
„Suod Zakonuv Slovansk^ch" p. 482, 483. Jednakie za- 
raz z g6ry musimy si^ zaatrzedz przeciwko sposobowi, 
w jaki p. JiRE^EK obszedl si^ z zabytkiem, ogloszonyiD 
przez siebie dwukrotnie. Pordwnawszy tekst Rozmasa 
z tekstem pomieszczonym w Codex Juris Bob. widzimy 
odrazU; te zaroiast przytoczy6 odpowiedoi ust^p z kroniki 
bez iadnej zmiany, uwzgl^dnit wydawca same tylko prze- 
pisy prawne, opuszczaj^c pewn^ liczb^ wyraz6w i zdan, 
kt6re przeciet jasne rzucaj^ dwiatlo na genez^ Brzetysla- 
wowych DekreWw. Zwracamy przeto uwag^ history kow 
prawa, 4e chc^c interesuj^cy ten niezmiernie pomnik od- 
powiednio wyzyska^, trzeba koniecznie 8i^gn^6 do ory^i- 
nalnego tekstu Kozma sa, ktdry posiadamy obecnie w dwocli 
bardzo poprawnych edycyjach, mianowicie: Koeppke'go 
w IX tomie Mon. Germ. Hist. (Scriptores), oraz Emlbr^a 
w II tomio w biegu b^d^cej pnblikacyi: ^Pontes Rerum 
Bohemicarum." 

'^) Literatura prawnicza Czeska nie jest zbyt obfit^; przyt<i- 
czy6 mozemy, procz obszerniejszych dzieJ historycznych, 
jak Falacky'ego, Geschicbte Bdhmens, i Dudika, Geschich 
te MiibrenSf przedewszystkiem p. Hermeneqilda Jire^ka 
Slovansko pravo v Cechach a na Morave I — III, (o De- 
kretacb Brzetyslawa wspomina autor bardzo pobieinie w T. 
II, p. 193), i tegoz autora po niemiecku w tym samym 
przedmiocie napisauc'^ ksiazk^: Das Recbt in Bohmen and 
MfChren. — Prawem karncm zaj^l si§ bliiej Jozbf Si*avicek 
Uvod ve studium trestniho hmotneho prawa vubec a ve 
studium rakonskeho zakonnika trestniho ze dne 28 Rvetna 
1852 zvliste etc. Oddeleui druhe: CAst historickA. Ksiaika 
ta dzieli si^ na dwie cz^sci, z ktdrych pierwsza, dogma- 



79 



Cztery na pierwszeni miejscu umieszczone przepisy do- 
tycz^ maltenstwa i maj^ przedewszystkiem na celu ustaleDie 
zasad kodciola katolickiego i prawa kanonicznego wdr6d 
spoteczeistwa; kt6re hi nazbyt jeszcze pami^ta dawniejszy 
pogafistwem tchn^cy stan rzeczy. 

A zatem „connubia'' maj^ by6 odt^d ^iuxta canonum 
ficita legitima, privata, insolubilia, ita ut una vir coniuge, 
et coninDx viro uno contenti vinant. 

Jeieli Dastqpi sp6r mifdzy mationkami , rozstrzygnie 
s^d hoiy o shisznodci wzajemnych roszczen. 

Ust^p d-ty Dekret6w dotyczy zbrodni zab6J8twa i brzmi 
w sposdb nast^pnj^cy: 



tyczna, podwi^cona jest ustawie karnej Anstryjackiej z r. 
1852, — drnga, historyczna, daje przegl^d historyi prawa 
karnego, pocz^wszy od Indyi, Chin i Egiptu — ze szcze- 
gdlnem awzgl^dnieniem stosunkdw Czcskich. materyi, 
ktdra nas obecnie zajmuje, mowi SlaviSek w cz^Sci Il-ej 
p. 74 sq. — Wymieni6 wreszcie nale^y dwie jeszcze prace, 
ktore cz^dciowo dotyczy i history! prawa Czeskiego, pierw- 
sza napisan^ zostala przez p. Kudolfa Dareste, slynnc- 
go Francnskiego prawnika 1 znakomitego znawcy wielu 
bardzo iistawodawstw i system6w prawnych, dawnych i no- 
wych; druga jest pi(5ra p, Miklosicha. — Pan Dareste 
zdaj^c sprawQ w czasopii^mie Paryskiem „ Journal des Sa- 
vants" z przytoczonej powyiej publikacyi p. Jirccka (Svod 
Zakonuv Slovanskych) ^ wzi^l zt^d pochop do skre^lenia 
w ogdlnych rysach zasad praw SlowiaAskch wedlng pom- 
nikdw pomieszczonych w tej publikacyi. Prawu Czeskiemu 
po6wlQci( p. Dareste 12 stron in 4-o. — Prof. Miklosicu 
nie jest wprawdzie prawnikiem z zawodu, ale badaj^c 
rozmaite pomniki historyczne i prawne narod6w SiowiaA- 
skich powzi^i mydl przedstawienia instytucyi Zemsty Erwa- 
wej i Pokory u Slowian. Oparlszy swoje wywody na do66 
szerokiej pordwnawczej podatawie przechodzi p. Miklosicu 
wszystkie po koleji prawa SlowiaAakie. Prawem Czeskiem 
zaj^l si^ autor co prawda dos6 pobieinie, ale mimo tego 
nie mo^emy pomin^6 rozprawy prof. Miklosiqia milcze- 
niem , bo wspomnianem jest w niej specyjalnie jedno z naj- 
wa^niejszych rozporz^dzeti Dekretow Brzetyslawowych, mia- 
. nowicie V-ty ich artykuh 



80 



Similiter *) et de his, qui homicidiis infamaDtary archt- 
presbyter comiti illins civitatis nomina eorum asscribat, et 
comes eod conveDiat, et si snnt rebelles, in carcerem red!- 
gat, donee aut poeniientiam dignam agant, ant si negant, 
ignito ferro sive adiarata aqna, utram cnlpabiled sint, eia- 
minentur. 

Wiadza duehowna; reprezentowana przez archiprezbi- 
tera; ma zatem dzialad w porozumienin z wladz^ dwieck^ 
ktdrej przedstawicielem jest ^cornea." Archiprezbiter pro- 
wadzi wykaz tych, kt6rzy dopadcili si^ zabdjstwa, i wzytia 
komesa do przedsi^wzi^cia stosownych krok6w. Jeieli wi- 
nowajca przyzna si^ do zarzuconego mu czynn, to winien 
poddad siQ natychmiast pokqeie, oczywigcie pablicznej. W ra- 
zie oporu uiyje ^eomes" wi§zienia, jako egzekucyjnego drod- 
ka. Jeieli pozwany zaprzeeza , wchodzi w zastosowanie s^d 
hotyy t. j. albo rozpalone ielazo, albo zaprzysi^iona woda 

Jakiei jest w tym wypadka wzajemne stanowisko ar- 
chiprezbitera i komesa , i na czem polega kara za zabdatwo. 

Czy archiprezbiter wystgpuje w roll tylko oskarlyciela, 
a dopiero komes wdrata post^powanie s^dowe i wydaje 
wyrok. 

Wynikaloby to mo&e z pobieinego zaznajomienia sie 
z przytoczonym przepisem , w istocie jednak inny niew^tpli- 
wie zachodzit stosunek. 

Poniewai jako jedyn^ kar§ za zab6J8two podaje nsta- 
wa pokut^; przeto tylko wiadza duchowna orzekac mogla 
rozciqgloficl pokuty majacej w danym wypadku wejs<5 
w zastosowanie praktyczne. Je^.eli wi^c archiprezbiter adaje 



*) W czterech pierwszych artykulach Brzetyslawowych De- 
kret6w osoba archiprezbitera wspomnian^ nie jest, 4e jed- 
nak odgrywa archiprezbiter i w sporach malioAskich naj- 
wazniejsz^ rol§, jako s^dzia, dowodz^ najlepiej slows: 
^Similiter et de his" , od ktdrych rozpoczyna sie art V-ty. 
Obccnos6 tych wyraz6w, w tem wlasnie miejscu, pozwaU 
nam z tresci art V-go wnioskowa6 na znaezenie przepisow 
zamieezczonych w jirtykulach poprzednich. 



81 



siQ do komesa z prodb^ o interwencyJQ , to niew^tpliwie 
tyiko dla tego , te winowajca nie poddal 8i§ dobrowolnie 
pokncie naznaczonej mn przez archiprezbitera i prawdopo- 
dobnie ulegl z tego powodu ekskomunice ; lab tei ie archi- 
prezbiter nie in6g} podo}a6 wszystkim czynnodciom s^dowym, 
kt6re naleialo koniecznie zalatwid w pewnym niezbyt d}a- 
gim przeci^ga czasn. Wykaz, ktdry dor^czonym zostaje 
komesowi, obejmuje 2 pozycyje. W pierwszej zanotowane 
8^ imiona prze8t9pc6W; w dragiej — rodzaj pokaty, jak^ 
kaidema z nich wyznaczyia zwierzchDodc ducbowna. Wyrok 
zatem zostal jni wladciwie wydanym, zanim w og6le m6g\ 
si^ komes do sprawy wmi§8za6. Arehiprezbiter stawia tyIko 
i^danie, aby ^brachium saeculare'^ przyszlo wiadzy duchow- 
nej w pomoc , i orzeczenie jej wprowadzilo w iycie. 

Ustawa jednak idzie jeszcze dalej i przyzDaje kome- 
sowi rozleglejsze atrybucyje na wypadek, jeieliby wezwany 
do arz^dn dwieckiego winowajca odwiadczy}, ie nie popet- 
nit zarzncouego ma m$2ob<3jstwa. 

Skoro naznaczona przez archiprezbitera poknta wchodzi 
w zastosowanie pod przypnszczeniem , ie pewna osoba rze- 
czywidcie dopndcila si^ morderstwa, przeto wyrok wladzy 
dachownej staje si^ tem samem tyIko warunkowym w razie, 
jeieli obwiniony zamierza wykazad swoj^ niewinnod6 w obec 
komesa. 

Z tego wyplywa, te arehiprezbiter nie przeprowadzal 
w kaidym po8zczeg6lnym wypadka post^powania dowodo- 
wegOy lecz zadawalnial sif pogtosk^, opini^ publiezn^ lab 
doniesieniem^ by domniemanego przest^pcQ wezwa6 do pod- 
dania 8i§ pokacie pablicznej. Jeieli strona aczynila wezwa- 
nia zado6c, wfadza dwiecka w gr^ nie wchodzila. W prze- 
eiwnym razie bylo zadaniem komesa przeprowadzi6 post$- 
powanie dowodowe, kt6re miato rozstrzygn^c, czy waran- 
kowy wyrok archiprezbitera ma zostad wykonanym; aje^eli 
B^d boiy wypadl na niekorzyd oskarionego, nale^ala jesz- 
cze do komesa egzekncyja wyroka. 

Dziatalnodd archiprezbitera i komesa azapelnialy si^ 
przeto nawzajem; pierwszy dawal inicyjatywQ do ukarania 

Wjdz. filoaot-Ustor. T. XXDI. 11 



r^ 'liii SI s*.^«i v-f : r'-r w.t^ r*>ic eloa-e Di:»nx:^iiT oba 



i^.r/ in-ji^L^'.. .-i^«/ tt 31/?^ T-^irK w Brzerrsfawa I w oela 
jci ivisr u "Ui rj.;i."~^-*iJLi :jnrxl:i are pr^iiej j^k po $4- 

*c-^:« wx:>^ c- «:»>;Tr- 5:-e:riI: ^t--^^ ^ i>5.>:ij priesi^pstwi, 
t) i:.::r«> i^vsLizt w >a fr'*s?*:;> c:A:erv:il uktvezav po- 

i:;cie:n ?»:i>r::«:w'i^,i .i •* M;wej:'.^ . k:ore miaio tvlto n>x- 
5:rfi'^:j^v:. v"iv cr^A*' .^iiiv wiz.r:vaj ^e^t lib ciewinnvm pew- 

c<:jkwa, t j- sail >':r\c}» r"ic=i^«iA bci^cio silde u u- 
pa::rywi:i:c::i, k:C':t{i:i pr^yziLi^^ciy picrw>zeii>;iro. 



83 



Stosnnek zachodz^cy pomi^dzy wladz^ duchown^ i Awiec- 
ka jadniej wystfpnje na jaw w bezpodrednio nast^puj^cjm 
artykale Brzetyslawowych Dekret6w: 

,,Fratricida8 aatem et parricidas sive sacerdotum inter- 
fectores et bninsmodi capitalibns criminibng irretitos, archi- 
presbiter assignet eos comiti yel duci, sive per manus et 
ventrem ferratos de regno eiciat, at ad instar Cain vagi et 
profagi circomeant terrain.'' 

Kiedy w poprzednio omdwionym ust^pie mowa jest 
tylko og6Inikowo o „poenitentia digna'^, to tredd pokuty 
okredlori{| zostaje dokladnie w wypadka zamordowania ro- 
dzic<^w, brata lab ksigdza. 

Wedlag kapitalarzy poj^cie parricidii by}o bardzo roz- 
legle, bo obejmowalo morderstwo nietylko rodzic6w, ale 
wszystkich w og6le krewnych: 

.Qaicanqae propter capiditatem reram patrem ant ma- 
trem , fratrem aat sororem yel nepotem vel aliam propinquam 
snam interfeeerit, hereditas ioterfecti ad legitimos heredes 
perveniat, interfectoris yero bereditas in fiscum redigatar, 
ipseyero ordinante episcopo pablicae poenitentiae sabdatar ^).^ 

Wlaficiwie wi§c wystarczyloby wymienienie w Dekre- 
tach z r. 1039 samych tylko „parricidae.* — Co sig zad 
tyezy okolicznodci ^ i,e morderstwo ksi^dza na r6wni jest 
traktowane z zabiciem rodzicdw, to podobne zapatrywanie 
odpowiada zapelnie zasadom kanonicznego prawa: Tak np. 
Poenitentiale Yalicellanam II, z ko&ca 8-go wieka, stanowi 
w §. 6: 

^Qni patrem etmatrem, sororem aat fratrem siye filiam 
sea compatrem aat filiam de sacro layacro, sea propriam 



') Regino, De caasis synod, (ed. Wasserschleben) II. 78 
(p. 244) pod nagMwkiem „De parricidis." — Przepis ten 
wyj^ty jest z Eapitalarza Wormackiego z r. 829. (capitala 
pro lege habenda II; — Walter^ Corpas Jaris Oerman. 
Antiqui II. p. 385). 



84 

seniorem et alios similes , videlicet preshiierutn ant snam 
nxorem yolantarie occiderit, XV annos peniteat^ Vex ipsis 
peregrinando eat, ant in monasterio com lucta peniteat ^y^ 

Archibrezbiter uprawnionym jest na moey przytoczone- 
go artykulu Vl-go Dekret6w Brzety slawowych : 

1) albo odda6 oskar^onych w r^ce wladzy Awieckiej, 

2) albo samemu wyp^dzic ich okutych z kraja: „Qt 
instar Cain yagi et profagi circnmeant terram.'' 

Pierwszy przypadek wchodzil zapewne w zastosowanie, 
jeieli arehiprezbiter nie przekonal si§ osobidcie o winie ob- 
ialowanych. Konies mnsia} na wezwanie wladzy dnchownej 
przeprowadzid postgpowanie analogiczne do tego, o jakiem 
wspomina poprzedni artyknl Dekret6w, tyiko ±e pokuta, jak% 
mieli spelnid przest§pey. o wiele byla ci^isz^. 

W drugim przypadkn obchodzit 8i§ arehiprezbiter bez 
wsp6}dziatania organ6w dwieckieh , sam wigc wdraial post^ • 
powaoie dowodowe, sam orzekal i egzekwowal 8w6j wyrok; 
przez CO jednak wykluczon^ nie by}a interwencyja, w razie 
potrzeby; „brachii saecnlaris'' ; reprezentowanego przez ko- 
mesa lub nawet ksi^cia. 

Przepis ten Dekret6w najlepszym jest dowodem, te 
jnrysdykcyja archiprezbiter6w sama wystarczala dia siebie, 
i ie tylko wtenczas wkraczaJa wladza dwiecka^ czy to 
w celu przeprowadzenia cz§6ci prze wodu s^dowego , czy tei 
w celu egzekucyi wyroku, kiedy zawezwan2| zostiUa przez 
organ wladzy dnchownej. 

Ear§; jakiej podlegad mieli ^fratricidae, parricidae et 
interfectores sacerdotiim" stanowilo wygnanie z krajn, zdaje 
si^ doiywotne, bo nie jest w nstawie zaznaczonym termin, 
po kt6rymby mogli przestgpcy powr6cic do ojczyzny. 

Zachodzi obecnie pytanie , jaki by! charakter tej kary ; 
czy jest to kara wyjgta z prawa SwieckiegO; i stosowana 



*) ScHHiTz, op. cit. p. 351. 



85 



tylko przez wtadz; kodcieln^, czy let mamy przed sob^ 
odr^bnj rodzaj pokuty publicznej. 

Odpowiedi uzyskad motetnj rozgl^dn^wszy si^ bliiej 
w ir6d}ach prawa kanonicznego. 

Poenitentiale YallicellaDum I. taki na samym pocz^tka 
zawiera przepis: 

^Si qais clericas homicidiiim fecerit, Xannos exnl'pe- 
niteat, postea recipiatnr in patria, si bene egerit peniten- 
tiam in pane, qai testimonio comprobatus Episcopi vel sacer- 
dotis, apud quern poenitnit et cui commissus fuit, et satisfa- 
ciat parentibns eius, qaem oecidit, vicem fiiii reddens et di- 
cens: Qnaecnnqne vnltis faciam vobis. Si autem non satis- 
fecerit parentibns illius, nunquam recipiatur in pairia. Sed 
mare Cain vagus et profugus sit super terram^ *). 

Jak slaszDie zanwaia wydawca wyraz ^^clericns^ zostal 
w artykale tym dodany przez kopist§ znpelnie niepotrzebnie, 
i iadoej nie mo2e ulega6 w^tpliwodci, 2e ksi^ga pokutna 
reflektaje w tym przepisie w pierwszej linii na dwieckieh 
przest^pcdw. 

W przytoczonym artykule najbardziej interesuj^cem jest 
postanowienie^ 2e w pewnym razie przost^pca ma uledz do- 
iywotnemn wygoanin: ^nnnquam recipiatnr in patria." — 
Co wi§cej slowa: „Sed more Cain vagus et profugus sit sn- 
per terram^ doslownie niemal powt6rzone s^ w rozporz^dze- 
nia Brzetystawa. 

Ksi^ga pokutna ma wprawdzie na my61i zwykle mor- 
derstwo a ustawa Czeska dotyezy morderstwa bardziej ka- 
rygodnegOy bo dokonanego na krewnych lub ksi^dzu; lecz 
ze wzgl^du na samo poehodzenie i gatunek kary zamiesz- 
czonej w Brzetyslawowyeh Dekretach r64nica ta jest obo- 
j^tD^. Zreszt^ wiadomo to bardzo dobrze znawcom dawncgo 
prawa kodcielnego, 2e ksi^gi pokutne rozmaite przepisuj^ 
poknty na te same przest^pstwa ; a jaka w tym kierunkn 
zachodzila r6inobarwnosc dowodzi najlepiej dzieto Reginona^ 



^} ScHMiTz op. cit. p. 247. 



■^ 



krore, b«^<{a<! k<7mpilai!vfa czerpan^ ze znaczBeJ il«>sci irodel 
przytiicva aieraz obok siebie kilka do tej samej Tztcij si? 
0'inos'-a<*ych a bynajxaiej nie i'leatrcznyeh n^^t^pow. 

Tak cap. XXVII, ksie:ri dm^iej '■ nie zna wrsmania 
jak'> pokity za morderstwo krewnych I'parricidium • , lecijuz 
po roka d«;zwala wprowadzac pokntnja<*yeh do kosoiola 
i ain:e:«zezae ich w stixcyi s[uchaja'!yeh 'aadientes). 

W cap. Lm. traktnjacyin rowniez „de parricidiid'* 
podaje Re;^iiio d^a sprzeezue zapatrrwania *). 

W cap. LXX^T^II. narej?zeie przytoczonj jest nstep 
z kar-itnlarza W.>nnac'*ie:rf> z r. 829, ktorv stanowi, ie 
y^parririia** pro-z kary ^wieckiej tj. kond^katy majacko: ^ipso 
ordinanre episoopo pablicae p<>eaitentiae subdatnr.* 



'» Stttuimas, ut parrici«Iae et fratricidae per unias anni cir- 
calam ante f"r»?'* ba^^ili^'ie orante* Dom.ni cleoientiam pt-r- 
severent. C-^mpltto anai cireal«> introviuoantur efcle^iam. 
tamen inter au'l'«-nt«f3, n-i|rie dum unms anni sfatium n- 
niat'ir, stent. His ita p*^ntctis. si poenitentiae fmems in 
eis con-ipioitnr, corp<»ris et san^ruini^ L>«jmini partieip^s 
fiant , nt n>n o'^» larentur de5p»^rali<»ne; eamem non mia- 
4iu!»^nt omnib^is tiiebn^ vitae illoraoi, ieroQent aatem us- 
que ad nonini di«*i h'>ra:n ipi'>t:die» ex«*eptis testis dicbus 
at^ne d'»m'n'<':s; ab^tioeant autem a vino, raedone aiqne 
mellita oerui^ia tres iiies per heb lomadam , arioa portare 
Don aaiennt, ni?i contra p:i:^4aos, et utieunqae ire malae- 
rint, D'lUo vthicul>> «ieia.?antur, sed pedibns prupriis per- 
^ant. Tem;»ns antrum liuiiis poenit'^ntiae in episoopornai 
ponimu^ arbitrio, at secundum eoav»^rsatioaem illorum aat 
e\tendere vel m;nu»^re valeant. Ab uxoribus, si habuerint, 
non separrntur: si autem n'>o babaerint, et continere se 
Ron VAluerint, le^itimas ai'cipiant in conia:jio feminas, ne 
in fornicari«»nis vorn^inera incidere videantur. Si autem 
antequim duornm praedictonim annorum finiantiir carricn- 
la, finis vitae illorum pervenerit, viaticum illis non ner:e 
tur. — Ed. WAssERscHi^EiiEx p. 224. 

*} Si quis ht»c crimen (parricidii) perpetraverit , qaidaos indi- 
caverunt, nt VII. annorum vel XIV poenitentiam egissent, 
quidam usque ad tinem vitae, sicut Cain, qui similia per- 
petravit. — Ed. Wasserschlebex p. 235. 



87 



Jeteli wi§c Dekreta Brzetyslawa wprowadzaj^ za mor- 
deretwo krewnych i ksi§4y jako karg czy poknt§ — wy- 
goanie, to oie opuszczaj^ one ^rnntn przygotowanego przez 
dotychczasowy rozw6j kanonicznego prawa. 

Widzielidmy bowiem z jednej stroDy, ie prawo koScielne 
na r6wni traktowalo „parricidiam^ i ^homicidium sacer- 
dotis/ a z drogiej, ±e wedlug zapatrywania mekt6rych au- 
tor6w ksi^iek pokutnych, najstosowniejsz^ pokut^ za ^par- 
ricidiam*' bylo whdnie doiywotne wygnanie. Laczqc poszcze- 
g6lne te zdania w jeden nstawodawczy przepis, mogty 
Dekreta z r. 1039 tak dobrze zrownad ze 8ob^ „iratricidas, 
parricidas'' i „interfectores sacerdotam,^ jak t^ sam^ na nich 
wszystkich nsAoiyi pokut^ wygnania. 

Dalsze trzy artykuly Dekret6w maj^ na celu wyt§- 
pienie karczem i pijanstwa; przyczem zagroAons^ zostaje kl^- 
twa tym, kt6rzy albo buduj^ karczmy, albo zbudowane jnt 
nabywaj^. Kara jaka ma spotkac nieposlusznych; polega na 
przywi^zania do pala na drodku rynku, na biczowaniu i po- 
zbawienia wios6w. 

Ci zsAf ktdrzyby 8i§ w karczmach raczyli^ tak diugo 
maJ4 pozo8ta(i w wi§zieniu, ai nie zaplac^ 300 pieni^2k6w. 

We wszystkich trzech przeciwko pijafistwa wymierzo- 
nych artykniach; ioterwencyja archiprezbitera lub archidyja- 
kona wyratnie wspomnians^ nie jest, lecz, jak mniemanj, 
tyiko z powoda niedokiadnej redakcyi, w jakiej posiadamy 
Dekreta Brzetyslawa. Ze i w tym wypadkn wladza ducbowna 
miala cod do powiedzenia, dowodzi wzmiankowana jut oko- 
Iicznod6y te karczmarze nlegaj^ kl^tvvie. Niezb^dnym wa- 
mnkiem do nzyskania rekoncylijacyi, bylo oczywidcie podda- 
oie si^ pokncie pablicznej. 

Artykuly 10-ty i 11 -sty zarz^dzaj^^ ie nie tyIko nie 
wolno w niedziel^ odbywac targ6W; ale ie nawet ^adn^ nie 
moina si^ przez te dni zajmowac prac^. Winny traci bydlg 
robocze (iamentam) na rzecz archiprezbitera, a 300 pieni$|t- 
kdw na korzysd skarbu ksigcia. 



<*•> 



Livzi-ri i *!L tjcrxT chovaja znuurlych po lasaeh albo 
TO p» la*!a. ai-i;.! wyiaic areh dvjak^^nowi wohi, ksifciu niscic 
ttii^.ra kor^ zi-r-i'rizi, a cichoszeirka na wlaSeiwem pograe- 
bae mi-f .^co- 

Eexsi:s:i^^* p«?«^zeze^'*Iiie aasie spostrzeienia o tresci 
Erzer -i-a^.wj.::! Defcre: w casawa d§ niemal w^tpliwodc, 
fzj -9 oc':le m- ^4 one uchtxizie za nstawf swieck^ czy tei 
Lie iLilezT ic^ neze; cwaz^c za statnta jakiegod Synoda. 

Frzvzwy.'zajen: b«> jestesmj d<> znpelnie innego rodzajn 
roz-iii:* os^Awoiawezveh przy badaniach nad Czeskiem czy 
P«.I<k:eni pmweai- 

T'» rC'T^TioIecfe zestawienie organ6w wladzy §wieckicj 
i d:iv:h'wi:TJ. to n^wn-rzedne speioianie przez archiprezbitera 
i koxe>a fiiiik»\vj nalezaevch do paDoj^cego, cbarakter wrcsx- 
cie kary, jaka dosie^ prze:»t§icf w najei^iszycb wypadkach 
zbri^ini. t> wszystko zar^elcie si§ nataralnem wydaje w ka- 
pitclarzaob Kanliu^kien. ale w zabvtkn prawnym slowian- 
skim na pierwszy przynajmniej rzat oka zadziwia i zasta- 
nawia. 

Pokata pabliezDa, bo }% m^j^ na mySli artykaly 5-t}' 
i 6-ty, — Dajwainiejsze z calej astawy — gldwoym i naj- 
wy^szym jest ty^>eni kary. Zt^d niepomienie znaezeniejakie 
przyzQuja Dekreta archiprezbiterom, czyni^c z nich prawdzi- 
wych s^dziow, inajaeyeh w danym razie wszystkie 8§dziow- 
8kie speiniae funkcyje. i apowainionych pr6cz tego do ^- 
dania interwencyi orgaoow wladzy dwieckiej, ilekro6 by si^ 
tego potrzeba nasan^la. 

Seznltat, o kt6ry nam najbardziej chodzilo, tj. stwier- 
dzenie \t pokata pabiiezna miala w Czecbach w XI wiekn, 
a oczywiscie i przedtem i p6zniej, szerokie zastosowanie, 
byiby tern samem w zapelnoSci }\xi osi^gni^tym; ale pra- 
gniemy w dochodzeaia naszem posna^c si^ krok jeszcze 
dalej. 

Bo uwaiamy Dekreta Brzetyslawa nie jako wyjijtkowe 
zjawisko; kt6re raz tylko ukazalo si^ na horyzoncie dziejdw 



89 



Gzeakich, ale raczej jako jeiyoy pozostaly zabytek z calego 
szerega astaw, kt6re wypelniaja jeden okres z history! pra- 
wa Czeskiego, i kt6re wszystkie zmierzaty do jednego cela, 
do oparcia organizaoyi pafistwowej kraju Da chrzedcijafiskich 
podstawacfa. 

Jeteli przeto wyjaAoimy chod w przybliieniu genezQ 
Dekret6w z r. 1039, tern samem odkryjemy il^r6d}0; z kt6re- 
go i inoe wyplywad mogly podobnego rodzajn zabytki. Po- 
niewai za6 mDiemaniy, ie jeszcze dlugo po rokn 1039 od- 
grywala pokuta pabliczna bardzo znacz^cq rol; w ustawach 
Czeskich; przeto wywody nasze nie b^d^ bez zwiqzka i z naj- 
blitszym przedmiotem niniejszej pracy. 

Za pnnkt wyjdcia bierzemy oryginalny tekst kroniki 
Kozmasa, bo jak powiedzieliAmy poprzednio, oba wydania 
Dekret6w Brzetystawa, uskntecznione przez p. Jirecka^ 8^ pod 
wzgl^dem naakowym zapelnie niedostateczne. 

Do ksifcia Czeskiego dochodzi wied6 o dmierei Eazi- 
mierza, wladzcy s^iedniej Polski ^). Synowie zmarlego — 
jeszcze maloletoiy wi§c najstosowoiejsza pora przedsigwzi^cia 
wyeieczki za bogatym lupem. Powodzenie towarzyszy za- 
miarom Amialego wodza. Erak6w, Giecz, Gniezno wpadaj^ 
w rQce dmiyny Gzeskiej, wszgdzie niezmierne skarby dostaj^ 
si; w r^ce zwyci^zcy. Ale w Goie^nie, w bazylice Panny 
Maryi, kryje si^ skarb od innycb kosztowniejszy; tarn 
pod o}tarzem spoczywa cialo wielkiego apostola Pmsakdw, 
AwiQtego Wojciecha; te tak drogocenne relikwije posis^dd 
pragD% Czesi koniecznie. Darmo napomina biskup Pragski, 
Sewer, d^i^cych do katedry wojowDik6w, 2e do tak uroczy- 
fitego aktu, jak wydobycia sarkofagn z cialein dwi^tego m^- 
czeDoika, przygotowad sif Daleiy trzeehdniowym postern i po- 
kat%. 



*) Nie wdajemy si^ w krytyczny rozbi(5r podanych przez Ro- 
zmasa bistorycznycb wypadk6Wf bo popetnione przezeA 
hl^dy uie wplywaj^ na pojmowanie nasze Brzetyslawowych 
Dekret<Sw. 

Wydx. filosof.-hiitor. T. XZIU. ]^2 



\ 



«4'' 



yik: fihi'jhat- nie cbce praestrogi, a od strony oltaixa 
vne: zar^jiiu*:* sie odyxwac diwi^ silaych ciosdw, kt6remi 
xnnL ruz: prryit^rJa st'ikne. Leci eagle nastaje cisza^ wojo- 
vnirr finieiiieii i ttezsilni przez trzy godziny czekad masz^ 
na ocrrskanje zte^sjow, 

Swjerx end p 'liDdza wszystkich do Bkraehy, i wojow- 
njry «pt-hi;a;a przez trzr doby pokut§, i pro8Z^ Boga »c 
izam: o przthaczenie. 

T^zerie ii(»py nkaznje sie spiacemu Sewerowi sw. Woj- 
ck*c\ i prrenia^ia di» Die^o: ^Dic ista duci et eias comitibas: 
ThivT de coelis Qar»it, qaod petitis, si non repetitis mala, 
CjHilms ariretCEtiastii: in foLte baptismatis.** 

B:skiip speinia pcOecenie swi^t^go i nad ranem, % ksi§- 
eiem na czele, cda'a sie dncbowni i wojownicy do bazyliki. 
Po d^niriej modlitwie k?^iaz§ wchodzi na ambon^ i tak si? 
odnwa do zebrauTci w ko^eiele: ^Valtis praeraricationes 
Testras emeDdare et a praris operibus resipiscere ?" 

Ka to odpowiadai% ze Ikaniem obecni : ^Emendare pa- 
rati snmus, qnicqnid in saDCtnm Dei patres Dostri Tel nos 
praevaricati snmus et a praro opera omni cessare.** 

Wowczas k?^iate wyciaga prawic^ po nad grobowiec 
i mowi: .Extendite fratres simul Testras ad dominum dei- 
tras et ad meos attendite sermones, quos Tolo, nt Teetrae 
fidei Sacramento confirmatis." — Poczem wyglasza ustawy, 
ktorych tresc jest nam jui znan^. 

LfCcz Die objawia ksiai§ calej swojej woli jednjm 
t^hem, bez przerwy, bo od czasa do czasa odzywa 8i§ takte 
biskup Sewer. 

Tak ledwo ksiat? wypowiedzial dwa pierwsze artyknly 
swojej ustawy, dodaje taraz bisknp: „Quicanqne aliter fece- 
rit, anathema sif ') Po szostym aiiykale daje si^ znowa 



*) WDOSZijc po Btylistycznem polaczenin, w jakiem art II W 
znajduje 8i§ z reszt% ustawy, moznaby twierdzi6, ie po- 
chodzi on w calosci od biskupa. Przytaczamy odnosny ustcp 
z Kozmasa: „Seuerus episcopus dixit (po wyshi- 



91 



slyszei g}o8 Sewera: ^Ista ducis deliberatio iasta sit ana- 
tbemate firma; Dam ad hoc vobis ducibns macro pendet in 
femore, nt manns vestras saepius lavetis peccatoris in san- 
gaine. ** 

Po si6dmym odzywa siQ bisknp: „ Anathema sit/ a po 
dziewi^tym zauwaia: „Quae dux indicat, nostra anctoritas 
firmat.'' 

Wypowiedziawszy nakoniec swoj^ W0I9 w cabdci, do- 
powiada ksi^i^ nast^pujqce jeszcze zdanie: „Haec sunt, quae 
odit deuS; haec s. Adalbertus pertaesus^ nos suas deseruit 
OYcs et ad exteras raaluit ire docturus gentes. Haec, ut ultra 
Don faciamus, nostrae simol et yestrae fidei sacramento con- 
firmamus.^ 

W Polsce to wi^c, w Onieinie^ i w samej bazylice sto- 
leczDcj mialy przyjdi do skutku Dekreta Brzetystawowe ; 
w dnin dla Czech6w niezmiernie uroczystym, bo nie tylko, 
ie dnia tego Swigcili zwyci§zcy wielki tryjumf wojenny, ale 
nzyskai jeszcze mieli nad wszystkie skarby kosztowniejsze 
dla siebie relikwije. Dzie& to byl zaprawdg szczegblnie dobrze 
wybranym do promulgowania ustawy tej tredci i donioslo&ci, 
jak^ dla spolecze&stwa Czeskiego mialy uzyska6 Dekreta 
Brzetyslawa. 

Pi^kne i plastyczne opowiadanie Kozmasa pozwala nam 
WDikn%(S bardzo glgboko w genez§ ustawy z r. 1039. 



chaniu dw6ch pierwszych przez ksi^cia ogloszoDych prze- 
pisdw): Quicunque aliter fecerit; anathema sit. Eadem sen- 
tentia sint plectendae virgines et viduae et adulterae, quae 
nomen bonum amisisse et pudorem corrupisse ac per scor- 
tum concepisse dinoscuutur. Nam cum libernm nubendi ha- 
beant arbitrium, cur committunt aduiterium et conceptus 
sues obortivant, quod est pessimum scelus scelerum? Tunc 
dux subiungens dixit: (nast^puje 4-ty artykul De- 
kretdw). — Nie odmielamy si^ ze stanowczym w tej mie- 
rze wyst^powa6 wnioskiem, ale nie chcielidmy pomin^6 
milczeniem tej na wszelki sposdb zastanowienia godnej w^t- 
pliwo6ci. 



92 



Ubiemnj tjiko podase pnrx kronikanm ncxegtir 
w pnwnicxe ieh znaczeiiiey a wytom si; obrmz, moke moiej 
poetyesnj ale bardziej za to prawdziwj, rozwini^tcj pnex 
Brzetyslawa dzialalnosd ustawodawczej w czasie wjprawv 
do PolskL 

Pienrsza pr6ba wydobjeia x pod glax6w sarko&gs iw. 
Wojciecha spelzla na mczem; biskap^ — pewno w poroiih 
mienia z kgi^iem, — pnypisal domaae niepowodzenie u 
twardzialodci Czeehdw w dawnych nieporz^dkaeb i gnefhi^. 
Podniosia ehwila, bliskoM sznkaoyeh reHkwij, obawa pnfd 
dakzemi codami — wywo}a}y w wojownikaeh ksuiiftycb 
niezmiern^ cznlosi na napomnienia. i podatnoic w prijjiM- 
wanin pewny ch do tej pory niepopnlamyeh zgola pnepi- 
b6w. 

Sewer zwnkit Qwag; Brzetyslawa na t; okofieznoM 
i obaj aUadali z poipiecbem tenor n^tawy, przex ten czas, 
kiedy dmiyna ksi^ii^a przygotowywala 819 za poraoc^ po«- 
t6w do dalszej praey nad odmnrowaniem grobn m^eieo- 
nika. 

W dnioy kiedy miano joi przyst^ic do dziela, rozeszh 
sif w obozowiskn Cze^kiem wieM o cndownym inie biskopa 
Sewera. 

Esiqi; i komesowie, bisknp i dnebowieAstwo, proid 
nareszcie wojownicy, wszyscy spieaz^ do bazyliki. 

Ksi^i^ jakoby czynis^e zadodc objawionej przez 6w. 
Wojciecha woH, oglasza szereg OBtaw, ktdrjm niyeza po- 
wagi kodcielnej zwierzcbnik, jedynej wdwezas w Czechacli, 
dyjecezyi Pragskiej. A wi^ wykl^tym ma by£ ten, kto sif 
nie zastosnje do przepisdw ogloszonyeb na zebraniu w ka- 
tedrze Gnie^nie&skiej, bo jak wyraia si; Sewer: ^qnod dux 
indicate nostra anctoritas firmat" 

Ale nie tylko ksi%2Q i bisknp czynnynii s^ podczas 
oglaszania nstawy. Obecni wszak w kodciele wojownicy i ko- 
mesowie z wyciqgni^t^ do przysi^gi r^k^ slachajsi wj'mawia- 
nych przez Brzetyslawa i Sewera wyraz6w. Oni, prawda, Die 



93 



odzywaj^ 8i§ wcale, i iadnycb nie prowadz^ rozpraw, ale, 
CO watniejszem jest przecie, zobowi^znj^ 8t§ nroczystem za- 
klfciem do przestrzegania zarzqdzefi zawartycb w Dekretach 
ksifitQcycb. 

Czemie jest wi§c to zebranie w bazylice Gnie^nieAskiej 
jak nie wiecem prawodawczym, albo, powiedzmy bez waba 
nia, synodexn narodowym. 

Czecby to kraj nie wielki, nie stad go na wi^ksz^ ilodd 
bisknpslw. nie istnieje Czeski metropolita. Jeden biskup 
Pragski reprezentnje cal^ starszyzoQ kodcieln^^ i kiedy ksi^i^ 
chce na wzdr w}adzc6w frankoAskieb zwo}a6 pafistwowy sy- 
nod, to nie stanie na nim powainy szereg arcybiskup6w i bi- 
8knp6w, ale sam tylko stoleczny pasterz. 

Czeski zatem narodowy synod, to tylko niedok}adna 
i miniatnrowa kopija owycb zebran, na kt6rycb przewodniczy} 
wieiki cesarz frankofiski, Karol; ze wzgl^du jednak na nsta- 
wy, ktdre sq owoeem tycb zebraA, to rdinica jui nie tak 
bardzo ra^ca. Jeden bisknp tak dobrze przedstawiad moie 
ideje i d^ienia ko6eio}a, jak caly episkopat metropolitalnego 
okr^gn, a jeieli ksi^i^ Czeski pala r6wnem pragnieniem, co 
potftniejszy od niego o tyle cesarz, rozszerzenia wdr6d svrego 
Inda cbrzedcija&skiej cywilizacyi, to nstawy ksi^^^ce b^d^ dla 
matego Czeskiego kraja tern samem zapelnie, czem kapita- 
larze cesarskie dla polowy katoliekicgo Awiata. 

Tak tlamaczymy genezQ Dekret6w Brzetystawowycb. 
Widzimy w nicb jedyny diad ustaw dwiecko-ko6cielnycb, kt6- 
rych biew^tpliwie istnialo w Czecbacb niegdyd o wiele wi^- 
cej, — i dow6d, te organizacyja monarchii frankoiaskiej nie 
pozostala bcz przewas^nego wpiywn na uksztaitowanie si^ 
Czeskieh paiistwowycb stosnnkdw. 

Nie doii jednak przedstawid genezQ nstawy, trzeba 
jeszeze, o ile mo2nodci, wskaza6, w jnki ona spos6b stoso- 
wan^ byla w praktyce. Mniemam, ie i w tym kierunku 
dostarczy trafnej odpowiedzi awzg]§dnienie stosonk6w w pa&- 
stwie Earolingskiem. 



>4r 



^ )nef! niefi 4tare<!zaej orzuuzacyi wewTietrm»=^j i braktt 

anowizonvrtii w oapowretinie atr7ha»'v:e arzetioikow poiosta- 

wfujiy w^zeilvie (Lstuwy. wyaa^ane .iLi <:zecfa w XI stule- 

ciiL — morrw-a bezwannk)wo Iiuem. ^l^ivbv miano czekac 

^z przaKepjiCwo akie -i.^iizie na zwykiej drodze do wiado- 

m.}jki wtaiizv. ^17^7 n.zma;te wdiu po vtarza/ace si^ mepo- 

rza.iki wredj tvlk-i nl^triij ikan^eaii. ^rij zjawi si^ oskar- 

ij'iiei przeJ trybiinaieai ."^iziow^kim. &} iisp«7leeziiieoie na- 

rMiu rit-2 zadaej w:in:.aw.>^»i ii^rooj na *ieb:e kazalo ezekic. 

Pr7e^rep>*twa i aieo.^rza iki mx-iaia wtadza wysiufciwac 

sama, ^amej je; ni vniez wypaiiaio :-Te zaznajamiae ze sti- 

nem Iatin.}.-^:i i .,bniv^iae ^n)dki zapobie^ania objawom ajem- 

nvm. ::*ra:L do pewTie^r) miejt^ca przjwiazani, fdnkeyjonary- 

jnrize z tni*iiio*:La tyLk.> pod.itac by mogli tak trudnemtt 

zadaniTL WizetLsie trzeba hjU os<}bi;kie si^ adac, i za kai- 

dvm razr^m badac z r.)wiia tro.«^kliwos<:i4 i w ten sam spos^b 

Mentyozne aiemal zaw%z^ stoj^onkL 

Tema ceir>wi odpowia-iaia najlepiej wizyta dokoajwana 
w obrebie dyjecezvi przez faisknpa. w obr^bie archid}jaka- 
naru przez archidy;akona. w obr^bie arehiprezbiteryjam oarc- 
szeie przez archiprezbitera. 

Gdzie wiecej bylo bisknpow, a zw{aszeza. ^dzie mniej- 
sze byfy dyjecezyje, tarn mo^Ia bve normalaa^wizyta bis- 
kupia, w Czeehach normalo^ byJa, o Ue mozna wnosi^ wcza- 
sach przynajmniej dawniej'^zych — wizyta arehiprezbiteryjalna. 
Odk^d napUal i o-losil Re^ino Prumenski slawny swoj 
przewodnik dia wiz>tnjaeych dyjeeezyje bisknpow, od tej 
pory kierowali si§ wszysey zapewoe wizytatorzy zasadami 
wyfozonemi w tern dzieika. Niewatpliwie /ozpowszechnioDym 
byl traktat Reginona i w Czeehach, gdzie tei prawdopodo- 
bnie stanowil tak, jak gdzieindziej, niezb^dny dIa wyzsze^o 
dnchowienstwa podr§cznik. 

Dekrety Brzetyslawa na tej tyiko drodze wej^c nio^Iy 
w wykonanie '), Ze i ustawodawea nie inaczej na rzeczy si^ 

') MiKLOsiCH przytacza w swojej rozprawie art. 5ty Pekre- 
t6w Brzetyslawowych i dodaje: „Die BestimmuDg bezieht 



96 

zapatTjwal, dowodzi dominajt^ca rola, jak^ w przepisach jego 
od^ywaj^ archiprezbiterzy i archidyjakoni. 

S^dzQ, te ustawa z r. 1039 stala si^ panktem wyj§cia 
do nlolenia wyczerpuj^cej instrnkcyi synodalnej, ktdra nie- 
stety bezpowrotoie musiala zagin%6. 

Teraz dopiero wyjadnia si^ calkowicie zakres dzialania, 
jaki ustawa Czeska przyznaje archiprezbiterora i komesom. 

Archiprezbiter wizytuje sw6j okr^g, zaprzysi^ga dwiad- 
k6w i dowiadnje si^ o rozmaitych przest^pstwach. Jej^eli in- 
kwizycyja odbywa si^ w siedzibie komesa, wtedy archiprez- 
biter zadawalnia 819 najcz;6eiej spisaniem winowajc6w i wska- 
zaniem poknty, jak^ dia ka^dego z nich przeznacza. Komes, 
przeprowadzi eweotualnie post^powanie dowodowe i przy- 
pilnnje speinienia przez przest^pc6w naznaczonej pokaty. 

Leez archiprezbiter zwiedza nietylko miasta, ale i naj- 
mniejsz^ wiosk^ i parafiJQ. W wi^kszej ich liczbie nie rezy- 
dnje iaden cho6by najni^szy urz§dnik ksi^^Qcy. Tarn wizy- 
tator mnsi spelnic wszystkie zadania s^dziego ; Diema uikogo, 
ktoby go m6gl w czemkolwiek wyr§czyc. 

Ostatecznie wIqc s^dy archiprezbiteryjalne okazuja si$ 
nam w Dekretach Brzetyslawowych jako dominuj^ce. Zakres 
icb rozci^ga si^ do spraw malieiskich i najwainiejszych 
przestfpstw, jak morderstwo, pijai^stwo, nienalei^yte grzeba- 
nie niebo8zczyk6w, nie6wi§cenie niedzieli. 

Archiprezbiter wladciwym i gl6wnyin jest SQdzi^; wy- 
r$cza6 go moie cz^ciowo komes^ maj^cy obowi^zek wspie- 
ra6 w}adz9 dachown^ cat^ swoj^ pot^g^. 



sich auf die Synodal- und Sendgerichte.*' — Zapatrywanie 
tOy wywolane lektnr^ ksi^^tki Frauenstaedta , prostujemy 
tyle y ie nie ten jeden tyiko artyknl , ale wszystkie 
w ogdle przepisy nstawy Czeskiej przeznaczone si^ prze- 
dewBzystkiem dla uiytk^w s^ddw synodalnych. 



96 



Poknta publiczna ^) w roztnaitych odcieniaeh, ai do naj- 
ci^iszej, kt6r4 jest dotywotne wygnanie; stanowi kar; n*- 
Uadan^ najcz^dciej na przestQpcdw. 

W aiywanin 84 jeszcze inne iwieckiego pochodzleDia 
kary, kt6re jednak wchodz% w zastosowanie tylko w przy- 
padku liejszego przewinienia. 

Jedynym wreszcie dowodowym drodkieniy wspomnianym 
przez ustawQ z r. 1039, 84 s^dy boi^e, wykonywane badi 
przez ielazo, b^d:^ przez wod^. 



ROZDZIAL IV. 

Fokuta publiczna na W^grzech. 

Gzem Dekreta Brzetyslawa I 8% dia Czech, tern s^dla 
W^gier ') w doskonalszej formie i szerszem jeszcze znade- 



M Stwierdziwszy Bzerokie zastosowywanie pokaty publicsoej 
w XI stnlecia w Czechach, pomijamy na teraz prtedstawie* 
nie pokory dwieckiej, ktdra uformowaU si^ nast^pnie w tym 
kraju na wzdr pokaty kodcielnej. Kwestyjii t^ zajmiemy 
8i§ kiedyindziej; obecnie rozwi^zanie jej byloby dIa nu 
bezpoiy tecznem , poniewai 2r<5d}a Czeskie, w ktdrycb wy- 
st^puje pokora, calkowicie jui rozwini^ta, pochodi^ do- 
piero z XY wieka. Nie wi|tpimy, ie instytocyja ta roz- 
win^la 81^ w Czecbach daleko joi wczedniej, ale poniewai 
sama tylko historyja prawa Czeskieeo nie doBtarcza nam 
na to niezbitego dowoda, wi^c nie moiemy tadnych wy- 
ci^a6 argumentdw z pomnikdw prawnych Gzeskich na po< 
parcie naszego zdania co do nksztaltowania aiQ w Polsee 
instytucyi pokory. W pracy o pokorze pomdwimy jeBzcse 
prawie Czeskiem obszcrniej. 

') Do bistoryi prawa W^gierskiego plyn% irddla Bserokiem 
korytem. Najznaczniejsza czq66 nstawodawczych zabytkdw 
miedei siQ w ,, Corpus Inris Hangarici* , ktdrego ostatnie 
dwutomowe wydanie pocbodzi z r. 1822. Publikacyja ta 
zawiera oprdcz Dekretdw krdlewskich, takie systematyczne 
dzielo napiaane w pierwszej polowie XVI w. przez Stefaka 
de Werbocz pod tytulem: ^Tripartitum opus ioris consae- 
tudinarii inclyti Regni Hangariae.^ Prac^ bwojq dedyko- 



97 



niQ *- Prawa 6w. Stefana ze znanych dotychczas pomni- 
k6w nstawodawczych W^gierskich — najdawniejszy. 



wal Werboczy Wladyslawowi JflgielloAczykowi. — Wi^ksza 
polowa dokonanego przez Endijoher^a wydawnictwa pod 
tjtulem „Rerum Hungaricarum Monumenta Arpadiana^ po- 
dwi^cona jest zabytkom prawnym (p. 299 — 748). Statuty 
synodalne W^gierskie ogiosil Peterfy, a biskup Siedmio- 
grodzki Ignagt Batthyanyi wydal obszerne dzielo: „Le- 
ges ficclesiasticae Regni Hangariae'*, wktdrem oprdcz 2r6- 
dlowych tekstdw zaslnguj^ na uwagQ tak:^e uczone wywody 
aatora. — Najbardziej jednak z&sluiyl siQ okolo historyi 
W^gierskiego prawa znakomily wydawca i badacz Margin 
Jerzy Kovachich. Ms^t ten wyprzedzit w wielu bardzo kie- 
rnnkach nczonych zacbodnich, i szkoda tylko, ie godnych 
Biebie nie znalazl nadladowcdw. Pnblikaeyje Eovachicha 
dotycza cz^dci^ historyi politycznej W^gier, cz^sci^ histo- 
ryi W^gierskiego prawa. Jako najwainiejsze wymieniamy: 
^Vestigia comitiorum apud Hungaros etc." oraz ^Supple- 
mentnm ad vestigia comit. ap. Hung.^ — ^Formulae So- 
lennes Styli in cancellaria, curiaque Regnm etc.'' Pesthini 
1799, dzielo pierwszorz^dnej wagi z wybornym wst^pem^ 
w ktdrem po raz pierwszy wykazane jest znaczenie formal 
jako trddel prawnych. Kovachich odrd^nia ju2 ^formulae 
reales^ i ^formulae ideales" daj^c trafn% charakterystyk^ 
jednych i dragich; — „ Codex authenticus iuris tavernicalis 
statutarii commnnis," Budae 1803^ zawieraj^cy niezmiernie 
ceone materyjaly do historyi prawa miejskiego. — Najob- 
fitszych jednakie danych do poznania dawoego W^gier- 
skiego prawa^ dostarczaj^ niezmiernie liczne dyplomala dred- 
niowieczDc. GMwne ich zbiory sa : Wagner, Analecta See- 
pusii sacri et profani, 1774 — 1778, 4 Tomy; Fejer, Co- 
dex Dip). Hungariae ecclesiasticus et civilis, 1827 — 1844 
w XI tomach i 40 kilku voluminach; Wenzel, Codex Dipl. 
Arpadianus 12 tomdw (wydawnictwo Akad. Umiej. wPesz- 
cie); tenie, Codex Dipl. Andegavensis 4 tomy (wyd. Akad. 
Umiej.); Codex Diplomaticus Patrius, 7 tomdw, 1865 — 1880; 
Knauz, Codex Dipl. Ecclesiae Strigoniensis, I, II (z liczne- 
mi podobiznami) ; Codex diplomaticus domus senioris co- 
mitum Zichy I — IV (1871 — 1878), i wiele jeszcze innych 
pomniejszych publikacyj. — Litteratura prawnicza W^gier- 
ska jest rzedci^ przestarzala (Kelemen — Historia iuris 

Wyds. fi)otof.-hutor. T. XXIII. 13 



98 



Ogloszonemi zostaly lepra wa^) na narodowym synodde^, 
kt6i7 siQ odbyt niebawem po koronacyi pierwszego W^er- 



Huogarici, 1818), cz^ici^ nieprzyst^pn^, bo pisana w j§- 
zyku krajowym (prace Imrb'go^ Pauler'a etc.). Krdciutki 
rys dawnego WQgierskiego prawa kre^li p. Rudolf Dabeste 
w „M6moire sur les ancieos Monuments da droit de la Hon- 
grie^ (Extrait da Compte-renda de TAcad^mie des Scien- 
ces morales et politiques^ 1885); — z dziel hisiorycxDych 
nakoniec wymieni6 nale2y HistoryJQ W^gier Fbsslsba wob- 
robienia Elein'a, oraz Historyj^ Aastryi Hubbr'a, w kto 
rych y a zwlaszcza w dragiej , awzgl^dniony jest troskliwie 
rozwdj wewnQtrznych stosankdw na W^grzech. Watn^jest 
takj;e wyborna monografija BtoiNOEa'A , Bin Bach Ungari- 
scber Geschichte (doprowadzona do r. 1100), 1866. 

*) Ustawodawstwo dwi^tego Stefana doczekalo si^ grnntownyeh 
opracowaA. Pomijaj^c po W^gierska napisan% rozpraw^ 
Pauleba (0 6w. Stefanie i jego Urz^zeniach) , przytoezyi 
moj^emy: Endligher'a, Die Oesetze des heiligen Stephan, 
Wien, 1849 , i Kkajner'a , Die ursprilngliche Staatsveifu- 
sung Ungarns seit der Orfindang des Kdnigthums bis zom 
Jahre 1382, Wien 1872. — Badaeze ci starannie wykauli 
irddlsi , z ktdrycb zaczerpni^te s^ poszczegdlne przepisj 
zamieszozone w uajdawniejszej astawie W^gierskiej, dla tego 
my si^ t^ kwestyj^ nie potrzebajemy jni bliikej zajmowa6. 
Najlepsze wydanie Praw dw. Stefana askateczni) kanonik 
Florian w pnblikowanych przez siebie od r. 1881 ^EQsto- 
riae Hangaricae Fontes Domestici** I, p. 113—129. 

*) pracach astawodawczych krdla Stefana podaje ^Yita b. 
Stephani (Legendamaior)^ nast^puj^c^ wiadomo§6: „Qaiiito 
post patris obitum anno, dioina sic volantate clemeotiaj 
benediction] 8 apostolice literis allatis, presnlibus cam elero, 
comitibus cam populo laudes congraas acclamantibas, di- 
lectas deo Stephanas rex appeliatur et anctione crismali 
peranctas, diademate regalis dignitatis feliciter coroDatnr, 
post acceptnm autem imperialis excellentiae signum, qaalis 
vite vir et discretionis faerit, cam episcopis et prima- 
tibas Hangariae statatum a se decretum maoi- 
festam facit, in quo scilicet uniuscuius contrarinm die- 
tauit antidotam^ et at pacis^ per quam Ghristns mondom 
coadunauit; se fore probaret filium, quod nallus alinm ho8- 
tiliter invaderet, nemo inimicum sine iudicum examinatiooe 



99 



skiego monarchy. Jeieli pierwsza nstawa Czeska okazywa- 
la jut tak wiele analogii z kapitnlarzami frankofiskiemi y to 
najdawniejszy zabytek ustawodawczy W^gier przedstawia 
Alady bliiszego jeszoze z niemi pokrewiefistwa. Niekt6re 
swoje rozporz^dzenia zaczerpn^l 6w. Stefan doslownie z za- 
chodnich wzordw, inne — sformalowal dci6Ie w dnchn karo- 
lingskich nstaw. 

Pokuta pnbliczna ma w prawaoh 6w. Stefana dwoja- 
kie zastosowanie : w niekt6rych przypadkach jest ona sama 
dla siebie kar^, w innych wyst^pnje jako uzapelnienie kary 
iwieckiej. 

Co do Awi^cenia niedziel i Awiqt takie np. rozporz^- 
dzenia znajdnj% siq w ustawie W^gierskiej : ^) 

„A sacerdotibns vero et comitibas commendetnr omni- 
bus yillicis , ita ut illoram iussa omnes concarraot die Domi- 
nica ad ecclesiam, maiores ac minores^ viri ac mulieres, 
exceptis, qui ignes cnstodinnt Si qnis vero non obsernatio- 
nis remanebit per iilornm negligentiam , vapulent ac depilen- 
^ttr.« — (Lib. L 9). 

Wlodarze nie pilnnj^cy, aby Indnodd wiejska ncz^sz- 
czala w Niedziele do kodciola, maj^ nledz cbloAcie i pozba- 
wieni b^d^ wlosdw. Ghlosta jest w kodciele FrankoAskim 
jednym z najcz^ciej niywanych rodzaj6w poknty pnblicznej, 
i ten sam bezwqtpienia zachownje cbarakter w przytoczo- 
nym przepisie. 



lederety vidaas et orphanos nallns opprimeret, subBcriptione 
federis non pereuntis posteris snis reliqnit stabilitum.^ — 
FiiORiAN, Pontes Domest. I^ p. 17, cap. 9. — W samej 
astawie zebranie, na ktcJrem dw. Stefan ogbsil swoje pra- 
wa, nazwane jest ^regale concilium^ (Lib. I, 28), |,com- 
mnne concilium^ (Lib. I, 35). 

^) W yjCorpus Juris Hungarici" znajduj^ si^ Dekreta dw. 
Stefana w T. L p. 122 — 128; w Endlichbb'a Mon. Arpad. 
p. 310 — 324. 



vy\ 



«Si qnis qnatuor temporam ieinnia, cunctis cogoita, ev- 
nem mandoraDS yiolanerit, per pactum unius ebdomade in- 
Ci^sus iViMHW/ — (Lib. I. 10. j. 

ySi qais in sexta feria ab omni cbristianitate obsernaU 
caroem mandacaTerit , per unam ebdomadafn luce inelusus 
tVjMHe/.* — (Lib. L 11). 

W ksi^gach pokutnych, a p62iiiej w literatarze kaoo- 
nistyctoej, podwi§eonej pokacie, „ieiunium" i „poemtencia", 
^ieionare'^ i ,poeiutere^ wjstQpoj^ naprzemian jako iden- 
tycine znpetnie poj^ia. Podobniei i w prawaeb 6w. Ste- 
fana. Pokota, o ktorej mowa w X i Xl-tym artykale, jest 
ocsyvriscie publiczD^, bo polega w pierwszym rz^iie na 
karze wi^zienia. 

Art. XII, opatrzony nag}6wkiem „De his, qui sine con- 
fessioDe moriantnr'' stanowi , ±e ktoby nie chcial przed ftmier- 
cia si^ wyspowiada6, nie b^dzie pogrzebany wedlng obrz^d- 
k6w koSeieloych. Jeieli to jednak rodzice tub krewni za- 
niedbali przywo}a6 spowiednika do lota nmieraj^cego , to 
nieboszczyk : „ditetar orationionibas at coosoletar elemosinis, 
$ed parentes lauetit negligentiam ieiuniis, secundum carbiirium 
presbiterorumJ 



a 



Art XIJI rozporz^dza, ie jeteli kto zawini „iD obser- 
uanda cbristianitate" — „ab episcopo per disdplinds cano- 
num iudicetar. Si yero rebellitate instrnctns rennaerit sibi 
impositum fque sufferre, itemm eodem iudicio restringatar, 
et etiam nsqne septies. Tandem snper omnia si resistens et 
abnuens inuenitar, regali indicio, scilicet defensori christiani- 
tatiS; tradatar.^ 

Przest^pstwa przeciwko religii ulegaj^ zatem 8%dom 
biskup6w. Winni mnsz^ si^ poddac pokncie pnblicznej, 
do kt6rej spelnienia zwierzchno§6 dnchowna ma ich wzywa6 
po siedem razy. W ostatecznym dopiero wypadku a^d kr6- 
lewski utycza swojej pomocy. 



101 



Art. XIX nakaznje, abj zachowywano si^ podozas 
sluiby boiej z naleiiytem skupieniem, w przeciwoym razie: 
gsi maiores sunt, increpati cum dedecore expellantur de ec* 
clesia , si vero miDores et unlgares, in atrio ecelesie pro tan- 
ta temeritate coram omnibas ligentur et corripiantar fiagellis 
ac eesura capillorum.^ 

Art. XXXni i XXXIV-ty zajmnj^ 8i§ czarami. P i e r w- 
8zy z nich orzeka: 

.Si qna striga innoDta fnerit, secnndam iadicialem le- 
gem dncatur ad ecclesiam et commendetur sacerdoti ad tVtu- 
nandum, fidemqne docendam; post ieiunium yero domam 
redeat; si secundo in eodem crimine invenietar, simili ieiunio 
sobiciatar; post ieiunium vero in modum crucis in pectore 
et in frontC; atqae inter scapulas incensa claue ecclesiastica 
domam redeat. Si yero tercio, indicibns tradatar."" 

Drug! ego koAcowy nst^p brzmi: 

„Si yero sortilegio utentes inyenientar, ut facinnt in 
cinere, ant bis similibus, ab episcopis flagellis emendmtur,^ 

Tak w pierwszym jak drugim przypadkn kara chlosty 
nie jest niczem innem jak pokntq pnbliczn^, wymierzan^ 
przez bisknpa lab jego zastfpcQ. 

We wszystkicb przytoczonycb dotycbczas artyknlach 
pokata pnbliczna jest jedyn^ kar^; tylko wtedy s^d kr6- 
lewski ma cod do powiedzenia, jeieli przestQpstwo kilka- 
krotnie si; powtarza, poknta zatem okazuje si; niedosta- 
teczn^. 

W przypadkacb morderstwa i krzy woprzysi^stwa, o kt6- 
rych traktuj^ art. XIV, XV i XVII, inne znaczenie przy- 
wi^zane jest do pokaty pnblicznej : 

„Si quis ira accensns ant superbia elatus spontanenm 
commiserit homicidinm, sciat se secnndnm nostri senatns 
decretnm centum et X daturnm pensas auri , ex quibns quin- 
quaginta ad fiscnm regis deferantnr, alii yero L parentibns 
dentor, X autem arbitris et mediatoribus condonentur, ipse 
quidem homicidu secundum institutionem canonum iviunei.^ 



102 



Ustawa wychodzi z przy pnszczenia , ie Dast^pila ngoda 
pomi§dzy zabdjcq i krewnymi zabitego. Winowajca mnsi 
przedewszystkiem zaplaci6 z gdry oznaczon^ kwot^^ ktira 
sklada si^ z trzech odr^bnycfa cz;6ci. 

Pi^^dziesi^t sztak zbta idzie Da rzecz panojiicego, 
podobn^ snmQ otrzymuj^ krewni nieboszczyka, 10 sztnk 
nalezy 8i§ tym , kt6rzy przeprowadzili agod^. Morderca ma 
nadto wykona6 pokatQ publiczn^, ktdrej treftd zaletn^ jest 
oczywiAcie od orzeczenia 8§dziego dachownego. 

Pierwszy ten ast$p dotyczy wypadk6w „homicidii to* 
luntarii'', o „bomicidiam casaale'' traktnje nast^pny: 

„Si quia aatem casu occiderit qaemlibet, XII anri pen- 
sas persolaat et, sicnt canones mandant, idunet.^ 

Zmienia si^ wi^c tylko snma kompezycyi, obowi%zek 
poddania si$ pokneie publicznej trwa w calej pelni. 

Obowi^zek ten nastaje nawet wtenczas, jeieli zabifym 
zostal niewolnik bez wzgledn czy sam morderca wolnym 
jest czlowiekiem, czy takie niewolnikiem. 

„Si alicains sernns sernnm alterius occiderit; reddatnr 
sernns pro semO; ant redimatnr, ti penitentiam ^ qnod dictom 
est^ agat. 

Si vero liber aiicuias occiderit sernnm, reddat alinm 
sernnm , yel precinm componat, et secundum canones ieiuneiJ^ 

W razie morderstwa tony, niega nietyiko kompozycyja 
pewnej modyfikacyi, lecz oczywiAcie i poknta pnbliezna, 
kt6ra wedlng przepis6w kodcioJa jest przy tej zbrodni znaez- 
nie snrowsz^: 

„Si qnis comitnm obdnratns corde, neglectnsqne anima, 
qnod procnl sit a cordibns fidelitatem obsernantinm, nxoris 
homicidio pollnetnr^ secnndnm decretam regalis senatns cam 
qainqnaginta innencis parentibns mnlieris concilietnr, et idu- 
net secundum mandata canonum'^ si antem miles vel alicnins 
vir nbertatis eandem culpam incident, ioxta enndem senatnm 
soluat parentibus X iuuencos, ielnnetqne, nt dictnm est; si 
wlgaris in eodem crimine innenietur, cnm qninqne innencis 
cognatis reconcilietur, et snbdatnr predictis ieianiis.^ 



103 



Eiedy zwyUy morderca plaeil, opr6cz rodzinie zabi- 
tego, takie kr61owi alternm tantam kompozycyi^ to w wypad- 
kn zamordowania iony, skarb krdlewski iadnych nie ma 
pretensyj do winowajcy. Z tego wnosimy, te pierwotnie 
prawo W^gierskie karalo zwyUych morderc6w 6mierciq, igno- 
rowab natomiast zapehiie stosnnki wzajemoe mi^dzy m^tem 
a toD^ W pierwszym zatem przypadkn nie wystarczalo 
pogodzi6 Bi^ z krewnymi ofiary i w ten sposdb uniknqd z ich 
strony zastosowania krwawej zemsty^ leez trzeba bylo r6w- 
niei n kr6la „yitam redimere." W drugim zaA tylko rodzi- 
na ionj miala prawo do kompozycyi. — Kodci6l nie miat 
oczywi6cie powoda zajmowad, podobnie jak paAstwo^ eksklu- 
zywnego stanowiska w obec dokonanego na malionce mor- 
deretwa, i domagal sie ie± bez iadnego wyj^tkn, aby wi- 
Dowajca spelnil pokut^ publiczn^. 

Podobnie si^ rzeez ma i z karaniem za krzywoprzy- 
sifstwo : 

„Si qais yalentium fide coromacalatus , corde pollatns, 
inramento confracto, periario addictns iauenietar, perditus 
mana periarinm luat , ant cam quioquaginta inaencis manum 
redimat. Si vero wlgaris periurus extiterit, mana ampatata 
pnnietar, ant XII ianencis redimetnr; et ieiunet, ut canones 
tnandant.^ 

Prawo 6wieckie karze krzywoprzysigzc^ ntrat^ r§ki, 
ko6ci6l stosown^ pokut^. Redempcyja, o kt6rej art. XVII 
wgpomina, odnosi si^ tylko do okaleczenia, pokut§ pabliczn^ 
mosi winowajca bezwgl§dnie wykonad. 

Wszystkie przytoczone jni przez nas przepisy obJQte 
8^ I-8z% ksi^g^ Praw dw. Stefana. Leez i w drngiej dopa- 
traj; si^ 61ad6w poknty pnblicznej, mianowicie w artykule 
Ill-cim : 

„Si alicnins sernns seruum alterius oceiderit; senior ho- 
micide medietatem serai componat senior! interfecti, si po- 
test; sin aotem, peracta ana qaadragesima yenandetar seraas 
et preciam diaidatar.^ 



104 



Dla czego nstawa nakazywalaby W8trssyma6 si; pnez 
doi 40 ze 8przedat% winnego Diewolnika, jeieli nie w fym 
celn, aby zbrodoiarz dopetnil przez ten przeci^ czasn po- 
kuty pablicznej ? ie dopeinia6 jej ma tylko przez dni 4D, 
wyplywa z zaieinodci, w jakiej 8i§ niewolnik zDajduje do 
swego pana. W tym kieranka bardzo jni wczesnie pocz^to 
przy wymierzaniu pokaty traktuwa6 n^'ewolnikdw znacznie 
tagodniej. We wst^pie do „Poeoitentiale Yaliceliannni I" za- 
wierajqrem og6lne W8kaz6wki dla spowiedoikdw, czjtanij 
mi^dzy innemi : ^) 

„Et hoc 8citote fratres, ut dam yenerint ad yo8 8erai 
vel aneille, qaerentes peniteutiam, non eos gravetis, Deque 
cogatis tantam ieinnare, quantam divites^ quia serai yel aa- 
cille DOQ sant in saa potestate. Ideoqae medietatem peniten- 
tie eis imponite." 

Poniewai legato to w interesie ogdla, aieby niewolni- 
k6w ile moinodei najruniej odrywa6 od pracy, wi^c z bie- 
giem czasa redakowano coraz bardziej nakladan^ aa aieh 
pokatQ. Na W§grzech, jak widzimy, trwala ona tylko przez 
dni 40 w razie, jeieli niewolnik popelail morderstwo na nie- 
woloika. 



Po Stefanie dwi^tym najbliiszym W^gierskim kr6lem- 
prawodawc^ by I fiw. Wladyslaw. Wydal on trzy obszeme 
dekrety, z kt6rych najwainiejszym jest dla nas pierwszy, 
oglo8zony w Maja r. 1092, podobnie jak poprzednie ostawy, 
na paAstwowym Syuodzie. *) 



M ScHHiTz op. cit. p. 243. 

•) Corpus luris Hungarici I p. 130—133; — Endlichkb, 
Monam. Arpadiana p. 326 — 333. — Prolog do tego d«- 
kretu brzmi w sposdb nast^pnj^cy: ^Regnante creatore et 
saluatore nostro domino lesa Christo anao incaroacionia 
eius MXCII. XII Kalend. luoii (21 Mali) In ciuiUte Za- 



J05 



Charakter tego zabytkn jest ten sam zapelnie, co praw 
dw. Stefana, poknta pnbliczua odgry wa w nim wci^i jeszcze 
bardzo wjbitn^ rol^. 

OkazQJe siQ to najwyra:&Diej z art. 11, 20, 25, 26 
i 28-go. 

(11). „Si qnis in dominicis diebns uel in maioribus fes- 
tiaitatibu8 ad ecclesiam non venerit parochialem, verberibus 
eorripiatnr; si vero ville remote faerint et ad ecclesiam pa- 
rochianam yillani venire non potnerint, unns tamen ex eis 
nomine omnium enm bacnlo ad ecclesiam veniat, et tres pa- 
nes et candelam ad altare afferat.* 

Nie&wi^cenie niedziel karane jest zatem chlost^, czyli 
pewn^ odmian^ pokuty publicznej. Jeieli mieszka&cy wsi 
z powodn znaczniejszej odleglodci nie mog^ pojawi6 siQ 
w koAciele, maj^ wys}a6 zast$pc§ z kostnrem w r^kn i z trze- 
ma bochenkami chleba oraz dwiecq na rzecz oltarza. Gere- 
monija ta jest rdwniei pokuty publiczn^, kt^r^ w imie- 
nin calej gromady spetoia jej przedstawiciel. 

(20). „Si qnis nxorem suam in adulterio deprehenderit 
et in indicium statuerit, secundum canonum instituta peni- 
tentia imponatur, et peracta penitentia, si maritus 
Yoluerity iternm recipiat, sin autem, quamdiu ambo vixerint, 
innupti permaneant.^ 

Zachod^i pytanie, czy prawo W^gierskie wymaga spel- 
nienia jedynie przez cudzolo^n^ iouQ pokuty, na wypadek 
gdyby m^t nie iyczy} sobie przerywa6 poiycia maiienskiego, 
czy te2 obie strony maj^ siQ podda6 pokncie, jak to zarz^- 
dza koAcielne prawo: 

„Si cuius uxor adulterium perpetranerit, et hoc a yiro 
deprebensum fuerit et publicatum, dimittat uxorem, si volu- 

boicz sanctH synodus habita est, presidentc Cbristia- 
nissimo Ungarorum rege Ladislao, cum universis regni 
snis pontificibus et abbatibus, necnon cum cunctis 
optimatibus, cum testimonio totius cleri et populi, in 
qua sancta synodo canonice et laudabiliter decreta bee in- 
uenta sunt.^ 

Wjdx. ilosot-lilator. T. ZXIU. 14 



106 



erit, propter fornicationem ; ilia yero YII annis pnblice poe- 
niteat; vir yero eius, ilia yiuente, nollatenQS aliam accipiat 
Qaodsi yoluerit adulteram sibi reconciliari, licenciam habeat, 
ita tameo, nt pariter cam ilia poenitentiam agat et exacta 
poenitentia post VII annos ad commaDiooem aterqae accedat 
Simiiis forma et in muliere seryabitur^ si earn yir einsadal- 
terauit.** ') 

Prawdopodobnem jest, ie Dekret §w. Wladjslawa h- 
godniejszym i sprawiedliwszym by! dla niewinnego m^ta. 

(25). „Si quis dominicnm diem ooo obsernanerit, aat 
quataor tempora non ieiunauerit, aot mortoos saos ad eccle- 
siam non sepeliaerit, dnodecim dies in pane et in aqua pe- 
niteat in cippo.^ 

(26). „Si dominus serni sai corpus, ant yillanns paope- 
ris yillani nel hospitis ad ecclesiam non detalerit, tantandem 
peniteaf 

Wedhig praw dw. Stefana zaniedbanie niedzieli karaoe 
bylo poknt^ tygodniow^; nowa nstawa wprowadza dloiss^ 
pokutQ nie zmieniaj^c jej istoty, i rozci^gaj^c j^ do wypadka, 
jeteliby kto zaniecbi^ postara6 si; o chrzedcijaAski pogrzeb 
dla niewolnika, abogiego lab godcia. 

(33) „Si qois yel yirgini yel mnlieri de yilla in yillam 
eanti yim intnlerit, qnantum pro homicidio tantnndem peni- 
teat." 

Zgwalcenie wi^c postawione jest na r6wni z morder- 
stwem. 



Z czas6w Kolomana, syna nast^pcy 6w. Wladyslawa 
(1095 — 1114), docbowaly si; trzy zabytki astawodawcze; a to 



') Reoino. De causis synod, (ed. Wasserschleben) Lib. II cap. 
CXXX p. 264. — Przepis ten wyj^ty jest ze sUtutdw 
„Concilii Nannetensis/ kt6rj si; odbjl w Gallii w r. 660 
lub 895. 



107 



najpierw postaDowienia zapadie na synodzie pafistwowym ^), 
Da kt6rym przewodniczyl sam monarcha; a nast^pnie statuty 
dw6ch 8ynod6w prowincyjonalnych, odprawionych w Ostrzy- 
homin *). 

Ze wzgledu na pokat^ pnbliczn^ dwa zwlaszcza prze- 
pisy zashgujq w prawach Kolomana na podniesienie; obj^te 
s% one 50 i 58 artyknlem. 

(50) „Si QDis homicida apnt comitem yel quemlibet in- 
ueniatar, per nuncinm episcopi ad penitentiam 
qnereatnr, qaem si mittere rennerit^ eadem cum homicida 
sentencia feriatnr. 

Patricidia et cetera, que pretitnlauimns, homicidia epi- 
scopomm censure vacare decreuimns, qui iuxta qualitatem 
facinorum et personarum; prout ipsis visum fuerit, canonice 
finiantar, simplicia yero huiusmodi homicidia ab archidiacono 
et iudice seculari iudicentur, de quibus et ipsi nonam et de- 
cimam partem inter se disperciant.*" 

Morderstwo naleiy wi^c g}6wnie przed sqdy duchowne. 
W ci^iszych wypadkach orzeka sam biskup^ w zwyklejszych 
wyst^pnjtl wspdlrz^dnie archidyjakon i s§dzia dwiecki t. j. 
komes. 

Kar^ za morderstwo jest pokuta publiczna, od 
kt6rej nikt zbroduiarza nie moie uwolni6; komes, ktdryby 
nie wydal osoby winnego w r§ce biskupiego wyslannika, tej 
samejby ulegl pokucie co morderca. 

(58) ^Mulieres partum suum necaotes, archidiacono 
oblate penitenciam agant.^ 

Dzieciobdjstwo podpada r6wniei pod orzecznictwo s^- 
d6w koftcielnych ; przest§pczynie maj^ byi odstawione archi- 
dyjakonowi do r^k, a ten wymierza im odpowiedni^ pokut§. 



') Corpus Juris Huog. I p. 139 — 146; Endlichbr, Men. Arp. 

p. 368—370. 
') EtoLiOHER op. cit. p. 361—357, i 373—374. 



i08 



W 8tatntach obn synoddw Ostrzyhomskich cz^te znaj- 
diiJ4 8iQ wzmianki o pokucie pablicznej. 

PodpadajJi pod m% t«ymaj«ioy 8i$ jakichkolwiek nry- 
czaj6w lob obrzQd6w poga^skich '), nie zachowuj^cy Awii|t*), 
nie spowiadaj^cy 8i§ w cborobie '), dalej dachowni